UMCS - umorzenie

20.01.11, 18:37
wyborcza.pl/1,75478,8977973,Rzecznik_dyscyplinarny_UMCS_umarza_sprawe__zydowy_.html
Rzecznik dyscyplinarny uznał, że nie ma wystarczających dowodów na to, że słowa "Ty żydówo" padły z ust prof. Jedynak. Stwierdził jednak, że pani profesor zachowała się "niegrzecznie" wobec pani doktor i rzeczywiście przedłużyła zajęcia o kwadrans.

Z powodu braku niezbędnej wiedzy szczegółowej w tej sprawie powstrzymam się od komentarza (z pewnym trudem).
    • flamengista Kilka zastanawiających faktów 20.01.11, 20:58
      CytatŚwiadkowie zdarzenia stwierdzili, że nie słyszeli dokładnie co prof. Jedynak powiedziała do dr Zawanowskiej.

      CytatWszystko rozegrało się na oczach studentów.

      W takich sprawach komisja dyscyplinarna przesłuchuje świadków. Świadkowie - studenci - musieli publicznie (przed komisją i oskarżoną) potwierdzić, że Pani Profesor użyła takiego stwierdzenia.

      Oczywiście nie jest to łatwe i wymaga pewnej odwagi. W dodatku faktycznie nie ma gwarancji, czy dokładnie słyszeli całą awanturę.
    • pr0fes0r Jakie umorzenie - dyscyplinarka się szykuje 04.02.11, 09:34
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9052127,Sprawa__zydowy___Chcialy_pomoc__czy_zostana_ukarane_.html
      • flamengista a, rozumiem 04.02.11, 11:28
        Chromą rękę, która ośmieliła się (oczywiście pomyłkowo) zamachnąć na autorytet, trzeba jak najszybciej odciąć. A ranę wypalić.

        Myślę, że studenci na UMCS dwa razy się zastanowią, zanim skrytykują Autorytet. I słusznie!
    • tocqueville Re: UMCS - umorzenie 04.02.11, 10:31
      Studentki piszą list w którym atakują profesorkę za użycie niewłaściwych słów, a potem się okazuje, że właściwie nie bardzo wiedzą jakie słowa padły bo nie słyszały. Pani doktor też za bardzo nie wie jakich słów użyto. Dęta afera?

      Siedem studentek Zawanowskiej napisało do dziekana wydziału humanistycznego skargę, w której poinformowały o zdarzeniu dodając - jak akcentował to rzecznik dyscyplinarny - że prof. Jedynak użyła zwrotu "żydówa" przy nich. Pod pismem podpisały się z imienia i nazwiska. Jednak podczas przesłuchania przez prof. Amielańczyka przyznały, że nie były świadkami zdarzenia, a jej przebieg znają z relacji dr Zawanowskiej. Sama pani doktor - jak zauważył rzecznik dyscyplinarny mimo, że stwierdziła, iż pani profesor "poczyniła uwagę odnośnie mojego rzekomego żydowskiego pochodzenia" to "nie była w stanie przypomnieć sobie słów, które obwiniona miałaby użyć."
      • flamengista powiem szczerze 04.02.11, 11:30
        Trzeba być skończonym idiotą, by w oficjalnym liście do władz, podpisując się z imienia i nazwiska opisywać sytuację, która nie miała miejsca.

        Nie możemy wykluczyć, że to właśnie się wydarzyło, jednak znalezienie 7 takich osób i zmuszenie ich do podpisania papieru jest jednak ewenementem.

        Mi coś tu brzydko pachnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja