Żegnamy minimum kadrowe?

03.12.10, 15:47
wyborcza.pl/1,91446,8751744,W_Sejmie_o_uczelniach.html
"Posłowie zgodzili się też z rządową propozycją dotyczącą tzw. minimum kadrowego, czyli wymagań dotyczących liczby pracowników i ich stopnia naukowego, które uczelnia musi spełnić, żeby mieć prawo do prowadzenia studiów na danym kierunku. Przyjęty przez podkomisję przepis w rządowym projekcie mówi, że pracownik może być zaliczony do minimum kadrowego tylko na tej uczelni, na której jest zatrudniony w pełnym wymiarze godzin i jest to jego tzw. pierwszy etat. Jeżeli nowelizacja zostanie ostatecznie uchwalona, tylko jedna uczelnia, inaczej niż obecnie, będzie mogła zaliczyć danego pracownika do swojego minimum kadrowego.

Posłowie postanowili też zaakceptować przepis ułatwiający spełnienie minimum kadrowego uczelniom prowadzącym studia o charakterze praktycznym. Mówi on, że w takich przypadkach do minimum kadrowego można zamiast jednego doktora habilitowanego zatrudnić dwóch doktorów, a zamiast jednego doktora dwóch magistrów."

Co to praktycznie oznacza? Zapaść rynku dla samodzielnych, obniżenie kosztów dla prywatnych, w bliższej raczej niż dalszej przyszłości upadek sporej części prywatnych. Sposobem dookoła rząd próbuje zlikwidować dwuetatowość, bo nikomu się nie będzie opłacało zatrudniać samodzielnego na etat, skoro nie będzie się liczył do minimum kadrowego.

Albo dziennikarz coś pokręcił.

Ciekawe, tak czy owak.
    • chilly Re: Żegnamy minimum kadrowe? 03.12.10, 16:21
      W zaliczanie do minimum kadrowego na jednej tylko uczelni nie wierzę. Spowodowałoby to natychmiastowy upadek większości prywatnych uczelni. No, chyba że swoimi stawkami znacznie przebiłyby (2-3-krotnie) przebiłyby uczelnie publiczne.
      Proponuję natomiast rozszerzyć inny pomysł:
      Zamiast jednego habiszona - dwóch doktorów, albo 4 magistrów, albo 8 studentów ze starszych lat, albo 16 studentów wybijających się na danym roku studiów. W ostateczności - mogą to być sprzątaczki, zajmujące się dana salą wykładowa od co najmniej 3 lat.
      • adept44_ltd Re: Żegnamy minimum kadrowe? 03.12.10, 16:30
        32 maturzystów, 64 licealistów itd...

        ja prawdę mówiąc, nie wiem, co powiedzieć, gdzieś w okolicach roku 90, kiedy gminy przejęły finansowanie szkół, wójt w mojej rodzinnej miejscowości (wykształcenie nieznane) zaczął rozważać kwestię zatrudniania nauczycieli bez studiów, bo tak będzie taniej... teraz okazuje się, że był prekursorem wymyślanej dzisiaj reformy szkolnictwa Pani Basi (wykształcenie wyższe)
        • chilly Re: Żegnamy minimum kadrowe? 03.12.10, 18:43
          To mi przypomina innego wójta (z Podlasia - wykształcenie zawodowe, już jakiś czas temu), który dla odmiany rozszerzył zakres obowiązków nauczycielkom wiejskiej szkoły. O palenie, sprzątanie itp. czyli - precedensy były. Teraz je tylko wykorzystać w szkołach wyższych.
        • dala.tata Re: Żegnamy minimum kadrowe? 03.12.10, 18:57
          naprawde tak myslisz? nie widze jakiegos dramatycznego przeskoku miedzy uczonym z dupiasta habilitacja, ktory nigdy nie napisal niczego w porzadnym czasopismie, ktory glownie produkuje w pokonferencyjniakach itd itd, a podobnej jakosci doktorami. moze ty widzisz, ja nie.


          adept44_ltd napisał:

          >> ja prawdę mówiąc, nie wiem, co powiedzieć, gdzieś w okolicach roku 90, kiedy gm
          > iny przejęły finansowanie szkół, wójt w mojej rodzinnej miejscowości (wykształc
          > enie nieznane) zaczął rozważać kwestię zatrudniania nauczycieli bez studiów, bo
          > tak będzie taniej... teraz okazuje się, że był prekursorem wymyślanej dzisiaj
          > reformy szkolnictwa Pani Basi (wykształcenie wyższe)
          • adept44_ltd Re: Żegnamy minimum kadrowe? 03.12.10, 19:02
            tak, Dala, tak, bo w ustawie jest napisane, że to właśnie dwóch świetnych, z dorobkiem doktorów, zastąpi jednego nieroba z hab... oczywiście ;-))), bez wątpienia...; ja proponuję załóżmy taki wątek - nawalanka ;-))) i tam sobie poużywamy

            widzisz, ja jednak zakładam - że system należy równać do góry, a nie do dołu - i jeśli jest ktoś z dupiastą habilitacją, to należy go wypieprzyć, a w każdym razie nie liczyć do minimum - ale nie jest rozwiązaniem zastępowanie go dwoma doktorami...
            • adept44_ltd Re: Żegnamy minimum kadrowe? 03.12.10, 19:06
              a żeby było jasne - ja jestem za minimum z dorobku... ale jakoś nie widzę tej propozycji w ustawie...
              • dala.tata Re: Żegnamy minimum kadrowe? 03.12.10, 19:19
                adepcie, oczywiscie ze nie ma i nie bedzie. bo to by byla rewolucja, ktorej poza elita nie chce nikt.

                adept44_ltd napisał:

                > a żeby było jasne - ja jestem za minimum z dorobku... ale jakoś nie widzę tej p
                > ropozycji w ustawie...
                • adept44_ltd Re: Żegnamy minimum kadrowe? 03.12.10, 19:21
                  no i niestety to celna i smutna pointa
            • dala.tata Re: Żegnamy minimum kadrowe? 03.12.10, 19:12
              adpecie, napominasz wszystkich o cztyanie ze zrozumieniem. dobrze by bylo zebys sam do siebie to zastosowal. napisalem cos przeciwnego do tego, co mi przypisujesz. zdecydowanie nie wierze, ze ci slabi habilitowanie beda zastepowani przez mlodych wilczkow.

              napisalem ze zamiana slabego habilitowanego, na dwoch slabych adiunktow nie ma wedle mnie najmniejszego znaczenia.
              • adept44_ltd Re: Żegnamy minimum kadrowe? 03.12.10, 19:19
                ;-)
                ale ta presupozycja jest jedyną sensowną usprawiedliwiającą twój post do mnie, dlatego ją zastosowałem, a tu się okazuje, że niewypał...
                • dala.tata Re: Żegnamy minimum kadrowe? 03.12.10, 19:26
                  dla porzadku: to nie bylaby presupozycja, to bylaby implikatura :-)
                  • adept44_ltd Re: Żegnamy minimum kadrowe? 03.12.10, 19:40
                    ok :)
              • bumcykcyk2 Re: Żegnamy minimum kadrowe? 04.12.10, 00:46
                dala.tata napisał:

                > napisalem ze zamiana slabego habilitowanego, na dwoch slabych adiunktow nie ma
                > wedle mnie najmniejszego znaczenia.


                Ależ ma znaczenie! Finansowe... bo doktorów jest nadmiar i dwóm słabym doktorom trzeba zapłacić dużo mniej niż jednemu habilitowanemu (którzy też bywają słabi, ale ogólnie jest ich mało i stąd się cenią).
      • flamengista jesteś niesprawiedliwy dla sprzątaczek 03.12.10, 19:57
        Pani sprzątająca nasze piętro pracowitością, ale i inteligencją bije na głowę przeciętnego studenta naszej uczelni.

        Więc moim zdaniem przelicznik powinien być następujący: 8 wybijających się pań sprzątających/haba.
    • mirusz Re: Żegnamy minimum kadrowe? 03.12.10, 16:36
      pr0fes0r napisał:
      > Co to praktycznie oznacza? Zapaść rynku dla samodzielnych,

      Zgoda

      >obniżenie kosztów dla prywatnych,

      Zgoda

      >w bliższej raczej niż dalszej przyszłości upadek sporej części prywatnych.

      A to dlaczego, akurat bardziej elastyczne minma kadrowe i obniżenie kosztów mają do tego doprowadzić? Jak nie będzie kadr z państwowych to sobie wezmą "z ulicy", jak nie haba to tańszego magistra. Albo masę świeżych doktorów, asbolwentów studiów doktoranckich dla których nie było miejsca na macierzystych publicznych molochach. Nie będzie? Będą będą, co najwyżej się nieco przekwalifikują... A jak nie bedzie naboru nowych studentów to pozwalniają, a uczelnie wtedy wymrą.
      • adept44_ltd Re: Żegnamy minimum kadrowe? 03.12.10, 16:41
        pewną zagadką pozostaje definicja kierunków praktycznych... ZPT?
        • tocqueville Re: Żegnamy minimum kadrowe? 03.12.10, 16:45
          • niewyspany77 Re: Żegnamy minimum kadrowe? 03.12.10, 16:54
            zrobi się kierunek filologia polska stosowana i będzie gites.
            • adept44_ltd Re: Żegnamy minimum kadrowe? 03.12.10, 17:01
              już się zrobiło, choć chyba nikt jeszcze do końca nie wie, o co chodzi ... ;-)
    • flamengista wszystko fajnie 03.12.10, 19:52
      ale co z uprawnieniami do prowadzenia studiów magisterskich, do nadawania stopnia doktora i do habilitacji?

      Bo na poziomie licencjackim moim zdaniem należy minima kadrowe likwidować. Poziom i tak jest żałosny, znosząc minima na pewno się nie pogorszy. A kto wie - może się podniesie, jeśli prywatne zatrudnią więcej młodych, rzutkich wykładowców.
      • chilly Re: wszystko fajnie 03.12.10, 20:50
        Ale byłbym wtedy za powszechnym zniesieniem prac licencjackich. Bo na razie sytuacja jest taka, że na SUM przychodzą kandydaci z różnych ośrodków, których wyobrażenia n.t. pracy naukowej i umiejętności praktyczne w tym zakresie są niebotycznie zróżnicowane. Co więcej, obserwuję zjawisko "wypalania się" przy licencjacie co ambitniejszych studentów, którym potem nie starcza już "pary" na dobra magisterkę. Zwłaszcza, że trzeba tez zarabiać na życie (przy czym podział na stacjonarnych i niestacjonarnych staje się niemal bez znaczenia).
      • pfg Re: wszystko fajnie 03.12.10, 21:48
        flamengista napisał:

        > co z uprawnieniami do [...] do nadawania stopnia doktora i do habilitacji?

        To jest inny przepis, zresztą i dzisiaj jest inny. Teraz patrz str. 93-94 projektu:

        Cytat
        1. Uprawnienie do nadawania stopnia doktora moe otrzymac jednostka
        organizacyjna, która zatrudnia w pełnym wymiarze czasu pracy co najmniej
        osiem osób posiadajacych tytuł profesora lub stopien doktora habilitowanego
        [...] dla których ta jednostka jest podstawowym miejscem pracy [...]
        reprezentujacych dziedzine nauki lub dziedzine sztuki, w zakresie której
        jednostka organizacyjna ma otrzymac uprawnienie.


        Habilitacja: 12. W jednym i drugim przypadku samodzielny liczy się do uprawnien tylko w jednej jednostce. Ale jest jeszcze

        Cytat
        3. Uprawnienie do nadawania stopnia doktora i doktora habilitowanego moe
        obejmowac tylko te dyscypliny naukowe lub artystyczne, które w danej
        jednostce organizacyjnej sa reprezentowane przez co najmniej piec osób
        zatrudnionych w pełnym wymiarze czasu pracy, posiadajacych tytuł profesora
        lub stopien doktora habilitowanego [...]


        Poza tym, żeby wrócić do pierwotnego tematu minimum kadrowego na potrzeby studiów, tylko połowę samodzielnych można zastąpić podwójnymi doktorami (str. 11 projektu).
    • matdokt Re: Żegnamy minimum kadrowe? 04.12.10, 00:38
      > Posłowie postanowili też zaakceptować przepis ułatwiający spełnienie minimum ka
      > drowego uczelniom prowadzącym studia o charakterze praktycznym.

      aha, znaczy się, że reszta kierunków studiów jest niepraktyczna?
      • bumcykcyk2 Re: Żegnamy minimum kadrowe? 04.12.10, 00:52
        Szczerzę wątpię w realne szanse tego -kolejnego już- z serii niewydarzonych pomysłów na reformę. Przede wszystkim możliwość zastępowalności habilitowanych doktorami rozłożyłaby finansowo środowisko profesorskie. A to ono w końcu rozdaje karty. Więc -abstrahując od merytorycznej wartości takiego pomysłu- prędzej tu wylądują Marsjanie niż to się zrealizuje.
Pełna wersja