ko_ma1
28.02.13, 15:55
Witajcie,
Wiem że bywały tutaj opisywane podobne dylematy, ale może w tej konkretnej sytuacji ktoś mógłby mi podpowiedzieć ścieżkę, którą powinnam obrać?
Otóż właśnie przed momentem znalazłam splagiatowaną jedną trzecią książki, która, jak czytam w internecie, stanowiła tzw. książkę profesorską jednego z leciwych profesorów.
Nie poddałam tego jeszcze bardzo wnikliwej analizie, ale na pierwszy rzut oka - 1/3 200-stronicowej książki stanowi tłumaczenie książki anglojęzycznej, którą trzymam w drugiej ręce. Tłumaczenie wydaje się dość wierne, nie twierdzę, że na całych 70 stronach nie ma nic własnego. Raczej są - dodane drobne przykłady, niewielkie rozwinięcia. Zasadniczo to co udało mi się przejrzeć jest jednak tłumaczeniem - całość wywodu, zaproponowany model teoretyczny, różne kategoryzacje, podawane typologie. Rysunki są przerobione - np. to co w oryginale było w formie kołowej tu jest w formie liniowej, ale opis ten sam... Źródło - opracowanie własne...
I co teraz? Książka oryginalna jest podana w bibliografii całości, ale nie była powołana w żadnym z wielu miejsc, które przeczytałam teraz na szybko, a które z pewnością są tłumaczeniami.
Co powinnam zrobić? W książce jest podany recenzent naukowy - znam go odlegle, jest z tego samego miasta, kiedyś pracował na mojej uczelni. Znam go tak jak zwykła doktorka zna tuzę profesorską z dziedziny ;-)
Czy jest jakaś procedura, którą powinnam/ mogę rozpocząć?
Równocześnie nie mam czasu i w sumie ochoty też nie na mrówczą pracę porównawczą.
Najchętniej zgłosiłabym w odpowiednie miejsce temat do weryfikacji. Ale czy jest odpowiednie miejsce?
Pozdrawiam.