2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny

23.05.13, 01:55
Ponownie postępowanie w którym głos profesor Romanowskiej na NIE przeważa dwie pozytywne recenzje na TAK (podobnie było w postępowaniu dr Staniec):
www.ck.gov.pl/index.php/postepowania-awansowe/postepowania-habilitacyjne/dziedzina-nauk-ekonomicznych/568-maciag-agnieszka
    • pfg Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 09:08
      klisiewitz napisała:

      > Ponownie postępowanie w którym głos profesor Romanowskiej na NIE przeważa dwie
      > pozytywne recenzje na TAK

      Prof. Pisz o "osiągnięciu":
      Cytatpo szczegółowym zapoznaniu się z treścią pracy ma się jeszcze większe przekonanie, że oceniana monografia w ograniczonym stopniu spełnia kryteria ustawowe
      Recenznet ma też zastrzeżenia do metodologii i do tego, czy prace kandydatki w istocie należą do wskazanej przez nią dyscypliny. Na koniec daje bardzo chłodną konkluzję pozytywną.

      Nawet prof. Żyżyński, który dał najbardziej entuzjastyczną konkluzję końcową, pisze omawiając poszczególne rozdziały "osiągnięcia":
      Cytat [coś tam] prowadzi Autorkę na ekonomiczne manowce
      CytatBrakuje krytycyzmu w stosunku do niektórych koncepcji
      Cytatbark konkluzji, propozycji metodologicznej
      Cytat [wyniki badań] zaprezentowane częściowo w sposób nieczytelny, a można wręcz powiedzieć - niewłaściwy
      i tak dalej.

      Nie oceniam merytorycznie, gdyż nie mam po temu żadnych kompetencji. Myślę jednak, ze to dobrze, że dwie recenzje kurtuazyjnie pozytywne nie przeważyły jednej recenzji wyraźnie negatywnej.
      • dala.tata Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 10:00
        Zgadzam sie z pfg. dodalbym tylko ogolniejszy problem tzw. kurtuazyjnie pozytywnych recenzji. Sa, nie wiem, czy nagminne, jednak czeste. i to jest zmora. Nie rozumiem, jak recenzent, ktory pisze rzeczy, ktore zacytowal pfg, moze konkludowac pozytywnie.
        • podworkowy Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 10:11
          Pełna zgoda.
          W dalszym ciągu uważam, że habilitacja jest w Polsce, summa summarum, potrzebna. Niemniej jednak jakość poszczególnych postępowań jest często skandaliczna: 1) Negatywne decyzje RW przy jednoznacznie pozytywnych recenzjach i jednomyślnym stanowisku KH, 2) absolutnie niemożliwe do pogodzenia recenzje tego samego osiągnięcia, 3) recenzje kurtuazyjnie pozytywne 4) drastycznie różne oceny liczbowego (i parametrycznego) dorobku różnych kandydatów; dodatkowo - choć taki wypadek trudno zdiagnozować niespecjaliście - pojawiają się zapewne recenzje złośliwie negatywne (wydaje mi się, że taki jest np. casus p. Posadzkiego).

          • solar37 Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 10:28
            > pojawiają się zapewne recenzje złośliwi
            > e negatywne (wydaje mi się, że taki jest np. casus p. Posadzkiego).

            Czy wykazanie, że identyczny diagram pojawia się w kilku publikacjach (mimo deklarowanej różnej liczebności próby) - w tym w doktoracie i w osiągnięciu habilitacyjnym - jest złośliwością?
          • sendivigius Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 10:51
            podworkowy napisał(a):

            > Pełna zgoda.
            > W dalszym ciągu uważam, że habilitacja jest w Polsce, summa summarum, potrzebna


            Tymczasem wszystkie przedstawione przez ciebie argumenty swiadcza o czyms dokladnie przeciwnym. Hablilitacja nie rozwiazuje zadnego z wymienionych przez ciebie problemow - habilitacje je stwarza. Tam gdzie nie ma habilitacji nie ma tez tego typu problemow. Ot socjalizm - rzeklby Kisiel.

            Tym niemniej zycze duzo dalszych sil w rozwiazywaniu tych problemow, bedac jednoczesnie przekonany gleboko ze sa one nierozwiazywalne. Jestescie jak te chomiki w kolowrotku, bez wzgledu na to jak szybko biegniecie nie dobiegniecie nigdzie.
            • spryciurka Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 12:40
              @sendivigius
              Przepraszam, a Pan jest z innej planety? Może ma Pan patent na wyłączenie się z tego biegu? Chętnie go kupię.

              sendivigius napisał:

              > Jestescie jak te chomik
              > i w kolowrotku, bez wzgledu na to jak szybko biegniecie nie dobiegniecie nigdzi
              > e.
            • podworkowy Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 13:06
              to ja zapytam w pełni poważnie - co stałoby się, Pana zdaniem, w Polsce, gdyby jutro została zniesiona habilitacja?
              • chilly Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 13:35
                podworkowy napisał(a):
                > to ja zapytam w pełni poważnie - co stałoby się, Pana zdaniem, w Polsce, gdyby jutro została zniesiona habilitacja?
                To ja - choć nie pytany - w pełni poważnie odpowiem. Nic. Zupełnie nic. Może nawet - poza bezpośrednio zainteresowanymi - nikt by tego nie zauważył.
                P.S. W recenzji prof. Romanowskiej najbardziej spodobał mi się fragment: "Ilościowo to dorobek skromny, około 3 pozycje rocznie..."
                • flamengista no bo ilość się też liczy 23.05.13, 22:29
                  i nie wiadomo tego od wczoraj. Pani Profesor po raz kolejny zdobyła się za szczerość i chwała Jej za to.

                  Powszechnie się mówi, że dorobek ma być przede wszystkim obfity ilościowo, skoro nie może być imponujący pod względem jakościowym (w polskiej ekonomii na ogół nie jest).

                  A to oznacza min. 30 publikacji po doktoracie, ale liczonych w ciągu 8 lat na habilitację. Więc ca 4 prace rocznie, ale lepiej koło 5. Recenzenci krzywią się, że dorobek "duży tylko pod względem ilościowym", ale ostatecznie to im wystarcza.

                  Warto zwrócić też uwagę na to, co też wytknęła Recenzentka. Że te prace były też bardzo krótkie. Casus Migalskiego pokazał, że nie wystarczy dużo artykułów i rozdziałów, muszą być one grube! Tylko produkcja na kilogramy jest ceniona w polskich naukach społecznych:)
              • dala.tata Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 13:40
                Od jutra mainowani by bylo profesorowie uczelniani, ktorzy zadna miara profesorami uczelnianymi byc nie powinni. Jesli pomysle sobie, ze rada wydzialu moze odrzucic trzy pozytywne recenzje oraz jednoglosna decyzje komisji, wiedzac, ze to wszystko bedzie czytane przez 'srodowisko', to nawet nie chce soie wyobrazac, co by bylo, gdyby to wszystko sie odbywalo bez zadnej kontroli zewnetrznej. Teraz przynajmniej CK odbiera uprawnienia habilitacyjne. i to nierzadko (choc wg mnie za rzadko).


                podworkowy napisał(a):

                > to ja zapytam w pełni poważnie - co stałoby się, Pana zdaniem, w Polsce, gdyby
                > jutro została zniesiona habilitacja?
              • trzy.14 Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 14:38
                (1) Radykalnej zmianie uległyby składy RW
                (2) Przeterminowani adiunkci (tylko oni mają jeszcze wśród adiunktów mianowania) byliby całkowicie nie do ruszenia aż do emerytury (67 lat).
                (3) słowo habilitacja występuje w różnych ustawach w tylu miejscach, że w przypadku prostej likwidacji habilitacji system by się zawalił, a sprawy sądowe ciągnęłyby się 100 lat.
              • sendivigius Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 24.05.13, 09:15
                podworkowy napisał(a):

                > to ja zapytam w pełni poważnie - co stałoby się, Pana zdaniem, w Polsce, gdyby
                > jutro została zniesiona habilitacja?


                To ja odpowiem powaznie. Nie wiem co sie bedzie dzialo. System uzyska nowe warunki brzegowe i bedzie dazyl do nowego stanu rownowagi - to moze byc na wiele sposobow. Spedzilem pol zycia tym sie zajmujac i dlatego wiem ze osiagniecie rownowagi wymaga czasu, czasem dlugiego. Tym niemniej mozna powiedziec jaki bedzie system gdy okres przejsciowy sie skonczy.

                Spowoduje to znaczne zroznicowanie uniwersytetow. Centalne sterowane stopne ten proces probuja powstrzymac dowodzac ze dyplom z Uniwerytetu w Pacanowie jest tyle samo warty co z UJ, a to dlatego ze jest tam tez odpowiednia liczba odpowiednio utytulowanych osob. Uwaza sie ze w tym sie zasadza rola panstwa aby wszystko wszedzie bylo tak samo dla wszystkich. Tymczasem ja uwazem ze glownym problemem polskiego szkolnictwa wyzszego jest brak wyraznego zroznicowania na duze, dobre szkoly badawcze i inne osrodki o znaczeniu lokalnym. Te inne tez maja swoja wazna role i zmuszanie ich do udawania czegos innego niz sa jest marnotrastwem sil i srodkow i tak dalej. Przycinanie tych najlepszych poprzez polityke "u was juz dosc profesorow" jest drugim zlym efektem.

                Zroznicowanie spowoduje tez powstanie pozytywych sprzezen. Jezeli dobry uniwersytet poczuje frukty z tego ze jest dobry to prowadzenie polityki zatrudniania pociotkow przestanie mu sie oplacac. Pociotkom sie powie ze poudawac nauke to moge sobie we wspomnianym Pacanowie, gdzie tez nikt nie bedzie zmuszam nauczyciela gramatyki angielskiej aby pisal o tym monografie bo inaczej wyleci. Polityka kadrowa to jest jedno z ognisk gangreny polskiego systemu szkol wyzszych.

                Gdy sie pozwoli dzialac silom natury wszystko podazy do naturalnego stanu. Mozna w wyszukany sposob probowac rozebrac zapore, a mozna wyjac jeden kamyk u podnoza i pozwolic aby praca wykonala woda sama. Uwazam ze ta habilitacja jest wlasnie tym kamykiem.

                Likwidacja habilitacji nie oznacza likwidacji jakiejkolwiek formuly awansu i mianowania. Nawet nazwa moze zostac, idzie o to ze jest to stopien naukowy przyznawany centralnie w centralnie unormowany sposob. Sposob "nowej habilitacji" wypracuje sobie kazdy wydzial sam, weglug tego jaka ma sile naukowa i wedlug zasad wlasciwych dla danej dyscypliny nauki. Inne wiec beda jej reguly na wydziale fizyki UW i inne na wydziale pedagogiki na Uniwersytecie Pacanow. I tak powinno byc!

                Przy okazji uwazam tez ze profesura belwederska tez powinna byc zlikwidowana. Obecnie (jak sie nie myle?) sa nawet jej dwa stopnie. To juz naprawde pachnie neomasonskim obrzadkiem. Jezeli juz taki tytul mialby zostac to jeden i powinien byc przyznawany bardzo rzadko i miec role jedynie honorowa i nie liczyc sie do zadnych akredytacji ani liminitow, choc przy aplikacji o granty moze wygladac dobrze.

                W Polsce panuje jakis przerazajacy strach aby pozwolic dzialac samym ludziom. Panuje strach ludzi przed ludzmi i przed rzadem, a rzadu przed ludem. Jest glebokie przekonanie ze jesli ja moge cos zrobic glupiego i wbrew sobie to to zrobie i rzad bedzie musial to naprawiac. Historia cywilizacji pokazuje cos odwrotnego. Ludzie najlepiej dbaja o siebie. Gdy sie wiec pozwoli dzialac silom naturalnym dadza sobie ludzie rade lepiej.

                Zauwaz podworkowy ze ludzie narzekaja na to co jest panstwowe, sluzbe zdrowia, oswiate, pkp. A czemu nikt nie narzeka na linie lotnicze (z wyjatkiem panstwowego lotu) ani na prywatne busy ani na supermarkety etc. Ja jeszcze pamietam jak rzecznik Urban dowodzil ze wzrost produkcji papieru toaletowego jest niemozliwy i panstwo musi podjac jego racjonowanie. Podobnie dzis sie dowodzi ze habilitacja byc musi, bo bez nadzoru panstwa i centralnej komisji sie wszystko zawali. Kto chce niech wierzy.
                • dala.tata Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 24.05.13, 10:24
                  Nie, sendi, uczelniom, kotre sa finansowane z budzetu panstwa nigdy nie musi sie pprzestac oplacac zatrudnianie pociotkow. Ja rozumiem, ze swiat jest dla ciebie wyjatkowo prosty. Ale moze bez jaj?
                • spryciurka Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 24.05.13, 12:53
                  sendivigius napisał:

                  >Tymczasem ja uwazem ze glownym proble
                  > mem polskiego szkolnictwa wyzszego jest brak wyraznego zroznicowania na duze, d
                  > obre szkoly badawcze i inne osrodki o znaczeniu lokalnym.
                  A co będzie miernikiem 'dobroci' uniwersytetu ?
                  Kryteria typu: ilość studentów, IF.... już są, ministerialne typy najlepszych ośrodków też.

                  >Jezeli dobry uniwersytet poczuje frukty z tego ze jest dobry<
                  a skąd i za co te frukty popłyną ? z przemysłu?, z takim wsparciem nawet jednostki badawcze mają problemy, a co dopiero uniwersytety; sponsorzy?- tu dopiero zaczną się przekręty.
                  • dr_pitcher Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 29.05.13, 06:55
                    W tzw zywilizacji habilitacji nie ma. Sa Harvardy i Acton i jakos to dziala
                    • juventusik_plus Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 01.06.13, 23:46
                      W Polsce habilitacja dla wielu jest niesamowitym osiągnieciem, z ktorego nalezy byc bardzo dumnym, a tak naprawde to jest tylko formalne potwierdzenie, ze praca naukowa aplikujacego ma jakies znaczenie. Egzaltacja nad polską habilitacją wygląda bardzo śmiesznie z perspektywy pracy w cywilizacji. Banachowi nawet doktoratu nie chcialo sie pisac, a jego dokonania sa powszechnie znane.
                      • charioteer1 Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 02.06.13, 00:11
                        juventusik_plus napisał:

                        > W Polsce habilitacja dla wielu jest niesamowitym osiągnieciem, z ktorego nalezy
                        > byc bardzo dumnym, a tak naprawde to jest tylko formalne potwierdzenie, ze pra
                        > ca naukowa aplikujacego ma jakies znaczenie.

                        Nie jest ani niesamowitym osiagnieciem, ani niczego faktycznie nie potwierdza. 2 x falsz.

                        > Egzaltacja nad polską habilitacją wygląda bardzo śmiesznie z perspektywy pracy w cywilizacji.

                        Prawda.

                        > Banachowi nawet doktoratu nie chcialo sie pisac,

                        A skad ty to wiesz? Rozmawiales z nim?
                        • juventusik_plus Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 02.06.13, 00:51
                          > Nie jest ani niesamowitym osiagnieciem, ani niczego faktycznie nie potwierdza.
                          > 2 x falsz.

                          Ja sie wypowiadalem o mojej dziedzinie (math), w ktorej nie widzialem jeszcze nadania habilitacji komuś bez jakichkolwiek osiągnięć. Jeśli znasz taki przykład to podaj.
                          A osiągnięciem oczywiście żadnym nie jest, i niektórzy (np. ja) ma habilitację głeboko w dupie. Liczą się publikacje i granty.

                          > A skad ty to wiesz? Rozmawiales z nim?

                          za www.romer.region-rabka.pl/lidia_kloc/bez_java/50_rocz_stef_ban.html (jest wiele innych źródeł)

                          "W 1920 roku Steinhaus objął katedrę matematyki na uniwersytecie we Lwowie i ściągnął Banacha do Lwowa w charakterze asystenta na Politechnice. W tym czasie Banach napisał ( a właściwie nie on, tylko jego studenci, bo Stefanowi szkoda było czasu na zapisywanie swoich myśli ) pracę " O operacjach na zbiorach abstrakcyjnych i ich zastosowaniach do równań całkowych".

                          Z pominięciem wszelkich regulaminów nadano Banachowi za tę pracę tytuł doktora matematyki. Obrona pracy była nietypowa. Banach nigdy by się nie zgodził na przystąpienie do egzaminu ustnego , bo nie zależało mu na tytułach, ale przyjaciele go przechytrzyli. Powiedzieli Stefanowi, że przyjechała jakaś grupa matematyków z Warszawy, która niezupełnie rozumie pewne fragmenty z jego pracy i prosi o wytłumaczenie. Banach ochoczo na to przystał nie wiedząc ,że broni właśnie tytułu doktora. Wkrótce potem zostaje profesorem Uniwersytetu Lwowskiego."
                          • charioteer1 Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 02.06.13, 01:22
                            juventusik_plus napisał:

                            > > A skad ty to wiesz? Rozmawiales z nim?
                            >
                            > za www.romer.region-rabka.pl/lidia_kloc/bez_java/50_rocz_stef_ban.html (jest wiele innych źródeł)
                            >
                            > "W 1920 roku Steinhaus objął katedrę matematyki na uniwersytecie we Lwowie i śc
                            > iągnął Banacha do Lwowa w charakterze asystenta na Politechnice. W tym czasie B
                            > anach napisał ( a właściwie nie on, tylko jego studenci, bo Stefanowi szkoda by
                            > ło czasu na zapisywanie swoich myśli ) pracę " O operacjach na zbiorach abstrak
                            > cyjnych i ich zastosowaniach do równań całkowych".

                            Ciekawe, skad Lidia Kloc to wytrzasnela. W kazdym badz razie inne zrodla nieco inaczej sie zaopatruja na pewne szczegoly z biografii Banacha. Na przyklad to:
                            kielich.amu.edu.pl/Stefan_Banach/pdf/o-banachu/steinhaus63.pdf
                            • refe.ree Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 02.06.13, 09:13
                              > Ciekawe, skad Lidia Kloc to wytrzasnela.

                              No właśnie. Powoływanie się na coś takiego w dyskusji prowadzonej ponoć przez "ludzi nauki"
                              to maksymalna żenada.
                              • juventusik_plus Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 04.06.13, 03:45
                                refe.ree napisał(a):

                                > > Ciekawe, skad Lidia Kloc to wytrzasnela.
                                >
                                > No właśnie. Powoływanie się na coś takiego w dyskusji prowadzonej ponoć przez "
                                > ludzi nauki"
                                > to maksymalna żenada.

                                Zapewne pisze żenujace wywody bo jestem zdeprawowany, prawdopodobnie przez ogladanie w przednaukowej młodości nieodpowiednich rzeczy takich jak ta:

                                vimeo.com/47787780
                                za wyświetlenie której TV 4 musiało zapłacić swego czasu 10k kary, zgodnie z

                                Cytat
                                Jak podała Polska Agencja Prasowa, Spółka Polskie Media, właściciel telewizji TV4, musi zapłacić 10 tys. zł za emisję przed południem animowanego filmu ...

                                ...Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Juliusz Braun uznał, że nadawca naruszył przepisy ustawy o radiofonii i telewizji oraz rozporządzenie Rady o warunkach rozpowszechniania audycji mogących zagrażać rozwojowi psychicznemu dzieci i młodzieży...

                                W uzasadnieniu decyzji o ukaraniu stacji KRRiT napisała: 'Analiza filmu wykazała, że zawiera on wiele scen drastycznych i ukazujących przemoc, które mogą mieć negatywny wpływ na psychiczny i uczuciowy rozwój dzieci i młodzieży. Film ukazuje odrealniony świat, pełen zjawisk destrukcji i przemocy'.

                                Analiza Rady oparta była m.in. o opinię psychologa i pedagoga prof. Jadwigi Izdebskiej, która wskazywała na destruktywny wpływ filmu na dzieci. Szkodliwa, jej zdaniem, była nie tylko treść filmu, ale też jego strona plastyczna...


                                prof. Izdebska Banachem polskiej pedagogiki i psychologii!!!

                                ps. nie bede juz pisac zenujacych rzeczy na forum, wiec daruje sobie szukanie prawdy o Banachu, sami sobie poszukajcie, a najlepiej nauczcie sie angielskiego, bo to przydatne
                                • juventusik_plus Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 04.06.13, 04:03
                                  cytat podaje za onetem

                                  film.onet.pl/wiadomosci/drastyczna-i-kosztowna-kreskowka,1,4026067,wiadomosc.html
                                  w onet powinniście wierzyć
                                  • refe.ree Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 04.06.13, 07:46
                                    > w onet powinniście wierzyć

                                    chcesz to wierz

                                    -
                          • hohenstauf ghostwriting z namaszczeniem 02.06.13, 10:22
                            CytatW tym czasie Banach napisał ( a właściwie nie on, tylko jego studenci, bo Stefanowi szkoda było czasu na zapisywanie swoich myśli ) pracę " O operacjach na zbiorach abstrakcyjnych i ich zastosowaniach do równań całkowych"
                            to chyba wyczerpuje definicję ghostwritingu?

                            w zasadzie - czy słusznie ghostwriting jest uważany za niedopuszczalny - lub - czy każdy ghostwriting powinien byc niedopuszczalny
                            bo na przykład napisanie wniosku awansowego - autoreferatu itp. - przez wyspecjalizowana kancelarie prawna - skoro to postepowanie administracyjne - nie powinno chyba byc traktowane jako dopuszczalne i etyczne skoro to ghostwriting...

                            • charioteer1 Re: ghostwriting z namaszczeniem 02.06.13, 11:25
                              hohenstauf napisała:

                              > CytatW tym czasie Banach napisał ( a właściwie nie on, tylko jego studenci, b
                              > o Stefanowi szkoda było czasu na zapisywanie swoich myśli ) pracę " O operacjac
                              > h na zbiorach abstrakcyjnych i ich zastosowaniach do równań całkowych"

                              > to chyba wyczerpuje definicję ghostwritingu?

                              Nie wyczerpuje. Po pierwsze jest to bzdura. O manierach pisarskich Banacha pisze Steinhaus. Nie jest prawda, ze Banach swoich mysli nie zapisywal. Zapisywal je na roznych swistkach. Po drugie, w dawnych czasach nie bylo komputerow i przed zlozeniem do druku nalezalo tekst przepisac. Kiedys profesor mial od tego asystentow, pozniej zajmowaly sie tym sekretarki. Ghostwriting to pisanie za kogos, a nie przepisywanie, albo edycja tekstu.

                              > bo na przykład napisanie wniosku awansowego - autoreferatu itp. - przez wyspecj
                              > alizowana kancelarie prawna - skoro to postepowanie administracyjne - nie powin
                              > no chyba byc traktowane jako dopuszczalne i etyczne skoro to ghostwriting...

                              Powodzenia w szukaniu kancelarii, ktora sie tego podejmie.
                              • hohenstauf Re: ghostwriting z namaszczeniem 02.06.13, 12:24
                                Nie mam potrzeby szukać takiej kancelarii, ale we wrześniu na konferencji był dr hab. który w nowej procedurze korzystał z takiej usługi - z sukcesem. Skorzystał z prawników świadczących usługi dla jego drugiego (prywatnego - komercyjnego) pracodawcy a przy okazji, miał to taniej bo za darmo (to on miał wpływ na to, która kancelaria będzie dla jego drugiego pracodawcy pracować, i podciągnął to pod "sprawdzanie" jakości usług). Podobno inspirował się swoim kolegą, który również zrobił habilitację w nowym trybie, i dokumentację przygotowali mu prawnicy z jego drugiego miejsca pracy (tyle, że centralny państwowy podmiot, którego prawnicy pomogli przełożonemu złożyć skuteczny wniosek). Zapewne kancelarie specjalizujące się tylko we wnioskach awansowych to rzadkość - ale pytanie pozostaje. Czy to ghostwriting - czy też wniosek awansowy z autoreferatem może nie być napisany przez wnioskującego. Ale czy to będzie wtedy jeszcze autoreferat czy po prostu referat o habilitancie? Czy słowo "auto" w autoreferacie wymaga aby autorem był habilitant/profesorant?
                                • charioteer1 Re: ghostwriting z namaszczeniem 02.06.13, 12:46
                                  hohenstauf napisała:

                                  > Nie mam potrzeby szukać takiej kancelarii, ale we wrześniu na konferencji był d
                                  > r hab. który w nowej procedurze korzystał z takiej usługi - z sukcesem.

                                  Suuper. Prawnicy pomogli mu ustalic, na czym polega jego wklad w rozwoj dyscypliny? Czy moze pomagali przy sporzadzaniu spisu publikacji?
                                  • kramka1 Re: ghostwriting z namaszczeniem 02.06.13, 15:50
                                    Przechodzi to możliwości mego zrozumienia. Jak może ktoś inny pisać autoreferat? Autoreferat jak pamiętnik, forma dalece osobista. Nie wyobrażam sobie, by ktoś był w stanie wejść w meandry mego rozumu i napisac taki tekst o mnie i mojej działalnosci naukowej. Mam jakies braki w wyobraźni? ;)
                                    • charioteer1 Re: ghostwriting z namaszczeniem 02.06.13, 16:08
                                      kramka1 napisała:

                                      > Nie wyobrażam sobie, by kto
                                      > ś był w stanie wejść w meandry mego rozumu i napisac taki tekst o mnie i mojej
                                      > działalnosci naukowej. Mam jakies braki w wyobraźni? ;)

                                      Moze ktos boi sie pogubic w meandrach wlasnego i potrzebuje przewodnika ;)
                                  • hohenstauf Re: ghostwriting z namaszczeniem 02.06.13, 16:07
                                    Niestety uciekasz od odpowiedzi.

                                    W obu przypadkach - ponieważ autoreferat nie jest żadnym pamiętnikiem nastolatki a dokumentem wywołującym skutki prawne - opracowali go jako dokument wywołujący skutki prawne w postępowaniu o charakterze administracyjnym.

                                    Mało tego, jeden z nich angielską wersję oddał nativespeakerowi do edycji a wersję polską polonistce. Oczywiście dzięki temu recenzenci odnieśli fałszywe wrażenie, że zna angielski i że umie poprawnie wysławiać się po polsku.
                                    • charioteer1 Re: ghostwriting z namaszczeniem 02.06.13, 16:12
                                      hohenstauf napisała:

                                      > Mało tego, jeden z nich angielską wersję oddał nativespeakerowi do edycji a wer
                                      > sję polską polonistce. Oczywiście dzięki temu recenzenci odnieśli fałszywe wraż
                                      > enie, że zna angielski i że umie poprawnie wysławiać się po polsku.

                                      Zgroza po prostu! Jak mozna tak oszukiwac?

                                      Powaznie, jezeli ktos nie rozumie ustawy i rozporzadzenia na tyle, by samodzielnie opisac swoje dokonania w wymaganym formacie, to nie powinien byc samodzielny.
                  • pawcio69sk Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 29.05.13, 07:25
                    Pomiar jakości uniwersytetów mamy już załatwiony. Wiele osób i instytucji się tym zajmuje. Stosują różne miary, a i tak zawsze wychodzi im mniej więcej to samo. Według mojego skromnego zdania najważniejsze kryteria oceny są trzy: liczba studentów wraz z ich wynikami w różnych konkursach międzyuczelnianych, jakość kadry naukowo-dydaktycznej (publikacje i inne osiągnięcia) i czas w którym absolwenci uzyskują pracę. Zdaje się, że na topowych uczelniach dzieje się to już na 1 roku, na którym za obietnice pracy w określonej instytucji student dostaje stypendium.
                    Frukty z tego typu "bycia dobrym uniwersytetem" to przede wszystkim duża liczba chętnych do studiowania, czyli kasa od studentów (ew. od państwa). Również od tzw. "przemysłu". Współpraca z praktyką to w krajach z bogatą tradycją akademicką jest normalnością. A jak się ma kasę to się rozwija bazę naukową i dydaktyczną, pozyskuje kolejnych dobrych naukowców, nie ma się problemów płacowych itp. itd.
          • dala.tata Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 11:02
            Co do habilitacji, zgadzam sie. Co do habilitacji dra Posadzkiego, mysle, ze sprawa jest skomplikowana. Akceptuje np. to, ze artykuly przegladowe sa w najlepszym razie ambiwalentne jesli idzie o 'wklad w dyscypline'. Z kolei zupelnie nie zgadzam sie z ocenami co do 'kardynalnosci' wiedzy, ktora tworzy habilitant. To postepowanie jest dalekie od oczywistego, w jedna czy druga strone.
            • solar37 Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 12:54
              Jeśli dobrze zrozumiałem, nie "nie-kardynalność" (i też nie przeglądowatość dorobku) była najważniejszym zarzutem recenzentów, tylko brak oryginalności osiągnięcia.
              • dala.tata Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 13:37
                tak, to jest takie podsumowanie recenzji. Jednak wynika wlasnie z a. przegadowosci dorobku, b. powtarzania badan. niekardynalnosc zglaszal jeden z recenzentow.
                • solar37 Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 13:54
                  To zupełnie nie jest moja działka, ale wydaje mi się, że gdybym zobaczył to samo w doktoracie i w osiągnięciu habilitacyjnym (a po drodze w innych publikacjach), też bym napisał recenzję negatywną, nawet gdyby dorobek był ogromny, oryginalny, kardynalny i przełamujący naukę jak góra lodowa pewien statek w roku 1912.
                  • dala.tata Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 14:09
                    Zakladajac, ze to jest rzeczywiscie powtorka z doktoratu, obawiam sie, ze ja tez. Mnie nie przeszkadza kontynuowanie badan, rozszerzanie ich. Ale badania z doktoratu NIE MOGA stanowic osiagniecia. Rozumiem, ze moga byc cytowane, omowione z wyraznym odniesieniem do zrodla. Ale powtorzone byc nie moga.
                    • solar37 Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 14:42
                      Pełna zgoda. Według mnie kluczowy jest punkt 2 tej recenzji:
                      www.ck.gov.pl/images/PDF/Awanse/PosadzkiPawel/zal5.PDF
                      • dala.tata Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 15:39
                        Tak. Jesli 'dochodzenie' recenzentki oddaje stan caktyczny, pozytywna recenzja bylaby w duzej mierzej wykluczona.
                      • fajnytoster Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 15:46
                        Po przeczytaniu tego fragmentu powiem, że gdybym był członkiem RW prawdopodobnie głosowałbym przeciwko nadaniu habilitacji, nawet pomimo pozostałych dwóch pozytywnych recenzji.
                        Oczywiście przy założeniu, że recenzentka pisze rzetelnie. Ale nie ma podstaw by w to wątpić - jej uwagi są b. merytoryczne, konkretne i rzeczowe. Łatwe do zweryfikowania. Jak dla mnie wiarygodne.
                        • solar37 Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 17:15
                          Akurat w tym postępowaniu były trzy recenzje negatywne. Ta jest najbardziej szczegółowa.
                          • fajnytoster Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 18:34
                            aha, no to pewnie słusznie :)

                            zresztą widzę, że wniosek padł prawie jednomyślną decyzją rady
                            • podworkowy Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 18:55
                              ee tam, czepiacie się wszyscy. Jak można odmówić habilitacji komuś kto "eksploruje związek pomiędzy wysklepieniem podłużnym stopy studentów a ich siłą eksplozywną"?!? To są kluczowe sprawy. Od dzisiaj każdy student będzie musiał mi przed wejściem na wykład okazać swą stopę; nie zamierzam bowiem przebywać w jednym pomieszczeniu z osobami obdarzonymi znaczną siłą eksplozywną...
                              • siedemlatwtybecie Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 23:45
                                Ale Pan oczywiście czytał ten artykuł, czy tylko nabija się po "tytule" który tak dość śmiesznie i niezrozumiale brzmi?
                                Generalnie przestrzegałbym każdego przed oceną prac nie ze swojej dziedziny po temacie.
                                • podworkowy Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 24.05.13, 08:56
                                  oczywiście, że nie czytałem, co tez Pan?!?:) A nabijam się z błędu gramatycznego, bo cytowane zdanie zostało tak skonstruowane, że zamiast "siły eksplozywnej stóp" mamy "siłę eksplozywną studentów"... Wydawało mi się to oczywiste:)
                      • charioteer1 Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 18:52
                        solar37 napisał:

                        > Pełna zgoda. Według mnie kluczowy jest punkt 2 tej recenzji:
                        > www.ck.gov.pl/images/PDF/Awanse/PosadzkiPawel/zal5.PDF

                        Do tego punktu recenzji mam najwiecej watpliwosci. Zgoda, ze badania z doktoratu nie powinny stanowic osiagniecia habilitacyjnego. Zgoda, ze cos dziwnego dzieje sie z liczba badanych. Ale tu akurat wydaje mi sie, ze prawda lezy gdzies posrodku. Recenzentka stara sie sprawic wrazenie, ze habilitant trzy razy opublikowal to samo, podczas gdy pierwszy wykres pochodzi z niepublikowanej pracy doktorskiej. Mial prawo opublikowac wyniki z doktoratu w artykule? Mial. Nie mam pojecia, co sie stalo z brakujacymi badanymi, ale mozna zalozyc, ze w publikacji poprawil blad, ktory znalazl sie w nieopublikowanym doktoracie i wtedy wszystko gra. Dopisal wspolautorow do swojej pracy doktorskiej? Jezeli mu pomogli poprawic bledy, czy tez cos istotnego wniesli do ostatecznej wersji artykulu, wspolautorstwo jest jak najbardziej uzasadnione. Nie wiem, jak bylo w rzeczywistosci, ale potrafie znalezc logiczne uzasadnienie. Idziemy dalej. Rozdzial przedstawiony jako osiagniecie habilitacyjne zostal napisany na zaproszenie. Taki proszony rozdzial oznacza, ze ktos uznal te badania za wazne i warte umieszczenia w ksiazce. I teraz najwazniejsze: Mial prawo po raz drugi (nie trzeci, jak stara sie dowiesc recenzentka) opublikowac to samo? Jedno drobne zastrzezenie - jezeli to jest slowo w slowo to samo, co we wczesniejsej publikacji, albo jezeli jest to kompilacja zdanie po zdaniu z wczesniejszych publikacji, to jest to autoplagiat. Recenzentka stara sie dowiesc, ze tak wlasnie bylo. Moglo tak byc i nie mam absolutnie zadnej pewnosci, co habilitant zrobil, poniewaz nie znam ani rozdzialu, ani wczesniejszych publikacji. Jednak, jezeli zalozymy, ze nie kompilowal, tylko dokonal syntezy wczesniejszych badan, to *mial prawo* tak zrobic. Dlaczego tak uwazam? Tylko w kulturze publikowania w pokonferencyjnych kfc wyniki niepublikowanych badan publikuje sie jako rozdzialy. W cywilizacji wyniki badan publikuje sie w recenzowanych czasopismach, a rozdzial w monografii stanowi tylko synteze wczesniej opublikowanych prac. W koncu dlatego autora zaprosili do napisania tego rozdzialu, ze znaja jego wczesniejsze badania i chca, zeby cos na ich temat napisal. Wykres z wczesniejszej publikacji tez mial prawo zamiescic za zgoda wydawcy oryginalnej publikacji. Nie przesadzam, czy mu sie habilitacja nalezala, czy nie, ale punkt drugi tej recenzji budzi moje watpliwosci co do jej rzetelnosci. Jeszcze raz, nie wiem, jak tam bylo, nie wiem, co habilitant faktycznie zrobil, ale argumentacja recenzentki mnie nie przekonuje.
                        • spryciurka Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 20:01
                          charioteer1 napisał:

                          > W cywilizacji wyniki badan p
                          > ublikuje sie w recenzowanych czasopismach, a rozdzial w monografii stanowi tylk
                          > o synteze wczesniej opublikowanych prac.

                          A ja zapytam poważnie o zasady obowiązujące w cywiliazcji:
                          - artykuł recenzowany, za zgodą czasopisma poszerzam omówienie zagadnienia zwiększając objętość dwukrotnie i umieszczam jako rozdział w monografii. Jednak istotne fragmenty artykułu (około 50%) przenoszę żywcem, podając odnośnik. ( nie będę zmieniała szyku zdań czegoś, co jest dobrze napisane). Czy to jest zgodne z normami cywilizacji?
                          - czy dla recenzenta winny to być dwie publikacje, czy tylko jedna w monografii.?
                          • charioteer1 Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 20:35
                            spryciurka napisał(a):

                            > Jednak ist
                            > otne fragmenty artykułu (około 50%) przenoszę żywcem, podając odnośnik. ( nie b
                            > ędę zmieniała szyku zdań czegoś, co jest dobrze napisane). Czy to jest zgodne z
                            > normami cywilizacji?

                            Nie. Dlatego zastrzegam, ze nie wiem, co habilitant faktycznie zrobil. Zadne wydawnictwo nie zgodzi sie na taka kombinacje, najwyzej na ponowna publikacje wykresow itp materialow. Pisanie jeszcze raz o tym samym jest dozwolone, ale nie tymi samymi slowami, chyba ze na ogolnie przyjetych zasadach cytowania.
                        • dala.tata Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 20:45
                          Chario z tymi rozdzialami to nie do konca tak. Ae zgadzam sie z twoim wywodem, ze mozna przyjac dochodzenie recenzentki z pewnym sceptycyzmam. Jednak jej arguemtn o wkladzie w bqdania mnie raczej przekonuje.
                          • charioteer1 Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 22:36
                            Z rozdzialami jest roznie w roznych dziedzinach. Tomy tez bywaja rozne. W kazdym badz razie niedawno dano mi do zrozumienia, ze nikt ode mnie nie oczekuje nowych wynikow w rozdziale, za to poteoretyzowac sobie moge do woli na podstawie wczesniejszych badan. Taki trend. Wydawcow, ktorzy opublikuja papery z lokalnej konferencji tez znam na peczki.
                        • fajnytoster Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 20:51
                          > orskiej. Mial prawo opublikowac wyniki z doktoratu w artykule? Mial.

                          Oczywiście, miał. Ale nie powinien wskazywać takiej publikacji jako osiągnięcie habilitacyjne.

                          Rozdzial przedstawi
                          > ony jako osiagniecie habilitacyjne zostal napisany na zaproszenie. Taki proszon
                          > y rozdzial oznacza, ze ktos uznal te badania za wazne i warte umieszczenia w ks
                          > iazce. I teraz najwazniejsze: Mial prawo po raz drugi (nie trzeci, jak stara si
                          > e dowiesc recenzentka) opublikowac to samo?

                          Oczywiście, miał. Z tym, że powinien odnotować fakt wcześniejszej publikacji, np. w pierwszym przypisie (do tytułu).
                          • charioteer1 Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 22:23
                            fajnytoster napisał:

                            > Oczywiście, miał. Ale nie powinien wskazywać takiej publikacji jako osiągnięcie
                            > habilitacyjne.

                            Ale ja tego nie kwestionuje.


                            > Oczywiście, miał. Z tym, że powinien odnotować fakt wcześniejszej publikacji, n
                            > p. w pierwszym przypisie (do tytułu).

                            Nie mowie o powtornej publikacji, ale o publikacji stanowiacej przeglad dotychczasowych badan autora. Temu zazwyczaj sluza rozdzialy w tomach monograficznych. Znowu z zastrzezeniem, ze nie wiem, co habilitant faktycznie zrobil, a wywod recenzentki do konca mnie nie przekonuje.
                            • solar37 Re: 2 pozytywne : 1 negatywny = negatywny 23.05.13, 23:56
                              > > Oczywiście, miał. Ale nie powinien wskazywać takiej publikacji jako osiąg
                              > nięcie
                              > > habilitacyjne.
                              >
                              > Ale ja tego nie kwestionuje.

                              Zatem wszyscy zgadzamy się co do istoty sprawy. To jest chyba ważna nauka dla habilitantów (zwłaszcza tych, którzy płacą za procedurę): zgłoszone osiągnięcie powinno być przemyślane, bo nawet pokaźny dorobek nie zrównoważy formalnych usterek osiągnięcia.
    • nienietoperz A propos kurtuazyjnych recenzji 23.05.13, 11:29
      Przypomniała mi się taka (podobno autentyczna) historyjka.

      Wydział Matematyki na pewnej amerykańskiej uczelni, powiedzmy Y, poszukiwał nowego profesora. Jak to zwykle bywa, kiedy już zdecydowano się na kilku najbardziej obiecujących kandydatów, wysłano prośby o opinie do specjalistów z ich dziedzin. W przypadku jednego delikwenta, powiedzmy X, zdecydowano się na napisanie do znanego rosyjskiego matematyka pracującego od wielu lat w Stanach, powiedzmy Iwana Iwanowicza.
      Przyszła opinia, która ogólnie brzmiała bardzo entuzjastycznie, wyjaśniała, że X doskonale nadaje się do tej pracy i gorąco zachęcała do zatrudnienia właśnie jego. Było tam tylko jedno lekko tajemnicze zdanie na samym początku:
      `X is a second-rate mathematician'

      Komisja rekrutacyjna uznała, że skoro taki ekspert rekomenduje zatrudnienie X, to należy go posłuchać, a w podejrzanym zdaniu najpewniej musi chodzić o jakąś pomyłkę językową. Sprawa wciąż ich jednak nieco gnębiła i przed ostateczną decyzją postanowiono do Iwana Iwanowicza zadzwonić. Ten w rozmowie potwierdził, że uważa, że X powinien zostać zatrudniony, że jego przyjazd będzie dla Y dużym wydarzeniem, pomoże wydziałowi się rozwinąć, i tak dalej. Kiedy na końcu delikatnie zapytano go, czy naprawdę chciał napisać
      `X is a second-rate mathematician',
      Iwan Iwanowicz odpowiedział - ależ oczywiście! Jeszcze bardziej nieśmiało zapytano, dlaczego wobec tego tak odważnie rekomenduje go do zatrudnienia w Y, odpowiedział:
      `Well - you are a third-rate department.'
    • flamengista 1 negatywna, 1 pozytywna o negatywnym wydźwięku... 23.05.13, 19:49
      i 1 pozytywna "grzecznościowa", w której i tak zwrócono uwagę na poważne mankamenty. Gdyby recenzenci nie bawili się w kamuflaż, byłyby co najmniej 2 negatywne.

      Przecież tu recenzenci doczepili się nawet do hipotez, które były niewłaściwie sformułowane (przytoczono je w cytatach i generalnie zgadzam się z tym zarzutem).

      Do tego maksymalnie rozproszony dorobek. Interdyscyplinarność jest fajna, ale nie wtedy gdy kończy się rozproszeniem prac w czasopismach medycznych, z zakresu zarządzania i ekonomii. Ilościowo wygląda ok, jakościowo - tak sobie.

      Generalnie wniosek przeciętny, który miałby szansę przejść gdyby nie ten interdyscyplinarny misz-masz (wniosek z nauk o zarządzaniu, zaś dzieło bardziej z ekonomii) i nonszalancja metodologiczna.

      Natomiast główne pretensje należy jednak kierować do recenzentów. Jak na ironię, to Pani Profesor miała tylko odwagę uczciwie powiedzieć veto. Panom tej odwagi najwyraźniej zabrakło, choć uwagi w recenzjach świadczą o tym, że wniosek oceniają jako słaby. Po co dawać kandydatce złudną nadzieję, skoro potem i tak głosuje się na nie?
      • podworkowy Re: 1 negatywna, 1 pozytywna o negatywnym wydźwię 23.05.13, 20:34
        ale bibliometrię człek ma imponującą (nawet wg. krytycznej recenzentki)...
        • dala.tata Re: 1 negatywna, 1 pozytywna o negatywnym wydźwię 23.05.13, 20:46
          Ma. Ae topokazuje, ze bibliometria to nie wszystko.

          podworkowy napisał(a):

          > ale bibliometrię człek ma imponującą (nawet wg. krytycznej recenzentki)...
      • dala.tata Re: 1 negatywna, 1 pozytywna o negatywnym wydźwię 23.05.13, 20:58
        Mysle, ze flamengista dobrze identyfikuje problem. Kurtuazyjne recenzje daja nadzieje. A to jest nie fair.
        • flamengista tak, ale tu podstawowy problem leżał gdzie indziej 23.05.13, 22:23
          problemem była "rozlazłość" dyscyplinarna kandydatki. ciężko było ją umieścić w klasycznym zarządzaniu albo ekonomii. Z jednej strony zarządzanie optymalizacją kosztów w sektorze usług medycznych, z drugiej [groźna] zabawa z kapitałem ludzkim - czysta ekonomia. Groźna, bo wielu się na tym śliskim temacie przejechało. Jedno, co wiem na pewno o naukach ekonomicznych to fakt, to że u nas nie cierpi się takiego "siedzenia okrakiem na płocie". Trzeba się jasno opowiedzieć: albo rybki, albo akwarium. Jeśli tego nie umiesz zrobić, to znaczy że się nie nadajesz.

          Dorobek bywał słabszy w udanych postępowaniach, praca dość przeciętna ale bywały gorsze. Szanse były, ale gwoździem do trumny była ta "rozlazłość".

          Natomiast po raz kolejny zauważę, że do tej pory w naukach ekonomicznych nie znalazłem postępowania w którym ewidentnie by kogoś skrzywdzono. Czyli ulano kandydata z dobrym dorobkiem i solidnym dziełem. To chyba jednak postęp w porównaniu z poprzednią procedurą, o której nie można było napisać nawet tego.

          A że dano tu kurtuazyjne decyzje i jest to nie fair, to święta prawda. Tyle że mogę odczuwać tylko lekki niesmak, nie ma absolutnie mowy o żadnym skandalu.
          • spryciurka Re: tak, ale tu podstawowy problem leżał gdzie in 24.05.13, 00:48
            Pracę oceniało dwóch recenzentów z zarządzania i jeden socjolog.
            Recenzja negatywna jest przekonująca, jednak recenzentka z zarządzania umieszcza dzieło w dyscyplinie ekonomia i jako takie je dewaluuje. Przy okazji innej habilitacji, ta sama recenzentka ocenia tylko część dotyczącą zarządzania, nie odnosi się do części ekonomicznej, uzasadniając, że to nie jej dyscyplina. Zabrakło mi tu recenzenta z ekonomii.
            Drugi recenzent z zarządzania trochę marudzi, ale w konkluzji mówi "prace cechuje wysoka dojrzałość naukowa.", " Pracę pomimo wskazanych niedociągnięć oceniam wysoko, gdyż daje dobry punkt wyjścia do dalszych badań i samodzielnego rozwoju naukowego"
            dalej dorobek, napisana praca i zaangażowanie ocenione pozytywnie.
            Na takich stwierdzeniach polega kurtuazja?


            flamengista napisał:
            > A że dano tu kurtuazyjne decyzje i jest to nie fair, to święta prawda. u.
            • flamengista tłumaczę 25.05.13, 00:07
              1. Habilitantka wnioskowała o wszczęcie postępowania habilitacyjnego w naukach ekonomicznych w ramach dyscypliny zarządzanie, a dokładniej (doprecyzowano w nawiasie) zarządzaniem finansami. Nie w zakresie ekonomii.
              2. Recenzenci:
              - prof. Maria Romanowska - specjalistka z zarządzania strategicznego.
              - prof. Jerzy Żyżyński - habilitacja owszem z zarządzania, ale zajmuje się rynkiem finansowym i finansami. Dodatkowo jako jedyny recenzent reprezentował wydział, przed którym toczyło się postępowanie.
              - prof. Zdzisław Pisz - specjalista z ekonomii i polityki społecznej, zajmujący się m.in. problematyką usług opiekuńczych - co było powiązane z tematyką habilitacyjną.

              Należy jeszcze dodać, że w komisji przewodniczący specjalizował się w zarządzaniu strategicznym, sekretarz - w organizacji i zarządzaniu (marketing), a pozostali dwaj członkowie to ekonomista (polityka gospodarcza) i znowu reprezentant zarządzania (ekonomika i organizacja przedsiębiorstw). Więc przewaga reprezentantów zarządzania, ale było dwóch ekonomistów, w tym jeden recenzent. Nie ma więc podstaw do stwierdzenia, że "ekonomisty zabrakło".

              3. Nie można się wystawiać na strzał, chwaląc się na wstępie że praca jest "interdyscyplinarna". To bardzo smutna nauczka na przyszłość dla wszystkich przygotowujących się do habilitacji. Interdyscyplinarność jest świetna przy badaniach, nawet przy pisaniu wniosku grantowego. Ale nie w postępowaniu habilitacyjnym, gdzie mamy udowodnić znaczący wkład w rozwój jednej, konkretnej dyscypliny.

              4. Kurtuazja polega na tym, że pisze się najpierw:
              "zarówno tytuł pracy, jak i sposób sformułowania celu nie stanowią przekonywującej podstawy do zakwalifikowania tej pracy do dziedziny nauk o zarządzaniu",
              następnie:
              "po zapoznaniu się z treścią pracy ma się jeszcze większe przekonanie, że oceniana monografia w ograniczonym stopniu spełnia kryteria ustawowe (...)"
              później:
              "zastrzeżenia budzą również problemy metodologii badań. (...) Autorka nie radzi sobie z problemem formułowania hipotez i ich weryfikacji"
              by zakończyć:
              "moja końcowa ocena (...) jest pozytywna".
              • spryciurka Re: tłumaczę 25.05.13, 02:52
                Dziękuję za tak obszerne wyjaśnienie.
                Oczywiście ma Pan rację, z wyjątkiem może punktu czwartego, który jest dla mnie dyskusyjny. Nie odnoszę się do recenzji, tylko do interpretacji znaczenia użytego słowa 'kurtuazja'. Albo coś mimo niedociągnięć spełnia określone wymogi i mogę o tych niedociągnięciach uprzejmie i z taktem poinformować, albo coś wymogów nie spełnia i wtedy uprzejmie i taktownie o tym informuję.
                Dwoistość oceny nie jest dla mnie kurtuazją lecz niekonsekwencją i nieodpowiedzialnością.

                • flamengista tak, zgadzam się 25.05.13, 10:26
                  to był eufemizm, w początkowym tekście podkreślony cudzysłowem.

                  Ja nie zazdroszczę recenzentom - to musi być straszna odpowiedzialność, decydować o odrzuceniu czyjegoś wniosku habilitacyjnego, a często o całym jego życiu (słyszałem o przypadku - jeszcze w starej procedurze - gdy kandydat umarł na zawał na dwa dni przed kolokwium). Do tej pory pamiętam minę znajomego profesora, który wrócił z oblanego kolokwium. Dla niego to też był koszmarny moment, mimo że był tylko członkiem komisji.

                  Ale jednak jeśli się podejmujemy recenzji, to trzeba się liczyć że może być ona negatywna. Wiadomo, że najfajniej daje się piątki z egzaminów, wnioskuje o nagrodzenie doktoratu i pisze pozytywną recenzję habilitacji. Tylko że nie każdy wniosek jest wystarczająco solidny. I tu trzeba sporej odwagi, by napisać NIE.
              • chilly Re: tłumaczę 25.05.13, 08:11
                flamengista napisał:
                > Interdyscyplinarność jest świetna przy badaniach, nawet przy pisaniu wniosku grantowego. Ale nie w postępowaniu habilitacyjnym, gdzie mamy udowodnić znaczący wkład w rozwój jednej, konkretnej dyscypliny.
                Niestety. Trzeba udowodnić, że jest się wąsko wykształconym specjalistą. Niekoniecznie naukowcem. A najciekawsze dzieje się na styku różnych dziedzin i dyscyplin nauki.
                • flamengista to była jedna z pierwszych rad 25.05.13, 10:19
                  mojego pierwszego szefa. Pisząc doktorat, nie baw się w interdyscyplinarność - powiedział.

                  I miał 100% racji. Teraz wśród składających wnioski starszych kolegów termin "interdyscyplinarność" jest przekleństwem porównywalnym ze słowem na k. Unikają go jak ognia. Wniosek habilitacyjny ma być prosty i jednoznaczny. Nikt nie będzie miał czasu na wgryzanie się w zawiłości interdyscyplinarne i przede wszystkim - nie znajdzie się eksperta, potrafiącego to sensownie ocenić.

                  Omawiane postępowanie bardzo mnie zasmuciło, ale równocześnie jest pouczające. Zasmuciło, bo czytając wniosek habilitantki widać spory potencjał intelektualny, ciężką pracę i spore umiejętności. Najwyraźniej jednak zabrakło dobrych doradców w zakresie strategii publikacyjnej no i przede wszystkim - nikt nie przyglądnął się rozprawie habilitacyjnej, by wyłapać ewidentne jej mankamenty.

                  No ale można się uczyć na błędach innych. Pierwsza sprawa to absolutne abecadło naukowe. Trzeba z 20 razy zastanowić się nad celami pracy, a także nad hipotezami. I tu należy się poradzić zaufanych osób. To pierwsza rzecz, którą sprawdzają recenzenci i tu najłatwiej narazić się na strzał. Podobnie jak w doktoracie. Druga sprawa to bardzo dokładnie przemyśleć dziedzinę naukową, jeśli ma się niejednolity dorobek. Trzecia - nawet jeśli prowadziło się badania interdyscyplinarne, ukrywać to we wniosku. Istnieje opinia w środowisku, że interdyscyplinarność jest dobra dla samodzielnych i dojrzałych badaczy, a nie dla adiunktów. W przypadku młodych często zamienia się w powierzchowność i niczym nieuprawnione generalizacje. Tu trzeba się wykazać pokorą i udowodnić, że posiada się solidny warsztat metodologiczny. A nie kreować na geniusza.
                  • salzburg Re: to była jedna z pierwszych rad 25.05.13, 14:30
                    Nie wiem czy wystrzeganie się interdyscylinarnosci jest takie słuszne. Ostatnio na Wydziale Ekonomicznym UW przeszła habilitacja o kadrach partyjnych w przemysle polskim w latach 1949-1955, z bardzo dobrymi recenzjami i jednomyslnym głosowaniem na radzie. Co w tym gremium było ewenementem. A praca była z pogranicza ekonomii, historii, socjologii.
                    • sendivigius Re: to była jedna z pierwszych rad 25.05.13, 18:10
                      salzburg napisał:

                      > Nie wiem czy wystrzeganie się interdyscylinarnosci jest takie słuszne. Ostatnio
                      > na Wydziale Ekonomicznym UW przeszła habilitacja o kadrach partyjnych w przemy
                      > sle polskim w latach 1949-1955, z bardzo dobrymi recenzjami i jednomyslnym głos
                      > owaniem na radzie. Co w tym gremium było ewenementem. A praca była z pogranicza
                      > ekonomii, historii, socjologii.

                      To musi byc bardzo ciekawa praca. Kapuscinski napisal "Cesarza" o cesarzu Etiopii... hm nie wszyscy byli tego zdania...
                  • chilly Re: to była jedna z pierwszych rad 25.05.13, 17:51
                    flamengista napisał:
                    > Istnieje opinia w środowisku, że interdyscyplinarność jest dobra dla samodzielnych i dojrzałych badaczy, a nie dla adiunktów. W przypadku młodych często zamienia się w powierzchowność i niczym nieuprawnione generalizacje. Tu trzeba się wykazać pokorą i udowodnić, że posiada się solidny warsztat metodologiczny.
                    W "cywilizacji" odniósłbym to raczej do kandydata na stopień doktora. Przy tym nasz adiunkt - "młodszy pracownik naukowy" - niekoniecznie bywa młody i niedojrzały. Także naukowo. No, ale miejsce w szeregu znać musi. I wykazywać się pokorą. Dlatego ktoś wreszcie kopniakiem musi wywrócić ten stolik i zaproponować nowe reguły gry. Co nie znaczy, że w swojej naiwności liczę, że ktoś taki się znajdzie. Jaką miałby motywację?
                  • spryciurka Re: to była jedna z pierwszych rad 25.05.13, 21:18
                    @flamengista
                    Interesujące są Pana porady dla habilitantów,
                    więc w kontekście poprzednich Pana wpisów, zapytam:
                    - czy połączenie tematyki z zarządzania dotyczącego optymalizacji kosztów z ekonomicznym zagadnieniem- kapitałem ludzkim (to z Pana wpisów), jest merytorycznie uzasadnione, jeżeli tak, to ostatecznie dla której dyscypliny będzie z tego większy pożytek?
                    - czy dla dyscypliny zarządzanie kapitał ludzki nie ma znaczenia i dlaczego nie można go analizować pod kątem zarządzania?
                    - a optymalizacja kosztów w usługach nie jest ważna dla gospodarki i nie dotyczy dyscypliny ekonomia?
                    - jakby Pan ustawił się tematycznie w ramach powyższych zagadnień, aby zadowolić recenzenta z zarządzania?

                    • flamengista Re: to była jedna z pierwszych rad 26.05.13, 13:45
                      Szanowna Pani, to nie są moje rady, bo radzić nie mam komu. Sam dopiero się za to zabieram i po prostu staram się wyciągać wnioski. Zarówno z udanych, jak i nieudanych postępowań.

                      Cytatczy połączenie tematyki z zarządzania dotyczącego optymalizacji kosztów z ekonomicznym zagadnieniem- kapitałem ludzkim (to z Pana wpisów), jest merytorycznie uzasadnione, jeżeli tak, to ostatecznie dla której dyscypliny będzie z tego większy pożytek?
                      Może być merytorycznie uzasadnione, pod warunkiem że dobrze przemyśli się związek przyczynowo-skutkowy. A w tym wypadku tego nie zrobiono. Praca nosi tytuł: "Przydatność szacowania wydatków społecznych na zdrowie dla wyceny wartości kapitału ludzkiego". Czyli teoretycznie chodzi o wpływ wydatków społecznych na zdrowie na wartość kapitału ludzkiego (jego zasób? w gospodarce). A czytając hipotezy badawcze, widać że chodzi o coś zupełnie innego - o szacowanie kosztów społecznych, zaś wpływu wydatków na wartość kapitału najwyraźniej (sądząc po samych hipotezach badawczych) nie badano. To jest niestety nie błąd, a wielbłąd i na to zwraca się uwagę studentom na seminarium dyplomowym na licencjacie.

                      Analiza wpływu wydatków na zdrowie na wartość kapitału ludzkiego w gospodarce do zdecydowanie ekonomia, nie zarządzanie.

                      Cytatczy dla dyscypliny zarządzanie kapitał ludzki nie ma znaczenia i dlaczego nie można go analizować pod kątem zarządzania?
                      Ależ ma, choćby z perspektywy zarządzania zasobami ludzkimi w przedsiębiorstwie. Ale użyte terminy "koszty społeczne" czy "wydatki społeczne na zdrowie" sugerują wyraźnie, że chodzi o zbiorowość będą społeczeństwem, a więc analiza prowadzona jest na poziomie gospodarki narodowej. Czyli jest to analiza makroekonomiczna.

                      Cytata optymalizacja kosztów w usługach nie jest ważna dla gospodarki i nie dotyczy dyscypliny ekonomia?
                      Nie czuję się pewnie na tym gruncie, więc nie chcę dawać kategorycznej odpowiedzi. Moim zdaniem to bardziej zadanie finansów publicznych, ale mogę się mylić.

                      Cytatjakby Pan ustawił się tematycznie w ramach powyższych zagadnień, aby zadowolić recenzenta z zarządzania?
                      Przede wszystkim zgadzam się z recenzentami, że właściwszą dyscypliną jest tu ekonomia. Jeśli miałbym to wpasowywać na siłę w zarządzanie, akcentowałbym jednak na podmioty gospodarcze (przedsiębiorstwa, firmy świadczące usługi medyczne etc.) jako obszar analizy. Ale nie zajmuję się zarządzaniem, więc nie chcę bawić się w gdybanie.
                      • dala.tata Re: to była jedna z pierwszych rad 26.05.13, 22:16
                        Powalaja mnie slowa o 'wlasciwszej dyscyplinie'.

                        Craz bardziej sadze, ze powinna byc specjalna komisja kwalifikacji dyscyplinarnej. A jak ktos nie pasuje do zadnej dyscypliny, nalezy go wyrzucic z pracy i zabronic uprawiac nauke!
                        • spryciurka Re: to była jedna z pierwszych rad 27.05.13, 04:00
                          dala.tata napisał:
                          >(jak chce inny, to moge se sam napisac)<

                          Panie Dalo, co prawda cytat jest z innego wątku, ale urzekła mnie ta nonszalancja stylu. Pana wpisy doprowadzą mnie kiedyś do zguby. Mam nieodpartą ochotę cytować to potencjalnym oponentom mojej ‘twórczości’,

                          > Powalaja mnie slowa o 'wlasciwszej dyscyplinie'<.
                          Chyba nie chodzi o nazewnictwo?
                          A przecież niedawno sam Pan wspominał o minimach kadrowych. Przepisy obowiązują i racjonalność wyborów też. Zakres dyscyplin wcale nie jest dla nas tak oczywisty, jak dla Pana. W przytaczanym przykładzie habilitacja z ekonomii rzeczywiście ‘powali’ ale na bruk, a tam już pełna dowolność w uprawianiu nauki.

                          Mnie najbardziej by odpowiadało, aby ‘wkład’ oceniany był z poziomu dziedziny, a zakres mógł obejmować kilka dyscyplin.

                          • dala.tata Re: to była jedna z pierwszych rad 27.05.13, 09:00
                            Posze cytowac :) nic mnie tak nie wkurza u recenzenta jak ocenianie pracy pod katem wlasnej wizji tekstu.

                            Tak, racjonalnosc wyborow polega na tym, ze fizyk nie idzie do lingwistyki. Naprawde kompletnie idiotyczne jest zastanawianie sie, czy psycholog spoleczny ktos zajmujacy sie historia klasy spolecznej powinien byc bardziej historykiem, socjologiem czy moze politologiem. CO ZA ROZNICA?

                            Tak, jest minimum kadrowe, ale to nie ono powinno wyznaczac, jak nauke uprawiamy!!

                            Powtorze, mam wrazenie, ze niedlugo bedzie komisja weryfikacji dyscyplinarnej. I miepasujacych wysla na Madagaskar.
                        • flamengista to bez sensu 27.05.13, 18:37
                          dala, nie każ mi bronić przegranej z góry sprawy. Oczywiste jest, że to relikt minionej epoki i swoiste kuriozum, które nie powinno być miejsca. Równocześnie jednak w postępowaniach w naukach ekonomicznych widać gołym okiem, że ta prawidłowość występuje.

                          Ty jako profesor reprezentujący nauki społeczne możesz zacząć z tym walczyć. Ja, będąc skazany na postępowanie habilitacyjne nie zamieram umierać za Gdańsk.
                          • dala.tata Re: to bez sensu 27.05.13, 18:52
                            Fla, ja absolutnie rozumiem, ze ty nie chcesz walczyc wlasna kariera. Ja sie jednak odnosilem do tego, ze ty omawiasz przypadek w kategoriach wlasciwej dyscypliny. Najwyrazniej jednak sie zgadzamy, wiec nie ma co dalej gadac.
                      • spryciurka Re: to była jedna z pierwszych rad 27.05.13, 03:52
                        @flamengista,
                        Dobrze się czyta Pana wpisy, ponieważ są bardzo konkretne.
                        Może źle trafiam, ale ja nie lubię ekonomicznych tekstów, trzeba się dużo naczytać, żeby znaleźć jakiś konkret, a czasami można go wcale nie znaleźć, tylko same ogólniki.

                        A tak z ciekawości, ma Pan już sprecyzowany temat habilitacyjny?
                        • flamengista Re: 27.05.13, 18:35
                          CytatMoże źle trafiam, ale ja nie lubię ekonomicznych tekstów, trzeba się dużo naczytać, żeby znaleźć jakiś konkret, a czasami można go wcale nie znaleźć, tylko same ogólniki
                          Ciężko się do tego odnieść, nie wiedząc co Pani czyta (tzn. jaka tematyka i jakie czasopisma).

                          Generalnie w journalach zagranicznych jednak konkrety są. Niektóre teksty są tak zwięzłe, że metodologia, wyniki i dyskusja są na mniej niż 10 stronach. Aż tak zwięźle pisać niestety nie umiem... W każdym razie raczej są konkretne. Szczególnie w ekonomii empirycznej, bo taka mnie interesuje. Model teoretyczny jest dla mnie interesujący tylko wtedy, gdy można go wykorzystać do przygotowania badań empirycznych.

                          Pomysły na temat habilitacyjny są dwa, ale muszą się uleżeć. Na razie pracuję nad tzw. dorobkiem - dałem sobie na to 2 lata i został jeszcze rok.
                          • spryciurka Re: 27.05.13, 20:14
                            flamengista napisał:
                            > Model teoretyczny jest
                            > dla mnie interesujący tylko wtedy, gdy można go wykorzystać do przygotowania ba
                            > dań empirycznych.

                            A to z całym szacunkiem.
                            Miałam na myśli bardzo szeroko pojętą ekonomię i przypadkowe artykuły.
                            • flamengista bez przesady z tym szacunkiem 27.05.13, 20:26
                              gdyby ekonomia była w pełni poważną nauką, to uniknęlibyśmy afery Lehman Brothers i kryzysu finansowego:)
                              • jg46889 Re: bez przesady z tym szacunkiem 02.07.13, 21:19
                                www.ck.gov.pl/index.php/postepowania-awansowe/postepowania-habilitacyjne/dziedzina-nauk-ekonomicznych/859-biec-alfred
                                A tu odwrotnie: dwie recenzje negatywne, jedna (wewnętrzna) kurtuazyjnie pozytywna i Rada Kolegium przyklepała habilitację pomimo braku dorobku naukowego habilitanta. Dziwna jest ta polska ekonomia.
                                • charioteer1 Re: bez przesady z tym szacunkiem 02.07.13, 23:12
                                  Ona nie jest kurtuazyjnie pozytywna. Recenzentka z pelnym mistrzostwem udowadnia, ze kandydat moze i naukowo slaby, ale wszystkie prawie wymagania przewidziane rozporzadzeniem spelnia, a poza tym my go chcemy u siebie na habilitowanego, wiec o co wlasciwie chodzi?
                                  • aok3 Re: bez przesady z tym szacunkiem 03.07.13, 00:22
                                    Opinia Komisji była negatywna - w tym przewodniczącego komisji, ale mimo negatywnej opinii Rada SGH przegłosowała - pierwszy raz coś takiego widze - ciekawe czy odbiorą im teraz uprawnienia zgodnie z ustawą... bo w sumie gość nie miał dorobku, a jedynie jest ze starej gwardii i były prezes...
                                    • charioteer1 Re: bez przesady z tym szacunkiem 03.07.13, 00:38
                                      A niech tylko sprobuja odebrac uprawnienia. Spelnia kryteria z rozporzadzenia? Jak nikt inny. A na SGH uwazaja, ze jego wklad w rozwoj dyscypliny jest wielki, tylko jest tak nowatorski, ze nikt sie na nim jeszcze nie poznal. Ma wklad, ma osiagniecia, o co jeszcze chodzi? Oni tam sobie robia swoja ekonomie i w tej ekonomii habilitant jest wielki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja