ford.ka 30.04.11, 15:41 praca.gazetaprawna.pl/artykuly/508776,uczelnie_wyzsze_beda_likwidowac_zamiejscowe_osrodki_dydaktyczne.html Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
whiteskies Re: Zaczyna się wielkie zwijanie 30.04.11, 17:01 No to jako ciekawostkę polecam to co robi NYU: otworzył oddział w Abu Dhabi, nyuad.nyu.edu/ Aha, otwarte, dobrze płatne pozycje dla humanistów :) Odpowiedz Link
flamengista i bardzo dobrze 01.05.11, 13:14 ZODy najczęściej funkcjonowały w roboczo zaadaptowanych liceach czy technikach, nie miały kadry a poziom zajęć na ogół odstawał od tych, prowadzonych w centrali. W dodatku od pewnego czasu i tak u nas podupadały - jest coraz miej chętnych. A jeżdżenie do Jasła czy Dębicy w ramach pensum nie należało do przyjemności. Nie jestem przeciwny filiom zamiejscowym, ale niech będzie to robione z sensem. Taki Uniwersytet z Bolonii ma m.in. filię w Forli. To 100-tysięczne, urocze miasteczko z ładną starówką, kampus mieści się w kilku zabytkowych kamienicach. Jest atmosfera do studiowania (ładne, zabytkowe miasto, kawiarnie, restauracje), są warunki lokalowe a podróż do Bolonii w komfortowych warunkach trwa niecałą godzinę. Odpowiedz Link
ford.ka Re: i bardzo dobrze 01.05.11, 14:03 To ja poproszę o listę uroczych zabytkowych miasteczek z ładną starówką, w których stoją zabytkowe kamienice w większych ilościach (wolne do wykorzystania na cele edukacyjne od zaraz) i są kawiarnie i restauracje. Miasteczek, do których nie da się w komfortowych warunkach dojechać z dowolnego dużego polskiego centrum akademickiego proszę nie uwzględniać ;) Odpowiedz Link
marionaud_1 Re: i bardzo dobrze 02.05.11, 10:58 I czyżby miało się okazać, że powołanie PWSZ-tek było właściwym posunięciem? Uczelnia na odległość dojazdu rowerem i zabepieczona dotacją przed nieopłacałnością? Związana silnie z lokalną przedsiębiorczością, demokracją i rynkiem pracy . Bez ambicji uniewrsyteckich. Odpowiedz Link
flamengista marny ten dowcip 02.05.11, 11:21 Przecież nie chodzi o konieczność posiadania zabytkowej starówki. Ale filie trzeba robić z sensem, a nie organizować wykłady w sali bankietowej miejscowej remizy strażackiej. I nie może być tak, że kadra dojeżdża 3 godziny w koszmarnych warunkach (PKP, pociąg bez miejscówek) do miejsca pracy. Po prostu ma być to zrobione w sposób cywilizowany. Podałem przykład Forli, ale równie dobrze może to być Nowy Sącz czy Tarnów. Pod warunkiem, że będą normalne warunki do studiowania i pracowania. Ja dojeżdżałem kiedyś do dużego miasta na k. - prowadziłem zajęcia w na wpół zrujnowanym kampusie miejscowej szkoły wyższej, toalety były w przerażającym stanie, a rzutnik dowoziłem sam. Studenci nie mieli żadnej infrastruktury - nie było nawet automatów do kawy, by się napić w przerwie między zajęciami. Tak może i się dało funkcjonować na początku edukacyjnego boomu, teraz na szczęście studenci nie zadowalają się byle czym. Odpowiedz Link
pzgr Re: marny ten dowcip 02.05.11, 12:26 Nowy Sącz i Pultusk to przykłady szerszego problemu. Akademie tameczne mają kłopoty z naborami właśnie dlatego, że to prowincja i nie ma tam pracy. Tak się śmiesznie składa, że studenci chcą pracować/szukać pracy w czasie studiów i dlatego jedynie duże miasta mogą mieć uczelnie o stabilnej sytuacji. Też mi się to nie podoba, bo lubię kampusy w starych miasteczkach, ale to w Polsce nie przejdzie. Odpowiedz Link
bumcykcyk2 Re: i bardzo dobrze 03.05.11, 00:52 ford.ka napisał: > To ja poproszę o listę uroczych zabytkowych miasteczek z ładną starówką, w któr > ych stoją zabytkowe kamienice w większych ilościach (wolne do wykorzystania na > cele edukacyjne od zaraz) i są kawiarnie i restauracje. Miasteczek, do których > nie da się w komfortowych warunkach dojechać z dowolnego dużego polskiego centr > um akademickiego proszę nie uwzględniać ;) The One and Only PUŁTUSK! Dojazd komfortowym pekaesem :) tak z półtorej godzinki jak nie ma święta Serocka albo ludzie nie ciągną na Mazury. Ciuchcię niestety zamknęli i okoliczni chłopi nie chcą dopuścić do reaktywacji twierdząc że komuna ukradła im ziemię pod tory (kolejkę zbudowali dopiero w latach 50.tych XX wieku) Dom Polonii - czyli Twoja baza. Co prawda kuchnia mocno spsiała odkąd za szefa nie ma tego grubego brodatego, ale można się wyspać w przyzwoitych warunkach, a latem popłynąć łodzią po Narwi. Zamkowe komnaty robią olbrzymie wrażenie na studentkach, które wcześniej można nakarmić dziczyzną i napoić winem w eleganckiej hotelowej restauracji. Myją się zazwyczaj same. Na rynku stoją kamieniczki, których mieszkańcy co prawda o niczym innym nie marzą niż wynająć je na salki edukacyjne, ale... w samym miasteczku masz jeszcze trzy wielkie kampusy akademickie, które stoją puste i tylko je brać. Nikt tego nie chce kupić nawet grubo poniżej kosztów. Kawiarnie są trzy, o ile pomnę. Złoty Smok, taka drewniana nad samą Narwią i jedna przy zamku (bar Okruszek litościwie pomijam). Wszystkie w standardzie speluny, ale za to z jakim klimatem! W drodze na Ostrołękę był jeszcze "Wiatrak", czyli autentyczny wiatrak, gdzie dało się przenocować w kilku pokojach oraz dyskoteka obok. Klimatyczna. Za daaaawnych czasów, gdy kształciłem tam masy w trybie przyspieszonych kursów na magistra ("nie matura, lecz hart ducha zrobią z ciebie wykształciucha!") w weekendy cały Pułtusk zapełniał się żonami bez mężów, mężami bez żon i singlami bez swoich połówek. Lał się alkohol strumieniami, a zabawa jak bania u cygana do rana. W hotelu dwugwiazdkowym na górce gdzie mnie czasem uczelnia kwaterowała aż ściany chodziły tak się naród integrował ;) Fordzie.ka, reaktywuj proszę to klimatyczne miejsce, bo słyszałem od znajomego że obecnie kona w długotrwałych konwulsjach :/ Mogę znowu jeździć, zwłaszcza, że chętnie bym wyedukował klona takiej jednej blondyny. Mniam! Odpowiedz Link
darek12345 Re: Zaczyna się wielkie zwijanie 02.05.11, 20:49 A jaki jest problem z formalnym przekształceniem ZOD-ów w filie i wydziały zamiejscowe? To chyba wiąże się głównie z minimum kadrowym? Czy osoby zatrudnione w macierzystej jednostce (wydziale w głównej siedzibie uczelni) mogą być jednocześnie w minimum kadrowym fili lub wydziale zamiejscowym, czy też nie (muszą być na etacie w jednostce zamiejscowej) ? Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Zaczyna się wielkie zwijanie 02.05.11, 22:00 Chyba jednak nie mozna byc na dwoch etatach w tej samej firmie. Odpowiedz Link
pr0fes0r Re: Zaczyna się wielkie zwijanie 02.05.11, 23:13 Na 100% nie można, stąd cały problem. Odpowiedz Link
tocqueville Re: Zaczyna się wielkie zwijanie 02.05.11, 23:16 a można być jednoczesnie pracownikiem dwóch wydziałów na jednej uczelni? Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Zaczyna się wielkie zwijanie 03.05.11, 00:06 Nie mozna. Etat jest przypisany do konkretnej jednostki organizacyjnej uczelni. Odpowiedz Link
tocqueville Re: Zaczyna się wielkie zwijanie 03.05.11, 00:16 ale można być liczonym do minimów nie będąc zatrudnionym na danym wydziale (zamiejscowym) czy gdzieś są aktualne zasady kadry na wydziale zamiejscowym? Pytam, bo byłem do tej pory liczony do minimów w ośrodku zamiejscowym, a teraz przekształca się on w wydział i nie wiem co teraz :) Odpowiedz Link
charioteer1 Re: Zaczyna się wielkie zwijanie 03.05.11, 00:27 Ja sie nie znam, ale wydaje mi sie, ze etat i uprawnienia to sa rzeczy, ktore mozna rozdzielic ;) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: Zaczyna się wielkie zwijanie 03.05.11, 00:46 nie, tam gdzie jesteś zatrudniony - tam są twoje uprawnienia Odpowiedz Link
darek12345 Re: Zaczyna się wielkie zwijanie 03.05.11, 07:54 > nie, tam gdzie jesteś zatrudniony - tam są twoje uprawnienia Jeśli tak jest to rzeczywiście prawie wszystkie ZOD-y padną. Odpowiedz Link
flamengista nie tylko muszą być na etacie 03.05.11, 12:59 ale również tam fizycznie przebywać. Czyli zamiast pracować na kampusie w W-wie, Krk czy Poznaniu - zostajesz rzucony do Grodziska, Dębicy czy Legionowa. Warunki lokalowe wymarzone, dojazd również. Nic dziwnego, że nie ma wielu chętnych a bez samodzielnych to się nie utrzyma. Gdyby chodziło wyłącznie o doktorów, to by jednak kilku zmuszono. A tak - nie ma mowy. Odpowiedz Link
tocqueville Re: nie tylko muszą być na etacie 03.05.11, 14:07 ale również tam fizycznie przebywać. e no co wy, pierwsze slysze o takich wymogach dot. wydziału zamiejscowego Odpowiedz Link
flamengista hmm 03.05.11, 17:16 Piszę tylko, jak u nas było. Próbowaliśmy uruchomić wydział zamiejscowy i zaczęły się problemy. Okazało się, że są potrzebni samodzielni - ale tacy, którzy będą fizycznie tam przebywać min. 2 dni w tygodniu. Oznaczało to konieczność cotygodniowego noclegu w Dębicy. Marchewką dla samodzielnych miał być nadawany z urzędu prof. uczelniany, ale nikt się nie skusił. No i wydziału do tej pory nie ma. Skąd te wymogi - nie wiem, ale domyślam się że chodzi o spełnienie jakiś kryteriów stawianych przez PKA. Bo i bibliotekę zamiejscową też tam tworzyliśmy. Odpowiedz Link