proon 03.07.12, 18:57 ciekawy punkt widzenia na problemy edukacji - wyższej też - studioopinii.pl/artykul/9899-krzysztof-lozinski-gleboka-proznia-mozgowa Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
whiteskies Re: do wakacyjnych przemyśleń 03.07.12, 22:20 Prowadzę OGUN-a przez internet (przedmiot uniwersytecki) na który zapisuje się nawet i 120 osób z rożnych wydziałów. Oczywiście, do wykładów są zadania i ćwiczenia, o czym jasno zawczasu informuję, informuję także że żeby przedmiot wybrać potrzebna jest znajomość matematyki i fizyki na poziomie szkoły średniej, że będą zadania i ćwiczenia. Starannie sprawdzam minima programowe, żeby nie przesadzić, logarytmów unikam jak ognia. Niestety, gdy w zadaniu trzeba np. narysować wektor (wiatr) albo obliczyć sinus lub cosinus spotykam się z zarzutami "gdybym wiedział(-a) że to będzie takie trudne nigdy, jako humanist(-a)(-ka) prawni(-k)(-czka) (tu można podstawić wiele, baardzo wiele) bym się na ten przedmiot nie zapisał(-a).... Tak wiec zgadzam się z Łozińskim, a problem jest znacznie szerszy i nie dotyczy tylko "humanistów" (odróżniam od humanistów).... Odpowiedz Link
dala.tata Re: do wakacyjnych przemyśleń 04.07.12, 16:43 Artykul jest ciekawy, czasem autor pisze sensownie, czasem przesadza. Wart jednak pamietac, ze dzisiejsi a-fizyczni i amatemtatyczni studenci byli uczeni przez fizykow imatematykow, ktorych chwali autor. Bez watpienia brak laboratoriow czy pracowni jest powaznym utrudnieniem.jednak mnie jeszcze uczono w pracowniach i wcale nie uczono mnie 'poznawac swiat' ale przerabiano fizyke czy matematyke. Jakos mi sie nie chce wierzyc, dzisiaj jest dramatycznie inaczej, choc minelo juz ladnych pare lat od mojego liceum. Odpowiedz Link
chilly Re: do wakacyjnych przemyśleń 04.07.12, 17:11 Nawet "przerabianie" matematyki i fizyki znakomicie służyło poznawaniu świata, dala. Dziś się "przerabia" niewiele i stąd nasze częste zdziwienia na zajęciach ze studentami. Odpowiedz Link
dala.tata Re: do wakacyjnych przemyśleń 04.07.12, 18:18 Najwyrazniej mi sie pomylilo i dzisiejsi politycy, ktorych mowi autor chodzili do dzisiejszej szkoly. Hmmmm.... Nie sadzilem. Odpowiedz Link
whiteskies Re: do wakacyjnych przemyśleń 04.07.12, 20:04 No coz... "przerabianie" pomagalo. Godzin matematyki i fizyki jest dzis istotnie mniej. Dla ciekawosci: ile miales w tygodniu w liceum? W sieci latwo znalezc plany zajec w szkolach, np tu: www.gimnazjum6.koszalin.pl/plan/index.html Potem, w liceum wiekszosc uczniow ma typowo 2 godziny matematyki tygodniowo i jedna fizyki... Odpowiedz Link
charioteer1 Re: do wakacyjnych przemyśleń 04.07.12, 22:14 Nie pamietam dokladnie, ile to bylo. Ok. 6 tygodniowo przez 4 lata i nie byl to mat-fiz. Odpowiedz Link
podworkowy Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 00:23 tak jak reformy szkolnictwa poczynając od pana Handtkego uznaję za absolutne horrendum (studenci prawa na jednym z najlepszych wydziałów w Polsce nierozumiejący słowa "symbioza"), to jednak nie idealizowałbym starej szkoły - wcale nie było dużo lepiej. Poza tym indolencja naprawdę działa w 2 strony. Prosty przykład - moja klasa maturalna w jednym z najlepszych polskich liceów (zorientowanym scjentystycznie, to fakt), ostatnie zajęcia z historii, ludzie chcą sobie podnieść ocenę na świadectwie maturalnym i wszystkich przyszłych lekarzy i inżynierów zabija prośba nauczyciela o wymienienie dwóch XVII-wiecznych królów Polski... Ja rozumiem, ze np. taki Michał Korybut Wiśniowiecki czy nawet Zygmunt Waza mogą umknąć, ale Jana Kazimierza (Trylogia) i Jana III Sobieskiego (Wiedeń) chyba każdy powinien kojarzyć... Problem z edukacją wykracza poza banalne narzekanie na obecne "zmiany" - tak naprawdę potrzebny jest zupełnie nowy, rewolucyjny model kształcenia dotyczący poszczególnych przedmiotów, a nie powrót do starych czasów... Odpowiedz Link
whiteskies Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 10:00 Sluchaj, stara szkola dzialala jak dzialala, ale dawala szanse zdobycia pelniejszego wyksztalcenia. Nowa nieststy nie daje - zamiast podstaw i tego jak sie uczyc ma w programie "techniki komputerowe " (nauczyciele sa w tym w wiekszosci slabsi od ucznow), "przedsiebiorczosc" (hahahaha - naprawde ucze tego przedsiebiorczy) , zeby nie bylo tylko o religii ( jako katolik natychmiast wycofalbym ten przedmiot)... Nie przeczy temu fakt ze np. i za dawniejszych czasow fizyka byla zle uczona (choc w wiekszym wymiarze) i ze byl to (i tak zostalo) nabardziej chyba znienawidzony przedmiot szkolny. To sie nie zmienilo i nie zmieni, tak dlugo jak nauke fizyki bedzie sie zaczynac od wektorow i pojec (predkosc, przyspieszenie, droga) do ktorych potrzebne sa podstawy rachunku rozniczkowego i calkowego. Majac do wyboru taki program albo nic, jako fizyk zgodzilbym sie na kompletne zaprzestanie nauki w fizyki w szkole, byle tw zamian mlodych nauczyc podstaw logiki i matematyki w zakresie ktory dawalby szanse podstawy fizyki pojac wtedy, kiedy mogloby sie to im przydac. Bo matematyki i logicznego rozumowania nie da sie nauczyc pozniej, a braki we wszystkich innych dziedzinach da sie jakos, gdy zajdzie potrzeba, uzupelnic. Ale to temat na inny watek :) Odpowiedz Link
chilly Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 17:02 whiteskies napisał: > No coz... "przerabianie" pomagalo. Godzin matematyki i fizyki jest dzis istotni > e mniej. Dla ciekawosci: ile miales w tygodniu w liceum? Jeśli dobrze pamiętam, to było tak: fizyka - w klasach Vi, VII i VIII, a następnie I, II i III LO - po 2 godziny tygodniowo (w LO - klasa ok. 26-osobowa dzielona na dwie grupy); chemia - kl. VII i VIII, a potem I, II i III LO - po 2 godziny (podział na grupy j.w.); matematyka - nie pamiętam dokładnie, bo dużo tego było, myślę, że 4-5 godzin tygodniowo (także w IV LO). W LO nie było jeszcze podziału na "profile", za to w w IV LO były przedmioty fakultatywne. Oczywiście, matematyka i fizyka, chyba po 2 godziny w tygodniu :) Religii od przedszkola (nie uczęszczałem) do matury w szkole nie było :( Tzn. była, ale w salkach parafialnych, bodajże 1 godzina w tygodniu, przy czym w podstawówce chodziła większość, w liceum mało kto. Odpowiedz Link
pfg Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 12:11 dala.tata napisał: > Wart jednak pamietac, ze dzisiejsi a-fizyczni i amatemtatyczni studenci byli uc > zeni przez fizykow imatematykow, ktorych chwali autor. Nad fizyką ciąży jakaś klątwa: Jest to od wielu lat najgorzej nauczany przedmiot w szkole. Naukę fizyki jest niesłychanie łatwo obrzydzić, a swoje robi (zrobiła) też negatywna selekcja do zawodu nauczyciela, jaka panowała przez całe lata. To się w dodatku sprzęga: niedowartościowany nauczyciel nielubianego przedmiotu często myśli sobie "ja wam pokażę!" i jeszcze bardziej gnębi uczniów trudnymi zadaniami i wymaganiem literalnego recytowania "regułek". Jednak jako fizyk muszę przyznać, że wiele złego zrobili też autorzy szkolnych programów fizyki. W tych programach jest mnóstwo informacji bardzo szczegółowej, w dodatku podawanej na poziomie abstrakcji jednocześnie zbyt wysokim (patrz list whiteskiesa niżej w wątku) i zbyt niskim (bo taka matematyka jednak nie wystarcza do pełnego zrozumienia). Jest tu też - tak uważam - pewne obciążenie ideologiczne: Przez całe tysiąclecia religia bazowała na pierwotnym lęku człowieka przed niezrozumiałą naturą, więc skoro nauka mnóstwo zjawisk naturalnych wyjaśniła, autorzy programów szkolnych postanowili tę wiedzę przekazać uczniom jako "światopogląd racjonalny". Że piorunami wali nie rozgniewany Bóg, Zeus, Perun czy inna istota nadnaturalna, której trzeba składać ofiary i sowicie opłacać kapłanów, tylko że to ładunki elektryczne są. No, ale skoro ładunki, to trzeba (?!) powiedzieć o jonach, potencjale, wzorze Coulomba, polu elektrostatycznym, protonach i elektronach itd itd. Ja uważam, że fizyki w szkole powinno się uczyć, ale na poziomie pre-calculus, na zasadzie jakościowego zrozumienia zjawisk, zainteresowania światem. Ci, którzy będą tego potrzebowali, nauczą się na poziomie wyższym na studiach (ścisłych lub technicznych). Zaoszczędzony czas można poświęcić na naukę matematyki, a w szczególności na naukę precyzyjnego myślenia, co powinno być, w gruncie rzeczy, najważniejszym celem edukacji matematycznej - a nie jest. Bo matematyka szkolna to też "wzory" i "reguły". Podobne zastrzeżenia mam zresztą i do przedmiotów humanistycznych, ale w przypadku przedmiotów ścisłych - a już zwłaszcza fizyki - przeładowanie programów i braki koncepcyjne (naucz się regułek i sposobów mechanicznego rozwiązywania typowych zadań, rozumieć niczego nie musisz) manifestują się szczególnie boleśnie. Odpowiedz Link
dala.tata Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 13:17 Mysle bardzo podobnie. Mnie szokowalo to, ze ksiazki takie jak Na poczatku byl wodor byly fascynujace, a lekcje fizyki byly totalna zmora. Jestem dosc pewny, ze tak nie musi byc. Fizyka bez watpienia moze byc nauczana inaczej, tak samo jak zreszta matematyka, czy historia, na ktorej uczysz sie glownie 'faktow'. Na razie jednak idee, ze szkola moze pomagac rozumiec swiat zamiast wymagac uczenia sie na pamiec, nie dotarly do piszacych programy, a i pewnie w duzej mierze do nauczycieli. Choby dlatego, ze takie uczenie jest trudne. Odpowiedz Link
fajnytoster Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 13:46 myślę że te idee nie dotarły też do sporej części nauczycieli akademickich i naukowców, którzy dalej zajmują się głównie przedstawianiem studentom faktów (tzw. nauczanie) oraz ich skrupulatnym gromadzeniem wiedzy o nich (tzw. nauka) Odpowiedz Link
felisdomestica Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 14:49 Na razie jednak idee, ze > szkola moze pomagac rozumiec swiat zamiast wymagac uczenia sie na pamiec, nie > dotarly do piszacych programy, a i pewnie w duzej mierze do nauczycieli. Choby > dlatego, ze takie uczenie jest trudne. Z punktu widzenia neurobiologa to wygląda trochę inaczej. Uczenie się i pamięć to zjawiska podlegające treningowi. Niestety nie będzie tak, że uczniowie będą się dobrze w szkole bawić, robiąc ciekawe doświadczenia, pomijając żmudne wkuwanie. Cała szkoła podstawowa, teraz też gimnazjum, jak również szkoła średnia, to trening dla mózgu. Według zwolenników "nowoczesnej" edukacji uczenie się na pamięć jest niepotrzebne - wszak do informacji mamy teraz powszechny dostęp. Zastanawiam się, czy chciałabym żeby operował mnie lekarz, który w trakcie operacji poszuka sobie " w żródłach", którą to żyłę właśnie przeciął...Powie ktoś, no dobrze, przyszły lekarz na studiach się nauczy, po co ma zakuwać w szkole podstawowej? Otóż nie nauczy się, bo nie wyćwiczy sobie mózgu w uczeniu się, czyli przyswajaniu informacji. Mówiąc wprost, synaps będzie miał za mało :). Ja w ogóle nie bardzo rozumiem o co chodzi z tą edukacją...szkoła ma budzić zainteresowania, uczyć umięjętności zdobywania wiedzy. A jaki jest lepszy sposób żeby posiąść umiejętność zdobywania wiedzy jak nie zdobywając ją? Odpowiedz Link
eni.huso Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 15:09 dzieki za ten wpis, bede miala argument na jeczacych studentow :) A tak przy okazji, np fizyke mozna od biedy zrozumiec, ale historia? toc to pamieciowa jak nic :) Odpowiedz Link
pfg Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 15:15 eni.huso napisała: > > np fizyke mozna od biedy zrozumiec, ale historia? toc to pam > ieciowa jak nic :) Mój nauczyciel historii z liceum w grobie się przewraca. Odpowiedz Link
eni.huso Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 21:03 pfg napisał: > Mój nauczyciel historii z liceum w grobie się przewraca. > jasne , zapewne w historii jedno wynika logicznie z drugiego ;) Odpowiedz Link
pfg Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 21:59 eni.huso napisała: > jasne , zapewne w historii jedno wynika logicznie z drugiego ;) Marks tak twierdził, po części za Heglem. Ba, Hari Seldon tak twierdził - lub będzie twierdził - a przed tym autorytetem musisz ustąpić. Mówiąc zaś poważnie, historia, proces historyczny, nie jest redukowalny do zbioru faktów. Odpowiedz Link
fajnytoster Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 22:13 > > jasne , zapewne w historii jedno wynika logicznie z drugiego ;) jasne, zapewne w historii zdarzenia następują chaotycznie i nie mają przyczyn ;) Odpowiedz Link
eni.huso Re: do wakacyjnych przemyśleń 06.07.12, 16:41 nie dorabiajmy teorii do faktow ;) Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: do wakacyjnych przemyśleń 06.07.12, 16:43 no to wszyscy musimy rzucić tę robotę, bo nie wiem, czy wiesz, ale teorie nie istnieją, nie dorobione... Odpowiedz Link
proon Re: do wakacyjnych przemyśleń 06.07.12, 07:32 w historii czasami ciąg wydarzeń był efektem logicznego wynikania jednego z drugiego, ale chyba równie często motorem napędowym dziejów był przypadek lub ludzkie namiętności - z tym, że to wszystko da się zrozumieć i zastosować do objaśniania dzisiejszej rzeczywistości bez wbijania do głowy masy szczegółów Odpowiedz Link
fajnytoster Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 16:17 ale historia? toc to pam > ieciowa jak nic :) no właśnie dla ludzi jest oczywistym, że historia to daty, wydarzenia, fakty i to jest dowód na to, jak głęboko do naszych umysłów sięgnął system nauczania - nie wyobrażamy sobie, że może być inaczej i to nie jest dobry prognostyk na przyszłość ps. ale nie dotyczy to tylko historii, założę się, że dla większości ludzi geografia to pokazywanie miejsc na mapie, a biologia to wymienianie części komórki czy organów ciała. fakty, fakty, fakty Odpowiedz Link
pfg Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 15:14 felisdomestica napisała: > Z punktu widzenia neurobiologa to wygląda trochę inaczej. Uczenie się i pamięć > to zjawiska podlegające treningowi. Celny argument. > A jaki jest lepszy sposób ż > eby posiąść umiejętność zdobywania wiedzy jak nie zdobywając ją? Niby tak, ale jeśli owa wiedza jest wiedzą pozorną (model atomu Bohra, który ma wartość wyłącznie historyczną, a wartość poznawczą ujemną, gdyż utrwala fałszywe intuicje) lub też oznacza zbiór niepowiązanych faktów (wzór na indukcję magnetyczną wewnątrz nieskończonego solenoidu, wartość liczbowa stałej Avogadra z dokładnością do czterech cyfr dziesiętnych - kto by się za to przejmował rzędem wielkości?), to zdobywanie takiej wiedzy do niczego nie zachęca. Odpowiedz Link
fajnytoster Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 16:19 pfg napisał: > felisdomestica napisała: > > > Z punktu widzenia neurobiologa to wygląda trochę inaczej. Uczenie się i p > amięć > > to zjawiska podlegające treningowi. > > Celny argument. neurobiologiem nie jestem, ale podejrzewam, że rozumienie to też zjawisko podlegające treningowi [oczywiście nie w polskiej szkole ;) ] Odpowiedz Link
felisdomestica Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 16:56 Rozumienie przychodzi z czasem, wraz z osiągnięciem krytycznego poziomu wiedzy :-). Odpowiedz Link
fajnytoster Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 17:10 > Rozumienie przychodzi z czasem, wraz z osiągnięciem krytycznego poziomu wiedzy > :-). ojjj, wcale nie... Odpowiedz Link
chilly Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 16:51 pfg napisał: > Niby tak, ale jeśli owa wiedza jest wiedzą pozorną (model atomu Bohra, który ma > wartość wyłącznie historyczną, a wartość poznawczą ujemną, gdyż utrwala fałszy > we intuicje) W końcu go chyba wreszcie usunięto z podręczników chemii dla liceów? > wartość liczbowa stałej Avogadra z dokładnością do czterech cyfr dziesiętnych - kto by się za to przejmował rzędem > wielkości?), O, sorry, to chyba tylko w Krakówku. Wszystkim wystarczało 6,02 raz coś tam. Ii to "coś tam" tez należało znać, choć l. A. niekoniecznie musieli znać uczniowie co najwyżej dostateczni. Liczbę zawsze można zresztą znaleźć w tablicach (dziś - zapewne w Google), ważniejsze było zawsze to, co z tą liczbą uczeń potrafi zrobić :) Odpowiedz Link
felisdomestica Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 16:55 Programy szkolne trzeba więc aktualizować, usuwać to co błędne. Ale to nie jest równoznaczne z nieuczeniem faktów. Moim zdaniem naiwna jest wiara, że uczniowi wystarczy zaszczepić "umiłowanie wiedzy" (zresztą jak to zrobić?) i on sobie sam jej poszuka. Otóż nie poszuka sobie bo, zgodnie z naturą ludzką, pójdzie po linii najmniejszego oporu. Nieprzymuszony nie będzie się uczył. Nauka sprawia przyjemność tylko tym najzdolniejszym, reszta musi ciężko pracować, ćwiczyć mózg, żeby coś w głowie zostało. Ciekawość świata dobra rzecz, ale nie w każdym da się ją rozbudzić. Niektórzy wola kopać piłkę niż szukać w internecie jak Pitagoras wyprowadził swoje twierdzenie. Zresztą najpierw musieli by wiedzieć, że ktoś taki istniał. Odpowiedz Link
pfg Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 18:51 felisdomestica napisała: > Moim zdaniem naiwna jest wiara, że uczniowi wystarczy zaszczepić "umiłowanie wi > edzy" (zresztą jak to zrobić?) i on sobie sam jej poszuka. Otóż nie poszuka sob > ie bo, zgodnie z naturą ludzką, pójdzie po linii najmniejszego oporu. Żeby nie było wątpliwości, ja też nie uważam, że "umiłowanie wiedzy" wystarcza. Na dowód - oto, co pisałem ponad miesiąc temu; chodzi mi zwłaszcza o końcówkę. Ale wiedzy nie należy obrzydzać. Odpowiedz Link
dala.tata Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 21:57 Mysle, ze nikt nie mowi jedynie o zamilowaniu do wiedzy. Uczylem sie w tzw. elitarnym liceum. Jednak geografia to dla mnie dzisiaj setki liczb - od wydobycia wegla w ZSRR i Kolumbii, przez populacje Nikaragui i Laosu, az do dlugosci Nilu, Amazonki i Wisly. Po jaka cholere mi pamietac te fakty? Historia jeszcze nie byla taka zla, bo nauczycielka historii, sekretarz POP, nawiasem mowiac, starala sie uczyc historii nie tylko jako ciagu faktow - jednak to wszytko bylo glownie historia polityczna. Fizyka i matematyka, chemia, biologia, to byly zmory. a pieprzonego modelu atomu Bohra uczylem sie na pamiec, bo za cholere nie moglem tego zrozumiec. Najsmieszenisjze jednak bylo to, ze ja sie przy okazji zaczytywalem np. w ksiazkach z serri +- niskonczonosc. tam byla fizyka, bilogia, geografia wylozone tak, ze to bylo naprawde ciekawe. idea ze nauka ma polegac na ciwczeniu mozgu jest absurdem. chcesz ciwczyc pamiec, daj dzieciom wierszyk do zapamietania. od pamietania jest encyklopedia. Odpowiedz Link
chilly Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 22:48 Ależ dala, "ćwiczenie mózgu" nie jest równoważne "ćwiczeniu pamięci"! A jeśli tak wspominasz swoją przygodę z modelem atomu Bohra, to postaw sie w sytuac ji uczniów, którzy tego Bohra już nie mają, ale za to mają to, co było potem. A z wyobrazeniem sobie tych modeli jest znacznie gorzej! I jeszcze jedna uwaga, przyczynek do naszych dyskusji n.t. angielszczyzna - polszczyzna. Otóż Bohr był antytalentem językowym, na konferencjach mówił, jak to określano, nilsborszczyzną. A jednak słuchano go z uwagą. Odpowiedz Link
dala.tata Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 23:13 na temat tego modely juz sie wypowiedzial pfg. Nie znam sie na fizyce, mam jednak malo watplwisoci, ze usuniecie tego wielkiego ciagu rownan fizycznych zrobilo dobrze polskiej edukacji i dzieciom. Chilly, ja rozumiem, ze ty jestes niezadowolony z obcinania programow. ja akurat mysle, ze to raczej dobrze (co do zasady - detali nie znam). Mysle, ze duzo lepiej jest uczniow zainteresowac, a przy okazji nauczyc mniej, niz zmusic ich do zakucia z nienawiscia do wszystkiego, czego sie maja nauczyc. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: do wakacyjnych przemyśleń 06.07.12, 00:32 dala.tata napisał: biorąc pod uwagę produkt dzisiejszej szkody, myślę, że niezwykle ryzykowne jest stwierdzenie, że cokolwiek tam się wydarzyło, jest dobre... braku synaps nie oszukasz... ;-) Odpowiedz Link
proon Re: do wakacyjnych przemyśleń 06.07.12, 07:27 tym razem zgadzam się z dala.tatą - zakuwanie na pamięć różnych (najczęściej mało przydatnych w życiu) szczegółów było zmorą polskiej szkoły, szkoda, że taki model (tyle, że oparty na małej ilości szczegółów) dalej funkcjonuje - zamiast doświadczać, poznawać i myśleć, uczniowie wkuwają gotowe syntezy i ćwiczą rozwiązywanie testów Odpowiedz Link
nullified Re: do wakacyjnych przemyśleń 06.07.12, 16:04 uczą się tego co jest im "przydatne" i uczą się tego w sposób "praktyczny" - serio - przydatne jest im to co wspomaga rozwiązywanie testów, praktyczność to też umiejętność kompilacji (to ci lepsi i nie do końca dostosowani, lepiej przytstosowani wybiorą kopiowanie) danych co dawniej nazywało się ściąganiem. Jaki przyjmiesz model oceny takie będziesz mieć produkty do oceniania - ludź, mały też, w końcu jak inne zwierzęta oportunistą jest. Z ciekawostek o "czci dla wiedzy, tradycji, nauki i inne blabla": www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,12084172,Likwidacja__Ossolineum___Koniec_najstarszego_polskiego.html Odpowiedz Link
chilly Re: do wakacyjnych przemyśleń 06.07.12, 09:26 dala.tata napisał: > usuniecie tego wielkiego ciagu rownan fizycznych zrobilo dobrze polskiej edukacji i dzieciom. :) > Mysle, ze duzo lepiej jest uczniow zainteresowac, a przy okazji nauczyc mniej, niz zmusic ich do zakucia z nienawiscia do wszystkiego, czego sie maja nauczyc. Jest jeszcze taki wariant: zainteresować i nauczyć więcej. Odpowiedz Link
dala.tata Re: do wakacyjnych przemyśleń 06.07.12, 12:41 tak, jesli to by sie udalo, byc moze tak. jednak ja nie jestem przekonany, czy kazde wiecej przeklada sie automatycznie na lepiej. Innymi slowy, jestem dosc przekonany, ze jest gdzies granica tego, ile warto nauczyc w szkole. nie jestem pewien, gdzie ona jest, jestem pewien, ze mnie w szkole uczono tysiace niepotrzebnych rzeczy, ktore zapominalem zaraz po klasowce. chilly napisał: > Jest jeszcze taki wariant: zainteresować i nauczyć więcej. Odpowiedz Link
chilly Re: do wakacyjnych przemyśleń 06.07.12, 17:11 Ale my, zdaje się, jesteśmy na razie bardzo daleko od tej granicy przesycenia wiedzą. Zresztą, taki na przykład roztwór może być, i owszem, przesycony, ale tylko w szczególnych okolicznościach, zwykle też nie za długo. Normalnie uzyskujemy stan co najwyżej nasycenia i dalsze dosypywanie (wiadomości?) nic już nie da. Odpowiedz Link
dala.tata Re: do wakacyjnych przemyśleń 06.07.12, 18:10 a jestesmy? jestes pewien? na jakiej podstawie to mowisz? ze maturzysci sa zle przygotowani do studiow? ze nie umieja myslec? ze nie sa samodzielni? ze zle ich nauczono? z tego wcale nie wynika ze uczymy za malo. z tego jedynie wynika, ze uczymy zle. chilly napisał: > Ale my, zdaje się, jesteśmy na razie bardzo daleko od tej granicy przesycenia w > iedzą. > Zresztą, taki na przykład roztwór może być, i owszem, przesycony, ale tylko w s > zczególnych okolicznościach, zwykle też nie za długo. Normalnie uzyskujemy stan > co najwyżej nasycenia i dalsze dosypywanie (wiadomości?) nic już nie da. Odpowiedz Link
adept44_ltd Re: do wakacyjnych przemyśleń 06.07.12, 18:39 no ale jeśli fundamentalne dwie zmiany w edukacji polegały na: 1. zmniejszeniu ilości godzin, 2. zwiększeniu ilości pensjonariuszy... no to ja jednak nie będę się samobiczował i będę twierdził, że nie mamy szansy uczyć dobrze... Odpowiedz Link
chilly Re: do wakacyjnych przemyśleń 07.07.12, 08:28 Pozwolę sobie nieśmiało zwrócić uwagę, że są dwie strony procesu edukacyjnego. I że są dzieci, rodziny, które nieźle sobie radzą. Mimo wszystko. Wystarczy zajrzeć w któreś popołudnie np. do szkoły muzycznej, gdzie dzieci uczęszczają niezależnie od realizowania "normalnego" obowiązku szkolnego. Nie będę więc grzmocił się nieustannie we własne piersi, dala. Choć rozumiem, że trudno dziś znaleźć czas na cokolwiek, jako że "nie da się" oprzeć magii telewizji, urokowi internetu i gier komputerowych, co odbija się nie tylko na kondycji umysłowej, ale i fizycznej uczniów. A przy tym szkoła, której nie stać niemal na nic. Jeszcze na początku lat 80. w szkole był np. odtwarzacz wideo, którego nie było w większości domów (przynajmniej na wsi). Szkoła oferowała też uczniom liczne zajęcia dodatkowe, które wydawały im się atrakcyjne. Co dziś może być atrakcyjne dla 11-12-latek? Lekcje makijażu? Kursy przygotowujące do startów "na miss" czy chodzenia po wybiegu? A co byś zaproponował chłopcom? I kto za to zapłaci? Owszem sporty walki. Co poza tym? Odpowiedz Link
felisdomestica Re: do wakacyjnych przemyśleń 06.07.12, 12:46 dala.tata napisał: >idea ze nauka ma polegac na ciwczeniu mozgu jest absurdem. chcesz ciwczyc pamiec, daj >dzieciom wierszyk do zapamietania. od pamietania jest encyklopedia. Uściślijmy, że mówiąc o nauce mam na myśli proces nabywania umiejętności i wiedzy, nie naukę w sensie czynienia odkryć naukowych. Uczenie się wierszyków i piosenek jest bardzo dobrą metodą ćwiczenia mózgu, zaleca się ją na przykład osobom starszym, żeby przeciwdziałać deficytom poznawczym. Bardzo dobrą formą treningu mózgu jest czytanie książek, które wymaga koncentracji, w przeciwieństwie do oglądania telewizji, które raczej nie ma działania stymulującego. Pisząc recenzje, głowiąc się nad nimi, trenujesz mózg nawet o tym nie wiedząc :-). Trzeba zrozumieć, że nasza wiedza, umiejętności, inteligencja, ma podłoże materialne. I na to podłoże można do pewnego stopnia wpływać. Z mózgiem jest troche jak z mięśniami. Jak ich używasz, to je masz :-). A co do wątku geograficznego...zawsze mnie zastanawia, dlaczego ludzie z uporem twierdzą, że jakaś wiedza jest im kompletnie niepotrzebna. Może wylądujesz kiedyś w amazońskiej dżungli i dzięki znienawidzonemu nauczycielowi geografii trafisz do domu :-). Poważnie mówiąc, wydaje mi się że żadna wiedza nie hańbi. I nieprawdą jest, że szkoła zaśmieca pamięć niepotrzebnymi faktami. Mózg sobie doskonale radzi ze sprzątaniem i robi miejsce na nowe rzeczy. Ale zawsze jakaś synapsa zostaje, i może się przydać w najbardziej nieoczekiwanym momencie :-). Odpowiedz Link
dala.tata Re: do wakacyjnych przemyśleń 06.07.12, 12:56 Rzeczywiscie, w amazonskiej dzungli zastosuje wiedze o poziomie wydobycia wegla w Nikaragui. Absolutnie tak. Na dodatek, zeby na pewno wyjsc z niej, doloze wegiel brunatny oraz produkcje stali w Kazachstanie. Otoz wiedza jest w konktescie. Nie ma najmniejszego sensu uczyc 15latka o wydobyciu miedzi na Ukrainie. To jest wiedza smieciowa. Mozna argumentowac, ze producentowi miedzi, z kolei, taka wiedza jest przydatna. Materialnosc podstawy naszej wiedzy nie jest pod znakiem zapytania. Ja nawet nie kwesitonuje koniecznosci pamietania przeroznych rzeczy przez uczniow. Ja protestuje przeciwko opieraniu nauczania w szkole o pamieciowke. i nadal uwazam, ze tweirdzenie, ze szkola jest od tego, zeby 'cwiczyc mozg' jest absurdalne. Nie wiem, czy jest jakas wiedza, ktora hanbi. sa natomiast rzeczy, ktorych ja wolalbym nie wiedziec. Rozmiar biustu Dody na przyklad bylby jednym z faktow, ktorych nie chce wiedziec. CO wiecej, wolalbym, zebys sie zastanowila nad teza, ze mozg sobie radzi. moze i sobie radzi, jednak uczen po chwili nie radzi sobie z hierarchizacja i systematyzowaniem wiadomosci. i ja duzo bardziej wole, zeby moj doktorant umial znalezc i ocenic informacje niz po prostu je wszystkie mial, nie umiejac z nich sensownie korzystac. Odpowiedz Link
felisdomestica Re: do wakacyjnych przemyśleń 07.07.12, 01:25 Rozmiar biustu dody to nie żadna wiedza, nie sprowadzaj dyskusji do absurdu :-). A co wiedzy śmieciowej, to Nikaragua i Ukraina chyba by się obraziły, ze tak lekceważąco je traktujesz. W czasach globalizacji chyba powinno się coś wiedzieć o świecie? Nie przesadzajmy, tych strasznych faktów nie było tak dużo, też chodziłam do szkoły w czasach PRLu i nie zabiła mnie ona. Po prostu nie chciało ci się ich uczyć, nudziły cię. I tu jest pies pogrzebany. Ogólne wykształcenie to nie tylko to co nas interesuje. Umiejętność czytania rzeczy nudnych na przykład bardzo się w życiu przydaje - vide wszelkie umowy. > Ja nawet nie kwesitonuje koniecznosci > pamietania przeroznych rzeczy przez uczniow. Ja protestuje przeciwko opieraniu > nauczania w szkole o pamieciowke. Ja z kolei nie kwestionuję, że rzeczywistość trzeba rozumieć. Ale nie da się zrozumieć bez znajomości faktów. I nie wszystko daje się przekazać w sposób żywy i "eksperymentalny". Atomu w szkole nie rozszczepisz. Zresztą nie wiem, dlaczego jest takie parcie na eksperyment, pokaz. Nie ma w szkole czasu na wymyślanie koła po raz n-ty. W sumie cywylizacja rozwinęła się dzięki pismu, bo można było przekazać wiedzę... a tu prosze, juz nikt nie chce tej wiedzy :-). CO wiecej, wolalbym, zebys sie zastanowila nad teza, z > e mozg sobie radzi. moze i sobie radzi, jednak uczen po chwili nie radzi sobie > z hierarchizacja i systematyzowaniem wiadomosci. i ja duzo bardziej wole, zeby > moj doktorant umial znalezc i ocenic informacje niz po prostu je wszystkie mial > , nie umiejac z nich sensownie korzystac. Większość faktów człowiek zapomina, bo mózg nie jest w stanie utrzymać w "bieżącej" pamięci zbyt wiele. to miałam na mysli mówiąc o "radzeniu sobie". Co masz na myśli mówiąc o hierarchizowaniu? czy w obrębie dyscypliny, czy interdyscyplinarnie? Tzn, czy mam określać, czy wazniejsza jest historia Polski od historii Nikaragui, czy historia Nikaragui jest ważniejsza od elektrochemii? Zresztą inteligentny uczeń/student/doktorant sobie z tym poradzi, mniej inteligentny już nie i nic na to się nie poradzi. Odpowiedz Link
dala.tata Re: do wakacyjnych przemyśleń 07.07.12, 01:35 Nie sprowadzam dyskusji do absurdu. jesli zadna wiedza nie hanbi, nie hanbi rowniez wiedza o paniach: dodzie, cichopek i rutowicz (choc tozsamosc dwu ostatnich mi umyka). z kolei nie traktuje lekcewazaco ani Ukrainy, ani Nikaragui. Lekcewazaco traktuje wiedze na temat wydobycia wegla kamiennego tamze. i tak. jako uczacy musisz okreslic, czy wazna jest wiedza o wydobyciu wegla kamiennego w Nikaragui. Odpowiedz Link
felisdomestica Re: do wakacyjnych przemyśleń 09.07.12, 10:32 dala.tata napisał: i tak. jako uczacy musisz okreslic, czy wazna jest wiedza o wydobyciu wegla kam > iennego w Nikaragui. Tak. Zgadzam się. Jako uczący/finansujący edukację decydujesz co jest ważne. Natomiast jako uczący się, czyli uczeń, już nie. Szkoła to dla wiekszości ludzi jedyne miejsce, w którym mają szansę łyknąć nieco ogólnego wykształcenia nawet wbrew własnej woli :-). Na studiach chłoną (he he) już tylko wiedzę specjalistyczną i jest wielka szansa, że taki informatyk, na przykład, nie tknie Szekspira, a polonista nie poczyta Wiedzy i Życia. Dlatego ze smutkiem czytam o kolejnych propozycjach ograniczania programów szkolnych, zabierania godzin poszczególnym przedmiotom i wczesne profilowanie szkół. Odpowiedz Link
chilly Re: do wakacyjnych przemyśleń 06.07.12, 17:07 dala.tata napisał: > Mnie szokowalo to, ze ksiazki takie jak Na poczatku byl wodor byly fascynujace, a lekcje fizyki byly totalna zmora. Jestem dość pewny, ze tak nie musi byc. Teraz będzie "na poważnie". Obecnie na uni (na pewno moim) 1/3 kursów ma być "do wyboru". Zastanawiam się więc na przygotowaniem takiego, ciekawszego w formie kursu. W którym jednak - biorąc pod uwagę potencjalnych "klientów" - muszę uciec od matematyki, wzorów i równań. No i tak zastanawiam się, czy to będzie jeszcze uczelnia, czy zebranie Koła Gospodyń Wiejskich lub Uniwersytetu Trzeciego Wieku (choć chyba już sobie odpowiedziałem - organizuję!). No ale gdyby tak zorganizować kurs brydża (znakomicie rozwija, choć może nie fizycznie) - na to się chyba nie porwę. Na razie :) Odpowiedz Link
ford.ka Re: do wakacyjnych przemyśleń 07.07.12, 06:39 A co powiesz o takich zajęciach z literatury, żeby nie trzeba było zbyt wiele czytać. Idealny tekst to taki, który da się w całości odczytać na głos w pięć minut... Odpowiedz Link
chilly Re: do wakacyjnych przemyśleń 07.07.12, 08:33 Są przecież kursy czytania tak szybkiego, że - wnioskując z reklam - pozwolą każdą książkę przeczytać w 5 minut. Ale to nie moja specjalność. P.S. Pisząc powyżej o tych kursach, nie miałem na myśli np. fizyki dla fizyków, czy choćby chemików lub też innych biologów, ale "Fizykę dla pedagogów" (nauczycielek przyrody w podstawówce), albo nawet - a co tam - dla polonistów. Odpowiedz Link
dworzec Re: do wakacyjnych przemyśleń 05.07.12, 15:12 podpisuje sie obydwoma rekoma, nogami i czym tam jeszcze mozna pod postami whiteskies i pfg fizyka to byla zmora mojego liceum, a nawet poznej podstawowki, w troche mniejszym stopniu chemia ... i to nawet nie dlatego, ze nauczyciele byli do bani - to byli bardzo sympatyczni panowie, i smiem sadzic, ze nawet potrafili przekazac wiedze... problem w tym, ze ktos im ulozyl taki program, ze niewiele mogli calkiem prawdopodobne, ze decyzja o tym jak nauczac tych przedmiotow byla motywowana ideologicznie - jak ludzie nie beda rozumieli jak dziala swiat (tzn. fizyki i chemii) to tym chetniej beda sluchac co ma im do powiedzenia kler... jeszcze tego by brakowalo by mlodziez zrozumiala rachunek prawdopodobienstwa i prawo wielkich liczb... Odpowiedz Link
whiteskies Re: do wakacyjnych przemyśleń 06.07.12, 09:24 Wiesz, wydaje mi sie ze nad programem fizyki malo kto sie na powaznie zastanawai, uklad w szkole jest taki w jakim mniej wiecej podstawy fizyki poznawano od oswiecenia: zaczyna sie od Newtona, dalej elektroststyka i elektromagnetyzm a potem juz mieszanka warzywana. Zreszta dokladnie tak samo uczy sie historii czy polskiego (w sensie historia literatury). To sie utrwalilo, ze strasznie trudno tu cos zmienic. Jasne: gdypy takie nauczanie pozwololo zrozumiec historie rozwoju fizyki (literatury, mysli politycznej) mialoby to sens. Ale przeciez w szkole nie o to nauczenie historii rozwoju takiej czy innej dziedziny, chodzi o nauczenie myslenia, wyrobienie nawyku korzystania ze zrodel, umiejetnosci kojarzenia faktow i realistycznego spojrzenia na zwiazki przyczynowo-skutkowe. Oczywiscie do nauka pamieciowa jest w pewnym zakresie niezbedna, ale i tak jest jej na tyle duzo ze zapewnia cwieczenie tej umiejetnosci , podobnie jak uczenie sie wierszy, rol w przedstawieniu teatralnym, czy referowania wlasnych zadan przy wykonywaniu pracy grupowej. A te ostatnie lementy teraz leżą... Odpowiedz Link
nado.lpa Re: do wakacyjnych przemyśleń 03.07.12, 23:32 To było widać już 10 lat temu. ale kto o tym mówił był oszołomem. Odpowiedz Link
nullified Re: do wakacyjnych przemyśleń 04.07.12, 12:32 oj ... "a kogo to obchodzi" hm? hm proon, są (w teorii i jak dla kogo) wakacje, zażyj dopaminy - zdołować się jeszcze zdązymy ;) Odpowiedz Link
chilly Re: do wakacyjnych przemyśleń 04.07.12, 17:13 nullified napisał: > są (w teorii i jak dla kogo) wakacje, zażyj dopaminy - zdołować się jeszcze zdązymy ;) A karty kursów już gotowe, że powodów do dołowania się brak? Odpowiedz Link