flamengista
24.10.10, 10:22
Czytam właśnie biografię Arthura Koestlera*. Jest tam bardzo ciekawy fragment dotyczący historii pewnej recenzji sztuki Koestlera, autorstwa George'a Orwella.
Orwell i Koestler byli najbliższymi przyjaciółmi (np. gdy zmarła żona Orwella, ten wprowadził się do Koestlerów ze swoim kilkumiesięcznym synkiem). Mimo to, gdy w sierpniu 1945 Koestler opublikował swoją sztukę Twilight Bar, Orwell dołączył do zmasowanej krytyki pisząc w recenzji m.in.: CytatThe dialogue is mediocre, the play demonstrates the gap that lies between having an idea and working it up into dramatic shape
Koestler był wyjątkowo dotknięty miażdżącą recenzją przyjaciela, w której nie znalazło się ani jedno choćby przychylniejsze zdanie, pozwalające nieco osłodzić krytykę dzieła. Gdy Orwell przyjechał go odwiedzić, oczekiwał od niego że ten wytłumaczy mu się z tej recenzji. Po kilkunastu minutach jazdy samochodem, podczas których obaj nie powiedzieli ani jednego słowa, Koestler wybuchnął:
CytatThat was a bloody awful review you wrote, wasn't it?
Orwell natychmiast odpowiedział:
CytatYes, and it's a bloody awful play, isn't it?
Obaj Panowie, mimo tego incydentu pozostali serdecznymi przyjaciółmi.
I teraz pytanie: czy potrafilibyśmy tak zjechać w recenzji kiepski artykuł naszego kolegi?
Orwell, jeden z największych intelektualistów XX wieku nie miał w tej kwestii żadnych wątpliwości;)
* M. Scammel, Koestler: the literary and political odyssey of a twentieth-century skeptic, Random House, New York 2009.