charioteer1
30.07.10, 00:28
Napisal do mnie doktorant z prosba o artykul. Uni z pierwszej 10 w UK. No to
mnie ciekawosc wziela, zeby sprawdzic, u kogo on tez moze ten doktorat robic.
Z mojej dziedziny promotorow maja dwoch. Oboje maja dorobek publikacyjny
skromny lub bardzo skromny. Na liscie publikacji w bazie uniwersyteckiej
dominuja glownie conference contributions, czasem trafi sie jakies czasopismo
z drugiej lub trzeciej polki, sporo wydawnictw uczelnianych, tzn. publikowane
przez ich wlasna uczelnie.
ON: Jego od lat trzymaja na etacie visiting fellow. Pewnie dlatego ze
cudzoziemiec. Pracuje w kilku projektach, bardziej uzytecznych niz naukowych.
ONA: Senior lecturer, doktorat zrobila kilka lat temu.
ON ma 12 doktorantow, ONA ma trzech. Doktoranci glownie z Dalekiego Wschodu,
raptem jedno anglosasko brzmiace nazwisko. Tematy doktoratow z gatunku nic
nowego, latwe do zrobienia. Jest rynek, beda doktoraty!