opiekun koła naukowego

03.03.11, 21:08
Czy ktoś orientuje się w jaki sposób zmienić opiekuna koła naukowego?Chodzi mi o głównie o zmiany na polu oficjalnym - dokumenty itd. Będę wdzięczna za pomoc.
    • adept44_ltd Re: opiekun koła naukowego 03.03.11, 21:24
      zapewne w dziale zmiany opiekunów naukowych, to powinno być w dziekanacie, tam mają odpowiednie formularze, wypełniacie (zdaje się, mimimum 8 osób musi się podpisać) i jest rozpatrywane
    • mirusz Re: opiekun koła naukowego 03.03.11, 21:30
      Może zacznij od tego na jakiej podstawie działa to kolo, jaki akt to reguluje, kto wydal decyzję, powołał opiekuna.
      • magdalena.ul Re: opiekun koła naukowego 03.03.11, 22:02
        Mamy statut,zgodę wyraziły władze uczelni.Niestety,opiekun się nie sprawdził-nie wywiązuje się z żadnych obowiązków.Jego zmiana wydaje mi się konieczna.Ale zupełnie nie wiem,jak powinno to się odbyć :/
        • adept44_ltd Re: opiekun koła naukowego 03.03.11, 22:17
          dobra, tym razem poważnie, bo sprawa wygląda poważnie,
          1) porozmawiać z opiekunem, może uda się go skłonić do rezygnacji,
          2) jeśli 1) się nie uda - porozmawiać z dyrektorem instytutu do spraw studenckich
          • magdalena.ul Re: opiekun koła naukowego 03.03.11, 22:56
            Do tej pory próbowałam mu zasugerować wzięcie się do roboty.Niestety,efekt marny.A jeżeli uda się go skłonić do rezygnacji to co dalej?Rozumiem,że należy mieć w zanadrzu kogoś innego.
    • pfg Re: opiekun koła naukowego 03.03.11, 23:03
      To na pewno jest regulowane lokalnie - na poziomie uczelni, a może nawet wydziału. Jeszcze nie ma ustawy określającej zasady powoływania opiekunów kół naukowych. (Nic się nie martwcie, to się zmieni przy następnej nowelizacji :-/) Rule of thumb jest taka, że kto powołał, ten może odwołać (choć Wałęsa się na tym sparzył). Więc sprawdźcie, kto powołał, a potem idźcie do tej osoby (dziekana, dyrektora instytutu) z pytaniem co dalej.
      • pr0fes0r Re: opiekun koła naukowego 03.03.11, 23:05
        U nas od jakiegoś czasu jest oficjalny statut każdego koła naukowego, zatwierdzany przez Radę Wydziału i regulujący takie sprawy - może i na Waszej uczelni coś takiego zostało sformalizowane?
        • magdalena.ul Re: opiekun koła naukowego 03.03.11, 23:13
          Mamy statut (zredagowany na wzór podobnych dokumentów innych kół naukowych i zatwierdzony przez władze uczelni),ale nie ma tam właściwie nic na temat opiekuna.A niestety <strzela_sobie_w_łeb> powołaliśmy go sami,tzn.niegdyś ten człowiek zadeklarował chęć bycia opiekunem koła naukowego.Gdy dojrzeliśmy do pomysłu założenia takowego-poszliśmy do doktora jak w dym.I cóż-trafiliśmy kulą w płot.Nie interesuje go absolutnie nic,właściwie robi łaskę,że w ogóle przychodzi na spotkania :/
          • pfg Re: opiekun koła naukowego 03.03.11, 23:22
            A czy pan opiekun czerpie z racji bycia opiekunem jakies profity (pieniądze, zniżkę w pensum dydaktycznym, ogólny podziw, który mu kiedyś posłuży do uznania dorobku dydaktycznego i organizacyjnego)? Bo jeśli nie, to - co mnie z tym Wałęsą tak napadło? - powiedzcie mu grzecznie "czuj się odwołany" i powołajcie innego. Jeśli tak, to porozmawiajcie z dziekanem (a raczej z prodziekanem ds studenckich).
            • magdalena.ul Re: opiekun koła naukowego 03.03.11, 23:41
              Niestety tak,liczy się to jako punkty do ewentualnej habilitacji,no i podnosi ocenę pracownika.
              • ford.ka Re: opiekun koła naukowego 03.03.11, 23:55
                Do habilitacji się nie liczy. Do oceny pracownika tak.
                • magdalena.ul Re: opiekun koła naukowego 04.03.11, 01:41
                  W każdym razie splendor jest :)
                  • niebo.nad.berlinem Re: opiekun koła naukowego 04.03.11, 23:21
                    magdalena.ul napisała:

                    > W każdym razie splendor jest :)

                    Bardzo cię przepraszam, ale to żaden specjalny splendor.
                  • h_hornblower :) 05.03.11, 10:29
                    magdalena.ul napisała:

                    > W każdym razie splendor jest :)

                    Hahahahaha.... Dobre!
            • pzgr Re: opiekun koła naukowego 04.03.11, 09:05
              Zapewne prawda jest taka:
              koło zostało powołane, bo PaKA lubi mieć koła-wioski patiomkinowskie.
              jakiś biedaczek został mianowany opiekunem koła, bo był najmłodszy w katedrze i nikt inny nie chciał tracić czasu na bzdury.
              i teraz ma na głowi koło i swoje sprawy (presja na doktorat/habilitację) i ciągły niedoczas.
              jeżeli ktoś wierzy w to, że korzyści typu zniżka pensum (10h) i/lub dodatkowe pieniądze (500PLN/rok) to zachęta do prowadzenia koła, to dziwny jest i naiwny.
              • ford.ka Re: opiekun koła naukowego 04.03.11, 09:23
                Zapominasz, że udział w kole naukowym się liczy przy naborze na studia doktoranckie. Ten system jest tak cudownie skonstruowany, że chłopi sami budują wioski potiomkinowskie z własnej woli, licząc na przyszłe profity.
                Nie wiem, jak jest inaczej, żadnych profitów dla opiekuna nie ma.
                • magdalena.ul Re: opiekun koła naukowego 04.03.11, 14:05
                  Biedaczek...dużo powiedziana.Skądinąd wiem,że on nie wywiązuje się z żadnych obowiązków i mają z nim ostatnio same kłopoty w katedrze.Ale on sam jest beztroski i zadowolony z siebie.Nikt go nie wypychał przed szereg,po prostu my-studenci zainteresowani pracą w kole naukowym poszliśmy do niego z prośbą,czy nie zechciałby zostać opiekunem (jakiś rok wcześniej sam wyraził gotowość).Zgodził się,a jakże,ale w tej roli nie odnajduje się zupełnie.
                  • donek.na.madagaskar Re: opiekun koła naukowego 04.03.11, 22:12
                    >"Do tej pory próbowałam mu zasugerować wzięcie się do roboty."

                    Studentko, a czy mogłabyś napisać bardziej detalicznie, na czym polega "lenistwo" owego protektora?
                    Wydaje mi się, że to jest STUDENCKIE koło naukowe i do roboty powinni zabierać się przede wszystkim studenci. Wychodzic z inicjatywą, organizowac konferencje własne, wyjezdzac z referatami do innych osrodkow, nawiazywac kontakty i wspolprace z innymi kolami, organizowac objazdy naukowe, publikowac w periodykach, załozyc wlasny organ, zapraszac ciekawych ludzi, wykladowcow na odczyty, organizowac projekcje filmowe etc. Macie zapewne statut, wladze (przewodniczacego, vice, skarbnika - statut naklada na nich obowiazki). Gdyby opiekun wykonywał za Was wszystkie opisane przeze mnie czynnosci, sam z opiekuna stałby sie czlonkiem Koła, a nie jego opiekunem. Dobry opiekun jest dyskretnym doradca i korektorem studenckich pomyslów oraz ewentualnie posrednikiem w kontaktach z wladzami instytutu i uczelni (np. podpisy dokumentow), a nie wyrobnikiem odwalajacym robote za czlonkow kola.
                    Zapewne wykonuje te prace spolecznie.

                    A dictum: "wzięcie się do roboty." Oceniam negatywnie. Oswiec nas zatem laskawie i naswietl bardziej szczegolowy katalog zaniedban i zaniechan opiekuna.
                    • tumanka Re: opiekun koła naukowego 04.03.11, 23:15
                      Wreszcie ktoś to napisał. Tak śledzę ten wątek i sama już miałam pytać studentusię, czym sobie opiekun jej koła zasłużył na to wywalenie.
                      • larusse Re: opiekun koła naukowego 05.03.11, 09:24
                        tumanka napisała:

                        > Wreszcie ktoś to napisał. Tak śledzę ten wątek i sama już miałam pytać studentusię, czym sobie opiekun jej koła zasłużył na to wywalenie.

                        studentusię????!!!!!!
                        • h_hornblower Re: opiekun koła naukowego 05.03.11, 10:27
                          larusse napisała:

                          > studentusię????!!!!!!

                          Spieszczenie. Świadczy o umiłowaniu braci studenckiej.

                          pzdr
                          horny
                          • magdalena.ul Re: opiekun koła naukowego 05.03.11, 10:42
                            Nie przypuszczam,aby określenie "studentusia" świadczyło o jakimkolwiek umiłowaniu,odbieram je jako pejoratywne i skrajnie sarkastyczne.

                            "Dobry opiekun jest dyskretnym doradca i korektorem studenckich pomyslów oraz ewentualnie posrednikiem w kontaktach z wladzami instytutu i uczelni (np. podpisy dokumentow), a nie wyrobnikiem odwalajacym robote za czlonkow kola.
                            Zapewne wykonuje te prace spolecznie. "

                            Nasz opiekun ogranicza się do faktu istnienia.Nigdy nie pośredniczył w rozmowach z władzami,nie kiwnął palcem przy organizacji czegokolwiek,nie chce mu się nawet sprawdzić,jak wygląda nasza sytuacja prawna (tzn.czy nasz statut został zatwierdzony).Jedyne,co robi.to przychodzi (raz w miesiącu i do tego mocno spóźniony) na spotkania i próbuje nas "nawracać" na swoją prawicową modłę.

                            Po rozmowie z nim na ten temat stwierdził,że nie ma czasu i energii na cokolwiek.Wiecznie słyszymy,że ma dużo zajęć (ale z obowiązków uczelnianych również się nie wywiązuje,o czym niedawno się dowiedziałam),więc zachodzę w głowę,cóż on takiego robi,że wiecznie nie ma czasu i dlaczego zgodził się być opiekunem koła.I trzeba się bardzo natrudzić,aby raczył odpisać na jakąkolwiek wiadomość.Za to gdy on czegoś potrzebuje-doskonale wie,gdzie napisać.
                            • h_hornblower no dobra... 05.03.11, 10:49
                              magdalena.ul napisała:

                              > Nie przypuszczam,aby określenie "studentusia" świadczyło o jakimkolwiek umiłowa
                              > niu,odbieram je jako pejoratywne i skrajnie sarkastyczne.

                              ... z mojej strony to była ironia :)

                              • magdalena.ul Re: no dobra... 05.03.11, 10:53
                                domyśliłam się
                                • larusse Re: no dobra... 05.03.11, 11:15
                                  dodam tylko, że w kontekście dyskusji o tzw. poprawność polityczną, w której pani tumanka całkiem niedawno brała udział brzmi to wszystko jak kiepski żart. Coraz lepiej...
                                  • larusse Re: no dobra... 05.03.11, 11:19
                                    larusse napisała:

                                    > dodam tylko, że w kontekście dyskusji o tzw. poprawność polityczną, w której pa
                                    > ni tumanka całkiem niedawno brała udział brzmi to wszystko jak kiepski żart. Co
                                    > raz lepiej...

                                    Jak ja to mówię: czysto po polski wyszło... Jak zwykle :)
                                    • magdalena.ul Re: no dobra... 05.03.11, 11:42
                                      Wydaje mi się,że mocno odbiegliście Państwo od tematu
                                      • niebo.nad.berlinem Re: no dobra... 05.03.11, 12:44
                                        magdalena.ul napisała:

                                        > Wydaje mi się,że mocno odbiegliście Państwo od tematu

                                        Ok, więc na temat:
                                        Co ja bym zrobiła na waszym miejscu? porozmawiałabym z opiekunem na zasadzie "panie doktorze, ponieważ sam pan mówi, że nie ma czasu na koło, to zdecydowaliśmy nie obciążać pana dłużej tym obowiązkiem" - coś w tym stylu, grzecznie, tak żeby sobie nie robić niepotrzebnie wroga.
                                        Najlepiej mieć już wcześniej upatrzonego kogoś innego, kogoś kto by wam odpowiadał i kto zgodziłby się być nowym opiekunem koła.
                                        W międzyczasie rozeznałabym się co do tego, gdzie to trzeba zgłosić - u nas jest to dyrekcja instytutu. Poszłabym na waszym miejscu do dyrektora instytutu ds. dydaktycznych, on doradzi co dalej. Albo do Samorządu (wydziału, uczelni - też wiedzą co i jak).
                                        A rozmawiając z potencjalnym nowym opiekunem dobrze by było sprecyzować, jakie macie wobec niego oczekiwania (żeby za rok czy dwa lata nie było płaczu). Powiem szczerze, że tak jak ktoś powyżej, funkcję opiekuna koła postrzegam jako czysto doradczą (kogo zaprosić, na jaki temat zorganizować konferencję i jak to zrobić etc.). Całą resztę powinni robić studenci.
                                        Źle też oceniasz ewentualne profity, które koło przynosi opiekunowi. Nie jest to ani żaden splendor (chyba, że chodzi ci o ewentualną popularność wśród braci studenckiej), ani nie liczy się do oceny, ani do dorobku. Nie obniża pensum, nie wiąże się z żadnym wynagrodzeniem. Jest to chęć pomocy (choćby tylko formalnej jak w przypadku waszego "nieudanego" opiekuna - wszak koło MUSI mieć opiekuna) młodym zdolnym ludziom, którzy są zainteresowani studiami i chcą się rozwijać. Jedyną korzyścią (choć ważną w tej pracy i bron Boże nie chciałabym tej korzyści deprecjonować) jest satysfakcja ze współpracy z "młodymi-zdolnymi".
                                      • larusse Re: no dobra... 05.03.11, 13:38
                                        magdalena.ul napisała:

                                        > Wydaje mi się,że mocno odbiegliście Państwo od tematu

                                        Nie możecie iść do gościa i normalnie pogadać? Powiedzieć wprost o co chodzi (nie bawić się w "sugerowanie") i spróbować razem coś ustalić.
                                        Skoro sami wybraliście go sobie na opiekuna to chyba nie jest taki straszny, co?
                                        • magdalena.ul Re: no dobra... 05.03.11, 14:26
                                          niebo.nad.berlinem - bardzo dziękuję za rzeczowe rady,o to właśnie mi chodziło :) Splendor był ironią-na mojej uczelni bycie opiekunem koła naukowego liczy się przy ocenie pracownika-to wiem na pewno.

                                          larusse- rozmowa,próbująca zreformować doktora już się odbyła.Rzucił coś na temat braku czasu i energii oraz niedyspozycji psycho-fizycznej.
                                          A wybraliśmy go sami,gdyż znaliśmy go z okresu dosyć dobrej pracy- prowadził ciekawe zajęcia i sam zadeklarował,że chętnie zostałby opiekunem koła naukowego,gdyby takie powstało.Niestety,wygląda na to,że niewyobrażalnie się zmienił.Jedyne,co go interesuje,to jego (kiepskie niestety:/ ) teksty i szeroko pojęte życie rodzinne.Nie tylko koło ma z nim kłopoty.W katedrze również przestali sobie z nim radzić.Ostatnio zaniedbał swoich studentów do tego stopnia,że sprawa trafiła do dziekana.
                                          • tumanka Re: no dobra... 05.03.11, 16:00
                                            Kolejny post, a my wciąż nie wiemy, jakie dokładnie są przewiny tego pana jako opiekuna koła. Wygląda na to, że autorka wątku szuka na forum porady, jak najefektywniej zrobić człowiekowi świństwo. Bo czym innym byłoby publiczne wywlekanie jego rzekomo niezadowalającej opieki nad kołem (na czymkolwiek miałoby to polegać) w momencie, kiedy facet już i tak (zasłużenie bądź nie) ma problemy w katedrze i u dziekana?!
                                            • magdalena.ul Re: no dobra... 05.03.11, 17:40
                                              Wydaje mi się,że wyraziłam się dosyć jasno,co do niekompetencji opiekuna i nie zamierzam pisać wciąż tego samego.Czy inni uczestnicy dyskusji także nie zrozumieli o co mi chodzi?

                                              Uprzejmie proszę o dokładne czytanie wpisów.

                                              A doktor nie miałby kłopotów,gdyby wypełniał należycie swoje obowiązki.
                                              • jolix Re: no dobra... 09.03.11, 15:26
                                                Jestem kuratorem koła studenckiego... Moje obowiązki wobec UCZELNI to:
                                                - zgłoszenie listy członków koła, by mogli dostać wkładkę do dyplomu
                                                - podpisać preliminarz budżetowy
                                                - podpisać rozliczenia finansowe

                                                Obowiązki wobec KOŁA - ustaliliśmy sami z kołem... Mogę, ale nie muszę być na spotkaniach koła; kołowicze mogą, ale nie muszą pytać mnie o pozwolenie na odbywanie spotkań, zaproszenie prelegentów. Jeśli mają ochotę, przychodzą obgadać swoje wystąpienia konferencyjne.

                                                Zostałam powołana na 2-letnią kadencję przez senat uczelni (na wniosek studentów przeprowadzony przez kolejne szczeble) i w każdej chwili koło ma prawo do złożenia wniosku o zwolnienie mnie z tego przywileju, ale ja też mam prawo ustąpić.

                                                Nie rozumiem, na czym polega niewywiązywanie się z obowiązków przez Waszego kuratora...
                                                • magdalena.ul Re: no dobra... 09.03.11, 17:47
                                                  No właśnie,padło coś na temat doradzania.U nas to nie funkcjonuje,choć usilnie się tego domagamy.Teoretycznie można zapytać,przesłać wystąpienie konferencyjne itd. ale wszystko pozostaje bez odpowiedzi.Być może wymagam czegokolwiek od opiekuna dlatego,że mam porównanie z innymi kołami na mojej uczelni-tam opiekunowie czynnie włączają się w działalność i zawsze służą pomocą.
                                                  • larusse Re: no dobra... 09.03.11, 19:23
                                                    magdalena.ul napisała:

                                                    > No właśnie,padło coś na temat doradzania.U nas to nie funkcjonuje,choć usilnie
                                                    > się tego domagamy.Teoretycznie można zapytać,przesłać wystąpienie konferencyjne
                                                    > itd. ale wszystko pozostaje bez odpowiedzi.Być może wymagam czegokolwiek od op
                                                    > iekuna dlatego,że mam porównanie z innymi kołami na mojej uczelni-tam opiekunow
                                                    > ie czynnie włączają się w działalność i zawsze służą pomocą.

                                                    A czy nie możecie zwyczajnie zwabić go do jakieś sali, zamknąć drzwi na klucz i powiedzieć, że nie wypuścicie go dopóki Wam "nie powie", "nie sprawdzi", "nie doradzi"?
                                                    Ja bym tak zrobiła :)
                                                  • magdalena.ul Re: no dobra... 09.03.11, 20:24
                                                    :D stwierdziłby zapewne,że akurat jest w niedyspozycji psycho-fizycznej a w ogóle to musi odebrać dziecko od teściowej,bo żona właśnie się rozchorowała no i ma przecież tyle zajęć...
                                                  • jolix Re: no dobra... 10.03.11, 06:36
                                                    I to pewnie jest powód problemów na linii koło - kurator: koło wie, co zrobi/powie kurator, zanim ten się w ogóle dowie, że koło pomyślało, że powinien coś zrobić/powiedzieć... Nie tędy droga :(
                                                  • magdalena.ul Re: no dobra... 10.03.11, 09:41
                                                    Wiemy,bo sprawdziliśmy ;)
Pełna wersja