nowe w habiliatacjach

02.03.11, 09:59
czy ja bym mogła prosić o info, czy już wiadomo, jak z tymi habilitacjami? co prawda zostało mi jeszcze pięć lat, ale:

1. czy info od ford.ka że mi teraz dorzucą dodatkowe 8 lat zatrudnienia jest już prawomocną ustawą? (i czy to będzie mi się należało, czy rada wydziału zechce lub nie zechce dać?)

2. czy jest już jasne, a jak nie to kiedy będzie, co ta nowa ustawa ustanowi w sprawie zasad habilitacji? (pracuję na uczelni medycznej);

3. czy są w "nowym" sprawy, decyzje co do których (w sprawie habilitacji) oddano radzie wydziału/senatowi?



Bo chyba jakieś te zmiany znaczące, bo nerwówka na mojej uczelni spora i duży wysyp habilitacji....



pzdr
    • ford.ka Re: nowe w habiliatacjach 02.03.11, 10:27
      Nic konkretnego nie wiadomo, bo właśnie senat przerabia po raz kolejny ustawę, ale sejm może jeszcze wszystkie te poprawki odrzucić, więc nie należy się do nich zbytnio przywiązywać.
      1. nie wiadomo
      2. nie jest jasne, jak będzie ustawa, będą rozporządzenia
      3. rady wydziału mają tylko przyklepać decyzje centralnej komisji
    • dala.tata Re: nowe w habiliatacjach 02.03.11, 10:28
      Projekt ustawy

      z nowych rzeczy najbardziej mi sie podoba 7 (sic!) recenzentow, w tym przynajmniej 5 o renomie miedzynarodowej. mysle ze to skutecznie zapewni calkowite zakorkowanie habilitacji. nie masz sie czym przejmowac!

      na pewno ci dorzuca jeszcze 8 lat, dzieki czemu bedziesz mogla robic habiltiacje bez zadnego pospiechu :-)
      • ford.ka Re: nowe w habiliatacjach 02.03.11, 10:40
        Serio przeczytałeś te 168 stron tekstu w rodzaju "w punkcie 45 usuwa się słowo "nie" i zastępuje słowem "nigdy"? czy tak się tylko wygłupiasz? I wytrzymałeś kawałki w rodzaju "dynamiczny rozwój kariery naukowej"? Niestety, copy paste nie działa, a przepisywać mi się nie chce...
        • dala.tata Re: nowe w habiliatacjach 02.03.11, 11:19
          nie nie przeczytalem. zwrocono mi uwage na 7 recenzentow i nie uwierzylem. no to sprawdzilem i sie postanowilem podzielic. bo 7 recenzentow z 5 z miedzynarodowym dorobkiem powala mnie na kolana, szczegolnie w szerokiej humanistyce. po prostu ni erozumiem jaki to plan boski realizowany jest przez 7 a nie moze przez, powiedzmy, 5, czy nawet 3 (miedzynanarodowych). i naprawde mysle ze to doprowadzi

          a. do zakorkowania habilitacji.
          b. do zenujacego olewania przepisow.
          c. do zniesienia habilitacji
          • prawdziwam2011 Re: nowe w habiliatacjach 02.03.11, 21:31
            A może będzie bardziej obiektywnie. Już teraz jest 4 recenzentów plus wydawniczy, plus superrecenzent. Swego czasu padł (być może na tym forum) pomysł, by wszyscy z danej dyscypliny mogli się wypowiedzieć.
            • adept44_ltd Re: nowe w habiliatacjach 02.03.11, 21:43
              mała korekta, jeśli teraz odnieść do teraz - nie ma superrecenzenta, wydawniczych najczęściej jest dwóch przy hab.
              • prawdziwam2011 Re: nowe w habiliatacjach 02.03.11, 22:06
                jasne, masz rację, skoczyłam od razu do profesury:-)
          • matdokt Re: nowe w habiliatacjach 03.03.11, 04:30
            dala.tata napisał:

            > nie nie przeczytalem. zwrocono mi uwage na 7 recenzentow i nie uwierzylem. no t
            > o sprawdzilem i sie postanowilem podzielic. bo 7 recenzentow z 5 z miedzynarodo
            > wym dorobkiem powala mnie na kolana,

            nie no dlaczego, np. w mojej działce niedługo będzie konferencja (nie w PL) reklamowana jako "the aim of this international conference is to bring together outstanding scientists in ... and other areas of ...", czyli mają tam być wyłącznie wybitni z międzynarodowym dorobkiem,

            więc CK może po prostu wysyłać swoich przedstawicieli na takie konferencje, albo sprawdzać kto tam będzie i już mamy kandydatów na recenzentów -:)
            planowo na tej konferencji ma być około 50 takich super wybitnych, więc to starczy tak na 10 habilitacji,
            (choć pewnym problemem może być, fakt że wśród tych wybitnych są też doktoranci, paru studentów, ale może nikt się nie dowie:)
            • dala.tata Re: nowe w habiliatacjach 03.03.11, 08:08
              w ustawie po poprawkach czlonkowie maja byc o 'uznanej renomie' , w tym miedzynarodowej. juz jest wszystko dobrze!
              • charioteer1 Re: nowe w habiliatacjach 03.03.11, 11:40
                Nadal bardzo mnie interesuja kryteria "uznawalnosci" tej renomy. Recenzent o uznanej w Polsce renomie miedzynarodowej? Fiuuuu!
      • ford.ka Re: nowe w habiliatacjach 02.03.11, 11:15
        To jest projekt, który poszedł z MNiSW do sejmu we wrześniu, nie ma tu więc poprawek sejmowych i poprawek senackich właśnie głosowanych. Można się zatem nie męczyć czytaniem.
      • pfg Re: nowe w habiliatacjach 02.03.11, 11:27
        To jest nieaktualna wersja. Nowsza - w tej wersji ustawa poszła do Senatu - jest tutaj, z tym, że Senat właśnie dokonuje w niej zmian.

        Skąd, na Boga, wziąłeś siedmiu recenzentów?! Ustawa, str. 80, nowy Art. 18a Ustawy o stopniach naukowych etc mówi, że CK powołuje siedmioosobową komisję, w tym dwóch recenzentów wyznaczonych przez CK i jednego wyznaczonego przez Radę. 2+1=3.
        • dala.tata Re: nowe w habiliatacjach 03.03.11, 08:00
          najwyrazniej nie umime czytac ttekstow prawniczych - masz oczywiscie racje. a 3 recenzetnow to zdecydowanie lepszy pomysl.
        • pfg Nowe w profesurach 12.03.11, 16:21
          Ha, ten oto fragment nowelizacji umknął dotąd mojej uwadze! Ustawa (w wersji sejmowej), nowe brzmienie Art. 27 Ustawy o stopniach naukowych etc (str. 85-86 projektu):

          Cytat
          3. Rada jednostki organizacyjnej przekazuje Centralnej Komisji listę co najmniej dziesięciu kandydatów na recenzentów, spośród osób zatrudnionych w szkole wyższej lub jednostce organizacyjnej innej niż ta, której pracownikiem jest osoba ubiegająca się o nadanie tytułu i niebędących członkami rady jednostki organizacyjnej przeprowadzającej postępowanie.
          4. W postępowaniu o nadanie tytułu profesora Centralna Komisja powołuje pięciu recenzentów o renomie międzynarodowej spośród osób zaproponowanych przez radę jednostki organizacyjnej lub spośród innych osób.


          Zatem do habilitacji wystarczą tylko trzy recenzje, ale do tytułu potrzeba będzie aż pięciu, sporządzonych przez recenzentów o renomie międzynarodowej. Przypominam też o wymogu wypromowania co najmniej trzech doktorów i napisania co najmniej dwu recenzji doktorskich lub habilitacyjnych. Ktoś już powiedział, że obecna nowelizacja nieco podnosi rangę doktoratu, obniża rangę habilitacji i podnosi rangę profesury. Ja bym powiedział - nie tyle podnosi rangę profesury, ile znacznie podwyższa próg, jaki trzeba pokonać, aby uzyskać tytuł naukowy. Moim zdaniem jednym z celów obecnej nowelizacji, wbrew wszelkim demokratycznym i "otwartościowym" hasłom, jest obrona interesu korporacyjnego osób z tytułem profesora.
          • pzgr Re: Nowe w profesurach 12.03.11, 16:32
            a to może Lesio ma jednak rację?
          • adept44_ltd Re: Nowe w profesurach 12.03.11, 17:27
            chyba nie, bo takiej korporacji raczej nie ma, myślę, ze to banalniejsze - mniej tytularnych - oszczędnośc na pensjach
          • dala.tata Re: Nowe w profesurach 12.03.11, 19:36
            nie rozumiem tego. jakim cudem podniesienie poprzeczki (a jesli ni ebedzie obchodzone, to bedzie dramatyczne) jest tym samym obroba interesu korporacyjnego?

            to jest zreszta bardzo pozytywny ruch w ustawie i mnie akurat sie on podoba. znam wystarczajaco wielu polskich profesorow tytularnych, ktorzy nie mieliby najmniejszych szans na profesure w 'cywilizacji,' zeby temu sekundowac. niestety podejrzewam, ze za chwile sie zrobi renoma miedzynardoowa w znaczeniu wyjechal na narty na Slowacje i schlal sie publicznie.....

            co do 'holubienia' profesorow, to w granicach zdrowego rozsadku jest to akurat cos pozytywnego. pod warunkiem, ze ci profesorowie warci sa tej profesury.

            pfg napisał:

            > podnosi rangę profesury. Ja bym powiedział - nie tyle podnosi rangę profesury,
            > ile znacznie podwyższa próg, jaki trzeba pokonać, aby uzyskać tytuł naukowy. M
            > oim zdaniem jednym z celów obecnej nowelizacji, wbrew wszelkim demokratycznym i
            > "otwartościowym" hasłom, jest obrona interesu korporacyjnego osób z tytułem pr
            > ofesora.
            • mn7 Re: Nowe w profesurach 12.03.11, 22:26
              dala.tata napisał:

              > nie rozumiem tego. jakim cudem podniesienie poprzeczki (a jesli ni ebedzie obch
              > odzone, to bedzie dramatyczne) jest tym samym obroba interesu korporacyjnego?

              Ano zapewne takim cudem, jakim nieśmiałe prośby o utrzymanie jakiejkolwiek poprzeczki dostępu do zawodu adwokata (podnoszenia nikt nie proponuje) jest zawsze bezmyślnie komentowane jako "obrona interesu korporacyjnego".

              W tym, co napisał pfg jedno jest szczególnie doniosłe, a jakoś tak chyba słabo zauważane - ten wymóg z trzema doktorami. W niektórych miejscach to pewnie relatywnie łatwe, co jednak ma zrobić ktoś, kto pracuje w "niekierunkowym" miejscu? Skąd ma wziąć tych doktorantów i jak ich wypromować?
              • dala.tata Re: Nowe w profesurach 12.03.11, 22:41
                ja osobiscie zupelnie nie rozumiem tego wymogu. powiedzialbym nawet ze jest durny i z kosmosu. uzaleznienie tytulu profesorskiego od tego, czy sie ma 3 doktoratnow jest nieporozumieniem. a co jakby ten przyslowiowy chomsky nie mial trzech doktorantow, nie moglby zostac profesorem?

                zeby nie bylo: znam kilka osob, ze znaczacym miedzynarodowym dorobkiem, ktorzy nei chca dokotratnow. nie lubia, nie umieja, nie chca.

                mn7 napisała:

                > W tym, co napisał pfg jedno jest szczególnie doniosłe, a jakoś tak chyba słabo
                > zauważane - ten wymóg z trzema doktorami. W niektórych miejscach to pewnie rel
                > atywnie łatwe, co jednak ma zrobić ktoś, kto pracuje w "niekierunkowym" miejscu
                > ? Skąd ma wziąć tych doktorantów i jak ich wypromować?
                • mn7 Re: Nowe w profesurach 12.03.11, 22:48
                  dala.tata napisał:

                  > ja osobiscie zupelnie nie rozumiem tego wymogu. powiedzialbym nawet ze jest dur
                  > ny i z kosmosu. uzaleznienie tytulu profesorskiego od tego, czy sie ma 3 doktor
                  > atnow jest nieporozumieniem. a co jakby ten przyslowiowy chomsky nie mial trzec
                  > h doktorantow, nie moglby zostac profesorem?

                  Mógłby, bo w wypadku osoby o randze Chomskiego ten wymóg maiłby nie obowiązywać. Co oczywiście nie zmienia istoty tej krytyki, w której jesteśmy zgodni.

                  Jeżeli komuś nie chce się promować doktorantów, to jakoś nie widzę powodu do martwienia się o takie osoby. Istotą zawodu profesora jest (m.in.) kształcenie następców. Jeśłi ktoś tego nie rozumie (albo rozumie, ale mu się i tak nie chce) - nie powinien być profesorem. Jak najbardziej martwię sie natomiast o osoby, które mają - z racji miejsca pracy - wysoce utrudnione promowanie doktorantów.
                  • dala.tata Re: Nowe w profesurach 12.03.11, 22:53
                    bardzo watpie, ze istota profesury jest ksztalcenie uczniow. nie kazdy profesor sie do tego nadaje. nie kazdy profesor powinien to robic. uzaleznienie od tego profsury jest nieporozumieniem.
                    • mn7 Re: Nowe w profesurach 12.03.11, 22:59
                      dala.tata napisał:

                      > bardzo watpie, ze istota profesury jest ksztalcenie uczniow. nie kazdy profesor
                      > sie do tego nadaje

                      Odwracasz kierunek implikacji. Nie każdy sie nadaje do kształcenia uczniów, wiec nie nadaje się do bycia profesorem. To proste.

                      Etos profesora kształtował się przez kilkaset lat, nie twierdzę, ze z tego powodu jest niezmienny i nienaruszalny, ale Twoja propozycja rezygnacji z jego kluczowego elementu wydaje się stanowczo zbyt radykalna.

                      Inna sprawa na ile miernikiem tego elementu powinno być akurat wykształcenie trzech doktorów. To miałam na myśłi.



                      • dala.tata Re: Nowe w profesurach 12.03.11, 23:05
                        nie. to nie jest proste.

                        profesor to ktos, kto 'professes'. i tyle. az tyle.
                        • mn7 Re: Nowe w profesurach 12.03.11, 23:10
                          Widzę, że do zgody nie dojdziemy. Skoro jednak w ogóle przeczysz temu elemntowi etosu, tym bardziej sie ze mną z pewnością zgadzasz, że w wypadku osób majacych utrudniony "dostęp" do doktorantów (z powodu miejsca pracy) wymóg taki jak ten, o którym mowa, byłby niesłuszny.
                          • dala.tata Re: Nowe w profesurach 12.03.11, 23:14
                            nie, nie dojdziemy. i nie zgadzam sie z toba. jestes przeciwna ustawie ze zlych powodow.
                            • mn7 Re: Nowe w profesurach 18.03.11, 15:23
                              Nie wiem na jakiej podstawie oceniasz, że jestem przeciwna ustawie. Dyskutujemy o jednym, w mojej ocenie błednym, rozwiazaniu. Ty zresztą też to rozwiązanie uważasz za błędne.
                      • spokojny.zenek Re: Nowe w profesurach 13.03.11, 20:51
                        mn7 napisała:

                        > Odwracasz kierunek implikacji. Nie każdy sie nadaje do kształcenia uczniów, wie
                        > c nie nadaje się do bycia profesorem. To proste.
                        >
                        > Etos profesora kształtował się przez kilkaset lat, nie twierdzę, ze z tego powo
                        > du jest niezmienny i nienaruszalny, ale Twoja propozycja rezygnacji z jego kluc
                        > zowego elementu wydaje się stanowczo zbyt radykalna.

                        To na pewno, system zakładający absolutnie sztywne wymagania jest jednak niesprawiedliwy.
                        Wiadomo, że ktoś może mieć problemy (także endogenne) z wypromowaniem akurat trzech doktorantów, za to ma naprawdę wybitny dorobek. I wicewersa - ktoś jest rewelacyjny w kształceniu kadr, zaś dorobek ma nieco skromniejszy (choć oczywiście też duży i dobry). Powinno uwzględniać się umiarkowane "równoważenie" jednego z tych - jak to nazywasz - "elementów" przez ponadprzeciętny poziom innego.

                  • chilly Re: Nowe w profesurach 13.03.11, 09:34
                    mn7 napisała:
                    Istotą zawodu profesora jest (m.in.) kształcenie następców.

                    A gdzie to figuruje na liście klasyfikacji zawodów?
              • mn7 Czy ktoś ma jakies przemyślenia na ten temat? 13.03.11, 08:06
                mn7 napisała:

                > W tym, co napisał pfg jedno jest szczególnie doniosłe, a jakoś tak chyba słabo
                > zauważane - ten wymóg z trzema doktorami. W niektórych miejscach to pewnie rel
                > atywnie łatwe, co jednak ma zrobić ktoś, kto pracuje w "niekierunkowym" miejscu
                > ? Skąd ma wziąć tych doktorantów i jak ich wypromować?

                Czy ktoś ma jakies przemyślenia na ten temat i zechce sie nimi podzielić?
                Czy to tylko mnie się wydaje tak istotnym problemem?
                • charioteer1 Re: Czy ktoś ma jakies przemyślenia na ten temat? 13.03.11, 08:25
                  Wersja z 4 lutego:

                  Art. 26. 1. Tytuł profesora może być nadany osobie, która uzyskała stopień doktora
                  habilitowanego lub osobie, która nabyła uprawnienia równoważne
                  z uprawnieniami doktora habilitowanego na podstawie art. 21a,
                  oraz:
                  ...
                  3) posiada osiągnięcia w opiece naukowej – uczestniczyła co najmniej
                  trzy razy w charakterze promotora lub promotora pomocniczego
                  w przewodzie doktorskim, w tym co najmniej raz w charakterze
                  promotora
                  , oraz co najmniej dwa razy w charakterze recenzenta w
                  przewodzie doktorskim lub postępowaniu habilitacyjnym, z zastrzeżeniem
                  ust. 2 i 3;


                  Tu sie praktycznie nic nie zmienia w stosunku do tego, co jest w tej chwili wymagane. Nie mam innych przemyslen.
                  • charioteer1 korekta 13.03.11, 08:51
                    3) posiada osiągnięcia w opiece naukowej – uczestniczyła co najmniej
                    trzy razy w charakterze promotora lub promotora pomocniczego
                    w przewodzie doktorskim, w tym co najmniej raz w charakterze
                    promotora,


                    Nie, no sorry, zmienia sie. Jednak trzech trzeba wypromowac lub wspolpromowac.
                    • pzgr a co to takiego 13.03.11, 15:19
                      promotor pomocniczy?
                      • pfg Re: a co to takiego 13.03.11, 20:30
                        pzgr napisał:

                        > promotor pomocniczy?

                        Nowość wprowadzana przez obecną nowelizację, więc nikt jeszcze nie wie, jak to będzie działać. Teoretycznie, jak mi się wydaje, może to być młodszy pracownik naukowy (wystarczy być doktorem), który uczonemu mężowi lub niewieście będzie pomagał w wypromowaniu doktoranta. Powiedzmy, w naukach doświadczalnych będzie cierpliwie uczył doktoranta technik laboratoryjnych - ktoś w końcu to musi zrobić, cennego czasu profesora na to szkoda (tu nie musi kryć się ironia), dotąd onże doktor nic z tego nie miał, a teraz będzie mu się to liczyło do kariery.

                        W praktyce wyobrażam sobie, że będą dominować dwa wzorce. Pierwszy - doktor jest de facto promotorem doktoranta, odwala czarną robotę, ale splendor bycia promotorem spływa na profesora. I dotąd tak, jak słyszę, gdzieniegdzie bywało, ale doktor nic z tego nie miał. Teraz profesor będzie mógł łaskawie wyznaczyć kogoś ze współpracowników na pomocniczego, żeby mu przyspieszyć karierę.

                        I drugi - dwóch doktorów habilitowanych/profesorów uczelnianych umawia się: ty będziesz na papierze pomocniczym dla mojego doktoranta, ja pomocniczym dla twojego, bo w ten sposób obaj już dwa razy będziemy "uczestniczyć w przewodzie doktorskim w charakterze promotora lub promotora pomocniczego, w tym co najmniej raz w charakterze promotora". O to, kto ma pełnić jaką funkcję przy trzecim doktoracie, rzucimy losy.
                        • spokojny.zenek Re: a co to takiego 13.03.11, 20:46
                          Okrutnie nieufny jesteś - to pewne ;-)
                        • dala.tata Re: a co to takiego 13.03.11, 20:48
                          tyle ze pol swiata zyje z ta instytucja i jakos sobie radza. w mysl zasady: co dwie glowy to nie jedna.

                          niestety podejrzewam, ze pfg ma racje w swoim cynizmie wobec tego, jak sie to bedie robic w PL. jak zwykle chcieli dobrze, wyjdzie jak zwykle.
                          • whiteskies Re: a co to takiego 13.03.11, 21:57
                            I u nas od czasu do czasu to dzialalo. Ja do tej pory wypromowalem szesciu, z tego dwoch sam, dwoch przy wspolpracy kolegow z zagranicy (ale sam prowadzilem nadzor nad praca i rozprawa), a dwoch juz przy formalnie przeprowadzonym i rzeczywistym wspolpromotorstwie. Aktualnie jestem wspolpromotorem dwojki, drugim wspolpromotorem jest kolega w kraju, doktoraty interdyscyplinarne wiec potrzeba jest autentyczna (podobnie zreszta jak i w poprzednich przypadkach). Rzeczywista naowscia w ustawie jest ze moze pomoc doktor i miec z tego przynajmniej linijke z wyciorysie - uwazam ze to bardzo dobrze.
                            Natomiast, podobnie jak PFG wymog formalny trzech doktorow (nawet z uwzglednieniem formalnego zaangazowania promotora pomocniczego) uwazam zle ustawiony i potencjalnie rodzacy patologie.
                            • chilly Re: a co to takiego 14.03.11, 09:06
                              Zgadzając się z pfg zauważam chęć pozbycia się "starych" z uczelni (wyrzucenie dr. hab. z uczelni publicznych po 65. roku życia, nie wspominając o większości adiunktów - za dwa lata). Zdumiewa mnie to, gdy patrzę na siwe włosy min. Marciniaka. Pani minister wieku nie wypada wypominać, ale jednak: reformy nie robią młodzi. No, ale to profesorowie, więc wciąż kreatywni.
                • i_zbyszeko Re: Czy ktoś ma jakies przemyślenia na ten temat? 13.03.11, 10:56
                  Takie przemyślenia funkcjonują w "środowisku" i coraz częściej wywołują reakcje typu - jak Kudrycka popłynie, to ustawę trzeba będzie zmienić. Obecny jej kształt zablokuje w wielu uczelniach i na wielu kierunkach nowe profesury, i nie dlatego, jak zaraz napisze dala.tata, że w Polsce to nie ma komu dawać tytułów, lecz:
                  1. Jak ktoś pracuje w instytucie, który nie ma prawa do nadawania doktoratów, czyli nie prowadzi studiów doktoranckich, to promować może jedynie magistra przyjętego na etat asystenta. Taka sytuacja zdarza się raz na wiele lat. Tak więc trzech wypromowanych doktorów można mieć dopiero po 20-40 latach pracy jako kierownik zakładu i nie dlatego, że jest się nieudacznikiem i leniem.
                  2. Jak ktoś jest historykiem (i nie tylko - wielu humanistów ta zasada dotyczy), to nie spełni warunku prowadzenia zespołu badawczego realizującego projekty za środki unijne. Póki co prawie każdy historyk pracuje samodzielnie, bo musi samodzielnie zapoznać się z badanymi źródłami, musi samodzielnie je zinterpretować i samodzielnie zredagować treść książki. Tego nie da się robić w zespole. Również z unijnymi grantami jest ten problem, że ich zasady nie przystają do rodzaju wydatków w trakcie badań historycznych (nie potrzeba pieniędzy na drogie urządzenia i odczynniki - a grantu na 2 tys. zł. na kserówki nikt poważnie nie potraktuje).
                  Ale... nie ma się co martwić, przeważa opinia, że Kudrycka popłynie i to szybko.
                  • ford.ka Re: Czy ktoś ma jakies przemyślenia na ten temat? 13.03.11, 11:21
                    Popłynie autorka największej reformy, jaką (z ogromnym sukcesem!) PO przeprowadziła w czasie mijającej kadencji? Chciejstwo niby nie ma granic, a jednak czasami potrafi zaimponować rozmiarami...
                  • spokojny.zenek Re: Czy ktoś ma jakies przemyślenia na ten temat? 13.03.11, 20:07
                    i_zbyszeko napisał:

                    > 1. Jak ktoś pracuje w instytucie, który nie ma prawa do nadawania doktoratów, c
                    > zyli nie prowadzi studiów doktoranckich, to promować może jedynie magistra przy
                    > jętego na etat asystenta.

                    To też, ale - jeśli dobrze rozumiem - tu chodzi o coś innego. Ktoś jest np. matematykiem, geografem albo prawnikiem a pracuje na - dajmy na to - uczelni ekonomicznej.

                    > Taka sytuacja zdarza się raz na wiele lat. Tak więc t
                    > rzech wypromowanych doktorów można mieć dopiero po 20-40 latach pracy jako kier
                    > ownik zakładu i nie dlatego, że jest się nieudacznikiem i leniem.

                    A co jeśli ktoś nawet nie jest kierownikiem zakładu?

                    > a grantu na 2 tys. zł. na kserówki nikt poważnie nie potraktuje).

                    Zwłaszcza, że kserówki juz są w zaniku, a pdf-y prawie nic nie kosztują :-)
                    • pfg pdf-y 13.03.11, 20:17
                      spokojny.zenek napisał:

                      > a pdf-y prawie nic nie kosztują :-)

                      A, to zależy. Spotkałem się już z e-bookami droższymi od wersji papierowej książki.
                      • spokojny.zenek Re: pdf-y 13.03.11, 20:45
                        A to jeszcze co innego. Chodziło mi o zastępowanie kopiowania skanowaniem.
                        • salzburg Re: pdf-y 13.03.11, 20:59
                          Historyk pracuje w archiwum - zadne skanowanie, pdf, samodzielne kserowanie nie wchodzi w gre. Trzeba to zlecić pracownikom archiwum zapłacic 2 zł za strone i 3 m-c czekac
            • pfg Re: Nowe w profesurach 13.03.11, 14:09
              dala.tata napisał:

              > to jest zreszta bardzo pozytywny ruch w ustawie i mnie akurat sie on podoba.

              Myślę, że wszyscy profesorowie tak uważają :-)

              Mówiąc poważnie, sądzę, że rozumiem intencje ustawodawcy. Inflacja tytułów i stopni dotknęła także tytułu profesora. Profesorów jest jak mrówków, w tym dużo takich, o jakich piszesz. Ponieważ ustawodawca uznał, że należy zachować elitarny charakter tytułu naukowego, podwyższył próg (nie jeden doktorat, a trzy, dwie recenzje sporządzone przez kandydata, nie czterech recenzentów - dwóch powoływanych przez radę, dwóch przez CK - tylko pięciu, w tym żadnego z macierzystej instytucji kandydata). Zarazem tylko profesorowie z tytułem zachowają przywileje, które odbiera się innym: mianowanie, czyli specjalnie chroniony stosunek pracy, prawo do pracowania do 70 lat na uczelniach publicznych oraz nieco wyższe pensje. No i ci wszyscy marni profesorowie, o których wspominasz, zachowają te przywileje. Inni będą musieli o nie zabiegać znacznie dłużej, niż tamci. I ja bym nawet nie protestował, gdyby to wszystko było otwarcie powiedziane *lub* gdyby tytuł służyć miał tylko sławie mołojeckiej, ewentualnie miał być warunkiem zajmowania najwyższych stanowisk w nauce, nie zaś przywilejom w rodzaju wymienionych powyżej. Jednak w rzeczywistości mamy utrudnienie dostępu do korporacji i ograniczenie przywilejów do członków tejże korporacji, połączone z promowaniem zmian za pomocą "egalitarystycznej" retoryki (profesor uczelniany równy belwederskiemu równy "osobie, która uzyskała uprawnienia równoważne uprawnieniom profesora"), a niewiele rzeczy tak mnie drażni, jak hipokryzja.

              Poza tym, jak już poprzednio pisałem, wymóg trzech doktoratów przyczyni się, moim zdaniem, do jeszcze większej inflacji tego stopnia naukowego (głodny tytułu doktor habilitowany/profesor uczelniany będzie chciał wypromować byle kogo, na byle jakiej podstawie, byle szybko - i to trzy razy). Za kilka zaś lat na forach internetowych (czy co tam je zastąpi) rozważać się będzie przykłady aktywnych profesorów uczelnianych zmuszonych do odejścia na emeryturę w wieku 65 lat, podczas gdy nicnierobiące typy z tytułami "sprzed Kudryckiej" zostaną na uczelniach.
              • dala.tata Re: Nowe w profesurach 13.03.11, 14:34
                troche nie rozumiem, przeciwko czemu protestujesz. chcialbys zrobic 'lustracje' tytulow profesorskich? przeciez to jest nie do zrobienia.

                ja nie mam trudnosci z przywilejami dla profesorow (zworc uwage, ze ja z nich nie korzystam) - w momencie, kiedy osiagasz ten top, mysle, ze powineinies moc przestac gonic i cieszyc sie (troche) z przywilejow. gdzie jest ten bilans przywilejow, nie mam zdania. natomiast mam zdanie w tym, ze utrudniony dostep do klubu (bo ja mysle ze profesura to klub) jest akurat czyms pozadanym i dobrze sie dzieje, ze tak jest, choc dzieje sie tak rowniez metodami idiotycznymi (owych 3 dokotrantow).

                ale masz racje: zachowanie przywilejow oznacza zachowanie przywilejow dla masy ludzi, ktorzy na te przywileje nie zasluguja. problem w tym, ze ja niesspecjlanie wiem, co z tym zrobic. zabrac przywileje, ale wprowadzic ostrzejsze kryteria?

                niestety zawsze jest tak, ze tego typu zmianach ktos traci (jak ci adiunkci zatrudnieni w 2005 r), ktos zyskuje. to jest nieuniknione. tyle ze kierunek zmian w tym wypadku jest sensowny.
                • pfg Re: Nowe w profesurach 13.03.11, 21:29
                  Wydawało mi się, że napisałem dość jasno. Jeżeli ustawodawca uważa, że tytuł profesora ma oznaczać przynależność do elity naukowej kraju, niech to będzie tytuł honorowy, niepoparty całkiem przyziemnymi przywilejami płacowymi i emerytalnymi, tym bardziej, że beneficjenci owych przywilejów niekoniecznie muszą na nie zasługiwać bardziej, niż inne osoby. "Lustracji tytułów" zrobić się nie da, to jest całkiem jasne, ale tytuł to jedno, a ustawowo gwarantowane przywileje to co innego. Zdaję sobie sprawę, że analogia jest bardzo daleka, ale gdy w UK ktoś zostaje FRS czy FBA, nie oznacza to, że z mocy prawa będzie pobierał większą emeryturę niż jego kolega z wydziału, który tego ultymatywnego zaszczytu nie dostąpił.

                  Ale nawet i to bym ścierpiał, gdyby cała reforma nie była tak podlewana egalitarystycznym sosem: uproszczenie ścieżki awansu naukowego, wszyscy profesorowie są równi, otwarte konkursy na stanowiska etc, tymczasem bowiem okazuje się, że choć wszyscy profesorowie są równi, to niektórzy są bardziej równi, niż inni. Habilitację pod nową ustawą będzie zrobić łatwiej niż dotąd, tytuł profesora trudniej. Wygląda więc na to, że nowi habilitowani będą potrzebni a) do wypełniania minimów kadrowych, b) do poprawy statystyki, c) do promowania nowych doktorów, d) do przepchnięcia swoimi pracami polskich uczelni do pierwszej setki rankingu szanghajskiego (to był żart), a z tytułem to się poczeka. Wszystko to za mniejsze pieniądze i z mniejszymi gwarancjami zatrudnienia, niż profesorowie z tytułem, z których część ograniczy się do napawania się swoimi przywilejami. Niech i tak będzie, ale skoro intencją projektodawców jest wzmocnić pozycję elity naukowej, niech przynajmniej mają odwagę przyznać to publicznie.
                  • dala.tata Re: Nowe w profesurach 13.03.11, 21:52
                    teraz rozumiem lepiej.

                    tyle, ze jak ktos w UK dostaje profesure, to bedzie mial lepsza emeryture - bedzie wiecej zarabiac. niespecjalnie widze roznice finansowa - i w PL i UK profesorowie zarabiaja najwiecej, a dzieki temu maja wieksze emerytury. roznica jest oczywiscie w statusie profesury - w PL jest 'stopniem', a UK etatem, tyle ze nie slyszalem nigdy o wywaleniu profesora z etatu. to jest synekura, w wiekszosci zreszta wykorzystwywana do tego, zeby dalej ciezko pracowac. i profesorowie zawsze i wszedzie beda mieli wiecej praw i przywilejow, to jest tez nieuniknione. kwestia jest, gdzie jest granica. i ja naprawde nie mam zdania.

                    mnie z kolei nie przeszkadza wzmacnianie owej elity naukowej. mnie raczej przeszkadza to, ze to nie zawsze jest elita, jednak nie ma mozliwosci zmiany tej elity bez 'abolicji' dla jej nieelitatrnej czesci.

                    podejrzewam tez, ze jestes nieco pesymistyczny. znajdziemy sto sposobow na to, zeby obejsc te nowe przepisy.
              • spokojny.zenek Re: Nowe w profesurach 13.03.11, 20:16
                > wymóg trzech doktoratów przyczyni się, moim zdaniem, do jeszcze większej inflacji tego stopnia naukowego (głodny tytułu doktor habilitowany/profesor uczelniany będzie chciał wypromować byle kogo, na byle jakiej podstawie, byle szybko - i to trzy razy).

                Bardzo trafne spostrzeżenie.
          • charioteer1 Re: Nowe w profesurach 12.03.11, 20:44
            Nie jest tak zle. W ostatniej wersji byl juz wymog wypromowania tylko jednego doktora. Co do recenzji, wole 5 recenzji pisanych przez ludzi, ktorzy reprezentuja przynajmniej moja specjalnosc od dwoch pisanych przez osoby, ktore nie potrafia nawet poprawnie okreslic dziedziny, ktorej praca dotyczy. Dla mnie wymagania na profesure bylyby lightowe w porownaniu z habilitacyjnym, gdyby nie jeden drobiazdzek zwany renoma miedzynarodowa. Jak maja byc recenzenci z renoma, to musza byc zagraniczni, a obawiam sie, ze z oszczednosci CK bedzie powolywac krajowych, z renoma, za to bez pojecia, o co w ogole kandydatowi chodzi.
    • adept44_ltd Re: nowe w habiliatacjach 02.03.11, 10:30
      1. nie
      2. nieco niejasne, jeśli chodzi o szczegółowe rozporządzenia - nie ma ich i nie wiadomo, kiedy będą, jeśli ogólne - jest ustawa, google służy pomocą,
      3. j.w. (google)
    • akot20 Re: nowe w habiliatacjach 14.03.11, 22:32
      Zauważmy (może to już było a przeoczyłam), że promotorem pomocniczym NIE MOŻE być dr hab. Wersja z 4.02.2011:
      Promotorem pomocniczym w przewodzie doktorskim, który pełni istotną
      funkcję pomocniczą w opiece nad doktorantem, w tym w
      szczególności w procesie planowania badań, ich realizacji i analizy
      wyników może być osoba posiadająca stopień doktora w zakresie danej
      lub pokrewnej dyscypliny naukowej lub artystycznej i nie posiadająca
      uprawnień do pełnienia funkcji promotora w przewodzie doktorskim.

      Zatem ja jako dopiero co habilitowany dr, będę musiała wypromować TRZECH doktorów (w mojej działce to niezbyt realne, no, może w ciągu 20 lat się uda, a może i nie). Moi młodsi koledzy jak będą na moim etapie będą być może mieli już 2 doktorów wypromowanych pomocniczo (to jest zdecydowanie łatwiejsze do osiągnięcia). I pozostanie im tylko 1 do wypromowania.
      Zgadzam się że powinna być w ustawie przy okazji wymagań do tytułu profesora większa równowaga między osiągnięciami naukowymi a dydaktycznymi. Poza tym z tymi doktorantami sprawa bardzo zależy od dziedziny, a także od wielkości i typu uczelni/jednostki.
      • dala.tata Re: nowe w habiliatacjach 14.03.11, 22:38
        ja bym to jednak odczytwal jako 'moze', ale nie 'musi'. a zatem jak swiezo habilitowany akot (gratuluje) mozesz byc promotorem pmocniczym.

        a ja nadal uwazam, ze profesor to przede wszystkim ktos, kto ma znaczacy dorobek badawczy, a nie ktos, kto umie fajnie wykladac i promowac doktoraty.
        • pfg Re: nowe w habiliatacjach 14.03.11, 22:48
          dala.tata napisał:

          > ja bym to jednak odczytwal jako 'moze', ale nie 'musi'.

          "nie posiadająca uprawnień do pełnienia funkcji promotora w przewodzie doktorskim". Czyli musi być doktor bez habilitacji. Nie zauważyłem tego. To rujnuje jeden z przedstawionych przeze mnie scenariuszy. akot ma rację - osoby, które już mają habilitację, ale jeszcze nikogo nie wypromowały, być może będą na tytuł czekać dłużej, niż obecni doktorzy niehabilitowani.
          • dala.tata Re: nowe w habiliatacjach 14.03.11, 23:26
            to to jest jeszcze durniejsze niz myslalem. rece i nogi opadaja.
        • spokojny.zenek Re: nowe w habiliatacjach 15.03.11, 14:58
          Między "przede wszystkim" a "wyłącznie" jest spora różnica.
          Co do zasady wymóg promowania doktorantów jest w wypadku profesora dość oczywisty i raczej niekontrowersyjny. Absolutnie nie do przyjęcia jest jednak ustawianie tej poprzeczki tak wysoko, choćby dlatego, ze blokuje to drogę tym wyjątkom, które są ponadprzeciętnie wybitne badawczo (na tle innych OMC profesorów) a z jakichkolwiek powodów akurat nie mogą się pochwalić wypromowanymi.

          • dala.tata Re: nowe w habiliatacjach 15.03.11, 21:01
            no jest. bo reszta w tym przede wszystkim to granty, prowadzenie badan i zesplow badawczych, a takze promocja doktoratow, ael to ostatnie jest dla mnie najmniej istotne. zrobienie z tego warunku profesury jest nieporozumieniem.
            • spokojny.zenek Re: nowe w habiliatacjach 16.03.11, 09:00
              Nieporozumieniem jest stawianie zasadniczo sztywnej granicy. Sam warunek jest natomiast słuszny, tyle tylko, że jako jeden z wielu i "zrównoważalny" innymi. Po prostu powinno to być jedno z WIELU kryteriów, których wypadkowa dawałaby pełny obraz.
              • dala.tata Re: nowe w habiliatacjach 16.03.11, 11:30
                nie zgadzamy sie. nieporozumieniem jest robienie warunku koniecznego z jednego z mniej waznych elementow dorobku profesorskiego. mniej waznych, bo nie wyobrazamy sobie kandydata na profesora (profesoranta?), ktora nawet i 30 doktorow wypromowanych, ale zero publikacji. spokojnie jednak potrafimy sobie wyobrazic sytuacje odwrotna.
                • spokojny.zenek Re: nowe w habiliatacjach 16.03.11, 11:56
                  A może byś jednak zadał sobie w końcu trud przeczytania tego, co dość konsekwentnie tu piszę? Z czym walczysz? Z jakimś fantomem?
                  • dala.tata Re: nowe w habiliatacjach 16.03.11, 12:00
                    zenku, to ja niespecjalnie wiem, o co ci chodzi. na spokojnie ci mowie, ze warunek stawiany w ustaiwe jest nieporozumieniem. ty sie ze mna nie zgadzasz i dajesz jkakies hipotetyczne scenariusze, ktore niespecjalnie wiem jak odczytywac.

                    jesli zatem sie zgadasz ze mna, to nie rozumiem, czemu sie nie zgadzasz.

                    spokojny.zenek napisał:

                    > A może byś jednak zadał sobie w końcu trud przeczytania tego, co dość konsekwen
                    > tnie tu piszę? Z czym walczysz? Z jakimś fantomem?
                    • spokojny.zenek Re: nowe w habiliatacjach 16.03.11, 12:20
                      dala.tata napisał:

                      > zenku, to ja niespecjalnie wiem, o co ci chodzi. na spokojnie ci mowie, ze waru
                      > nek stawiany w ustaiwe jest nieporozumieniem. ty sie ze mna nie zgadzasz i daje
                      > sz jkakies hipotetyczne scenariusze, ktore niespecjalnie wiem jak odczytywac.

                      Nie daję żadnych hipotetycznych scenariuszy, lecz jasno i wyraźnie piszę, że sztywny wymóg trzech wypromowanych (z minimalna i symboliczną furtką) jest zły i nieracjonalny. W tym się zgadzamy - choć Ty twierdzisz, że nie.
                      Zarazem jednak przyłączam się do zdecydowanie dominującego poglądu (tym samym krytykując dość odosobniony Twój) wedle którego istotnym obowiązkiem naukowca jest kształcenie następców. A skoro tak - konsekwentnie twierdzę, że wypromowanie doktora/doktorów powinno być jednym z kryteriów przy profesurze, choć nie głównym i - co najistotniejsze - nie "sztywnym". Innymi słowy - zgadzam się z prezentowanym tu poglądem, że musi istnieć możliwość "zrównoważenia" ewentualnego braku doktorantów (nawet braku w ogóle) nadzwyczajnymi osiągnięciami naukowymi (przewyższającymi te "typowo" wymaganie).
                      Dla Ciebie natomiast jakiekolwiek branie pod uwagę osiągnięć naukowych w kształceniu następców jest z jakichś powodów nie do przyjęcia, co jest poglądem skrajnym, ale oczywiście wolno Ci taki prezentować.
                      Co tu jest do nierozumienia?
                      • adept44_ltd Re: nowe w habiliatacjach 16.03.11, 20:35
                        jest obowiązkiem, bo? Pan Bóg tak powiedział? ojcowie założyciele akademii napisali? to, że tak jest napisane w ustawie, to jeszcze nie znaczy, że to fundament... myślę, że jest sporo wybitnych naukowców, którzy nie chca, nie lubią etc... i co? nie należy się im profesura? są gorsi od kogoś, kto przepcha jakiegoś doktoranta?
                        • spokojny.zenek Re: nowe w habiliatacjach 16.03.11, 21:27
                          Skoro są rzeczywiście wybitni, to się należy. Dlatego, że co prawda nie maja doktoranta, ale są właśnie wybitni. Kurczę, wydawało mi się, że piszę jasno i wyraźnie, a teraz okazuje się, że Ty też nie rozumiesz.
                          Przecież przez cała dyskusję dopominam się właśnie o to, by brak doktorantów NIE zamykał drogi do profesury.
                          • adept44_ltd Re: nowe w habiliatacjach 16.03.11, 21:30
                            pominąłeś pierwszą część wypowiedzi... chodziło mi o twoją pewność, że coś jest obowiązkiem, poza tym ja też nie rozumiem ;-)
                            • charioteer1 Re: nowe w habiliatacjach 16.03.11, 22:03
                              W nowelizaji jest tak:

                              Art. 30. 1. Przyjęcie funkcji promotora, promotora pomocniczego, ... jest obowiązkiem nauczyciela akademickiego lub pracownika naukowego.

                              W obowiazujacej ustawie jest podobnie. Tak sie wtracam, bo mi ten zapis ostatnio daje troche do myslenia...
                              • spokojny.zenek Re: nowe w habiliatacjach 16.03.11, 22:08
                                Trudno dyskutować o tym obowiązku, skoro jest czarno na białym ujęty w ustawie. Adeptowi chodziło jednak o coś innego - skąd moje przekonanie, że kształcenie następców jest obowiązkiem profesora. Więc odpowiadam - trochę patetycznie, ale trudno: bierze się ono - jak tu ujęła mn7 - z etosu naukowca.
                                I jeszcze raz powtórzę: NIE uważam, by ten obowiązek miał charakter bezwzględny. DOPUSZCZAM przypadki wybitnych naukowców, którzy NIE kształcą następców, ale są ponadprzeciętnie twórczy w badaniach.
                                • adept44_ltd Re: nowe w habiliatacjach 16.03.11, 22:11
                                  a ten etos naukowca, to skąd?
                                  • spokojny.zenek Re: nowe w habiliatacjach 16.03.11, 22:15
                                    Ano nie z nieba. Kształtował się kilkaset lat. Ani od Ciebie ani ode mnie jego treść nie zależy.
                                    Czyżbyś uważał, że rola mistrza nie jest jedną z kluczowych dla roli społecznej (i kulturowej w ogóle) naukowca? Dość zaskakująca propozycja.
                                    • adept44_ltd Re: nowe w habiliatacjach 16.03.11, 22:21
                                      mam ambiwalentne zdanie, zwłaszcza patrząc na ostatnie kilkaset lat i postaci wybitnych niemistrzów... w takim sensie, o jakim piszesz... ale ok, przemawia do mnie, że tak to można widzieć... :)
                                      • spokojny.zenek Re: nowe w habiliatacjach 16.03.11, 22:23
                                        Bardzo dziękuję za miła wymianę poglądów.
                                        • adept44_ltd Re: nowe w habiliatacjach 16.03.11, 22:40
                                          do usług :)
                                • dala.tata Re: nowe w habiliatacjach 16.03.11, 23:02
                                  to ja sie z niebezwzglednym obowiazkiem chetnie zgodze. czyli naukowiec ma oboiwazek ksztaalcic nastepcow, chyba ze akurat go nie ma. mi to bardzo odpowiada.

                                  spokojny.zenek napisał:

                                  > Trudno dyskutować o tym obowiązku, skoro jest czarno na białym ujęty w ustawie.
                                  > Adeptowi chodziło jednak o coś innego - skąd moje przekonanie, że kształcenie
                                  > następców jest obowiązkiem profesora. Więc odpowiadam - trochę patetycznie, ale
                                  > trudno: bierze się ono - jak tu ujęła mn7 - z etosu naukowca.
                                  > I jeszcze raz powtórzę: NIE uważam, by ten obowiązek miał charakter bezwzględny
                                  > . DOPUSZCZAM przypadki wybitnych naukowców, którzy NIE kształcą następców, ale
                                  > są ponadprzeciętnie twórczy w badaniach.
                              • flamengista obowiązkiem? jakim obowiązkiem? 16.03.11, 23:55
                                Czyli jak teraz trafi nam się masa studentów na doktoranckich, to mamy obowiązek przyjąć ich do promowania?

                                BTW: promotorem staje się, gdy zostaje otwarty przewód - czy mamy więc obowiązek opieki naukowej (przed otwarciem), czy tylko obowiązek pełnienia funkcji promotora?

                                I najlepsze: czy obowiązek pełnienia funkcji promotora wiąże się z obowiązkiem wypromowanie doktoranta? Czyli za każdym razem ma być pełny sukces?

                                Niezły zapis, nie ma co;)
                                • mn7 Re: obowiązkiem? jakim obowiązkiem? 18.03.11, 15:24
                                  Czy studenci "trafiają się" na doktoranckich na zasadzie jakiegoś dopustu?
                                  Chyba macie jakiś nabór na studia III stopnia?
                        • pfg Re: nowe w habiliatacjach 16.03.11, 21:32
                          Marian Smoluchowski, najwybitniejszy polski fizyk, pisał (O potrzebach naukowych w zakresie fizyki, w: Nauka polska. Jej potrzeby, organizacja i rozwój, wydawnictwo Kasy im. Mianowskiego, T. 1, Warszawa, 1918 - wydane już po śmierci Smoluchowskiego), że "zakłady fizyczne" spełniają "na ogół cztery różne funkcje". Trzecią z nich jest

                          Cytat
                          Przyuczanie do samodzielnej pracy naukowej na polu fizyki
                          doświadczalnej zdolniejszych pracowników, którzy zdobyli
                          odpowiednie wykształcenie teoretyczne i przerobili całkowity kurs
                          ćwiczeń praktycznych, a pragną wyższego wykształcenia naukowego.
                          Na uniwersytetach niemieckich, które na ogół żywą w tym kierunku
                          rozwijają czynność, nazywa się to: wypracowaniem dysertacji
                          doktorskiej. [...]

                          Zazwyczaj do każdej takiej pracy potrzeba sprowadzenia jakichś
                          przyborów nowych, materjałów chemicznych i t. p., często trzeba
                          konstruować specjalne nowe instrumenty, tak, że koszty jednego
                          "doktoranta" bywają znacznie większe, niż dziesięciu "praktykantów".
                          Prace te pochłaniają też w wiele wyższym stopniu czas i siły
                          kierownika pracowni, gdyż prawie każde takie badanie na terenie nowym
                          nastręcza rozmaite trudności nieprzewidziane, a wówczas pracownicy ze
                          zdziwieniem spostrzegają, jak wielki jest krok od "ćwiczeń" do
                          najskromniejszej choćby samodzielnej pracy naukowej. Ciągła kontrola
                          tych prac doktorskich jest niemal głównym zajęciem kierowników pewnych
                          większych zakładów uniwersyteckich, zwłaszcza, że wtym oni nie mogą,
                          jak w "practicum" - wyręczać się pomocą asystentów.
                          Zresztą nie odnosi się to bynajmniej do wszystkich zakładów
                          fizycznych. W przeciwstawieniu bowiem do wymienionych poprzednio
                          czynności dydaktycznych, które odbywają się według ustalonych
                          reguł, z używaniem licznych podręczników pomocniczych, przyuczanie
                          młodych sił do pracy naukowej zależy tak dalece od psychicznej
                          indywidualności kierownika zakładu (a także od życiowych stosunków
                          uczniów), że niektóre zakłady odznaczają się największą wydajnością,
                          inne zaś są zupełnie jałowe. Panuje pod tym względem największa
                          rozmaitość i niepodobna podać jakichś reguł ogólnych.


                          Smoluchowski opisywał Niemcy i Anglię, które znał bardzo dobrze. Bottom line: sto lat temu w niektórych "zakładach fizycznych", kierowanych przez profesorów, doktoratów nie prowadzono.
                          • charioteer1 Re: nowe w habiliatacjach 16.03.11, 21:59
                            pfg napisał:

                            > Smoluchowski opisywał Niemcy i Anglię, które znał bardzo dobrze. Bottom line: s
                            > to lat temu w niektórych "zakładach fizycznych", kierowanych przez profesorów,
                            > doktoratów nie prowadzono.

                            Doktoraty to jest kasa dla uczelni. W przypadku uczelni w UK to jest bardzo duza kasa.
      • charioteer1 Re: nowe w habiliatacjach 15.03.11, 01:33
        Praca moze miec dwoch rownoprawnych promotorow. Ustawa nie zabrania.
        • spokojny.zenek Re: nowe w habiliatacjach 15.03.11, 13:13
          A na przykład sześciu?
          To wszystko dryfuje w kierunku jakiejś groteski.
    • akot20 Re: nowe w habiliatacjach 15.03.11, 07:43
      Raczej współpromotorstwo jest ograniczone do przypadków międzynarodowych. To sformułowanie to sugeruje:

      W przewodach doktorskich prowadzonych w ramach współpracy
      międzynarodowej, o których mowa w art. 14a ust. 1–3, można powołać
      kopromotora.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja