detektor01
06.10.12, 14:05
Jeśli dobrze rozumiem to z sygnałów płynących z ministerstwa wynika, że w przyszłości tylko (niewielka?) część uczelni będzie się realizować naukowo (oczywiście na poziomie światowym, a jak Bóg da to może i wszechświatowym), natomiast reszta zajmie się przede wszystkim produkcją absolwentów. No trudno, skoro siła przewodnia tak zarządzi, i to przeżyjemy. Niech mi jednak ktoś wytłumaczy po jaką cholerę wprowadzono obowiązek robienia habilitacji przez wszystkich doktorów? W jakim celu, w jakich warunkach i przede wszystkim ZA JAKIE PIENIĄDZE będą robić habilitacje ci, którzy są pracownikami uczelni, które znajdą się w tej drugiej grupie? Czy ktoś się nad tym choć chwilę zastanowił? Z poziomu uczelni aktywność ministerialna jawi się niczym harce pijanych dzieci we mgle.