Działania nieskoordynowane

06.10.12, 14:05
Jeśli dobrze rozumiem to z sygnałów płynących z ministerstwa wynika, że w przyszłości tylko (niewielka?) część uczelni będzie się realizować naukowo (oczywiście na poziomie światowym, a jak Bóg da to może i wszechświatowym), natomiast reszta zajmie się przede wszystkim produkcją absolwentów. No trudno, skoro siła przewodnia tak zarządzi, i to przeżyjemy. Niech mi jednak ktoś wytłumaczy po jaką cholerę wprowadzono obowiązek robienia habilitacji przez wszystkich doktorów? W jakim celu, w jakich warunkach i przede wszystkim ZA JAKIE PIENIĄDZE będą robić habilitacje ci, którzy są pracownikami uczelni, które znajdą się w tej drugiej grupie? Czy ktoś się nad tym choć chwilę zastanowił? Z poziomu uczelni aktywność ministerialna jawi się niczym harce pijanych dzieci we mgle.
    • spokojny.zenek Re: Działania nieskoordynowane 06.10.12, 14:34
      Tu nie ma żadnej sprzeczności ani niekonsekwencji. Obowiązek habilitowania należy do "reformy", która była, pomysł rozwarstwienia uczelni należy do przyszłej rewolucji. Od samego mieszania herbata nie stała się słodsza, więc niektórym zakaże się herbaty. Wszystko sie zgadza.

      detektor01 napisał(a):

      > Jeśli dobrze rozumiem to z sygnałów płynących z ministerstwa wynika, że w przys
      > złości tylko (niewielka?) część uczelni będzie się realizować naukowo (oczywiśc
      > ie na poziomie światowym, a jak Bóg da to może i wszechświatowym), natomiast re
      > szta zajmie się przede wszystkim produkcją absolwentów. No trudno, skoro siła p
      > rzewodnia tak zarządzi, i to przeżyjemy. Niech mi jednak ktoś wytłumaczy po jak
      > ą cholerę wprowadzono obowiązek robienia habilitacji przez wszystkich doktorów?
      > W jakim celu, w jakich warunkach i przede wszystkim ZA JAKIE PIENIĄDZE będą ro
      > bić habilitacje ci, którzy są pracownikami uczelni, które znajdą się w tej drug
      > iej grupie? Czy ktoś się nad tym choć chwilę zastanowił? Z poziomu uczelni akty
      > wność ministerialna jawi się niczym harce pijanych dzieci we mgle.
    • poziomkazajac asystent ze st doktora, adiunkt z habilitacja 06.10.12, 14:39
      nie ma obowiązku habilitowania sie przez wszystkich doktorow - to tylko kwestia nazw
      w tych dydaktycznych szkolach nie stoi nic na przeszkodzie aby doktorzy byli asystentami az do emerytury a jesli zajdzie potrzeba moga byc awansowani na podworkowego profesora - oba te stanowiska nie maja czasowego limitu dotyczacego habilitacji
      tak jest np. w Bułgarii - uczelnie obeszly ten przepis - i niemal nie ma u nich adiunktow bez habilitacji a adiunktem zostaje sie po habilitacji lub tuz przed nia po otwarciu przewodu
      to tylko kwestia zmiany statutu uczelni i ponownego wydrukowania wizytowek - kazdego adiunkta, ktory nie zdazyl z habilitacja, zamienic na podworkowego profesora z minimalna pensja z widelek, a z nowymi robic tak, ze zatrudnia sie ich jako asystentow ze stopniem doktora i adiunktow dopiero rok po habilitacji do czasu wypromowania pierwszego doktora (w wielu szkołach adiunkt ze stopniem doktora nie moze byc promotorem magisterium a czesto nawet i licencjatu)
    • sambor7 Re: Działania nieskoordynowane 06.10.12, 14:40
      wydaje mi się, że odpowiedź jest niestety prosta i brzmi:

      starszy wykładowca.

      Po doktoracie trzymać Ciebie będą (o ile się nie zwolnisz) do końca umowy na stanowisku "asystenta z doktoratem" (dobrze znany twór), a następnie dostaniesz adiunkta na 6 lat, jesli się nie uwiniesz z habilitacją, to spadasz na etat starszego wykładowcy (o ile będą Ciebie chcieli na uczelni widzieć)

      Ma to dwie zalety - w takich szkołach zawodowych będzie mniej etatów, bo wykładowcy mają większe pensum. Mając wiele zajęć i tak nie będzie już taki delikwent myślał o habilitacji. No, chyba, że jako o kosztownym hobby. A jak jest zdolny to finansowanie załatwi sam (albo nie zalatwi i wzorem starszej części kadry postanowi sie zapić na śmierć).

      Najlepsye jest jednak to, że z tymi prawdziwymi uczelniami będzie pewnie tak jak obecnie z KNOWami (przypadek konsorcjum z Krakowa vs. UW). Cały pomysł zwiększania nakładów na naukę poprzez "racjonalizację" kierowania strumieni finansowych bez ich zwiększenia spowoduje, że rzeczywiście niebawem będziemy mieli dwie "Uczelnie" i kilka PANowskich insytutów. Nie przeczę, że potencjał Warszawy i Krakowa dystansuje większość pozostałych dużych ośrodków akademickich, ale jest trochę chore, że najpierw władza podjęła decyzję o upowszechnieniu ponad miarę wykształcenia wyższego, co spowodowało oczywisty upadek poziomu "magisterek", następnie stracono kontrolę nad zupełnie nierównym (w zależności od uczelni) poziomem doktoratów, a teraz w ramach ratowania sytuacji nagle częsci ludzi, którzy są zupełnie dobrymi badaczami, ale nie mają szczęscie pracować w tych kilku najlepszych insytytucjach w Polsce powie się "sorry chłopaki, fanie było, ale teraz dorośli będą się bawić w naukę, a wy w nauczanie"...
      • poziomkazajac może się uda 06.10.12, 15:49
        jest coraz mniej studentów a pieniędzy mniej więcej tyle samo

        czyli ROŚNIE per capita

        pensje w szkolnictwie są tak niskie, że na naukową karierę decydują się tylko świry - a jak wiadomo, tylko dziabnięci mogą coś odkryć, ideowcy coś innowacyjnie rozwinąć, nie ma dla nich znaczenia taki element jak przepych, zadowolą się dwoma dresami, ten z paskami na uroczystą kolację na konferencji a ten bez pasków na codzień
      • fajnytoster Re: Działania nieskoordynowane 06.10.12, 15:51
        myślę, że przesadzacie
        barbara coś chlapnęła w jakimś wywiadzie radiowym i teraz do tego całą teorię dobudowujecie
        a ona pewnie sama do końca nie wiedziała o co jej chodzi

        zresztą, jakby to miało być prawdą, to i tak wszystko stracone - w uczelniach zawodowych mają pracować praktycy, a nie nauczyciele/byli naukowcy. czyli czy to adiunkci, czy asystenci, czy profesorowie, to i tak wszyscy won - a na ich miejsce przyjdą ludzie z fabryk, gazet, sklepów i innych zakładów pracy
        • spokojny.zenek Re: Działania nieskoordynowane 06.10.12, 16:07
          Ad.1. Takie sygnały to akurat od dość dawna płyną
          Ad.2. Teraz też podobno maja pracować praktycy. Czasami się to nawet zdarza, choć rzadko. To i owo pisał na ten temat flamengista.

          • poziomkazajac praktycy? wolne żarty... 06.10.12, 19:19
            czego może nauczyć taki praktyk i kto to w ogóle jest ten mityczny praktyk?

            mamy 2 rodzaje praktyków:
            -> kiepscy, zaczynający mało ambitną robotę około 7 a kończący o 15 lub później, nie mają niczego do przekazania bo sami sobą niczego nie prezentują, umieją nieefektywnie robić różne wyuczone procedury jak szczury za serkiem - potem robią to bez serka, ich wiedza jest aktualna tylko w ich konkretnej firmie w której ani jeden student i tak jako absolwent pracy nie otrzyma, i tylko przy obecnym przełożonym, a do tego zarabiają dwu, sześcio lub czterokrotność tego co wykładowcy na uczelni, stąd w ich miejsce da się sfinansować cztery etaty adiunkckie, co śmieszniejsze - znają się z adiunktami, którzy prowadzą dla tych praktyków szkolenia a ci praktycy zawsze się uczą ale do poznania prawdy dojść nie mogą.
            -> wartościowi praktycy, umiejący i wiedzący wiele, zarabiający dziesięcio, dwudziesto, lub trzydziestokrotność profesorskiej pensji lub więcej, nie ma jak ich ściągnąć na uczelnię aby użerali się z gówniarzerią, która i tak nie doceni ich mądrości. Ci praktycy też znają się z adiunktami, ponieważ zamawiają u nich szkolenia 1 na 1 albo inne usługi eksperckie lub consultingowe. Płacą tym adiunktom w jeden dzień tyle co adiunkt zarabia w dwa miesiące. Wystarczy aby ministra płaciła uczciwiej tym adiunktom i dała narzędzia motywowania studentów do słuchania, a studenci otrzymają lepszy jakościowo produkt - bezpośrednio, od źródła, a nie od droższego praktyka, który części nie zapamięta a drugą część przekręci.

            Jest też trzecia grupa praktyków, takich jak Solorz, Czarnecki, Kulczyk, i im podobni praktycy - celebryci. Oni doskonale wiedzą, że w żadnym wypadku nie mogą ujawnić źródła swego sukcesu, za żadne pieniądze. Będą opowiadać ogólniki typu: bądź miły, nie garb się, pływaj, uśmiechaj się, i tysiące innych fajnych rad ciekawych z punktu widzenia ogólnej filozofii pomagającej stać się lepszym - ale student nic na takim spotkaniu nie skorzysta, choć oczywiście w trakcie spotkania będzie miło.
            • proon Re: praktycy? wolne żarty... 07.10.12, 09:31
              idea, że część zajęć będą prowadzili praktycy, ale tacy, którzy jednocześnie praktykują i zajmują się danym zawodem od strony badawczej, nie jest zła; np. nie wyobrażam sobie zajęć z dydaktyki historii lub pedagogiki wczesnoszkolnej z kimś, kto szkołę i dzieci zna tylko z telewizji i uczonych książek, taki ktoś (a jest ich cala masa na uczelniach) swoim teoretyzowaniem i oderwaniem od realiów budzi śmiech i politowanie o czym przekonuje się gdy nieopatrznie porwie się na prowadzenie zajęć na studiach podyplomowych dla praktykujących nauczycieli; w takiej sytuacji uczony asystent czy adiunkt "ma przechlapane" - na zajęciach robią go "w konia" przy okazji każdego zagadnienia mającego przełożenie na praktykę; tak więc sądzę, że w grę mogą wchodzić jedynie praktycy mający dodatkowo przygotowanie pedagogiczne i przynajmniej większą "garść" publikacji eksperckich lub ktoś kto np. jednocześnie prowadzi zajęcia na uczelni pedagogicznej i pracuje w szkole; tylko co uczelnia ma takim ludziom do zaoferowania - popracuje kilka lat a potem won bo nie wyrobisz się z doktoratem?? poza tym kwestia kasy - na mojej uczelni żaden budżet żadnego nowego czy reformowanego kierunku nie mógł przewidywać dodatkowego zatrudniania, nawet na umowy o dzieło - podobno ministerialna dotacja dydaktyczna czegoś takiego jak dodatkowa kasa na kierunki praktyczne nie przewiduje
              • spokojny.zenek Re: praktycy? wolne żarty... 07.10.12, 12:50
                W wypadku wielu studiów podyplomowych udział praktyków jest bezwzględnie konieczny - bez tego nie ma nawet sobie co zawracać głowy.
          • flamengista ano pisałem 07.10.12, 19:51
            problem w tym, że nie ma grantów na zatrudnienie tych praktyków. Mamy grupę praktyków chętnych do prowadzenia konwersatoriów - tylko chodzi im o to, by do tego nie dopłacać. Są to ludzie poważni, zarabiający spore pieniądze - i znają realia uczelni. Ale chodzi o możliwość zwrotu kosztów dojazdu i noclegów w przyzwoitym hotelu + stawka która nie jest kompromitująca. Bo obecnie proponujemy zewnętrznym wykładowcom 50 pln zł za godzinę (brutto). To nie jest poważne, ale takimi możliwościami finansowymi dysponujemy.

            Wbrew temu, co pisze poziomkazajac - są często praktycy-ludzie sukcesy, którzy po prostu LUBIĄ UCZYĆ, lubią spotykać się z młodymi ludźmi i dzielić się z nimi wiedzą. Ale nie mają zamiaru do swojej misji dydaktycznej dopłacać z własnych pieniędzy.

            Inna sprawa to podyplomówki oferujące zdobycie umiejętności, które dają możliwość zrobienia sporej kasy. Dla mnie najbardziej wzruszające były te o kierowaniu zespołem naukowym i o komercjalizacji wyników badań. Ci, co to potrafią siedzą cicho i robią swoje, a nie zamierzają zdradzać swoich sekretów - produkując konkurencję.
        • chilly Re: Działania nieskoordynowane 07.10.12, 17:39
          fajnytoster napisał:
          > a ona pewnie sama do końca nie wiedziała o co jej chodzi
          A to nowośc, pełne zaskoczenie!
          > na ich miejsce przyjdą ludzie z fabryk, gazet, sklepów i innych zakładów pracy
          Ci z gazet (i innych mediów) już są. Bo w ostatecznym rozrachunku najbardziej się liczy PR. Dlatego pootwierano politologie.
      • proon Re: Działania nieskoordynowane 07.10.12, 09:36
        "wydaje mi się, że odpowiedź jest niestety prosta i brzmi: starszy wykładowca." - a czy dotacja dydaktyczna przewiduje finansowanie takich etatów; pytam, bo ostatnio usłyszałem, że magister - wykładowca nie jest uwzględniany w algorytmie tej dotacji i podobno istnieje nieformalne zalecenie, by etaty dydaktyczne zamieniać na naukowo-dydaktyczne, a do pracy przyjmować dopiero po doktoracie
        • sambor7 trzy słowa o dotacji 07.10.12, 11:21
          wiesz dotacja na X-Uczelnię (np z grupy uczelni technicznych) wygląda tak:

          Dotacja dla X-Uczelnię w bieżącym roku = (0,7 x (dotacja na X-uczelnię z roku ubiegłego/budżetu ucz. tech z roku ubiegłego) + 0,3 x (0,35 x czynnik studencko-doktorancki + 0,35 x czynnik kadrowy + 0,1 x czynnik zrównoważonego rozwoju + 0,1 x czynnik badawczy + 0,05 x czynnik uprawnień + 0,05 x czynnik wymiany)) x Dotacja na uczelnie techniczne zapisana na rok bieżący.

          czynnik kadrowy, o który pytasz zależy nie tylko od ilości osób zatrudnionych na X-Uczelni, ale również od wszystkich zatrudnionych w danej grupie uczelni (np. technicznych). Oblicza się go wg wzoru www.bip.nauka.gov.pl/_gAllery/17/42/17428/20120223_Poz._202.pdf s.4
          Ki = (2 x liczba profesorów zw., nadz. i wizyt z roku poprzedniego w X-Uczelni + 1,5 x liczba adiunktów oraz asystentów, wykładowców, lektorów itd z doktoratem w X-Uczelni + 1 x liczba pracowniktów dydaktycznych i nauko-dydaktycznych bez doktoratu + 5xliczba prof. z zagranicy)/(obliczona wg tych wag liczba pracowników wszystkich uczelni w danej grupie)

          w ten sposób otrzymujesz proporcję będącą czynnikiem kadrowym w algorytmie obliczania dotacji. Jak widzisz wykładowca z doktoratem jest w niej równowazny adiunktowi nawet po habilitacji, któremu nie przyznano profesury uczelnianej... dlatego straszy wykładowca z doktoratem z czysto finansowego punktu widzenie (jeśli uczelnia nastawia się nie na rozwój, a na przetrwanie) jest korzystniejszy, bo te 120 godzin więcej jakie może wypracować, o ile pracuje się na kierunku, gdzie chętnie przychodzą studenci, pozwala zmiejszyć zatrudnienie (np. przerzucając wszystkich wykładowców bez doktoratu na studia doktoranckie i uchwalając im minimalny wymiar praktyki zawodowej - 10 godzin).
        • ford.ka Re: Działania nieskoordynowane 07.10.12, 11:28
          Do pracy tj. na etat to się teraz przyjmuje wyłącznie belwederów. Dla wszystkich innych są kontrakty-śmieciówki na dwa lata.
          • sambor7 Re: Działania nieskoordynowane 07.10.12, 11:39
            A w mojej uczelni nowo przyjęty statut (już po reformie) utrzymuje, że
            dr hab może być zatrudniony na stanowisku prof. ndzw. do 6 lat i może być to zatrudnienie przedłużone do 10, jeśli ktoś taki rokuje, że uzyska w tym czasie tytuł naukowy.

            czy to taka śmieciówka to nie wiem - w ogóle karietra naukowa teraz ma zmuszac do mobilności, bo zatrudnienie poprzez mianowanie może uzyskać tylko ktoś z tytulem naukowym... Swoją drogą zabawne są przeczności z kodeksem pracy, kiedy zatrudnienie na stanowisku adiunkta bez doktoratu (powinno być na czas określony) odbywa się na podstawie trzeciej kolejnej umowy o pracę :-)
            • spokojny.zenek Re: Działania nieskoordynowane 07.10.12, 12:49
              Adiunkta bez doktoratu?
              Ja znam przypadek zatrudniania adiunkta z doktoratem na piątą kolejna umowę. Oraz taki statut uczelni, który nie od wczoraj zakłada, że profesorem uczelnianym można zostać dopiero wtedy, gdy się spełnia warunki do profesury belwederskiej(!) a wyjątkowo - minimalnie wcześniej.
              • sambor7 Re: Działania nieskoordynowane 07.10.12, 12:58
                Przepraszam, mój błąd. Chodziło o adiunkta bez habilitacji, czyli z doktoratem, na trzecią umowę bez przerw...

                A z tą piątą umową, to nie robią choć jednodniowej przerwy? np. 29 września rozwiązuje się ją za porozumieniem stron, a od 1 października jest się na nowej?
                • spokojny.zenek Re: Działania nieskoordynowane 07.10.12, 13:09
                  Nie, nie robili. To było już jakiś czas temu, ale przepis o trzeciej kolejnej już był.
                  Krótko mówiąc: to, że z przepisów powszechnie obowiązujących albo ze statutu coś wynika, niekoniecznie znaczy, że tak jest w praktyce.
                  • charioteer1 Re: Działania nieskoordynowane 07.10.12, 18:29
                    Kiedys chyba mozna bylo zlozyc anonimowo skarge do PiP. Tak mi sie wydaje, ale nie mam pewnosci.

                    Jak PiS zarzadzil kontrole NIK na uczelniach, to sie szum wielki zrobil, ze z inteligencja chca walczyc.
                    • chilly Re: Działania nieskoordynowane 08.10.12, 08:40
                      charioteer1 napisał:
                      > Jak PiS zarzadzil kontrole NIK na uczelniach, to sie szum wielki zrobil, ze z i
                      > nteligencja chca walczyc.
                      Uwierzenie w czystość intencji PIS każdorazowo sprawia mi problem...
                      • adept44_ltd Re: Działania nieskoordynowane 08.10.12, 08:57
                        już niedługo możesz się znaleźć w elitarnej mniejszości...
                        • chilly Re: Działania nieskoordynowane 09.10.12, 21:18
                          adept44_ltd napisał:
                          > już niedługo możesz się znaleźć w elitarnej mniejszości...
                          Elity się nam mnożą... Pamiętam niedawne "elitarne grono doktorów habilitowanych w Polsce" z blogu dyskutowanego w jednym z naszych wątków.
                      • charioteer1 Re: Działania nieskoordynowane 08.10.12, 09:06
                        Ale po co masz komukolwiek wierzyc? Mowimy o kontroli NIK, a nie o pielgrzymce.


                        Buty na nogi! Trzeba wiać!
                        • chilly Re: Działania nieskoordynowane 09.10.12, 21:22
                          charioteer1 napisał:
                          > Ale po co masz komukolwiek wierzyc? Mowimy o kontroli NIK, a nie o pielgrzymce.
                          A co, szykuje się jakaś pielgrzymka? Jak np. ta:
                          wyborcza.pl/1,76842,12610897,Nowe_obowiazki_policji___na_pielgrzymke_marsz_.html
                          Kto pielgrzymuje, ten ma :)
            • ford.ka Re: Działania nieskoordynowane 07.10.12, 20:13
              No to masz fajnie, zważ jednak, że ta habilitacja przychodzi w okolicach 40-stej wiosny życia. Czyli na pierwsze w miarę stałe zatrudnienie możesz liczyć w wieku, kiedy normalni ludzie wysyłają dzieci do liceum... jeśli nie na studia... A przedtem jesteś studentem prawie do 30-stki, a potem przez jakieś osiem lat jesteś na dwu-trzy letnich kontraktach. Czyli w wieku, kiedy PT Autorzy tego systemu, kupują mieszkania dla dzieci, Ty już możesz się ubiegać o kredyt na swoje mieszkanie.
              I to jest w tej chwili scenariusz optymistyczny, bo może być jeszcze gorzej: godziny dydaktyczne i umowy na semestr, "jak pan/pani zrobi habilitację, to może damy kontrakt".
              • eryk2 Re: Działania nieskoordynowane 08.10.12, 01:35
                > I to jest w tej chwili scenariusz optymistyczny, bo może być jeszcze gorzej: go
                > dziny dydaktyczne i umowy na semestr, "jak pan/pani zrobi habilitację, to może
                > damy kontrakt
                ".

                Jest jeszcze śmieszniej - w związku z wyśrubowanymi limitami nie otwiera się przez kilka lat grup na niszowych kierunkach (np. neofilologie, filologia klasyczna), co skutkuje zmniejszaniem się godzin, a po trzech latach - ich kompletnym zanikiem. Znam sytuację tylko z jednego wydziału, gdzie na skutek takiej polityki:
                - bez pracy został człowiek "zhabilitowany" 10 lat temu (obecnie jeszcze przed 50 rokiem życia);
                - osoba wyhabilitowana wiosną bieżącego roku wzięła urlop, po którym za rok i tak będzie musiała odejść, bo godzin nie będzie w dalszym ciągu;
                - osoba tuz przed złożeniem habilitacji do druku też wzięła urlop - i za rok, po urlopie, również odejdzie, nawet jeśli do tego czasu obroni habilitację.
                Jak widać, ani habilitacja zrobiona 10 lat temu, ani teraz, nie jest żadną gwarancją czegokolwiek. A dalej będzie jeszcze śmieszniej - i ludziom z habilitacją zaczną wtedy mówić "może damy kontrakt, a może nie damy". Aż się popłaczemy z tego śmiechu...
      • spokojny.zenek Re: Działania nieskoordynowane 07.10.12, 13:16
        Zauważ, że to upowszechnienie z założenia miało dotyczyć studiów I stopnia, rzeczywiście bowiem odsetek ludzi z wyższym wykształceniem był w Polsce mizerny. No ale potem już "poszło"...
        Takie rozwarstwienie mogłoby mieć pewien sens w systemie z zaimplementowaną bardzo silną mobilnością. A takiej u nas nie ma i z pewnością nie będzie - z powodów zupełnie zasadniczych - niezależnie od tego, co ktoś zadekretuje.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja