Autoreferat niejedno ma imie...

    • dala.tata Rekord? 18.07.12, 18:49
      w tym postepowaniu habilitantka uznala za stosowne zamiescic abstrakt konferencyjny w swym osiagnieciu. Jak dla mnie to jest rekord swiata.

      czekam na osiagniecie, ktore sie bedzie skladac z samych abstraktow!
      • ford.ka Re: Rekord? 18.07.12, 19:49
        Osiągnięcie ma być "opublikowane w całości lub w części" - to jest ta część nieopublikowana ale upubliczniona (wygłoszona na konferencji).
        • dala.tata Re: Rekord? 18.07.12, 19:51
          He he he. spoko fordzie.

          ford.ka napisał:

          > Osiągnięcie ma być "opublikowane w całości lub w części" - to jest ta część nie
          > opublikowana ale upubliczniona (wygłoszona na konferencji).
          • ford.ka Re: Rekord? 18.07.12, 21:28
            Mnie też ta ustawa bawi do szaleństwa ;)
      • spectrumy Re: Rekord? 18.07.12, 20:56
        W autoreferacie habilitant pisze, że opublikował 172 artykuły, w tym 40 w czasopismach z IF, z tego w 2 czasopismach po ponad 10 artykułów. Te same informacje znalazły się w protokole postępowania habilitacyjnego.
        Mimo, że od złożenia wniosku mija 9 miesięcy, wynik wyszukiwania na stronach tych czasopism jest znacznie niższy.
        • charioteer1 Re: Rekord? 18.07.12, 21:35
          Dobra, ale o co wlasciwie chodzi? Pierwszy z brzegu Journal of Alloys and Compounds ma faktycznie minimalnie wyzszy IF niz podaje habilitant.
        • dala.tata Re: Rekord? 18.07.12, 21:54
          to jest ciekawe. zastanawiam sie, czy recenzentom przychodzi do glowy sprawdzanie twierdzen habilitantow.
          • dworzec Re: Rekord? 18.07.12, 22:18
            > to jest ciekawe. zastanawiam sie, czy recenzentom przychodzi do glowy sprawdzanie twierdzen habilitantow.

            albo czy szukaja prac habilitantow publikowanych "na internetach" ;)

            mnie interesuje tez jednak postawa recenzentow: dlaczego tak wielu z nich zaczyna recenzje od streszczenia tego co habilitant napisal w autoreferacie? typu "x urodzil sie tu i tu, skonczyl takie i takie studia", np. w tej recenzji - kompletnie tego nie rozumiem, moze wg jakiegos szablonu jadą?
            • whiteskies Re: Rekord? 18.07.12, 22:21
              > > to jest ciekawe. zastanawiam sie, czy recenzentom przychodzi do glowy spr
              > awdzanie twierdzen habilitantow.
              >
              Ja sprawdzam, majac nadzieje ze od czasu w ktorym autoreferat napisano pojawilo sie cos nowego i bede mogl to pozytywnie skomentowac. Na szczescie, jak do tej pory, nie trafilem na oszukane in formacje.
              • dala.tata Re: Rekord? 18.07.12, 22:27
                ja tez bym sprawdzil, gdbym nie znal habilitanta.
    • dala.tata postmodernistyczne rozumienie 19.07.12, 14:00
      cyklu monotematycznego przedstawia www.ck.gov.pl/index.php/postepowania-awansowe/postepowania-habilitacyjne/dziedzina-nauk-humanistycznych/537-buller-leszek-jan.

      co wiecej, moje szyderstwa z habilitantki w sasiednim watku zostalo ukarane jednak. Ten habilitant opublikowal 29 ksiazek!!!, w tym 6 samodzielnie. a to wszystko w ciagu 14 lat od uzyskania stopnia doktora. mam wrazenie, ze wyrazenie 'sraczka publikacyjna' juz nie oddaje tego dorobku.

      notuje tez ksiazke pod kapitalnym tytulem: 'Influencja'.
      • flamengista postmodernistyczna kultura osobista 19.07.12, 14:23
        Ja rozumiem dala, że w postmodernizmie możemy dyskutować o relatywizmie kulturowym, ale chyba i tu są pewne granice. Dobrego smaku. Zamiast "sraczka publikacyjna" mogłeś napisać "makulatura". Może i ten facet nie jest wybitnym naukowcem, może mamy prawo go oceniać surowo - ale chyba nie obrażać...
        • dala.tata Re: postmodernistyczna kultura osobista 19.07.12, 15:02
          i znow, pozwol falmengisto, ze sie nie zgodze. Pomijam juz, ze, co pewnie ci umknelo, nie pierwszy raz uzywam tego wyrazenia - do tej pory nikt nie zglaszal zastrzezen. Co wiecej, nie sadze, bym obrazil kogokolwiek. Byc moze moja intuicja jezykowa jest stepiona, jednak nie sadze, by slowo 'sraczka' bylo wulgarne. jest z pewnoscia kolokwialne, jednak ja nie pisalem recejzni.

          I wreszcie pisanie 29 ksiazek od doktotratu w ciagu kilkunastu lat od doktoratu jest tak absurdalne, ze mowienie o tym 'makulatura' zdecydowanie nie oddaje istoty rzeczy.


          flamengista napisał:

          > Ja rozumiem dala, że w postmodernizmie możemy dyskutować o relatywizmie kulturo
          > wym, ale chyba i tu są pewne granice. Dobrego smaku. Zamiast "sraczka publikacy
          > jna" mogłeś napisać "makulatura". Może i ten facet nie jest wybitnym naukowcem,
          > może mamy prawo go oceniać surowo - ale chyba nie obrażać...
          >
          • fajnytoster Re: postmodernistyczna kultura osobista 19.07.12, 15:13
            to może - kompromisowo - "biegunka"?
            • dala.tata Re: postmodernistyczna kultura osobista 19.07.12, 15:16
              biegunka jest salomonowa :-)

              fajnytoster napisał:

              > to może - kompromisowo - "biegunka"?
              • pfg Re: postmodernistyczna kultura osobista 19.07.12, 15:38
                dala.tata napisał:

                > biegunka jest salomonowa :-)

                salmonellowa
                • dala.tata Re: postmodernistyczna kultura osobista 19.07.12, 16:09
                  tak, najwyrazniej czesc polskiej socjologii mozna widziec w kategoriach salmonellicznych. 'salmonella publikacyjna' zreszta brzmi wrecz pieknie.
              • flamengista zgadzam się 19.07.12, 16:42
                i nie ulega wątpliwości, że rzeczonemu habilitantowi przydałby się naukowy Stoperan.
      • rudamaruda1949 a może jest zwyczajnie pracowity? 19.07.12, 20:12
        a może jest zwyczajnie pracowity?
        • dala.tata Re: a może jest zwyczajnie pracowity? 19.07.12, 22:15
          Zwyczajnie to sie nie da, tak zupelnie nie da, pisac 2 ksiazek rocznie. Chyba ze sie pisze na poziomie prac maturalnych, albo uprawia auoplagiaty.

          rudamaruda1949 napisała:

          > a może jest zwyczajnie pracowity?
          • rudamaruda1949 może jest zwyczajnie pracowity? 19.07.12, 23:41
            nie da się jak się ma dydaktyki po uszy
            zresztą tylko 6 sztuk po 100 stron jest jednoautorskie - rozwiązanie oryginalnego problemu naukowego, które w krótszej wersji zajęłoby 24 strony, w wersji monograficznej, z dokładniejszym omówieniem literatury przedmiotu oraz nieco głębszym pochwaleniem się wynikami badań - to 74 strony A4 czyli B5 lekko ponad 100 str.
            jeśli człowiek lubi to o robi i nie ma dydaktyki - to nie jest to trudne
            mam kolegę, który jest obrzydliwie bogaty z domu, nie musi pracować a także nic a nic nie musi, ale lubi naukę i to co robi - robi
            jest pracowity, nie ma ani jednej nadgodziny, nie stara się nawet o granty ("po co mi grant? że co, że laptopa sobie kupię? i tak sobie kupię, że polecę za granicę na konferencję? i tak sobie polecę - nawet jak mi nie zaakceptują artykułu, bez grantu sobie polecę, a z grantu tylko wtedy gdy mi artykuł przyjmą"), w swojej willi ma kilka pokoi zawalonych literaturą i do tego jest beż żony i bez dzieci, i ten przypadek znam dokładnie ale jest u mnie na uczelni jeszcze kilku takich hobbystów obrzydliwie bogatych, lubiących naukę, na których szef nie podnosi głosu bo choć jest potężny - na nich jest za krótki.
            • fajnytoster Re: może jest zwyczajnie pracowity? 20.07.12, 00:02
              74 strony A4 to jest - z grubsza biorąc - nieco ponad 3 arkusze
              publikowanie takiego czegoś jako monografia naukowa i przedstawianie w ten sposób w dorobku jest nadużyciem
              i z takiej hochsztaplerki można zrobić ilościowo ładnie wyglądający na papierze dorobek, a i owszem - ale tu porównanie z pracami gimnazjalnymi jest tylko trochę naciągane
              • fajnytoster Re: może jest zwyczajnie pracowity? 20.07.12, 00:17
                a co do rzeczonego autoreferatu: wynika z niego, że habilitant jest dość mocno obłożony dydaktyką i to wszelaką (magisterki, licencjaty, szkoły prywatne, sporo przedmiotów itd.), a także innymi zajęciami - więc opcja siedzi w domu i pisze, raczej odpada
                natomiast wydaje mi się, że to nieporozumienie o tyle, iż owe 23 ksiązki których jest współautorem wyglądają raczej jako po prostu rozdziały w pracach pod redakcją
                formalnie - ponieważ są to monografie pod redakcją - jest ich współautorem, ale ja bym na jego miejscu tak się nie określał
                chociaż jak to ładnie brzmi... ;)
              • rudamaruda1949 konkretny i pracowity? 20.07.12, 12:19
                Większość zakończonych sukcesem monografii habilitacyjnych jakie miałam okazję analizować to lekko przekraczające 100 stron B5 (czyli bez spisów, streszczeń i podziękowań właśnie lekko ponad 75 stron A4) monografie.
                Może chodzi o dziedzinę?
                U mnie uważa się, że nie należy lać wody i tylko konkret.
                • fajnytoster Re: konkretny i pracowity? 21.07.12, 13:04
                  Jestem ostatnim, który popierałby lanie wody. Ale do pisania krótkich form tekstowych są artykuły, a nie monografie. I wykazywanie czegoś, co jest de facto poszerzonym artykułem, w dorobku jako monografii jest nadużyciem.
                  Pewnie, że nie każda monografia musi mieć 20 arkuszy, ale jakieś granice muszą być. Bo jak nie będzie, to ja mogę publikować i 5 monografii rocznie - po prostu zamiast coś wysyłać do czasopism, będę sobie drukować oddzielnie. I proces recenzyjny będzie łatwiejszy do przejścia, i nie trzeba będzie czekać w kolejce z innymi autorami czy czekać na miejsce w dziale tematycznym. Same korzyści, nie?
                  Nawiasem mówiąc, ministerstwo przecież ma sformułowaną definicję monografii (wprawdzie w odniesieniu do parametryzacji jednostek, a nie oceny indywidualnej, ale zawsze). Książeczki a'la "3 arkusze/badanko+trochę przeglądu literatury" na pewno jej nie spełniają. I nie chodzi tu tylko o objętość tekstu - zajrzyj do odpowiedniego rozporządzenia.
                  No i wreszcie spójrz o kim tu jest mowa. Dyskusja dotyczy gościa, który pisze coś w rodzaju biografii. A tu zwięzłość i lakoniczność pewnie takimi wielkimi zaletami nie są, bo jak ktoś chce mieć tylko kilka faktów z życiorysu to zagląda do wikipedii.
            • dala.tata Re: może jest zwyczajnie pracowity? 20.07.12, 00:43
              eee? as palnela marudo!

              a przerpaszam ksiazke to sie siada i pisze, nie robi sie juz badan do niej? jak dla mnie ksiazka to 3-4 lata. ksiazka badawcza. pewnie mozna szybciej, choc biroac pod uwage ze w tych trzech latach jest prawie rok na proces wydawniczy, to szybciej sie, jak dla mnie nie da.

              warto bowiem pamietac, ze sam proces wydawniczy to, jak masz szczescie, przynajmniej pol roku. najwyrazniej habilitant tylko wydawal ksiazki, ktore powsawaly same z siebie. nie dalby rady ich pisac, czasu by nie bylo.
              • rudamaruda1949 statki 20.07.12, 12:30
                Stocznie robią statki kilka lat, nie zmienia to faktu, że wypływają ze stoczni częściej niż 1 na kilka lat.
                Podobnie książki.
                Kiedyś profesor, który miał 30 książek w czasie jak to mówił, opowiadał jak i ty, że jedną książkę pisze 4-5 lat ale po pierwszych 4-5 latach gdy nic nie wyszło, potem co roku wychodziło 2-4 tytuły, po prostu kilka razy do roku wpadał na pomysł, który realizował - równocześnie kilka pomysłów.
                Na przykład jest też inny profesor - członek CK, PAN, co tam jeszcze chcesz. Pracowity pasjonat naukowy:
                wzr.ug.edu.pl/prac.php?ida=198
                może nie umiem liczyć, ale wyszło mi ponad 500 publikacji w których profesor Nogalski jest pierwszym autorem.
                • dala.tata Re: statki 20.07.12, 14:58
                  Rudamarudo, po pierwsze habilitant to nie profesor, po drugie zastanow sie, kiedy on mial miec te 4-5 lat. I 28 ksiazek, o ile oamietam, nie pisze sie w te 4-5 lat.

                  Ja rozumiem, ze chcesz z jakichs powodow uznac, ze to jest osoba pracowta jak mroweczka. I mysl tak dzielnie. Ja wole jednak myslec, ze w tym ze znanych nam swiatow swinie nie lataja, habilitanci nie pisza 2 ksiazek rocznie, rok w rok przez kilkanascie lat.
    • pfg dalsi współautorzy 20.07.12, 12:14
      <a href="www.ck.gov.pl/images/PDF/Awanse/SternikMalgorzata/autoreferat.pdf" target="_blank>W tym postępowaniu</a> kandydatka jako "osiągnięcie" przedstawia cykl 7 prac (str. 8) - cykl jak cykl, czasopisma znakomite, wszystkie prace współautorskie, ale kandydatka jest pierwszą autorką w 5. Zdumiała mnie jedna rzecz: ostatnia praca w cyklu, jedno z najlepszych czasopism w branży, dwunastu autorów. Zdarza się. Kandydatka jest drugim autorem i swój udział określa na 45%. Myślę, że udział pierwszego autora nie może być mniejszy. To jednak znaczy, że na pozostałych dziesięcioro autorów przypada 10% wkładu pracy - statystycznie na jednego dalszego autora przypada 1%. Czy to aby daje podstawy do mianowania się współautorem?!

      Alternatywnie można stwierdzić, że kandydatka lekko przeszacowała swój udział w tej pracy :-)

      Pokazuje to też absurdalność określania wkładu procentowego, co zresztą w obecnej procedurze nie jest wymagane.
      • dala.tata Re: dalsi współautorzy 20.07.12, 12:25
        oczywisice ze jest to wymagane! zagladnij tu.

        co do samych procentowych szacowan, to pelna zgoda.


        pfg napisał:

        Pokazuje to też absurdalność określania wkładu procentowego, co zresztą w obecn
        > ej procedurze nie jest wymagane.
      • charioteer1 Re: dalsi współautorzy 20.07.12, 13:47
        pfg napisał:

        > statystycznie na jednego dalszego autora przypada 1%. Czy to aby daje podstawy do
        > mianowania się współautorem?!

        A co z pracami, ktore maja wiecej niz 100 autorow?
      • plesser Re: dalsi współautorzy 20.07.12, 13:54
        Statystycznie to jak ja biję żonę dwa razy w tygodniu, a Ty wcale, to wychodzi, że statystycznie bijesz żonę raz w tygodniu :-P
        Nie moja działka, ale potencjalnym wytłumaczeniem jest, że pierwszy autor nie został pierwszym autorem ze względu na większy niź 45% udział w pracy, albo nawet udział zbliżony, ale z innych względów :-)
        • charioteer1 Re: dalsi współautorzy 20.07.12, 14:03
          To tez tlumaczy czesto cuda w rodzaju 200+ prac jako pierwszy autor.
      • mn7 Re: dalsi współautorzy 20.07.12, 14:26
        Albo praca taka dobra, że się nie sumuje do 100 %.
        Medycyna zna takie przypadki.
      • dr_pitcher Re: dalsi współautorzy 18.08.12, 02:46
        niekonicznie z tymi procentami
        w wielu czasopisma uznaje sie, ze pierwszy autor to ten kto manuskryt napisal a niekoniecznie zrobil cala robote.Zatem moze byc 20 + 45 + reszta
    • kimkik Dziedzina - ekonomia zarządzanie 15.08.12, 13:09
      www.ck.gov.pl/images/PDF/Awanse/TabaszewskaEdyta/autoreferat.PDF
      zastanawiam się po przeczytaniu tego autoreferatu
      i dodanego do niego wniosku:
      www.ck.gov.pl/images/PDF/Awanse/TabaszewskaEdyta/wniosek.pdf
      habilitant wnioskuje o stopień doktora habilitowanego w dziedzinie EKONOMIA
      jednak całość dorobku jest z całą pewnością z zarządzania

      czy podstawą odmowy nadania stopnia - o ile moja diagnoza jest poprawna - może być to, że wnioskuje się o niewłaściwą dziedzinę?
      oczywiście chodzi o tzw. dziedziny pokrewne
      bo to, że ktoś wnioskujący o habilitację z medycyny przedstawia osiągnięcie z prawa, powinien otrzymać odmowę - jeśli osiągnięcie nie rozwija medycyny - to rzecz jawna.
      • chilly Czy nie ma tu sprzeczności? 17.08.12, 20:49
        Dopiero teraz zwróciłem uwagę na pewien szczegół. Na stronie CK d.s. Stopni i Tytułu w zakładce "Nadawanie stopni" znajduje się "Wykaz dziedzin i dyscyplin"
        www.ck.gov.pl/index.php/nadawanie-stopni/wykaz-dziedziny-i-dyscyplin
        A w nim, w p. 6 , 17 dyscyplin należących do dziedziny "Nauki humanistyczne". W tym np. socjologia!
        Natomiast w zakładce "Postepowanie awansowe" oddzielniue występują "Dziedzina nauk humanistycznych" i "Dziedzina nauk społecznych".
        Jak to więc jest? Gdzie można znaleźć wiarygodna informację o przyjętym obecnie podziale na dziedziny i dyscypliny nauki? I czy ktos nad tym panuje?
        • fajnytoster Re: Czy nie ma tu sprzeczności? 17.08.12, 21:03
          pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Skarbnica_Wikipedii/Klasyfikacja_dziedzin_i_dyscyplin_naukowych_w_Polsce
          wygląda na to że część strony ck nie została jeszcze zaktualizowana i działa w oparciu o jej uchwałę z 2005 roku
          • chilly Re: Czy nie ma tu sprzeczności? 18.08.12, 09:29
            Pięknie dziękuję.
            > wygląda na to że część strony ck nie została jeszcze zaktualizowana i działa w oparciu o jej uchwałę z 2005 roku.
            Marne to wystawia świadectwo CK. Roboty jest na 3 minuty. No, chyba że w łonie CK wciąż trwają spory w kwestiach tego podziału.
    • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 25.09.12, 02:10
      Pojawily sie nowe autoreferaty i nie moglem nie zacytowac nastepujacego zdania z utoreferatu w tym postepowaniu. Habilitant pisze o swoim osiagnieciu:

      W pelni samodzielnie spisana ksiazka...., wierze, moze spelnic ustawowe warunki stawiane autorom....

      Moja intuicja jezykowa na pewno szwankuje, ale spisac ksiazke, to chyba co innego niz ja napisac, nawet gdy mowa tylko edycji krytycznej, ale i o omowieniu. Do tego wiara autora jest urocza. slaba jest jednak, bo podkresla autor to, ze rozprawa jego moze sie wydawac zbednym i nieuzasadnionym.

      Powinien tez autor stanac w szranki o nagrode za najbardziej pretensjonalny autoreferat.
      • ford.ka Re: Autoreferat niejedno ma imie... 25.09.12, 07:56
        Skoro to edycja źródeł, to jak nie ma być spisana... Ale pretensjonalność porywająca, aż chce się czytać teksty, w których pan doktor wystąpił w roli autora.
      • adept44_ltd Re: Autoreferat niejedno ma imie... 25.09.12, 09:42
        rany boskie, to całe jest takie...

        i facet sobie wpisuje w dorobek, że przysłuchiwał się obradom Zjazdu Polonistów...

        no skądże to zbłaźnienie...?
        • ford.ka Re: Autoreferat niejedno ma imie... 25.09.12, 10:22
          Chciał w ten sposób zaznaczyć, że w odróżnieniu od Dali nie zabawiał się swoim tabletem ;)
          Przypomniała mi się pewna pani doktor, której "wystąpienia" wysłuchałem ostatnio (mała sala, nie dało się czytać książki z telefonu, tylko to mnie usprawiedliwia). W tej Zielonej Górze to musi być coś w wodzie, że oni tak mają...
          • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 25.09.12, 11:21
            Bardzo przpraszam, ale nie zabawiam sie tabletem! Surfuje, czasem gram w angry birds, letris. Niestey temple run nie wchodzi w rachube, bo trzeba machac tabletem!

            ford.ka napisał:

            > Chciał w ten sposób zaznaczyć, że w odróżnieniu od Dali nie zabawiał się swoim
            > tabletem ;)
            > Przypomniała mi się pewna pani doktor, której "wystąpienia" wysłuchałem ostatni
            > o (mała sala, nie dało się czytać książki z telefonu, tylko to mnie usprawiedli
            > wia). W tej Zielonej Górze to musi być coś w wodzie, że oni tak mają...
    • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 25.09.12, 16:56
      To postepowanie, choc z innych powodow, rowniez mnie dobilo. Dosc lubie Ursule Le Guin, jedna z gigantow sci-fi i fantasy na swiecie. I co? I autorka nie opublikowala nic po angielsku, jestem dosc pewien, ze jest literatura na temat Le Guin, w ktora habilitankta swietnie by sie wpisala.

      nawiasem mowiac, wyguglowalem habiltianke i w wynikach znalazlem tekst cytujacy habilitantke.

      www.univ.rzeszow.pl/file/1347/sar_v6_18.pdf

      To jest sciema roku: tekst jest po angielsku, ale cytuje tylko literature po polsku. po prostu super! a punkty leca....
      • adept44_ltd Re: Autoreferat niejedno ma imie... 25.09.12, 17:11
        no i po cholerę pisać po angielsku w Rzeszowie??? chyba tylko po to, żeby już nikt nigdy tego nie przeczytał...
        • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 25.09.12, 17:14
          ja sie na filozofii nie znam, stary.

          adept44_ltd napisał:

          > no i po cholerę pisać po angielsku w Rzeszowie??? chyba tylko po to, żeby już n
          > ikt nigdy tego nie przeczytał...
          • adept44_ltd Re: Autoreferat niejedno ma imie... 25.09.12, 17:16
            to było pytanie teologiczne...
    • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 03.10.12, 15:59
      Literaturoznawcy, literaturoznawcy....Jeden taki jeszcze nie posiadl sztuki opisu bibliograficznego. Ksiazki nie maja redaktorow i wydawnictw, rozdzialy nie sa na stronach. Taka bibliografie wyrzucilbym na drugim roku studiow. Gdybym dostal taki wniosek do recenzji, powaznie zastanawialbym sie nad negatywna recenzja.

      Przy tym wszystkim doktorat umieszczony w cyklu jednotematycznym to juz jest maly pikus.
      • charioteer1 Re: Autoreferat niejedno ma imie... 03.10.12, 16:24
        To tez zwrocilo moja uwage. Na plus mozna autorowi zaliczyc, ze zgodnie z ustawa ma osiagniecia, a nie osiagniecie.
        • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 03.10.12, 18:29
          a imie tych osiagniec: Legion.

          charioteer1 napisał:

          > To tez zwrocilo moja uwage. Na plus mozna autorowi zaliczyc, ze zgodnie z ustaw
          > a ma osiagniecia, a nie osiagniecie.
          >
          • charioteer1 Re: Autoreferat niejedno ma imie... 03.10.12, 18:33
            Dala, ale chodzi o osiagniecia w rozumieniu ustawy...
            • kramka1 Klawe zycie artysty ;) 23.10.12, 14:36
              No czyz ten fragment autoreferatu nie jest urokliwy?

              "Kiedy ktoś mnie zaczął walić czymś w głowę z tyłu odwróciłem się i przyłożyłem drewnianym futerałem od skrzypiec akurat milicjanta w mundurze, któremu spadła czapka. Oczywiście szybko mnie i mojego kolegę zabrali na komisariat, dzięki stosunkom mojego ojca szybko wypuścili, ale wyrzucili nas obu z uczelni z wielkim hukiem, łącznie z wykreśleniem z akt, publicznym podarciem papierów itd. Brali w tym wesołym akcie wykładowcy, którzy do dziś cieszą się znakomitym zdrowiem i karierami, więc nazwiska ich przemilczę."
              I całość:
              www.ck.gov.pl/images/PDF/Awanse/OrlewiczLeszek/autoreferat2.pdf
              • adept44_ltd Re: Klawe zycie artysty ;) 23.10.12, 14:51
                niegramotne i epatujące seksem... ;) przychodzi mi na myśl komentarz wypowiadany przez Billa Murraya na temat ludzi w Dniu świstaka...
    • dala.tata pochylmy sie nad losem habilitantki 25.10.12, 12:15
      Rozczulila mnie habilitantka, ktora uzasadnia swoje badania habiitacyjne tym, ze jej jedna ani profsor powiedizala. Klucozwe jednak wydaje sie, ze potweirdzil to jeden pan profesor (jednak co facet to facet!).

      Wspolczulem jej jednak rowniez. nie wiedziala bowiem do konca, czy warto publikowac te ksiazke. ale recenzenci (dobrze ze dwoch facetow) jej pomogli. warto!
      • adept44_ltd Re: pochylmy sie nad losem habilitantki 25.10.12, 21:05
        ten autoreferat jest dowodem na niesamodzielność i ck nie powinna rozpatrywać sprawy ;-), pomijam wiele innych zabawnych rzeczy...
    • dworzec Re: Autoreferat niejedno ma imie... 15.11.12, 22:11
      sorry jesli juz było, ale ten autoreferat, jako kolejny rozpoczynajacy sie od szkoly podstawowej, jest wart rzutu okiem Tekst linka
    • dala.tata habilitacja z przegladu literatury 16.11.12, 13:57
      Oto postepowanie, w ktorym autorka otwarcie przyznaje, ze jej praca polega na tym, ze przeczytala mnostwo ksiazek i napisala 'klamre' je spinajaca. Mam trudnosci z taka habilitacja. Rozumiem potrzebe takich ksiazek (wrecz uwazam, ze, jesli dobrze napisane, sa niezwykle przydatne), jednak sa to podreczniki, ktore ulatwiaja poruszanie sie w przedmiocie. Z cala pewnoscia nie stanowia jednak znacnego wkladu w rozwoj dyscypliny.

      Dodam, ze autorka przeprowadzila wywiady z uczonymi zajmujacymi sie omawianym przez siebie problemem, jednak nadal nie widze tego w kateogriach badan na temat badan. Bardzo jestem ciekaw, co z tej habiitacji bedzie.
    • dworzec Re: Autoreferat niejedno ma imie... 13.12.12, 17:27
      Doktor natłukł 70 artykułów w polskich czasopismach naukowych i jak stwierdza:
      "Przedstwiony dorobek pozwala mi stwierdzić, że w obszarze moich zainteresowań naukowych wniosłem znaczny wkład w rozwój dyscypliny nauki o zarządzaniu"

      ciekaw jestem czy recenzenci będą tego samego zdania, autor przedstawia cykl jednotematyczny, więc może się zawieść...
      Tekst linka
      • pfg Re: Autoreferat niejedno ma imie... 13.12.12, 17:30
        dworzec napisał:

        > Doktor natłukł 70 artykułów w polskich czasopismach naukowych i jak stwierdza:
        > "Przedstwiony dorobek pozwala mi stwierdzić, że w obszarze moich zainteresowań
        > naukowych wniosłem znaczny wkład w rozwój dyscypliny nauki o zarządzaniu"

        A, b o ustawa nie precyzuje, czy wkład ma być znaczny jakościowo, czy ilościowo - na tony, ryzy papieru, gigabajty ;-)
        • fajnytoster Re: Autoreferat niejedno ma imie... 13.12.12, 20:56
          Z tym ilościowym dorobkiem w tym przypadku też bym nie szarżował, wiele z tych artykułów to 2-3 stronicowe wprawki. Jeśli więc "dużo" to pod warunkiem, że liczymy na sztuki ;) Zresztą nawet i liczba 70 artykułów nie rzuca na kolana jeżeli się weźmie pod uwagę to, że kandydat bronił doktorat w 1989 roku.
          Wesołe są też wstawki w przypisach, jak na przykład "kont prosty" czy "relacją nazwać można stosunek między rybakiem i rybą".

          Mamy tu kolejne potwierdzenie tezy, że nowa procedura jest postrzegana jako okazja przez wielu, którzy nie dawali rady albo nawet nie mieli odwagi habilitować się w starej. Wtedy nie mogli się zebrać do napisania dobrej rozprawy, a teraz skoro można bez niej to dlaczego by nie spróbować.
      • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 13.12.12, 17:38
        Ba, auor napisal artykul o tym, czym naprawde jest marketing. Czapki z glow - do tej pory wszyscy sie mylili i to nasz rodzimy habilitant wreszcie powiedzial, jak jest naprawde.
        • kramka1 Formatowanie dokumentów do CK 13.12.12, 18:54
          Przegladając nowsze autoreferaty z mojej dziedziny zauwazyłam ze zdziwieniem, że kilka z nich nie jest przygotowanych standardową drogą zapisu pliku WORD-a w formacie pdf, lecz pdf jest utworzony ze skanów wydruku. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale rzecz jest zauważalana z powodu niechlujnego skanowania: tekst jest przekręcony a nawet zdarzył sie plik z niekompletną (obcietą) stroną. Przyznam, ze to mnie bardzo dziwi. Habilitanci to ludzie w takim wieku, ze nie powinni miec problemów z pracą na komputerze oraz powinni miec opanowowane podstawowe programy. Ale widac sie mylę, prawidłowa obsluga komputera i skanera to umiejetnosci ponadnormatywne... ;))
          • pfg Re: Formatowanie dokumentów do CK 13.12.12, 21:21
            kramka1 napisała:

            > pdf jest utworzony ze skanów wydruku

            Idę o zakład, że to jest dzieło CK. Rzecz w tym, że strony są parafowane (po co?!), a CK postanawia demonstrować nam owe parafki.
            • kramka1 Re: Formatowanie dokumentów do CK 13.12.12, 22:25
              pfg napisał:
              > Idę o zakład, że to jest dzieło CK. Rzecz w tym, że strony są parafowane (po co ?!), a CK postanawia demonstrować nam owe parafki.>
              Nie przypuszczam, by w CK az tak się nudzili, by wyręczyli habilitanta w skanowaniu. Habilitant ma dostarczyc papierowe wersje kwitów i DWIE dyskietki z ich wersjami cyfrowymi. Co na CD, to na papierze i vice versa. Raczej obstawiałabym, ze habilitant nie doczytał, jakie papiery ma dostarczyc i potem dorabiał wersje cyfrowe.
              • pfg Re: Formatowanie dokumentów do CK 14.12.12, 00:28
                kramka1 napisała:

                > Nie przypuszczam, by w CK az tak się nudzili, by wyręczyli habilitanta w skanow
                > aniu. Habilitant ma dostarczyc papierowe wersje kwitów i DWIE dyskietki z ich w
                > ersjami cyfrowymi.

                Ale na cyfrowych nie ma odręcznych parafek? (Po co w ogóle te parafki?!) Wersja cyfrowa to oryginał w Wordzie/Open Office lub pdf. Naprawdę, idę o zakład, że to CK skanuje.
                • kramka1 Re: Formatowanie dokumentów do CK 14.12.12, 08:49
                  pfg napisał:

                  > kramka1 napisała: > > Nie przypuszczam, by w CK az tak się nudzili, by wyręczyli habilitanta wskanowaniu. Habilitant ma dostarczyc papierowe wersje kwitów i DWIE dyskietki z ich wersjami cyfrowymi.>
                  >
                  > Ale na cyfrowych nie ma odręcznych parafek? (Po co w ogóle te parafki?!) Wersja
                  cyfrowa to oryginał w Wordzie/Open Office lub pdf. Naprawdę, idę o zakład, że to CK skanuje. >
                  Ciekawe jest Twoje zaparcie w temacie nadaktywnosci CK. A habilitant nie mógł sam zeskanować? Skoro cyfrowa wersja ma być 1:1 wersji papierowej, to logiczne jest zeskanowanie wersji papierowej opatrzonej podpisami. Np. wniosku do CK. Podobnie z autoreferatem, jeżeli habilitant uzna, że musi parafowac każda stronę.
                  Zaangażowanie CK w skanowanie wydaje sie tak absurdalne, że jedyną okolicznością sprzyjającą takiej ewentualnej aktywnosic mogłoby byc, gdyby to jakiś pociotek członka CK złozył papiery awansowe.
                  No ale na pewno Cie nie przekonam tym wywodem, pfg. ;)
                  • whiteskies Re: Formatowanie dokumentów do CK 14.12.12, 09:51
                    Ha, wiem że diagnoza PFG jest słuszna - dwaj młodsi koledzy przeszli niedawno procedurę habilitacyjną i NIE ONI produkowali te skany które są na stronie CK...
                    • kramka1 Re: Formatowanie dokumentów do CK 14.12.12, 10:27
                      No co ja tu moge powiedzieć... No moze to, ze w "moim" wniosku z lipca 2012 jest wyraźnie napisane, ze wszystkie załączniki,w tym autoreferat, zostały dostarczone takze w wersji cyfrowej. Więc byc moze to co dostarczył habilitant i to, co jest na stronie CK, to dwie rózne wersje elektroniczne; tą na stronę CK wykonała sama CK. Ale to znaczy, ze mamy tu z pewnego rodzaju manipulacją, bo czytelnik strony CK nie widzi oryginalnego dokumentu, lecz jego niechlujna kopię wykonana przez osoby trzecie. A to z kolei, przy pewnej skłonności do teorii spiskowych, może nas doprowadzić do wniosku, ze procedura awansowa jest sterowana przez nieuprawione osoby, ktore raz zrobią skan dokumentu, a drugi raz pokusza sie o poprawienie treści zawartych w autoreferacie. W koncu skoro mozliwe jest A, to i o Z nietrudno....
                      Ja jednak wole wierzyć, ze to sami hablitancji odwalają fuchę.
                      • pigwa_polska manipulacje CK Re: Formatowanie dokumentów do CK 14.12.12, 13:01
                        na pewno CK zmienia dokument
                        publikowane wersje maja usuniete adresy i dane personalne - a do CK trafia wersja elektroniczna, bedaca wierna kopia oryginalow - wlacznie z adresami i danymi wrażliwymi
                        • dala.tata manipulacje CK Re: Formatowanie dokumentów do CK 14.12.12, 13:19
                          i usuniecie adresu czy PESELa to jest manipulacja CK, tak? Rzeczywiscie, lepiej jeszcze podac numer dowodu osobistego, a na stronach CK napisac, ze to na tej stornie najlatwiej ukrasc komus tozsamosc. pigwa, moze choc czasem bys sie zastanowila?

                          pigwa_polska napisała:

                          > na pewno CK zmienia dokument
                          > publikowane wersje maja usuniete adresy i dane personalne - a do CK trafia wers
                          > ja elektroniczna, bedaca wierna kopia oryginalow - wlacznie z adresami i danymi
                          > wrażliwymi
                          • kramka1 dot. manipulacji 14.12.12, 13:49
                            Scisle rzecz biorąc, o potenjalnej manipulacji napisałam ja, a pigwa jedynie podebrała tytuł.
                            Co do istoty rzeczy, czasem byłoby dobrze, gdyby dyskutanci na forum czytali materiały źródłowe, a w tym przypadku formualrze wniosku i autoreferatu na stronie CK. Ani w jednym, ani w drugim nie ma miejsca na żadne dane personalne poza nazwiskiem. Czyli nie ma żadnego powodu ich zatajania przez CK, jeżeli oba papiery sa przygotowane zgodnie z wytycznymi CK.
                            • dala.tata Re: dot. manipulacji 14.12.12, 14:32
                              Tyle, ze to pigwa zatytulowala posta w kategoriach manipulacji. natomiast, jak zagladniesz do wnioskow, to wiele osob podaje swoje adresy.
    • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 07.01.13, 11:04
      Tu postepowanie z polonistyki. Jest bardzo ciekawe, bo osiagnieciem w nim jest cykl artykulow. Jestem bardo ciekawy, jak recenzenci do tego podejda.

      Swoja droga tez, habilitantka, ktora zajmuej sie argumentacja, omawia swoje osiagniecie gdzies w srdoku autoreferatu. Znika ono po prostu. Bardzo to dziwne.
      • kramka1 Autoreferat niejedną ma treść... 21.02.13, 18:34
        Na stronach CK pojawiły sie w styczniu autoreferaty czterech osób z mojej działki. Dwa z nich były mniej wiecej normalne, ale dwa zwróciły moją uwagę swoją dziwną formą. W pierwszym z nich autor miesza jak w tyglu, opisując zarówno swoje dobre markowe publikacje jak i komunikaty konferencyjne. A wszystko to pod hasłem odkryć wiekopomnych. ;) Drugi z kolei dośc detalicznie opisuje wyniki, ale nie dośc, ze w opublikowanym autoreferacie nie podał tytułow artykułow, o których pisze, to na dodatek opisowi nadał tak bezosobową formę, że nie sposób dociec, co jest jego zasługą, a co potencjalnych wspołautorów. Oba autoreferaty zawisły w necie, co oczywiste, bo z formalnego punktu widzenia kazdy ma takie samo prawo do autoreferatu głupiego jak i do mądrego. Tym nie mniej zastanawiam się, na ile źle napisany autoreferat może negatywnie odbic sie na przebiegu postepowania. Recenzenci pewnie wejrzą jeszcze w same artykuły, ale pozostali członkowie Rady Wydziału? Gdyby wyważyc wszelkie aspekty postepowania, na ile ważący w jego wyniku byłby taki kiepski autoreferat?
        • dala.tata Re: Autoreferat niejedną ma treść... 21.02.13, 21:06
          zadaj sobie inne pytanie: czy swietnie napisany autoreferat przewazy brak dorobku? oczywisice tak nie bedzie. i dokladnie tak samo nie bedzie w wypadku odwrotnym. Zle napisany autoreferat nie bedzie mial wplywu na ocene. To nie znaczy, ze autoreferat jest zupelnie niewazny, jednak to jest jak dla mnie kwestia wisienki na torcie. jak jest to jest super, ale jak nie ma, tort smakuje tak samo. Nie martwilbym sie za bardzo.
      • hatt.s Re: Autoreferat niejedno ma imie... 22.02.13, 22:43
        Chciałbym zwrócić uwagę na to postępowanie:
        www.ck.gov.pl/index.php/postepowania-awansowe/postepowania-habilitacyjne/dziedzina-nauk-matematycznych/469-ochal-anna
        Postępowanie zakończone pomyślnie. Jednak zwróciłem uwagę na konkluzję recenzji prof. Rybickiego. Dość odważnie zauważa "znaczący wkład" opiekuna naukowego:
        "W ten sposób aktywny naukowo profesor może wyhabilitować każdego doktora".

        A przy okazji mamy polemikę, czy nowa procedura nie jest faktycznie furtką dla podobnych postępowań. Szczerze mówiąc to się już gubię: 3 razy więcej starych przewodów niż nowych w niektórych dziedzinach sugerowałoby raczej przeciwną tendencję.
        • charioteer1 Re: Autoreferat niejedno ma imie... 22.02.13, 22:57
          Ostroznie z takimi konkluzjami. Rybicki tez pyta o stare zasady i nie umie na tak sformulowane pytanie odpowiedziec.
        • capo.di.tutti_capi Re: Autoreferat niejedno ma imie... 23.02.13, 01:37
          to jest przykład rzetelnych recenzji, słabymi punktami są publikacje w dobrych ale nie bardzo dobrym czasopismach, oraz prace w większości z promotorem, co trochę nie pasuje do bycia 'samodzielnym', choć sytuacje ratuje byciem kierownikiem wielu grantów, tzn. mieć główny udział w badaniach,
          jesli chodzi o cytowania w tej dziedzinie, to raczej średnia
        • taistadocentka Re: Autoreferat niejedno ma imie... 20.09.14, 14:16
          W praktyce jest tak, że prawdziwie samodzielny habilitant i prawdziwie samodzielny profesorant zawsze zostanie w polskich warunkach utrącony i zblokowany. W rzeczywistości polskiej zawsze drogą do awansu naukowego jest udowodnienie sitwie, że jest się człowiekiem sitwy absolutnie pozbawionym jakichkolwiek indywidualnych zapędów.
          • adept44_ltd Re: Autoreferat niejedno ma imie... 20.09.14, 14:53
            jeśli używasz kwantyfikatora "zawsze", to bredzisz na potęgę...
          • pfg Re: Autoreferat niejedno ma imie... 20.09.14, 15:29
            taistadocentka napisała:

            > W rzeczywistości polskiej zawsze drogą do awansu naukowego jest udowodnienie sitwie,
            > że jest się człowiekiem sitwy absolutnie pozbawionym jakichkolwiek indywidua
            > lnych zapędów.

            To nieprawda, choć czasem tak się *zdarza*. Wobec tego - współczuję.
    • snerek Co słychać u naszych autorów autoreferatów? 28.01.14, 23:12
      Niektóre z komentowanych tu autoreferatów już doczekały się zakończenia postępowania z okazji którego je napisano.
      Jak z perspektywy czasu oceniacie swoje oceny sprzed 2-3 lat? Coś trzeba odszczekać albo coś się potwierdziło?
    • czlowiek.z.makulatury Zainspirowany wątkiem zacząłem czytać autoreferaty 13.11.14, 07:47
      "Od początku swojej pracy zawodowej związany jestem z SGH to moja kolebka i uczelnia macierzysta."

      Dalej lepiej:

      "Okres Lehrjare wspominam dziś z refleksją nieobcą innym - nie zapominajmy skąd się wywodzimy, albowiem to, przez co przeszliśmy i kto nam w tym pomógł, jest źródłem naszych sukcesów."

      Jeszcze lepiej:

      "Równoległą drogę rozwoju zawodowego wytyczyło podjęcie w 1999 r. pracy w Ministerstwie Finansów[...]. Motyw podjęcia tej pracy był czysto zarobkowy.[...] Po dwóch miesiącach złożyłem rezygnację. Spełniła się zasada I'etera iż "w organizacji hierarchicznej każdy osiąga swój poziom niekompetencji"

      www.ck.gov.pl/images/PDF/Awanse/WalczykKonrad/Autoreferat.pdf
      Jako osiągnięcie jest podany niewielki wkład nienaukowy raport z 40 autorami, dwie publikacje w macierzystym pisemku i jak rozumiem publikacja w czymś polskim oraz coś w litewskim z listy A (Impact 0,459, obecnie usunięty z listy).
      • hohenstauf Re: Zainspirowany wątkiem zacząłem czytać autoref 13.11.14, 15:11
        TRANSFORMATIONS IN BUSINESS & ECONOMICS nie jest obecnie usunięty z listy
        Tri-annual ISSN: 1648-4460
        VILNIUS UNIV, MUITINES G 8,, KAUNAS, LITHUANIA, LT-44280
        Coverage
        Social Sciences Citation Index
        • czlowiek.z.makulatury Re: Zainspirowany wątkiem zacząłem czytać autoref 13.11.14, 15:20
          Racja, błędnie się kierowałem brakiem aktualnego impact factora na stronie.
    • czlowiek.z.makulatury Re: Autoreferat niejedno ma imie... 13.11.14, 08:33
      Habilitant rozpoczął karierę naukową w trzeciej klasie liceum ogólnokształcącego. Poza listą nekrologów nieznanych szerzej profesorów autor jeszcze przed doktoratem odkrył "cykl koniunkturalny" oraz "korzystał z internetu jako jeden z pierwszych w Polsce". Nie jestem ekonomistą, ale zdaje się, że cykl koniunkturalny odkryto wcześniej.

      Referat zwrócił moją uwagę, ponieważ zawiera precyzyjny do dziesiętnych udział własny w monografii będącej osiągnięciem, tzn. 83,5%.

      www.ck.gov.pl/images/PDF/Awanse/PiechKrzysztof/Autoreferat.pdf
Pełna wersja