O studiach doktoranckich raz jeszcze...

12.05.13, 10:54
... pisze Rzepa:
Tekst linka
Tekst linka
W zasadzie nic nowego: dużo studiuje, mało robi stopień. Ale jest "poprawa":
Cytatna koniec 2011 r. (najnowsze dostępne dane) na studiach doktoranckich wśród 40 tys. słuchaczy 30 tys. było na bezpłatnych studiach stacjonarnych i mniej więcej jedna trzecia z nich otrzymywała stypendia. Przewody doktorskie, które są warunkiem uzyskania tytułu, otworzyło ponad 5 tys. osób i mniej więcej tyle samo otrzymało stopień doktora.
Czyli 1/8. A tu:
CytatWedług różnych szacunków prace dyplomowe i tytuł zdobywa nieco ponad 30 proc. słuchaczy studiów doktoranckich
Czyli nawet 1/3.

Jeśli te szacunki się potwierdzą, mamy jasny dowód na umasowienie doktoratów i spadek ich poziomu. Wcześniejsze szacunki, m.in. cytowane przez NBK mówiły o mniej niż 10%.

W sumie było to nieuchronne, ale jednak przykra wiadomość.
    • pfg Re: O studiach doktoranckich raz jeszcze... 12.05.13, 11:21
      flamengista napisał:

      > ... pisze Rzepa:

      A ja cię uprzedziłem i już odpowiedziałem :-)
      Być doktorantem.
      • spokojny.zenek Re: O studiach doktoranckich raz jeszcze... 12.05.13, 18:27
        Te 30% wydaje mi się zawyżone.
    • chilly Re: O studiach doktoranckich raz jeszcze... 12.05.13, 19:49
      Stacjonarne studia doktoranckie, owszem, sa. Na kierunkach eksperymentalnych. Na kierunkach społecznych, a pewno i humanistycznych, czasami trudno spotkać się ze swoim własnym doktorantem. No, chyba że wobec konieczności wpisania zaliczenia semestru... Cóż dziwić się zatem niskiej efektywności tych studiów?
      Wszyscy słuchacze studiów doktoranckich powinni mieć stypendium. To jest ich praca, to jest też warunek efektywności naukowej, Nie starcza pieniędzy? Ograniczyć liczbę doktorantów (profesorów tez będzie mniej...). Ale nie przystąpienie w określonym terminie do obrony doktoratu (powiedzmy - 5 lat od rozpoczęcia studiów) - niezależnie od jej wyniku - powinno skutkować poważnymi konsekwencjami finansowymi.
    • eeela Re: O studiach doktoranckich raz jeszcze... 12.05.13, 21:01
      Mogę się oczywiście mylić, ale głównego winnego upatruję w idei studiów doktoranckich, która w Polsce jest realizowana na modłę bardziej świętą od papieża. System boloński wymaga kwalifikowania lat spędzonych nad pracą przy doktoracie jako studia, ale nie ma wymogu, żeby te studia można było formalnie kończyć bez złożenia pracy doktorskiej. Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę, ale widziałam niejednokrotnie, również na naszym forum, przykłady posługiwania się informacją o "ukończonych studiach doktoranckich" bez napisania doktoratu i posiadania tytułu. Jeśli uczelnie naprawdę gotowe są oficjalnie potwierdzać tego typu informacje, to ludzie na to idą, żeby po prostu przezimować, bo jednak coś z tego potem mają.

      W UK też jest kryzys, też trudno o pracę, też królują śmieciowe umowy, i też znacząco wzrosła liczba doktorantów w ciągu ostatnich 20 lat - ale ci, co nie rokują nadziei, odpadają po roku czy dwóch, bo nie widzą sensu w siedzeniu na uczelni przez następne parę lat, po których jedynym potwierdzeniem z uczelni, na jakie mogą liczyć, jest to, że studentami, owszem, byli, ale studiów nie skończyli. Nikt nie chce się chwalić w CV tym, że oblał studia. I system boloński jakoś takiemu rozwiązaniu nie przeszkadza, młodzi ludzie marnują mniej czasu, a podatnik nie wywala aż tylu pieniędzy na niezdecydowanych.

      Nie wykluczam, że się mylę, że zetknęłam się z pojedynczymi przypadkami, i że nikt tak naprawdę nijak "ukończonych studiów doktoranckich" nie certyfikuje. Ale jeśli rzeczywiście tak jest, jak mówię, to jest to moim zdaniem główna przyczyna rosnącej liczby doktorantów, którzy nigdy nie zostaną doktorami.
      • yennefer_z_v Re: O studiach doktoranckich raz jeszcze... 12.05.13, 22:07
        Jeśli się nie mylę, kiedyś regulamin (przynajmniej u mnie na uczelni) pozwalał na ukończenie studiów doktoranckich bez uzyskania stopnia doktora. Nowy regulamin studiów (od roku 2012/2013) wymaga od doktorantów obrony, jeśli chcą mieć ukończone studia trzeciego stopnia. Jeszcze osobna jest chyba kwestia trybu otwierania przewodu. O ile wiem: po staremu - bez ograniczeń, po nowemu - trzeba się obronić w ciągu 7 lat od otwarcia (a jeśli nie zdąży się do końca studiów, to można zostać doktorem bez ukończonych studiów doktoranckich).
      • stoff Re: O studiach doktoranckich raz jeszcze... 16.05.13, 20:15
        eeela napisała:

        > Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę, ale widziałam
        > niejednokrotnie, również na naszym forum, przykłady posługiwania się informacją
        > o "ukończonych studiach doktoranckich" bez napisania doktoratu i posiadania ty
        > tułu.
        >

        He, wiem o pani mecenas, która tak właśnie reklamuje się na swojej stronie internetowej :D
        --
    • gruszka_wierzbowa Re: O studiach doktoranckich raz jeszcze... 17.05.13, 09:11
      Na moim wydziale do tej pory można było zakończyć studia doktoranckie bez obrony doktoratu. Od bieżącego roku doktorant dostaje 4 lata bez możliwości przedłużenia, w czasie których musi się obronić. Brak obrony różnoznaczny jest z niemożnością skończenia studiów.

      Spora część doktorantów na moim wydziale zapisywała się na studia doktoranckie, bo zwyczajnie im się to opłacało jeśli nie musieli faktycznie napisać pracy. Dostawali niektóre przywileje studentów, mimo że nie chodzili na zajęcia zaliczenia same im wpadały. I co najważniejsze, w administracji państwowej i samorządowej sam fakt skończenia studiów trzeciego stopnia skutkował uzyskaniem podwyżki. O ile dobrze pamiętam, średnio chodziło o 600 netto miesięcznie.
      • chilly Re: O studiach doktoranckich raz jeszcze... 17.05.13, 10:23
        gruszka_wierzbowa napisała:
        > ... w administracji państwowej i samorządowej sam fakt skończenia studiów trzeciego stopnia skutkował uzyskaniem podwyżki. O ile dobrze pamiętam, średnio chodziło o 600 netto miesięcznie.
        I jak tu żyć, Panie Premierze! Podwyżka "za nic" w wysokości 1/3 pensji asystenta na uczelni...
      • yennefer_z_v Re: O studiach doktoranckich raz jeszcze... 17.05.13, 11:09
        gruszka_wierzbowa napisała:

        > Na moim wydziale do tej pory można było zakończyć studia doktoranckie bez obron
        > y doktoratu. Od bieżącego roku doktorant dostaje 4 lata bez możliwości przedłuż
        > enia, w czasie których musi się obronić. Brak obrony różnoznaczny jest z niemoż
        > nością skończenia studiów.

        To u nas jednak nieco łagodniej. Jak już pisałam: też od tego roku tylko czas do skończenia studiów. Ale jest szansa przedłużenia studiów (maksymalnie 2 lata) "w przypadkach uzasadnionych koniecznością prowadzenia długotrwałych badań naukowych".
      • spokojny.zenek Re: O studiach doktoranckich raz jeszcze... 17.05.13, 18:43
        W wypadku uczestników płatnych, zaocznych studiów doktoranckich trudno uniknąć wrażenia, że taka strategia ("ukończenie studiów") zdecydowanie zawsze dominowała.
      • flamengista Re: O studiach doktoranckich raz jeszcze... 17.05.13, 19:05
        U nas zawsze można było ukończyć studia, nie robiąc doktoratu. I to był główny magnes. Nie wiem, czy to się zmieniło, ale sądząc po liczbie nowych studentów - raczej nie.
        • chilly Re: O studiach doktoranckich raz jeszcze... 17.05.13, 23:17
          No, ale studia doktoranckie to nie tylko wymóg zaliczenia obowiązujących przedmiotów. To także postęp w badaniach, tworzeniu pracy. I ktoś z tego seminarium wpisuje co semestr zaliczenia.
          • flamengista ano właśnie 18.05.13, 10:43
            ja egzekwuję takie rzeczy od studentów studiów licencjackich. Np. nie ma pierwszego rozdziału (po poprawkach i mojej akceptacji) - nie ma zaliczenia.

            Niestety, nigdy nikt nie przyszedł skontrolować mojej pracy (od czego jest PAKA?). Dlatego wciąż słyszy się o studentach, którzy mimo wszystkich zaliczeń w indeksie w ostatnim semestrze studiów nie mają nawet tematu rozprawy, nie mówiąc o czymkolwiek napisanym.

            Ciekawe, czy kiedykolwiek ministerstwo zdecyduje się na kontrolę na studiach doktoranckich. W końcu NBK tak jest zmartwiona niskim odsetkiem broniących się słuchaczy. A wyniki tej kontroli mogłyby wywrócić system do góry nogami.
          • gruszka_wierzbowa Re: O studiach doktoranckich raz jeszcze... 19.05.13, 23:57
            Padło tu już kiedyś stwierdzenie - trudno się pozbyć doktoranta, nawet kiepskiego.
            • spokojny.zenek Re: O studiach doktoranckich raz jeszcze... 20.05.13, 11:24
              Jeszcze rozróżnijmy, kto się pozbywa. Bo na przykład promotor może chcieć a jednostka - niespecjalnie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja