O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce..

06.06.13, 22:59
C.d. listu do Pani Minister Barbary Kudryckiej.

Proszę o wyrozumiałość i korektę, ale moim skromnym umysłem nie jestem w stanie pojąć jak można w recenzji dorobku naukowego pisać, że znało się wyniki badań habilitanta (moje) już 30 lat temu i nie są one niczym nowym. Skoro to miałaby być prawda, to czy można by posądzać redaktorów naczelnych takich czasopism jak Pediatrics (IF= 5.437), Obesity Reviews (IF=7.038), Cephalalgia (IF= 3.430) o całkowitą ignorancję i brak wiedzy podczas wydawania zgody na publikowanie wyników badań moich i moich współautorów, wyników które recenzent rzekomo zna od tak dawna? Innymi słowy, recenzent mojego dorobku stwierdza, że w cudowny sposób wiedział o badaniach, których nie było, nie istniały! Taki tok myślenia wydaje się irracjonalny i całkowicie oderwany od rzeczywistości. Pozostając w podobnym, nieco fantasmagoryjnym stylu, recenzent mojego dorobku stwierdza, że wyniki naszych badań ukazujące się na pierwszych stronach agencji Reutersa świadczą… uwaga „o braku oryginalności”. Ponownie ten sam recenzent wykazuje się nadludzką wiedzą faktów, o których reporterzy Reutersa nie wiedzieli publikując wyniki naszych najnowszych badań oraz treść wywiadu/rozmowy z nami.

Również nie pojmuję swym umysłem, jak można w recenzji naukowej posługiwać się stroną internetową, która ostatni raz temu była aktualizowana 6 lat temu? To tak jakby czerpać informacje o aktualnych wynikach finansowych firmy Microsoft, z danych początku lat 80-tych. Zapytam również retorycznie: w jakim kierunku zmierzają recenzje, które opierają się na informacjach sprzed 6 laty, a nie z najnowszych newsów agencji Reutersa? Jeśli recenzenci będą czerpać informacje z niewiarygodnych źródeł internetowych, to również czeka nas absurd w postaci pisania recenzji na podstawie liczby tweetów czy wpisów na Facebooku. Jedna z recenzentek formułuje zarzut o moim zainteresowaniu medycyną komplementarną i braku nowatorstwa. Czy w ogóle można kogoś oskarżać o zainteresowanie tą czy inną dyscypliną naukową? Czy nauka nie jest sztuką eksplorowania tego, co jest do odkrycia, niezależnie od etykiety jaką dana dyscyplina posiada? Czy i dlaczego rzekomy brak nowatorstwa jest nagradzany przez czołowe czasopisma naukowe świata? Recenzentka-specjalistka z zakresu nauk o kulturze fizycznej nie potrafi dostrzec mojego wkładu w rozwój fizjoterapii, a z drugiej strony pisze o właściwym wyborze Wydziału Nauk o Zdrowiu- czy jest w tym jakaś logika? Dla recenzentki, suplementacja diety, homeopatia i aromaterapia to jedno i to samo!!!

W moim przypadku, wszyscy trzej recenzenci dopuścili się braku wiedzy i znajomości badania naukowego, które zwie się systematyczny przegląd literatury (SPL) lub meta-analiza (MA). Szukając SPL lub MA (używając anglojęzycznych odpowiedników: systematic review OR meta-analysis) w bazie danych Pubmed (z dnia 15.05.13) mamy 1,811,341 wyników, z tego tylko 74 (0.004%) to badacze polscy. Nic więc dziwnego, że wszyscy trzej recenzenci mieli problem ze zrozumieniem podstawowej istoty i potrzeby takich badań, krytykując ich brak oryginalności, brak wkładu w rozwój nauki, schematyczność czy algorytmiczność. Czy w recenzji naukowej można formułować zarzut o stosowanie schematu? Czy zdolność replikacji badań używając jednakowego schematu i metod badawczych nie jest podstawową cechą nauki? Badania typu SPL czy MA, (których wykonałem ponad 50), stoją na szczycie hierarchii wiedzy (tzw. gold standard research), służą agregowaniu znacznych ilości informacji i katalogowaniu wiedzy, która w przeciwnym razie byłaby nie zrozumiała. Gdyby nie badania typu SPL, marnowano by miliony ze środków publicznych na finansowanie nieskutecznych terapii. Bardzo często również badania te pozwalają oszczędzać życie pacjentów. Wszyscy trzej recenzenci mojego dorobku najwyraźniej o badaniach typu SPL nie słyszeli; nie świadomi byli, że najlepsze medyczne czasopisma takie jak The Lancet (IF= 38.278), British Medical Journal (IF= 14.093) czy New England Journal of Medicine (IF= 53.298) regularnie publikują tego typu badania. Cała biblioteka The Cochrane Library mieści w sobie setki tysięcy takich badań i publikuje renomowane czasopismo Cochrane Database of Systematic Reviews (IF=5.912) zajmujące się wyłącznie SPL.

Dwoje recenzentów dosyć niefortunnie oceniło rozprawę habilitacyjną jako pozbawioną nowatorskości i oryginalności i niespełniającą Ustawowych wymogów, a jedna z tych opinii skupia prawie 70% całości recenzji minimalizując całokształt dorobku naukowego. Oboje przeoczyli metody badawcze, które tę pracę oryginalną i nowatorską uczyniły, czyli hermeneutykę oraz analizę fenomenologiczną (które są jakościowymi metodami badawczymi). W mojej rozprawie habilitacyjnej, hermeneutyka oraz analiza fenomenologiczna stały się częścią mieszanych metod badawczych (mixed method research) i poszerzyły/rozwinęły wyniki pracy doktorskiej (opartej wyłącznie na ilościowych metodach badawczych). Nie rozumiejąc podstawowej istoty mieszanych metod badawczych, recenzenci sformułowali zarzuty o autoplagiat, które w swoim odwołaniu od decyzji RW punkt po punkcie obalam. Zarzuty te stały się centralnym punktem krytyki recenzentów co spowodowało selektywne potraktowanie procesu recenzji naukowej oraz zignorowanie wytycznych CK. Centralna Komisja wyraźnie formułuje kryteria oceny kwalifikacji kadry naukowej pisząc, iż „niezależnie od rozprawy habilitacyjnej, podstawą do wydania opinii o kandydacie jest stwierdzenie czy kandydat uzyskał już w swym środowisku znaczny dorobek oraz autorytet specjalisty w zakresie reprezentowanej dyscypliny naukowej na świecie”. Wszystkie trzy recenzje ignorują te wytyczne CK i oceniają mój dorobek naukowy wyłącznie przez pryzmat rozprawy! Oczywiście z pokorą przyznaję, iż moja rozprawa habilitacyjna, która pochodzi z początkowego okresu pracy badawczej i znajdują się w niej błędy oraz część wcześniej opublikowanych wyników badań. Stanowi ona jednak niewielki procent całości mojego dorobku naukowego, którego wpływ na rozwój nauki w świecie został całkowicie zbagatelizowany. Ustawa przewiduje możliwość komunikowania się z komisji habilitacyjnej z habilitantem w celu uzupełnienia brakujących informacji. Zapytam więc, po co wysyłałem Komisji dokumenty w styczniu br. (na prośbę Przewodniczącej), skoro recenzenci w swoich ocenach poddali mój dorobek z roku 2011 jawnie to podkreślając?

Tekst linka
    • charioteer1 Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 07.06.13, 01:36
      To jest list do ministra? Sorry, ale nic sie z tego nie da zrozumiec, jezeli ktos juz wczesniej nie znal sprawy.

      Od kiedy Reuters jest wyrocznia w kwestiach akademickich?

      Po trzecie, prosze sobie uwaznie poczytac ustawe. Art. 16 wyraznie mowi, ze habilitant ma miec osiagniecia stanowiace znaczny wklad oraz uzyskane po otrzymaniu stopnia doktora. Definicja osiagniecia jest rowniez podana w ustawie. Mam powazne watpliwosci, czy ponowna analiza danych z doktoratu, w dodatku obarczona bledami, spelnia ustawowy wymog. Recenzent ma oceniac, czy habilitant ma osiagniecia w rozumieniu ustawy, wiec trzeba bylo sie dobrze zastanowic, co sie podaje recenzentom do oceny jako osiagniecie.

      Po czwarte, i to mowie bez zlosliwosci pod adresem habilitanta, w polskiej habilitacji nie chodzi o to, by miec dorobek, tylko o to, zeby spelnic oczekiwania recenzentow. Ludzie ksiazki pisza, zeby zrobic habilitacje. Klna, na czym swiat stoi, ale pisza, tylko po to, zeby zrobic habilitacje, bo jak recenzent nie ma ksiazki w lapie, to nie rozumie, z czego ta habilitacja ma byc. Nie chodzi o to, zeby napisac ksiazke, tylko o to, zeby napisac taka ksiazke, jakiej oczekuje recenzent.

      Po piate, i znowu bez zlosliwosci. Jest kilka miejsc w Polsce, do ktorych nie wysle nic nawet na specjalne zaproszenie, dlatego ze poziom niekompetencji recenzentow jest w tych miejscach obrazliwy dla autora. To teraz sie powaznie zastanow, czy warto w to dalej brnac i walczyc. Sa rzeczy, ktorych analfabeta nie doceni, bo nie jest w stanie. A jezeli jednak mimo wszystko sie uprzesz, zeby habilitacje zrobic, to zastanow sie powaznie, jak to zrobic, bo nikt obcemu czlowiekowi habilitacji nie da za cos, czego nie rozumie.
      • siedemlatwtybecie Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 07.06.13, 12:54
        W pełni się zgadzam. W tym postępowaniu wina leży po stronie zarówno recenzentów (np. gość publikuje mimo wszystko w dobrych czasopismach, więc uwagi recenzenta, że znał takie wyniki badań od 30 lat są śmieszne), absurdalnego systemu doboru recenzentów (badania z zakresu zdrowia, a recenzuje min. facet od osobowości, bez w sumie specjalnego dorobku, jeśli bazy nie kłamią), ale i też kandydata - bo złożenie jako "osiągnięcia" artykułu jawnie nawiązującego do doktoratu to samobójstwo i w sumie o tym wiadomo i z ustawy i z dyskusji na tym forum i z dyskusji w ogóle, itp. Można to tłumaczyć tylko tym, że ktoś siedział za granicą i nic nie wiedział o procedurze i tak sobie wysłał, bo myślał ze będzie OK.
        • gruszka_wierzbowa Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 07.06.13, 15:28
          Błąd habilitant popełnił. Ale w mojej opinii jest on dużo mniejszy aniżeli błędy recenzentów.
          • charioteer1 Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 07.06.13, 16:14
            Recenzent moze byc matol do entej potegi. Jego psi obowiazek trzymac sie przepisow, a tu habilitant sam sie podlozyl, wiec dyskusja o glupocie recenzentow jest czysto akademicka. Jezeli juz mamy wartosciowac bledy, to po pierwsze sprawdzamy, czy wszystko jest zgodnie z przepisami, potem mozemy sie zajac zdrowym rozsadkiem, dopiero w drugiej kolejnosci.
          • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 07.06.13, 18:29
            dzięki
        • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 07.06.13, 18:30
          W pełni się zgadzam!
      • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 07.06.13, 18:22

        > 1. Reuters to nie wyrocznia tylko przenośnia/porównanie do korzystania ze stron www sprzed 6 lat zamiast najnowszych agencji info odnośnie nowatorskości badań habilitanta.

        2. Osiągnięciem-wg. Ustawy-całokształt dorobku, jakość, wkład do nauki, etc.

        3. Wydaje mi się, że rolą habilitanta powinno być prezentowanie faktów, które mogą (lub nie) spełnić oczekiwania recenzentów..

        4. Masz całkowitą rację-od początku wątpiłem w hab. procedurę i jej sens... Jak przeczytasz mojego bloga to zrozumiesz mnie jeszcze lepiej.. Co do przyszłości, to myślę, że gdyby zagraniczny uniwersytet zatrudnił mnie na stanowisku profa, to raczej był do kraju nad Wisłą już nie wracał...

        5. Tak, oczywiście jestem świadomy błędów własnych podczas całej procedury ale wystarczy spojrzeć na stronę CK i niektóre recenzje (gdzie goście dostawali hab mimo niespełniania podstawowych warunków ustawowych a koleżeńscy recenzenci wychwalali ich domniemane osiągnięcia) by przekonać się o podwójnych standardach recenzji w naszym kraju.
        • charioteer1 Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 07.06.13, 18:39
          pposadzki napisał:

          > 2. Osiągnięciem-wg. Ustawy-całokształt dorobku, jakość, wkład do nauki, etc.

          Niestety, ale nie. Chcesz dojsc do czegokolwiek w kraju nad Wisla, naucz sie czytac ustawy:

          Art. 16 ust. 2. Osiągnięcie, o którym mowa w ust. 1, moŜe stanowić:
          1) dzieło opublikowane w całości lub w zasadniczej części, albo jednotematyczny cykl
          publikacji;
          2) zrealizowane oryginalne osiągnięcie projektowe, konstrukcyjne, technologiczne lub
          artystyczne;
          3) część pracy zbiorowej, jeŜeli opracowanie wydzielonego zagadnienia jest indywidualnym
          wkładem osoby ubiegającej się o nadanie stopnia doktora habilitowanego.


          Nie ma tu mowy o caloksztacie dorobku.

          Standardy sa jakie sa, ale przed zadnym sadem i zadna instancja odwolawcza nie udowodnisz, czy recenzent byl zlosliwy, czy tylko glupi.
          • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 07.06.13, 19:30
            Czytaj wyraźnie wytyczne CK:

            1) wzięcie pod uwagę w możliwie szerokim zakresie takich faktów, jak: publikowanie prac
            kandydata przez znane wydawnictwa i czasopisma o zasięgu międzynarodowym, krajowe i zagraniczne, oraz inne obiektywne dane świadczące o jego pozycji naukowej lub artystycznej w kraju i zagranicą.[..]

            2) analizowanie i ocenianie nie tylko kwalifikacji kandydata, ale w całości sposobu
            przeprowadzenia postępowania profesorskiego bądź przewodu habilitacyjnego;

            3) zwrócenie uwagi na aspekty jakościowe, nie tylko zaś ilościowe (np. nie tylko na to, ile jest publikacji, dokonań artystycznych, czy ilu wypromowanych doktorów, ale i na wartość tych osiągnięć).

            zdaje mi się, że wytyczne te są po to aby recenzenci się nimi kierowali?
            • solar37 Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 07.06.13, 19:50
              Problemem nie jest dorobek. Problemem jest osiągnięcie. Jeśli osiągnięcie nie spełnia warunków opisanych w ustawie, recenzja musi być negatywna, nawet jeśli dorobek jest ogromny, oszałamiający, powalający na kolana i wyśmienity.
            • charioteer1 Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 07.06.13, 19:53
              Litosci! To sa wytyczne do starej wersji ustawy sprzed nowelizacji. Wtedy jeszcze byly rozprawy habilitacyjne, teraz nie ma. Teraz recenzent ocenia "osiagniecie" i "aktywnosc naukowa". W starym trybie byla "rozprawa" i "dorobek". Jezeli recenzent uzna, ze osiagniecie habilitacyjne nie stanowi waznego wkladu w rozwoj dyscypliny, to wlasciwie moze juz nic wiecej nie oceniac, bo nie ma to znaczenia. Takie jest prawo.

              W starym trybie bylo inaczej:

              Art. 16.
              Do przewodu habilitacyjnego może być dopuszczona o
              soba, która posiada stopień doktora i
              uzyskała znaczny dorobek naukowy lub artystyczny, a
              ponadto przedstawiła rozprawę habilitacyjną.


              To boli, ale w starym trybie mozna bylo uznac, ze mocny dorobek rownowazy niedostatki rozprawy. W nowym trybie tej opcji nie ma. Liczy sie przede wszystkim to, co habilitant wskaze jako osiagniecie. Reszta to jest "aktywnosc" i recenzent wcale nie musi oceniac, czy ta aktywnosc cos wniosla, czy nie.
              • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 07.06.13, 20:30
                Jeśli nawet całokształt mojego dorobku naukowego miałby być zero, a moja rozprawa habilitacyjna nie stanowiłaby "osiągnięcia", nie wnosiłaby nic nowego do nauki, etc. to gotów jestem wycofać się z krytyki recenzentów, jeśli podane zostaną przykłady zastosowania hermeneutyki, analizy fenomenologicznej i mieszanych metod badawczych w badaniach nad optymizmem.
                • charioteer1 Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 07.06.13, 21:12
                  pposadzki napisał:

                  > gotów jestem wycofać się z krytyki recenzentów, jeśli podane zostan
                  > ą przykłady zastosowania hermeneutyki, analizy fenomenologicznej i mieszanych m
                  > etod badawczych w badaniach nad optymizmem.

                  Ale mnie jest najzupelniej wszystko jedno, co w czym ma byc zastosowane. Nie jestem specjalista i staram sie najobiektywniej jak potrafie ocenic aspekty prawne tej sytuacji.
                  • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 07:02
                    rozumiem, dziękuje
        • solar37 Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 07.06.13, 18:42
          > 2. Osiągnięciem-wg. Ustawy-całokształt dorobku, jakość, wkład do nauki, etc.

          Osiągnięciem nie jest ani całokształt dorobku ani jakość. Osiągnięcie jest w ustawie o stopniach i tytule zdefiniowane w sposób następujący:

          Art. 16. 1. Do postępowania habilitacyjnego może zostać dopuszczona osoba, która posiada stopień doktora oraz osiągnięcia naukowe lub artystyczne, uzyskane po otrzymaniu stopnia doktora, stanowiące znaczny wkład autora w rozwój określonej dyscypliny naukowej lub artystycznej oraz wykazuje się istotną aktywnością naukową lub artystyczną.

          2. Osiągnięcie, o którym mowa w ust. 1, może stanowić:
          1) dzieło opublikowane w całości lub w zasadniczej części, albo jednotematyczny cykl publikacji;
          2) zrealizowane oryginalne osiągnięcie projektowe, konstrukcyjne, technologiczne lub artystyczne;
          3) część pracy zbiorowej, jeżeli opracowanie wydzielonego zagadnienia jest indywidualnym wkładem osoby ubiegającej się o nadanie stopnia doktora habilitowanego.
          • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 07.06.13, 19:36
            1) wzięcie pod uwagę w możliwie szerokim zakresie takich faktów, jak: publikowanie prac

            kandydata przez znane wydawnictwa i czasopisma o zasięgu międzynarodowym, krajowe i zagraniczne, oraz inne obiektywne dane świadczące o jego pozycji naukowej lub artystycznej w kraju i zagranicą

            2) analizowanie i ocenianie nie tylko kwalifikacji kandydata, ale w całości sposobu
            przeprowadzenia postępowania profesorskiego bądź przewodu habilitacyjnego;



            3) zwrócenie uwagi na aspekty jakościowe, nie tylko zaś ilościowe (np. nie tylko na to, ile jest publikacji, dokonań artystycznych, czy ilu wypromowanych doktorów, ale i na wartość tych osiągnięć).

            +

            "Należy przez to rozumieć, że są to prace oryginalne, odpowiadające kierunkowi zainteresowań naukowych lub artystycznych kandydata. Nie określa się wymaganej liczby prac, aczkolwiek rozmiary dorobku, obok jego poziomu merytorycznego, powinny wskazywać, iż niezależnie od rozprawy habilitacyjnej jest to „znaczny dorobek” świadczący, że kandydat uzyskał już w swym środowisku autorytet specjalisty w zakresie reprezentowanej dyscypliny naukowej lub artystycznej."
            • charioteer1 Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 07.06.13, 19:54
              Ale to dotyczy przewodow prowadzonych w starym trybie!
            • podworkowy Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 07.06.13, 20:00
              Szanowny Panie, nie znam się kompletnie na Pana dyscyplinie. Mam wszelako 3 proste pytania:
              1) Czy popełnił Pan autoplagiat wskazywany w jednej z recenzji?
              2) Czy w osiągnięciu habilitacyjnym wykorzystał Pan badania stanowiące podstawę nadania Panu stopnia doktora?
              I jeszcze jedno pytanie ogólniejsze:
              3) Czy przed wszczęciem postępowania przeczytał Pan przepisy ustawy w zakresie wymogów habilitacyjnych?
              Zamiast zalewać nas potokiem słów, proszę po prostu odpowiedzieć:)
              • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 07.06.13, 20:06
                1.nie
                2. tak/nie
                3.tak
      • dala.tata Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 08.06.13, 00:59
        W duzej mierze zgadzam sie z chario.

        Dodam jedno, ja bym nie orobil 50 systematcyznych przegladow literatury. szkoda czasu i energii. Z kolei, gdybym mial pisac recenzje awansowa, w UK czy w PL, opart na dorobku skladajacym sie w duzej mierze z przegladow literatury, napisalbym recenzje negatwyna. Dlaczego? a dlatego, ze SPL nie jest dzialanoscia badawcza. z cala pewnocia jest dzialanoscia naukwoa, jednak profeosr powienien sie pokazac jako ktos, kto robi wlasne badania, a nie czyta cudze teksty.
        • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 07:01
          A czym się różni działalność naukowa od działalności badawczej? Czy badanie nie jest nauką a nauka badaniem?
          • dala.tata Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 11:08
            Dzialanosc naukowa to wszystko to, co robi naukowiec. Np, robi przeglady literatury, metanalizy czy pisze podreczniki. Takie rzeczysa oczywisciebardzo pozyteczne, jednak trudno na ich podstawie awansowac. I znam przypadki braku awansu profesorskiego na zachodzie wlasnie dlatego, ze delikwent pisal podreczniki, strasznie popularne zreszta.

            Dzialanosc badawcza to robienie nowych badan.tworzenie wiedzy, a nie jej systematyzacja.



            pposadzki napisał:

            > A czym się różni działalność naukowa od działalności badawczej? Czy badanie nie
            > jest nauką a nauka badaniem?
        • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 07:13
          proponuje poczytać więcej www.senseaboutscience.org/resources.php/52/sense-about-systematic-reviews zamiast wypowiadać się na forum używając definitywnym stwierdzeń czym SPL jest albo nie.
          • dala.tata Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 11:02
            Linkowany artykul dobrze oddaje to, co napisalem. Spl jest sposobem na interpretacje tego, co zrobilo zrobione juz. Chce Pan sie upierac, ze to nowe badania, prosze uprzejmie, w jakims tam sensie sa. Jednak to badania opierajace sie na badaniach innych. Z cala pewnoscia sa to pozyteczne rzeczy, jednak gdybysmy wszysyc chcieli zrezygnowalc z badan na rzecz przegladow, skonczylaby sie nauka, nie? Spl nie tworzy nowej wiedzy, kumuluje i interpretuje te, ktora juz jest. Ponowinie: to bardzo pozyteczne badanie, jednak opierac na tym swoj dorobek naukowy jest wielkim bledem.

            Ja nadal uwazam, ze profesor powinien przese wazystkim robic SWOJE badania, takie, ktore mozna potem interpretowac. Tworzyc wiedze. I, nie wypowiadajc sie o konkretnym przypadku, dorobek oparty na przegladach ocenilbym negatywnie. Zarowno tu w UK w recenzji w awansie na readera, jak i w PL w recenzji habilitacyjnej.

            Ponowinie, nie wypowiadajac sie o konkretnym przypadku, dla mnie taki dorobek jest przejawem lenistwa. Wskazuje na niechec do prowadzenia swoich badan. Jakie mitywacje rzeczywiscie stoja za takim dorobkiem, oczywiscie nie wiem. Jednak moje wrazenia sa dokladnie takie.nie chcialbym, powiedzmy, zatrudnic profesora, o ktorym nie wiem, czy umie prowadzic badania podstawowe i cala dzialanosc oprze na przegladach literatury.
            • pawcio69sk Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 11:24
              @Dala.tata
              Oj, kochany, bluźnisz! :-) Analiza literatury jest normalną metodą badawczą. Rzekłbym, że podstawową metodą badawczą. Nie znam dyscypliny, artykułu, monografii gdzie nie byłoby przeglądu literatury. To na podstawie tego co ktoś napisał formułuje się hipotezy, czasami buduje wnioski, przesłanki do dalszych badań. Eksploracja opublikowanej wiedzy połączona z dedukcją, indukcją i redukcją pozawala niejednokrotnie wytworzyć nową wiedzę. Krytyka wiedzy do tej pory publikowanej prowadzi do powstawania nowych teorii (weźmy fizykę - 3/4 obecnie tworzonej wiedzy jest oparte na tych właśnie metodach - eksperymenty będą może za 10-20 lat jak pozwoli na to technologia). i można byłoby o tym jeszcze wiele napisać...
              To co napisałem powyżej nie oznacza, że uważam, że należałoby dać habilitację autorowi wątku. Tego po prostu nie wiem, bo nie potrafię ocenić jego artykułów i wniosków z prowadzonych przeglądów. Wiem jednak, że jego osiągnięcia zostały przez polskich recenzentów zbagatelizowane. Ale trudno się dziwić skoro on jest "obcy".
              • dala.tata Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 11:31
                Alez ja nie twierdze, ze przeglad literatuy nie jest przydatny. Nawiasem mowiac, slynna metanaliza wynikow badan nad SSRI, uwzgledniajaca badania nieopublikowane, okazala sie wrecz rewolucyjna w mysleniu nad antydepresantami. A Kirsch napisal z niej ksiazke :-)

                Zostaje jednak przy swoim. Gdybym ja mial napisac recenzje dorobku opierajacego sie na przegladach, jakkolwiek systematycznych, napisalbym recenzje negatywna.
                • pawcio69sk Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 12:08
                  No cóż... Nie będę polemizował. Gdyby na mnie trafiło, nie miałbym żadnych obiekcji aby napisać opinię pozytywną. To zależy co z tych przeglądów wynikałoby dla nauki. Nie potrafię jednak antycypować nie mając pojęcia nad czym tak naprawdę deliberujemy.
                  • dala.tata Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 14:43
                    To akurat bardzo ciekawe, bo pokazuje powazne roznice w podejsciu do habilitacji.

                    pawcio69sk napisał(a):

                    > No cóż... Nie będę polemizował. Gdyby na mnie trafiło, nie miałbym żadnych obie
                    > kcji aby napisać opinię pozytywną. To zależy co z tych przeglądów wynikałoby dl
                    > a nauki. Nie potrafię jednak antycypować nie mając pojęcia nad czym tak naprawd
                    > ę deliberujemy.
                    • pawcio69sk Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 15:20
                      To są raczej poważne różnice w podejściu do badań naukowych. Sądzę, że wynika to z różnic dziedzinowych. Po prostu reprezentuję inną naukę i może dlatego jest między nami taka różnica zdań. Na analizie i krytyce literatury powstało wiele teorii, które dziś pomimo braku badań eksperymentalnych w tym zakresie uważane są za prawdziwe. Wspomnę jedynie dwie teorie: teorię względności i teorię strun. Czy ktoś leciał już z szybkością światła? Albo wymyślił suwmiarkę mierzącą struny o długości 10exp.-31 metra? A jednak traktujemy te teorie jako prawdę koherencyjną i dopóki nie pojawi się jakaś nowa krytyka to nie podważamy ich. Czy Einsteinowi i Susskindowi nie dalibyśmy habilitacji?
                      • sendivigius Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 15:51
                        pawcio69sk napisał(a):

                        .... Na analizie i krytyce literatury powstało wiele
                        > teorii, które dziś pomimo braku badań eksperymentalnych w tym zakresie uważane
                        > są za prawdziwe. Wspomnę jedynie dwie teorie: teorię względności i teorię stru
                        > n.

                        Oh! Praca teoretyczna a przegladowka to zupelnie co innego.

                        gdzie tu masz analize literatury:

                        www.fourmilab.ch/etexts/einstein/specrel/www/
                        • pawcio69sk Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 16:46
                          sendivigius napisał:

                          > pawcio69sk napisał(a):
                          >
                          > .... Na analizie i krytyce literatury powstało wiele
                          > > teorii, które dziś pomimo braku badań eksperymentalnych w tym zakresie u
                          > ważane
                          > > są za prawdziwe. Wspomnę jedynie dwie teorie: teorię względności i teori
                          > ę stru
                          > > n.
                          >
                          > Oh! Praca teoretyczna a przegladowka to zupelnie co innego.
                          >
                          > gdzie tu masz analize literatury:
                          >

                          Rozumiem, że prace teoretyczne "spadają z nieba"? Czy też biorą się na skutek krytyki dotychczasowych teorii i analizy literatury? Polecam lekturę jakiejkolwiek pracy teoretycznej...

                          • dala.tata Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 16:54
                            Kurcze pawcio, w kazdym artykule jest przeglad literatury, ale to nie przeglad literatury stanowi esncje rozwazan teoretycznych, na przyklad.
                      • fajnytoster Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 12.06.13, 23:35
                        Czy
                        > Einsteinowi i Susskindowi nie dalibyśmy habilitacji?

                        Einstein dostał Nobla za przeglądówkę???
                    • charioteer1 Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 15:42
                      Z czysto prawnego punktu widzenie mysle, dala, ze nie masz racji. Ustawa okresla, ze habilitant ma miec znaczny wklad w rozwoj dyscypliny, a kryteria, wedlug ktorych ten wklad ma byc oceniany precyzuje rozporzadzenie. Ani w ustawie, ani w rozporzadzeniu nie jest napisane, ze habilitant ma tworzyc nowa wiedze. Ma miec IF, h, granty, etc., ale tworzenie nowej wiedzy z tego w bezposredni sposob nie wynika. Konkretny przypadek, o ktorym rozmawiamy, pokazuje, ze to wszystko mozna miec nie tworzac nowej wiedzy, a przyklad, ktory sam podales, pokazuje, ze meta-analiza moze stanowic znaczny wklad w rozwoj dyscypliny. Zreszta w starym trybie tez nie bylo nigdy formalnego wymogu, by rozprawa habilitacyjna zawierala badania tworzace nowa wiedze.

                      Problem z habilitacja polega na tym, ze daje ona uprawnienia do promowania doktoratow, ale jako recenzent nie mozesz powiedziec, ze ten pan nie bedzie dobrym promotorem, poniewaz nie przeprowadzil samodzielnie ani jednego badania po doktoracie. Jako recenzent, ty nie masz oceniac, czy on sie nadaje na promotora, poniewaz teoretycznie rzecz biorac, habilitant moze nigdy w zyciu z prawa promowania w Polsce nie skorzystac. Ty masz oceniac wedlug kryteriow z rozporzadzenia, a nie oceniac, co sie bedzie nadawalo na doktorat w przyszlosci. Licho wie, moze za 20 lat standardem beda doktoratu polegajace na porzadkowaniu istniejacej wiedzy.

                      To sa czysto teoretyczne dywagacje, poniewaz habilitant sam sie podlozyl przedstawiajac badanie z doktoratu jako swoje najwieksze osiagniecie itd., ale problem jest powazny i byc moze wroci, jezeli bohater tego watku za 3 lata wystapi do CK z lepiej napisanym autoreferatem i wyzsza liczba cytowan. Zmierzam do tego, ze moim zdaniem, przy obecym stanie prawnym, recenzent nie moze powiedziec ten pan ma IF, h i cos tam jeszcze, ale to sie nie liczy, bo jego wklad w rozwoj jest jakosciowo inny niz potrzeba, bo ja uwazam, ze powinien przedstawic wlasne dane.

                      Jezeli zgodzimy sie, ze recenzent ma prawo ignorowac kryteria z rozporzadzenia i samodzielnie definiowac, co jest znacznym wkladem w rozwoj, to kto inny powie: ok, ten pan ma IF, h i co tam jeszcze, ale to sie nie liczy, bo ma same badania jakosciowe i tych wynikow nie mozna generalizowac na inne przypadki.


                      dala.tata napisał:

                      > To akurat bardzo ciekawe, bo pokazuje powazne roznice w podejsciu do habilitacj
                      > i.
                      >
                      > pawcio69sk napisał(a):
                      >
                      > > No cóż... Nie będę polemizował. Gdyby na mnie trafiło, nie miałbym żadnyc
                      > h obie
                      > > kcji aby napisać opinię pozytywną. To zależy co z tych przeglądów wynikał
                      > oby dl
                      > > a nauki. Nie potrafię jednak antycypować nie mając pojęcia nad czym tak n
                      > aprawd
                      > > ę deliberujemy.
                      >
                      >
                      • sendivigius Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 15:53
                        charioteer1 napisał:

                        Licho wie, mo
                        > ze za 20 lat standardem beda doktoratu polegajace na porzadkowaniu istniejacej
                        > wiedzy.


                        Ekstrapolujac stan dotychczasowe kierunki zmian jest to wariant hurra-optymistyczny.
                      • pawcio69sk Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 16:48
                        Z czysto prawnego punktu widzenia habilitant powinien mieć osiągnięcia wnoszące znaczący wkład w rozwój dyscypliny. I to jest podstawowe (ustawowe) kryterium. Rozporządzenie wymienia jedynie obszary oceny habilitanta. Jeśli zdaniem recenzenta nie jest spełniony pierwszy warunek, pozostałe kryteria może sobie spokojnie "olać...".
                        Dala.tata ma rację. Jeśli uzna, że bez badań empirycznych nie ma osiągnięcia to może dać recenzję negatywną.
                        • dala.tata Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 16:56
                          Ja jie chcetak kategorycznie, bo teoretyzowanie jest waznym elementem 'badawczym'. Jednak przy przegladach literatury nie widze tego.
                        • charioteer1 Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 18:43
                          pawcio69sk napisał(a):

                          > Z czysto prawnego punktu widzenia habilitant powinien mieć osiągnięcia wnoszące
                          > znaczący wkład w rozwój dyscypliny. I to jest podstawowe (ustawowe) kryterium.
                          > Rozporządzenie wymienia jedynie obszary oceny habilitanta.

                          ROZPORZĄDZENIE MINISTRA NAUKI I SZKOLNICTWA WYŻSZEGO z dnia 1 września 2011 r.
                          w sprawie kryteriów oceny osiągnięć osoby ubiegającej się o nadanie stopnia doktora habilitowanego
                          , jak sama nazwa wskazuje, wymienia nie obszary jakiejs tam oceny habilitanta, ale kryteria oceny wymienionych w ustawie i wskazanych przez habilitanta w autoreferacie osiagniec, ktore habilitanta zdaniem stanowia znaczny wklad w rozwoj dyscypliny. Recenzent nie ma wolnej reki w decydowaniu, co stanowi znaczny wklad, a co nie. Recenzenckie "bo ja uwazam, ze" jest scisle ograniczone przez ramy prawne rozporzadzenia. Prawo jest w tym wypadku po to, by chronic kandydata przed recenzencka samowola i woluntaryzmem.

                          > Jeśli zdaniem recen
                          > zenta nie jest spełniony pierwszy warunek, pozostałe kryteria może sobie spokoj
                          > nie "olać...".

                          Prawda, ale pod warunkiem, ze recenzent potrafi uzasadnic swoja opinie w oparciu o kryteria z rozporzadzenia.

                          > Dala.tata ma rację. Jeśli uzna, że bez badań empirycznych nie ma osiągnięcia to
                          > może dać recenzję negatywną.

                          Nieprawda. Nie ma takiego kryterium w rozporzadzeniu. Jak przyjdzie ktos z h=20 i IF dowolnie wysokim, kto nigdy w zyciu nie przeprowadzil zadnego badania empirycznego, to podwazy taka opinie w sadzie jako wydana w sposob niezgodny z prawem.
                          • klamczuchosiedlowy JAK trafić do sądu aby podważyć? 11.06.13, 01:08
                            [char1]:
                            charioteer1 napisał:
                            > Nieprawda. Nie ma takiego kryterium w rozporzadzeniu. Jak przyjdzie ktos z h=20
                            > i IF dowolnie wysokim, kto nigdy w zyciu nie przeprowadzil zadnego badania emp
                            > irycznego, to podwazy taka opinie w sadzie jako wydana w sposob niezgodny z pra
                            > wem.

                            Mam pytanie - jak doprowadzić do takiego spotkania w sądzie?
                            Można zaskarżyć do sądu z pominięciem odwołania do CK?
                            • charioteer1 Re: JAK trafić do sądu aby podważyć? 11.06.13, 02:00
                              klamczuchosiedlowy napisał:

                              > Można zaskarżyć do sądu z pominięciem odwołania do CK?

                              Nie.
                          • pawcio69sk Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 14.06.13, 08:23
                            @charioteer1

                            Cytuję za art. 16 ustawy:
                            1. Do postępowania habilitacyjnego może zostać dopuszczona osoba, która posiada
                            stopień doktora oraz osiągnięcia naukowe lub artystyczne, uzyskane
                            po otrzymaniu stopnia doktora, stanowiące znaczny wkład autora w rozwój
                            określonej dyscypliny naukowej lub artystycznej oraz wykazuje się istotną
                            aktywnością naukową lub artystyczną.
                            2. Osiągnięcie, o którym mowa w ust. 1, może stanowić:
                            1) dzieło opublikowane w całości lub w zasadniczej części, albo jednotematyczny
                            cykl publikacji;
                            2) zrealizowane oryginalne osiągnięcie projektowe, konstrukcyjne, technologiczne
                            lub artystyczne;
                            3) część pracy zbiorowej, jeżeli opracowanie wydzielonego zagadnienia jest
                            indywidualnym wkładem osoby ubiegającej się o nadanie stopnia doktora
                            habilitowanego.
                            "Osiągnięcie" zdefiniowane zostało dokładnie. Ustawodawca wyraźnie też zakreślił wymagania dotyczące jego jakości. Nie ma ŻADNEJ delegacji dla Ministra ws. oceny tychże osiągnięć pod względem wymienionego w ustawie kryterium "znacznego wkładu". Jest natomiast delegacja dot. określenia pozostałych kryteriów. I co robi Minister? Pisze rozporządzenie z którego nic nie wynika. Wymienia w nim obszary oceny, zapominając o wymaganiach. Kryteria oceniania, zgodnie z doktryną powinny zawierać tak obszary (czyli co oceniamy) jak i wymagania (czyli jakie powinny być osiągnięcia w danym obszarze).

                            A zatem powtarzam, jeśli warunek ustawowy nie jest spełniony "w opinii" recenzenta - pozostałe kryteria nie mają znaczenia.

                            Jak wykazują casy wielu habilitantów można mieć "h" i "IF" o nieokreślonej wielkości, jeśli recenzent uzna patrz punkt wyżej - może wyrazić opinię negatywną. Sąd nic nie zrobi bo tak w ustawie jak i w rozporządzeniu nie ma wspomnianych przeze mnie wcześniej wymagań. Co najwyżej powoła kolejnego recenzenta a ten znowu wyda opinię, którą sąd weźmie albo i nie pod uwagę. Polska bracie, Polska!

                          • pawcio69sk Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 14.06.13, 08:25
                            @charioteer1

                            Cytuję za art. 16 ustawy:
                            1. Do postępowania habilitacyjnego może zostać dopuszczona osoba, która posiada
                            stopień doktora oraz osiągnięcia naukowe lub artystyczne, uzyskane
                            po otrzymaniu stopnia doktora, stanowiące znaczny wkład autora w rozwój
                            określonej dyscypliny naukowej lub artystycznej oraz wykazuje się istotną
                            aktywnością naukową lub artystyczną.
                            2. Osiągnięcie, o którym mowa w ust. 1, może stanowić:
                            1) dzieło opublikowane w całości lub w zasadniczej części, albo jednotematyczny
                            cykl publikacji;
                            2) zrealizowane oryginalne osiągnięcie projektowe, konstrukcyjne, technologiczne
                            lub artystyczne;
                            3) część pracy zbiorowej, jeżeli opracowanie wydzielonego zagadnienia jest
                            indywidualnym wkładem osoby ubiegającej się o nadanie stopnia doktora
                            habilitowanego.
                            "Osiągnięcie" zdefiniowane zostało dokładnie. Ustawodawca wyraźnie też zakreślił wymagania dotyczące jego jakości. Nie ma ŻADNEJ delegacji dla Ministra ws. oceny tychże osiągnięć pod względem wymienionego w ustawie kryterium "znacznego wkładu". Jest natomiast delegacja dot. określenia pozostałych kryteriów. I co robi Minister? Pisze rozporządzenie z którego nic nie wynika. Wymienia w nim obszary oceny, zapominając o wymaganiach. Kryteria oceniania, zgodnie z doktryną powinny zawierać tak obszary (czyli co oceniamy) jak i wymagania (czyli jakie powinny być osiągnięcia w danym obszarze).

                            A zatem powtarzam, jeśli warunek ustawowy nie jest spełniony "w opinii" recenzenta - pozostałe kryteria nie mają znaczenia.

                            Jak wykazują casy wielu habilitantów można mieć "h" i "IF" o nieokreślonej wielkości, jeśli recenzent uzna patrz punkt wyżej - może wyrazić opinię negatywną. Sąd nic nie zrobi bo tak w ustawie jak i w rozporządzeniu nie ma wspomnianych przeze mnie wcześniej wymagań. Co najwyżej powoła kolejnego recenzenta a ten znowu wyda opinię, którą sąd weźmie albo i nie pod uwagę. Polska bracie, Polska! I naprawdę nie ma znaczenia co Ty uważasz...

                            • charioteer1 Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 14.06.13, 17:17
                              To prawda, ale w rozporzadzeniu nie ma kryterium "liczba badan empirycznych przeprowadzonych przez habilitanta". Jezeli recenzent ignoruje kryteria z rozporzadzenia i daje negata za brak badania empirycznego, to to jest przypadek, ktory czeka na dobrego prawnika.
                              • pawcio69sk Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 14.06.13, 17:25
                                Jeszcze raz powtarzam... Kryterium podstawowe nie jest wymienione w rozporządzeniu. Ustawa mówi, że ma być wkład w rozwój dyscypliny. Jeśli recenzent uzna, że dana dyscyplina wymaga badań empirycznych to NIKT nie zabroni mu wydać negatywnej recenzji ze wskazaniem, że dorobek habilitanta niewiele wnosi w rozwój tejże dyscypliny. Uzasadni to jak w przypadku P. Posadzkiego - artykuły dobre, międzynarodowe, IF ok, H ok itd. Ale w zasadzie to nic nowego tam nie ma... I po sprawie.

                                charioteer1 napisał:

                                > To prawda, ale w rozporzadzeniu nie ma kryterium "liczba badan empirycznych prz
                                > eprowadzonych przez habilitanta". Jezeli recenzent ignoruje kryteria z rozporza
                                > dzenia i daje negata za brak badania empirycznego, to to jest przypadek, ktory
                                > czeka na dobrego prawnika.
                                >
                                • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 14.06.13, 21:31
                                  Dziękuję za wpis. To wszystko to jak najbardziej racja, jednak-dlaczego i na jakiej podstawie recenzent ma uznawać "że dana dyscyplina wymaga badań empirycznych" ? Czy recenzent może zażyczyć sobie badania empirycznego czarnych dziur albo ciemnej energii? To oczywisty nonsens..
                      • dala.tata Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 16:52
                        Chario, masz racje.

                        Pwoem wiec tak, poza jakimis niezwykle szczegolnymi przypadkami, watpie, zeby przeglady literatury byly wkladem w rozwoj dyscypliny. Podobnie jest recenzjami ksiazek, ktore przeciez tez moga zbierac punkty. Z metanalizami jest problem i byc moze bylem zyt pochopny, jednka co do przegladu literatury nie zmieniam zdania.
                        • charioteer1 Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 18:24
                          W tym wpisie nie chodzilo mi o meta-analizy, ale ogolnie o zasade. Wklad w dyscypline jest mierzony zgodnie z kryteriami jako wartosc IF, h, etc. Zgodnie z tym, jezeli osiagniecie ma dziesiat cytowan, to recenzent nie moze powiedziec, ze wkladu w dyscypline nie ma, poza bardzo szczegolnymi przypadkami.

                          Co do samych meta-analiz, to moje zdanie jest takie, ze zeby napisac dobra meta-analize, trzeba samemu przeprowadzic wiele badan. Bez tego mozna jedynie porzadkowac i systematyzowac. Jak ktos nie siedzi po czubek glowy w temacie, to nie zauwazy nietypowych wynikow, czy nietypowych rozkladow danych. Nie bedzie tez wiedzial o niepublikowanych wynikach, ktore w znaczacy sposob wplywaja na interpretacje tego, co na dany temat opublikowano itd. itp. Moim zdaniem meta-analizy robi sie po to, by wniesc jakas wartosc dodana, a nie tylko systematyzowac, ale to jest moje prywatne zdanie, ktore nie ma znaczenia w tym przypadku. Chodzilo mi o uzasadnienie recenzji, nie o same meta-analizy.
                        • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 10.06.13, 17:37
                          i tu wychodzi twoja nieznajomość żeby nie powiedzieć ignorancja SPL. Każda MA to SPL. Innymi słowy, SPL może ale nie musi być zakończony meta-analizą, zależy to tylko i wyłącznie od klinicznej, statystycznej i metodologicznej heterogeniczności danych, którą trzeba zawsze zmierzyć.
                          • dala.tata Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 10.06.13, 17:44
                            No to jestem ignorantem. Biore to na klate.

                            pposadzki napisał:

                            > i tu wychodzi twoja nieznajomość żeby nie powiedzieć ignorancja SPL. Każda MA t
                            > o SPL. Innymi słowy, SPL może ale nie musi być zakończony meta-analizą, zależy
                            > to tylko i wyłącznie od klinicznej, statystycznej i metodologicznej heterogenic
                            > zności danych, którą trzeba zawsze zmierzyć.
                            • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 10.06.13, 18:08
                              żeby tylko recenzenci mieli tyle samokrytyki co ty...
                      • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 10.06.13, 01:00
                        <ten pan nie bedzie dobrym promotorem, poniewaz nie przeprowadzil samodzielnie ani jednego badania po doktoracie< bo ma same badan ia jakosciowe i tych wynikow nie mozna generalizowac na inne przypadki<

                        Ignorując całkowicie SPL i ich wkład w naukę, dodam jedno: brak wiedzy o jakościowych badaniach w Polsce przestał już dziwić-to tak jakby krytykować np. psychologa za użycie losowego dobory do próby albo generalizację wyników-bad. ilościowe i jakościowe to dwa KOMPLETNIE różne paradygmaty, zakorzenienie ontologiczne i epistemologiczne i nie ocenia się jednych badan przez pryzmat drugich i vice versa.
                        • charioteer1 Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 10.06.13, 01:10
                          pposadzki napisał:

                          > Ignorując całkowicie SPL i ich wkład w naukę, dodam jedno: brak wiedzy o jakośc
                          > iowych badaniach w Polsce przestał już dziwić

                          To co jeszcze dziwi? Recenzent, ktory pisze, ze dorobek jest malo oryginalny, poniewaz w kazdym artykule jest wstep, opis proby badawczej, metodologia i wnioski? Autentyczne uzasadnienie negatywnej recenzji.
                          • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 10.06.13, 17:38
                            Niestety nie rozumiem, co autor miał na myśli. Czy możesz sprecyzować?
                            • charioteer1 Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 10.06.13, 19:27
                              Autorowi recenzji chodzilo o to, ze wszystkie artykuly, ktore otrzymal jako dorobek przedstawiony do recenzji, pisane sa wedlug tego samego szablonu: przeglad literatury, opis proby badawczej, opis metodologii, analiza wynikow, wnioski. Zdaniem recenzenta takie artykuly sa nudne i nieciekawe i habilitacja sie za taka schematycznosc nie nalezy. Zdaniem recenzenta habilitant powinien pisac w sposob porywajacy i zapierajacy dech w piersiach smialoscia swoich idei, a nie opisywac jakies nudne wyniki badan, ktorych recenzent w ogole nie rozumie.

                              To a propos twojej wymiany z dalatata. Czytajac to forum mozna spotkac sie bardzo reprezentatywnymi dla srodowiska naukowego w PL pogladami (ok, nie tylko w PL meta-analizy sa czesto niedoceniane, ale to juz zupelnie inna bajka). A do tego trzeba jeszcze przyjac poprawke na to, ze na forum wchodza na ogol (nie pochlebiajac sobie, rzecz jasna ;p) co swiatlejsi przedstawiciele tego srodowiska. Po prostu ludzie, ktorym sie cos chce, ktorzy mysla i wykazuja sie spora doza otwartosci na rozne poglady i ktorych czesto bierze wkurw na zastana rzeczywistosc. To oznacza, ze w tzw. prawdziwym zyciu mozna sie spotkac z tym samym, co masz na forum, ale w o wiele bardziej przerysowanej formie. Jezeli dala nie widzi roznicy miedzy SPL a meta-analiza, to znaczy, ze w prawdziwym zyciu sa akademicy, ktorzy nigdy w zyciu nie slyszeli, co to jest meta-analiza i z czym to sie je. Jezeli wystawiasz sie na osad blizej nieznanych przedstawicieli srodowiska, nalezy sie z tym po prostu liczyc. Prawdopodobienstwo trafienia na recenzenta o bardzo ograniczonej znajomosci tematu i bardzo specyficznych pogladach na nauke i wklad w rozwoj dyscypliny jest w CK wyjatkowo wysokie i to jest ryzyko, ktore nalezy wkalkulowac w koszta wystepujac o awans.
                              • dala.tata Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 10.06.13, 19:32
                                Chario, ja naprawde widze roznice miedzy metaanaliza a przegladem literatury. :)

                                Ja nadal uwazam, ze dorobek oparty na cudzych badaniach jest malo oryginalny.
                                • charioteer1 Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 10.06.13, 19:34
                                  doobra:)))
                                • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 10.06.13, 23:41
                                  Parafrazując Konfucjusza-proponuję najpierw zrobić wysokiej jakości SPL i spróbować opublikować w dobrym czasopiśmie- a zrozumienie oryginalności metody przyjdzie samo..
                                  • dala.tata Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 11.06.13, 00:12
                                    A ja proponuje skonczyc z tym biciem piany na ten temat. I proponuje wymyslic badania, zdobyc na nie grant, a potem opublikowac wyniki w porzadnym pismie. I zobaczyc, czym sie rozni to od przegladu literatury.

                                    Tak czy owak, proponuje odrobine pokory. To Pan poddal sie procedurze i poza jedna recenzja, ktora jest rzeczywiscie bardzo problematyczna, pozostale dwie trafnie punktuja slabosci Pana dorobku. Co wiecej, z doswiadczenia zasiadania w brytyjskich komisjach profesorskich wiem, ze slabosci zwiazane z typem publikacji wskazano by rowniez wlasnie w UK. Co wiecej, jestem dosc pewien, ze tego uczlenie z trudem poddawalyby artykuly tego typu parametryzacji (REF).

                                    Prosze wiec dac sobie spokoj z tym przekonaniem, to tylko w Polsce Pana sie nie docenia, swiat z kolei patrzy oniemialy. Tak nie jest. Nie twierdze oczywiscie, ze wynik postepowan awansowych bylby na pewno negatywny, nie wiem, jak by bylo, jednak Pana dorobek ma oczywiste slabosci. I im szybciej Pan to zaakceptuje, tym lepiej dla Pana. czego Panu szczerze zycze. EOT.



                                    pposadzki napisał:

                                    > Parafrazując Konfucjusza-proponuję najpierw zrobić wysokiej jakości SPL i sprób
                                    > ować opublikować w dobrym czasopiśmie- a zrozumienie oryginalności metody przyj
                                    > dzie samo..
                                    • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 11.06.13, 08:46
                                      1. Ale ja wiem czym się różni RCT od SPL/MA.
                                      2. Pokory myślę, że mam czasem zbyt dużo... Polemizował bym odnośnie rzekomej 'trafności recenzji' a przyznawaniem się recenzenta to braku kompetencji do recenzowania dorobku habilitanta. Pomijając przytoczone wcześniej przykłady i nazwiska profesur opartych na SPL, dodam jeszcze, że dorobek mój to nie tylko SPL, MA czy badania jakościowe; to również badania ilościowe, eksperymentalne (zachowań konsumerskich), prace teoretyczne, listy do redakcji, komentarze, etc. to też zdaniem recenzentów nie znaczy nic i należy wyrzucić do kosza..
                                      3. Wiem, że ma oczywiste słabości. W swoim liście skupiłem się jednak na swoich zaletach i słabościach recenzji oraz porównaniu z innymi kandydatami z zakresu NOZ. Dziękuję!
                                    • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 11.06.13, 12:15
                                      My point is: w ocenie skuteczności terapii x czy y bierze się zawsze pod uwagę dwie składowe- korzyści i ryzyko (risk-benefit assessment). Tak samo zrównoważona recenzja powinna brać pod uwagę zalety i wady dorobku ( i na pewno jesteś świadom, że każde badanie jest obarczone błędem i każdy dorobek ma swoje mocniejsze i słabsze strony). jeśli jednak recenzja z braku wiedzy i ignorancji zaniża zalety, a podkreśla wady to siłą rzeczy wynik jest negatywny.

                                      Jak już pisałem SPL pozwala oszczędzać miliony ze środków publicznych przez wskazywanie nieskutecznych terapii. Zastanów się czy Ty, lub ktokolwiek czytający ten wpis byłby w stanie wydać milion z własnej kieszeni na finansowanie takiej nieskutecznej terapii czy wolałbyś zaakceptować oryginalność i wkład do wiedzy SPL ? Tak było w przypadku wspominanego już Klausa Linde i jego SPL/MA odnośnie homeopatii. Gdyby nie jego SPL/MA, Brytyjscy podatnicy dalej wydawaliby miliony a Royal London Homeopathic Hospital trwał by w najlepsze.
                                    • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 11.06.13, 22:50
                                      Mylisz się odnośnie (nie)doceniania w Polsce/świecie.. przez ostatnie 3-4 lata dostałem 300-400 maili od studentów, dziennikarzy, naukowców/badaczy, polityków i ludzi świeckich z prośbą o udostępnienie wyników naszych badań... ludzie wszędzie na świecie je czytają i doceniają (m.in. cytując ponad 100x).. przez te 4 lata miałem tylko 1 (słownie jedną) prośbę/zapytanie od badaczy polskich, i to notabene nt. badań sprzed doktoratu.. wnioski z tego są proste: w Polsce nikt się takimi badaniami nie zajmuje, nie interesuje i nic o nich nie wie-koniec i kropka. Jak pisałem-rób habilitacje-mam nadzieje, że Twoje badania są fantastycznie interesujące, recenzenci się na nich znają i nie będziesz ich musiał przekonywać do swoich racji. Powtarzam, wypowiadanie się nt. badań o których się niewiele lub nic nie wie jest pustym, pozbawionym sensu sceptycyzmem (ignorancją) i nic nie wnosi do tej dyskusji. A może się mylę i zaraz przedstawisz listę 150 SPL/MA z Twoich nazwiskiem na nich?
                              • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 10.06.13, 23:23
                                Odnośnie drugiego Twojego paragrafu- zgadzam się z każdym punktem.
                                Co do pierwszego, cóż, pisałem to w oficjalnym odwołaniu do CK- to tak jakby krytykować biologa molekularnego (czy kogokolwiek innego) za używanie mikroskopu w swoich badaniach- to przecież nudne, ten sam schemat, szkiełko, itp. Wydaje mi się, że recenzent nawet jeśli nie ma pojęcia o tym co recenzuje (sam się zresztą do tego w recenzji przyznając) powinien być z racji swej pozycji otwarty na badania innych to po pierwsze, a po drugie jak zauważył słusznie kolega/koleżanka w poprzednim wpisie- troje recenzentów razem wziętych nie ma nawet porównywalnego dorobku z moim.. Nie twierdzę oczywiście, że jestem wszechwiedzącym guru, znam swoje ograniczenia i pracuję nad nimi. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, iż dorobek recenzenta powinien przewyższać ilościowo i jakościowo badania recenzowanego..
                                • charioteer1 Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 11.06.13, 02:04
                                  pposadzki napisał:

                                  > Nie zmienia to jednak postaci rze
                                  > czy, iż dorobek recenzenta powinien przewyższać ilościowo i jakościowo badania
                                  > recenzowanego..

                                  To by oznaczalo, ze dla niektorych recenzowanych niemozliwe byloby znalezienie recenzentow, wiec nie mogliby awansowac ze wzgledu na zbyt wysoki dorobek...
                                  • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 11.06.13, 08:48
                                    : ))) dlatego też Ustawa przewiduje powołanie recenzentów z zagranicy- w praktyce chyba niestosowane...
                                    • charioteer1 Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 11.06.13, 11:09
                                      Bueh, a co bedzie, jezeli ten zagraniczny specjalista postanowi wystapic w Polsce o habilitacje, albo tytul? Kto ma go wtedy recenzowac?
                                      • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 11.06.13, 12:20
                                        Bardzo trafne pytanie aczkolwiek raczej czysto teoretyczne.. Wydaje mi się, że z powodów opisywanych między innymi tutaj, Polska wciąż jest krajem mało atrakcyjnym dla naukowców z zagranicy i pragnących mieć szanowany tytuł hab.
                                        • dala.tata Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 11.06.13, 12:37
                                          no to po jaka cholere chcial Pan tego? Skoro to takie okropne i straszne, nie trzeba bylo w to wchodzic i to za ciezka kase.

                                          Nawiasem mowiac, znam z 10 osob pracujacych za granica, ktorzy robil lub robiai habilitacje (w tym ja). Dlaczego? Zeby nie zawezac opcji kariery, rowniez dlatego, ze praca na zachodzie to nie jest znow az taki cud, miod, ultramaryna. Co wiecej znam kilkoro obcokrajowcow, ktorzy przyjechali pracowac do Polski i robili habilitacje. Dlaczego? Bo takie sa wymagania. I nikt nie pieprzyl o tym, ze recenzenci tacy, przepisy glupie itd itd. No takie sa przepisy i tyle.

                                          Czy Polska jest atrakcyjna? Srednio. Z dwoch powodow wedlug mnie. Po pierwsze i wg mnie najwazniejsze, ze wzgledow jezykowych. Ktos, kto nie mowi po polsku bedzie mial wyjatkwo trudne zycie. Pol biedy, ze studenci nie rozumieja, sprobuj zalatiwc cos w urzedzie! Po drugie, pensje, szczegolnie dla mlodszych pracownikow, czyli tych najbardziej mobilnych. Jest trzecia rzecz, ale o nie sie nie wie - nadal feudalne stosunki w pracy, ktore w tradycji anglosaskiej praktycznie nie istnieja. To sie odkrywa na miejscu.

                                          Nie ma nikogo na swiecie, kto zdecydowalby sie nie przyjechac do Polski ze wzgledu na to, ze jest habilitacja. A argument, ze nikt jej nie chce? No, ludzie nie chca rzeczy, ktora im jest do niczego niepotrzebna.

                                          pposadzki napisał:

                                          > Bardzo trafne pytanie aczkolwiek raczej czysto teoretyczne.. Wydaje mi się, że
                                          > z powodów opisywanych między innymi tutaj, Polska wciąż jest krajem mało atrakc
                                          > yjnym dla naukowców z zagranicy i pragnących mieć szanowany tytuł hab.
                                          • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 11.06.13, 22:34
                                            No po taką cholerę, że się chciałem podzielić doświadczeniem zdobytym w Anglii tutaj, wnieść coś nowego do Polskiej nauki, itp. oczywiście, że teraz tego żałuje... kretyńskich recenzji, walenia głową w mur i udowadniania, że koło jest okrągłe..

                                            10 osób, które znasz to może rzeczywiście coś, jednak statystycznie to nieistotne w porównaniu z dziesiątkami tysięcy szukających rozwoju w UK w tym samym czasie... Polska to cały czas naukowe peryferie Europy..

                                            Ja zdania nie zmienię (przynajmniej na razie), Ty pewnie też. Rób więc haba.-obyś nie musiał przechodzić przez to co ja i w ogóle wszystkiego najlepszego. Myślę jednak, że język o 'pieprzeniu' przyszłemu habilitantowi nie przystoi.
                                            • adept44_ltd Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 12.06.13, 00:42
                                              dala jest profesor i mu przystoi...
                                              • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 12.06.13, 15:21
                                                aaa to co innego..
                  • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 16.06.13, 14:55
                    Wynika nawet sporo... Recenzenci też nie wiedzieli nad czym deliberowali (sami się do tego jawnie przyznając) a mimo to dali negatywy..
              • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 10.06.13, 17:27
                dziękuję za wsparcie! próbowałem ukryć "zielone wystające uszy" ale się nie udało : ) a tak bardziej serio- wnioski dla przyszłych habilitantów są jasne: nie ma sensu wyjeżdżać na zagraniczne staże, zatrudniać się jako systematic reviewer lub research fellow i pisać SPL- niekompetentni recenzenci i tak was uwalą tak na wszelki wypadek. Lepiej zrobić proste badanie poprzeczne, 4 zmienne, ANOVA lub t-test, opublikować w polskim czasopiśmie IF < 0.5 i macie hab! Aha i oczywiście nie do przecenienia-polityka i układy.
                • dala.tata Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 10.06.13, 17:34
                  Ja rozumiem, ze trudno jest przyjac, ze moze jednak to kwestia dorobku, a nie tylko recenzentow. Jednak z pana przypadku raczej nalezy zupelnie wyciagnac inne wnioski:

                  a. nie warto opierac dorobku na przegladach literatury
                  b. nie nalezy wykorzystywac badan doktorskich w osiagnieciu naukowym.

                  A ja nadal chcialbym linke do tych profesur, ktore oparte sa glownie na przegladach literatury.


                  pposadzki napisał:

                  > dziękuję za wsparcie! próbowałem ukryć "zielone wystające uszy" ale się nie uda
                  > ło : ) a tak bardziej serio- wnioski dla przyszłych habilitantów są jasne: nie
                  > ma sensu wyjeżdżać na zagraniczne staże, zatrudniać się jako systematic reviewe
                  > r lub research fellow i pisać SPL- niekompetentni recenzenci i tak was uwalą ta
                  > k na wszelki wypadek. Lepiej zrobić proste badanie poprzeczne, 4 zmienne, ANOVA
                  > lub t-test, opublikować w polskim czasopiśmie IF < 0.5 i macie hab! Aha i
                  > oczywiście nie do przecenienia-polityka i układy.
                  • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 10.06.13, 18:01
                    Prof Klaus Linde, Centre for Complementary Medicine Research, Department of Internal Medicine II, Technische Universität, München, Kaiserstr. 9, 80801 München, Germany

                    a. To kwestia wyłącznie recenzentów- widziałem recenzje na stronie CK, gdzie recenzenci jasno pisali: kandydat XX nie spełnia Ustawowego wymogu ale jest on tak cudowny i wspaniały, że ogólna konkluzja była pozytywna.
                    b. w Polsce na pewno nie warto- w SPL albo MA do potęg światowych nie zależymy-a negatywne recenzje na pewno tego nie zmienią.
                    c. tu się zgadzam, ale tylko po części- od kiedy to zagrania się kontynuowania wcześniejszych badań? 30% analiz wykorzystanych w rozprawie hab to nie autoplagiat!
                • charioteer1 Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 10.06.13, 19:33
                  pposadzki napisał:

                  > dziękuję za wsparcie! próbowałem ukryć "zielone wystające uszy" ale się nie uda
                  > ło : ) a tak bardziej serio- wnioski dla przyszłych habilitantów są jasne: nie
                  > ma sensu wyjeżdżać na zagraniczne staże, zatrudniać się jako systematic reviewe
                  > r lub research fellow i pisać SPL- niekompetentni recenzenci i tak was uwalą ta
                  > k na wszelki wypadek. Lepiej zrobić proste badanie poprzeczne, 4 zmienne, ANOVA
                  > lub t-test, opublikować w polskim czasopiśmie IF < 0.5 i macie hab! Aha i
                  > oczywiście nie do przecenienia-polityka i układy.

                  No tos nareszcie zrozumial, kolego, o co chodzi z ta habilitacja! Tak, dokladnie o to chodzi. Jeszcze nalezy przyjac poprawke na to, ze recenzent powie, ze sie z tymi wynikami nie zgadza, bo on uwaza, ze jest inaczej, a w ogole, to nalezalo zrobic badanie podluzne, a nie poprzeczne! Ale w takim przypadku z reguly ryzyko wynosi 1 recenzja negatywna do 2 pozytywnych.
                  • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 10.06.13, 23:30
                    Wiem, dlatego następnego wniosku o hab nie będzie! Wole do końca życia robić nudne 10 SPL/MA rocznie w Oxfordzie czy Exeterze niż zrobić jedno badanie poprzeczne (z którym recenzent się zgodzi lub nie) opublikowane w podrzędnym czasopiśmie, którego nikt nigdy nie zacytuje ani nie wykorzysta w praktyce i mieć schab przed nazwiskiem..
            • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 10.06.13, 00:44
              1.Oczywiście SPL to tzw. secondary research i nie istniałyby SPL gdyby nie primary research (randomized trials, etc)- to zrozumiałe.
              2.Oczywiście kumulowanie wiedzy, (uprzednio niezrozumiałej wiedzy) tworzy nową wiedzę-bo czegoś wcześniej nie wiedziano a teraz to wiemy.
              3. Opieranie na tym dorobku jest błędem tylko w Polsce. Znam przypadki profesur powstałych na SPL.
              4. odnośnie lenistwa-no comment.
              5. jak już pisałem SPL to badanie jak każde inne, charakteryzujące się m.in.
              a. wstępnym poszukiwaniu luk w stanie wiedzy
              b. znajdowaniu logicznych podstaw zadawania pytań badawczych
              c. formułowaniu strategii poszukiwania (ang. primary research) oraz kryteriów wykluczania studiów
              d. wyborze odpowiednich baz danych
              e. screeningiem czasami kilkudziesięciu tysięcy abstraktów/streszczeń łącznie z tzw. „szarą literaturą” i badaniami niepublikowanymi
              f. ekstrakcji danych
              g. ocenie metodologicznej danych
              h. analizie jakościowej lub ilościowej danych (w tym MA)
              i. determinowaniu heterogeniczności danych
              j. wyciąganiu zrównoważonych konkluzji i etycznych tego konsekwencjach
              k. formułowaniu zaleceń praktycznych


              czy można tu powiedzieć o braku umiejętności prowadzenia podstawowych badan? NIE.
              • dala.tata Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 10.06.13, 00:50
                Ja bym chcial zobaczyc taka profesure oparta na przegladach literatury. Poprosze o linka.
    • pigwa_polska Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 07.06.13, 04:43
      Ciąg dalszy - a gdzie pierwsza część?

      Na pewno powinieneś wysłać to do wszystkich znanych Tobie dzienników (tygodników chyba też?) - skoro to list otwarty. Niech opublikują. Ale niech będzie jakieś sensowne wprowadzenie.

      Przeczytawszy Twój autoreferat i recenzje - przyznaję rację recenzentom.
      Przeczytawszy Twój list - przyznaję rację Tobie o ile to wszystko prawda co napisałeś.
      Dlatego lepiej jeśli przyjrzy się temu ktoś niezależny jeszcze raz.
      Dziwne, że kazali zapłacić Tobie 24ooo. Bardzo dziwne.
      Czy wystawili fakturę VAT? bo z ustawy o VAT nie wynika aby ta forma usługi edukacyjnej miała być zwolniona z VAT - ale się nie upieram.
      To chyba nie jest tak jak opłata - czesne za studia. Ale to tylko moje wątpliwości - bez podstaw do tego by upierać się w prawo lub w lewo. W sumie mogli mieć 0 VAT skoro to eksport :-) ale usługi nie wykonano - bo stopnia nie ma, a zwłaszcza, że jest postępowanie reklamacyjne - to znaczy odwołanie.
      • pfg Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 07.06.13, 07:14
        pigwa_polska napisała:

        > ale usługi nie wykonano - bo stopnia nie ma

        Nie wiem, czy to miał być żart. Mam nadzieję, że tak. Usługę wykonano: usługą jest postępowanie habilitacyjne, które się odbyło, choć płacący nie jest zadowolony z wyniku. Płaci się za postępowanie, nie za stopień.
        • pigwa_polska usługi nie wykonano [art. 286 k.k.] 07.06.13, 16:10
          To nie był żart.
          Usługi nie wykonano - i dlatego stopnia nie ma, bo jej nie wykonano.
          W opisie usługi jest wyraźnie napisane, że recenzenci mają mieć renomę międzynarodową, że członkowie komisji mają mieć renomę międzynarodową. Więcej niż połowa z nich nie miała żadnej renomy. Na pewno wszyscy nie mieli renomy międzynarodowej. Jakieś leśne dziadki i babcie po starych układach nieistniejące w obiegu międzynarodowym w sumie więcej niż połowa z nich razem mający niższy IF niż sam habilitant, którego spalili na stosie zasilanym ich własnymi brakami wobec wymagań ustawowych i ich brakiem rozeznania w recenzowanym temacie.
          24000PLN za postępowanie pokrywa koszty dojazdu na głosowanie członków komisji habilitacyjnej z USA, Japonii, Kanady, UK, Australii i innych miejsc gdzie znajdują się renomowani międzynarodowo fachowcy. Same obrady komisji mogą być oparte na telekonferencji - lub nawet na kontakcie emailowym, co ze względu na strefy czasowe ma sens. Usługi nie wykonano - doprowadzono habilitanta do niekorzystnego rozporządzenia mieniem i powinien on zgłosić podejrzenie popełnienia przestępstwa przez konkretne osoby, których nazwiska przewijają się w dokumentacji. Jak taki bezrenomowy nieodmawiający uczestnictwa w komisji pozorant mógł na posterunku policji wyjaśnić piszącemu na maszynie oficerowi śledczemu, dlaczego brał udział w tym przedsięwzięciu. Przepis art. 286 k.k.
          Kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat Strona podmiotowa umyślna w zamiarze bezpośrednim - zapewne wykaże, że nieumyślnie doprowadził do niekorzystnego rozporządzenia mieniem o znacznej 24000 PLN wartości - ale sam fakt, że doprowadzono habilitanta do niekorzystnego rozporządzenia mieniem powinien doprowadzić do wykrycia winnych i ukarania z art. 286 k.k.
          • podworkowy Re: usługi nie wykonano [art. 286 k.k.] 07.06.13, 18:06
            przepraszam, ale się nie pohamuję - stop peppering, my Dear.
          • pposadzki Re: usługi nie wykonano [art. 286 k.k.] 07.06.13, 18:28
            dziękuję za obszerną odpowiedź. Niestety nie wiem nic (albo niewiele) nt. prawa, w którym miejscu miałoby zostać złamane, gdzie szukać rekompensaty, itd. ale rozważałem czynności prawne w tej sprawie. Nie wydaje mi się jednak, żebym miał szanse w starciu z kolejnymi 'systemowymi przeszkodami' i na jakiej podstawie sędzia miałby wyrokować o mojej szkodzie. jeśli miałoby to wymagać powołania kolejnych równie niekompetentnych recenzentów, to wole od razu odpuścić..
            • charioteer1 Re: usługi nie wykonano [art. 286 k.k.] 07.06.13, 18:42
              Nie ma mozliwosci podwazenia tresci recenzji przed sadem. Jest wyrok TK w tej sprawie. Musialbys udowodnic, ze recenzent swiadomie dopuscil sie poswiadczenia nieprawdy.
          • spokojny.zenek Re: usługi nie wykonano [art. 286 k.k.] 08.06.13, 07:37
            Co to za brednie???
    • dr_pitcher Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 08.06.13, 07:55
      Wybaczy Pan, ale 81 cytowan na 45 publikacji to bardzo cieniutko
      • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 06:53
        Nie wybaczę :) to wskaźnik z 2011; obecnie 105 i ciągle rośnie !! średnio 1.5 cytowań na tydzień...
        • dr_pitcher Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 07:09
          Powodzenia.
          CHoc dalej bede sie upieral, ze to jednak troche malo jak na dziedzine i charakter prac.
          • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 09:19
            powodzenia w upieraniu się
        • biolog57 Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 09.06.13, 18:44
          Czegos nie rozumiem, Web of Science pokazuje dla "Posadzki P":

          Results found: 45
          Sum of the Times Cited [?] : 81
          Sum of Times Cited without self-citations [?] : 62
          Citing Articles[?] : 71
          Citing Articles without self-citations [?] : 57
          Average Citations per Item [?] : 1.80
          h-index [?] : 4

          a jesli idzie o rodzaje artykulow to: REVIEW (34) ARTICLE (7) LETTER (4)

          W tej dziedzinie jest to obowiazujaca baza danych, a powyzsze liczby wskazuje na bardzo mizerny dorobek naukowy i malo oryginalny, skoro oparty o "reviews".
          • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 10.06.13, 00:28
            Może zrozumiesz, jeśli: a. zaglądniesz do bazy danych SCOPUS, PUBMED, etc; b. porównasz mój dorobek ze średnim w naukach o zdrowiu.
            • dr_pitcher Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 10.06.13, 02:30
              porownalem. Prosze porownac siebie (nawet tylko do tych, ktorych Pan cytuje) - kolosalna roznica
              • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 10.06.13, 17:13
                porównałem- oczywiście, że kolosalna różnica. niestety nie wiem o których cytowaniach mowa
                • dr_pitcher Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 10.06.13, 18:23
                  Ernst, Dantas, Kuenzli to name a few
                  • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 10.06.13, 23:34
                    porównywanie skromnego dorobku niedoszłego habilitanta do dorobku Profesora z prawie 40 -letnim doświadczeniem nie jest czymś powszechnie stosowanym.. to tak jakby habilitanta z zakresu genetyki porównywać do Watsona i Cricka- na ich tle mało który habilitant będzie błyszczał..
                    • dr_pitcher Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 11.06.13, 00:04
                      porownywalem nie caly dorobek a jedynie poszczegolne artykuly wydane w podobnych latach
                      • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 11.06.13, 08:50
                        ach tak, rozumiem
            • biolog57 Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 13.06.13, 12:21
              Ernst E & Exeter:

              Results found: 968
              Sum of the Times Cited [?] : 15993
              Sum of Times Cited without self-citations [?] : 14148
              Citing Articles[?] : 10947
              Citing Articles without self-citations [?] : 10323
              Average Citations per Item [?] : 16.52
              h-index [?] : 62


              Czyli mozna...


              pposadzki napisał:

              > Może zrozumiesz, jeśli: a. zaglądniesz do bazy danych SCOPUS, PUBMED, etc; b. p
              > orównasz mój dorobek ze średnim w naukach o zdrowiu.
              • siedemlatwtybecie Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 13.06.13, 17:52
                bez żartów, gdyby stosować taki odnośnik prawie nikt nie dostał by hab w polsce (analogicznie do dyskusji o młodych zdolnych - to by było jednorożce dopiero!). Nie wygłaszajmy absurdalnych opinii.
                • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 13.06.13, 22:44
                  z profesurą też 90% miało by problemy. Pisałem już o tym poprzednio- porównywanie mnie do Ernsta ponad 35 letnim doświadczeniem nie jest czymś absurdalnym (za 30 lat mogę spróbować choć jestem prawie pewien, że Go nie doścignę)... to tak jakby habilitantów z genetyki porównywano do Watsona i Cricka... porównuję się natomiast do innych habilitantów, którzy stopień otrzymali w NOZ.
                  • dr_pitcher Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 15.06.13, 00:23
                    Porownaj nie caly dorobek, ale artykuly z tych samych lat.
                  • biolog57 Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 15.06.13, 06:50
                    Ten przyklad ma jedynie pokazac, ze i w tej dziedzinie mozna miec kilkanascie cytowan na publikacje a nie poltora. Gdyby analizy danych z pismiennictwa byly komus potrzebne to owe 35 reviews bylyby cytowane. Jesli takie docenienie wymaga czasu, to i habilitacja, poki co, przedwczesna.
                    • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 15.06.13, 08:27
                      mozna mieć kilkanaście po kilkunastu latach... i nie 1,5 tylko 5 (wg scopus).. 109 cytowań przez 3 lata też pokazuje że nasze badania są nikomu niepotrzebne prawda?
                      • sendivigius Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 15.06.13, 09:12
                        pposadzki napisał:

                        > mozna mieć kilkanaście po kilkunastu latach... i nie 1,5 tylko 5 (wg scopus)..
                        > 109 cytowań przez 3 lata też pokazuje że nasze badania są nikomu niepotrzebne p
                        > rawda?

                        Przegladowki zawsze maja wysokie indeksy cytowan, wielokrotnie wyzsze. Podobnie jak podreczniki maja wieksze naklady niz monografie a te niz dany journal.

                        Nikt ci przeciez nie mowi ze to nie jest wazne ale ze nie w tym rzecz. Wiele artykulow tego typu jak twoje robi sie w duzych korporacjach (i nawet calkiem srednich) jako dokumenty wewnetrzne, nigdy nie ogladaja swiatla dziennego.Ja sam tez rzucilem okiem i przykro mi ale musialbym wziac strone recenzentow.
                        • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 15.06.13, 23:07
                          >Przegladowki zawsze maja wysokie indeksy cytowan<
                          to dokładanie potwierdzasz to o czym piszę- nasze badania są potrzebne i powszechnie cytowane a to świadczy o ich oryginalności, itd.

                          Niestety nie rozumiem argumentów o "nieoglądaniu światła dziennego", dużych i średnich korporacjach więc nie mogę odnieść się do nich merytorycznie.
                          • sendivigius Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 16.06.13, 14:25
                            pposadzki napisał:

                            > >Przegladowki zawsze maja wysokie indeksy cytowan<
                            > to dokładanie potwierdzasz to o czym piszę- nasze badania są potrzebne i powsze
                            > chnie cytowane a to świadczy o ich oryginalności, itd.


                            Nie, to swiadzczy o ich uzytecznosci ale nie o oryginalnosci. Zbudowanie mostu na Wisle jest uzyteczne ale nie jest oryginalnym osiagnieciem naukowym, a o takich tu mowa.

                            > Niestety nie rozumiem argumentów o "nieoglądaniu światła dziennego", dużych i ś
                            > rednich korporacjach więc nie mogę odnieść się do nich merytorycznie.


                            Argument jest bardzo prosty i bedac w tej dziedzinie musisz dobrze o tym wiedziec. Firmy sledza literature naukowa systematycznie i skrupulatnie. Pracownicy tych firm przygotowuja wiec takie przeglady aby management mogl wiedziec co sie robi i odpowiednio reagowac/kierowac badaniami swoich osrodkow. Ale osoby ktore takie przeglady robia nie ubiegaja sie na podstawie tego o tytuly naukowe - bo to po prostu jest inna bajka, inny swiat i inny rodzaj kompetencji.

                            Ja swietnie rozumiem argument ze "nie takie habilitacje przechodzily" Wiec zostales potraktowany w jakism sensie nie fair. Dyskutujemy jednak tutaj na poziomie "swiata idealnego" czyli takiego jakim byc powinien a nie jakim jest realnie.
                            • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 16.06.13, 15:08
                              Oryginalność to z definicji- nowość, niepowtarzalność, wyjątkowość, a także autentyczność. Z tego wynika, że każdy nasz artykuł spełnia te kryteria. Jak już pisałem- redaktor naczelny np. Pediatrics czy Cephalalgia nie 'nagradza' autorów (nas) za coś nieoryginalnego, będącego przeróbką dzieła. W najlepszych czasopismach naukowych na świecie to podstawowe kryterium.

                              Z firmami, o których piszesz nie miałem i nie mam nic wspólnego. Byłem zatrudniony wyłącznie przez instytucje i centra naukowe.
                      • biolog57 Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 16.06.13, 13:49
                        Jakos nie mozemy sie dogadac co do faktow/liczb. "Posadzki P" w Scopus pokazuje 75 publikacji i 108 cytowan bez autocytowan. To wychodzi na publikacje mniej niz 1,5 cytowania...
                        • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 16.06.13, 15:14
                          Jakoś nie bardzo.. Uśredniając tak, ale h-index = 5. Czy patrzyłeś ile osób w naukach o zdrowiu ma większy ten index?
                        • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 16.06.13, 18:13
                          Czy Twoim zdaniem lepiej mieć 2 publikacje cytowane 10 razy bo wtedy średnia = 5, czy 75 publikacji i h-index=5? To oczywiste, że są publikacje z początkowego okresu rozwoju, które nie były cytowane ani razu i są o jodze, cytowane 11 razy... Z liczeniem średniej ilości nóg u konia i człowieka też wychodzi dziwnie...
                    • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 15.06.13, 23:02
                      Człowieku- jak możesz porównywać Ernsta, który otrzymał profesurę w Anglii 30 lat temu do starającego się o hab. w Polsce Posadzkiego z 5 letnim doświadczeniem po doktoracie??? Chcąc zachować odrobinę obiektywizmu, porównuj np. do J.Gotlib z Nauk o Zdrowiu- IF. 2,199 i Jej pozytywną recenzję..
              • pposadzki Re: O (nie)możliwości rozwoju naukowego w Polsce. 13.06.13, 22:46
                Pisałem już o tym poprzednio- porównywanie mnie do Ernsta z ponad 35 letnim doświadczeniem jest czymś absurdalnym (za 30 lat mogę spróbować choć jestem prawie pewien, że Go nie doścignę)... to tak jakby habilitantów z genetyki porównywano do Watsona i Cricka... porównuję się natomiast do innych habilitantów, którzy stopień otrzymali w NOZ i wypadają blado. ale może to mój jakościowy subiektywizm..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja