Co zrobiła uczelnia, by dać etat córce profesorki

04.01.11, 12:44
lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,8898222,Co_zrobila_uczelnia__by_dac_etat_corce_profesorki.html

"Anna Ceglińska gra na skrzypcach. Skończyła łódzką Akademię Muzyczną. W zeszłym roku we wrześniu stanęła do konkursu na asystenta w Katedrze Instrumentów Smyczkowych. Kierownikiem tej katedry jest prof. Izabela Ceglińska, matka pani Anny.

Konkurs wygrali muzycy z większymi sukcesami, nawet międzynarodowymi. Co zrobiła uczelnia? Ogłosiła... kolejny konkurs na to samo stanowisko. Komisja zebrała się ponownie w listopadzie. Tym razem wynik dla pani Anny był pomyślny."
    • dworzec Re: Co zrobiła uczelnia, by dać etat córce profes 05.01.11, 10:35
      hihi ale sie plączą, jak kombinują... ale jak ktos napisal w komentarzach: tydzien wstydu, a posadka do emerytury (lub niezrobionej hab., ale to i tak kawal czasu...)
    • flamengista brawa dla prof. Ceglińskiej! 06.01.11, 08:56
      My tu dyskutujemy na temat odgórnych zakazów z ministerstwa, a Pani Profesor robi prywatę, która rzutuje na całe środowisko. I daje urzędnikom min. Kurdyckiej argument do ręki. Przepisy anty-nepotystyczne najwyraźniej muszą zostać wprowadzone.

      BTW: te nowe przepisy chyba i tak utrudnią córce Pani Profesor pozostanie w tym zakładzie.

      No i największa bezczelność:

      Cytatpolityka kadrowa jest tajemnicą wydziału (...) A teraz proszę nas nie nękać i znaleźć sobie inny materiał do publikacji. Z tego nic pan nie wyciśnie

      Póki AM w Łodzi jest utrzymywana z pieniędzy podatników, obowiązkiem władz AM jest współpraca z mediami, które reprezentują w tym przypadku interes społeczny.

      Media mają obowiązek "nękać". I lepiej, by rektor AM się do tego przyzwyczaił. Bo będzie tylko gorzej, nie lepiej. Na wojnie z mediami jeszcze nikt dobrze nie wyszedł.
      • smiechatek Re: brawa dla prof. Ceglińskiej! 08.01.11, 00:22
        Wiesz, ta uczelnia jest ogólnie jakaś "felerna". To nie jest pierwszy przekręt i na pewno nie ostatni. W tym roku też było kilka takich "sprytnie rozegranych spraw" dotyczących miejsc pracy. Ale czego się spodziewać po uczelni, na której pracują później niekompetentni pracownicy (bo usadzeni na stołkach po znajomości, a biedni studenci chodzą na wykłady do takich "matołków"). Potem akompaniator gra wszystko, tylko nie to, co ma w nutach i jak tu z takim grać na egzaminie?? Albo przychodzisz na studia orkiestrowe, a nauczyciel nie jest Ci w stanie nic sensownego doradzić, bo sam zbyt wiele nie wie...
        Przecież tam same rodzinki pracują (całe klany: dziadkowie, dzieci, wnuki, prawnuki, mężowie, itd.). Nie będę tu przytaczać konkretnych nazwisk, bo to i tak wszyscy wiedzą.
        Tą uczelnie powinni zamknąć, albo wyrzucić kilka osób ze stołków. W przeciwnym razie nadal będzie "produkować" kiepskich muzyków.
Pełna wersja