Nowa patologia

22.02.11, 17:40
Miejsce akcji:
Uczelnia wyzsza, techniczna. Jedna z 2 najlepszych na swoim kierunku w kraju. Kierunek techniczny, wypuszczajacy absolwentow bedacych odpowiedzialnymi swoimi dzialaniami za zycie i bezpieczenstwo ludzi.

Czas akcji:
Pierwsze w semestrze cotygodniowe zebranie zakladu prowadzacego podstawowe przedmioty obliczeniowe rzutujace na bezpieczenstwo 'produktow' wypuszczanych prez absolwentow. Zdawalnosc: 60-70% (srednia semestralna, rozne formy, bez rozroznienia, ktora realizacja przedmiotu).

Wystepuja:
Adiunkt (20 letni staz, wymagajacy, znajacy sie na temacie, studeci wychodza od niego z wiedza, choc trzeba sie uczyc, badz powtarzac kurs), profesor (kolega z zakladu adiunkta, postac niewiele wnoszaca do akcji), kierownik zakladu (profesor tytularny, czlonek 'cial wyzszych' w strukturach szkolnictwa krajowego), pracownicy zakladu (>10 osob, w tym autor niniejszego wpisu).

Akcja wlasciwa:
W akcji wlasciwej dominuje wypowiedz Adiunkta, przytaczam z pamieci.
Adiunkt: Panie Profesorze (skierowane do kierownika zakladu), ruszyly studia II stopnia po angielsku, na ktorych prowadze XX. Na zeszlotygodniowym zebraniu dotyczacym tych studiow, na ktorym bylem ja i (p)rofesor, dziekan wyraznie powiedzial, ze nalezy przepuscic wszystkich studentow. Argumentowal to tym, ze studia sa w jakis sposob zwiazane z programami UE i zostaly uruchomione jednorazowo. Nie przewiduje sie, by byly robione corocznie, a wiec nie bedzie mozliwosci przeprowadzenia kursow poprawkowych. Jak mamy sie zachowac?
P: no cos takiego zostalo powiedziane...
Kierownik: (cisza)...
    • salzburg Re: Nowa patologia 22.02.11, 18:48
      a gdzie delikwenci bedą budować mosty ?
      • loleklolek_pl Re: Nowa patologia 22.02.11, 19:58
        Na autostradach głównie. Coprawda będzie po EURO, ale autostrady chyba ciągle będą budować ;-). Na szczęście firmy ostatnimi czasy i tak mają ograniczone zaufanie do jakości absolwentów produkowanych przez uczelnie, więc nie należy oczekiwać jakiś większych katastrof budowlanych....
        • salzburg Re: Nowa patologia 22.02.11, 20:06
          też mi się tak wydaje. zanim w pracowni dostanie on do wykonania jakies samodzielne zadanie to albo się wczesniej douczy, albo bedzie latał po odcinku budowy i poganiał robotników do roboty.
    • eni.huso Re: Nowa patologia 23.02.11, 00:20
      nalezy przepuscić wszystkich po wyegzekwowaniu odpowiedniej wiedzy. Dlaczego ma byc zaraz kurs poprawkowy (=warunek) moze byc 5 testów poprawkowych, 5 egzaminow (lub odpowiednia ich , wystarczajaca liczba...) czy 5 czegokolwiek co tam u Was sie robi
      • eduk28 Re: Nowa patologia 23.02.11, 07:47
        eni.huso napisała:

        > nalezy przepuscić wszystkich po wyegzekwowaniu odpowiedniej wiedzy. Dlaczego ma
        > byc zaraz kurs poprawkowy (=warunek) moze byc 5 testów poprawkowych, 5 egzamin
        > ow (lub odpowiednia ich , wystarczajaca liczba...) czy 5 czegokolwiek co tam u
        > Was sie robi

        Jest to jakies rozwiazanie, nie wiem jak sprawe rozwiaze prowadzacy, bo wczoraj nie rozmawialismy juz o tym. Mimo wszystko zwroce uwage na pewne niedogodnosci powyzszego, ktore wynikaja czysto ze specyfiki danej uczelni:
        - oceny nalezy wprowadzic do systemu komputerowego (prowadzacy) do konca sesji i kropka. System dziala na zasadzie: nie mam oceny z kursu XX, ktory jest niezbednym warunkiem rozpoczecia kursu YY (tzw. kursy blokowane), wiec studenci nie moga sie na niego zapisac (z tym wprowadzeniem ocen do konca sesji: moze byc lekki poslizg, bo zapisy najpewniej zaczna sie +2, +3 dni w semestrze zimowym, zas w letnim sa we wrzesniu). Zapisy trwaja tylko okreslony czas (komputerowe, dla studentow). Rzeczywiscie przy takiej specjalnej grupie, moze sie okazac, ze pozniej ktos bedzie dopisywal ich recznie 'po czasie', ale narazie kazdy stara sie przestrzegac wymagania szybkiego wpisania ocen do systemu.
        - prowadzacy ma ~300h, czesto w grupach projektowych/cwiczeniowych 15/30-to osobowych na kursie 30/15h/semestr, w tym zajecia na filii i st. zaocznych ('niestacjonarnych'). I niech teraz kazdy (bo czemu uczacy sie po polsku maja miec inaczej niz studenci (czesto polacy) uczacy sie po ang. na tym samym przedmiocie) przycisnie, ze chce n-poprawek. Kiedy to przeprowadzic? Skad wziac sale (zapewne niektorzy nie slyszeli o takim problemie, ale jest on OGROMNY na naszym kierunku), ile czasu sprawdzac? A zapewne kazdy sie juz przyzwyczail, ze jezeli sie powie studentom (wymog sprecyzowania formy i typu zaliczenia na pierwszych 2 zajeciach - nie chce mi sie szukac dokladnie), ze beda miec 5 poprawek to najwiecej osob nauczy sie na zaliczenie 4. i 5.,
        - jak pogodzic to, poza pierwszym moim '-', z sytuacja, gdy na niektorych przedmiotach warunkiem PRZYSTAPIENIA do egzaminu jest zaliczony projekt/cwiczenia? Problem nie istnieje w przypadku ww. przedmiotu, ale nalezy domniemac, ze skoro 'na zebraniu w sprawie st. po ang.' uslyszeli to koledzy ode mnie z zakladu, to i inni uslyszeli to samo... Przeprowadzic 5 podejsc do zaliczenia przed sesja ('przedmioty niekonczace sie egzaminem powinny byc zaliczane przed rozpoczeciem sesji' - cytat z glowy, ale czesto powtarzany)?
        Oczywiscie nie spodziewam sie, by rozwiazal ktos tutaj cudzy problem, ba - nawet nie moj. Jedynie pokazuje do czego doszlismy, ze byc moze absolwenci 'elitarnej' grupy uczacej sie po ang. beda pozniej postrzegani przez pryzmat patologii wymuszonej przy zaliczaniu.
        Chociaz jak juz ktos podejmujse sie rozwiazania podobnych problemow, to moze jeszcze doradzi cos (poza oczywistym, ale nikt nie chce wprowadzic oplat) w zwiazku z notorycznym brakiem miejsc parkingowych. Jadac na 7.30 na uczelnie, stram sie byc o 6.50, by zajac jakies miejsce. Koledzy przyjezdzajacy na 9 lub 11 robia jeszcze wieksze manewry. Studenci notorycznie sie spozniaja i czesto ich rozumiem, choc powinni juz brac 40-minutowy zapas na znalezienie parkingu. Kilka razy juz podsuwalismy za zamnietymi drzwiami pomysl, ze studenci powinni zaparkowac na uliczkach pobliskich w sposob uniemozliwiajacy przejazd, co i zatamowaloby ruch w tej czesci miasta. Na szczescie (:)) nikt z nich na to nie wpadl. Jednak nawet profesorowie przyznaja, ze rektor bedzie musial cos wymyslic, a nie za bardzo jest co..
        Przy okazji czesto sie zastanawiam: czy 'wieksze prawo' do miejsca powinni miec studenci (petenci), czy prowadzacy (choc Ci stanowia MNIEJ niz 50% pracownikow uczelni). BTW: straz miejska codziennie pilnuje, by ktos przypadkiem nie stanal lekko poza wysznaczonym miejscem. I codziennie ma chetnych na blokady...
        • loleklolek_pl Re: Nowa patologia 23.02.11, 16:25
          "> Chociaz jak juz ktos podejmujse sie rozwiazania podobnych problemow, to moze je
          > szcze doradzi cos (poza oczywistym, ale nikt nie chce wprowadzic oplat) w zwiaz
          > ku z notorycznym brakiem miejsc parkingowych. Jadac na 7.30 na uczelnie, stram
          > sie byc o 6.50, by zajac jakies miejsce. Koledzy przyjezdzajacy na 9 lub 11 rob
          > ia jeszcze wieksze manewry. Studenci notorycznie sie spozniaja i czesto ich roz
          > umiem, choc powinni juz brac 40-minutowy zapas na znalezienie parkingu. Kilka r
          > azy juz podsuwalismy za zamnietymi drzwiami pomysl, ze studenci powinni zaparko
          > wac na uliczkach pobliskich w sposob uniemozliwiajacy przejazd, co i zatamowalo
          > by ruch w tej czesci miasta. Na szczescie (:)) nikt z nich na to nie wpadl. Jed
          > nak nawet profesorowie przyznaja, ze rektor bedzie musial cos wymyslic, a nie z
          > a bardzo jest co..
          > Przy okazji czesto sie zastanawiam: czy 'wieksze prawo' do miejsca powinni miec
          > studenci (petenci), czy prowadzacy (choc Ci stanowia MNIEJ niz 50% pracownikow
          > uczelni). BTW: straz miejska codziennie pilnuje, by ktos przypadkiem nie stana
          > l lekko poza wysznaczonym miejscem. I codziennie ma chetnych na blokady..."

          No jest kilka podejść, począwszy od takich, jak optymalizacja parkingów i budowa nowych parkingów, poprzez wprowadzenie mechanizmów kija, jak np. karty wjazdowe/opłaty za parkowanie, a skończywszy na mechanizmach marchewki, jak np. zrobieniu parkingu dla rowerów z prawdziwego zdarzenia (tj. takiego, z ktorego Ci nie zwiną roweru, jak będziesz na zajęciach albo pryznajmniej da się dojść do tego, kto Ci ten rower zwinął), czy też dogadaniu się z przedstawicielami komunikacji miejskiej (lepsze połączenia, tańsze/"darmowe" bilety). Zazwyczaj najlepiej działa mix tych metod...
Pełna wersja