Plagiat w książce profesorskiej. Co teraz?

28.02.13, 15:55
Witajcie,
Wiem że bywały tutaj opisywane podobne dylematy, ale może w tej konkretnej sytuacji ktoś mógłby mi podpowiedzieć ścieżkę, którą powinnam obrać?

Otóż właśnie przed momentem znalazłam splagiatowaną jedną trzecią książki, która, jak czytam w internecie, stanowiła tzw. książkę profesorską jednego z leciwych profesorów.
Nie poddałam tego jeszcze bardzo wnikliwej analizie, ale na pierwszy rzut oka - 1/3 200-stronicowej książki stanowi tłumaczenie książki anglojęzycznej, którą trzymam w drugiej ręce. Tłumaczenie wydaje się dość wierne, nie twierdzę, że na całych 70 stronach nie ma nic własnego. Raczej są - dodane drobne przykłady, niewielkie rozwinięcia. Zasadniczo to co udało mi się przejrzeć jest jednak tłumaczeniem - całość wywodu, zaproponowany model teoretyczny, różne kategoryzacje, podawane typologie. Rysunki są przerobione - np. to co w oryginale było w formie kołowej tu jest w formie liniowej, ale opis ten sam... Źródło - opracowanie własne...

I co teraz? Książka oryginalna jest podana w bibliografii całości, ale nie była powołana w żadnym z wielu miejsc, które przeczytałam teraz na szybko, a które z pewnością są tłumaczeniami.
Co powinnam zrobić? W książce jest podany recenzent naukowy - znam go odlegle, jest z tego samego miasta, kiedyś pracował na mojej uczelni. Znam go tak jak zwykła doktorka zna tuzę profesorską z dziedziny ;-)
Czy jest jakaś procedura, którą powinnam/ mogę rozpocząć?
Równocześnie nie mam czasu i w sumie ochoty też nie na mrówczą pracę porównawczą.
Najchętniej zgłosiłabym w odpowiednie miejsce temat do weryfikacji. Ale czy jest odpowiednie miejsce?

Pozdrawiam.
    • adept44_ltd Re: Plagiat w książce profesorskiej. Co teraz? 28.02.13, 16:05
      proponuję napisać do Marka Wrońskiego, namiar znajdziesz w Forum Akademickim.
      • clas_sic Re: Plagiat w książce profesorskiej. Co teraz? 28.02.13, 16:20
        albo do właściwej prokuratury.
        Pozostaje jeszcze kwestia przedawnienia, bo przepisy chyba tu nie są jednoznaczne czy plagiat się przedawnia (5 lat) czy nie.
        • ko_ma1 Re: Plagiat w książce profesorskiej. Co teraz? 28.02.13, 16:26
          książka jest z 2003 roku, tytuł profesorski z 2005
          Autor-nieautor to jak czytam - zasłużona szycha...
          3 z 5 recenzentów znam. Wszystko się blisko mnie niestety kręci...
          Książka ponadto zdobyła parę wyróżnień (sic!). W końcu dobra jest... :/
          • barnaba.kita Re: Plagiat w książce profesorskiej. Co teraz? 28.02.13, 21:52
            Proponowałbym sprawę upublicznić. Pomysł kontaktu do Pana Wrońskiego jest słuszny. Jak widzimy coś takiego, to mówmy głosno, bo bez tego plagiaty będą nadal bezkarną codziennością.
            • ko_ma1 Re: Plagiat w książce profesorskiej. Co teraz? 01.03.13, 01:07
              Póki co wysłałam informację do autora na temat tego co znalazłam (prof. z USA).
              Najbardziej by mi pasowało, gdyby on się zechciał tym zająć.
              Wyślę tez maila do p. Wrońskiego.
    • chilly Re: Plagiat w książce profesorskiej. Co teraz? 01.03.13, 08:55
      ko_ma1 napisała:
      > właśnie przed momentem znalazłam splagiatowaną jedną trzecią książki, która, jak czytam w internecie, stanowiła tzw. książkę profesorską jednego z leciwych profesorów.
      Który teraz zapewne ocenia innych, gorliwie tez ściga plagiaty. Przyznam, że mam z tym problem. Jesteśmy nieustannie oceniani. Kto ocenia oceniających (i na ile wnikliwie)?
    • klamczuchosiedlowy Plagiat w książce profesorskiej 05.03.13, 17:38
      Czy są już jakieś reakcje? Czy Marek Wroński lub ktoś inny do kogo zgłosiła Szanowna Pani, jakoś już zaczął działać????
      • ko_ma1 Re: Plagiat w książce profesorskiej 05.03.13, 23:00
        Pan Marek Wroński zaoferował pomoc jak materiał zostanie już opracowany (analiza i zaznaczenie "zapożyczeń")
        • klamczuchosiedlowy Re: Plagiat w książce profesorskiej 06.03.13, 10:24
          jak postepuja prace nad przygotowaniem tego zestawienia?
          moze warto tez to wrzucic do sieci - w formie skanu - tak aby kazdy mogl sprawdzic i zmniejszyc ryzyko zamiecienia pod dywan
          • eeela Re: Plagiat w książce profesorskiej 07.03.13, 02:05
            Czy nie byłoby to łamaniem wciąż jak na razie obowiązujących praw autorskich?
          • ko_ma1 Re: Plagiat w książce profesorskiej 07.03.13, 09:53
            W internecie nie planuję niczego zamieszczać. Po pierwsze ze względu na prawa autorskie, po drugie ze wzglęgu na to, że nie chcę być oskarżana o naruszanie dóbr osobistych przed rozpatrzeniem sprawy.
            Prace będą szły takim tempem na jakie mogę sobie pozwolić...
            • rudamaruda1949 Re: Plagiat w książce profesorskiej 07.03.13, 21:15
              To akurat jest wyższy interes społeczny (ujawnienie plagiatu u szkodnika!) i zgodnie z zasadami współżycia społecznego nie łamie prawa ten, kto w celu ujawnienia nierzetelności naukowej, opublikuje fragmenty - zwłaszcza, że takie zestawienie nie przekracza prawa do cytatu oraz nie narusza prawa autorskiego nawet bez ujawniania plagiatu, gdyż jest to dozwolony użytek obu tekstów.
              Cytat: "XXXXX CCCCC BBBBB NNNNN" pochodzi z książki [Plagiator P., 2003]
              Cytat: "XXXXX CCCCC BBBBB NNNNN" pochodzi z książki [Autor A., 1992]
              Cytat: "XXXXX CCCCC BBBBB NNNNN" pochodzi z książki [Plagiator P., 2003]
              Cytat: "XXXXX CCCCC BBBBB NNNNN" pochodzi z książki [Autor A., 1992]
              Cytat: "XXXXX CCCCC BBBBB NNNNN" pochodzi z książki [Plagiator P., 2003]
              Cytat: "XXXXX CCCCC BBBBB NNNNN" pochodzi z książki [Autor A., 1992]
              Cytat: "XXXXX CCCCC BBBBB NNNNN" pochodzi z książki [Plagiator P., 2003]
              Cytat: "XXXXX CCCCC BBBBB NNNNN" pochodzi z książki [Autor A., 1992]

              Takie zestawienie nie narusza niczyich praw - nawet jeśli nie kierowałoby autorem zestawienia szczytne oczyszczanie nauki z chwastów.
              • podworkowy Re: Plagiat w książce profesorskiej 07.03.13, 23:15
                W swojej wybornej analizie prawnej pominęła Pani prawa autorskie twórcy oryginału...;)
                • ko_ma1 Re: Plagiat w książce profesorskiej 07.03.13, 23:49
                  Tak tak, mi chodziło o prawa autorskie Autora oryginału. Choć specjalistą też nie jestem, być może nie byłoby to nadużycie, ale nie chcę ryzykować. Jak będzie o czym już mówić - poradzę się dodatkowo Marka Wrońskiego.
                  Pierwszym krokiem będzie oficjalna ścieżka...
                  Właściwie drugim krokiem. Pierwszym analiza - moze się okaże, że jednak nie jest to takie oczywiste albo nie na taką skalę jak sądziłam (choć szczerze wątpię).
                • klamczuchosiedlowy Re: Plagiat w książce profesorskiej 08.03.13, 15:54
                  W jaki sposób narusza się prawa autora oryginału cytując go?
                  Cały czas jestem cytowany lub znajduję w czasie czytania cytaty z prac innych oraz sam cytuję. Czy sugeruje Pan, że wolno cytować tylko plagiatorów a oryginalne prace nie mogą być cytowane? Nie jestem prawnikiem, i moja wiedza w tym zakresie to wikipediowe haslo:
                  pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_cytatu
                  CytatPrawo cytatu – prawem dopuszczalna możliwość przytoczenia w tworzonym przez siebie dziele urywków rozpowszechnionych utworów lub drobnych utworów w całości bez zgody ich twórcy i bez uiszczania na jego rzecz wynagrodzenia. Prawo cytatu dotyczy twórczości chronionej majątkowymi prawami autorskimi i stanowi ich ograniczenie na rzecz dozwolonego użytku. Z utworów nie objętych prawami majątkowymi można bowiem korzystać swobodnie, pod warunkiem oznaczenia autora.
                  W prawie polskim prawo cytatu uregulowane jest w art. 29 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych[1]: Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości.

                  Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną
                  Czymże jest takie zestawienie fragmentów splagiatowanego oryginału i fragmentów prac plagiatora jak nie właśnie "analizą krytyczną" oraz właśnie dozwolonym skorzystaniem do prawa do cytatu.
                  Mało tego, wydaje mi się, że prawami gatunku twórczości jest wytrychem.
                  Mamy gatunek: "zestawienie ujawniające plagiat" i to prawo gatunku "zestawienia ujawniające plagiat" rządzi się właśnie takimi regułami, że zestawia się fragmenty pracy splagiatowanej i fragmenty pracy plagiatującej.
                  • charioteer1 Re: Plagiat w książce profesorskiej 08.03.13, 15:59
                    klamczuchosiedlowy napisał:

                    > Mamy gatunek: "zestawienie ujawniające plagiat" i to prawo gatunku "zestawienia
                    > ujawniające plagiat" rządzi się właśnie takimi regułami, że zestawia się fragm
                    > enty pracy splagiatowanej i fragmenty pracy plagiatującej.

                    To sie nazywa analiza porownawcza.
                  • podworkowy Re: Plagiat w książce profesorskiej 08.03.13, 17:42
                    1) z tego, co zrozumiałem, przedmiotowy plagiat nie dotyczy wyimków, ale b. dużych partii książki - to raz - przepis mówi o urywkach;
                    2) cytować można "w tworzonym przez siebie dziele" - zestawienie, o jakim tu mowa, nie jest dziełem w rozumieniu prawa autorskiego;
                    3) zbożny społecznie cel (ujawnienie plagiatu) - nawet zakładając, że mieści się on w ramach "wyjaśniania, analizy krytycznej i etc." - nie upoważnia do rozpowszechnienia w internecie plagiatowanej książki. Cel o.k., ale metody nie mogą naruszać słusznych praw twórcy (art. 35 prawa autorskiego)
                    4) i wreszcie jest wykładnia celowościowa. Przyjęcie Pana rozumowania oznaczałoby, że każde splagiatowane dzieło może być zwielokrotniane i rozpowszechniane bez żadnych tantiem, jeśli tylko będzie doń dołączone dzieło plagiatujące - absurd, czyż nie?;)
                    • ko_ma1 Re: Plagiat w książce profesorskiej 08.03.13, 19:37
                      Tak, jest tutaj mowa o 70 stronach tekstu. Nie wyobrażam sobie "wrzucać" tego do internetu bez względu na to, jak bardzo by mnie Państwo zachęcali ;)

                      Wyobrażam sobie, że można by zamieścić zestawienie samych "namiarów" bibliograficznych, bez przytaczania tekstu, typu:
                      XYZ, "Książka plagiatująca", s. 34-37 = ABC, "Książka splagiatowana", s. 78-81
                      itd.
                      Nie wiem jednak czy byłby większy sens w takim działaniu...
                      Chciałabym, żeby sprawa ta miała przede wszystkim jakiś oficjalny bieg...
                      • snerek Re: Plagiat w książce profesorskiej 08.03.13, 19:59
                        Nie podoba mi się to, że wydałaś wyrok.
                        Był w Polsce przypadek opisywany przez media.
                        Pani doktor oskarżyła pewnego profesora o plagiat. I faktycznie, jej praca była z roku X a praca profesora z roku X + n. Wszyscy zaczęli mieć to za złe profesorowi. Okazało się jednak, że to pani doktor dokonała plagiatu pracy profesora. Profesor złożył pracę w wydawnictwie uniwersyteckim w roku X - m, w jakiś sposób tekst został splagiatowany i włączony do doktoratu.

                        To, że dwie prace wyglądają podobnie, na tym etapie świadczy tylko o tym, że obie prace wyglądają podobnie i warto to ujawnić, w celu wyjaśnienia. Bo może obaj autorzy plagiatowali jeszcze od kogoś trzeciego, albo, może jest jeszcze inne, mniej lub bardziej zawiłe wyjaśnienie.
                        Zachęcam abyś opublikowała - a z wyrokami należy poczekać do czasu gdy przynajmniej wysłucha się wyjaśnień osoby, którą w pierwszym rzędzie podobieństwo obu tekstów stawia w niekorzystnym świetle.
                        • ko_ma1 Re: Plagiat w książce profesorskiej 08.03.13, 20:38
                          Oczywiście - może może może
                          Może splagiatowali od kogoś trzeciego...
                          A może amerykański profesor jednej z wiodących uczelni, w swojej książce, wydanej w czołowym wydawnictwie w 1998 roku splagiatował polskiego profesora, który swoją książkę wydał w roku 2003, włączając tę z 1998 do swojej bibliografii.
                          Może badania prowadzili razem i się dogadali, że napisza to samo w dwóch językach.
                          Może.

                          Ja nie sądzę, ja postrzegam.
                          Wyroku nie będę wydawać, tylko dokonam analizy porównawcznej, którą oceniać będą powołane ku temu instytucje. I one, mialabym nadzieje, wyjasnia czy i jesli tak - to kto od kogo.
                          I nie będę niczego do tego czasu poddawać publicznej ocenie, we fragmentach ani w calosci.
                          • snerek apel do ko_ma1, urszuli, fbx -- mam dość plotek!! 09.03.13, 11:22
                            > I nie będę niczego do tego czasu poddawać publicznej ocenie, we fragmentach ani
                            > w calosci.

                            To po co zawracanie głowy. Czy to nie Ty przedtem pisałaś jako fbx ale niczego nie opublikowałaś na stronie na którą i jako fbx reklamowałaś:
                            > Anonimowo można wrzucać na pl.fbx.wikia.com którą założyłam w tym celu
                            Czy to nie Ty jako urszula robisz takie wpisy:
                            CytatMistrzowie są PAPIEROWI! - 2010-12-23 23:50:52
                            Czy "profesorskie plagiaty" dotkną TUZÓW naszej "nauki". Prof. Krzysztof Jajuga bryluje w naukach ekonomicznych - mimo, że nie wymyślił jak dotąd nic oryginalnego, poza przetłumaczonymi tekstami!!! Jego arogancja i pewność siebie zwycięża w zderzeniu z nieśmiałymi głosami osób mających oryginalny dorobek - on "bryluje" z nie swoimi przemyśleniami - lecz zaskakuje ich wyprzedzeniem pomysłów - szkoda, że nie są one JEGO! Dotąd nie ma odważnych na udowodnienie mu PLAGIATOWANIA - ale się znajdą (zbierają dane)!!!

                            autor: ~Urszula za: www.nfa.alfadent.pl/comment.php?what=news&id=7180&PHPSESSID=c8b714dc7df078c3da2a80a25ffa900b

                            To pytanie musiałam zadać - bo w obu przypadkach bez dowodów oczerniacie środowisko naukowe w Polsce. Nie wierzę w Twoją bajeczkę - moim zdaniem nie znalazłaś dwóch książek z podobnymi treściami, noszącymi wrażenie plagiatu - inaczej jakby coś takiego było - to wpierw byłaby publikacja tych dowodów. Wystarczą dane bibliograficzne - autor, miejsce wydania, strony, a każdy sobie sam porówna. Ale nie - bajeczki i oczernianie, podczas gdy plagiatów w Polsce w zasadzie nie ma, to nie ta kultura, jesteśmy jako Polacy cywilizacyjnie odporni na plagiat, i tylko jakaś drobna grupa nadużyć miała miejsce, z których wszystkie ujawnione były na FA, z czego okazało się, że część na wyrost, część to nie były plagiaty a kłopoty z tzw. autoplagiatem, a część to dzieło zamerykanizowanych wyznawców niepolskiej religii i to do tego "kleru" tej grupy.
                            Proszę uprzejmie podać dowody i od dowodów zacząć a nie mącić.
                            Już takie plotki, że niby coś wiesz ale nie powiesz, droga ko_ma1, urszula, fbx, zwracam się do Ciebie pod trzema imionami albo do was trzech oddzielnie - to jakaś choroba - budzicie nieuzasadnione podejrzenia, nie mając nic, wzbudzacie niepokój i niszczycie wzajemne zaufanie, najcenniejsze co w świecie nauki jest. Plotka i pomówienie jest gorsze i gościejsze niż niejedna zła rzecz.
                            • pfg Re: apel do ko_ma1, urszuli, fbx -- mam dość plot 09.03.13, 12:49
                              snerek napisała:

                              > podczas gdy plagiatów w Polsce w zasadzie nie ma,
                              > to nie ta kultura, jesteśmy jako Polacy cywilizacyjnie odporni na plagiat, i
                              > tylko jakaś drobna grupa nadużyć miała miejsce

                              Ostrzegam, że ironia w sieci ginie i może być odebrana prima facie. A wtedy autor wychodzi na głupa.
                            • ko_ma1 Re: apel do ko_ma1, urszuli, fbx -- mam dość plot 09.03.13, 13:06
                              Szanowna Pani snerek,
                              Nie zamierzam Pani udawadniać, że nie jestem wielbłądem.
                              Zresztą - dyskusja z punktu widzenia mojego pierwotnego pytania wyczerpała już temat kilka "pięter" temu.
                              Otrzymałam rzeczowe sugestie co powinnam zrobić. Za nie dziękuję.
                              Na ten moment - dla mnie temat został wyczerpany, znam ścieżkę na 2 kroki do przodu.
                              Jak będę miała coś nowego do dodania to napiszę.
                            • pigwa_polska Re: apel do ko_ma1, urszuli, fbx -- mam dość plot 09.03.13, 23:43
                              >w Polsce w zasadzie nie ma, to nie ta kultura, jesteśmy jako Polacy cywilizacyjnie odporni na >plagiat, i tylko jakaś drobna grupa nadużyć miała miejsce, z których wszystkie ujawnione były na >FA, z czego okazało się, że część na wyrost, część to nie były plagiaty a kłopoty z tzw. >autoplagiatem, a część to dzieło zamerykanizowanych wyznawców niepolskiej religii i to do tego >"kleru" tej grupy.

                              religia i naród - polecam zastanowić się, jaką wiarę mieli ojcowie nasi - "zamerykanizowani" - co to za sformułowanie? [quote="otto heit"] Większa część rodaków naszych chlubi się wiarą ojców, gotowi oni są życie swe za ową wiarę położyć. Ale jak wiele jest Polaków, którzy mało, albo wcale nic nie wiedzą jaką wiarę posiadali przodkowie nasi. Mówiąc o "wierze ojców" trzeba się zastanowić, o których ojcach w wierze się myśli i mówi. Ojcowie nasi, Słowianie, czcili wiele bóstw; lecz największej czci od ojców naszych doznawał bożek światowid, którego świątynia znajdowała się w Arkonie. Bożek ów posiadał głowę ze czteroma twarzami, co dowodzi, iż ojcowie nasi wierzyli, że ich bożek światowid jest bogiem wszystkowidzącym. Życie ojców naszych Słowian, było takie, że gdy kmiotek szedł w pole z sochą orać, to chatę swoją zostawiał otwartą. Na stół kładł chleb z solą, ażeby przechodzący tamtędy pielgrzym, mógł wejść, odpocząć, posilić się i pójść sobie w drogę dalej. Wtenczas ojcowie nasi nie wiedzieli nic o tak zwanej "prawdziwej wierze rzymskiej", jednak nie obawiali się oni pozostawić dom otwarty, bo wiedzieli i byli przekonani że tam nikt dla rabunku nie wejdzie. Zostaw dziś bracie rodaku twój dom nie zamknięty, gdy idziesz do pracy, albo na rynek, a zobaczysz czy twój sąsiad posiadający "prawdziwą wiarę rzymską", pozostawi go w spokoju. Nasi ojcowie Słowianie, nie byli rzymsko-katolikami, nie posiadali tej religii rzymskiej, jaką się dziś niejeden Polak chlubi, za to mieli oni więcej cnót, aniżeli niejeden katolik chlubiący się prawdziwą wiarą rzymską. To była pierwsza wiara ojców naszych. Kiedy po świecie zaczęła się szerzyć nauka Chrystusa Pana o zbawieniu ludzkości z łaski Bożej przez zasługi Syna Bożego na drzewie krzyża, to nauka owa po części dotarła i do ojców naszych. Kroniki podają, że na zaraniu chrześcijaństwa, naukę Mistrza z Nazaretu, głosili Słowianom apostołowie Andrzej i Paweł. Z dziejów apostolskich dowiadujemy się, że apostoł Paweł opowiadał ewangelie w kraju macedońskim; a będąc w Macedonii, odwiedził on prawdopodobnie i Słowian, przynosząc im naukę o prawdziwym żywym Bogu. Jednak dopiero Cyril i Metody, sprowadzeni przez księcia Rastyca na Morawy około 830 r. rozpoczęli na szerszą skalę rozpowszechniać naukę chrześcijańską nie tylko pomiędzy Morawianinami, ale też i między Polanami. W owym czasie, wiele ojców naszych przyjęło naukę Chrystusa Pana, jaką opowiadali owi dwaj słowiańscy misjonarze. Tam, gdzie ową naukę przyjęto, stawiano skromne domy modlitwy, w których nabożeństwa odprawiane bywały w języku ludu miejscowego, bez żadnych ceremonji. Składało ono się przeważnie ze śpiewania, wspólnych pieśni, czytania świętej Ewangelii i kazania. Komunji udzielano wszystkim wierzącym pod dwoma postaciami, to jest chleba i wina, jak to postanowił i nakazał czynić sam Chrystus Pan. Wszyscy duchowni byli ludźmi żonatymi, na wzór apostołów i wszystkich innych pierwotnych chrześcijańskich duchownych. Ludu nie wyzyskiwano pod różnymi pozorami, jak to robi dziś większość księży rzymskich. Ludowi głoszono, że zbawienie otrzymuje się darmo z łaski Bożej, a to przez śmierć i zasługę Chrystusa Pana na drzewie krzyża; a nie za pomocą kupnych ceremonji, albo swoich własnych, tak zwanych "dobrych uczynków". Ludzi uczono żyć cnotliwie i pobożemu a takiego cnotliwego życia przykładem byli wszyscy duchowni. Przy domach modlitwy nie urządzano żadnych pijackich zabaw, ale zachęcano wszystkich chrześcijan do życia prawdziwie chrześcijańskiego. W owym to czasie ojcowie nasi przyjąwszy naukę Chrystusa Pana głoszoną im przez Bogu oddanych mężów, wierzyli oni w Boga jako Ojca pełnego łask i miłosierdzia, który chętnie grzesznikowi grzechy przebacza, jeżeli tylko grzesznik do niego z wiarą przychodzi. Przyjąwszy Boga za Ojca niebieskiego, do którego Chrystus kazał się modlić: "Ojcze nasz, któryś jest w niebie…" nie wierzyli oni, aby ten łaskawy ich Ojciec niebieski kościelnemi ceremoniami handlował, i za płacenie takowych im ich grzechy przebaczał. Wierzyli oni w Boga jako Ojca, do którego przez krew Chrystusa Pana jako Baranka Bożego mieli wszyscy jednakowy przystęp. To też była wiara ojców naszych, a była to prawdziwa chrześcijańska wiara, jakiej Polacy dziś nie mają. Jednak niemieckie duchowieństwo, które wówczas podlegało Rzymowi, widząc, że tam gdzie Cyril i Metody głosili Ewangelje, nabożeństwa odprawiane bywają w języku ludowym, a nie łacińskim, oskarżyli owych dwóch słowiańskich apostołów o herezje. Metodego podobno trzymano w więzieniu. Historia wspomina, że w owym to czasie Ewangelia dotarła aż nad Odrę i Wisłę. Kiedy Mieszko I żeniąc się z czeską Dubrawką, przyjął chrześcijaństwo, nie uczynił on tego z pobudek duchowo-moralnych, ale z powodów czysto politycznych. Przyjąwszy chrześcijaństwo rzymskie, zmusił on cały naród do przyjęcia tegoż. Nie było to już to chrześcijaństwo, jakie opowiadali Cyril i Metody, gdyż po śmierci Rastyca (który owych słowiańskich apostołów sprowadził), jego następca świętopełek, zaczął przechylać się na stronę niemiecko-rzymskiego duchowieństwa. Po przyjęciu chrztu przez Mieszka I, do Polski sprowadzono niemiecko-rzymskich duchownych, i pierwszym polskim biskupem ustanowiono niemca, nazwiskiem Jordan. Słowianie przyuczeni do religji prawdziwie chrześcijańskiej, łagodnej, nie łatwo ulegali nauce obcej. Bolesław I, czyli Chrobry, syn Mieszka I, aby swoim poddanym lepiej zaszczepić wiarę rzymską, podobno kazał karać ostro wszelkie przekroczenia przepisów kościelnych. Za jedzenie mięsa w piątek, kazał przestępcy wybijać zęby. Z tego to powodu, naród był bardzo niezadowolony z narzuconej mu nowej religji, która mu nic nie dawała, oprócz utrapień i postów, dlatego przy każdej sposobności podnosił bunt tak przeciw władzy świeckiej, jako też i władzy duchownej. Aż nareszcie po śmierci Mieszka II nastąpiła zupełna reakcja narodu. Księży wygnano, rzymskie świątynie zburzono. Narzucona przemocą narodowi rzymska religja nic mu nie przyniosła, dlatego takową ze wstrętem i obrzydliwością gwałtem odrzucono. Szlachta, która wraz z ówczesnym duchowieństwem trzymała nad ludem władzę, widząc zbliżający się koniec panowania swego, powołała na tron Kazimierza, który wraz z matką Ryksą, niemką, znajdował się w Niemczech. Ten otrzymawszy od cesarza niemieckiego Henryka III pomoc, na czele rycerstwa niemieckiego wkroczył do Polski, i siłą oręża, zmusił naród polski do poddania się nowej wierze; jako też i znienawidzonym rzymsko-niemieckim duchownym. Takim to sposobem ojcowie nasi otrzymali trzecią wiarę: wiarę rzymsko-niemiecką, którą się tak wielu naszych rodaków chlubi, nie znając swojej własnej historii. Niemcy siłą oręża zaszczepili Polakom wiarę rzymską, ale sami później takową porzucili, kiedy poznali się na kuglarstwie rzymskiego kleru. Kiedy w Europie na początku XVI wieku zaczęli powstawać cnotliwi i bogobojni mężowie, poczęli oni wskazywać na zgniłość i zepsucie ówczesnego rzymskiego duchowieństwa, nawoływali do powrotu pierwotnej prostoty ewangelicznej. Nauki owych świętobliwych mężów przedostały się też i do ojczyzny naszej. I kiedy wówczas zaczęto się wgłębiać w księgi Pisma Św. w Polsce podniosła się oświata i w ogóle dobrobyt w całym kraju. W owym czasie zaczęto w Polsce wiele pisać, przez co zaczęła się rozwijać polska literatura; a z nią wolność sumienia. Rzymskiej organizacji zaczął grozić upadek, gdyż lud polski garnął się do czystej nauki Chrystusa Pana i apostołów. Spostrzegłszy to przebiegły Hozjusz, ówczesny biskup warmiński, sprowadził do Polski Jezuitów. ..reszta.. : <a href="
                              • adept44_ltd Re: apel do ko_ma1, urszuli, fbx -- mam dość plot 10.03.13, 00:57
                                a teraz spróbuj własnymi słowami...
                            • merlan Re: apel do ko_ma1, urszuli, fbx -- mam dość plot 10.03.13, 09:57
                              @ Snerek:
                              Brawo! Wreszcie ktoś to powiedział!

                              Zupełnie czym innym jest badanie zasadnych podejrzeń o plagiat, a czym innym węszenie, szukanie, jątrzenie tylko po to, by komuś dokopać. Rzucać błotem, rzucać, zawsze coś się przyklei.
                              Bez konkretnych dowodów nie powinno się inicjować rozmowy.
                              Niestety, wytwarza się atmosfera nagonki i szczucia.
                              • dala.tata Re: apel do ko_ma1, urszuli, fbx -- mam dość plot 10.03.13, 10:33
                                A kiedy to podejrzenia staja sie 'uzasadnione' - jak merlan zdecyduje? A na czym to polega problem z weszeniem i szukaniem? Nie mam zadnych problemow, zeby kto tylko ma ochote weszyl i szukal, ile chce. I jakos nie czuje zadnej atmosfery szczucia. Moze dlatego, ze nie popelniam plagiatow.

                                A takie teksty w odniseiniu do obecnego watku sa nie na miejscu. OP zadal sensowne pytanie, jak postepowac ze swymi podejrzeniami, na kotre ma dowody, plagiatu. Nie podal nazwiska, co wiecej odmowil podania nazwisk. Na czym niby polega to jatrzenie i obrzucanie blotem? To raczej kolezanka serek czula sie chyba zawiedziona brakiem konkretow i sensacji i powstanowila z frustracji swej przywalic.

                                Ja sie tylko czuje rozczarowany, ze nie ma w polsce grupy takiej jak niemiecka VroniPlag. Niech polujacych na plagiaty bedzie jak najwiecej i jesli tylko beda postepowac, jak OP, to bedzie pieknie. Niech szukaja, wesza i wynajduja, ile tylko chca. Plagiat to niezwykle powazne przestepstwo naukowe, podwazajace fundamenty nauki. i nalezy jest rozarzonym zelazem wypalic. I to zadna nagonka, zadne jatrzenie.
                                • barnaba.kita Re: apel do ko_ma1, urszuli, fbx -- mam dość plot 10.03.13, 11:06
                                  a mnie się wydaje, że chyba przesadzacie.
                                  W nienijszym wątku pojawiło się pytanie co zrobić (technicznie), gdy ktoś natknął się na plagiat. Udzielono odpowiedzi - skontaktować się z profesionalistą - dr. Markiem Wrońskim. I już sprawa zamknięta. Zgłaszający problem otrzymał/a odpowiedź i będzie dalej działać.
                                  Ja tu nie widzę jątrzenia, ani szczucia. Sprawa obyła się bez nazwisk więc nie można tego uznać, że publicznie wyrażone pomówienie lub oszczerstwo, bo pytanie dotyczyło sprawy, a nie osoby.
                                  Trzyma kciuki za rozsądzenie (np. przez sąd) tej sprawy i dziekuję osobie (i innym osobom, które to kontynuują) która rzecz dostrzegła i zamiast zignorować to nadała temu jakiś bieg.
                                  Tyle.
                                  Pozdrawiam
                                • klamczuchosiedlowy Re: apel do ko_ma1, urszuli, fbx -- mam dość plot 10.03.13, 11:10
                                  Zgadzam się z dala - też mi się marzy lepsza niż VroniPlagWiki polska inicjatywa, i trochę z nadzieją patrzyłem na zapowiedzi fbx z sąsiedniego wątku. Może coś się dzieje - ale efektów jeszcze nie widać, ale na razie taka inicjatywa jest w sferze marzeń.

                                  Nie zgadzam się z dala, w jednej sprawie w tej wypowiedzi.
                                  Otóż założycielka OP podała, że chodzi o polskiego profesora z młodszego pokolenia (profesura jakieś 5 lat temu).
                                  Osobiście to odbieram jak bezpodstawne rzucanie błotem.
                                  Osobiście też, uważam, że plagiat dotyczy głównie pokolenia starszego i uformowanego w poprzednim systemie lub ich wychowanków. Ten przypadek z OP byłby pierwszym znanym mi przypadkiem polskiego "młodego wilka" z plagiatem w profesurze.
                                  OP powinna była nie podawać narodowości - nie było to potrzebne do uzyskania wskazówek. Wyraźnie chodziło o to aby zakomunikować coś niegodnego na temat polskiego/krajowego środowiska naukowego i zasugerować brudy młodszej profesurze. Teraz każdy jest podejrzany z tych widełek. Niszczy to zaufanie - może nawet niż udokumentowany plagiat.

                                  Pomówienia niszczą zaufanie - a postępowanie "wiem ale nie powiem" dość popularne w niektórych kręgach, tylko niszczy ufność - rzuca cień bez dowodów.

                                  Zwłaszcza, że polski profesor mógł na przykład napisać wniosek grantowy do amerykańskiej instytucji w 1997, w której recenzentem był profesor, który splagiatował go, wydał książkę, a do tego zasugerował w notatkach do wnioskodawcy, że nie umieścił w bibliografii pozycji X. Pozycja X była niedostępna - jako jeszcze nie napisana, a potem "zaocznie" powołana - i to mógł być jedyny grzech, bo powinno się cytować to co się ma fizycznie w rękach, ja osobiście nawet nie wierzę internetowym PDF, ale inni cytują to czego kawałek znajdą w books.google.com - i taki błąd mógł być udziałem tego profesora, dwa błędy: złożenie wniosku o grant do instytucji zatrudniającej plagiatorów, drugi błąd: zaoczne zacytowanie czegoś czego fragment miał w elektronicznych źródłach. Nieświadomy tego, że ukradziono mu większość pracy, opublikował swoje badania z opóźnieniem.
                                  To niestety - w podobny sposób - wydarzyło się mojemu bliskiemu znajomemu, tyle, że bez ostatniego etapu.
                                  Złożył wniosek o grant.
                                  W nim opisał wszystko jak należy - dobrze przygotował grant, bo zależało mu na nim - wniosek oddalono. Ale po roku w księgarni ze zdziwieniem spostrzegł swój własny materiał wydany pod innym nazwiskiem, nazwiskiem, które było na liście recenzentów z jego dyscypliny i do tego człowiek ten był jednym z jego recenzentów i kluczową osobą w panelu oceniającym granty. Znajomy musiał swoją pracę zmienić, bo wiadomo, że po opublikowaniu to on byłby pomawiany o plagiat a nie prawdziwy - zbyt potężny i zbyt ustosunkowany rzeczywisty złodziej plagiator. Zabrakło mu odwagi do tego aby kopać się z koniem.

                                  • capo.di.tutti_capi Re: apel do ko_ma1, urszuli, fbx -- mam dość plot 10.03.13, 12:09
                                    klamczuchosiedlowy napisał:

                                    > W nim opisał wszystko jak należy - dobrze przygotował grant, bo zależało mu na
                                    > nim - wniosek oddalono. Ale po roku w księgarni ze zdziwieniem spostrzegł swój
                                    > własny materiał wydany pod innym nazwiskiem, nazwiskiem, które było na liście r
                                    > ecenzentów z jego dyscypliny i do tego człowiek ten był jednym z jego recenzent
                                    > ów i kluczową osobą w panelu oceniającym granty.

                                    rozumiem, że nie lubisz rzucać oskarżeń bezpodstawnie, więc: czy mógłbyś podać więcej szczegółów? tytuł książki (tej, którą znajomy znalazł w księgarni)
                                  • gruszka_wierzbowa Re: apel do ko_ma1, urszuli, fbx -- mam dość plot 10.03.13, 12:39
                                    Nie zgadzam się z dala, w jednej sprawie w tej wypowiedzi.
                                    > Otóż założycielka OP podała, że chodzi o polskiego profesora z młodszego pokole
                                    > nia (profesura jakieś 5 lat temu).
                                    > Osobiście to odbieram jak bezpodstawne rzucanie błotem.

                                    Podanie narodowości służyło temu, aby wybrać najlepszą ścieżkę postępowania. Gdyby to niemiec był plagiatorem, zapewne polecono by zgłoszenie się do wspomnianej niemieckiej grupy, a nie to Wrońskiego.

                                    Kolega ma niezachwianą wiarę w młodsze pokolenie naukowców. Proszę Pana, ostatni przykład doktorantki z Wrocławia pokazał, że przy plagiacie data urodzenia czy okres nabywania szlifów naukowych nie ma nic do rzeczy.


                                    > Pomówienia niszczą zaufanie - a postępowanie "wiem ale nie powiem" dość popular
                                    > ne w niektórych kręgach, tylko niszczy ufność - rzuca cień bez dowodów.
                                    >

                                    Aby mówić o pomówieniu, powinniśmy wiedzieć o kogo chodzi. A my nie wiemy o kim mowa, autor wątku nie ujawnił żadnych danych. Jeśli chodzi o pomówienie środowiska, to biorąc pod uwagę, że wiedza o występowaniu plagiatów jest powszechna, to trudno mówić, że autor niszczy ufność.



                                    Moim zdaniem autor wątku postąpił bardzo słusznie. Tym bardziej, że głośne powiedzenie o plagiacie może rozpocząć próby zatuszowania sprawy. Niedawno okazało się, że nie można udowodnić plagiatu pewnej osobie, ponieważ jej doktorat zniknął z archiwum uczelni i nigdzie nie ma ani jednego egzamplarza. Zresztą, postawa paru osób z RW Instytutu Filozofii UWr najlepiej pokazuje, że jest grono osób chętnie zamiatających tego typu sprawy pod dywan.
                                • charioteer1 Re: apel do ko_ma1, urszuli, fbx -- mam dość plot 10.03.13, 12:40
                                  Procedura postepowania w takich przypadkach jest opisana w odpowiednich kodeksach etycznych - udokumentowane, imienne zawiadomienie do odpowiedniego rzecznika dyscyplinarnego. I tu szacun dla autorki, ktora pyta, co zrobic, zamiast rzucac nazwiskami bez dowodow.

                                  Natomiast jako przyklad szczucia, opluwania i rzucania blotem traktuje wyczyny dr marchewki w sasiednim watku. Akurat mam z roznych wzgledow troche rozeznania w tym, jak dzialaja firmy zajmujace sie R&D i to wystarczy, by na pierwszy rzut oka rozpoznac, z jakim materialem mamy do czynienia w tamtej sprawie. Co jakis czas pojawia sie na forum jakas osoba, ktora pod przykrywka walki o szczytne cele usiluje zalatwic prywatne porachunki. Taka jest polska rzeczywistosc, nie tylko forumowa. Nie brakuje osob, ktore beda rzucac blotem do skutku, liczac na to, ze nim ofiara zdazy sie z tego wyplatac, cos z tego blota, ktorym zostala obrzucona, przyklei sie na dobre. Wronskiego tez w perfidny sposob obrzucono anonimowo blotem. Lepiej o tym nie zapominac.


                                  dala.tata napisał:

                                  > A kiedy to podejrzenia staja sie 'uzasadnione' - jak merlan zdecyduje? A na czy
                                  > m to polega problem z weszeniem i szukaniem? Nie mam zadnych problemow, zeby kt
                                  > o tylko ma ochote weszyl i szukal, ile chce. I jakos nie czuje zadnej atmosfer
                                  > y szczucia. Moze dlatego, ze nie popelniam plagiatow.
                                  >
                                  > A takie teksty w odniseiniu do obecnego watku sa nie na miejscu. OP zadal sens
                                  > owne pytanie, jak postepowac ze swymi podejrzeniami, na kotre ma dowody, plagia
                                  > tu. Nie podal nazwiska, co wiecej odmowil podania nazwisk. Na czym niby polega
                                  > to jatrzenie i obrzucanie blotem? To raczej kolezanka serek czula sie chyba zaw
                                  > iedziona brakiem konkretow i sensacji i powstanowila z frustracji swej przywali
                                  > c.
                                  >
                                  > Ja sie tylko czuje rozczarowany, ze nie ma w polsce grupy takiej jak niemiecka
                                  > VroniPlag. Niech polujacych na plagiaty bedzie jak najwiecej i jesli tylko beda
                                  > postepowac, jak OP, to bedzie pieknie. Niech szukaja, wesza i wynajduja, ile t
                                  > ylko chca. Plagiat to niezwykle powazne przestepstwo naukowe, podwazajace funda
                                  > menty nauki. i nalezy jest rozarzonym zelazem wypalic. I to zadna nagonka, zadn
                                  > e jatrzenie.
                                  >
                                  • dala.tata Re: apel do ko_ma1, urszuli, fbx -- mam dość plot 10.03.13, 12:53
                                    chario, jedno nie wyklucza drugiego. imienne rzucanie oskarzen uwaza za bardzo naganne. w wypadku tego watku nic takiegonie nastapilo. Co do sasiedniego watku, mnie usatysfakcjonowala odpowiedz profesora i uwazam za sprawe zamknieta. jesli uwazasz, ze tam jest problem, chetnie wytne.

                                    zareagowalem, bo uwazam, ze w tym watku OP postapil poprawnie. I po prostu uwazam, ze powinnismy scigac plagiaty. i to nie ma nic wspolnego z rzucaniem blotem.
                                    • charioteer1 Re: apel do ko_ma1, urszuli, fbx -- mam dość plot 10.03.13, 12:59
                                      Nie mowie o tym, zeby nie scigac! Zwracam tylko uwage, ze za anonimowe oskarzenia nie zawsze kierowane sa czystymi intencjami.

                                      Jestem za tym, zeby wpisy w tym drugim watku zostawic ku przestrodze.
                                      • dala.tata Re: apel do ko_ma1, urszuli, fbx -- mam dość plot 10.03.13, 13:16
                                        Co do zasady, pelna zgoda. I dlatego jestesmy czujni. Jednak w tym watku nie nastapilo zadne imienne oskarzenie. W sasiednim, podano konkretny dokument i jest konkretna odpowiedz.
                                      • hohenstauf anonim 10.03.13, 16:54
                                        anonimowe podanie w stylu:
                                        Proszę sprawdzić:
                                        ISBN i tu numer
                                        z
                                        ISBN i tu numer
                                        z dodanym komentarzem:
                                        zauważyłam coś co może być nieprawidłowością - proszę o weryfikację lub falsyfikację
                                        wystarczy

                                        nie wiadomo, czy nieprawidłowością jest jakieś draństwo, czy po prostu dwie książki o tym samym, ale jedna napisana trudnym językiem a druga łatwym, jedna nadmiernie wesoła, inna nadmiernie smutna.
                        • charioteer1 Re: Plagiat w książce profesorskiej 10.03.13, 12:29
                          Ale chyba ten biedny, splagiatowany profesor widzial, co jego doktorantka umieszcza w swojej rozprawie, nie?

                          snerek napisała:

                          > Nie podoba mi się to, że wydałaś wyrok.
                          > Był w Polsce przypadek opisywany przez media.
                          > Pani doktor oskarżyła pewnego profesora o plagiat. I faktycznie, jej praca była
                          > z roku X a praca profesora z roku X + n. Wszyscy zaczęli mieć to za złe profes
                          > orowi. Okazało się jednak, że to pani doktor dokonała plagiatu pracy profesora.
                          > Profesor złożył pracę w wydawnictwie uniwersyteckim w roku X - m, w jakiś spos
                          > ób tekst został splagiatowany i włączony do doktoratu.
                          >
                          > To, że dwie prace wyglądają podobnie, na tym etapie świadczy tylko o tym, że ob
                          > ie prace wyglądają podobnie i warto to ujawnić, w celu wyjaśnienia. Bo może oba
                          > j autorzy plagiatowali jeszcze od kogoś trzeciego, albo, może jest jeszcze inne
                          > , mniej lub bardziej zawiłe wyjaśnienie.
                          > Zachęcam abyś opublikowała - a z wyrokami należy poczekać do czasu gdy przynajm
                          > niej wysłucha się wyjaśnień osoby, którą w pierwszym rzędzie podobieństwo obu t
                          > ekstów stawia w niekorzystnym świetle.
                          • snerek splagiatowany biedny profesor oskarżony o plagiat 10.03.13, 17:18
                            Możliwe, że znasz tę sprawę lepiej.
                            Według tych danych, jakie mam, profesor chyba raczej nie był jej promotorem, a jeśli był, to niekoniecznie przez cały okres jej doktoryzowania i raczej nie znał końcowej wersji pracy przedstawianej do obrony, byli z tej samej działki z konkurencyjnych ośrodków, ale znali się - jak to ludzie z wąskiej działki się znają.

                            Właśnie dlatego jestem za tym aby doktorskie i habilitacyjne prace obowiązkowo były jawnie publikowane w internecie w pełnym otwartym dostępie
                            • pfg Re: splagiatowany biedny profesor oskarżony o pla 10.03.13, 18:26
                              snerek napisała:

                              > Właśnie dlatego jestem za tym aby doktorskie i habilitacyjne prace obowiązkowo
                              > były jawnie publikowane w internecie w pełnym otwartym dostępie

                              Były takie propozycje, ale upadły, gdyż w wielu dyscyplinach doktoraty i habilitacje ukazują się jako książki - a żadne wydawnictwo nie wyda książki, która jest powszechnie dostępna w internecie.
                    • snerek nie musi być całoś Plagiat w książce profesorskiej 08.03.13, 19:43
                      Nie ma potrzeby ujawniać całości - wystarczy 2 do 4 przykładów a resztę zestawiając numery stron - każdy mając dostęp do bibliotek, sam sobie sprawdzi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja