rota_9
26.11.10, 11:39
Mam pytanie dotyczące dyspozycyjności wykładowców pracujących w danym miejscu na pierwszym etacie. Ostatnio dziekan wydał zarządzenie zobowiązujące pracowników na pierwszym etacie do pełnej dyspozycyjności przez pięć dni w tygodniu od 8 do 21. Chodzi tu głównie o układanie planu i całkowity zakaz "dyktowania przez pracowników tego, kiedy chcą prowadzić przydzielone im zajęcia". Wiem, że praca w kilku miejscach, nawet tylko na godziny zlecone, nie jest mile widziana przez tzw. "pierwszego" pracodawcę. Jednak wydaje mi się, że płacenie pracownikowi naukowo-dydaktycznemu 2 tys., wymaganie od niego "aktywności (Inie tylko) naukowej", narzucanie mu pełnej dyspozycyjności i tym samym zmuszanie do wyżycia za wspomnianą kwotę można chyba odebrać jako próbę wyzysku?