Habilitacja za 120 punktów

26.02.11, 11:06
Humanistka: Szanowna Pani, jak wielu pracowników naukowych - humanistów zastanawia mnie, na podstawie jakich kryteriów będzie przeprowadzana habilitacja. Ostatnio pojawiła się informacja o granicy 120 punktów, od której można ubiegać się o habilitację. Nie jest jasne natomiast, jak będą punktowane publikacje humanistyczne, szczególnie filologiczne. Większość czasopism filologicznych jest bardzo nisko punktowana, a wymaganie od polonisty czy slawisty publikowania po angielsku, np. w Stanach Zjednoczonych, trąci absurdem.

Kudrycka: Szczegółowe kryteria habilitacyjne są obecnie przedmiotem prac ministerstwa z udziałem Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów oraz ekspertów. Zapewniam jednak, że kryteria będą uwzględniać specyfikę danego obszaru wiedzy i żaden polonista nie będzie rozliczany z publikacji w języku angielskim.

wiadomosci.onet.pl/kraj/zmiany-w-szkolnictwie-wyzszym-unikalny-zapis-w-ska,2,4194175,wiadomosc.html
120 punktów to 5 autorskich książek po angielsku, 6 artykułów w najwyżej punktowanym piśmie z listy ERIH, 12 autorskich książek po polsku, 14 artykułów w najwyżej punktowanym piśmie polskim, 18 artykułów w zbiorówce po angielsku, 24 zredagowane książki, 40 artykułów w zbiorówce po polsku. Czy przy założeniu, że komisja to obejrzy i odsieje plewy, tyle wystarczy na habilitację?
    • adept44_ltd Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 11:16
      chyba nie ma się co podniecać (jeszcze), bo sformułowanie "ostatnio pojawiła się informacja" odnosi się do szeptanki ogarniającej wydziały... Kudrycka mówi - to opracują zespoły

      i wtedy okaże się, że 80 ;-)
    • h_hornblower nie zapominajmy też... 26.02.11, 11:18
      ford.ka napisał:

      > 120 punktów to 5 autorskich książek po angielsku, 6 artykułów w najwyżej punkto
      > wanym piśmie z listy ERIH, 12 autorskich książek po polsku, 14 artykułów w najw
      > yżej punktowanym piśmie polskim, 18 artykułów w zbiorówce po angielsku, 24 zred
      > agowane książki, 40 artykułów w zbiorówce po polsku.

      ... o ekspertyzach. Jeśli robimy ekspertyzę, to jeśli "przepuścimy" ją przez uczelnię, to jesli dobrze pamietam 5000 zł równa się jeden punkt. 120 pkt odpowiada 600.000 pln. Czyli wybytny zespół Ernst&Young zasłużyłby na 3 habilitacje za swoje "wielkopomne" dzieło (ich eksperyza kosztowała zdaje się około 2 mln).

      pzdr
      horny
    • takisobienik Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 13:10
      > a wymaganie od polonisty czy slawisty publikowania po angielsku, np. w Stanach Zjednoczonych, trąci absurdem.

      Dlaczego niby? Czy polonistów albo slawistów z USA nie interesują polskie badania?
      • tocqueville Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 13:15
        Dlaczego niby? Czy polonistów albo slawistów z USA nie interesują polskie badan
        > ia?


        polonista z Polski chcąc dotrzeć do polonisty z USA ma pisac po angielsku?
        • takisobienik Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 16:04
          Wyszukanie polskich czasopism filologicznych w katalogu internetowym biblioteki pewnego znanego dużego amerykańskiego uniwersytetu daje jakieś 30 wyników. W tym są powtórki (np. mikrofilmy), czasopisma, których ostatnie numery w katalogu pochodzą z roku 2000 czy 2005, a nawet rzeczy, które regularnymi czasopismami naukowymi nie są.
      • adept44_ltd Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 13:17
        tych 2-3 polonistów z USA?, którym zamyka się wydziały ;-))), pewnie są zainteresowani, ale wiesz - oni czytają po polsku... ;-))))
        • takisobienik Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 15:41
          A slawiści? Oni chyba niekoniecznie muszą znać polski.
          • adept44_ltd Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 15:50
            ogólnie to ich już prawie nie ma..., jeśli nie zajmują się problematyką polską, to jak mają stanowić target dla polonistów, wyjaśnij mi???
            • takisobienik Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 16:05
              Kogo nie ma? Slawistów?
              Co to jest "problematyka polska"?
              • adept44_ltd Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 16:18
                ujmę to zbiorczo...

                1. jakich polskich czasopism?
                2. slawiści są wymierający, tnp. ta jednostka www.gla.ac.uk/schools/mlc/ gdzie działa slawistyka idzie pod nóż...
                3. ja bym poprosił o ustosunkowanie się do mojego pytania, a nie o omijanie go przez własne pytanie, w związku z którym patrz 2... i też prosiłbym o uwazne i niezniekształcające czytanie i cytowanie, bo nie napisałem, że nie ma...
                4. problematyka polska to to, czym się zajmują poloniści sensu stricto...

                bo widzisz, pisanie po angielsku (pomijając inne aspekty, o których tu już wielokrotnie dyskutowano) ma sens, jak w grę wchodzi jakiś dialog, który może podnieść poziom nauki... jako że w tym przypadku on nie jest za bardzo możliwy, więc taki postulat ma średni sens...
                • adept44_ltd Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 16:23
                  dodam jeszcze np. że jeden z lepszych obecnie zachodnich polonistów powiada, że dla niego publikowanie po angielsku jest bez sensu... dopiero publikowanie po polsku daje mu szansę na jakąś rozmowę o tym, co pisze...
                  • h_hornblower można nazwisko? 27.02.11, 12:02
                    adept44_ltd napisał:

                    > dodam jeszcze np. że jeden z lepszych obecnie zachodnich polonistów powiada, że
                    > dla niego publikowanie po angielsku jest bez sensu...

                    Z ciekawości - możesz podać imię i nazwisko tej osoby? Nie ukrywam, ze jestem ciekaw, czym się zajmuje "jeden z lepszych obecnie zachodnich polonistów".

                    pzdr
                    horny
                    • adept44_ltd Re: można nazwisko? 27.02.11, 12:15
                      na priva
      • matdokt Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 16:26
        takisobienik napisała:

        > Dlaczego niby? Czy polonistów albo slawistów z USA nie interesują polskie badan
        > ia?

        jeśli amerykańscy matematycy byli w stanie nauczyć się rosyjskiego aby czytać prace po rosyjsku (choć w matematyce używa się prostych słów), to myślę że dla różnych filologów słowiańskich to nie jest żaden problem
        • adept44_ltd Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 16:30
          powiem więcej - trudno wyobrazić sobie filologa słowiańskiego, który nie zna języka słowiańskiego, bo ta absolutna baza baz ;-) i inaczej się nie da...
    • pfg Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 15:16
      120 punktów to pięć samodzielnych publikacji w dobrych czasopismach z fizyki (z LF) lub sześć w średnio-dobrych (z LF). Gdyby te prace układały się faktycznie w jakiś cykl, zapewne tyle wystarczyłoby do utworzenia "cyklu habilitacyjnego" w fizyce. ALE kandydat musiałby mieć też jakiś zauważalny dorobek *poza* tym cyklem. Gdyby więc dla fizyki 120 punktów miało być oceną całego dorobku wystarczającą do uzyskania habilitacji, oznaczałoby to znaczące obniżenie kryteriów w stosunku do tego, co obecnie obowiązuje.
      • pzgr Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 16:30
        to zabawne, bo zapewne roczny plon filadelfijski niektórych nauk w PL nie wystarczy na jedną habilitację :-)
        • adept44_ltd Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 16:32
          zabawa będzie jeszcze większa, kiedy np.weźmiemy pod uwagę, że historycy w świecie (w tym najlepszym z możliwych światów) nie publikują na LF...
        • ford.ka Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 16:59
          Jest to zarzut z gatunku "fizycy nie uprawiają nauki, bo nie mają żadnej publikacji w czasopismach z listy ERIH" - prawdziwy ale jednak głupi.
      • ford.ka Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 17:01
        Tyle że nikt nie mówi, że to miało by być dla ścisłowców. Dla humanisty pozbieranie 120 punktów (przy odsianiu wstępów do konferencyjniaków czy sprawozdań z konferencji i podobnych dzieł naukowych) to poważny wysiłek.
        • adept44_ltd Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 17:05
          ja mam nadzieję, że to jednak będzie więcej niż 120 punktów, no i że numer z 60 tekstami za 2 p. w pokonferencyjniaku nie przejdzie...
        • pfg Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 17:06
          Nie oceniam humanistów. Piszę, jak to wygląda z perspektywy fizyki.
          • ford.ka Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 17:23
            A tu niespodzianka - dyskusja jest o tym, czy 120 punktów wystarczy na habilitację u humanistów...
            • ford.ka Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 17:26
              I tak na zdrowy rozsądek skoro twierdzisz, że to 120 wystarczy u fizyków za habilitację, tylko przydałoby się jeszcze coś na dorobek, to chyba w sumie znaczy, że dla humanistów powinno wystarczyć z górką na jedno i drugie, skoro wszelkie nasze publikacje są niżej i dużo niżej punktowane ;)
            • pfg Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 17:57
              ford.ka napisał:

              > A tu niespodzianka - dyskusja jest o tym, czy 120 punktów wystarczy na habilita
              > cję u humanistów...

              Z pierwszego listu, na który pierwszy raz w tym wątku odpowiadałem, wcale to nie wynikało. Chciałem wobec tego - jak to szło? - powiedzieć jak to wygląda z punktu widzenia fizyki.

              Nb, w fizyce dorobek poza cyklem habilitacyjnym zazwyczaj bywa porównywalny z tym cyklem, często go przewyższa. Z punktu widzenia fizyki 120 punktów byłoby znacznym obniżeniem kryteriów.
          • i_zbyszeko Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 17:33
            gadał dziad do obrazu - wiele moich postów "ścisłowcy" komentowali na zasadzie "co on pier..." nie rozumiejąc chyba, że oprócz nauk ścisłych istnieją też inne, które mogą funkcjonować na trochę innych zasadach
            • pfg Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 17:58
              Co ty, chłopie, pier...?
        • akot20 Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 17:38
          Pisma polskie z najwyższą punktacją to bodaj 9 pkt (w tym czasopisma wydziałowe). Pisma naprawdę na najwyższym światowym poziomie to 20 pkt. (kategoria A na liście ERIH, swoją drogą różnica w punktacji w stosunku do polskich jest zbyt mała). Nie wydaje mi się te 120 pkt. nieosiągalne dla humanisty. Jak widzę humanista humaniście nierówny. Niech będzie więc że dla filozofa, bo nie znam się na historii. Być może historycy nie mają pism ani na LF ani na ERIH ani na liście polskich czasopism punktowanych.
          Poza tym zwróćcie uwagę że ta punktacja (ostatnia jaka była) nie jest już aktualna, a nowa jest w trakcie tworzenia:
          www.nauka.gov.pl/finansowanie/finansowanie-nauki/dzialalnosc-statutowa/ocena-jednostek-naukowych/lista-czasopism-punktowanych/
          • eeela Re: Habilitacja za 120 punktów 26.02.11, 20:00
            Być może historycy nie mają pism ani na LF ani na ERIH ani na liście
            > polskich czasopism punktowanych.


            Lista ERIH jest znacznie bardziej miarodajna dla nauk historycznych niż LF (czyt.: LF w ogóle nie jest miarodajna). Ale to rzecz stosunkowo nowa i odnoszenie się do niej chyba wolno się rozpowszechnia. Przejrzałam ją właśnie sobie i znajduje się tam całkiem sporo - może nawet większość - znanych mi ważnych czasopism historycznych. Tylko klasyfikacja w niektórych przypadkach mnie zaskoczyła.
    • tocqueville Re: Habilitacja za 120 punktów 27.02.11, 06:05
      nie wiem czy pamiętacie ale od momentu podpisania ustawy są jeszcze dwa lata vacatio legis. W tym czasie może sobie wybrać jakim trybem będzie się robić hab. W ciągu dwóch lat można jeszcze na bazie starych rozwiązań.
      • h_hornblower chwilunia 27.02.11, 12:10
        Ale czy te 120 pkt nie odnosi się "jedynie" do oceny DOROBKU przy habilitacji? Ocena ilościowa ma liczne wady, ale jak patrze na tzw. "dobrobek" wielu osób z habilitacją to te "120 pkt" może wydawać się krokiem w dobrym kierunku.

        pzdr
        horny
        • adept44_ltd Re: chwilunia 27.02.11, 12:16
          myślę, że raczej tak i oprócz tego to, co się przedstawia jako hab.
        • salzburg Re: chwilunia 27.02.11, 12:20
          Przyjęcie kryterium ilosciowego 120 punktów bez proby oceny wartosciowej to jakiś absurd. Może to oznaczać, ze obeśle rocznie 5 zeszytów naukowych np. uczelni ekonomicznych (po 9 punktów) i będe miał 45 punktów, w 3 lata znacznie przekrocze wymagany limit; a że nikt tego nie czyta to juz inny problem.
          • chilly Pomysł racjonalizatorski 27.02.11, 12:50
            A może pójść dalej? Zamiast mozolnie liczyć punkty po prostu policzyć strony? Np. w naukach humanistycznych - 500 stron na doktorat, 2000 stron na habilitacje, 5 tys. na profesurę? albo jeszcze łatwiej. Każdy autor zbiera odbitki swoich prac. Wystarczy zważyć (papier 80 g/m2).
            • adept44_ltd Re: Pomysł racjonalizatorski 27.02.11, 12:58
              podajesz tylko ilość znaków, wtedy profesura to około 10 mln znaków...
              • ford.ka Re: Pomysł racjonalizatorski 27.02.11, 13:11
                Strasznie to śmieszne, bo przecież jak się twierdzi, że ma być książka na minimum 10 arkuszy wydawniczych i co najmniej 20 artykułów gdziekolwiek, to jest racjonalne i poważne...
                I żeby broń Boże książka nie nadawała się do czytania, bo wtedy człowieka oskarżą o popularyzatorstwo i ma przes*ane!
          • niewyspany77 Re: chwilunia 27.02.11, 13:32
            Tak samo można zrobić 60 tekstów w pismach za 2 pkt.

            Jest zapotrzebowanie na habilitowanych w wyzszych szkółkach tego i owego, by była habilitacja idealnie na miarę szkoły.

            Reforma zakłada, że celem polskiego naukowca jest habilitacja. ja się zastanawiam, gdzie się poupycha całe stado młodych habilitowany za ~6-8 lat, bo a) nie ma kasy - skąd na pensje dla habilitowanych? b) habilitowanych będzie prawdopodobnie więcej niż doktorów i c) w konsekwencji czekam z niecierpliwością na pierwszy konkurs na asystenta z habilitacją.
            • adept44_ltd Re: chwilunia 27.02.11, 13:39
              jakie stadko habilitowanych? myślisz, że wizja bata nagle wykrzesa coś z ludzkości? ile osób teraz robi hab. w 8 lat? to jest nanoprocent, niech będzie procent? to po prostu wymusi rotację w kadrach...
              • niewyspany77 Re: chwilunia 27.02.11, 13:43
                Ja bym nie był takim optymistą jak Ty. Zmiana pracy dla człowieka ~40 lat, z zerowym doświadczeniem poza sektorem kształcenia, raczej powiedziałbym, że to jest niezły bat. Co nie znaczy, że się nie zgadzam, raczej mnie to zastanawia, tak czy owak będzie ciekawie.
                • adept44_ltd Re: chwilunia 27.02.11, 13:50
                  zobaczymy, tendencja w systemie jest paradoksalna - wzmóc jakość i zarazem pozbyć się tych z jakością, myślę o emeryturze dla hab. w wieku 65 lat; oczywiście można by mówić, że, jeśli nie mają tytułu, to co to za jakość, ale, przynajmniej w obecnym kształcie, ustawa w wielu dyscyplinach wyklucza możliwość pozyskania tytułu (nie chcę tu wchodzić w dyskusję, czy hab. bądź prof. jest wyznacznikiem jakości, piszę o fromalnym aspekcie sprawy). Wydaje się więc, że nadrzędnym celem jest oszczędzanie, jak wszędzie zresztą w Europie, gdzie odsyła się profesorów na emeryturę. Co więc z masą nowych habów?
                  - jak pisałem, myślę, że ich nie będzie (nie uważam, że 8 lat to za mało, raczej chodzi mi o to, że, jeśli nie jest się na czyimś utrzymaniu, nie tych się tych 8 lat poświęcić na badania czy o to, że rośnie nam pokolenie reform edukacyjnych, dość sprawne retorycznie, ale nieco mniej merytorycznie i o różne takie tam...),
                  - jeśli będą - pozostaną adiunktami, co tym bardziej podkreśla walor bezmyślności wpisany w wypowiedź Boniego (którego skądinąd cenię, ale ten wywiad jakoś nie wyszedł momentami)
                  • bumcykcyk2 Re: chwilunia 27.02.11, 20:39
                    adept44_ltd napisał:

                    > zobaczymy, tendencja w systemie jest paradoksalna - wzmóc jakość i zarazem pozb
                    > yć się tych z jakością, myślę o emeryturze dla hab. w wieku 65 lat;

                    Ja to uważam za dość rozsądne założenie, szkoda, że profesorów przeciągnięto do 70 lat. Gerontokracja na uczelniach to naczelna gangrena świata akademickiego. Przy czym żeby była jasność - nie bronię wybitnym specjalistom owocnej pracy aż do setki. Ale na umowie zleceniu czy umowie o dzieło. Z doskoku. Nie na etacie sankcjonującym prawo do piastowania stanowisk i do rządzenia. A w zasadzie, wyżywania się w cesarzowaniu i niepodzielnym rozdawaniu kart, co do tej pory jest główną domeną starców na uczelni.
            • ford.ka Re: chwilunia 27.02.11, 18:08
              A ktoś się przez ułamek sekundy zastanawiał, co się zrobi ze stadem doktorów, kiedy otwierali studia trzeciego stopnia?
            • bumcykcyk2 Re: chwilunia 27.02.11, 20:28
              niewyspany77 napisał:

              > Reforma zakłada, że celem polskiego naukowca jest habilitacja. ja się zastanawiam, gdzie > się poupycha całe stado młodych habilitowany za ~6-8 lat. ,

              I to jest właściwe postawienie problemu. Trudno sobie wyobrazić świat akademicki, gdzie wszyscy -poza młodymi terminującymi w ciągu 8 lat- są habilitowani! Jakie to byłyby koszty! I co, habilitowani mieliby prowadzić ćwiczenia?!

              bo a) nie ma kasy - skąd na pensje dla habilitowanych?

              Słuszna uwaga.

              b) habilitowanych będzie prawdopodobnie więcej niż doktorów

              Jeśliby zrealizować założenia reformy, to oczywiście tak by było. Doktor to byłby meteoryt, który przelatuje przez uczelnię, albo stając się błyskawicznie habilitowanym, albo lądując na outcie.

              i c) w konsekwencji czekam z niecierpliwością na pierwszy konkurs na asystenta z habilitacją.

              To jest logiczna konsekwencja bzdurnych założeń reformy.

              Ja jednak myślę, że za 10 lat adiunktów, którzy nadal nie zrobią habilitacji mimo dodatkowego grace period, przeniesie się na stanowiska starszych wykładowców. I będzie to wtedy motywowane względami humanitarnymi - dociągnięciem ich do emerytury. Więc nic się jeszcze długo nie zmieni. Poza tym - było wielokrotnie podnoszone, jak dużą wartością dla uczelni są tak naprawdę przeterminowani adiunkci (w skrócie - szybko, sprawnie, posłusznie i przewidywalnie realizują plany edukacyjne swoich jednostek).

              Ja generalnie nie wierzę w realizację założeń reformy, no chyba, że kompletnie na opak. To nam zawsze w Polsce najlepiej wychodziło.
              • pfg Re: chwilunia 27.02.11, 20:54
                bumcykcyk2 napisał:

                > I co, habilitowani mieliby prowadzić ćwiczenia?!

                U nas nawet profesorowie z tytułem prowadzą ćwiczenia :-) Ale nasz wydział jest patologiczny, z odwróconą piramidą - samodzielnych jak mrówków, więcej niż doktorów. Drugi taki to chyba tylko FUW (Wydział Fizyki UW).
                • bumcykcyk2 Re: chwilunia 27.02.11, 23:59
                  pfg napisał:

                  > U nas nawet profesorowie z tytułem prowadzą ćwiczenia :-) Ale nasz wydział jest
                  > patologiczny, z odwróconą piramidą - samodzielnych jak mrówków, więcej niż dok
                  > torów. Drugi taki to chyba tylko FUW (Wydział Fizyki UW).

                  No i ci przebrzydli chałturnicy humaniści was utrzymują. Ze swoich płatnych studiów dla ćwierćmózgów. A wy uparcie chcecie uciąć rękę która was karmi, zakazując drugich etatów, obcinając studia zaoczne na temat walenia gruchy i wymuszając szybsze zdobywanie tytułów :P A kto za to wszystko ma płacić, hę? :D


                  • pfg Re: chwilunia 28.02.11, 08:56
                    bumcykcyk2 napisał:

                    > No i ci przebrzydli chałturnicy humaniści was utrzymują.

                    Aaa, już milknę i chowam się w najciemniejszym kącie z moimi symulacjami!

                    Mówiąc zaś poważnie, o żadnych przepływach finansowych humaniści->ścisłowcy, czyli o swego rodzaju "janosikowym", nie słyszałem. Można co najwyżej stwierdzić, że ponieważ haracz, jaki administracja centralna UJ zdziera z wydziałów, które mają dużo płatnych studentów, jest na tyle wysoki, że nam za dużo krwi nie upuszcza. Tylko jakieś ~20% overhead z wszystkich grantów i jakiś procencik z DS może też.
          • dala.tata Re: chwilunia 28.02.11, 09:37
            i nic wiecej na ten temat nie warto powiedziec.

            sa publikacje, ktore zmieniaja 'los' dziedzin naukowych, ale nie autorzy nie mogliby dostac habilitacji, bo przeciez autor nie ma 120 pkt. nie ma to najmniejszego sensu, podobnie jak nie ma najmniejszego sensu zastanawiania sie czy artykul ma teraz 3 pkt czy 9. takie przeliczniki maja swoje zalety w wypadku parametryzacji, ale nie w wypadku indywidualnego dorobku.

            zawsze elementem takiej oceny jest 'judgement'. racjonalny (choc subiektywny) sad ludzi oceniajacych. i nigdy sie tego nie uniknie. co wiecej, nie powinno sie tego unikac.

            salzburg napisał:

            > Przyjęcie kryterium ilosciowego 120 punktów bez proby oceny wartosciowej to jak
            > iś absurd. Może to oznaczać, ze obeśle rocznie 5 zeszytów naukowych np. uczelni
            > ekonomicznych (po 9 punktów) i będe miał 45 punktów, w 3 lata znacznie przekro
            > cze wymagany limit; a że nikt tego nie czyta to juz inny problem.
            • ford.ka Re: chwilunia 28.02.11, 10:29
              Pełna zgoda - dorobek do przeglądu, żeby ktoś nie dostał habilitacji na podstawie 12 "komunikatów o konferencji międzynarodowej" w Kwartalniku Neofilologicznym (10 pkt na ERIH) - ale z drugiej strony akceptowalna granica, po przekroczeniu której można się ubiegać, a nie fikcja w rodzaju "wybitnego wkładu w naukę".
              Jak ktoś ma publikację, która zmieni los dziedziny, to nie ma problemu nie ze 120 ale 1200 punktów.
              • dala.tata Re: chwilunia 28.02.11, 10:57
                musze powiedziec, ze jestem secptyczny wobec jakiegokowliek progu: kwalifikuajcego minimalnie czy dajacego habiltacje. bo taki prog w rzeczywistosci bedzie musial byc niuoansowany. 120 pkt ale polowa/1/3 czy 43.8 proc musza byc zdobyte publiacjami za przynajmniej 10/15/20...pkt. nastepne 30 proc za 7-9 pkt, a publikacje za 3 pkt sie nie licza itd itd itd. inaczej prog szlag trafia, jak tu juz pisano - mozliwosci pisania za 1.5 pkt sa nieograniczone..... co wiecej, rzadkie to jak cholera, ale od czasu do czasu w slabych pismach zdarzaja sie dobre teksty - cytowane i doceniane. co wiecej, taki system to same problemy dla ksiazek (nadal uwazam, ze przyznawanie tyle samo pkt monografii badawczej co artykulowi jest nieporozumieniem).

                mowiac inaczej: zaden system punktowy wedle mnie nie zastapi kompetentnego i rzetelnego recenzenta.
                • charioteer1 Re: chwilunia 28.02.11, 11:51
                  dala.tata napisał:

                  > mowiac inaczej: zaden system punktowy wedle mnie nie zastapi kompetentnego i rz
                  > etelnego recenzenta.

                  I tu jest sedno calej sprawy. Mysle, ze propozycje progow punktowych wziely sie z niskiego stopnia zaufania do recenzentow. Staly zestaw zarzutow formulowanych przez recenzentow CK w stosunku do prac, w ktorych tematyce jako tako sie orientuje, wyglada nastepujaco:

                  - nie cytuje autorow A i H (tu zawsze polskie nazwiska, dobor nazwisk scisle zwiazany z pochodzeniem i droga zawodowa recenzenta),

                  - nie uwzglednia relacji miedzy xxx i yyy (to jest takie cos, o czym dzisiejsi recenzenci pisali 30 lat temu),

                  - nie uwzglednia teorii R (to jest bardzo fajna teoria, ale nie majaca zastosowania do tematyki, ktora zajmuje sie habilitant, zarzut jest czysto ideologiczny, a nie merytoryczny).
              • h_hornblower Re: chwilunia 28.02.11, 18:55
                ford.ka napisał:

                > m (10 pkt na ERIH) - ale z drugiej strony akceptowalna granica, po przekroczeni
                > u której można się ubiegać, a nie fikcja w rodzaju "wybitnego wkładu w naukę".

                Otóż to. Zwłaszcza, że jak się porozglądać to jakaś tania ta "wybytność" - przynajmniej na moim podwórku.

                pzdr
                horny
    • flamengista w ekonomii te 120 punktów to całkiem rozsądny 27.02.11, 15:45
      pułap.

      Jasne - można kombinować, produkując 60 pokonferencyjniaków, albo upychając 14 artykułów w macierzystych Zeszytach Naukowych za 9 pkt.

      Tyle, że i tak jest to podwyższenie poprzeczki w porównaniu z tym, co było dotychczas. Wszystko zależy od rozsądku oceniających - wiadomo, że jeśli ktoś publikuje tylko w macierzystych ZN, to nie funkcjonuje w krajowym obiegu naukowym, ergo: nie spełnia warunków na habilitację.

      A opublikowanie 14 artykułów za 9 pkt poza własną uczelnią - to już jest spory wysiłek i wcale nie tak prosta sprawa.
      • adept44_ltd Re: w ekonomii te 120 punktów to całkiem rozsądny 27.02.11, 16:03
        > A opublikowanie 14 artykułów za 9 pkt poza własną uczelnią - to już jest spory
        > wysiłek i wcale nie tak prosta sprawa.

        I beg your pardon!!!

        a narzeka się tu na humanistykę, od dzisiaj będę odysłał do tego postu...
        zacząłbym od tego - że publikowanie w zeszytach wydziału własnego nie ma sensu, no chyba, że to naprawdę genialne pismo...
        • charioteer1 Re: w ekonomii te 120 punktów to całkiem rozsądny 27.02.11, 16:09
          Jak ma 9 pkt., to chyba jest genialne, nie? Od 10 pkt. to juz sie chyba zaczyna LF...
          • adept44_ltd Re: w ekonomii te 120 punktów to całkiem rozsądny 27.02.11, 16:14
            hm, myślałem, że genialne to od 11...
        • niewyspany77 Re: w ekonomii te 120 punktów to całkiem rozsądny 27.02.11, 16:14
          Dla fla chodziło raczej o to, że do ZN ELitarnej Uczelni piszą swoi, jest to faktycznie możliwe, że dla człowieka z podrzędnej uczelni lub w ogóle nieafiliowanemu wysłać i wydrukować w tych ZN byłoby relatywnie trudniej. Ale to chyba tylko dowód na to, by się trzymać z daleka, nespa?
          • adept44_ltd Re: w ekonomii te 120 punktów to całkiem rozsądny 27.02.11, 16:17
            ale wtedy te ZN przestają być punktowane... wymogiem jest publikowanie określonej ilości tekstów spoza własnej uczelni...
            • salzburg Re: w ekonomii te 120 punktów to całkiem rozsądny 27.02.11, 17:57
              Praktycznie Zeszyty Naukowe za 9 punktów tak jak zaznaczył adept44 maja obowiązek pubikowania tekstów z poza własnej uczelni. Jeżeli np. Katedra Zarzadzania z SGH kooperuje z taką samą katedrą z Poznania czy Krakowa to nie jest żadnym problem by sie tekstami wymieniać.
              Powiem szczerze, że to ściubienie punktów troche mnie śmieszy. Jedno jest pewne z nauka to ma niewiele wspólnego.
              • pfg Re: w ekonomii te 120 punktów to całkiem rozsądny 27.02.11, 17:59
                salzburg napisał:

                > Powiem szczerze, że to ściubienie punktów troche mnie śmieszy.

                I w tym się różnimy, mnie to bowiem przeraża.
                • adept44_ltd Re: w ekonomii te 120 punktów to całkiem rozsądny 27.02.11, 18:40
                  kiedyś wydawało mi się, że to zbawienie... teraz widzę, że długofalowo ten system jest w stanie zupełnie zdewastować naukę, zwłaszcza w sytuacji, w której nie jest wsparty odpowiednim finansowaniem i odpowiednią oceną pracownika; myślę, że parę lat będziemy bili rekordy w punktach, co nic nie zmieni w sytuacji nauki
                  • flamengista myślę 27.02.11, 21:58
                    że masz rację.

                    Niestety.

                    Zauważ jednak, że w tym obłędnym systemie trzeba wyznaczyć jakiś próg. Inaczej Iksiński zrobi habilitację z "cyklu publikacji" w pokonferencyjniakach (podawano już takie przykłady na tym forum), a Kowalskiego nie dopuszczą mimo kilku publikacji w czasopismach z niezłym IF.
              • h_hornblower Salzburg - proste pytanie 28.02.11, 19:04
                salzburg napisał:

                > Jeżeli np. Katedra Zarzadzania z
                > SGH kooperuje z taką samą katedrą z Poznania czy Krakowa to nie jest żadnym pr
                > oblem by sie tekstami wymieniać.

                Oczywiście, że mozna się wymieniać. Tak jak znaczkami.

                > Jedno jest pewne
                > z nauka to ma niewiele wspólnego.

                Ale Salzburg, to już PRZED PUNKTAMI miało mało wspólnego z nauką. Proste pytanie - czytujesz regularnie zeszyty której z takich katedr (raczej wydziałów)?

                pzdr
                horny
                • salzburg Re: Salzburg - proste pytanie 28.02.11, 19:25
                  czytujesz regularnie zeszyty której z takich katedr (raczej wydziałów)?
                  >

                  ja nie czytam zeszytów nawet własnej uczelni (jest ich ponad 20 tomów każdy ze 250-300 stron) ; choć oczywiście czytuje niektóre artykuły jezeli są dla mnie ciekawe.
                  • h_hornblower Re: Salzburg - proste pytanie 28.02.11, 19:48
                    salzburg napisał:

                    > ja nie czytam zeszytów nawet własnej uczelni (jest ich ponad 20 tomów każdy ze
                    > 250-300 stron) ;

                    No własnie. Ja też nie - i chyba nie nalezymy do wyjątków? Fla - czytasz swoje uczelniane świerszcze typu ZN albo MN (monografie)? No pewnie, że nie. Nb jako początkujący pracownik mojej alma mater opubliowałem 4 czy 5 artykułów w naszych ZN. Jak w studnię :)

                    pzdr
                    horny
                    • flamengista oczywiście, że nie 03.03.11, 22:53
                      natomiast są one dobrze indeksowane i od czasu do czasu sprawdzam, czy ktoś czegoś z mojej działki nie opublikował.

                      No i mają być za chwilę w wersji elektronicznej - pdf dostępne w bazach danych. Trochę za późno dla mnie, ale z czasem to może zwiększyć dostępność, a więc czytelnictwo i być pewnym atutem.

                      Ja się zniechęciłem przede wszystkim tempem publikacji. 3 lata to jednak troszkę za długo;)
            • flamengista srutu-tutu 27.02.11, 21:55
              majtki z drutu. Oczywiście są autorzy zewnętrzni. Ale obowiązkowo mają drugiego autora z danej uczelni.

              Nie, ZN są na ogół za 9 punktów ale... Już pisaliśmy, co liczy się w ekonomii polskiej.
              • salzburg Re: srutu-tutu 27.02.11, 23:27
                Jaki 2 autor ? W mojej uczelni ukazuje się ok. 20 tomów Prac Naukowych w 6 seriach; niektóre to roczniki, inne półroczniki badź kwartalniki. Robia nabór stale - wymóg senacki to minimum 10% maksimum 50% tekstów obcych. Więc mozliwości publikacji są. Inna kwestia to czy warto publikowac - nawet za 9 punktów, czy lepiej cos opublikowac np. w Studia Historia Oeconomicae, które mimo, ze po angielsku i z ponad 30 letnia tradycja nie maja w ogóle punktów (straciły je ze względu na nierytmiczne ukazywanie się).
        • flamengista żeby była jasność 27.02.11, 21:53
          dla mnie to nie jest wielki problem:)

          Piszę o tzw. krajowej średniej. Jak popatrzysz na dorobek naukowy statystycznego adiunkta przed habilitacją, to 14 artykułów w czasopismach za 9 punktów trudno się doliczyć.

          Więc zakładając, że ktoś habilitację zrobić musi żeby nie było luki pokoleniowej - poprzeczka ustawiona jest w sam raz. Wystarczy, by odsiać największych cwaniaków-lesserów i zniechęcić totalnych leni.
          • adept44_ltd Re: żeby była jasność 27.02.11, 22:18
            flamengista napisał:
            > Więc zakładając, że ktoś habilitację zrobić musi żeby nie było luki pokoleniowej

            no ale to błędne założenie, hab. ma być poprzeczką, ponad którą przeskoczą najlepsi, a jeśli średnia krajowa ma kłopoty z 14 tekstami w krajowych pismach za 9 p., to ja przepraszam, ale ta średnia nie musi być habilitowana, a nawet nie powinna...
            • tocqueville Re: żeby była jasność 27.02.11, 22:52
              niby mało, ale jest na to 8 lat: same cztery lata (przy obowiązkach dydaktycznych, organizacyjnych rodzinnych itd.) zajmie pisanie drugiego doktoratu (bo tak traktuję rozprawę habilitacyjną), w mojej działce nie ma wielu porządnych pism za 9 pkt. - są bardzo fajne pisma, gdzie mógłbym publikować, ale mają... 2 punkty (musiałbym 60 tekstów tam puścić:)
              • adept44_ltd Re: żeby była jasność 27.02.11, 22:57
                ok, ale to specyfika działki... ekonomia zdaje się nie ma takiego problemu...
                • flamengista hmm 28.02.11, 08:35
                  Są de facto 3 pisma: Ekonomista, Gospodarka Narodowa, Argumenta Oeconomica. Mowa o stricte ekonomicznych, ogólnych czasopismach. Do tego dochodzą czasopisma z dziedzin pokrewnych (np. Studia Demograficzne, Wiadomości Statystyczne) i wyspecjalizowanych - ale te rzadko za 9 pkt.

                  Wbrew pozorom nie ma tego aż tak dużo. Podkreślam, poprzeczka nie jest może przesadnie zbyt wysoka, ale dostosowana do krajowych realiów.

                  BTW: ciągle teoretyzujemy, bo te 120 pkt to na razie nie potwierdzone plotki.
                  • matdokt Re: hmm 28.02.11, 21:17
                    a jak ta cała dyskusja ma się do kwestii czy artykuł jest samodzielny/ze współautorami?

                    tzn. według mnie jest różnica: czy ktoś publikuje samodzielnie, czy ma współautorów,
                    oczywiście dla rozwoju nauki nie ma różnicy czy praca samodzielna czy nie, ale dla awansów naukowych to powinno być jakoś uwzględniane

                    120 punktów za prace ze współautorami to nie jest dużo (w matematyce), ale 120 za prace samodzielne to już coś, choć zależy tez jakie te prace
                    • flamengista zakładam 03.03.11, 22:49
                      że te 120 punktów to przede wszystkim za prace samodzielne. Czyli na te 14 artykułów może 2-3 napisane wspólnie z 2 autorem.

                      Prace mające 3 i więcej autorów w ekonomii polskiej to rzadkość (mam na myśli artykuły, nie książki). Nawet w topowych journalach ekonomicznych max. to 3 autorów.
            • flamengista zastanów się, skąd się to bierze 28.02.11, 08:27
              Przeciętny adiunkt-ekonomista ma minimum 350 godzin rocznie zajęć. Przy takim obciążeniu dydaktycznym, nie mówiąc o dodatkowych zajęciach opublikowanie w ciągu 8 lat po doktoracie 14 dobrych artykułów i napisanie książki to spory wysiłek.

              Moim zdaniem i tak zdecydowana większość tej poprzeczki nie przeskoczy...
              • pzgr Re: zastanów się, skąd się to bierze 28.02.11, 14:20
                350 h kłapania dziobem, to się ma na urlopie naukowym.
                u nas się tłucze i po 600.
                • flamengista Re: zastanów się, skąd się to bierze 03.03.11, 22:46
                  No więc to zależy od katedry i wydziału. Akurat ja uważam, że przy dobrej organizacji pracy i rozłożeniu zajęć (harmonogramu) przy tych 350 godzinach można spokojnie pracować naukowo. Oczywiście na 1 etacie.

                  Natomiast przy 600 godzinach jest to niezwykle trudne i wymaga żelaznej dyscypliny - nie tylko ze strony samego zainteresowanego, ale także jego rodziny. Nie zazdroszczę;)
              • h_hornblower powaznie? 28.02.11, 19:09
                flamengista napisał:

                > Przeciętny adiunkt-ekonomista ma minimum 350 godzin rocznie zajęć.

                Poważnie u Ciebie tak jest? Masz po tyle regularnie co roK? WOW! Masz na mysli tylko zajęcia, czy godziny z inne rzeczy też (np. promowanie prac magisterskich itd)?

                pzdr
                horny
                • flamengista Re: powaznie? 03.03.11, 22:43
                  Przez blisko 8 lat pracy najmniej miałem 300 godzin, najwięcej 500. Mam na myśli tylko zajęcia, recenzji i promowania prac nie wliczam. Ani pracy organizacyjno-administracyjnej.

                  Ale to jest, że tak powiem "sytuacja komfortowa". Mam stałe kursy, nie dorabiam na drugim etacie, czasem wpadnie projekt. Myślę, że jest to dość typowa sytuacja, jak na naszą uczelnię.

                  Natomiast mam kolegów, którzy wyrabiają po 600 godzin, a do tego są "uszczęśliwiani" przez szefów zajęciami w prywatnych uczelniach tego i owego. Oczywiście są to tzw. propozycje nie do odrzucenia. W rezultacie wyrabiają spokojnie 1000 godzin rocznie, do tego promując po 50-60 seminarzystów.

                  PS. niektórzy z tych kolegów nawet coś publikują - zupełnie nie wiem, jakim cudem znajdują na to czas.
          • bumcykcyk2 Re: żeby była jasność 28.02.11, 00:04
            > Wystarczy, by odsiać największych cwaniaków-lesserów i zniechęcić totalnych leni.

            O tych się nie martw ;-) Oni i tak zawsze odnajdą się najlepiej. Przynajmniej pod kątem finansowym.

            • flamengista o nich się nie martwię 28.02.11, 08:28
              Martwię się o to, by nie mieli za łatwo w awansie i sprawowaniu władzy w polskiej nauce. Wbrew pozorom 120 pkt największym pozorantom to skutecznie utrudni, jeśli nie uniemożliwi.
    • tocqueville Re: Habilitacja za 120 punktów 27.02.11, 22:15
      a jak z tymi punktami będzie liczone?
      jeśli mam artykuł z 2007 roku w piśmie które wówczas miało 3 pkt. a obecnie 9 - to ile punktów będzie mi dodane? Czy ktoś będzie sprawdzał ile punktów miało to pismo w maju 2007? A w ogóle cały system punktowania ma się zmienić. Jak to będzie liczone wstecz?
      • pfg Re: Habilitacja za 120 punktów 28.02.11, 08:50
        Przygotuj się na worst case scenario. Wszystko będzie liczone w sposób najmniej korzystny dla ciebie: jeśli kiedyś było 3, teraz jest 9, dostaniesz 3, ale jeśli kiedyś było 9, teraz jest 3, dostaniesz 3. Wszystkie odstępstwa od tego schematu traktuj jak miłą niespodziankę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja