rozmyslania od geologach z Konga

24.03.11, 13:33
Kolega byl na wyprawie w republice Kongo. Odwiedzil rowniez najwiekszy miejscowy uniwersytet (w drugim najwiekszym miescie w kraju). Chcial uzyc pily do podzielenia probek.

Okazalo sie ze technika, ktory normalnie wykonuja taka prace, nie ma. W uniwersytecie nie ma wody wiec musial ja przynosic z pobliskiej rzeki (potrzebna do 'smarowania' pily). Do tego pila dziala wylacznie jezeli ktos stoi przy niej i wciska guzik (wiec jeden ze studentow dostal dyspense z zajec zeby wciskac koledze guzik gdy kolega pilowal).

Na poczatku zaczelam sie smiac, tak absurdalna byla opisywana sytuacja.
Potem dotarlo do mnie ze oni tez tam probuja robic nauke. Ale w takich warunkach, nawet jakby chcieli to nie moga.

I zaczelam sie zastanawiac czy tamtejsi politycy tez sie pytaja tych naukowcow 'gdzie sa publikacje w Science i Nature'? I stwierdzaja ze skoro Harvard moze, to oni tez moga.

    • i_zbyszeko Re: rozmyslania od geologach z Konga 24.03.11, 13:46
      Tamtejsi politycy, podobnie jak i polscy, nawet nie widzieli na oczy Science i Nature. Coś gdzieś słyszeli, ale reguł nie poznali i teraz jak mantrę powtarzają - tylko publikacje w S i N się liczą. Kto tam nie publikuje nie może być profesorem. Pewnie też, podobnie jak nasi, mają aspiracje do tego, by lokalni naukowcy zdobywali Noble i łapali się w pierwszej setce rankingu szanghajskiego (przepraszam za brzydkie słowo). Myślą też, że to wszystko da się zrobić bez kasy i na sprzęcie ze złomowiska. Tyle, że ludy Afryki po kolei budzą się i gonią polityków. A w Polsce - jak nic nie potrafisz, miałeś do szkoły pod górkę i na dodatek koń cię kopną - zostań politykiem. Praca pewna, zarobki świetne, rodzinę ustawisz do piątego pokolenia, a wyborcy to będą ci mogli co najwyżej podskoczyć.
    • scibor3 Re: rozmyslania od geologach z Konga 24.03.11, 14:20
      A ja mam pytanie: czy te próbki są jakoś gorzej przepiłowane niż na super-hiper pile ze sztuczną inteligencją i wodą z kranu? Jeżeli nie, to jaki problem? Pracuje się wolniej, w parę osób ale efekt jest identyczny. Trzeba się skupiać na swoich atutach a nie słabościach. W chemii naukowcy z Afryki skupili się na izolacji związków z roślin. W USA czy Europie rośliny są już "wytrzepane" dość dokładnie a Afryka to wciąż niezbadany ląd. Chętni do współpracy z Europy czy USA z odpowiednim sprzętem do analizy się znajdą i można nawiązać współpracę i posyłać próbki. A można też siąść na czterech literach i jojczyć, że pieniędzy nie ma a więc o publikacjach w dobrych czasopismach można zapomnieć.
      • kardla Re: rozmyslania od geologach z Konga 24.03.11, 15:38
        Owszem. Bedzie gorsza. Z wielu powodow.

        1. Rowno nie uciachasz taka pila. Na male kawaleczki nie pokroisz. Nie wyciachasz dokladnie tego co potrzebujesz.

        2. Do badan nie potrzebujesz jednej czy dwoch probek, ale 60. Uciachanie (rekami technika) 60 probek to dla zachodniego naukowca najwyzej tydzien czekania, kiedy to moze sie zajac czyms innym. Dla geologa z konga to zapewne ponad miesiac roboty (o ile sie pila nie zepsuje w miedzyczasie) i to zakladajac ze jakis student bedzie mu latal po wode i wciskal guzik. Miesiac roboty ktora musi zrobic sam.

        3. Jezeli nie maja nawet wody, oraz pily do skal, oznacza to ze nie maja rowniez pozadnych mikroskopow optycznych, o innych drozszych zabawkach NIEZBEDNYCH do wykonania nawet podstawowych badan (jak XRF do okreslania skladu chemicznego, spekrtometry do okreslania budowy krystalicznej, SEM i TEM - czyli dobre mikroskopy etc, etc, etc).
        Ze sprzetem jaki tam maja nie mozna zrobic nawet pracy licencjackiej.

        4. Wspolpraca powiadasz...
        A. Za analizy zwykle sie placi. Do analiz wykorzystywane sa drogie odczynniki, czas technika kosztuje, amortyzacja maszyn etc. Jedno datowanie to wiecej niz taki naukowiec i jego rodzina zarabia w ciagu roku.
        B. Czasem ludzie sa w stanie zrobic analize za darmo w zamian za wspolautorstwo. Jak myslisz na jakim miejscu bedzie autor ktory jedynie dostarczyl pokrojone kawalki skal?
        C. Zeby nawiazac wspolprace trzeba bywac na konferencjach i pogadac w kuluarach albo publikowac dobre rzeczy w dobrych czasopismach.
        D.Zeby nawiazac wspolprace trzeba byc w stanie cos rozsadnego zaproponowac. Co jest niemozliwe jezeli nie zna sie literatury. A sie nie zna bo dostep do czasopism kosztuje ogromne pieniadze i nie jest zapewniane przez miejscowe uniwersytety.

        Geologia wymaga drogich zabawek (choc oczywiscie sa drozsze dziedziny). Bez nich sie nie da publikowac w zadnych miedzynarodowych czasopismach.
        • scibor3 Re: rozmyslania od geologach z Konga 24.03.11, 21:00
          > Owszem. Bedzie gorsza. Z wielu powodow.

          Nie kłócę się. Po prostu pamiętam czasy, kiedy pieniędzy było mało i sam robiłem odczynniki które można po prostu kupić. Robota szła wolniej, bo zrobienie ich zajmowało czas ale szła.

          > 2. Do badan nie potrzebujesz jednej czy dwoch probek, ale 60. Uciachanie (rekam
          > i technika) 60 probek to dla zachodniego naukowca najwyzej tydzien czekania,

          Świetnie, ale alternatywą jest rozłożenie rączek i powiedzenie "niedasię". To ja już wolę miesiąc a nawet pół roku ciachać tą piłą.

          > B. Czasem ludzie sa w stanie zrobic analize za darmo w zamian za wspolautorstwo
          > . Jak myslisz na jakim miejscu bedzie autor ktory jedynie dostarczyl pokrojone
          > kawalki skal?

          Aż zobaczyłem jak było u mnie gdy publikowali inni a nie my dopisywaliśmy. W sumie to nigdy mnie nie interesowało, bo w zespole zawsze kolejność była alfabetyczna. Jestem na drugim miejscu po człowieku który zapewne obliczenia zrobił. Szefowie na końcu. Ale "niedasię". A jaki był mój udział? Dostarczyłem interesujący temat a dalej nawet palcem nie kiwnąłem.

          > C. Zeby nawiazac wspolprace trzeba bywac na konferencjach i pogadac w kuluarach


          A tu wystarczył mail. Podobnie było z próbkami związków aktywnych biologicznie. Jak masz coś interesującego to nie musisz kogoś znać osobiście. Owszem, to pomaga ale konieczne nie jest.

          > albo publikowac dobre rzeczy w dobrych czasopismach.

          Jak się nic nie robi tylko rączki rozkłada, to skąd publikacje? Nawet na najpośledniejszym miejscu jest lepsze niż wcale.

          A sie nie zna bo dostep do czaso
          > pism kosztuje ogromne pieniadze i nie jest zapewniane przez miejscowe uniwersyt
          > ety.

          Polemizowałbym z tym ogromnym kosztem. Kiedyś to było rzeczywiście kosztowne, ale w dobie dostępu online stało się znacznie tańsze. Obiło mi się o uszy, ze wykupienie rocznego dostępu do sporego pakietu czasopism to koszt kilkunastu tys. dolarów. Podejrzewam, że dla krajów rozwijających się może być znacznie taniej. Ale jeżeli uniwersytet i tego nie zapewnia, to faktycznie może być kłopot.
          • dala.tata Re: rozmyslania od geologach z Konga 24.03.11, 21:09
            tyle ze w dobie inernetu, wyslanie prosby o pdfa jest dorbnostka, a odmowy zdarzaja sie baaaardzo rzadko, jesli w ogole. nie jest to najprostszy sposob kompletowania bibliografii, jednak nie jest niemozliwy.

            scibor3 napisał:

            > dolarów. Podejrzewam, że dla krajów rozwijających się może być znacznie taniej
            > . Ale jeżeli uniwersytet i tego nie zapewnia, to faktycznie może być kłopot.
            • scibor3 Re: rozmyslania od geologach z Konga 24.03.11, 22:06
              Pod warunkiem, że wiesz o którego .pdf-a chodzi. Myślę, że najświętsza osoba odesłała by proszącego w cholerę, zanim dotarłby do 50-tego. To nie jest rozwiązanie. A koszty dostępu z pewnością z chęcią pokryje jakiś fundusz rozwojowy. To naprawdę nie są duże pieniądze. Tylko jedna sprawa: trzeba chcieć.
              • dala.tata Re: rozmyslania od geologach z Konga 24.03.11, 22:51
                czy ja wiem. niejeden znany mi magistrant i doktorant w ten sposob kompletowal sobie porzadne bibliografie. jasna sprawa ze to nie jest idealne. jednak nie wiem czy widziales kiedys uiwersytet w Afryce, ja widzielm kilka. kilkanascie tysiecy dolarow to baaaaardzo duzo pieniedzy.
                • scibor3 Re: rozmyslania od geologach z Konga 25.03.11, 00:33
                  Osobiście nie widziałem żadnego, z relacji tylko RPA a to nie jest typowy kraj afrykański. Ale tak jak mówiłem - kilkanaście tysięcy dolarów to w Europie. Ile w Afryce? Podejrzewam, ze znacznie mniej. Słyszałem, ze dostęp dla każdego obywatela Polski kosztowałby parę milionów dolarów. No i od czegoś te programy rozwojowe są. jak nie od tego, to od czego? No i last but not least to koszt równoważny zakupowi 75 AK oryginalnych albo 250 podróbek (o ile dobrze zapamiętałem ceny). Coś trzeba wybrać.
            • kardla Re: rozmyslania od geologach z Konga 25.03.11, 00:21
              Czy ja wspomnialam ze oni nie maja tam biezacej wody na wydziale geologi? Internetu i dostepnych od reki komputerow tez nie maja.
              • dala.tata Re: rozmyslania od geologach z Konga 25.03.11, 00:26
                i dlatego chadzaja do kawiarenki internetowej w lokalnym hotelu, ktora to kawiarenke wybudowalismy my, UE, a za ktora oni placa wielokrotnie wiecej niz my. najdrozszy internet, jaki widzialem, to 3.5 funta za godzine na prowincji w Mali. to bylo tak drogie, ze lokalnych nie bylo stac, choc to wlasnie dla nich zalozylismy go.

                kardla napisała:

                > Czy ja wspomnialam ze oni nie maja tam biezacej wody na wydziale geologi? Inter
                > netu i dostepnych od reki komputerow tez nie maja.
                • scibor3 Re: rozmyslania od geologach z Konga 25.03.11, 00:48
                  > to bylo tak drogie, ze lokalnych nie bylo stac, choc to wlasnie dla nich zaloz
                  > ylismy go.

                  Nie jest dla mnie jasne, kto pobierał tą opłatę i jakim prawem? Czy to działa na na tej samej zasadzie: montujemy pompę do wody i za 2 tygodnie jej nie ma, bo ktoś ukradł na złom albo przy pompie stanął pan z kałaszem i za skorzystanie pobiera opłatę?
            • sqro Re: rozmyslania od geologach z Konga 25.03.11, 00:29
              Dala - masz rację tylko jest to "robienie bokami" - ja do doktoratu zgromadziłem dużą bibliografie jak na informatykę - nieraz włosy rwałem z głowy, pisałem do autorów etc. i w zasadzie na sam koniec jak już tylko redagowałem prace to polibuda wykupiła dostęp do IEEE, jest tam 80-90% tego co mi było potrezbne od ręki. Przyznam sie uczciwie że mało mnie szlag nie trafił ze złości. Bo wyzło na to że byłem głupi i wykonałem kawał nikomu niepotrzebnej roboty.

              Brak aparatury da się częściowo jako nadgonić, braku dostępu do wiedzy niczym nie załatasz
              • dala.tata Re: rozmyslania od geologach z Konga 25.03.11, 00:33
                alez oczywisice ze to jest robienie bokami. i nieporownywalnie lepiej jest miec dostep do wsyztskiego z domu. tyle ze czasem sie nie ma i trza sobie radzic.
    • dala.tata Re: rozmyslania od geologach z Konga 24.03.11, 16:00
      jak jest w Kongo nie wiem. kiedys spedzilem tydzien na uniwersytecie w Lagos. nawiasem mowiac kampus jest niesamowity, zaprojektowany z rozmachem, z budynkami przypominajacymi obrazy Mondriana. tyle ze strasznie brudny.

      trudno mi powiedziec, jak wygladaly laboratoria scislowcow, nie bylem. natomiast ci od nauk spolecznych radzili sobie lepiej lub gorzej, zaleznie od tego, czy mieli kontakt z nauka swiatowa czy nie. to, co bylo dla mnie dosc oczywiste to to, ze ci, z ktoymi rozmawialem, nie chcieli publikowac w Lagos Journal of Humanities, oni chcieli publikowac na siwecie. z roznych powodow nie udawalo sie to duzej czesci, ale przynajmniej chcieli.

      nieustannie tez narzekali na place, tyle ze nieustannie o nie strajkwoali. kiedy bylem w Lagos wlasnie trwal strajk....od 9 miesiecy.....
    • charioteer1 Re: rozmyslania od geologach z Konga 24.03.11, 23:30
      Zgadzam sie z kardla, ze porzadnej nauki nie da sie robic bez odpowiedniego poziomu finansowania. Dla mnie wasze opowiesci o radzeniu sobie w ciezkich czasach brzmia jak bajdy gajowego Maruchy.

      Po prostu pamiętam czasy, kiedy pieniędzy było mało i sam robiłem odczynniki które można po prostu kupić. Robota szła wolniej, bo zrobienie ich zajmowało czas ale szła.

      W mojej dziedzinie wazny jest standaryzowany pomiar. Tego sie nie da zrobic metoda chalupnicza, bez odpowiedniej aparatury i oprogramowania. Jak cie nie stac na profesjonalny sprzet, to po prostu badania nie robisz, bo i tak nikt ci takich wynikow nie opublikuje.

      Czasem ludzie sa w stanie zrobic analize za darmo w zamian za wspolautorstwo

      A kto zaryzykuje wspolautorstwo pracy z czlowiekiem z nikad, o ktorym zupelnie nic nie wiadomo i ktorego nikt nie zna?

      tyle ze w dobie inernetu, wyslanie prosby o pdfa jest dorbnostka, a odmowy zdarzaja sie baaaardzo rzadko

      W czasach, kiedy wiekszosc publikacji mozna kupic w internecie za kilkadziesiat dolarow, coraz czestsza odpowiedzia jest brak odpowiedzi na taki email. Moja studentka jakis czas temu wyslala kilkadziesiat maili z prosbami o publikacje (bez mojej wiedzy i zgody - nie chce tlumaczyc, dlaczego to wazne). Na kilkadziesiat osob odpowiedzialo kilka, glownie mniej znani, lub bardzo malo znani.
      • dala.tata Re: rozmyslania od geologach z Konga 24.03.11, 23:49
        niezwykle. zdarza mi sie nadal pisac do ludzi (gdy nie chce mi sie czekac az bibliteka sciagnie) i doslownie kilka razy nie otrzymalem odpoweidzi. bardzo watpie jednak ze powodem jest to ze artykuly sa dostepne za pieniadze w sieci. nie spotkalem sie jeszcze z tantiemami za artykuly.

        charioteer1 napisał:


        > W czasach, kiedy wiekszosc publikacji mozna kupic w internecie za kilkadziesiat
        > dolarow, coraz czestsza odpowiedzia jest brak odpowiedzi na taki email. Moja s
        > tudentka jakis czas temu wyslala kilkadziesiat maili z prosbami o publikacje (b
        > ez mojej wiedzy i zgody - nie chce tlumaczyc, dlaczego to wazne). Na kilkadzies
        > iat osob odpowiedzialo kilka, glownie mniej znani, lub bardzo malo znani.
        >
        • pzgr Re: rozmyslania od geologach z Konga 24.03.11, 23:57
          Ojcze niebieski.
          jeżeli coś publikujesz, to podpisujesz umowę przeniesienia praw autorskich (majątkowych) na wydawcę. od tej chwili wydawca ma wyłączne prawo do powielania i dystrybucji dzieła.
          (jest oczywiście też możliwość dopłacenia wydawcy za umieszczenie dzieła w domenie publicznej.)
          zgodnie z prawem rozsyłanie pdf-ów i kserokopii jest złamaniem umowy.
          teoretycznie powinienieś wydać 35$ na jednorazowy download, a potem przesłać komuś mailem.
          • dala.tata Re: rozmyslania od geologach z Konga 25.03.11, 00:16
            w rzeczywitosci, ojcze niebieski, tak nie jest. bo to zalezy od wydawcy. nie studiuje tego za kazdym razem, gdy podpisuje taki kontrakt, jednak na przyklad jakis zas Sage wprowadzil system, zeby dawac akces do pdfa wlasnej publikacji okreslona ilosc razy (tak jak kiedys przesylali nadbitki). a zatem, ojcze niebieski, nie do konca jest tak, jak mowisz.

            nie zmienia to tez faktu, ze ludzie rozsylaja sobie pdfy swych tekstow bez wiekszych zahamowan.
            • pzgr Re: rozmyslania od geologach z Konga 25.03.11, 00:25
              wypraszam sobie, wczoraj ustaliliśmy, że to Ty jesteś bogiem, a ja wyznawcą.
              nie godzi się po jednym dniu zstępować na Ziemię i stawać się człowiekiem.
              od razu mówię, nie będę uczestniczył w żadnych egzekucjach.
              różnie jest w umowach, to pewne, ale warto je czytać. zaręczam, że jeżeli nie dopłacałeś sumy za "uwolnienie" to przelałeś w umowie prawa na wydawcę. żadne wydawnictwo nie może bowiem wydać tekstu, do któego nie ma praw majątkowych.
              rozsyłanie jest zatem albo złamaniem umowy, albo wynika z faktu określonego czasu obowiązywania umowy, po którym dzieło może być uwolnione.
              • dala.tata Re: rozmyslania od geologach z Konga 25.03.11, 00:31
                nie, pzgr, to ty tak powiezdiales, najwyrazniej spodobalo ci sie. ja z toba nic nie ustalalem.ale rozumiem, ze jesli okaze sie, ze nie masz racji, to bedziesz to mowil, zeby wyszlo ze nie masz racji mniej.

                powtorze: rozni wydawcy maja roznie, opisalem ci praktyke Sage, ktora znam z doswiadczenia. a praktyka jest jeszcze inna. wydawcy o niej wiedza, nie reaguja. to czego nigdy nie robie i nie znam nikogo, kto by to robil, to nie wysylam szczotek (tez w pdf) swoich ksiazek. w tym wypadku wydawca moglby sie wkurzyc.

                mozesz jednak powotrzyc swoja kwestie pare razy, na pewno stanie sie prawdziwsza. za rade z kolei bardzo dziekuje. robie, to, co robie od prawie 20 lat i jakos przezylem.
                • pzgr Re: rozmyslania od geologach z Konga 25.03.11, 00:56
                  przeczytaj swój post starannie a zobaczysz śmieszność (szczególnie użycie słowa powtarzać).
                  bo tak w ogóle, to śmieszne rzeczy piszesz z racji braku konsekwencji.
                  a już szczególnie śmieszne jest to, że powołujesz się na długoletnią praktykę łamania umów.
                  PS. i tak Cię nie ukrzyżuję, nie masz co prowokować.
                  • dala.tata Re: rozmyslania od geologach z Konga 25.03.11, 09:19
                    pzgr, powtorze, bo nie czytasz. wydawnictwa rozumieja i pozwalaja na dzielenie sie swoim tekstem z kolegami po fachu. zawsze tak bylo i bedzie (kiedys wlasnie po to wysylano nadbitki). dzisiaj dostaja kopie pdf, jest ona po to, zeby wyslac ja wlasnie do kolegow po fachu, ale nie wolno jej umiejscic na stronie internetowej.

                    jesli uwazasz ze jest inaczej, pokaz dowod na to.
                    • pzgr Czytaj, co podpisujesz Ojcze Niebieski 25.03.11, 11:52
                      ojcze niebieski
                      takie coś każe podpisać Springer Verlag:
                      The copyright to this article is transferred to the [nazwa] effective if and when the article is accepted for publication. The author warrants that his/her contribution is original and that he/she has full power to make this grant. The author signs for and accepts responsibility for releasing this material on behalf of any and all co-authors. The copyright transfer covers the exclusive right and license to reproduce, publish, distribute and archive the article in all forms and media of expression now known or developed in the future, including reprints, translations, photographic reproductions, microform, electronic form (offline, online) or any other reproductions of similar nature.
                      I daje dwa wyjątki:
                      a) za 400 $ można uwolnić tekst do publicznej domeny (dodatkowa umowa).
                      b) An author may self-archive an author-created version of his/her article on his/her own website and or in his/her institutional repository. He/she may also deposit this version on his/her funder’s or funder’s designated repository at the funder’s request or as a result of a legal obligation, provided it is not made publicly available b]]until 12 months [/b]after official publication. He/ she may not use the publisher’s PDF version, which is posted on www.springerlink.com, for the purpose of self-archiving or deposit. Furthermore, the author may only post his/her version provided acknowledgement is given to the original source of publication and a link is inserted to the published article on Springer’s website.
                      • dala.tata Re: Czytaj, co podpisujesz Ojcze Niebieski 25.03.11, 12:04
                        ja rowniez sprawdzilem. mamjedynie agreement Sage'a, ktory pozwala na prywatne rozpowszechneinie tekstu ale tylko jako fotokopie.

                        miales racje, wysylanie pdfa jest niezgodne z umowa, za kazdym razem nalezy go wydrukowac i wyslac poczta.
                        • pzgr Re: Czytaj, co podpisujesz Ojcze Niebieski 25.03.11, 12:51
                          jak to mówił towarzysz Stalin: durak lex sed lex
        • charioteer1 Re: rozmyslania od geologach z Konga 25.03.11, 00:07
          Tez zdarza mi sie pisac do ludzi i przysylaja, ale ani ty, ani ja nie jestesmy w sytuacji studenta, ktorego nikt nie zna. To nie jest sposob ani na skompletowanie bibliografii, ani na zdobycie publikacji, ktore wyszly w najwazniejszych czasopismach.
          • dala.tata Re: rozmyslania od geologach z Konga 25.03.11, 00:22
            niespecjalnie rozumiem, dlaczego nie jest to sposob na skompletowanie bibliografii. jest to sposob zmudny i uciazliwy.

            ja, najwyrazniej w przeciwientstiwe do ciebie, nie mam zadnych watpliwosci, ze wiekszosc prosb o teksty (nie jest ich tak duzo, musze powiedziec) wysylam ludzi, ktorzy nie maja pojecia, kim jestem. bardzo watpie zeby rzucali sie do gugli i szukali, kto to do nich napisal (ale sadze swoja miara). mnie jest zupelnie obojetne, komu wysylam pdfa. nie zebym zreszta dostawal nieustannie prosby o teksty...
            • charioteer1 Re: rozmyslania od geologach z Konga 25.03.11, 00:31
              Ja tez na takie prosby odpowiadam, jednak znam ludzi, ktorzy z zasady nie odpowiadaja. Niektorzy wychodza z zalozenia, ze skoro nie stac cie na podstawowa literature, w tym przypadku prenumerate kluczowych czasopism, to znaczy, ze na inne rzeczy tez cie nie stac, wiec i tak zadnego sensownego badania nie zrobisz. Po prostu szkoda sobie toba glowe zawracac.
              • mmoni Re: rozmyslania od geologach z Konga 27.03.11, 12:11
                Przypomina mi się opowieść bodajże prof. Legutki, jak to napisał w zamierzchłych czasach do Ayn Rand z prośbą o kopie paru artykułów. Wszyscy wtedy ponoć chętnie wysyłali małym dzielnym naukowcom zza Żelaznej Kurtyny artykuły za darmo, a instytut Ayn Rand przysłał mu ... cennik za stronę kopii plus koszty przesyłki, w USD. Biorąc pod uwagę ówczesny czarnorynkowy kurs dolara te artykuły kosztowałyby Legutkę równowartość jego miesięcznej pensji i podziw dla Ayn Rand mu jakoś po tym szybciutko przeszedł.
                • spokojny.zenek Re: rozmyslania od geologach z Konga 27.03.11, 12:32
                  To już wtedy tam wiedzieli, jak rozmawiać z Legutką?????
      • scibor3 Re: rozmyslania od geologach z Konga 25.03.11, 00:20
        > W mojej dziedzinie wazny jest standaryzowany pomiar. Tego sie nie da zrobic met
        > oda chalupnicza, bez odpowiedniej aparatury i oprogramowania. Jak cie nie stac
        > na profesjonalny sprzet, to po prostu badania nie robisz, bo i tak nikt ci taki
        > ch wynikow nie opublikuje.
        >

        Każdy ocenia po swojej dziedzinie, bo ją najlepiej zna. Naprawdę w twojej dziedzinie nie ma kawałka w której nie trzeba drogiego sprzętu i dało by się opublikować w porządnym czasopiśmie?

        > A kto zaryzykuje wspolautorstwo pracy z czlowiekiem z nikad, o ktorym zupelnie
        > nic nie wiadomo i ktorego nikt nie zna?

        A dlaczego nie, skoro dla obu stron jest to korzystne. Dajmy na to nie mam dostępu do NMR, albo mam do aparatu typu 60-100 MHz. Bez danych spektralnych nikt mi niczego nie opublikuje. I co teraz zrobić: albo siąść na tyłku i powiedzieć "niedasię" albo znaleźć zespół który zajmuje się badaniami właściwości związków które my otrzymujemy. Znając życie, niewielu "sprzętowców" jest wyrywnych aby stać przy stole laboratoryjnym i towar wezmą z pocałowaniem w rękę. I jak się uda, to nie tylko będziesz współautorem w ich artykule ale możesz opublikować swój własny o syntezie tych związków bo dane spektralne otrzymasz. Dasię? Dasię. Mnie nie stać na badania biologiczne, więc szukam klienta na swoje wyroby. Da się znaleźć. Owszem, trzeba zaakceptować np cyrograf, że jak wyniki będą komercyjnie sprzedawalne to oni wezmą np 90% a ja 10%. Źle? Po pierwsze dostaję te wyniki za darmo po drugie 10% jest lepsze niż 0%. Dasię? Dasię! Ale oczywiście ty byś powiedział, że jak ci nie dadzą pieniędzy na te badania to ty palcem w bucie nie ruszysz.

        > W czasach, kiedy wiekszosc publikacji mozna kupic w internecie za kilkadziesiat
        > dolarow, coraz czestsza odpowiedzia jest brak odpowiedzi na taki email.

        Gdyby wszyscy kupowali każdy artykuł za kilkadziesiąt dolarów to by instytut poszedł z torbami już w styczniu. Kupuje się dostęp do bazy danych i możesz sobie ściągać artykuły do upadłego. Mam dostęp nie tylko do czasopism chemicznych ale i do czasopism np medycznych czy nauk społecznych. Naprawdę wychodzi znacznie taniej.
        • charioteer1 Re: rozmyslania od geologach z Konga 25.03.11, 00:48
          scibor3 napisał:

          > Ale oczywiście ty byś powiedział, że jak ci nie dadzą pieniędzy na te badania to ty palcem w
          > bucie nie ruszysz.

          Ty tez potrafisz czytac w myslach? Niesamowite!

          Sa rozne badania, drozsze, tansze i calkiem beznakladowe. Jak nie masz pieniedzy na drozsze badanie, to go nie robisz. Robisz inne, a nie budujesz rezonans magnetyczny w garazu.

          > Mam dostęp nie tylko do czasopism chemicznych al
          > e i do czasopism np medycznych czy nauk społecznych.

          Tez mam i co z tego? Kiedys nie mielismy, a o jeden egzemplarz Nature, ktory przychodzil na cala uczelnie, bilo sie kilka wydzialow.
        • pzgr Re: rozmyslania od geologach z Konga 25.03.11, 00:59
          piszesz, że bardziej opłaca się mieć dostęp do baz danych, niż kupować artykuły na sztuki.
          święte słowa, szczególnie dla kogoś z Kongo.
          zamim zaczniesz mędrkować, zobacz ile kosztuje taki dostęp i zapytaj skąd go masz.
          bo taka np. Science Direct bez zniżek to może być kilkanaście -kilkadziesiąt tys. dolarów za rok.
          a Twój dostęp został wykupiony za dużą rządową dotację.
        • adept44_ltd Re: rozmyslania od geologach z Konga 25.03.11, 10:20
          ja mam tylko jedno pytanie, wyobrażasz sobie rozwój dyscypliny i szerzej nauki, w której podstawowywm kryterium są nie tyle odkrycia, ile robienie czegoś tanim kosztem?
          • scibor3 Re: rozmyslania od geologach z Konga 25.03.11, 12:29
            W tej chwili coś takiego robię. Było długo, drogo i wolno a ja opracowuję metodę aby było krótko, tanio i szybko. Nie dlatego, ze nie mam pieniędzy, tylko dlatego, ze o to w nauce chodzi. I zapewniam ciebie, ze opublikuję to w dobrym czasopiśmie. Masz coś przeciwko temu?
            • adept44_ltd Re: rozmyslania od geologach z Konga 25.03.11, 12:43
              przyznam, że nie rozumiem, skąd ta agresja...
              zwłaszcza, że nie odpowiedziałeś na pytanie... nie dotyczyło ono tego co ty robisz (no chyba, że dyscyplina i nauka to ty), chodziło mi o bardziej szerokie spojrzenie... - czy dyscyplina, nauka będzie się rozwijać, jeśli przyjmiemy, że robimy to, co najtańsze...
              prościej nie da się postawić tego pytania...
              • scibor3 Re: rozmyslania od geologach z Konga 25.03.11, 15:50
                > przyznam, że nie rozumiem, skąd ta agresja...

                Jeżeli tak to odczułeś, to przepraszam. Nie to było moją intencją.

                > zwłaszcza, że nie odpowiedziałeś na pytanie... nie dotyczyło ono tego co ty rob
                > isz (no chyba, że dyscyplina i nauka to ty), chodziło mi o bardziej szerokie sp
                > ojrzenie... - czy dyscyplina, nauka będzie się rozwijać, jeśli przyjmiemy, że r
                > obimy to, co najtańsze...

                Jeżeli na naukę spoglądać globalnie, to masz rację. Tyle, że nasz grajdołek to nie jest cała nauka a jedynie drobna jej część. Są zespoły które mają więcej pieniędzy. A my możemy wybrać to na co nas stać i to wcale nie musi być gorsze.
                • adept44_ltd Re: rozmyslania od geologach z Konga 25.03.11, 15:53
                  powiem więcej, nawet jak spojrzymy na mniejsze segmenty niż cała nauka, to się okaże, że tam są wyniki, gdzie się inwestuje i dlatego niektórzy inwestują...
                  I to oczywiście nie wyklucza tego, co ty piszesz... postępowanie chwalebne (piszę bez ironii), tylko niestety powinno być wyjątkiem, a nie regułą...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja