brutalna habilitacja??

26.10.10, 19:22
Rozmawiałam ze znajomymi którzy już mają za sobą kolokwium habilitacyjne. Wspominają, że to była prawdziwa trauma. Czuli się zaszczuci i zgnojeni, potraktowani jak "gówniarze", którym przez 5-6 godzin zadawano tysiąc głupich pytań, by w końcu - łąskawie przyjąć ich do szacownego grona. Przesadzają? Czy to faktycznie tak wygląda?
    • carnivore69 Re: brutalna habilitacja?? 26.10.10, 19:33
      W 13,64% przypadkow - tak.

      Pzdr.
    • adept44_ltd Re: brutalna habilitacja?? 26.10.10, 19:38
      właśnie wróciłem z kolokwium, które było zupełnie inne, moje też było ok... więc jest pewnie różnie...
    • majkajon Re: brutalna habilitacja?? 26.10.10, 20:04
      Nie wiem, czy po kretynizmach, jakie recenzenci powypisywali w recenzjach, to ma jakiekolwiek znaczenie. Na recenzje się nie odpowiada, więc nie będzie możliwości wykazania, że recenzent bredzi.
    • dala.tata Re: brutalna habilitacja?? 26.10.10, 21:04
      nie czulem sie zgnojony, nie czulem sie potraktowany jak gowniarz (choc srednia wieku na sali byla dwukrtonie wyzsza od mojego wieku). jednak mialem poczucie zupelnego bezsensu calej imprezy. mialem nadzieje ze to bedzie dialog zainteresowanych ludzi. okazalo sie ze byl to niezdrowy konkurs, kto komu cos udowodni.

      nie mialem jednak bezsennych nocy. jestem nadal za habilitacja, choc znioslbym kolokwium jako nic nie przynoszace wydarzenie.
    • wedrowiec2 Re: brutalna habilitacja?? 26.10.10, 22:24
      Habilitację robiłam jako bardzo dorosła osoba (gdy skończyłam wędrowanie;)), ale czułam się jak egzaminowany uczniak. Recenzenci i członkowie Rady Wydziału byli mili, nie miałam złośliwych czy bardzo odbiegających od tematu pytań, ale sam fakt bycia publicznie egzaminowanym był bardzo deprymujący. Patrząc z perspektywy czasu i obserwując kolejnych habilitantów widzę, że im ktoś jest starszy, tym gorzej znosi kolokwium.
      Raz tylko byłam świadkiem nieprzyjemnego traktowania habilitantki przez kilkoro z członków Rady. Wybronił ją jeden z najstarszych profesorów.
      Istnienie habilitacji popieram, ale podobnie jak dala.tata nie jestem zwolenniczką kolokwium.
      • adept44_ltd Re: brutalna habilitacja?? 26.10.10, 22:26
        no to zdaje się nowa ustawa rezygnuje z kolokwium... ja uważam, że powinna być publiczna debata nad książką
        • charioteer1 Re: brutalna habilitacja?? 26.10.10, 23:02
          adept44_ltd napisał:

          > ja uważam, że powinna być publiczna debata nad książką

          Ale to wszyscy czlonkowie rady mieliby obowiazek przeczytac? Chyba bylyby problemy z kworum.
          • dala.tata Re: brutalna habilitacja?? 26.10.10, 23:12
            to jest dosc niezly argument. nie czytalbym wszystkich ksiazek habilitacyjnych.

            pomijam juz koszta. moja ksiazka kosztowala mnie ok. 40 (po znizce) funtow za egzemplarz. kupowanie, powiedzmy, 30 dla kazdego czlonka rady mocno zachwialoby moja wola zrobienia habilitacji.

            charioteer1 napisał:

            > adept44_ltd napisał:
            >
            > > ja uważam, że powinna być publiczna debata nad książką
            >
            > Ale to wszyscy czlonkowie rady mieliby obowiazek przeczytac? Chyba bylyby probl
            > emy z kworum.
            >
            >
            • pfg Re: brutalna habilitacja?? 26.10.10, 23:36
              dala.tata napisał:

              > to jest dosc niezly argument.

              Czy ja wiem? Zadawać pytania będą ci, którzy zapoznali się z rozprawą, oceniać dyskusję wszyscy pozostali. Inteligentny i obznajomiony z szeroko pojętą dyscypliną słuchacz powinien umieć ocenić, czy pytanie jest sensowne, przede wszystkim zaś czy habilitant umie sensownie skonstruować odpowiedź. Taki uczestnik nie oceni, czy odpowiedź jest *poprawna*, ale powinien stwierdzić, czy habilitant potrafi dyskutować, a także czy pytanie nie jest zadane w złej wierze.
              • dala.tata Re: brutalna habilitacja?? 26.10.10, 23:44
                no ale to wtedy nie jest debata nad ksiazka. taka sytuacja jest wlasciwie dzisiaj. mamy recenzje i wyrabiamy sobie zdanie. plus pytania specjalistow (zakladajac ze jest sensownie). jesli zmiana to debata nad ksiazka, to wydawaloby sie, ze debatujacy powinni ja przeczytac.

                musze przyznac, ze ja nie widze potrzeby odkrycia, czy habilitant umie dyskutowac czy tez skontruowac wypowiedz. habilitant ma umiec publikowac i mnie to w zupelnosci wystarczy. gadac z habilitantem wole przy piwie lub, jesli to dobry znajomy, przy winie.
                • pfg Re: brutalna habilitacja?? 27.10.10, 00:06
                  dala.tata napisał:

                  > musze przyznac, ze ja nie widze potrzeby odkrycia, czy habilitant umie dyskuto
                  > wac czy tez skontruowac wypowiedz

                  A ja widzę. W nielicznych przypadkach dzieło broni się samo. Znacznie częściej jakość i znaczenie rozprawy trudno jest ocenić niespecjaliście (dlatego - w teorii dlatego - powołuje się recenzentów), można natomiast ocenić, czy kandydat umie prowadzić spór naukowy, czy dostrzega cokolwiek poza swoją wąską dziedziną i tak dalej. Przez "umie prowadzić dyskusję" rozumiem nie tyle umiejętność posługiwania się literacką polszczyzną, i broń Boże nie umiejętność stosowania chwytów erystycznych, ale aspekt merytoryczny. Tak więc udział w dyskusji nad rozprawą (przypominam, że habilitacja nie musi być książką!) wezmą ci, którzy z rozprawą się zapoznali i którzy, jak im się wydaje, mają coś merytorycznie do powiedzenia. Natomiast ocenić dyskusję powinny umieć ocenić także osoby, które na codzień zajmują się innymi subdziedzinami tej samej dyscypliny.
                  • dala.tata Re: brutalna habilitacja?? 27.10.10, 00:24
                    zostaniemy przy swoich zdaniach. habilitacja jest i powinna byc ocena dorobku. jesli ktos publikuje w porzadnych czasopismach, o czym tu dyskutowac? o tym, ze ktos ma inne poglady naukowe? no ma, jjednak najwyrazniej habiltanta poglady i badania sa wystarczajaco dobre, zeby znalazly sie w czasopismach. rouzmiem oczywiscie receznje donisolosci badan, wagi, znaczenia, 'impactu'. no chyba ze kolowkieum mialoby byc odpowiedzia na recenzje....tu widzialbym sensownosc kolokwium.

                    niedawno poprooszono mnie o napisanie artykulu streszczajacego moich pare ostatnich prac, ktore zainteresowaly redaktora pisma branozowego. pismo idzie do kilkunastu tysiecy ludzi, no to napisalem. receznent jednak chcial, zebym oslabil pewne tezy. wywiazala sie nieprzyjemna dyskusja, bo argumentowalem ze receznent chcial zebym napisal artykul ktory implicytnie nie zgadza sie z tym, o czym jest. a to jest bzdura. artykulu nie zmienilem, no i nie poszedl, niestety.

                    prace zostaly napisane, nic w nich nie zmienie juz. Habilitant tez w nic nie zmieni w opublikowanych tekstach. i rozwazanie, czy dane badania mogly zostac przeprowadzone inaczej sa bezprzedmiotowe - one zostaly przeprowadzone i opublikowane. po co na ich temat gadac?a dyskusja na temat tego, czy sie badania wpisuja czy nie, czy habilitant widzi polaczenia czy nie, sa dla mnie starata czasu. czy badania maja mniejsze/wieksze znaczenie, bo habilitant nie widzi ich znaczenia? czy tez przecenia ich znaczenie?

                    powtorze: nie interesuje mnie to, czy habilitant umie prowadzic spor naukowy. Ma umiec publikowac. a jak habilitant sie denerwuje, bo jest niesmialy? i sie zaplata? to mu nie damy habiltacji, choc publikuje w pismach w z IF>10? co za roznica, co habilitant dostrzega czy nie, jesli publikuje w Nature i Science?
          • adept44_ltd Re: brutalna habilitacja?? 26.10.10, 23:14
            hm, to po premii...
    • pfg Re: brutalna habilitacja?? 26.10.10, 23:30
      5-6 godzin? Jezusie Nazareński, Królu Żydowski, a któż ma tyle czasu i cierpliwości, żeby coś takiego wytrzymać?! U nas, jeśli cała habilitacja przeciągnęłaby się ponad trzy godziny, Wysoka Rada in gremio zabiłaby i dziekana, i habilitanta.

      Sensowne kolokwium jest sensowne :-) Sensowne, czyli takie, w którym recenzenci i członkowie Rady pytają o swoje wątpliwości lub o rzeczy, które nasunęły im się *w związku z pracą*. (Raz było tak: człowiek habilitował się na podstawie pracy, w której tytule występowało nazwisko Wielkiego Matematyka. Wielki Matematyk bardziej przyczynił się do fizyki akurat czymś innym, co wchodzi w program studiów magisterskich. Profesor, chyba z sympatii do habilitanta, chcąc mu zadać łatwe pytanie, zapytał o to inne dokonanie Wielkiego Matematyka. Habilitant nie odpowiedział i miał poważne problemy.) Bezsensowne są pytania mające na celu uwalenie kandydata, dotyczące jakichś szczegółów sub-sub-dyscypliny, którą zajmuje się Uczony Mąż, chcący udowodnić habilitantowi, że jeśli nie zna tego szczególiku, to jest nic nie wart. Sam czegoś takiego nie widziałem, ale słyszałem o takich upokarzających pytaniach na Wydziale Lekarskim. Podobnie, słyszałem o pytaniach wprost ideologicznych - dziedzina była bardzo humanistyczna, pytania zupełnie nie dotyczyły tematu habilitacji, ale było jasne, że jeśli habilitant nie odpowie *ideologicznie poprawnie*, padnie.
      • sendivigius Re: brutalna habilitacja?? 27.10.10, 00:46
        "the difference between men and boys
        is in the price of their toys"

        Ja pamietam jak jednego "habilitowalismy" w przedszkolu, przyszla pani* i musielismy lezakowac godzine dluzej.

        *| dzis pani minister
    • dr_pitcher Re: brutalna habilitacja?? 28.10.10, 05:52
      Osobiscie - nie mialem przyjemnosci i chyba miec nie bede. Tchorzem jestem - ot co.
      Mam dwoch kolaborantow (biochemia), malzenstwo, oboja bardzo dobrzy, ona - associate professor, on- full na uniwersytecie w pierwszej 20-tce. Postanowili robic habiltacje w Polsce - ich szef przechodzi na emeryture, w zespole jeszcze nie ma doktora habilitowanego - w tzw. miedzyczasie moga (i chca pomoc) studentom dalje tam pracujacym, ale by oficjanie meic nad nimi piecze - musza miec habilitacje. Ona - okolo 60 publikacji (w tym 2 w Science), On okolo 100 (w tym 20 w najlepszym czasopismie w dziedzinie). Uczelnia w Polsce jedna z wiekszych, ale nie najwiekszych. Efekt? Ona - po dwoch godzinach wyszla z obrony z placzem. On - zdal, ale "post factum" powiedziano mu, ze "ledwo - ledwo".
      Cos tu jest nie tak.
      • whiteskies Re: brutalna habilitacja?? 28.10.10, 08:06
        No, nawet jesli przeszli przez te procedure (swoja droga naprawdę kiepska Rada Naukowa z tego co piszesz) to według nowej ustawy juz nie pomogą studentom (nepotyzm).
        Inna rzecz ze ja mam odwrotne doświadczenia z habilitacjami. Naprawde w dwoch przypadkach w ktorych recenzowalem nalezalo kandydata absolutnie odwalic (taki byl wniosek: recenzji: za maly dorobek naukowy, kandydat nie spelnia warunku ustawowego). Mimo ze sie staralem, to sie nie udalo... Jak widac kiepskie Rady naukowe działaja jak dzialają, tu, moim zdaniem zostawienie czy zniesienie habilitacji w niczym nie pomoze. I tak wszelkie konkursy, oceny i.t.p. prowadzone sa przez taka Rade.
        • dala.tata Re: brutalna habilitacja?? 28.10.10, 09:04
          my argument exactly....zniesienie habilitacji niewiele da. tak czy owak, z tego co slysze, to raczej wlasnie niemoznosc uwalenie slabych habilitacji jest glownym problemem. takie badania sa niemozliwe, jednak gdyby mozna bylo je zrobic, postawilbym duze pieniadze na to, ze wlasnie na tym polega problem, a nie na uwalaniu dobrych.

          co do przypadkow opisanych przez dr_pitchera, to to 'slabiutko' ma o tyle sens, ze kolokwium jest pytaniem ze wszystkiego. i ekspert w swojej scislej dziediznie, mogl sie wylozyc na innych (co nie zmienia durnosci sprawy). a jak przyjezdza ktos z zagranicy, no to musi sie udowodnic, ze na za granica, panie, to koze na profesora dadza. znam to z autopsji swojego kolokwium :-)
        • charioteer1 Re: brutalna habilitacja?? 28.10.10, 12:00
          whiteskies napisał:

          > Jak widac kiepskie Rady na
          > ukowe działaja jak dzialają, tu, moim zdaniem zostawienie czy zniesienie habili
          > tacji w niczym nie pomoze. I tak wszelkie konkursy, oceny i.t.p. prowadzone sa
          > przez taka Rade.

          Za zniesieniem przemawia to, ze jest to w tej chwili piekielnie skomplikowana procedura, trwajaca z reguly powyzej roku, oraz calkowicie losowa. To jest lacznie kilka lat z zycia habilitanta, ktore byc moze mozna bylo lepiej wykorzystac. Sposob przeprowadzania calej procedury pozwala uwalic kazdego. Jedyny moment, do ktorego to dziala dobrze, to etap wszczecia przewodu - nie znam ani jednego przypadku, w ktorym osoba zostala skrzywdzona poprzez odmowe wszczecia przewodu. Wszystkie odmowy, jakie znam, byly ewidentnie uzasadnione.

          Slabe habilitacje przechodza, poniewaz recenzenci sa z reguly slabi. Niestety, slabosc recenzentow nie jest zadna rekojmia, ze dobra habilitacja rowniez przejdzie. Na tym polega losowosc calej procedury. A jak rada nie chce kogos przepuscic, to nie przepusci, i nie bedzie mialo najmniejszego znaczenia, czy to jest stopien dr hab., czy konkurs, czy awans na stanowisko profesora na podstawie oceny dorobku. Jedyna zaleta habilitacji i zewnetrznej kontroli nad procedura jest to, ze od werdyktu mozna sie odwolac do CK. Faktycznie, ludzie sie odwoluja i wtedy ciagnie sie to calymi latami. Dla kogos, kto czuje sie skrzywdzony wyrokiem rady to dobrze, ale nie wiem, czy po takich przejsciach zatwierdzony habilitant jest jeszcze zdolny do pracy naukowej, czy ktokolwiek policzyl koszt psychiczny takich przejsc.

          Powalaja mnie argumenty, ze na kolokwium bylo milo, wiec nalezy kolokwium zostawic. A moze bylo milo, a nie powinno bylo byc?
          • adept44_ltd Re: brutalna habilitacja?? 28.10.10, 16:10
            no to ten argument wytrąca ci nowa ustawa, wszystko ma trwać 3 miesiące i odbywać się drogą pocztową...
          • dala.tata Re: brutalna habilitacja?? 28.10.10, 22:03
            chario, ja sie tyklo ciesze ze ci piekielnie slabi recenzenci nie wystepuje przy doktoratach! musielibysmy bowiem zniesc doktoraty, a to przeciez byloby pewnym problemem.

            oczywicie ci wszyscy slabi receznci zaczna nagle pisac fantastycznie fajne i superkompetentne referencje adiunktom, ktorzy zostana nowymi, superkompetentnymi profesorami wspieranymi przez superfantastycznych referetnow.

            troceh nie rozumiem idei losowosci procedury. rzeczywiscie mowisz o losowosci, masz na to podstawe empiryczna, czy tak sobie gadasz, bo nie lubisz habilitacji?
            • charioteer1 Re: brutalna habilitacja?? 28.10.10, 22:42
              Dala, jakby ci tu wyjasnic idee losowosci? To jest na przyklad wtedy, kiedy CK wybiera lacznie czterech recenzentow, zamiast dwoch, poniewaz dwoch z wybranych odmawia podjecia sie recenzji ze wzgledu na brak kompetencji w temacie rozprawy.
              • dala.tata Re: brutalna habilitacja?? 28.10.10, 23:28
                no wlasnie nie wiem jak, bo ja prosty czlwoiek jestem. i rozumiem ze w CK jak w Milionerach - komputer odrzuca ilus tam recenzetnow z listy i zostaje 4. tak to jest nie?

                chario, ja wiem, ze sa prace, ktorych sie nie da zrecenzowac w Polsce. po prsotu sie nie da i tyle. to sa prace ultrazachodnie po prostu. od Renu na zachod. i dlatego po prostu powinnismy zrezygnowac z habilitacji. dobrze ze sie z doktoratem udaje i takich wyprzedzajaccyh swoje pokolenie w Polsce nie ma tak wielu.
      • pfg Re: brutalna habilitacja?? 28.10.10, 08:57
        Nie znam sprawy, ale przypuszczam, że nastąpiło bolesne zderzenie postawy "myśmy sroce spod ogona nie wypadli, więc nie będzie Amerykanin pluł nam w twarz" z "a po co ja mam przechodzić tę waszą śmieszną procedurę". Do tego Rada nie wykazała klasy. Najważniejsze jednak jest to, co pisze whiteskies poniżej: Kiepskie Rady kiepsko działają i zniesienie habilitacji niczego tu nie zmieni. Kiepskie Rady nadal będą kiepskie, więc będą kiepsko rozstrzygać konkursy. Osłabi się tylko zewnętrzny mechanizm kontroli nad kiepskimi poczynaniami kiepskich Rad.
        • tuluz-lotrek Re: brutalna habilitacja?? 28.10.10, 09:55
          Być może rozsądnie i konsekwentnie prowadzona ocena parametryczna, poparta stosownym do niej rozdzielaniem środków na badania, zredukowałaby z czasem Kiepskie Rady do poziomu Kiepskich Rad Wyższych Szkół Zawodowych bez Dotacji na Badania i Prawa do Nazwy Uniwersytet. Ale że wydziałom postępującym rozsądnie przyznaje się środki śmiesznie małe wobec dochodów ze studenckiej "masówki", nadal będzie jak teraz.
          • chilly Re: brutalna habilitacja?? 28.10.10, 10:20
            Ależ Kiepskie Rady dbają przede wszystkim o to, aby mieć dużo godzin dydaktycznych (ponadwymiarowych), zaś "naukę" trzeba uprawiać na tyle, aby możliwa była egzystencja jednostki. Konsekwencją tego jest m.in. to, że duży dorobek naukowy jest przeszkoda w karierze zawodowej. Może np. być przeciwwskazaniem do mianowania danej osoby np. kierownikiem zakładu. Bo nie swój, bo narusza układy, bo dowodzi, ze można inaczej. A nie daj Boże, aby jego doktorant bronił się przed taką akurat radą!
        • dr_pitcher Re: brutalna habilitacja?? 28.10.10, 14:14
          "myśmy sroce spod ogona nie wypadli, więc nie będzie Amerykanin pluł nam w twarz" z "a po co ja mam przechodzić tę waszą śmieszną procedurę"

          nie do konca - raczej walka dwoch obozow - kazdy z obozow ma inna koncepcje co wazne.



          • charioteer1 Re: brutalna habilitacja?? 28.10.10, 17:33
            "nie będzie Amerykanin pluł nam w twarz" + walka dwoch obozow (zgaduje, ze chodzilo o sprawy merytoryczne, a nie personalne)

            No to mamy recepte na katastrofe...
            • dr_pitcher Re: brutalna habilitacja?? 28.10.10, 18:33
              Oboje sa z natury spokojni - powiedzilbym nawet, ze "pokorni"
              Rzecz poszla o to, ze oboje zajmuja sie rola systemu immunologicznego w schorzeniach rakowych. Szacowna Rada wydzialu byla zdania, ze to bzdura, recenzenci zarzucali - dlaczego nie ma genetyki. Oboje starali sie przekonac Wysoke Komisje, ze rak ma wiele oblicz - troche na prozno.
              • charioteer1 Re: brutalna habilitacja?? 28.10.10, 19:54
                Pare osob na forum bedzie sie upierac, ze polska habilitacja nie hamuje rozwoju nauki. Niestety, twoj przyklad pokazuje, ze hamuje. Jako osoba z zewnatrz, ja sie w ogole nie wypowiadam na temat tego, kto w tym sporze ma racje i czyj poglad jest lepszy. Chodzi o to, ze na tym poziomie ocena nie powinna byc merytoryczna. Powinna dotyczyc jakosci publikacji, cytowan, ale nie tresci rozprawy. Oni maja prawo do swoich pogladow i maja prawo ich bronic. Jezeli komus sie te poglady podobaja, ktos to publikuje i cytuje, to jest ok. Takie spory miedzy roznymi pogladami sa potrzebne i wartosciowe, ale procedura przyznawania stopnia nie jest miejscem na toczenie takich sporow. Habilitant, gloszacy poglad niepopularny na gruncie polskim stoi tu na z gory przegranej pozycji.
                • dr_pitcher Re: brutalna habilitacja?? 28.10.10, 20:41
                  Swiete Slowa
                • dala.tata Re: brutalna habilitacja?? 28.10.10, 22:11
                  ja bym niesmialo chcial zwrocic uwage, ze gloszenie pogladow niekontrowersyjnych jest ogolnie problemem, rowniez w krajach bez habilitacji.

                  przyklad pitchera pokazuje raczej problematycznosc kolokwium, nie sadze, zeby pokazywal habilitacje jako wielkeigo hamulcowego. tak czy owak, zwracam uwage, ze ci sami ludzie od kolokwium beda decydowac kto bedzie profesorm. nie sadzisz, ze oni tych kontrowersyjnych jastrzebi wezma co?.

                  i, tak dla porzadku, skoro nie wypowiadasz sie, kto ma racje, skad wiesz, ze habilitacja jest wielkim hamulcowym: moze poglad obu kandydatow byl z kosmosu i do kitu
                  • charioteer1 Re: brutalna habilitacja?? 28.10.10, 22:31
                    dr_pitcher napisal:

                    ona - associate professor, ...... Ona - okolo 60 publikacji (w tym 2 w Science)

                    Jak rozumiem z postu - nie zrobila habilitacji.

                    Tu nie chodzi o kolokwium. Tu chodzi o to, co sie ocenia i w jaki sposob.
                  • wedrowiec2 Re: brutalna habilitacja?? 28.10.10, 22:34
                    Ważnym aspektem habilitacji jest jasne sprecyzowanie kryteriów, które musi spełniać kandydat. Jest to szczególnie istotne, gdy członkowie Rady Wydziału mają różne wykształcenie, bądź zajmują się odległymi działami wiedzy. Genetyk nie zrozumie pracy bez analizy genów, biochemik będzie żądał reakcji enzymatycznych, a lekarz pytał się o potwierdzenie kliniczne wyników pracy;)
                    Senat mojej uczelni określił warunki ubiegania się o stopień dr hab. Spełnienie ich jest informacją dla niefachowców, że habilitant (i jego dzieło) jest wart stopnia.

                    Kryteria oceny kandydata ubiegającego się o stopień doktora habilitowanego:
                    Całościowy dorobek naukowy zostanie oceniony na co najmniej:
                    – 180 punktów aktualnie obowiązującej dla publikacji naukowych punktacji Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego („MNiSW”), w tym 5 punktów Impact Factor (IF), przy czym 2,5 pkt. IF za prace, w których kandydat jest pierwszym autorem.
                    Punktacja nie obejmuje doniesień zjazdowych.
                    Dodatkowymi kryteriami oceny pracownika są: aktywność dydaktyczna, zaangażowanie w pracę na rzecz Uczelni, udział w komisjach naukowych, stowarzyszeniach naukowych, działalność organizacyjna.
                    • dala.tata Re: brutalna habilitacja?? 28.10.10, 23:41
                      musze przyznac ze mnie nie przekonuje takie 'metryczne' rozwiazanie. od tego sa recenzenci, zeby im zaufac (choc znam przypadek kuriozalny podwazania komptenceji recenzentow, bo nie pasowaly ich pozytywne recenzje). nigdy nie unikniemy kwestii osadu, judgement, recenzenta. i niestety mysle ze kluczowa jest po prostu rzetelnosc recenzentow. dlatego zreszta mi sie nie podobalo zniesienie superrecenzenta, ktory powinien miedzy innymi oceniac prace recenzenotw.

                      przy transparentnym procesie, z rzeczywistymi sankcjami dla nieuczciwych (lub niekompetenych recenzenotw), wiekszosc problemow mozna usunac. nie mowiac juz o tym, ze, szczegolnie u scislych, wprowadzenie recenzentow miezdynarodoych nie powinno byc zadnym problemem.podobnie mozna by publikowac wszystkie recenzje. tylko trzeba chciec bo podejrzewam ze nikt nie chce, bo po co. po co pokazywac, ile dupiastych habilitacji przechodzi (oczywiscie profesury uniwersyteckie bylyby cud miod i ultramaryna).

                      i tak ogolnie, mnie fascynuje po prostu ze w Polsce nie da sie wymusic rzetelnosci. ze kolokiwa nadal moga byc lomotem kandydata, a recenzje pisane sa dlatego, bo mi nie pasuja poglady. i przychodzi mi tylko jedna mozliwosc: wszystkim pasuja takie uznaniowe uklady. i utweirdza mnie to, ze zniesienie habilitacji bylobby wielkim bledem. nalezy ja wzmocnic (transparentnoscia i kontrola) i umiedzynarodowic.
                      • whiteskies Re: brutalna habilitacja?? 29.10.10, 09:23
                        No właśnie. Namiętnie myli się dwie sprawy. Wartość pracy zależy od jej zawartości merytorycznej, można napisać świetny doktorat czy artykuł pracując w Wyższej Szkole Przewracania Kartek w Górce Dolnej. Natomiast wartość oceny i w rezultacie stopnia/tytułu zależy od procesu oceny/recenzji. Dlatego doktorat z ośrodków gdzie przykłada się wagę do rzetelnej oceny liczy się w środowisku wyżej, niż rzeczonej szkoły. Lekiem na zło nie jest pozbycie się oceny, czy np. sformalizowanie jej do danych bibliometrycznych. Lekiem jest poważne potraktowanie procesu recenzji/oceny. To tak naprawdę dużo trudniejsze....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja