mr.mud
02.11.10, 23:37
Robiłem czystki na służbowej skrzynce i zauważyłem, ze w tym roku o kilkaset procent wzrosła liczba maili od szefostwa wydziału zlecających adiunktom robić różnego typu rzeczy nic nie mające wspólnego z praca naukową czy dydaktyczną za to zajmujące czas na te dwie rzeczy potrzebne.
Zaczynam się zastanawiać nad tym, ze te wszystkie "konieczne" i "niezbędnie potrzebne" audyty, przeglądy, spisy, wytyczne, przygotowania, dezyderaty, opracowania które mamy przygotowywać tak naprawdę są po to żeby adiunkci na uczelni państwowej nie zastanawiali się nad tym, ze to kolejny rok bez podwyżek, że nadgodziny jeśli są to nie są płatne, ze zwiększa się liczebność grup a korytarze przeładowane za to zaczyna brakować pensum, że zlikwidowano jakikolwiek układ uczeń-mistrz a wybór promotora pracy zastępuje się masówką pseudo projektu inżynierskiego (wliczanego w pensum).
Jaki specjalista od inżynierii społecznej tym akademickim społeczeństwem zaczyna machlować, bo chyba przez przypadek tylu różnych durnych zarządzeń akurat w tym roku to bym się nie spodziewał...