Skradzione badania

12.10.10, 12:02
Pytam czysto teoretycznie.

Co byscie zrobili gdybyscie sie dowiedzieli ze wspolpracownik zagarnal wasze wyniki badan, napisal artykul i go opublikowal. Byc moze nawet jestescie gdzies wspomnieni - jako ktorys kolejny autor, ale czujecie ze to nie tak powinno byc.
    • kattorna Re: Skradzione badania 12.10.10, 12:08
      Ale w jakim sensie "wasze"? Wspólnie wypracowane, czy tylko moje? Poza tym skąd miał dostęp do tych wyników: zostały mu udostępnione prywatnie, czy są ogólnie dostępne w postaci zbioru danych, a on sam wykonał analizy?
      • wredn.a.malpa Re: Skradzione badania 12.10.10, 12:26
        powiedzmy ze to byly wasze badania, ale ty jestes glownym project managerem, glownym pomyslodawca i organizatorem.

        Wyniki opracowane, opisane, nie przygotowane do publikacji przez jakies pol roku po zakonczeniu projektu z powodow obiektywnych.

        Ok. To akurat sie mi zdarzylo - ale dotyczylo projektu studenckiego. Nawet kilka sie z tego urodzilo artykulow - rowniez w prasie zagraniczej.
      • kaguya1982 Re: Skradzione badania 12.10.10, 12:42
        Wasze czyli pochodzace z waszego wspolnego projektu.

        Moj promotor poprzedni zawsze najpierw informowal ze cos jest pisane, potem wysylal do zatwierdzenia.
        Ale niedawno sie dowiedzialam ze zdarzaja sie przypadki ze ludzie sie dowiaduja ze sa autorami jakiegos artykulu po tym jak dostaja maile z zapytaniami od zainteresowanych czytelnikow.
        Pol biedy jezeli to cos porzadnego. w tym konkretnym przypadku ten drugi czy autor ktory nic nie wiedzial o publikacji zdecydowanie nie zgadal sie z twierdzeniami artykulu.
        • kattorna Re: Skradzione badania 12.10.10, 12:53
          No to dziękuję za taką "przysługę". Dopisanie mnie jako autora bez mojej wiedzy uważam za niedopuszczalne i pewnie zrobiłabym rozróbę. Jak ktoś chce publikować wyniki pracy zespołu, to powinien uzyskać zgodę kierownika projektu, a o innych współpracownikach wspomnieć np. w przypisie lub odwołać się do ich analiz, ale nie umieszczać ich jako autorów!
          • kaguya1982 Re: Skradzione badania 12.10.10, 12:56
            No ale jak taka rozrubobe bys zrobila?

            Zakladajac ze to twoj "kolega".
            • kattorna Re: Skradzione badania 12.10.10, 13:08
              Po pierwsze, porozmawiałabym z tym "kolegą" i zapytała o motywy takiego działania. Jeśli byłabym w stanie zrozumieć jego intencje: np. zniecierpliwienie czasem, jaki mija od przeprowadzenia badań do momentu publikacji oraz wyjaśnilibyśmy sobie źródła nieporozumienia, to pewnie bym odpuściła, ewentualnie jeśli to autorstwo bardzo by mnie uwierało, to bym poprosiła o wysłanie sprostowania (zakładając, że ktokolwiek je czyta). To jest rozwiązanie koncyliacyjne :) Natomiast jeśli rozmowa nic by nie dała, to napisałabym do redakcji czasopisma.
            • kattorna Re: Skradzione badania 12.10.10, 13:16
              PS Dużo zależy też od dziedziny, jest duży rozdźwięk w kwestii autorstwa między naukami społecznymi i eksperymentalnymi, co obrazuje post mr.muda.
        • mamartha Re: Skradzione badania 12.10.10, 18:33
          Bzdura. Jesli dostajesz tego typu maile to znaczy, ze jestes corresponding author i sila rzeczy jest to przyzwoita fucha. Poza tym co to za uczony, ktory nie dba o swoj dorobek, hy?
    • mr.mud Re: Skradzione badania 12.10.10, 13:04
      robiłem kiedyś pełne symulacje CFD procesów cieplno-przepływowych w ramach zlecanej przez szefa "pomocy" w 2 doktoratach, chłopaki z którymi współpracowałem nie mieli wyjścia i w późniejszych publikacjach ja nie występuje, za to na 1 miejscu jest profesor (nasz wspólny promotor), który na temat modelowania nie ma pojęcia. W taki sposób umknęły mi 3 publikacje z LF i 3 lata pracy. Po doktoracie gdy oczekiwałem na angaż szef wykorzystał okazję i robiłem badania zgazowania + modelowanie, znowu powtórzyła się historia (tym razem 2 lf)- za każdym razem sam sobie jestem winien - naiwnie wierzyłem że profesor ma honor. W kolejnym (ostatnim) przypadku, gdy mi zlecił obliczenia kinetyki pewnej reakcji to zapytałem się czy będę współautorem, po mglistej odpowiedzi odmówiłem - mogłem sobie na to pozwolić bo obecnie nie łączy nas podległość służbowa. Ale skaza została, i czasem czuję rozgoryczenie, szczególnie obserwując przypadki, gdy pomoc przy montażu stanowiska jest powodem do współautorstwa. Cóż...

      Ale - (co pisze do wiadomości wszystkich szefów ;)) gdy dzwoni do mnie były promotor z pytaniami odnośnie modelowania (np. pisze jakiś art albo recenzje) to "w zamian" uzyskuje informację bezwartościową i "bełkot" naukowy, który mu nic nie mówi - ot zapłata ;). Czasem mam wyrzuty że zrównałem się poziomem z pryncypałem ...
      • tiger.in.cage Re: Skradzione badania 12.10.10, 16:27
        'Czasem mam wyrzuty że zrównałem się poziomem z pryncypałem ...'

        Zawsze to jakiś rewanż, ale zastanawiam się dlaczego teraz przy okazji takiej rozmowy z tym pryncypałem nie wspomnisz dosadnie, ze nie jesteś zainteresowany jednostronna, bezinteresowna współpraca, która miałeś okazje doświadczyć przez kilka lat ze strony i tu nazwisko!!! (skoro już mu nie podlegasz)
        Myślisz, ze ten gość zdaje sobie sprawę z tego ze powinien Ciebie umieścić w liście autorów??? On już nie pamięta takiego sformułowanie jak współautor!!!

        Jeżeli nie zwrócisz uwagi takiemu przypadkowi natury to sytuacja będzie się powtarzać! Ba nawet sadze ze powinniśmy publikować dokładne opisy sytuacji wraz z nazwiskami tak dla potomnych.
    • dala.tata Re: Skradzione badania 12.10.10, 14:44
      zdarzylo mi sie to wiele lat temu.wspolny artykul, wspolnei napisany, odrzucony w jednem czasopismie, przez wakacje stal sie monoautorski i zostal przyjetydo druku gdzie indziej. jako ze wspolautor byl moim szefem, w dniu kiedy sie dowiedzialem, zlozylem formalna skarge.

      najciekawsza byla jednak reakcja czasosima - sorry, tekst juz zlozony, zaraz bedzie drukowany, nic sie nie da zrobic.moj nastepny mail brzmial: I'll see you in court. i byl skuteczny.
      • kaguya1982 Re: Skradzione badania 12.10.10, 15:02
        Hmm. No i jak sie skonczyla formalna skarga?
        I kto byl pierwotnie pierwszym autorem?
        • dala.tata Re: Skradzione badania 12.10.10, 18:06
          autorstwo bylo alfabetyczne, natomiast, sadze to ja zrobilem wiecej, ale to nie mialo znaczenia. skarga sie skonczyla wyrzuceniem faceta z pracy. aczkolwiek okazalo sie, ze zrobil on podobna rzecz komu innemu - wiec wyrzucono go za dwie tego typu akcje.

          kaguya1982 napisała:

          > Hmm. No i jak sie skonczyla formalna skarga?
          > I kto byl pierwotnie pierwszym autorem?
          >
      • niewyspany77 Re: Skradzione badania 12.10.10, 15:04
        Dość podobna sytuacja, w której współautor "zapomniał" mnie wpisać w nagłówku tekstu do pokonferencyjniaka, dzięki czemu mam jedna publikację w plecy. Najfajniejsze - nie dość że redaktor nie zainteresował się czemu we wszystkich komunikatach o imprezie byłem wraz z współautorem a w książce już nie, to jeszcze na prośby o wyjaśnienie sytuacji powiedział mi, że mój współautor twierdzi, że to on był autorem tekstu. Znaczy się, uwierzył mu na gębę.

        To był mało znaczący tekst doktoranta, więc machnąłem na to ręką. Dziś bym nie odpuścił, poszedłbym do sądu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja