stopguzdralom
17.03.13, 15:44
Skończyłem kierunek techniczny na państwowej uczelni w Warszawie, obecnie pracuję w zawodzie. To co mogę powiedzieć to:
- Najlepiej oceniałem tych ludzi co prowadzili wykłady / laboratoria / ćwiczenia, którzy sami pracowali jednocześnie w prywatnych firmach, bo wiedza przez nich przekazywana miała sens, była przydatna. W praktyce ci ludzie mieli najczęściej tytuł magistra, bo na doktorat z powodu pracy zawodowej nie mieli czasu co sprawiało, że w większości prowadzili oni laboratoria i ćwiczenia. Szkoda, że nie wykłady.
- Najgorsi byli ci, których jedynym zajęciem była praca na uczelni. Ich wiedza była przestarzała i nieprzydatna. Często odnosiłem wrażenie, że z tego powodu nie mają co robić więc wymyślają jakieś dziwaczne i trudne egzaminy żeby uwalić jak najwięcej studentów.
- Po studiach inżynierskich przeniosłem się na studia magisterskie na inną uczelnię, była więc pewna grupa przedmiotów tzw. podstawowych ze studiów inżynierskich, które musiałem zaliczyć mimo, że już realizowałem w poprzedniej uczelni. W praktyce oznacza to, że idzie się do danego profesora i prosi żeby przepisał ocenę. No i połowa się zgadza na przepisanie - to są najczęściej ci co prowadzą własny biznes, pracują gdzieś prywatnie lub jeszcze na innej uczelni. Ale byli też tacy co uważali się za bogów, a swój wydział za ósmy cud świata, oczywiście pracowali tylko na tym swoim wydziale i robili pseudo badania naukowe (nikomu zapewne nieprzydatne) - ci się nie zgadzali na przepisanie, bo uważali, że trzeba jeszcze raz dany przedmiot zaliczyć, bo przecież POTEM ONI SIĘ POD TYM PODPISUJĄ I CO BĘDZIE JAK POTEM W PRACY OKAŻE SIĘ, ŻE JA ICH PRZEDMIOT ZALICZYŁEM A CZEGOŚ NIE UMIEM. Śmieszni ludzie, bo nikogo w pracy nie interesuje jaki przedmiot i u kogo i na jaką ocenę się zaliczało - pracodawców to nie interesuje więc nie wmawiajcie studentom, że warto się starać i mieć dobre oceny. Namawiajcie ich żeby lepiej w trakcie studiów już szukali pracy.
W ogóle zastanawiam się teraz czy nie iść do takiego jednego profesorka co nie chciał mi przepisać oceny i powiedzieć mu co o nim myślę.....