Dodaj do ulubionych

prośba do habilitanta

29.06.12, 09:29
we wpisie na swoim blogu z 28 czerwca był Pan łaskaw napisać: "Wydaje mi się, że jakaś tam część polskich humanistów dąży do sformułowania swoich własnych zasad nauki, do swoistej naukowej autarkii. Jest wyjątkowo smutne, że znaleźli nowego sojusznika. Wydaje się, że niepoddawanie się rzetelnemu procesowi recenzji, wychodzącemu poza własne środowisko, staje się w polskiej nauce prawem obywatelskim. Przeraża mnie to."
w związku z tym mam prośbę - chciałby poddać rzetelnej ocenie moją książkę poświęconą niektórym aspektom dziejów Polski w okresie po II wojnie światowej (aparat bezpieczeństwa); według Pana taka recenzja możliwa będzie tylko wtedy, gdy napiszą ją obcokrajowcy (bo polscy recenzenci to jakieś przygłupy zamknięte w swoim grajdołku); niestety nie znam nikogo poza Polakami, którzy spełniają warunki specjalisty w zakresie najnowszych dziejów Polski tzn. mają wystarczającą wiedzę o PRL, by określić czy nie napisałem bzdur; znają dorobek historyków w zakresie PRL, by określić czy właściwie uwzględniłem dotychczasowy dorobek nauki, a co najważniejsze - znają dobrze archiwalia dotyczące PRL (zwłaszcza archiwalia MSW i PZPR), by określić czy dobrze dobrałem materiały do tematu, czy wykorzystałem wszystkie potrzebne źródła, czy dokonałem ich krytyki zgodnie z regułami, a wreszcie czy mój tekst ma pokrycie w tym co można odczytać z tych źródeł; przyznam, że zadanie dosyć trudne, bo nikt kto nie zna biegle polskiego nie spełni tych kryteriów (zdecydowana większość archiwaliów jest po polsku), ale może Panu uda się; gdyby jednak nie był Pan w stanie wskazać konkretnych historyków, obcokrajowców o światowej sławie, którzy mogą zrecenzować moją książkę, to miałbym prośbę, by przestał Pan wypisywać bzdury i obrażać publicznie ludzi, którzy nie mieszczą się w pańskiej koncepcji naukowca - takie postępowanie uważam za wyjątkowo ohydne
miałbym też inną prośbę - gdyby zechciał Pan ustalić jaki procent obecnych i przyszłych studentów historii byłoby w stanie przeczytać ze zrozumieniem moją książkę gdybym ją wydał po angielsku i nie w Polsce? a może chciałby Pan powiedzieć, że to stado baranów i tak niczego nie przeczyta i dlatego nie ma się co o nich martwić, ważne jest, by ta książka dotarła głównie do historyków władających angielskim??
z góry dziękuję za odpowiedź
Obserwuj wątek
    • tumanka Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 16:21
      Ja ci odpowiem (choć dziwię się, że chciało ci się zakładać nowy wątek pisząc taki elaborat w sprawie, o którą dalatata z Adeptem kłócą się tu w co drugim wątku, i to od lat). Otóż, jeżeli faktycznie twojej pracy naukowej nie jest w stanie zrecenzować nikt poza znajomymi z okolicy, no to trudno: niech rzeczywiście recenzują koledzy. Zrewiduj tylko swoje pretensje i aspiracje, przyznaj, że to co uprawiasz, to nauka podwórkowa, i takiegoż uznania oczekuj.
      • proon Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 17:11
        skoro poza Polska prawie nikt nie zna się na badaniach w zakresie najnowszych dziejów Polski, to oznacza, że każde badania nad tymi dziejami są "nauką podwórkową" - czy dobrze zrozumiałem? jeżeli dobrze, to mam tylko jedną odpowiedź - bredzisz
        • calaluckosc niepotrzebne i zbyteczne 29.06.12, 18:16
          jesli cala ludzkosc - poza Polakami - radzi sobie bez tych badan, to znaczy, ze sa one zbyteczne i moze nawet malo odkrywcze
          słowo - jakiego uzyles - jest nie na miejscu, zwlaszcza, ze masz osobisty interes w tym aby bronic korytka - jak zwolennicy teorii ewaolucji (jezac sie na USA lub Koreanczykow, za to, ze wycofuja) czy zwolennicy hipotezy o globalnym ociepleniu, niezaleznie od prawdy materialnej - nie mozna byc niezawislym sedzia we wlasnej sprawie, a ocena niepolskich niehistorykow zdaje sie wskazywac na to, ze historie jako nauke nalezy uprawiec miedzynarodowo a przypadek Davisa pokazuje, ze powinien to byc rowniez jezyk angielski.
          Moje dzieci czytajac splodzone przez polskich lokalnych autorow ksiazek historycznych nabraly do dziedziny historii dystansu na tyle mocnego, ze nie chcialy i nie mogly sie tego uczyc - sted polskich autorow jako szkodnikow niszczacych de facto historie - nalezy tak traktowac: jako sabotazystow. Dopiero ksiazkami Davisa przekupilem swoje dzieci - i od nitki do klebka - jak skoncza go czytac - bede szukac innych podobnie uprawiajacych historie autorow, omijajac szerokim lukiem ludzi z polskiego srodowiska nie publikujacych i nie poddajacych sie osadowi spolecznosci miedzynarodowej. Mam juz nauczke.
          I nawet zaczalem podejrzewac, ze powodem, ze polscy ahistorycy (a moze lepiej histerycy?) nie potrafia dogadac sie z historykami czeskimi, słowackimi, niemieckimi, rosyjskimi, litewskimi, bialoruskimi, jest slabosc warsztatu polskich kiszonych we wlasnym sosie uzurpatorow, bo jesli ktos uwaza sie za jedynego nieomylnego - a wszyscy dookola klamia i nie maja racji i uzywa oskarzen ze niby bredza - to pakuje sie go w bialy kaftan i uruchamia procedury finansowane przez NFZ ktore pomoga sprawic by przestal byc grozny.
    • habilitant2012 Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 17:28
      Bardzo dziekuję za tę przenikliwą krytykę. Własciwie to chciałem zignorować ten post, uznając, że nie jestem odpowiedzialny za to, że Pan nie zrozumiał tego, o czym piszę. To z kolei mogłoby być źle odczytane, więc postanowiłem się odezwać. Mam parę rzeczy do powiedzenia:

      1. Mój wpis, co Panu umknęło, był poświęcony prawnym aspektom robienia habilitacji. Bez względu na to, co myślę o historykach, przeraża mnie idea, by prawnie zabezpieczać osobne kryteria oceny dla przedstawicieli dwu dyscyplin. To to jest bzdura, by użyć słowa z Pana postu poświęconemu mojej skromnej osobie. Przeraża mnie jednak jeszcze co innego. Otóż okazuje się, że publiczna krytyka pewnego sposobu uprawiania nauki jest obrażaniem i postępowaniem ohydnym.

      Pozostaje mi skonstatować, że mamy diametralnie różne wyobrażenia na temat ohydy oraz obrażania.

      2. Nigdy i nigdzie nie napisałem, że rzetelne oceny mogą pisać obcokrajowcy. Skoro sam pisuję recenzje, byłoby to dość absurdalne. Obawiam się, że i tu nie do końca zrozumiał Pan to, co pisuję na blogu.

      3. Pokuszę się też o parę słów na temat Pana 'argumentacji'. Skoro już odpowiadam, to równie dobrze mogę skomentować wszystko.

      Używam jednak cudzysłowu, bo zdążyłem już zauważyć humanistyczne strategie radzenia sobie z krytyką - jest to wersja argumentu typu 'straw man'. I rzeczywiście, rozprawia się łaskawy Pan z chochołem w sposób mistrzowski. Któż jeśli nie rodacy znają najlepiej archiwa, nie mówiąc o źródłach...? Czy jednak z obalenia chochoła wynika coś dla historii? Czy wynika coś, jak ma funkcjonować polska historia? Wątpię. A zatem, proszę nie obrażać mojej inteligencji i nie implikować, że polscy historycy zajmują się jedynie tematami, na których znają się jedynie polscy historycy. Dla samego porządku warto by przypomnieć, że najpopularniejszą polską historię napisał Walijczyk, a ostatnio najgłośniejsze monografie z najnowszej historii Polski napisał pracownik University of Princeton i to na doodatek, o zgrozo!, po angielsku (będę oczekiwał zjadwliwej krytyki i twierdzeń, jak to oni się nie znają).

      4. Ale, jeśi Pan pozwoli, zajmę się jednak przez moment chochołem, którego na strzępy Pan rozszarpał. Czy rzeczywiście nie znajdziemy recenzenta kompetentnego i zainteresowanego aparatem bezpieczenstwa w PRL? Otóż 3-sekundowe przeglądnięcie google wskazuje, że historią krajów komunistycznych zajmują się historycy na świecie, hen hen za Polską. Ba! zajmują się również partiami komunistycznymi oraz aparatem represji. Wydaje się, że szczególnie po upadku komunizmu, zainteresowanie historyków europejskich i nie tylko właśnie komumizmem znacznie wzrosło.

      Wychodzi na to, że to, iż Pan nie zna nikogo, kto mógłby Panu powiedzieć parę słów krytyki w recenzji, wskazuje jedynie na to, że Pan nie odrobił zadania domowego! Pozostaje mi pozostać w zadziwieniu - wszak to łaskawy Pan nieustannie wychwala zalety publikowania na internecie. Okazuje się, że nawet się nie chciało Panu na tym internecie poszperać. Ja bym za to studentowi dwóję postawił!

      I na koniec. Nigdy nie twierdziłem, że nie ma tematów, których nie da się publikować na świecie. Nie mam wątpliwości, że historią powiatu pińczowskiego nie zajmują się legiony historyków europejskich. Czy to jednak oznacza, że historia polska (podobnie i polonistyka) ma się zamknąć w swoim środowisku i nosa nie wyściubiać? Polska historia nie ma kontekstów? Nie ma uniwersalności - choćby w doświadczeniu komunizmu? Chocby w doświadczeniu postkomunizmu, którym zajmują sie w rzeczywistości legiony uczonych europejskich. O tym też się nie da napisać? Nic?
      • calaluckosc kłamstwa histeriików 29.06.12, 18:39
        ">>a ostatnio najgłośniejsze monografie z najnowszej historii Polski napisał pracownik University of Princeton i to na doodatek, o zgrozo!, po angielsku<<"
        Prosze o dane

        A co do powiatu Pińczowskiego zajmują się tym historycy zagraniczni - Biblia Pińczowska powstała tam i było tam siedlisko protestantyzmu, który jest przedmiotem badań autorów zagranicznych.

        Wezmy historie polskich i zagranicznych autorów na temat religijnego ruchu Braci Polskich.
        Polscy autorzy - dokonują cały czas fałszowania historii i w zasadzie nie jest to historia a rzymskokatolicka propaganda oderwana od faktów - powtarzająca te same frazesy i interpretująca na jedno kopyto jakiekolwiek fakty a przeinaczająca lub przemilczająca dowody prawdy. Autorzy zagraniczni - często poza polskimi niewiele wartymi materialami sadow inkwizycyjnych - falszowanych jak materialy SB i UB juz w trakcie ich tworzenia - dysponując materialami wytworzonymi przez wygnanych z Polski Braci Polskich - pisza te historie lepiej obiektywniej i co ciekawe - zupelnie nie potwierdzaja niemal niczego z ustalen "polskich historykow" którzy wszyscy mieliby długie nosy jak pinokio - gdyby kłamstwo nosy wydłużało.
        Nawet w liceum uczono, że wszyscy Bracia Polscy byli rzekomo arianami nie wierzacymi w Trojcę Świętą, zdaniem autorow nierzymskokatolickich i niepolskich, jest to nieprawda. Oni byli tolerancyjni i opiekowali sie przesladowanymi przez kler rzymski - w tym rowniez azyly nie odmowili skazanym na spalenie na stosach przez rzymskich katolikow arian i przyjeli ich pod opieke i nawet pozwolili im przemawiac - uwazajac, że nawet jesli glosza bledy to kazdy ma Biblie i sam w sumieniu osadzi czy to co glosza jest sluszne. Za to skierowano na nich gniew siepaczy i cala grupę potraktowano tak jak chciano pierwotnie ukarac samych antytrynitarian.
        Podobnie z wszystkimi innymi aspektami gdzie przeplataja sie interesy polityczne z religijnymi - w Polsce nie uprawia sie historii, aż nawet jeden z moich uczniow powiedzial, ze ma wrazenie, ze historia to prostytutka, ktora przylacza sie do aktualnie posiadajacego wladze. Nie jest wiec to zadna nauka a czesc partyjnej propagandy - a historykow tak historie uprawiajacych nalezy traktowac jako nieuczciwych nienaukowcow. Zwłaszcza tych, którzy nie chcą poddać się ocenie i dyskusji i niezależnych ocen.
      • podworkowy Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 19:23
        przepraszam, ale nie zdzierżyłem i się nawet zalogowałem...
        Jako przedstawiciel kolejnej zapewne podwórkowej nauki (prawo) zapewne zostanę uznany za kolejnego usprawiedliwiacza nędzy polskiej humanistyki, ale co mi tam;)
        1: Norman Davies jako autorytet naukowy z dziedziny historii Polski i osoba kompetentna do recenzowania tekstów polskich uczonych... Po prostu ROTFL. Co następne, Pani Marci Shore jako autorytet w zakresie wiedzy o polskiej lewicy?:)
        2: Badania nad PRL (wiem, że to nie Pana argument, ale nie opanowałem jeszcze wklejania wpisów, które komentuję) to historia podwórkowa? No po prostu bomba. Czyli badania nad polskim prawem cywilnym to też prowincja intelektualna w przeciwieństwie do badań nad - bo ja wiem - teksańskim prawem karnym?
        3: Prace po polsku jako Z ZAŁOŻENIA mniej wartościowe od anglojęzycznych? Brilliant idea:) Czy gdyby "główne nurty marksizmu" nigdy nie wyszły po angielsku, to stałyby się mniej wartościowe?
        4: I teraz chyba fundamentalne pytanie - dlaczego automatycznie zakłada Pan, że książka czy artykuł napisany po polsku i opublikowany w polskich źródłach nie może mieć tego aspektu uniwersalności? Może jednak trzeba taki tekst najpierw przeczytać, by móc to ocenić?
        I jeszcze 2 uwagi ogólne
        1: Koledzy "scjentyści" nie mogą porozumieć się z nami "humanistami" z jednego prostego powodu. Otóż można spokojnie przyjąć, że artykuł opublikowany w przysłowiowym "Ziemniaku polskim" stoi na niższym poziomie niż artykuł w "Nature" (ewentualne wyjątki mieściłyby się pewnie w granicach błędu statystycznego). Otóż - i bardzo proszę o uszanowanie tej opinii osoby, które nie miały nigdy w ręku czasopism humanistycznych - taka zależność NIE WYSTĘPUJE w naukach społecznych.
        Prosta egzemplifikacja:
        Mam właśnie przed sobą (tak, my prowincjusze też czytamy zagraniczne teksty...) numer Critical Review (kto nie wie co to, proszę sobie wygooglować) 4/2011. Są w nim cztery teksty
        a) artykuł poświęcony przedstawieniu tezy, że ludzkie przekonania zawierają w sobie z założenia pierwiastek "nieracjonalny" (np. religijny czy ideologiczny) tj. niemożliwy do udowodnienia. Poziom refleksji - dolne strefy stanów średnich, odkrywczość tekstu zerowa
        b) kuriozalny artykuł poświęcony Sherlockowi Holmesowi jako literackiej odpowiedzi na wyzwania pierwszej globalizacji...
        c) artykuł będący w zasadzie refleksją na temat jednej książki stawiającej odkrywczą (uwaga: sarkazm) tezę, iż współczesna zachodnia demokracja ma w sobie pierwiastek socjalny
        d) kolejny odkrywczy tekst dotyczący sprawy aborcji w kontekście amerykańskim i mówiący o tym, że emocje po obu stronach debaty (surprise!) rosną wraz z wiekiem nasciturusa, który ma być poddany temu zabiegowi
        Ja bardzo serdecznie przepraszam, ale gdybym zdjął z mojej półki polskie podwórkowe czasopismo z branży nauk społ. albo nawet dowolnego tak tu postponowanego pokonferencyjniaka, to bez trudu znalazłbym tam teksty stojące na o wiele wyższym poziomie.
        2) Mam wrażenie, że koledzy scjentyści czasami stawiają wóz przed koniem. Otóż mnie się zawsze wydawało, że czasopisma powstały po to, aby można było gdzieś publikować teksty. Natomiast z niektórych wypowiedzi wynika, że to teksty powstają po to, aby można było coś opublikować w czasopismach z JCR lub ERiH
        Zgadzam się natomiast z Panem w jednej sprawie - prawdziwą plagą polskich nauk społecznych jest niewłaściwie prowadzony proces recenzyjny. I coś trzeba z tym zrobić!
        • charioteer1 Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 20:25
          "Scjentysci" nie rozumieja, jak to jest, ze skoro wasze teksty maja charakter uniwersalny, to nie chcecie sie nimi dzielic. Dlaczego oczekujecie od reszty ludzkosci, ze nauczy sie polskiego, by ten uniwersalizm odkryc?

          Prosby o to, by wskazac wam miejsca, w ktorych moglibyscie toczyc dialog z osobami spoza wlasnego grona i argumenty, ze takich osob nie ma, sa i beda traktowane przez scjentystow z niedowierzaniem. Przedstawiciele innych dyscyplin maja wam szukac miejsc publikacji i recenzentow, skoro sami nie umiecie znalezc?
          • adept44_ltd Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 20:32
            chario, jak znawca humanistyki w ogóle, postaw sobie pytanie, dlaczego dokładnie tak samo jest z historykami z innych krajów europejskich... co więcej, jak przypomnisz sobie cytowane tu kiedyś dane, wynika z nich, że polscy historycy są w czołówce - znikomego w dyscyplinie w świecie - pisania w niewłasnych językach...
              • adept44_ltd Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 20:38
                dla czystej przyjemności dyskusji :)... podejrzewam, że sytuacja prawników jest analogiczna do historyków... może komuś będzie chciało się poszukać danych o publikacjach dla naszych uniwersalistów???
                  • proon Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 20:46
                    no to wróćmy do argumentów - polecam jeden z moich dawnych postów, w których odesłałem do artykułu (po angielsku), w którym są dane jednoznacznie świadczące o tym, że w każdym państwie radykalna większość (powyżej 85%) prac z historii narodowej publikowana jest w języku narodowym - my nie jesteśmy zakalcem tego świata, tak działa cały świat; chyba, że kolega przyjmie założenie - skoro twarde dane nie pasują do mojej tezy, to tym gorzej dla danych
                    • habilitant2012 Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 23:45
                      To może ja poproszę o linki do tych 15 procent prac polskich historyków, które są publikowane po angielsku.

                      Powodzenia!

                      proon napisał:

                      > no to wróćmy do argumentów - polecam jeden z moich dawnych postów, w których od
                      > esłałem do artykułu (po angielsku), w którym są dane jednoznacznie świadczące
                      > o tym, że w każdym państwie radykalna większość (powyżej 85%) prac z historii n
                      > arodowej publikowana jest w języku narodowym - my nie jesteśmy zakalcem tego św
                      > iata, tak działa cały świat; chyba, że kolega przyjmie założenie - skoro twarde
                      > dane nie pasują do mojej tezy, to tym gorzej dla danych
                      • adept44_ltd Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 23:52
                        w którymś z wątków tego typu na forum masz odnośnik do artykułu przedstawiającego badania na ten temat (i pokazującego, że nie ma międzynarodowej historii, poza tym wymiarem paru procent..., który ściśle rzecz biorąc jest wymiarem publikowania po angielsku..., co nie musi oznaczać międzynarodowości), polscy historycy i tak wypadli tam całkiem nieźle... niestety, dalsze ignorowanie faktów ujawni tylko galopującą idiosynkrazję... zamiast której proponuję sensowną krytykę dyscypliny, która swoje ma za uszami...
                        • habilitant2012 Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 00:03
                          Niespecjalnie wiem, do czego pijesz. W poście, na który odpowiadam, proon napisał, że 85 procent historii jest pisana w języku narodowym. Z tego wynika, że 15 procent nie jest. I ja chciałbym zobaczyć te polskie 15 procent. Nie wiem zatem, jakie to fakty ignoruję.

                          Powtórzę, mnie chodzi o te międzynarodowe 15 procent polskiej historii. Gdzie one są?
                          • adept44_ltd Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 00:10
                            dla pełnej jasności dodam - te badania pokazują, że w zasadzie w świecie nie ma czegoś takiego jak międzynarodowa historia... proonowi tradycyjnie pisanie w innym języku utożsamiło się z międzynarodowością...
                            • dala.tata Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 00:19
                              tak, jak ci wlasnie napisalem w mailu. nie wiem, czy jest miedzynarodowa historia. wiem, ze na tematy postkomunistyczne napisano ze dwie bibliteki, w tym historii. to jest cos, co mnie akurat interesowalo i habilitant ma racje, ze na ten temat napisano duzo, a moze nawet bardzo duzo. Rowniez o Polsce.

                              Przyklad proona na temat aparatu represji doskonale sie wpisuje w te literature i jesli on nie potrfi znalezc nazwisk, to znaczy, ze nie potrafi uzywac gugla.
                              • adept44_ltd Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 00:24
                                jak ci odpisałem - skąd autorzy mieli źródła? (a że coś tam i w specyficznym ujęciu napisano, wiem... zresztą, jak rozmawialiśmy, to jedno z moich ale do naszych historyków, że prawie - poza IPN ;-) -nie piszą na ten temat...
                                • dala.tata Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 00:35
                                  a ja tobie :-)

                                  dyskusja ie odnosi sie do tego, co robia europejscy historycy, ale do tego, czy polscy historycy sa wstanie pisac po angieslku. i odpowiedz na to pytanie jest twierdzca. ini pisza. co wiecej, podejrzewam, ze polscy historycy maja wlasnie przewage lokalnej wiedzy. jednak to wlasnie chrzanienie takie jak proona powoduje, ze pisza w swoich lokalnych zeszytach nakielskich, pcimskich czy chelmskich.

                                  adept44_ltd napisał:

                                  > jak ci odpisałem - skąd autorzy mieli źródła? (a że coś tam i w specyficznym uj
                                  > ęciu napisano, wiem... zresztą, jak rozmawialiśmy, to jedno z moich ale do nasz
                                  > ych historyków, że prawie - poza IPN ;-) -nie piszą na ten temat...
                                      • adept44_ltd Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 08:39
                                        w zupełności nie ma za co... z tego naprawdę nic nie wynika w odniesieniu do początków tej dyskusji :) tudzież do rozważań o międzynarodowości historiografii, która to (międzynarodowość) nie istnieje; co więcej polscy historycy na ten temat publikowali jednak (pamiętam kolegę jeżdżącego na konferencje do Londynu) i to najczęściej na ich danych pracowali ci, którzy się tym zajmowali...
                                        • dala.tata Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 08:50
                                          powtarzasz to i powtarzasz adepcie drogi. Jednak poszukaj postu proona, w ktorym przyznaje, ze miedzynarodowosc istnieje, tyle ze jest w mniejszosci (mniejszosc, ktora sklada sie z 15 procent, ktore w polskiej hisotiri nie istnieja0. I moze sobie wart przypomniec, ze zarowno tlumczone sa prace historyczne z innych jezykow, jak i, indycnetalnie al jednak, prace polskich historykow na jezyki obce. zaklinasz rzecywistosc. I moze przypomij sobie rowniez, ze zaakcpetowales, ze isntieje nisza do polskich publikacji z historii najnowszej. juz ci przeszlo?

                                          Co wiecej, w polsce sa historycy nie tylko polski. Oni rowniez publikuja tylko po polsku, prawda. tu tez sie nie da???

                                          warrto tez pamietac, ze proon zaczal ten watek od wpisu habilitanta, w ktorym mowi sie rowniez o polonistyce jezykoznawczej. idea ze nie ma jezykoznawstawa miedzynarodowego jest tak smieszna, ze trudno z tym polemiozwac nawet. jednak i tu nasi dzielni lingwisci publikuja glownie po polsku.

                                          bronisz statusu quo, ktory jest nie do obrony. Nie do obrony jest to, ze polska humanistyka jest praktycznie wylacznie polskojezyczna. Taka jest rowniez polska sochologia, antropologia, politologia. tu sie tez nie da?



                                          adept44_ltd napisał:

                                          > w zupełności nie ma za co... z tego naprawdę nic nie wynika w odniesieniu do po
                                          > czątków tej dyskusji :) tudzież do rozważań o międzynarodowości historiografii,
                                          > która to (międzynarodowość) nie istnieje; co więcej polscy historycy na ten te
                                          > mat publikowali jednak (pamiętam kolegę jeżdżącego na konferencje do Londynu) i
                                          > to najczęściej na ich danych pracowali ci, którzy się tym zajmowali...
                                          • dala.tata Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 08:58
                                            i jeszcze jedno. juz ktos tu powiedzial, ze zajecie sie kompilacja zrodel archiwalnych jest czyms, co moze zrobic magistrant. a tu jakis czas temu proon pisal, ze powiat na dokotrat starczy. to nie jest historia, to jest hobby.

                                            od historyka oczekiwalbym przede wszystkim kontekstualizacji. pokazania tego, co sie dzieje w Polsce w szerszym konktekscie procesow historycznych. I jesli to jest nie do opubikowania na swiecie, to nie wiem, co jest. Postkomunizm jest zreszta swietnym tego przykladem. Jedno z kilku najwazniejszych wydarzen w europie 20 wieku, a byc moze nawet na swiecie, nie ma opracowania polskiego na siwecie. A literatura na temat postkomunizmu, nie tylko historyczna, jest ogromna. I ja akurat uwazam, ze rowniez politycznie wazne jest to, zeby poslka historia, socjologia, ale rowniez literaturoznawstwo bralo udzial w takich debatach. Ico? i nic. bo przeciez ci zza granicy nie znaja wszystkich polskich archiwow. To jest argument absurdalny.
                                            • adept44_ltd Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 09:16
                                              mieszasz różne kwestie, bo tak ci wygodniej..., masz pełną rację z historią... mnie chodzi tylko o to, że nie ma międzynarodowej historii narodowej, gdyż podstawę tejże jest znajomość języka, no i bycie w jakimś historycznym mainstreamie..., to druga rzecz...

                                              ja już ci napisałem, że tak, jestem za tym, jak najbardziej, powinniśmy o tym pisać i piszemy :) (przynajmniej mówię za nas literaturoznawców..., jest bardzo dużo prac na ten temat, w kilku językach, pisanych przez Polaków)
                                              • adept44_ltd Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 09:20
                                                aaa, tylko jeszcze dodam, że ze stricte polską tematyką czeka się w czasopismach międzynarodowych na publikację 2, 3 lata... bo numer z 2-3 artykułami o polskiej literaturze był 2 lata temu, więc trzeba odczekać... ;-)
                                              • dala.tata Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 09:56
                                                adpecie, proponuje, zebys przestal trakotwoac znajomosc jezyka polskiego jako jakas tajemna wiedze. Pomijam juz Polakow pracujacych za granica, ktorzy pisza po angielsku i mowiac po polsku. Osobiscie znam mysle, ze 5 uczonych europejskich, ktorzy mowia po polsku (na roznych poziomach), bo sie zajmuja tematyka polska.

                                                i na koniec. nie wiem co to jest miedzynardowoa historia narodowa, przed chwila bylo o miedzynarodowej historii. co wiecej, w psychologii okolo 0.5 procent artykulow rocznie opisuje badania jakosciowe. Nikt jednak nie twierdzi, ze nie ma psychologii jakosciowej, bo to jest kilka setek artykulow. W historii, wg tego, ktory twierdzi, ze nie ma historii meidzynardowoej jest 15 proc artykulow. Jak poweidzialem, to sa tysiace tekstow. i te tysiace tekstow po prostu znikaja nagle, bo nie ma historii miedzynarodowej? przeciez to absurd.

                                                co do literaturoznawstwa zajmujacego sie postkomunizmem, coz, pozostaje mi wierzyc ci na slowo, ze polscy literaturoznawcy z Polski zajelis ie na swiecie tym problemem. i jest tego duzo.
                                                • adept44_ltd Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 10:14
                                                  Dala, linki, cytaty... tak podyskutujmy - do tych uczonych (5 :), no fakt, nauka międzynarodowa),

                                                  no cóż, co do ostatniego, akurat tu się nie zawiedziesz, kolejna książka wyjdzie zresztą poza Polską w serii, w której jest w boardzie, więc wiadomość masz z pierwszej ręki...


                                                  cały czas jestem pod wrażeniem, tylko pół roku i powrót do formy :), ja w każdym razie wymiksowuję się z tych debat...
                                                  • dala.tata Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 15:05
                                                    adepcie, w sposob oczywisty nie bede dawal nazwisk, linkow, cytatow. ani mis ie chce tego szukac, ani mowic o moich znajomych. i ja rozumiem, ze warto isc w zaparte i twierdzic, ze ich nie ma, proon ci jeszcze doda, ze to publicysci, jednak nie dosc, ze oni sa, to na dodatek to oni wlasnie maja monopol na nauki spoleczne na tmat polski na swiecie. ty natomiast, z proonem u boku, krzycz, jak dalece sie nie da pisac po angielsku o poslich sprawach.
                                            • adept44_ltd Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 09:32
                                              przy tym wszystkim ja mam taki mały apel do rozważenia, bo ja się zastanawiam, po co my o tym tu dyskutujemy, zwłaszcza, że rzeczywistość jest tak ignorowana (wracam uparcie do tekstu wklejonego przez proona i ciszy, która wtedy zaległa... po trzech latach wciskania kitu o międzynarodowości historii; ale jak widzę efekt realnego już zaniknął...),


                                              czy ta dyskusja bowiem służy temu, by wyrazić, że:

                                              1. moje na wierzchu i zawsze będę miał ostatnie słowo,
                                              2. wyrazić mój ból istnienia,
                                              3. dokopać komuś... ???


                                              z tych trzech w sumie ostatecznie przyjmuję 3., pod warunkiem, że ktoś bredzi, ale mówienie, że jest jak jest, poparte dowodami nie jest bredzeniem...


                                              4. czy może powinno chodzić o to, by ustalić, jak jest i zastanowić się, dlaczego tak i ewentualnie, jak można to poprawić???


                                              apelowałbym o 4, od 1 do 3 mamy tu zdecydowanie za dużo...
                                          • adept44_ltd Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 09:12
                                            he he, Dala, odkąd posty proona traktujesz za objawienia ;-)... i odkąd publikowanie w języku angielskim jest znamieniem międzynarodowości???

                                            no tak, właśnie niszowość, jeszcze raz to przyznaję... więc jeśli 4 historyków coś opublikuje, bo jest dobry trend na takie publikacje i fajnie, to nie znaczy, że ma to wyznaczać los dyscypliny, sam to przyznałeś...

                                            poza tym - nie ponoszę odpowiedzialności za wpisy innych ;-), wyraźnie zakreślam warunki obowiązywania moich stwierdzeń...


                                            i cały czas cię zachęcam, prowadź swoją krucjatę w świecie :), namawiaj Niemców, Fancuzów, Włochów etc... na takie postępowanie... spotkasz się z taką samą, reakcją, jak tu... koniec, następną moją odpowiedzią będzie regularne wklejanie postu proona z wynikami pokazującymi, że nie ma międzynarodowej historiografii :)

                                            co do reszty nauk - nie wypowiadam się, nie mam szans tu na forum w konkurencji bycia guru ogólnie nauk humanistycznych i społecznych ;-))), niemniej twierdzenie, że nie ma lokalnej antropologii i że jej tematy da się publikować międzynarodowo jest tak samo celne jak twierdzenie, że nie ma międzynarodowej publikacji, i że nie da się opublikować nic polskiego, amen :)
                                            • dala.tata Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 09:46
                                              Posty proona nie sa objawineinem. Jednak trudno ignorowac badania, ktore jkiedys cytowal. Arguemnty o francji i niemczech sa slabe. Nie masz argumentow po prostu. do tego dodaj publicystycznosc ich publikacji, jak to robi proon. C dla mnie jest juz schodzi a poziom zenujacy. Najpierw nie ma hisotrii miedzynarodowej, jak sie okazuje, ze jest, to jest publicystyczna. A lud ciemny kupi....Po prostu polska humanistyka nie potrzebuje nikogo do oceny, bo sama jest taka swietna.

                                              To jest poziom argumentacji, kotry uznalbym za przedszkolny.
                                              • adept44_ltd Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 10:11
                                                Dala, ja cię przepraszam, ale trujesz jak potłuczony, przywołaj tu artykuł proona, przecież tam nie ma nic na temat międzynarodowej historii!!! jest o publikacji w j. angielskim - rzędu 10% w porywach..., co do reszty zachęcam cię do poczytania sobie ewentualnie do popytania historyków, ja ten etap poznawania sytuacji mam za sobą :)

                                                stwierdzenie, że ja napisałem, że międzynarodowa historia jest publicystyczna, jest przy tym nadużyciem..., nie napisałem,

                                                jak widzę, pół roku to taki okres powrotu do formy po ciosie ukazującym, że wszystko jest inaczej niż twierdziłeś przez ostatnie trzy lata, nieźle, szybciej niż Gołota :)
                        • proon Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 08:55
                          już wam tłumaczono, że nie ma czegoś takiego jak międzynarodowa czy światowa historia Polski, podobnie jak nie ma międzynarodowej historii Francji i Niemiec; nie można bowiem zajmować się historia jakiegoś narodu nie znając jego języka; cała "światowa" historia Polski skupia się w Polsce i jest uprawiana po polsku; są tylko historycy (zdecydowana mniejszość), którzy czasami coś opublikują w innym języku niż narodowy - z tym, że jak pokazuje WoS i Scopus publikowanie po angielsku i niemiecku na tematy polskie nie przekłada się na cytowalność; a jak ktoś jest zainteresowany publikacjami polskich historyków po angielsku to zapraszam do WoS, Scopus i listy ERIH
                          • dala.tata Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 09:00
                            zdecyduj sie proon - wczoraj pisales, ze 85 procent historii jest w jezyku narodowym. to dosc daleko od stwierdzenia, ze nie ma historii miedzynarodowej. et 15 procent bowiem to sa tysiace artykulow i ksiazek rocznie.
                            • nullified Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 15:36
                              kurcze... ale niech mi ktoś wyjaśni -

                              "co to jest *historia miedzynarodowa*" um...

                              Nie, żebym byl jakimś pasjonatem "historii narodowej" bo to bardzo młode przecież zwierzatko a ledwie zrodzone pokazało jadowite kły ;)

                              (z tą historią to tylko przykład bo depczą niektórzy po moim hobby ) xD
          • podworkowy Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 20:55
            Wyczuwam w pytaniu sarkazm, ale odpowiem. Przyczyny są różne i złożone. Jednym się nie chce, w innych dziedzinach (nauki prawne) jest to praktycznie niemożliwe, inni nie znają na tyle języka (napisanie tekstu po angielsku z - bo ja wiem - filozofii naprawdę jest dużo trudniejsze niż z nauk medycznych - tu naprawdę liczy się np. "turn of phrase"), dla innych (zwłaszcza przed awansami) jest to nieracjonalne rozłożenie sił i środków, inni rzeczywiście boją się zewnętrznej krytyki - nie ukrywam, że takie motywacje też oczywiście istnieją.
            Generalnie jednak przyczyna jest niesłychanie prosta i nie dotyczy tylko Polaków, ale także Niemców, Francuzów, Hiszpanów etc. - otóż nikt ze strony scjentystów jak dotąd nie dostarczył naukom społ. przekonującego argumentu za tym, by brali w swojej karierze naukowej za wzór nauki ścisłe. Po co zatem wkładać dodatkowy (niemerytoryczny, tylko językowy) wysiłek w publikowanie w "topowych dżurnalach"? Po co tłumaczyć swoje monografie na angielski (od razu pisać po angielsku nie możemy - nawet, jak umiemy - z przyczyn wyłuszczanych już wielokrotnie na tym forum) zamiast pisania nowych publikacji? Błagam o prostą odpowiedź - po co? Jaki cel naukowy zostałby osiągnięty przy takiej hipotetycznej zmianie paradygmatu uprawiania nauk społecznych?
            • charioteer1 Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 21:11
              podworkowy napisał(a):
              > Błagam o prostą odpowiedź - po co?
              > Jaki cel naukowy zostałby osiągnięty przy takiej hipotetycznej zmiani
              > e paradygmatu uprawiania nauk społecznych?

              A jaki jest cel nauki? Jezeli za cel stawiasz sobie zdobywanie wiedzy o lokalnym spoleczenstwie i komunikowanie jej temu lokalnemu spoleczenstwu, to zmiana paradygmatu nie jest uzasadniona. Jezeli twoje cele sa bardziej uniwersalne, to upieranie sie przy lokalnej komunikacji nie ma wiekszego sensu.

              Przykro mi, ze odpowiedz nie jest prosta.
              • podworkowy Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 21:33
                to ja odpowiem w ten sposób. Jest takie stare filozoficzne pytanie -czy jeśli upadło drzewo w lesie i nikt nie percypował tego faktu zmysłowo, to czy drzewo faktycznie upadło? Ja zawsze twierdziłem, że tak;) Podobnie twierdzę, że tekst naukowy, którego nikt nie przeczytał, pozostaje tekstem naukowym (choć ciężko liczyć go do dorobku;)
                Pan(i) przywiązuje ogromną wagę do komunikacyjnego aspektu nauki, ogłaszania swoich ustaleń światu, itp. Szczerze mówiąc, ja mam to w pięcie. Nie obchodzi mnie, kto mój tekst przeczyta, w ilu egzemplarzach zostanie wydany, czy problem kogokolwiek interesuje itp. Interesuje MNIE, jest realizacją MOICH pasji (może to trochę za duże słowo) badawczych
                W związku z tym dla mnie celem nauki jest pisanie dobrych jakościowo tekstów. I jest to dla mnie również kryterium, jakie będę stosował we wszelkich postępowaniach awansowych, w których już juz zaczynam mieć udział tak długo, jak długo będzie to prawnie możliwe, nie oceniając miejsca czy języka publikacji, ale jej jakość.
                I proszę się nie lękać - nikt jeszcze nie zarzucił mi łagodności w ocenach:)
                Ja naprawdę dostrzegam problem "koleżeńskich" recenzji i na swoją skromną miarę staram się z tym zjawiskiem walczyć. Nigdy jednak nie przełożę słabego parametrycznie wyniku na marną jakość prac i odwrotnie
                  • adept44_ltd Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 21:58
                    chario, no ale tak istniejemy na całym świecie... i jeśli to wzbudza twoją agresję, to chyba warto popracować nad sobą...,

                    niemniej, jak się tak nad tym wszystkim zastanawiam, tzn. nad naszymi tu przepychankami słownymi, to ja przyznam, nie rozumiem przynajmniej dwóch rzeczy:

                    1. twojego rozmijania się z rzeczywistością, bo jak to jest, że dostajesz fakty, badania i je ignorujesz? przecież jako naukowiec eksperymentalny, empiryczny, powinnaś jednak się im przyjrzeć...,
                    2. twojej agresji pod adresem dyscyplin, które myślę jakoś - w swoich szczytach - są porównywalne z tym, co się dzieje w Europie i na świecie (myślę o historii i polonistyce literaturoznawczej), podczas gdy tkwisz w dyscyplinie, o której w jej polskim wariancie tego nie można powiedzieć,
                    3. nie rozumiem też przybieranej przez ciebie retoryki światowego guru, kiedy - jak już kilka razy pisałem, to, co piszesz o humanistyce, jest mniej więcej od 50 lat nieaktualne...


                    twój bezradny adept...

                    Louder Than Bombs...
                    • charioteer1 Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 22:05
                      adept44_ltd napisał:

                      > nie rozumiem przynajmniej dwóch rzeczy:
                      >
                      > 1. twojego rozmijania się z rzeczywistością, bo jak to jest, że dostajesz fakty
                      > , badania i je ignorujesz? przecież jako naukowiec eksperymentalny, empiryczny,
                      > powinnaś jednak się im przyjrzeć...,

                      Nie rozumiem zupelnie, o jakie fakty i badania chodzi.

                      > 2. twojej agresji pod adresem dyscyplin, które myślę jakoś - w swoich szczytach
                      > - są porównywalne z tym, co się dzieje w Europie i na świecie (myślę o histori
                      > i i polonistyce literaturoznawczej), podczas gdy tkwisz w dyscyplinie, o której
                      > w jej polskim wariancie tego nie można powiedzieć,

                      Nie czytam w twoich myslach. Wypowiadam sie o calosci nauk humanistycznych i spolecznych.

                      > 3. nie rozumiem też przybieranej przez ciebie retoryki światowego guru, kiedy -
                      > jak już kilka razy pisałem, to, co piszesz o humanistyce, jest mniej więcej od
                      > 50 lat nieaktualne...

                      Odmawiam dyskusji na temat retoryki. Prosze o odnoszenie sie do argumentow.
                      • adept44_ltd Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 22:10
                        i stąd problem, zarówno w osobności, jak i w zderzeniu tych wyznań i związanych z nimi artykulacji:


                        "Wypowiadam sie o calosci nauk humanistycznych i spolecznych"

                        "Nie rozumiem zupelnie, o jakie fakty i badania chodzi"



                        wyłączam się, ale jeszcze tu wrócę ;-)


                        aaa, w 3. punkcie nie proponowałem ci dyskusji na temat retoryki, ale to taki detal już w tym wszystkim... (i zaprawdę powiadam ci, nie trzeba czytać w myślach, by to odczytać).
                        • charioteer1 Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 23:26
                          Mowimy roznymi jezykami i watpie w mozliwosc porozumienia. Dla mnie twoj ostatni post jest calkowicie niekomunikatywny. Z calej twojej wypowiedzi rozumiem tylko to zdanie:

                          > wyłączam się, ale jeszcze tu wrócę ;-)
                                • charioteer1 Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 00:48
                                  Nie adepcie, to ty brniesz w absurd, odsylajac mnie wciaz do biblioteki, zamiast w sposob klarowny wylozyc swoje argumenty. Nie posiadam twojej wiedzy i nie mam zamiaru jej posiasc, tak samo jak ty najprawdopodobniej nigdy nie posiadziesz mojej. Twoja postawa to zwykly brak szacunku dla rozmowcy.
                                      • adept44_ltd Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 08:36
                                        chario, ja bym na twoim miejscu raczej się głęboko zastanowił, co ty chcesz w tych dyskusjach wyrazić, o mnie naprawdę się nie niepokój, dość wyraźnie to powiedziałem wiele razy, a że nie było ci to w smak, więc odpowiedź była - "nie rozumiem", pewnie tak wygodnie, ale jak na światowego guru, nieco podejrzane... niemniej, gratuluję ostatniego słowa w dyskusji, taki imperatyw, jak tu zauważono, nie? :)
                                        • charioteer1 Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 13:30
                                          Adept, nikt tych naszych dyskusji nie czyta poza pasjonatami, poniewaz nie ma w nich zadnych tresci. Mowie wyraznie: nie rozumiem, prosze wyjasnij, o co ci chodzi. Zamiast odpowiedzi uzyskuje wyjasnienie, ze juz to mowiles wiele razy, na zmiane z odsylaniem mnie do biblioteki. Ponadto wytrwale probujesz mnie obrazic. Przykro mi, ale twoje posty nie sa dla mnie pismem swietym i nie zamierzam ich czytac wielokrotnie, ani prowadzic egzegezy. Nie chcesz, nie potrafisz wyjasnic, o co ci chodzi - twoj bol, twoj problem. Jak dla mnie, po prostu nie masz nic do powiedzenia.
                                          • adept44_ltd Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 13:44
                                            chario, w żaden sposób nie usiłuję cię obrazić!!!

                                            zastanawia mnie tylko, jak to jest, że różowym nosorożcem są wg ciebie ci, którym się nie podoba, że ktoś za odstawianie lipy dostaje dodatkowe punkty, a nie ci, którzy dostają takie punkty, czyli m. in. twoja dyscyplina,

                                            podobnie jak i zastanawia mnie, jak to jest, że z taką agresją atakujesz tych, którzy na całym świecie są lokalni za to, że są tacy w Polsce, a sama wywodzisz się z dyscypliny, która ciągle istnieje u nas w getcie i nie posiada dorobku międzynarodowego, co w jej przypadku znaczy, że nie posiada żadnego, bo lokalnie anglistyka istnieje w Anglii (i okolicach), chociaż jest międzynarodowa...

                                            dodam, że w tych pytaniach nie ma nic obraźliwego, personalnie dotyczą tylko i wyłącznie twojej aktywności na forum (podobnie jak i mój komentarz, że to, co mówisz o uniwersalnej humanistyce i jakoby funkcjonującej w niej kategorii postępu jest anachronizmem, bo jest),


                                            i na takie posty dostaję twoje odpowiedzi typu - nie rozumiem, trudno mi czytać w myślach, twoja składnia nie działa, nie będę tego czytać, itp.... zastanów się albo może lepiej nie, niemniej, jeśli chcesz dalej rozmawiać na ten temat, to prosiłbym o ustosunkowanie się do dwóch pytań powyższych, a nie o kolejne rozważania na temat niejasności tego, co piszę...

                                            dziękuję i z ukłonem

                                            a44
                                            • charioteer1 Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 14:11
                                              Adept, postaraj sie o jeszcze wiecej argumentow ad personam!!!

                                              Odpowiedz na pytanie pierwsze:
                                              Nie zajmuje sie ani literaturoznawstwem, ani jezykoznawstwem anglistycznym i guzik mnie obchodzi za co anglisci dostaja dodatkowe punkty i czemu z tego powodu mialoby im byc lepiej niz biologom, matematykom, czy elektronikom. Jezeli masz problem z anglistami, to nie moja sprawa.

                                              Odpowiedz na pytanie drugie:
                                              Tkwie po uszy w dyscyplinie, ktora jest na wskos miedzynarodowa - w ktorej doktorant z Iranu potrafi opublikowac 12 artykulow w indeksowanych czasopismach. Mnie tez to powalilo na kolana, ale jest jeden taki fenomen. Twoje uwagi o getcie nie odnosza sie zupelnie do tego, czym sie zajmuje. W Polsce bylismy slabi, nawet zalosnie slabi, i nadal jest wiele osob, ktore sa zalosnie slabe. Zlozylo sie na to wiele zaszlosci, o ktorych nie miejsce tutaj rozmawiac. Ale to sie zmienia i powoli zaczynamy byc na swiecie rozpoznawani.


                                              adept44_ltd napisał:

                                              > chario, w żaden sposób nie usiłuję cię obrazić!!!
                                              >
                                              > zastanawia mnie tylko, jak to jest, że różowym nosorożcem są wg ciebie ci, któr
                                              > ym się nie podoba, że ktoś za odstawianie lipy dostaje dodatkowe punkty, a nie
                                              > ci, którzy dostają takie punkty, czyli m. in. twoja dyscyplina,
                                              >
                                              > podobnie jak i zastanawia mnie, jak to jest, że z taką agresją atakujesz tych,
                                              > którzy na całym świecie są lokalni za to, że są tacy w Polsce, a sama wywodzisz
                                              > się z dyscypliny, która ciągle istnieje u nas w getcie i nie posiada dorobku m
                                              > iędzynarodowego, co w jej przypadku znaczy, że nie posiada żadnego, bo lokalnie
                                              > anglistyka istnieje w Anglii (i okolicach), chociaż jest międzynarodowa...
                                              • adept44_ltd Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 14:21
                                                nie było w tym nic ad personam... piszę o dyscyplinie


                                                1. no tak, guzik cię obchodzi własne podwórko, ale masz komentarz do cudzego, gratuluję!, wydaje mi się, że pewna uczciwość w tej kwestii powinna się wiązać z rozpoczęciem swojej krucjaty od własnego podwórka...

                                                2. nie napisałem, że odnoszą się do tego, czym się zajmujesz, rozważamy sprawy dyscyplin, czepiasz się innych dyscyplin, moja sugestia jest taka - zacznij poprawiać od własnej i tylko tyle...


                                                co do ostatniego zdania - i tak trzymać :), bardzo się z tego cieszę, niemniej, jak wiesz, to promil..., więc, powtórzę, może lepiej tu się poczepiać, że powinno być inaczej, a nie przerabiać wszędzie lokalnych historyków na międzynarodowych??? (przedostatnie jest mało relewantne, w tym kraju są same zaszłości...)
                  • podworkowy Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 22:08
                    tyle tylko, że habilitant dokonuje - przynajmniej implicite - nieuprawnionego wnioskowania o marnej jakości prac naukowych humanistów na podstawie tego autarkicznego (niechaj i tak będzie) podejścia - i to jest właśnie kość niezgody.
                    Powtórzę swój przykład z kołakowskim i "głównymi nurtami marksizmu" (dla niezorientowanych, książka trzytomowa, ponad 1200 stron, b. wysoki poziom naukowy). Zróbmy eksperyment myślowy i załóżmy, że książka ta nie zostaje przetłumaczona na angielski i staje się osiągnięciem habilitacyjnym. Załóżmy, że autor ma również dorobek na b. dobrym poziomie merytorycznym, ale dość skromny liczbowo (1200 stron to nie w kij dmuchał) i opublikowany wyłącznie w czasopismach polskich. Czy odmówił(a)by Pan/i nadania mu stopnia dr. hab.? Jeśli tak, to ja pasuję, uznając że różnice między nami są nieprzezwyciężalne. Jeśli nie, to w gruncie rzeczy się zgadzamy (przynajmniej w przypadku postępowań awansowych)
                    • charioteer1 Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 23:22
                      W postepowaniach awansowych jest obowiazek podawania danych scjentometrycznych w autoreferatach. Nie ma obowiazku uzalezniania konkluzji recenzji od tych danych, wiec uwazam, ze eksperyment myslowy troche mija sie z tematem dyskusji. Zarzuty wobec humanistow i spolecznikow dotycza tego, ze w obiegu miedzynarodowym nie publikuja prawie wcale i wynajduja tysiace powodow, czesto niezbyt przekonujacych, na to, by ten fakt usprawiedliwic.


                      podworkowy napisał(a):

                      > Powtórzę swój przykład z kołakowskim i "głównymi nurtami marksizmu" (dla niezor
                      > ientowanych, książka trzytomowa, ponad 1200 stron, b. wysoki poziom naukowy). Z
                      > róbmy eksperyment myślowy i załóżmy, że książka ta nie zostaje przetłumaczona n
                      > a angielski i staje się osiągnięciem habilitacyjnym. Załóżmy, że autor ma równi
                      > eż dorobek na b. dobrym poziomie merytorycznym, ale dość skromny liczbowo (1200
                      > stron to nie w kij dmuchał) i opublikowany wyłącznie w czasopismach polskich.
                      > Czy odmówił(a)by Pan/i nadania mu stopnia dr. hab.? Jeśli tak, to ja pasuję, uz
                      > nając że różnice między nami są nieprzezwyciężalne. Jeśli nie, to w gruncie rze
                      > czy się zgadzamy (przynajmniej w przypadku postępowań awansowych)
                      • podworkowy Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 00:20
                        to oczywiście prawda, tyle tylko, ze mam wrażenie, że niektórzy dyskutanci najchętniej uzależniliby konkluzję od rezultatów scjentometrycznych - tak odczytuję sens zarówno wypowiedzi habilitanta, jak i Pani.
                        To ja znowu zapytam wprost: czy brak publikowania przez humanistę w obiegu międzynarodowym stanowiłby dla Pani negatywną lub nawet dyskwalifikującą okoliczność przy rozpatrywaniu wniosków awansowych, gdyby kształt polskiego prawa zależał od Pani?
                        • charioteer1 Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 00:45
                          podworkowy napisał(a):

                          > to oczywiście prawda, tyle tylko, ze mam wrażenie, że niektórzy dyskutanci najc
                          > hętniej uzależniliby konkluzję od rezultatów scjentometrycznych - tak odczytuję
                          > sens zarówno wypowiedzi habilitanta, jak i Pani.

                          Nie widze nigdzie stwierdzenia, ktore prowadziloby do takiego wniosku. Mysle, ze wszyscy w tej chwili zdaja juz sobie dobrze sprawe z tego, ze w niektorych specjalnosciach tej samej dyscypliny latwiej jest o dobre wyniki niz w innych.


                          > To ja znowu zapytam wprost: czy brak publikowania przez humanistę w obiegu międ
                          > zynarodowym stanowiłby dla Pani negatywną lub nawet dyskwalifikującą okolicznoś
                          > ć przy rozpatrywaniu wniosków awansowych,

                          To zalezy od specjalnosci, a nawet od tematyki, jaka zajmuje sie kandydat. Natomiast uwazam, ze habilitacji nie powinno sie przyznawac za dorobek, ktorego zasieg nie jest nawet krajowy. Historia strazy pozarnej w Hrubieszowie moze zajmowac sie amator, stopien naukowy nie powinien sie za takie osiagniecie nalezec.
                    • habilitant2012 Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 23:48
                      Przykład z Kołakowskim jest pyszny, ma jednak mały problem. Jest dość, by tak rzec, niereprezentatywny. Proszę łaskawie mnie oświecić, ile to prac polskich humanistów jest ostatnio tłumaczonych na język angielski.
                      • podworkowy Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 00:14
                        oczywiście, że celowo wyjaskrawiłem i przywołałem znane nazwisko-w końcu nie rozmawiam ze specjalistami. Chodzi jednak o zasadę-skoro kołakowskiemu, który nie spełniałby postulowanych przez Pana ujednoliconych kryteriów dałby pan w takiej sytuacji habilitację, to znaczy, że kryteria muszą być relewantne do dyscypliny, czyż nie? A przecież całą dyskusję wywołał Pana post o tym, że brak jednolitych kryteriów naukowości to nieporozumienie.
                        • habilitant2012 Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 00:30
                          Może warto przypomnieć jednak, że Kołakowski nie był historykiem. Argumentum ad Kołakowski jest nieco obok problemu, prawda? Co wiecej, argumenty z wyjątków mają to do siebie, że są właśnie wyjątkami. Może Pan zacytuje tłumaczonych polskich historyków.
                        • podworkowy Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 00:52
                          był - zasadniczo - historykiem filozofii, ale to szczegół.
                          Bardzo przepraszam, ale wykręca Pan kota ogonem, wekslując dyskusję na temat historii. Jak napisałem, historykiem nie jestem (co najwyżej hobbystycznym) i nie mam pojęcia, co ostatnio przetłumaczono na angielski. Ja tylko odnoszę się do Pana poglądu, że różne kryteria awansu habil. w różnych dziedzinach nauki są złym rozwiązaniem i usiłuję Panu pokazać - sokratejską metodą - że nie przemyślał Pan problemu do końca...
                      • nullified Re: prośba do habilitanta 30.06.12, 00:23
                        jeśli dobrze kojarzę to *nic*

                        niestety nie wynika to z ich marnej jakości (bo takie o niemarnej też są) lecz z braku kasy. Zwyczajnie panie i panowie, prościej jest wyładować kupe kasy na bzdety niz na jedno porządne tłumaczenie, oj niech będzie ;) na "światowy angielski".

                        Ale.....

                        ...z drugiej strony gdyby mieli sie zajmowac tym szpece od "angielszczyzny ncnowej" to moze i lepiej że nie tłumaczą...hm
      • proon Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 20:08
        no to sporo nas różni kolego habilitancie:
        "przeraża mnie idea, by prawnie zabezpieczać osobne kryteria oceny dla przedstawicieli dwu dyscyplin" - a dla mnie fundamentalnie nie do zaakceptowania jest idea wprowadzenia takich samych kryteriów dla wszystkich dyscyplin, a dla zwolenników urawniłowki mam pytanie - a dlaczego od nauk ścisłych nie wymagać książki-monografii jako podstawy habilitacji (no bo skoro dla humanistów wprowadza się rozwiązania pochodzące z nauk ścisłych, to dlaczego nie odwrotnie)??
        "publiczna krytyka pewnego sposobu uprawiania nauki jest obrażaniem i postępowaniem ohydnym" - tak sugestie, że ktoś kto zajmuje się problemami polskimi i publikuje w sposób nie utrudniający dostępu do wiedzy Polakom, jest przez to gorszym badaczem uznaję za postępowanie ohydne
        "Dla samego porządku warto by przypomnieć, że najpopularniejszą polską historię napisał Walijczyk"
        • habilitant2012 Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 23:38
          Nie jesteśmy kolegami, proszę Pana. I nie będziemy. Przeciez nie dość, że obrażam, to na dodatek ohydą ode mnie wieje.

          Co do reszty posta łaskawego Pana, nie spodziewałem się niczego innego. Davis jest straszny, a Grossie ani słowa, pewnie też nie zasłużył. Chce łaskawy Pan nazwisk - proszę wejść 'na Internet'. A potem to już frazesy i pustosłowie u łaskawego Pana. Zdecydowanie kolegami nie będziemy.

          I nikt polskich histoyków nie zapędza do kąta. Zrobiliście to sami. Ale macie rzecznika praw obywatelskich po swojej stronie. Gratulacje!
    • eni.huso Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 18:59
      jestem z nauk przyrodniczych, ale wpisujac w google modern history, znalazlam taki journal:
      www.press.uchicago.edu/ucp/journals/journal/jmh.html
      jak wpisalam slowo Poland okazuje sie ze jest parę artykułów (dokladnie wyskoczylo 61 podstron):
      www.jstor.org/action/doBasicSearch?filter=jid%3A10.2307%2Fj100236&Query=poland&wc=on&Search.x=0&Search.y=0
      czasopismo ma ISI-JCR ranking: #9 out of 43 in History
      wiec chyba nie takie zle? IF ma 0,5, ale ministerialnych punktow ma 32
      Edytorzy z najlepszych uni w USA, wydawane od 1929 roku co najmniej.

      Ja naprawde, poza innymi tutaj watkami, nie rozumiem jak ktoś mówi ze nie może na dany temat opublikowac czegos w dobrym czasopsimie, tylko pisze kolejna książkę do biblioteki ... sorry.

      jeszcze jest list top 20 journals of history:
      www.timeshighereducation.co.uk/story.asp?storycode=414798
      • adept44_ltd Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 19:48
        w rzeczywistości na te 65 stron jest tam kilka artykułów rzeczywiście poświęconych sprawom polskim :) (no i głównie w związku z dwiema kwestiami wychodzącymi poza to, co polskie: Żydami i II wś), co pokazuje mniej więcej skalę zainteresowania, teraz wypadałoby zajrzeć, co jest w środku, acz przyznam, że znam kilka amerykańskich znakomitych książek związanych z naszymi sprawami, chociaż w zasadzie nigdy nie są poświęcone Polsce - pojawia się ona w kontekście Europy środkowej, zazwyczaj materiały źródłowe pochodzą z drugiej ręki i nie są najnowsze..., niemniej z zaciekawieniem czytam to, co pisuje np. Larry Woolf...
        • podworkowy Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 20:03
          Interlokutorzy nie muszą zaglądać do środka:) Oni wiedzą, że jak coś jest w "topowych dżurnalach" (uwielbiam ten zwrot:)) to jest na pewno świetne, a jak coś jest opublikowane w naszym "Kwartalniku Historycznym" to musi to z pewnością być chłam, zrecenzowany przez kolesi przy wspólnie obalanej flaszce na konferencji w Pcimiu Górnym.
          A tak przy okazji, to zwolennikom jednolitości kryteriów habilitowania się pozwolę sobie wyznaczyć mały czalendż z mojej działki. Proszę otworzyć sobie ot. np. takie Harvard Law Review albo Yale Law Journal (wszystko jest w necie) i idąc w dół od ostatniego numeru znaleźć 10 tekstów napisanych 1: przez autora spoza ośrodka w USA, a następnie 10 tekstów napisanych przez autora spoza USA, Wielkiej Brytanii i Australii.
          Po takiej kwerendzie pewnie okaże się, że nikt w Polsce (Niemczech, Francji, Hiszpanii etc.) nie zasługuje nawet na doktorat z nauk prawnych...
        • nullified Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 20:03
          To po części skutek tego, że nie tłumaczymy krajowych tekstów na języki dostępne dla nietubylców. I to jest bezgranicznie głupie.

          kurcze... znow sie powtórzę... dla "uswiatowienia" krajowej nauki (cokolwiek to znaczy) znajdującej sie poza działką "ścisłową" trzeba wytworzyć masę krytyczną tłumaczonych na (aktualnie angielski) języki obce krajowej literatury. Yeah... nic mi nie przyjdzie z tego, że napisze dobry tekst o ciekawych rzeczach dziejących się miedzy 'n' a 'm' w PL - poza nurtem "postcolonial" - co gettoizuje momentalnie, już nie liczac tego, że nie wszystko da sie do tego worka wrzucić - nikt mi tego nie opublikuje. Powód - brak literatury w języku tambylców.

          • adept44_ltd Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 20:13
            nie tylko, brak literatury, niezbędne jest wpisanie się w trendy, akurat obecnie zresztą panuje całkiem sensowny trend - na który w Polszcze wszyscy są powszechnie obrażeni - wspomniane postcolonial studies, myślę, że gdyby historycy i politolodzy zaczęli czytać tak naszą historię, mogliby bez problemu efekty lektury publikować - tak w świecie anglosaskim, jak i niemieckim... (oczywiście to nie jest rozwiązanie dla całej dyscypliny, ale jakiś, całkiem fajny przyczółek, jak najbardziej...
        • eni.huso Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 20:23
          > w rzeczywistości na te 65 stron jest tam kilka artykułów rzeczywiście poświęcon
          > ych sprawom polskim :)

          byc może, nie bedę polemizować, chciałam tylko pokazać że jakies czasopisma są, z IF, więc kryteria habilitacyjne moga być spełnione również przez "humanistów", ale pewnie prawdziwe powody są inne...

          z innej dziedziny np jak sie wyszuka TOP z journals of paleontology, to jednym z lepszych jest nasze polskie rodzime Acta Palaeontologica Polonica.
          IF=1,9. Czyli ogólnie mozna. Dziedzina że tak powiem też "niszowa", najlepszy chyba IF to 4 w tym zakresie.

          Wiec gdzie jest Journal of Polish History?
          Wlasnie po to żeby pisać po angielsku i żeby cały świat mógł to czytać (czy to nie o to chodzi?), nie trzeba żadnych książek tłumaczyć.
          • adept44_ltd Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 20:29
            jak się wczytasz w to, co tu napisano i jak zanalizujesz wyniki pracy twoje gugla, myślę że bez problemu odpowiesz sobie na postawione pytania, ale jeszcze nieco wysiłku przed tobą... (fakt, humaniści mają łatwiej w związku z interpretowaniem pisma...).
              • adept44_ltd Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 20:35
                a poczytałaś sobie? czy znowu wypowiadasz głębokie wewnętrzne przekonanie... mnie np. wydawało się, że przyrodnik jako ktoś ścisły nie powinien rzucać słów na wiatr i zanalizować wyniki gugla... a nie kompromitować się wrzucaniem czegoś, co nie ma związku z tematem...
                    • eni.huso Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 21:08
                      no widac nie mam daru wyrażania się zrozumiale w jezyku polskim, pewnie dlatego że rzadko go uzywam ;), lub zrobiłam zbyt duży skrót myslowy.
                      Kolega założyciel wątku ma problem ze znalezieniem recenzentów spoza Polski (tak zrozumiałam), może dlatego że ogólnie historia Polski jest mało przybliżana obcym naukowcom, gdyż nie publikuje się w innym języku niz polski (lub mało). Zagraniczne ksiązki o Polsce źle przedstawiają polska historie (tak zrozumiałam), bo może za mało jest artykułów o polskiej historii w języku angielskim. Jakby jeden z drugim zagraniczny poczytali po angielsku o Polsce to by może wiecej zrozumieli?
                      Gdyby w Polsce istniało czasopismo wydawane po angielsku, może problemu by nie było (tak jak przykładowe Acta).
                      Więc wydawało mi sie ze nie ma czasopism historycznych po angielsku ale coś tam w guglach znalazłam (może niezbyt fortunny przykład, ale skąd mam to wiedzieć), więc są.
                      Taki miałam o to skrót myslowy.
                      A tak naprawdę to chciałabym sie dowiedzieć czy skoro ktoś pisze ksiązkę po polsku, to czy nie mogłby wydac w zamian za to serii artykułów po angielsku??
                      • adept44_ltd Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 21:18
                        no to rzeczywiście jakby co innego napisałaś... niemniej z tego postu wynika, że trzeba uczyć ich, by mogli być naszymi recenzentami... ;-)

                        co do sensowności pisania po angielsku już tu wielu pisało... ja bym widział natomiast sens tłumaczenia na angielski, jak najbardziej...
                        • eni.huso Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 21:33
                          > no to rzeczywiście jakby co innego napisałaś... niemniej z tego postu wynika, ż
                          > e trzeba uczyć ich, by mogli być naszymi recenzentami... ;-)

                          nie wiem czy uczyc, ale miło by było żeby wiedzieli trochę wiecej i żeby nie było "polskich obozów zagłady", prawda?

                          > co do sensowności pisania po angielsku już tu wielu pisało... ja bym widział na
                          > tomiast sens tłumaczenia na angielski, jak najbardziej...

                          super pomysł, praca po polsku i ta sama przetłumaczona na angielski, to juz dwie prace ;)
                          Ale powaznie, dla mnie nie ma sensu pisania po polsku ani w biologii ani w humanistyce, bo nikt tego nie będzie czytał.
                          Natomiast artykuly w polskim czasopismie w języku angielskim moga recenzowac polscy recenzenci po angielsku, skoro są w danej dziedzinie najlepszymi specjalistami.
                          Przy wysyłaniu artykułu mozna zasugerować recenzentów, lub nawet jest to konieczne (wymóg czasopisma) i wtedy jest możliwe (jak to ktoś powyżej ujął), że kolesie przy pifku zrecenzuja. ;)
                          • adept44_ltd Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 21:37
                            no to ja ci powiem, raz jeszcze, że specjaliści stamtąd, jeśli tacy są, czytają właśnie po polsku i tak jest w humanistyce, co więcej - by już kompletnie zaszokować - powiem ci, że dokładnie tak samo to wygląda w humanistyce niemieckiej, francuskiej, włoskiej... po prostu to jest coś innego, i jeśli tak trudno to zrozumieć, to chyba lepiej przyjąć z antykartezjańską pokorą niż dążyć do zmian??? nie???
      • proon Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 20:16
        "wpisujac w google modern history, znalazlam taki journal:" - to proszę o uzasadnienie, że artykuły tam zamieszczone są bardziej wartościowe niż te z Dziejów Najnowszych, a poza tym wracam do pytania - jaki procent polskich studentów historii można do tego czasopisma odesłać? czy raczej wybieramy opcję, że po co naszym studentom czytanie artykułów naukowych? poza tym przypominam, że w naszej działce najważniejsze są książki a nie artykuły
        "wpisalam slowo Poland okazuje sie ze jest parę artykułów (dokladnie wyskoczylo 61 podstron" - to proszę poczytać, o czym one są, potem podyskutujemy, bo jak na razie to mam wrażenie, że ta liczba 61 przesłoniła koledze wszystko inne
        " jestem z nauk przyrodniczych" - i proszę się wypowiadać o naukach ścisłych, będzie więcej sensu
        • charioteer1 Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 20:30
          proon napisał:

          > a poza tym wracam do pytania - jaki procent polskich studentów his
          > torii można do tego czasopisma odesłać?

          A to juz jest wasz problem, czego oczekujecie od swoich studentow. Inni nie maja takich problemow.
        • chilly Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 20:34
          A najlepsze, że tego rodzaju dyskusje toczymy już od kilkuset lat. Tylko język się zmieniał (potwierdzić mogą chyba i proon, i adept?). Co mogłoby wskazywać, że i angielski nie będzie wieczny.
          Ktoś tu już zresztą sugerował naukę chińskiego, jako bardziej perspektywicznego. Co na niektórych polskich uczelniach jest już zresztą realizowane. Już cieszę się na te dyskusje naszych wnuków na temat rozumienia tych wyżej punktowanych publikacji naukowych :)
        • eni.huso Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 20:37
          Może zacznę od tego że nie jestem kolega, tylko naukowczynia jak już i lubie dociekac.
          Zamiast sie unosic, to prosze mi wytlumaczyc o co chodzi, bo nie rozumiem własnie, a chciałabym poznać z czym to koledzy humanisci sie borykają.

          wklepując link, nie chcialam nikomu udowodnic ze przykladowe, pierwsze z brzegu, czasopismo jest lepsze, niż Dzieje Najnowsze, ale ilu znakomitych i nieznakomitych zagranicznych naukowców przeczyta nawet najwspanialszy artykul po polsku?
          Dlaczego wspomniane wyzej Acta Palaeontologica Pol moga byc wydawane po angielsku i jakoś to nikomu nie uwłacza, żadnemu polskiemu profesorowi, a nawet inni zagraniczni dzieki temu mogą w nim pisywac.

          A wracajac do polskich studentow. Czy nie można ich odeslać wlasnie dlatego bo nikt z historii Polski nic nie publikuje w czasopsiamch po angielsku? Czy też wystapiło założenie ze student historii nie zrozumie tesktu po angielsku?
          Moi studenci na zajeciach musza czytać po angielsku, z tej przyczyny że muszą czytac nowosci, a nie zebrane w podreczniku po polsku przestarzałe już informacje, lub może (ładniej to zabrzmi) - podstawowe informacje, akurat wyniki sprzed roku w biologii sa czesto stare (nie zawsze).
          juz nie wspomne że prace mgr sa oparte w wiekszości o literature anglojęzyczną.

          > " jestem z nauk przyrodniczych" - i proszę się wypowiadać o naukach ścisłych, b
          > ędzie więcej sensu
          dziekuje bardzo, podobno najlepsza formą obrony jest atak ;)
          • proon Re: prośba do habilitanta 29.06.12, 21:12
            "zacznę od tego że nie jestem kolega, tylko naukowczynia" - sorki nick niejasny
            "Zamiast sie unosic, to prosze mi wytlumaczyc o co chodzi" - już spieszę (strzeliłem piwko i obiecuję, że będę grzeczny)
            " ilu znakomitych i nieznakomitych zagranicznych naukowców przeczyta nawet najwspanialszy artykul po polsku?" - każdy kto ma aspiracje do zajmowania się najnowszymi dziejami Polski musi znać polski, bo w tym języku są prawie wszystkie źródła, a bez badania źródeł nie ma nauki zwanej historiografią, tak więc swobodnie wszyscy możemy porozumiewać się po polsku, nie musimy pisać po angielsku, podobnie jak badacze najnowszych dziejów Francji, Niemiec itp - prawie wszyscy piszą w języku badanych źródeł, czy my mamy odrzucić polski, bo niemodny??
            "Dlaczego wspomniane wyzej Acta Palaeontologica Pol moga byc wydawane po angielsku i jakoś to nikomu nie uwłacza, żadnemu polskiemu profesorowi, a nawet inni zagraniczni dzieki temu mogą w nim pisywac." - środowisko polskich historyków także pisze po angielsku - w różnych zagranicznych czasopismach lub w polskim ale po angielsku Acta Poloniae Historica - z tym, że jak pokazują takie bazy jak WoS i Scopus , cytowalność takich angielskojęzycznych artykułów o dziejach Polski jest równa 0 lub 1; po prostu - jak ktoś nie zna polskiego, to w dyskusji nad najnowszymi dziejami Polski nie weźmie udziału z powodu niemożności poznania polskojęzycznych źródeł, nie będzie cytował prac o tematyce, której nie może podjąć z powodu bariery językowej
            "Czy też wystapiło założenie ze student historii nie zrozumie tesktu po angielsku?" - od kilkunastu lat systematycznie badam problem - czy daną grupę studentów mogę obciążyć obowiązkiem czytania książek i artykułów w języku innym niż polski - na razie rekord jest taki - 10% było w stanie zrozumieć taką pracę po angielsku - czy pozostałe 90% miałem "olać"? przypomnę, że odkąd umasowiliśmy szkolnictwo wyższe kierunki typu historia w większości wybierają osoby, które przed tym umasowieniem kończyły kształcenie na poziomie technikum
            i to na razie wszystko - poza postulatem - szanowni koledzy i koleżanki naukowcy i naukowczynie, nie sadźcie wszystkiego miarą ze swojej dyscypliny, nie jesteście wzorcem z Sevres