Rektor UW o wieloetatowości

22.02.11, 16:50
www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=stronaGlowna&dep=380063&data&lang=PL&_CheckSum=-894937871
Czy ja dobrze rozumiem - ja wszystkim zabronię drugich etatów, a minister niech im podwyższy pensję?
    • pfg Re: Rektor UW o wieloetatowości 22.02.11, 17:08
      ford.ka napisał:

      > Czy ja dobrze rozumiem - ja wszystkim zabronię drugich etatów, a minister niech
      > im podwyższy pensję?

      Chyba dobrze rozumiesz. To zresztą byłoby rozsądne wyjście, no ale do czegoś takiego nie dojdzie z powodu znanej sytuacji finansów państwa.
      • i_zbyszeko Re: Rektor UW o wieloetatowości 22.02.11, 17:35
        tu nie chodzi o stan finansów, bo państwo dysponuje ogromnymi środkami; rzecz polega na tym, czy politycy zechcą naukowcom dać, co jest równoznaczne z tym, że komuś innemu, finansowanemu z budżetu, trzeba by zabrać; nie widzę szans na to, że znajdą się odważni na zabranie z KRUS lub górnikom i danie naukowcom; kalkulacja jest prosta - kto ma więcej głosów wyborczych, kto może więcej narozrabiać w Warszawie; naukowcy mogą co najwyżej z pokorą słuchać Balcerowicza, który twierdzi, że nie warto im nic dawać bo są do d... (powiedział to bardziej elegancko)
        • niewyspana123 Re: Rektor UW o wieloetatowości 22.02.11, 17:47
          z tego, co mi wiadomo na UW działa prężna grupa pod wodzą jednego z prorektorów nader niechętnie nastawionego do uczelni prywatnych i w dużej mierze z tej niechęci wypływają inicjatywy różnych "aneksów etycznych" ograniczających etaty, ale, słowo daję, z etyką ma to niewiele wspólnego
    • chilly Re: Rektor UW o wieloetatowości 22.02.11, 18:29
      Modernizacja jednego tylko stadionu piłkarskiego (w Poznaniu) - 700 mln zł. Budowa nowego stadionu - jeszcze nie wiem. A tych stadionów budujemy dużo. Są więc te pieniądze, czy nie ma? Raczej przypuszczam, że rząd podziela przytoczony w tym wątku pogląd guru światowej nauki prof. Balcerowicza.
      • salzburg Re: Rektor UW o wieloetatowości 22.02.11, 18:46
        trudno coś dodac do zdania pani rektor; jednoetatowość tak ale pod warunkiem podniesienia zarobków; zasuwanie na 2 etacie to nie przyjemność tylko ciężka harówka i to najczęściej w weekendy. Wśrod naukowców nie ma masochistów, którzy robia to bo lubią. Zakaz bez podwyżki oznacza obniżenie zarobków.
      • scibor3 Re: Rektor UW o wieloetatowości 22.02.11, 19:08
        Budując stadiony, społeczeństwo ma jakąś tam rozrywkę. Co ma społeczeństwo z tego, że wydaje na ciebie pieniądze?
      • wredn.a.malpa Re: Rektor UW o wieloetatowości 22.02.11, 23:29
        Niestety lobby pilkarskie jest silniejsze od lobby naukowego.

        :(
    • adept44_ltd Re: Rektor UW o wieloetatowości 22.02.11, 19:17
      jakoś wątpię - w to drugie... zwróćcie uwagę, że ustawa ma celu oszczędności... związane z zatrudnieniem:
      1. usunięcie na emeryturę samodzielnych nietytularnych, po 65 r.
      2. ograniczenie możliwości zdobycia tytułu...

      i to jest chyba tendencja obowiązująca, a nie podwyżyki
      • salzburg Re: Rektor UW o wieloetatowości 22.02.11, 19:19
        A co będzie jak wydłużą mężczyznom czas pracy do 67 ; to moze się okazę, że tylko pracownicy uczlni mają wcześniejsze emerytur.
    • scibor3 Re: Rektor UW o wieloetatowości 22.02.11, 20:51
      Ależ to zbrodnia niesłychana jak na ciągłe zawodzenia: daj, daj, daj... ktoś się zapyta: a za co? No jak to? Sól tej ziemi wypytywać o tak przyziemne sprawy? Macie dać i już! A za co? Bo jesteśmy i jesteśmy "ważni". Nie tak, panie adept?
      • adept44_ltd Re: Rektor UW o wieloetatowości 22.02.11, 21:01
        biorąc pod uwagę, że nie wiesz, kim jest to "wy" i biorąc pod uwagę, że ściemniasz... (bo nie jest tak, żeby wszyscy tu mówili "daj"), można przyjąć, że wylewasz własną żółć... nie mając za bardzo pojęcia,o czym mówisz..., czyż nie tak, panie ścibor???
        • jejwysokoscrozowosc Re: Rektor UW o wieloetatowości 22.02.11, 21:05
          pilnosc!
          • adept44_ltd Re: Rektor UW o wieloetatowości 22.02.11, 21:14
            nie wierzę...
            there are some things...
            • jejwysokoscrozowosc Re: Rektor UW o wieloetatowości 22.02.11, 21:14
              telefon!
        • scibor3 Re: Rektor UW o wieloetatowości 22.02.11, 22:14
          Ależ doskonale wiem o czym mówię. Tutaj co drugi post jest o tym, żeby sypnęli kasą. No i oczywiście aby nie wymagali za dużo nawet w tak zdawałoby się oczywistych sprawach jak publikacje. Gdzie tam, jaśnie państwu, do dylematów, co ma społeczeństwo z tych publikacji choćby i w najlepszych międzynarodowych czasopismach. No bo tak, po prawdzie, to co ma z tego? Może mi pan odpowiedzieć panie Adept? Satysfakcję moralną?
          • adept44_ltd Re: Rektor UW o wieloetatowości 22.02.11, 22:21
            panie ścibor, po pierwsze oszukuje pan, bo wcale nie jest tak na tym forum, i to oszustwo wyklucza pana z dyskusji, po drugie, jeśli nie rozumie pan, co ma z tego społeczeństwo, a sprawa nie jest skomplikowana, nie podejmuję się tego panu wyjaśniać... ale jak pan chwilę pomyśli, być może spłynie olśnienienie, to się zdarza, kiedy używa się umyslowości do celów, do których jest przeznaczona, jak dla mnie, bez odbioru...
          • charioteer1 Re: Rektor UW o wieloetatowości 22.02.11, 23:55
            scibor3 napisał:

            > Gdzie tam, jaśnie państwu, do dylematów, co ma społeczeństwo z tych publikacji choćby i
            > w najlepszych międzynarodowych czasopismach.

            Spoleczenstwo ma z tego lepiej wyksztalcone dzieci. Jak spoleczenstwo chce, zeby dzieci mialy papier, a nie wyksztalcenie, to niech spoleczenstwo dupy nie zawraca, ze papier nic nie wart. Jaka cene spolecznstwo placi za to wyksztalcenie, tyle ono warte.

            A ty, panie naukowiec, troche nisko mierzysz. Czemu sie tak o spoleczenstwo martwisz, a nie od razu o cala ludzkosc? Jak juz masz tyle pychy, zeby sie o cale spoleczenstwo martwic, to najpierw zadaj sobie uczciwie pytanie, w jaki sposob twoja praca wplywa na ludzi, z ktorymi sie regularnie spotykasz? Co dales swoim wspolpracownikom? Czego nauczyles swoich studentow? Jak znajdziesz jakies pozytywy, to mozesz sie zaczac martwic o spoleczenstwo.
            • scibor3 Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 08:57
              > Spoleczenstwo ma z tego lepiej wyksztalcone dzieci. Jak spoleczenstwo chce, zeb
              > y dzieci mialy papier, a nie wyksztalcenie, to niech spoleczenstwo dupy nie zaw
              > raca, ze papier nic nie wart.

              Doprawdy? A to masowe wypuszczanie niedouków to tylko złudzenie optyczne? Tak naprawdę to są świetnie wykształceni młodzi ludzie, tylko tego nie widać? Może do każdego absolwenta parę okularów dołączać?

              >Jaka cene spolecznstwo placi za to wyksztalcenie,
              > tyle ono warte.

              Jestem za tym aby się pozbywać tak myślących ludzi z uczelni.

              > A ty, panie naukowiec, troche nisko mierzysz. Czemu sie tak o spoleczenstwo mar
              > twisz, a nie od razu o cala ludzkosc? Jak juz masz tyle pychy, zeby sie o cale
              > spoleczenstwo martwic,

              A czemu mam się nie martwić skoro jestem częścią społeczeństwa. Pan nie?

              Co dales swoim
              > wspolpracownikom? Czego nauczyles swoich studentow? Jak znajdziesz jakies pozy
              > tywy, to mozesz sie zaczac martwic o spoleczenstwo.

              Współpracownicy nie płacą mi pensji.
              • adept44_ltd Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 09:22
                myślę, że masz rację i, co więcej, jesteś tego najlepszym dowodem, nie posiadłeś zdolności czytania ze zrozumieniem...
                • scibor3 Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 11:25
                  Jak widzę, próbujesz sprowadzić do swojego poziomu i pokonać doświadczeniem.
                  • adept44_ltd Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 11:37
                    przepraszam, ale zdanie wygenerowane przez ciebie nie jest zrozumiałe, spróbuj raz jeszcze, trzymam kciuki...
              • charioteer1 Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 12:43
                scibor3 napisał:

                > > Spoleczenstwo ma z tego lepiej wyksztalcone dzieci. Jak spoleczenstwo chc
                > e, zeb
                > > y dzieci mialy papier, a nie wyksztalcenie, to niech spoleczenstwo dupy n
                > ie zaw
                > > raca, ze papier nic nie wart.
                >
                > Doprawdy? A to masowe wypuszczanie niedouków to tylko złudzenie optyczne? Tak n
                > aprawdę to są świetnie wykształceni młodzi ludzie, tylko tego nie widać? Może d
                > o każdego absolwenta parę okularów dołączać?

                Jaka inwestycja, taki towar. Za to, co z twoich podatkow idzie na nauke, mozesz sobie kupic pare okularow przeciwslonecznych na bazarze. Przydadza sie, zeby jasnosc nie bila po oczach.
                • scibor3 Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 12:58
                  Skoro ci nie odpowiada płaca to idź do prywaciarza. Nikt cię nie zmusza do pracy na uczelni.
                  • charioteer1 Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 13:35
                    Misiaczku, o moja wartosc rynkowa nie musisz sie martwic. Jest o wiele wieksza niz ci sie wydaje.
                    • scibor3 Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 13:42
                      No to czemu jęczysz? Idź i się przekonaj, czy jest tak naprawdę.
                      • charioteer1 Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 13:50
                        Misiuniu, nie mam zwyczaju odpowiadac na durne prowokacje. Idz, pogadaj z Kellerem na forum wroclawskim. Mnie jest szkoda czasu na dalsze gledzenie.
                        • scibor3 Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 14:23
                          Pod względem roszczeniowości to ty bardziej pasujesz do frontu Lesia. Może skorzystaj sam ze swojej propozycji?:
                          • adept44_ltd Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 14:27
                            jeśli jeden ci mówi, że z tobą coś nie tak, tylko się zastanów, ale jeśli kilku??? no, chyba że masz gen robienia z siebie pośmiewiska, wychodzi ci to nieźle i zdaje się nawet tego nie zauważasz... co do reszty - mylisz nakłady na naukę z pensjami... to by było na tyle

                            adepcik (pracujący równiez u prywaciarza...)
                            • bumcykcyk2 Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 14:49
                              Zawsze powtarzam jak mantrę "jaka płaca taka praca". Czasy Siłaczek się skończyły.

                              bymcyk (także również u prywatnego..).
                              • dala.tata Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 23:27
                                wiesz, ja to bym powiedzial odwrotnie. jaka praca taka placa.

                                bumcykcyk2 napisał:

                                > Zawsze powtarzam jak mantrę "jaka płaca taka praca". Czasy Siłaczek się skończy
                                > ły.
                                >
                                > bymcyk (także również u prywatnego..).
                                • matdokt Re: Rektor UW o wieloetatowości 24.02.11, 01:08
                                  najlepszy system to taki, który premiuje aktywność naukową (np. taki, o którym wspomniano pod koniec tego artykułu :) bo inaczej to "czy się stoi czy się leży..."
                            • scibor3 Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 16:20
                              > i zdaje się nawet tego nie zauważasz... co do reszty - mylisz nakłady na naukę
                              > z pensjami... to by było na tyle

                              Ależ już dawno z pieniędzmi na naukę nie było tak dobrze. Wystarczy nie mieć dwóch lewych rąk i wyciągnąć rękę po grant.

                              > adepcik (pracujący równiez u prywaciarza...)

                              Znaczy się, w Wyższej Szkole Dwóch Łatwych Dyplomów?
                              • adept44_ltd Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 16:25
                                1. he, he... bredzisz dziecko, a o nauce wiesz z gazet...
                                2. akurat nie, ale zastanów się (jeśli taka czynność nie jest ci obca), czy mamy iść do prywaciarza, czy prywaciarz to dno...

                                ja już kończę, bo widzę, że twoim głównym zajęciem jest wywalanie frustracji na formum, a twój związek z nauką to coś w rodzaju Yeti...
                                jak wrócisz tu pod nowym nickiem, pewnie cię nie poznamy...
                                • scibor3 Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 18:28
                                  > 1. he, he... bredzisz dziecko, a o nauce wiesz z gazet...

                                  A i owszem, czasopisma naukowe się te gazety nazywają. Poproś kogoś starszego, to ci pokaże.

                                  > 2. akurat nie, ale zastanów się (jeśli taka czynność nie jest ci obca), czy mam
                                  > y iść do prywaciarza, czy prywaciarz to dno...

                                  Jedyny prywaciarz który skłonny jest ciebie zatrudnić pójdzie na dno z dwóch powodów:? demografii i słabej jakości oferty.
                                  • adept44_ltd Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 18:43
                                    czy ty aby nie jesteś urzędnikiem z ministerstwa, który za nasze podatki epatuje głupotą na forach??? bingo!!! myślę, że należałoby was wszystkich zwolnić...
                              • charioteer1 Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 16:48
                                scibor3 napisał:

                                > Ależ już dawno z pieniędzmi na naukę nie było tak dobrze. Wystarczy nie mieć dw
                                > óch lewych rąk i wyciągnąć rękę po grant.

                                Chybas czytal przemowienia pani minister do poduszki. Rozne bywaja zboczenia. Lesio czyta Marksa.

                                Z pieniedzmi na nauke dawno nie bylo tak zle. Finansowanie z budzetu jest takie, jak zwykle, czyli zalosne. Natomiast ogromne pieniadze z UE sa po prostu przezerane, tj. rozdawane na lewo i prawo, czesto bez jakiejkolwiek kontroli merytorycznej.

                                Zdobadz grant w prawdziwym konkursie, to przestaniesz pieprzyc o wyciaganiu raczek.
                                • scibor3 Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 18:37
                                  > Chybas czytal przemowienia pani minister do poduszki. Rozne bywaja zboczenia. L
                                  > esio czyta Marksa.

                                  Czemu uważasz czytanie Marksa za zboczenie? Ponoć to najlepszy opis XIX wiecznego kapitalizmu.

                                  > Z pieniedzmi na nauke dawno nie bylo tak zle. Finansowanie z budzetu jest takie
                                  > , jak zwykle, czyli zalosne. Natomiast ogromne pieniadze z UE sa po prostu prze
                                  > zerane, tj. rozdawane na lewo i prawo, czesto bez jakiejkolwiek kontroli meryto
                                  > rycznej.

                                  Drogi kolego, ja przeżyłem w nauce początek lat 90-tych gdzie nawet heksanu nie było i wyciągało się zasiarczony pentan rumuński, trzepało z kwasem siarkowym i destylowało. I dało się robić sensowne rzeczy i sensownie publikować. Teraz to jest Eldorado i full wypas. Co jest mi potrzebne to po prostu zamawiam a i tak pod koniec roku zostało z grantu kupę kasy. Złej tanecznicy przeszkadza rąbek u spódnicy.

                                  > Zdobadz grant w prawdziwym konkursie, to przestaniesz pieprzyc o wyciaganiu rac
                                  > zek.

                                  No tak. Zdobywam grant w nieprawdziwym konkursie z nieprawdziwymi pieniędzmi.
                                  • charioteer1 Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 18:53
                                    scibor3 napisał:

                                    > Drogi kolego, ja przeżyłem w nauce początek lat 90-tych

                                    Wzruszyles mnie. Nie watpie, ze pamietasz rowniez Chruszczowa i cara Aleksandra.

                                    > I dało się robić sensowne rzeczy i sensownie publikować. Teraz
                                    > to jest Eldorado i full wypas. Co jest mi potrzebne to po prostu zamawiam a i t
                                    > ak pod koniec roku zostało z grantu kupę kasy.

                                    Ostatecznie mnie przekonales, ze rozdawnictwo pani minister nie ma granic. Tez mam w grancie tyle kasy, ze autentycznie nie wiem na co to wydac. Zwlaszcza po odjeciu kosztow aparatury i kosztow wlasnych.
                              • pfg Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 17:20
                                scibor3 napisał:

                                > Wystarczy nie mieć dw
                                > óch lewych rąk i wyciągnąć rękę po grant.

                                Jasne.
                                1. Konkursu styczniowego nie było.
                                2. Umowy z konkursu lipcowego wciąż są niepodpisane, więc pieniędzy nie ma.
                                3. Globalna pula przeznaczana na granty jest na tyle mała, że a) konkurencja jest bardzo duża, b) success ratio niezbyt duże (w mojej dziedzinie ~35%).
                                Słowem, "wystarczy wyciągnąć rękę".
                                • scibor3 Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 18:44
                                  > 1. Konkursu styczniowego nie było.
                                  > 2. Umowy z konkursu lipcowego wciąż są niepodpisane, więc pieniędzy nie ma.

                                  Kryzys jest. Chyba nie sądziłeś, że będzie tak samo jak 2 lata temu?

                                  > 3. Globalna pula przeznaczana na granty jest na tyle mała, że a) konkurencja je
                                  > st bardzo duża, b) success ratio niezbyt duże (w mojej dziedzinie ~35%).
                                  > Słowem, "wystarczy wyciągnąć rękę".

                                  To trzeba być lepszym niż inni. Konkurencja to się nazywa.
                                  • pfg Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 18:58
                                    scibor3 napisał:

                                    > Kryzys jest. Chyba nie sądziłeś, że będzie tak samo jak 2 lata temu?

                                    Ale czy to ja twierdziłem, że "wystarczy wyciągnąć rękę" po grant?

                                    > To trzeba być lepszym niż inni. Konkurencja to się nazywa.

                                    Nie mam nic przeciwko konkurencji, ale gdy pula jest zbyt mała, zaczynają grać rolę względy pozamerytoryczne - mówi się nawet o syndykatach recenzji, choć za rękę nikogo nie złapano - a projekty choć trochę ryzykowne nie mają szans. To z kolei premiuje przyczynkarstwo
                                  • adept44_ltd Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 19:08
                                    wąchasz klej? masz problemy w pracy? zdechł ci chomiczek?

                                    kila postów wcześniej piszesz, że jest najlepiej od lat, a za chwilę, że nie mamy się co dziwić, że jest najgorzej...
                                    czujesz się lepiej, jak sobie poszalejesz w necie? szara rzeczywistość robi się kolorowa? mimo, że wszyscy widzą, że głupota wylewa ci się spod palców...
                                • dala.tata Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 23:32
                                  kurde, no. 35 proc to jest niezbyt duze??? pojechales! niezbyt duze to, dla mnie, 7-8. 35 proc to rozdawanie wszystkim :-)

                                  co dla ciebie byloby akceptowalnym poziomem sukcesu? 50% 70% zakladam ze nie chcesz dac wszystkim za wysile zlozenia aplikacji?

                                  pfg napisał:

                                  > st bardzo duża, b) success ratio niezbyt duże (w mojej dziedzinie ~35%).
                                  > Słowem, "wystarczy wyciągnąć rękę".
                                  • bumcykcyk2 Dla dala.taty o grantach 24.02.11, 00:48
                                    35% to b. mało. Kupę czasu i wysiłku zajmuje samo napisanie wniosku i wymagana papierologia. Za to nikt nikomu nie płaci. A w czasie pisania aplikacji o grant, który ma owe tak niewielkie szanse powodzenia, można przecież łatwo zarobić kasę gdzie indziej. Przy poziomie akceptacji wniosków 7-8% ja nie widzę absolutnie żadnych chętnych, którzy chcieliby sobie zawracać dupę całą bizantyjską procedurą aplikacji.

                                    I rzecz najważniejsza. Recenzenci o mentalności Hartmana (doktorat pisany w kiblu wynajętej kawalerki i tym podobne klimaty) uwalają z miejsca we wniosku budżet na wynagrodzenia, o ile jest wyższy niż symboliczne 1000 zł brutto miesięcznie. W aplikacji nie można otwarcie przyznać sobie kasy, tylko trzeba kombinować jak koń pod górkę na wyjazdach, kosztach publikacji itp. itd. Komu chce się bawić w kreatywną księgowość przy szmaciarskich grantach humanistycznych (piszę o sobie) rzędu 20-50 tys. zł?

                                    W czwartek mam chałturę - prowadze szkolenie dla biznesu za które dostanę 1200 zł brutto (umowa o dzieło z 50% kosztami) za pięć godzin zegarowych pracy!

                                    Serdecznie pier.dolę aplikowanie o grant KBN-u, przy którym stracę hektolitry mojego cennego czasu po to tylko żeby przez rok zarobić parę tysięcy złotych, a przy okazji przewieźć dupę na kilka tygodni do jakiegoś zachodniego uniwerku i wydać niskonakładową książkę.
                                    • matdokt Re: Dla dala.taty o grantach 24.02.11, 01:14
                                      czyli humaniści w Polsce są bardzo zamożni i nie potrzebują żadnych grantów, dlatego postuluje o likwidacje grantów w humanistyce :)
                                      • charioteer1 Re: Dla dala.taty o grantach 24.02.11, 01:33
                                        Daj spokoj. To sa naprawde dziadowskie pieniadze. Relatywnie, im trudniej jakis grant zdobyc, tym mniejsze pieniadze w przeliczeniu na osobe w projekcie i miesiac realizacji.
                                      • adept44_ltd Re: Dla dala.taty o grantach 24.02.11, 09:55
                                        postuluję likwidację
                                        wnoszę o likwidację...

                                        a poza tym, resentyment to destrukcyjna emocja...
                                        • matdokt Re: Dla dala.taty o grantach 24.02.11, 11:59
                                          adept44_ltd napisał:

                                          > postuluję likwidację
                                          > wnoszę o likwidację...

                                          bije się w pierś i obiecuje poprawę ;)
                                          na swoje usprawiedliwienie dodam, że przesiąkam powoli lokalnym akcentem, który ma za nic oficjalna gramatykę
                                          • adept44_ltd Re: Dla dala.taty o grantach 24.02.11, 12:17
                                            :)
                                            przyznam, że bardziej niepokoi mnie to drugie... ;-)))
                                            • matdokt Re: Dla dala.taty o grantach 24.02.11, 14:36
                                              nie ma powodów do zmartwień, daje sobie jakoś radę nie będąc językowo poprawnym
                                    • dala.tata Re: Dla dala.taty o grantach 24.02.11, 17:09
                                      jak zwykle dziekuje za atencje.

                                      mam pewne trudnosci z akceptacja rzeczywistosci, w ktorej co trzeci projekt jest finansowany. biorac pod uwage, ze z reguly jest iles tam projektow, ktore uznawane sa nadajace sie do finansowania, ale nie uzysskuja z roznych powodow funduszy, uznanie, ze, poweidzmy, polowa projektow nadaje sie do finansowania, wymagaloby ode mnie przeniesienie sie do ktoregos z rownoleglych wszechswiatow.
                                      • eeela Re: Dla dala.taty o grantach 25.02.11, 00:45
                                        > mam pewne trudnosci z akceptacja rzeczywistosci, w ktorej co trzeci projekt jes
                                        > t finansowany. biorac pod uwage, ze z reguly jest iles tam projektow, ktore uzn
                                        > awane sa nadajace sie do finansowania, ale nie uzysskuja z roznych powodow fund
                                        > uszy, uznanie, ze, poweidzmy, polowa projektow nadaje sie do finansowania, wyma
                                        > galoby ode mnie przeniesienie sie do ktoregos z rownoleglych wszechswiatow.


                                        Ale na przykładzie grantów AHRC widać, że przed kryzysem właśnie jakaś jedna trzecia projektów dostawała granty. Jeszcze w 2009 tak było. Z tego co pamiętam z cyferek, które widziałam parę lat temu, więc mogę się mylić, ale nie sądzę, żebym myliła się o jakiś duży procent.
                                        • dala.tata Re: Dla dala.taty o grantach 25.02.11, 08:54
                                          skoro tak mowisz, to pewnie tak jest, ale jak nie zobacze, nie uwierze.

                                          eeela napisała:

                                          >
                                          > Ale na przykładzie grantów AHRC widać, że przed kryzysem właśnie jakaś jedna tr
                                          > zecia projektów dostawała granty. Jeszcze w 2009 tak było. Z tego co pamiętam z
                                          > cyferek, które widziałam parę lat temu, więc mogę się mylić, ale nie sądzę, że
                                          > bym myliła się o jakiś duży procent.
                                          >
                                          >
                                          • eeela Re: Dla dala.taty o grantach 25.02.11, 19:27
                                            Ech, poszłam na ich stronę, żeby sprawdzić, i rzeczywiście success rate oscyluje raczej wokół 20%, nie 30 :-)
                                  • tocqueville Re: Rektor UW o wieloetatowości 24.02.11, 10:03
                                    jeśli traktować grant jako rodzaj konkursu dla najlepszych projektów to 35% jest rzeczywiście b. dużo (co trzeci aplikujący dostaje)
                                    jeśli jednak grant ma być podstawową formą finansowania nauki (a widzę że do tego to zmierza) to jest mało

                                    PS: dostaliśmy w tym roku znowu dotację od MNiSW dla "podtrzymania potencjału naukowego", jak myślicie, strzelajcie - jaka to kwota dla całego wydziału? :)
                                    • adept44_ltd Re: Rektor UW o wieloetatowości 24.02.11, 10:28
                                      lepiej nie ogłaszaj, jaka to kwota, bo to pochodna potencjału naukowego wydziału ;-)
                                • pfg NCN 24.02.11, 14:08
                                  pfg napisał:

                                  > 1. Konkursu styczniowego nie było.
                                  > 2. Umowy z konkursu lipcowego wciąż są niepodpisane, więc pieniędzy nie ma.

                                  Przy okazji: NCN ogłosił, że umowy na granty z 40. konkursu (lipcowego) będzie podpisywał od 15 marca. Również po 15 marca ma zostać ogłoszony nowy konkurs.
                                • dr_pitcher Re: Rektor UW o wieloetatowości 25.02.11, 01:07
                                  pfg:
                                  Z zalym szacunkiem - ale success rate 33% to BARDZO duzo. Prosze porownac do:
                                  NIH - 7%
                                  DOD - 3%
                                  CIHR - 17%
                                  NSF - 13%
                                  • pfg Re: Rektor UW o wieloetatowości 25.02.11, 08:42
                                    dr_pitcher napisał:

                                    > Z zalym szacunkiem - ale success rate 33% to BARDZO duzo.

                                    Procenty, qlego, bywają zwodnicze. Nalezy jeszcze powiedzieć od czego te procenty liczymy - ile jest aplikacji i o jakich kwotach mówimy.
                                  • charioteer1 Re: Rektor UW o wieloetatowości 25.02.11, 21:43
                                    Gdyby granty w PL byly tej samej wysokosci co w NIH czy NSF, to byloby ich WIELOKROTNIE mniej. Ale my o te polskie granciki walczymy glownie po to, zeby miec za co kupic literature i drobna aparature, czyli rzeczy, ktore powinna zapewniac uczelnia, a nie zapewnia, bo nie ma za co.
          • whiteskies Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 10:40
            Ja moge napisac czego w mojej dziedzinie państwo nie ma nie inwestujac w nauke, bo nie jest w stanie nawet zauwazyc ze takie mozliwosci istnieja. Panstwo nie ma dobrej prognozy pogody. Panstwo nie ma procedur jak spuszczac wode ze zbiornikow retencyjnych w oparciu o prognoze zeby minimalizowac skutki. Panstwo nie ma pojecia jak projektowac/prowadzic eksploatacje kanalizacji w powiazaniu z danymi np. z radarow meteoroloicznych zeby zminimalizowac skutki gwaltownych opadow w miastach. Panstwo ma kiepski system ostrzehania. Panstwo nie ma ludzi, ktorzy sa w stanie zrozumiec oststnie osiagniecia w tej dziedzinie, bo panstwo mie na lydzi ktorzy rozumieja co jest napisane na ten temat w literaturze fachowej.
          • whiteskies Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 11:05
            "Tutaj co drugi post jest o tym, żeby sypnęli kasą."
            są podstawy:
            reforma.viviti.com/
            "No i oczywiście aby nie wymagali za dużo nawet w tak zdawałoby się oczywistych sprawach jak publikacje. "
            ???
            Śmieszne. Pod względem prosto liczonej efektywności (średni nakład na publikację w liczącym się czasopiśmie czy średni nakład na cytowanie) jestesmy w ścisłej czołówce :). A że mało tych publikacji i cytowań? Z próznego o Salomon nie nalleje.

            Poważnie: zgodnie z raportem E&Y pisanym na zamówienie ministerstwa wynika że pierwszym problemem polskiej nauki oraz uczelni jest niedofonansowanie.
            Nie twierdzę, ze inne problemy nie sa poważne, ale przy tym poziomie finansowania żadne, nawet najbardziej karkołomne zmiany w zasadach rezultatów nie przyniosą.
            Co oczywiście nie znaczy żeby forsy nie wydawać z głową.
    • jejwysokoscrozowosc Re: Rektor UW o wieloetatowości 22.02.11, 21:04
      Adepcie, uslysz ze i zareaguj !!!!
    • bumcykcyk2 Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 12:36
      Moja ulubiona Pani rektor dała głos. Oczywiście, na kilometr widać, że od 1 października UW centralnie zakaże WSZYSTKIM pracownikom podejmowania pracy na drugim etacie. Bo to, wicie rozumicie, prestyyyyżżż....

      Zdaniem Pani Macukowej "pewne ruchy kadrowe nastąpią, ale potem się wszystko wyrówna". Buhahaha! Owszem, wyrówna się. Zostaną profesory belwedery, hobbyści-onaniści i "Panie przy mężu". Bo nie spodziewam się żeby mężczyźni obarczeni rodziną w okolicy czterdziestki mieli ochotę pracować za 2.500 zł plus wysługa plus zero nadgodzin (bo profesura musi sobie dorobić do jednego etatu).

      Ale Macukowa uważa przeciwnie. Mityczny "prestiż" załatwi wszystko i najlepsi zostaną u niej. Szczęścia i zdrowia życzę.....
      • adept44_ltd Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 12:42
        ona wie, co mówi... niestety, gdzie pójdą ci, którym się to nie podoba... to nie jest obecnie rynek pracownika i obawiam się, ze już nigdy nie będzie...
      • scibor3 Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 13:01
        Zawsze możesz spróbować gdzie indziej. Tylko czemu, jestem dziwnie pewny, że tego nie zrobisz?
        • bumcykcyk2 Re: Rektor UW o wieloetatowości 23.02.11, 13:05
          He he, w projekcie ustawy znalazłem coś takiego

          Art. 23.
          Nauczyciel akademicki, który w dniu wejścia w życie niniejszej ustawy wykonuje dodatkowe
          zatrudnienie w ramach stosunku pracy może je wykonywać przez okres nie
          dłuższy niż 3 lata od dnia wejścia w życie niniejszej ustawy, chyba że uzyska zgodę na
          podstawie art. 129 ust. 1, 5 lub 10 ustawy, o której mowa w art. 1, w brzmieniu nadanym
          niniejszą ustawą.

          Czyli przez najbliższe 3 lata Pani Macukow i Senat UW mogą sobie co najwyżej wygrażać palcem....
          • chilly Inni mają gorzej... 24.02.11, 10:44
            wiadomosci.onet.pl/kraj/tvp-przerywa-nadawanie-programu-z-biedy,1,4192709,wiadomosc.html

            :)
    • ta_ruda Re: podsumowanie 24.02.11, 13:22
      Bardzo ciekawa, i często na wysokim poziomie (sarkazm), dyskusja. Z wielu wypowiedzi wywnioskowałam że najlepsze rozwiązanie jest następujące:

      - zwolnić tych nierobów (pracowników naukowych) co na uczelniach pracują bo oni i tak nic nie robią i tylko zawadzają;
      -pracownicy naukowi nic nie robią a tylko wołają 'daj, daj, daj'.
      -wybodować więcej stadionów w Polsce bo tam to przynajmniej ludzie mają rozrywke a na uczelniach to co? nic, tylko marnotrawią pieniądze, produkuja bezuzytecznych absolwentów ( i po co się ci ludzie pchają na te uczelnie?).
      - publikacje naukowe sa 'nic nie warte' więc po co je wogole publikować, przecież nikomu sie nie przydadzą.

      i tyle.

      • dala.tata Re: podsumowanie 24.02.11, 17:14
        odpowiadajac na to ironiczne podsumowanie tej rudej, rozumiem, ze jej preferowana wizja swiata to obraz nauki polskiej, w ktorej wszyscy uwijaja sie jak mroweczki, nie sa roszczeniowi, tylko maja racjonalne pomysly na finansowanie i zarzadzanie nauka oraz publikuja docierajac do miedzynarodowego srdowiska naukowego, a pokonferenycjniaki w polskiej nauce to po prostu anatema.
        • adept44_ltd Re: podsumowanie 24.02.11, 17:21
          ja myślę, że wizja jest taka, że z obecnym finansowaniem po prostu nie da się spełniać postawionych przez ministerstwo celów, ani nie da się sensowanie funkcjonować (pewnie z wyjatkami),
          albo więc olewamy to i nie pieprzymy o reformie,
          albo bierzemy się za sensowną reformę, w której nakłady będą się przekładać na wyniki i odwrotnie
          • ford.ka Re: podsumowanie 24.02.11, 18:24
            Olać się nie da, wybory będą na jesieni i taka świeżo wprowadzona wielka reforma, która 99% społeczeństwa ani ziębi ani grzeje, a na pewno nie dotyka ich interesów, będzie świetnie wyglądać na plakatach.
        • ta_ruda Re: podsumowanie 24.02.11, 17:59
          dala.tata - taka jest wlasnie moja wizja - nauka polska w ktorej wydajnosc jest wysoka ale z odpowiednimi nakladami, pracownicy nie sa roszczeniowi ale effektywnie i kreatywnie rozwiazuja problemy.
          w swojej ironicznej wypowiedzi ktora miala byc glownie odpowiedzia na posty w stylu scibora, chcialam odniesc do takich wypowiedzi w ktorych oskarza sie szkolnictwo wyzsze/nauke o nicnierobienie, lenistwo itd itd i jako cos co jest zbedne.

          Ja oczywiscie tak nie uwazam = nie zgadzam sie z takimi wypowiedziami. Ale Internet nie zawsze chyba oddaje wydziwek tych postow.


          Uwazam ze naukowcy polscy powinni byc oplacani troche lepiej niz teraz, powinni pracowac na jednym etacie (z kilkoma nadgodzinami), studia powinny byc czesciowo odplatne co by wtedy dalo mozliwosci na lepsza jakosc tej edukacji (w imie zasady mam wiecej czasu na przygotowanie zajec, rozmowy ze studentami itd itp). na dluzsza mete ukonczenie studiow byloby bardziej wartosciowe i dawalo wiecej mozliwosci. Za duzo studentow ksztalcimy, a mamy na to zbyt male naklady.


          Podsumowujac, jestem 'za' nauka polska i jej rozwojem; 'za' wiekszymi nakladami na ten cel, ale takze ze lepszym zarzadzaniem srodkami i wieksza inicjatywa naukowcow.

          ja pracuja na uczelni zagranicznej, ktora ma (duzy) suprlus na koncie, ale na konferencej to sobie moge jechac tylko na 1 (gora 2 jesli sie szef zgodzi i nie jest daleko) w roku. no i jestem caly czas oceniana.

          dala.tata napisał:

          > odpowiadajac na to ironiczne podsumowanie tej rudej, rozumiem, ze jej preferowa
          > na wizja swiata to obraz nauki polskiej, w ktorej wszyscy uwijaja sie jak mrowe
          > czki, nie sa roszczeniowi, tylko maja racjonalne pomysly na finansowanie i zarz
          > adzanie nauka oraz publikuja docierajac do miedzynarodowego srdowiska naukowego
          > , a pokonferenycjniaki w polskiej nauce to po prostu anatema.
          >
          >
          • dala.tata Re: podsumowanie 24.02.11, 21:44
            no i dlatego najprawdopodobniej zyjemy w rownoleglych wszechswiatach.

            niespecjalnie rozumiem, co to znaczy ze wydajnosc jest wysoka, ale odpowiednimi nakladami - rozumiem, ze mowisz o jakiejs aspiracji, a rzeczywistosc wokolo sie nie liczy.

            co do wypowiedzi scibora, to mnie akurat jest duzo blizej do niego niz do samozadowolonych postow samogratulacyjnych. jestesmy kreatwyni i fantastyczni, tylko nam malo placa. ja nadal nie wiem, na jakiej podstawie uwazasz, ze wieczny adiunkt czy profesor ktory w zyciu nie napisal niczego, co przeszlo przez porzadny proces receznyzjny mialby zaczac pisac takie rzeczy, bo mu zaplacisz 2 razy wiecej. mniechyba trudniej myslenie zyczeniowe uprawiac.
          • i_zbyszeko Re: podsumowanie 24.02.11, 21:58
            podpadłaś dalatacie, nie broń polskich uczelni bo dostaniesz baty, dla dalataty wszystko co polskie to badziewie, polska uczelnia to marnotrawstwo pieniędzy, a polski pracownik tej instytucji to złodziej, nieudacznik i leń, kogo ty bronisz? jak coś nie jest zachodnie to nie zasługuje na dobre słowo, skopać co polskie a nie bronić - wtedy dalatata cie pochwali
            • adept44_ltd Re: podsumowanie 24.02.11, 22:07
              tak swoją drogę, to ja myślę, że istnieje tu dość specyficzna nierównowaga, bo jak tu pada międzynarodowe, światowe, zachodnie, to ma się na myśli czołówkę czołówek, a jak polskie - to dno poniżej dna... no ale na Zachodzie jest różnie i u nas jest różnie, na co łaskawie zwracałbym uwagę...
              • dala.tata Re: podsumowanie 24.02.11, 22:16
                ja z kolei chcialbym zwrocic uwage, ze w moim poscie, wbrew wlasciwie zabawnym insynuacjom naszego forumowego patryjoty zbyszenka, nie poweidzialem nic o zachodniosci, swiatowosci itd itd..

                a co do tego, ze na zachodzie jest roznie i u nas jest roznie, to masz oczywiscie racje. mysle sobie ze sa chyba inne proporcje tej roznosci, ale roznie zdecydowanie jest.
                • adept44_ltd Re: podsumowanie 24.02.11, 22:22
                  a nie, moja refleksja była tak ogólnie...
                  co do reszty, pewnie tak..., ale to byłby dowód na wpływ kasy... bo jeśli u nas jednak nie wszyscy są do dupy..., to znaczy, że jest w kogo zainwestować
                  • dala.tata Re: podsumowanie 24.02.11, 22:27
                    i dlatego ad usrandum powtarzam, ze dawanie wszystkim po rowno czy t.p. nie ma najmnejszego sensu. i potrzebna jest sensowna strategia finansowa dla polskiej nauki. a jej ani widu, ani slychu. co wiecej, podejrzewam, ze na pomysl, ze mozna by tak systematycznie ocenic i oddzielic ziarno od plew, larum by sie podnioslow wieksze niz to, ktore grali jak Wolodyjowski odpowiedziec juz nie mogl....

                    adept44_ltd napisał:

                    > a nie, moja refleksja była tak ogólnie...
                    > co do reszty, pewnie tak..., ale to byłby dowód na wpływ kasy... bo jeśli u nas
                    > jednak nie wszyscy są do dupy..., to znaczy, że jest w kogo zainwestować
                    • adept44_ltd Re: podsumowanie 24.02.11, 22:31
                      a tja, a ja ad usrandum powtarzam, że tego nie postuluję, co zresztą jasno, explicite, w moim poście jest wyłożone... i tyle ;-)
                      • adept44_ltd Re: podsumowanie 24.02.11, 22:34
                        choć może twoje "i dlatego" było wyrazem dostrzeżenia tego?
                    • pfg Re: podsumowanie 25.02.11, 00:05
                      dala.tata napisał:

                      > i dlatego ad usrandum powtarzam, ze dawanie wszystkim po rowno czy t.p. nie ma
                      > najmnejszego sensu.

                      Łagodnie i koncyliacyjnie zauważam, że jest spora grupa dyskutantów, która *tego* bynajmniej nie żąda, ty jednak ten fakt zdajesz się ignorować. Bębnisz w kółko swoje: najpierw niech się zreformują, a dopiero POTEM ewentualnie można dać odrobineczkę tym, którzy starają się być produktywni także w tych warunkach finansowych, jakie teraz są. Z tego żaden zauważalny wzrost poziomu nauki nie wyniknie, bo nie może.
                      • dala.tata Re: podsumowanie 25.02.11, 00:19
                        nie sadze, zebym komukolwiek to zarzucal. wydaje mi sie, ze, poweim rowniez koncyliacyjnie, w kontekscie dalo sie zrouzmiec wymowe mego postu. co do przyszlosci? ja tam zwykla humanista, ja tam nie mam modeli przewidywania przyszlosci.

                        co do odrobineczki, to, koncyliacja na full, nic takiego nie poweidzialem. ja nie mam zielonego pojecia, ile potrzeba pieniedzy. co wiecej, mysle, ze nikt nie ma.....a nawet zakladajac, ze potrzeba wiele, ze potrzeba ziwkeszyc finansowanie o 100 proc., to nadal nalezy sie zastanowic nad tym, komu, ile i na co dac. dla mnie te decyzji nie sa oczywiste
                        • whiteskies Re: podsumowanie 25.02.11, 09:58
                          "ja nie mam zielonego pojecia, ile potrzeba pieniedzy. co wiecej, mysle, ze nikt nie ma"

                          Zdziwisz się. Nasze ministerstwo ma:
                          www.nauka.gov.pl/nauka/polityka-naukowa-panstwa/
                          tylko aktualnie porządkuje wiedzę na ten temat :)

                          Zartuje oczywiście. Tak naprawdę jak czyta się wymienione tam (na wszelki wypadek nie podlinkowane) dokumenty, to obraz chaosu, niejasnosci i braku spójnoąci jest nie mniejszy niż przy naszych swobodnych dyskusjach na tej liście...
            • dala.tata Re: podsumowanie 24.02.11, 22:11
              zbyszenko, zabraklo argumentow, co? wiec najlepiej blotkiem obrzucic, nie? obawiam sie, ze wiecej to mowi o tobie niz o mnie, wiec ze spokojem obserwuje twoje kompleksy.
            • ta_ruda Re: podsumowanie 24.02.11, 22:37

              nie jest wazne komu podpadlam, wazna jest nauka;-)

              ja jestem pracownikiem nakowym - prowadze zajecia i mam publikowac, ale jak ? kiedy musze prowadzic 6 godzin do ktorych musze sie przygotowac przez 15. to razem 21. zostaje mi 19 na adminsitracje: sprawdzanie prac, wklepywanie ocen, rozmowy ze studentami - 2 godz ( nie chce zeby byli tylko 'numerami'), spotkania wydzialu, i nadzor nad jednym doktorantem. powiedzmy ze zostaje mi 10 godzin na prace naukowa (nauki spoleczne). Mysle ze nie jest niemozliwe napisac cos i opublikowac (ale ja wspolpracuje z innymi kolegami i we dwoje piszemy jedna publikacje) czy tez jechac na konferenceje z czyms orginalnym.
              ale to nie jest tez latwo,
              ci ktorzy publikuje i dostaja granty nie prowadza zajec i nie zajmuja sie sprawdzaniem prac.


              i_zbyszeko napisał:

              > podpadłaś dalatacie, nie broń polskich uczelni bo dostaniesz baty, dla dalataty
              > wszystko co polskie to badziewie, polska uczelnia to marnotrawstwo pieniędzy,
              > a polski pracownik tej instytucji to złodziej, nieudacznik i leń, kogo ty broni
              > sz? jak coś nie jest zachodnie to nie zasługuje na dobre słowo, skopać co polsk
              > ie a nie bronić - wtedy dalatata cie pochwali
              • dala.tata i juz wiem, gdzie lezy problem!! 24.02.11, 22:49
                czegos nie rozumiem: co tydzien przez 9 godzin tygodniowo sprawdzasz prace (to ile twoi studenci prac pisza????), wklepuejsz oceny i rozmawiasz ze studentami i masz zebrania wydzialu (ile wy sie spotykacie????) ? dzien w dzien, tydzien w tydzien, 2 godziny dziennie.......

                no ale skoro jest niemozliwe to jest niemozliwe nie? :-) i z cala pewnoscia ci co publikuja nie zajmuja sie sprawdzaniem prac. ja mysle, ze rzeczywiscie: tu jest sprawa kluczowa. SPRAWDZANIE PRAC!!

                PS. musze powiedziec, ze to najoryginalniejsze alibi na niepublikowanie jakie uslyszalem.
                • adept44_ltd już wiem... 24.02.11, 23:12
                  przy kilku grupach po 20-30 osób i rzetelnym prowadzeniu zajęć- może być różnie...ale dodam coś jeszcze, jak się jest adiunktem i nie ma się osób trzecich wspierających, to trzeba jeszcze dorabiać, by móc pracować na uni... to pewnie dość powszechne na Zachodzie?
                  • dala.tata Re: już wiem... 24.02.11, 23:24
                    adepcie, to ty dodajesz to dorabianie. co do sprawdzania prac, robisz to raz w semestrze, ja naprawde wiem co to znaczy czytac 200 prac. i wiesz, ogolnie, to jest pod gorke.

                    i ogolnie lepiej jest w sklepie pracowac. nie trza tych cholernych publikacji robic.
                    • adept44_ltd Re: już wiem... 24.02.11, 23:35
                      Dala, ja mam wrażenie, że nam inne cele przyświecają... bo ja bym chciał, żeby było normalnie, a ty się jakoś z dziwną rozkoszą lubujesz w tym, że jest nienormalnie...
                      • dala.tata Re: już wiem... 24.02.11, 23:59
                        nie adepcie, ja rowniez chcialbym normalnosci. nie jestem tylko pewien czy widzimy te sama droge do normalnosci, nie jestem tez pewien, czy normalniosc rozumiemy tak samo.bo jesli nienormalne jest to, ze trzeba sprawdzac prace studentow i przygotwywac sie do zajec (nawiasem mowiac, zupelnie nie wierze w 15-godzinne przygotwanie sie do 6 godzin zajec i tak tydzien w tydzien), to nie wiem o co chodzi.

                        wazniejsze jest jednak to: normalnie to nie znaczy, ze stworzymy sobie mala enklawe polskiej nauki udajac, ze nie ma swiata. norlamnie to nie znaczy, ze nie bedzie swiat nam plul w twarz i my bedziemy mieli nasza polska nauke, ktora sie bedzie swoimi prawami rzadzic i jak ISI nie notuje Poradnika Jezykowego czy Kwartalnika Neofilologicznego, to to znaczy, ze ISI ma problem i jest niewarygodny.a przy okazji, to ja jestem daleki od uweilbienia dla ISI. jednak to, ze my sobie postanowimy, ze PJ wielkim czasopismem jest, wcale nie znaczy, ze jest.

                        na koniec poweidzialbym, ze normalnie, to nie znaczy ze winni sa wszyscy inni, premier, Kudrycka i parametryzacja, a ja, polski uczony, nic nie moge, bo mi nie placa. ja wiem, ze mowienie o kontrakcie daleko mnie nie zawiedzie, jednak nadal sobie mysle, ze przecietny polski uczony, to czlowiek z nieustannym wiatrem w oczy i droga pod gore, ktoremy na dodatek moga grantu nie dac, bo tylko co trzeci dostaje.....no po prostu straszne.....
                        • adept44_ltd Re: już wiem... 25.02.11, 00:04
                          i co?
                          • dala.tata Re: już wiem... 25.02.11, 00:06
                            ze zapytam: ale szczym?

                            adept44_ltd napisał:

                            > i co?
                            • adept44_ltd Re: już wiem... 25.02.11, 00:09
                              jeśli wczesniej wypiliśmy, to prędzej czy później jak najbardziej ;-)
                            • ta_ruda Re: już wiem... 25.02.11, 00:22
                              jestem pod wrażeniem poziomu tej dyskusji....'szczym'?

                              dala.tata napisał:

                              > ze zapytam: ale szczym?
                              >
                              > adept44_ltd napisał:
                              >
                              > > i co?
                              >
                              >
                              • adept44_ltd Re: już wiem... 25.02.11, 00:25
                                no ale kiedyś trzeba... ;-)
                        • oluuu Re: już wiem... 25.02.11, 00:14
                          Enklawę to już mamy! Finansową!
                          Każda z wymienionych wyżej przeszkód w publikowaniu nie jest ważna, ale wszystkie występujące jednocześnie całkowicie wypełniają czas pracy.

                          No chyba że praca na uczelni ma być poświęceniem życia dla setek (znam przypadki, że powyżej tysiąca) studentów w semestrze, pokonywania absurdalnych procedur, żebrania o pieniądze (patrz uwagi o grantach) i czekania rok na wydanie książki w uczelnianym wydawnictwie.

                          Jeśli adiunkt zarabia tyle, ile wynosi stypendium za wyniki w nauce w Normalnym Kraju, to medal trzeba mu dać, ale nie narzekać!

                        • i_zbyszeko Re: już wiem... 25.02.11, 08:19
                          odszczekuję:
                          "nie bedzie swiat nam plul w twarz" - może nam pluć, przecież zrobiono nam łaskę, przyjęto do NATO i UE, teraz łaskawie oferują nam wspólną przestrzeń edukacyjną i naukową, a więc w zamian przynajmniej mogą nam pluć i nadstawiać dupę do całowania, a największe prawo do tego mają dawni Polacy, którzy wyjechali i zrobili się bardziej zachodni niż sam Zachód
                          "ISI nie notuje Poradnika Jezykowego czy Kwartalnika Neofilologicznego, to to znaczy, ze ISI ma problem i jest niewarygodny" - ja nigdy nie śmiałbym podważać szczytowego osiągnięcia zachodniej bibliometrii, a że nie uwzględnia monografii, prac zbiorowych i przypisów dolnych, no cóż, kto tym durnym Polakom każe pisać książki, rozdziały w pracach zbiorowych, dlaczego mają czelność stosować inne przypisy niż amerykańskie, dlaczego do tych głupich łbów nie dociera, że po polsku to mówi wyłącznie plebs i inne głupki,
                          "przecietny polski uczony, to czlowiek z nieustannym wiatrem w oczy i droga pod gore, ktoremy na dodatek moga grantu nie dac, bo tylko co trzeci dostaje.....no po prostu straszne....." - dopiero teraz przejrzałem na oczy, zamiast narzekać powinienem po prostu staną dupą do wiatru, wtedy będzie mnie popychał, i tu mamy dowód na wyższość zachodniego myślenia nad naszym, bez rady łaskawcy z zachodu nie zrozumiałbym, że istnieje prosta metoda na nasze malkontenctwo - dupą do wiatru mości panowie
                    • ta_ruda Re: już wiem... 24.02.11, 23:56
                      sprawdzasz 200 prac raz w semestrze? toz to cod miod, bo ja prowadze zajecia na ktore studenci musza sie przygotowac co tydzien, i co tydzien musza zwrocic do mnie swoja 'prace domowa' ktora jest przezemnie oceniana. na innym przedmiocie, maja 4 cztery) prace zaliczeniowe w semestrze w formie prezentacji, raportu, egzaminu i jeszcze jednego raportu.

                      ja publikacje pisze, i publikuje w wysoko cenionych naukowych czasopismach. jezdze na konferencje (ostatnio bylam w Krakowie na UJ-cie i nasluchalam sie jak wyglada praca Polskich naukowcow) aczkolwiek nie tyle ile bym chciala, bo za malo mam na to przydzielonych godzin i ograniczony na to budzet.

                      Chcialam jednak podkreslic ze pracownik naukowy ktory prowadzi zajecia, jest koordynatorem przedmiotow, musi chodzic na zebrania, nie ma az tak duzo czasu na prawdziwa prace naukowa na tyle na ile by chcial. Nie wiem czemu sie tak ze mna sprzeczasz. Pracuje na uczelni, wiem ile godzin zajmuje rzetelne sprawdzenie 200 prac i rzetelne napisanie oceny takiej pracy a pozniej przedyskutowanie tej pracy ze studentami, rzetelne przygotowanie sie do zajec itd itp. Sa oczywiscie tacy ktorzy 50stronicowe prace zaliczeniowe sprawdzaja w 5 minut a student otrzymuje jedna linijke 'feedback-u'. a jeden pan profesor, ktory duzo publikuje i robi duzo badan, powiedzial mi ze sprawdzanie jednej pracy (15, 000 slow) to powinno mi zajac 10 minut co najwyzej i ze powinnam tylko 'spojrzec' na ta prace ( a najlepiej tylko na spis tresci)! Widocznie chodzil na kurs szybkiego czytania hahahaha




                      dala.tata napisał:

                      > adepcie, to ty dodajesz to dorabianie. co do sprawdzania prac, robisz to raz w
                      > semestrze, ja naprawde wiem co to znaczy czytac 200 prac. i wiesz, ogolnie, to
                      > jest pod gorke.
                      >
                      > i ogolnie lepiej jest w sklepie pracowac. nie trza tych cholernych publikacji r
                      > obic.
                      >
                      >
                      • dala.tata Re: już wiem... 25.02.11, 00:05
                        nie sadze, zebym sie z toba sprzeczal. wypowiadam swoje zdanie, ktore mniej wiecej polega na tym, ze czlowiek, ktory nie prowadzi badan i nie publikuje w ogole nie powinien pracowac na uniwersytecie. bo owo publikowanie jest duzo wazniejsze niz dawanie studentom zadania domowego. i tak, to jest wazniejsze rowniez DLA STUDENTOW.

                        i bardzo sie ciesze ze publikujesz i gratuluje publikacji w wysoko cenionych (ufam niezachwianie, ze nie tylko przez ciebie) czasopismach. troche nie rozumiem, jak to mozliwe, skoro przed chwila dowodzilas, ze to niemozliwe. ale widac doszlo do cudownego rozmnozenia.
                        • adept44_ltd Re: już wiem... 25.02.11, 00:08

                          "bo owo publikowanie jest duzo wazniejsze niz dawanie studentom zadania domowego"

                          nie w warunkach uniwersytetu, który jak najmniejszym kosztem stara się wykształcić jak największą ilość studentów, bo to gwarantuje, że pierwszego będzie można wypłacić pracownikom pensje...
                          • dala.tata Re: już wiem... 25.02.11, 00:21
                            w takich warunkach, adepcie, dawanie zadania domowego studentom nie ma wiekszego sensu, nie? duzo lepiej jest wprowadzenie uzyskiwania punkotw TESCO za uczestnistwo w zajeciach.

                            adept44_ltd napisał:

                            >
                            > "bo owo publikowanie jest duzo wazniejsze niz dawanie studentom zadania domowe
                            > go"
                            >
                            > nie w warunkach uniwersytetu, który jak najmniejszym kosztem stara się wykształ
                            > cić jak największą ilość studentów, bo to gwarantuje, że pierwszego będzie możn
                            > a wypłacić pracownikom pensje...
                            • adept44_ltd Re: już wiem... 25.02.11, 00:25
                              no ale to nie do mnie i nie do tych, co zapieprzają na tych zajęciach, tylko do zarządzających, nie?
                              • dala.tata Re: już wiem... 25.02.11, 00:31
                                hehehehe! to jest niezla wolta, adepcie. rozumiem, ze na twoj argument o masowosci uczenia ja powienienem byl poweidziec: ale to nie do mnie, tylko do zarzadzajacych, nie?

                                adept44_ltd napisał:

                                > no ale to nie do mnie i nie do tych, co zapieprzają na tych zajęciach, tylko do
                                > zarządzających, nie?
                                • adept44_ltd Re: już wiem... 25.02.11, 00:35
                                  poza inicjalnym zaśpiewem, nic z tego nie rozumiem...
                                  jaka wolta? dlaczego ty powinieneś coś powiedzieć, już nie pamiętam, ale nie sądze, bym oskarżał cię o masowość uczenia...
                                  a co do masowości uczenia - to nędzne pieniądze z budżetu wymuszają sytuację, w której pracownik ma mocno ograniczony czas na pracę naukową... o, tak to ujmę - i to zarówno w związku z tym, że musi zająć się dydaktyką, jak i dlatego, że musi sobie dorobić. Zamiast kombinować jak koń na wrotkach pod górkę, spróbuj mnie przekonać, że są to warunki sprzyjające rozwojowi...
                                  • dala.tata Re: już wiem... 25.02.11, 00:39
                                    adepcie, mnie sie nie chce szukac, podejrzewam, ze tobie sprawdzac. ide poczytac powiesc :-)
                                    • adept44_ltd Re: już wiem... 25.02.11, 00:41
                                      chyba podążę w twoje ślady, acz moje stwierdzenie że nie pamiętam - było retoryczne, pamiętam, że nigdzie cię nie oskarżałem o masowość kształcenia w PL ;-)
                        • ta_ruda Re: już wiem... 25.02.11, 00:19
                          nie dowodzilam ze jest to 'niemozliwe' , tylko ze jest to trudne.

                          to kto ma uczyc tych studentow i rzygotowywac zajecia? jaki model studiow proponujesz? wchodzi profesor na wyklad i zaczyna gadac co mu slina na jezyk przyniesie, a na egzamin zarzuci pytanie jaki mu wpadlo do glowy w memencie wejscia na sale egzaminacyjna?

                          tak dla studentow jest wazniejsze aby wykladowcy publikowali, szczegolnie na Zachodzie, bo ilosc publikacji rzutuje na 'reputacje' uczelni i fundusze ktore otrzymuje i jest tak np w UK, wiec na marke, ale czy to wplywa na jakosc zajec ktorzy oni otrzymuja?

                          dala.tata napisał:
                          >
                          > i bardzo sie ciesze ze publikujesz i gratuluje publikacji w wysoko cenionych (u
                          > fam niezachwianie, ze nie tylko przez ciebie) czasopismach. troche nie rozumiem
                          > , jak to mozliwe, skoro przed chwila dowodzilas, ze to niemozliwe. ale widac do
                          > szlo do cudownego rozmnozenia.
                          • dala.tata Re: już wiem... 25.02.11, 00:28
                            nie, dowodzilas, ze publikowanie jest niemozliwe:

                            Mysle ze nie jest niemozliwe napisac cos i opublikowac (ale ja wspolpracuje z innymi kolegami i we dwoje piszemy jedna publikacje) czy tez jechac na konferenceje z czyms orginalnym.

                            nie, to nie chodzi o reputacje. ja po prostu sobie mysle, ze jesli nie prowadzisz badan, nie masz wlasnego zdania na tematy, o ktorych mowisz, gorzej uczysz. to nie znaczy, rzecz jasna, ze zawsze na kazdy temat poruszany w wykladzie, musisz miec swoje badawcze zdanie, jednak wykladowca niepublikuacy nie jest w stanie poprowadzic wykladu tak, jak publikujacy.
                            • ta_ruda Re: już wiem... 25.02.11, 00:33


                              dowodzenie jest chyba czyms innym niz myslenie?

                              rozumiem ze ty przebadales kazdy temat kazdego twojego wykladu?
                              ja nie, przebadalam i nadal badam pewnien zakres mojej dzialki, ale sa wyklady do ktorych najzwyczajniej sie musze 'przygotowac'.
                              a kto tu mowi o niepublikowaniu wogole? czy nierobieniu badan wogole? chyba sie nie zrozumielismy? ja rowniez uwazam ze naukowiec ktore ni eprowadzi zadnej dzialalnosci naukowej, zadnych badan, nie powinnien by naukowcem.

                              wiec w pewnym stopniu sie zgadzamy.
                              dala.tata napisał:

                              > nie, dowodzilas, ze publikowanie jest niemozliwe:
                              >
                              > Mysle ze nie jest niemozliwe napisac cos i opublikowac (ale ja wspolpracuje
                              > z innymi kolegami i we dwoje piszemy jedna publikacje) czy tez jechac na konfer
                              > enceje z czyms orginalnym.

                              >
                              > nie, to nie chodzi o reputacje. ja po prostu sobie mysle, ze jesli nie prowadzi
                              > sz badan, nie masz wlasnego zdania na tematy, o ktorych mowisz, gorzej u
                              > czysz. to nie znaczy, rzecz jasna, ze zawsze na kazdy temat poruszany w wykladz
                              > ie, musisz miec swoje badawcze zdanie, jednak wykladowca niepublikuacy nie jest
                              > w stanie poprowadzic wykladu tak, jak publikujacy.
                              • dala.tata Re: już wiem... 25.02.11, 00:38
                                proponuje, zebys czytala calosc moich postow. napisalem dosc wyraznie, ze tak nie jest.

                                najwyrazniej sie nie zrozumielismy. ja potraktowalem twoje slowa o tym, ze publikowanie jest niemozliwe powaznie i doslownie. skoro tak nie jest, to rzeczywiscie zgadzamy sie.
                        • ta_ruda Re: już wiem... 25.02.11, 00:28
                          ciesze sie ze ufasz niezachwianie, szkoda tylko ze uzywasz takich 'sztuczek' w merytorycznej dyskusji probujac dyskredytowac mnie poprzez bardzo umiejetne watpienie w moja inteligencje
                          dala.tata napisał:

                          >
                          > i bardzo sie ciesze ze publikujesz i gratuluje publikacji w wysoko cenionych (u
                          > fam niezachwianie, ze nie tylko przez ciebie) czasopismach.
                          • dala.tata Re: już wiem... 25.02.11, 00:35
                            odpowiadam sztuczka za sztuczke. skoro ty uznajesz za stosowne wskazywac, iz publikujesz w wysoko cenionych, to ja ci mowie, co mysle o tego typu zabiegach retorycznych. skoro dyskusja jest merytoryczna, to nie rezygnuj z jej merytorcznosci, co? a jelsi rezygnuejsz sama, to pozwol mi odpoweidziec pieknym za nadobne.

                            niespecjalnie wiem jednak, co ma publikowanie (czy jego brak) do intelignecji. ani w twa inteligencje watpie, ani nie watpie. nie mam i nie chce miec zdania.
                            • adept44_ltd Re: już wiem... 25.02.11, 00:38
                              Dala, poszerz mój horyzont rozumienia retoryki i wyjaśnij, co to za sztuczka retoryczna, w której twoja oponentka pisze ci, że publikuje w dobrych pismach??? bo to co ty zrobiłeś, to było rzeczywiście zdeprecjonowanie tego stwierdzenia... zupełnie niepotrzebne, że tak powiem
                              • dala.tata Re: już wiem... 25.02.11, 00:45
                                adepcie, niespecjalnie rozumiem, dlaczego forumowiczom niektorym wytykasz chwalenie sie (a robisz to bez milosierdzia), a w innych wypadkach chetnie to przyjmujesz. nie bede ci wypominal wszystkich ostatnich ciapusiow i innych epitetow pod adresem swoich rozmowcow, bom nie swinka (morska tez nie). i nie powiem tez: zdzblo w moim oku widzisz....bom nie kaznodzieja.

                                zwracam ci uwage tez, ze oponentka nie napisala nic o dobrych pismach, a o wysoko cenionych. jesli nie widzisz roznicy, ja tam ci jej wyjasniac nie bede.

                                retorycznych snow ci zycze :-)
                                • adept44_ltd Re: już wiem... 25.02.11, 00:53
                                  Bóg zapłać...
                                  wiesz, ;-) chwalenie się chwaleniu się nie równe..., a jak ktoś ma problem z logiką, to co mówi jest nader prymitywne i na dodatek oszukuje w dyskusji, to ja średnio to kupuję i bez wahania pisze per ciapuś... ;-)

                                  tu raczej żadna z tych okoliczności nie zachodziła...
                                  a co do frazy "pisma wysoko cenione" celniejsze byłoby stwierdzenie, że masz nadzieję, że przez wysoko cenionych ;-)
                                • ta_ruda Re: już wiem... 25.02.11, 00:54
                                  i dlatego właśnie boję sie pracowac na polskim uniwersytecie, bo takie dyskusje pewnie bylyby na porządku dziennym, dyskusje o tym kto komu, co powiedział, czy slowo dobry to to samo co wysoko ceniony, i jakie jest ich znaczenie, czy publikuje w dobrych czasopismach, czy w wysoko cenionych, bo jak w wysoko cenionych to juz sie chwale, a jak w dobrychh to jeszcze nie.

                                  Podsumowujac ta dyskusje z mojej strony (bo i tak sie w nia zaangazowalam ze zamiast pracowac zaciecie nad publikacja to sie na forum udzielam;-) - nauka polska wymaga zmian, uwazam (ale nie dowodze) ze dydaktyka nie wyklucza prowadzenia badan, ale polaczenie tych dwoch jest czasami trudniejsze niz sie wydaje. Dlatego na uczelniech ktore ja znam, ci piszacy i proadzacy badania nie zajmuja sie dydaktyka. Uwazam rowniez ze wiele zalezy od inicjatywy pracownika i mozna wiele osiagnac nawet w trudnych warunkach.

                                  Pozdrawiam, dziekuje za ciekawa dyskusje i dobranoc.




                                  dala.tata napisał:

                                  > adepcie, niespecjalnie rozumiem, dlaczego forumowiczom niektorym wytykasz chwal
                                  > enie sie (a robisz to bez milosierdzia), a w innych wypadkach chetnie to przyjm
                                  > ujesz. nie bede ci wypominal wszystkich ostatnich ciapusiow i innych epitetow p
                                  > od adresem swoich rozmowcow, bom nie swinka (morska tez nie). i nie powiem tez:
                                  > zdzblo w moim oku widzisz....bom nie kaznodzieja.
                                  >
                                  > zwracam ci uwage tez, ze oponentka nie napisala nic o dobrych pismach, a o wyso
                                  > ko cenionych. jesli nie widzisz roznicy, ja tam ci jej wyjasniac nie bede.
                                  >
                                  > retorycznych snow ci zycze :-)
                                  • adept44_ltd Re: już wiem... 25.02.11, 00:59
                                    hm, te uczelnie, na których pracownicy badają i piszą i nie mają dydaktyki, to w PL są?
                                  • dala.tata Re: już wiem... 25.02.11, 09:06
                                    po tym poscie blizej nam do siebie niz moglo sie wydawac. co mnie cieszy juz od samego rana!
                • ta_ruda Re: i juz wiem, gdzie lezy problem!! 24.02.11, 23:43
                  no widzisz, i tu jest pies pogrzebany, gratuluje odkrycia!!!

                  a tak przy okazji, to rzetelne przygotowanie zajec i materialow zajmuje sporo czasu, wiec dlatego, jak juz wspomnialam, prawdziwi naukowcy, czyli np moja kolezanka profesorka nie ma zajec ze studentami, nie sprawdza prac, nie wstukuje ocen w system, nie ma konsultacji, tylko pisze, publikuje, ubiega sie o granty.


                  dala.tata napisał:

                  > czegos nie rozumiem: co tydzien przez 9 godzin tygodniowo sprawdzasz prace (to
                  > ile twoi studenci prac pisza????), wklepuejsz oceny i rozmawiasz ze studentami
                  > i masz zebrania wydzialu (ile wy sie spotykacie????) ? dzien w dzien, tydzien w
                  > tydzien, 2 godziny dziennie.......
                  >
                  > no ale skoro jest niemozliwe to jest niemozliwe nie? :-) i z cala pewnoscia ci
                  > co publikuja nie zajmuja sie sprawdzaniem prac. ja mysle, ze rzeczywiscie: tu j
                  > est sprawa kluczowa. SPRAWDZANIE PRAC!!
                  >
                  > PS. musze powiedziec, ze to najoryginalniejsze alibi na niepublikowanie jakie u
                  > slyszalem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja