profesura jest, a książki nie ma

14.12.12, 08:00
znowu KUL - uwaga.tvn.pl/62655,news,,gdzie_jest_publikacja,reportaz.html - facet dostał profesurę, ale nikt nie sprawdził, czy rzeczywiście wydał książkę; mści się zasada oceniania dorobku bez jego przeczytania; recenzent ośmiesza się twierdzeniem - "Z recenzji wynika, że była podana informacja, że została ona przyjęta do druku. Ja tej książki przed sobą nie miałem i napisałem tylko na podstawie oceny tej twórczości, z którą się zetknąłem, że sądzę, że zapowiada się dobrze." - biedactwo, JK zapowiadał się dobrze, to znaczy, że o jego książce, której się na oczy nie widziało, też dobrze trzeba napisać; ciekawe ile takich "kwiatków" przyniesie stosowanie zasady oceniania bez przeczytania przy grantach NCN? stawiam na super newsy, bo kreatywność Polaków zagonionych do wyścigu szczurów jest wielka (np. przez dwa lata granty dostało tylko ośmiu ludzi zajmujących się najnowszymi dziejami Polski na kilkuset specjalistów tej problematyki - samych samodzielnych ok. 200; a skoro rywalizacja ostra, to i chęć na niestandardowe metody większa)
    • flamengista rozczulająco szczery rzecznik prasowy 14.12.12, 08:41
      CytatNie jestem zainteresowana taką wiedzą, bo dla mnie, z mojego punktu widzenia, są to pomówienia – twierdzi Lidia Jaskuła, rzecznik prasowa

      No jasne, że KUL "nie jest zainteresowany". Nie ma przecież ochoty robić smrodu i ew. tracić profesora belwederskiego. Ale na ogół rzecznik prasowy nie chwali się takimi poglądami.

      Problem w tym, że dziennikarze nie odpuszczą. TVN ewidentnie uparł się, by w tym dalej grzebać i dokopał się ciekawego newsa. Więc będą na nim jechać.
    • adept44_ltd Re: profesura jest, a książki nie ma 14.12.12, 09:18
      nie, mści się nieuczciwość kolesiów historyków... ta profesura jest z czasów, kiedy cały dorobek trzeba było ocenić... nb. książka profesorska, która miała być monografią kościółka, wydaną w jakimś wydawnictwie zakonnym... (za wszystko zapłacił proboszcz...)... to raczej pokazuje kompletny upadek dyscypliny...
      • proon Re: profesura jest, a książki nie ma 14.12.12, 09:47
        to raczej nie chodzi o książkę profesorską (z którą raczej recenzenci zapoznali się) ale element pozostałego dorobku, który ktoś ocenił (przynajmniej częściowo) na zasadzie - chyba jest, bo jest spis i chyba jest dobry, bo tak mi się wydaje; zrobił tak bo mógł, bo wtedy już takie zwyczaje zaczęły do humanistyki docierać - ocenianie bez czytania to głupota i nieuczciwość, a mechanizmy, które na to pozwalają to patologia
        • adept44_ltd Re: profesura jest, a książki nie ma 14.12.12, 10:01
          no to jeszcze raz (nieco inaczej) - patologią jest zachowanie delikwenta, który podaje coś, czego nie ma... a gdyby system, który tak ci się nie podoba, działał... to wszystko byłoby jasne - opublikował w dobrym wydawnictwie, w dobrym piśmie... dwoma klikami można sprawdzić... publikowanie byle gdzie jest czasem trudne do sprawdzenia..., no ale zawsze można ponarzekać... na NCN :)
          • adept44_ltd I mała konkluzja 14.12.12, 10:10
            Broniony system potwierdza swoją głęboką patologię, co powinno go skazywać na odejście, no ale jak widać, jednak wiele osób będzie go bronić do upadłego... można by pewnie zapytać dlaczego? Ta patologia to przekonanie, że trzeba jeszcze raz czytać i recenzować to, co już zrecenzowane... i przeczytane... a więc z założenia potwierdza się, że recenzje wydawnicze to lipa, a tekstów nikt nie czyta... dość proste... nie?
    • detektor01 Re: profesura jest, a książki nie ma 14.12.12, 09:18
      Gość musi być dobrze umocowany że go tak kryją; ale swoją drogą żeby na KATOLICKIM uniwersytecie takie rzeczy!? Fuj...
    • adept44_ltd Re: profesura jest, a książki nie ma 14.12.12, 09:20
      a co dziejów najnowszych - sami historycy uwalają te wnioski... bo to się nie uleżało i nie da się być obiektywnym.... :)
    • dala.tata Re: profesura jest, a książki nie ma 14.12.12, 12:30
      Rzeczywiscie proon, strasznie msci mi sie zasada nieczytania. Szczegolnie, ze ksiazki jeszcze nie bylo i co mialby recenzent czytac? maszynopis? Recenzent wcale sie nie osmiesza, jak twierdzisz - ksiazka zlozona do druku jest czescia dalekiego kontekstu, a nie podstawa do oceny dorobku do do tytulu naukowego.

      Wszystko, z czym mamy tu do czynienia, to najprawdopodobniej nieuczciwosc kandydata do stopnia, ktory nieco 'podrasowal' swoje CV. Przejmowalbym sie tym? musze powiedziec, ze nie za bardzo, jesli recenzenci wykonali swa prace rzetelnie, a zatem potraktowali te ksiazke jako czesc sztafazu.

      Czy to jest powod, by przeprowadzac postepowanie od nowa? Przy uczciwych recenzentach oczywisice nie! Wznowienie postepowania byloby zasadne, gdyby z recenzji wynikalo, ze recenzenci uznali, ze ta ksiazka jest kluczowa. A to byloby kuriozalne i recenzentom nalezy dac wilczy bilet recenzyjny. Jesli tak nie bylo, to nie ma o czym mowic i to jest burza w szklance wody.

      Rzeczywiscie, wyscig szczurow jak cholera. Przemeczeni badacze polscy snuja sie z podkrazonymi oczetami po uczelniach polskich, nie majac czasu na rozmowy, bo trzaskaja jeden superartykul za drugim.
      • gargamellia wznowienie 15.12.12, 17:22
        dość ciekawe jest dlaczego CK rozważa wznowienie? zarówno profesorskiego jak i habilitacyjnego postępowania - czy to może oznaczać, że poza brakiem książki coś tam jeszcze brzydko wygląda - czy też jednak książka była raczej przesądzającym argumentem?
        • dala.tata Re: wznowienie 17.12.12, 10:51
          Troche mysle, ze reakcja CK jest nerwowa, choc nie ma zadnej decyzji.

          Jak juz powiezdialem, dla mnei to burza w szklance wody, jednak wyglada na to, ze dokumentacja zawierala nieprawde - ksiazka nie byla zlozona do druku. Ciekaw jestem, jak to widza prawnicy. Potencjalnie tez, procedury wyjasniajace moga rzucic ciekawe swiatlo na praktyki recenzyjne, ktore sa od sasa do lasa.

          Nie mam tez watpliwosci, ze CK powinna opracowac jasne i dosc dokladne instrukcje dla recenzentow. Przy okazji nie mam tez watpliwosci, ze tego nie zrobi, bo profesorom nie mowi sie, co maja robic. profesorowie juz wiedza.
          • flamengista coś niecoś przeczytałem 17.12.12, 11:14
            Profesor K. w chwili "robienia profesury" miał na koncie bodaj 3 wypromowanych doktorów i 2 książki, obok tej którą zakwestionowano i która nie została wydana.

            Pomijając kwestię jakości tych publikacji (którą mieli zbadać recenzenci), wymogi formalne na profesurę belwederską spełnił z nawiązką.

            Więc jeśli CK "rozważa" (choć moim zdaniem to była nieprzemyślana wypowiedź, wynik nacisku medialnego), to chyba nie chodzi o brak jednej książki...

            Bo przecież nawet jeśli [hipotetycznie] Prof. K. pochwalił się książką, której nie było - to i tak może dziś się tłumaczyć, że np. "rękopis się zgubił". Nie ma niezbitych dowodów, że podał nieprawdę we wniosku, więc nie ma podstaw do ponownego wszczynania profesury.

            I żeby nie było: nie mam za grosz sympatii do tego człowieka, chodzi tylko o sumienne przestrzeganie przepisów.
            • dala.tata Re: coś niecoś przeczytałem 17.12.12, 11:45
              Mysle podobnie. Problemem byloby to, gdyby profesor stiwerdzil, ze ksiazka zostala wydana. co prawda, gdyby mi sie zagubila ksiazka zlozona do druku, to bym alarmowal i bylby tzw. paper trail, jednak nie uznawalbym podrasowywania cv przez profesora jako problemu wymagajacego ponownego wszczynania profesury.

              Nawiasem mowiac, wiem dobrze, ze ludzie podaja na cv informacje, ktore 'stana sie' prawda w czasie postepowania. a zatem podaja, powiedzmy, artykul zlozony do druku, ktory zloza do druku za 2 tygodnie. Podejrzewam, ze profesor nie jest jedynym, ktoremu sztuczka sie nie udala. Co prawda, ksiazka to nie artykul, najprawdopodobniej mamy do czynienia z nieuczciwoscia, jednak mysle, ze z taka nieuczciwoscia da sie zyc (ciezko, ale sie da).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja