Dodaj do ulubionych

a tak w sprawie konkursów...

01.11.13, 10:43
www.karolina-jankowska.eu/2013/10/31/w-sprawie-postepowania-konkursowego-na-stanowisko-adiunkta-w-zakladzie-systemow-politycznych-i-administracyjnych-ip-uwr-2/
Obserwuj wątek
    • uwr.uwr.uwr Re: a tak w sprawie konkursów... 01.11.13, 11:24
      Pani Karolina z UJ nie dostała pracy, bo miała ją dostać inna Karolina, Karlina z UWr www.uni.wroc.pl/node/4684 , której promotorem jest obecny dyrektor Instytutu.
      • adept44_ltd Re: a tak w sprawie konkursów... 01.11.13, 12:05
        a to feler, westchnął seler...
      • trzy.14 Re: a tak w sprawie konkursów... 01.11.13, 20:21
        To ciekawe, bo Karolina nr 2 była zatrudniona na UWr do lipca 2012, a od września 2012 przebywała na rocznym stypendium w słonecznej Italii.

        Ogłoszenie konkursu z datą rozpoczęcia pracy inną niż 1 października to niezwykła rzadkość, wyraźna poszlaka wskazująca na to, że "kandydat jest umówiony". Z tym, że regulamin konkursu był tak sformułowany, że pozostawiał niewielki pole manewru na ręczne sterowanie. Faktycznie, straszny feler, westchnął seler.
        Ciekawe, jak Karolina nr 2, przebywając na stypendium w Italii, chciała rozpocząć pracę w Polsce już w kwietniu. Czy poprowadziłaby zajęcia dla 3 grup ze „Wstępu do badań politologicznych“?
        Czy ten Instytut Politologii UWr nie mieści się na ulicy Koszmarowej i czy już ten fakt nie powinien dać do myślenia Karolinie nr 1?

        Ministerstwo powinno dopuścić dwa rodzaje konkursów: zachowując nomenklaturę profesorską byłyby to konkursy zwyczajne i nadzwyczajne. W jednym z nich w wymaganiach konkursowych można by podawać jednoelementowy zbiór pożądanych nazwisk kandydatów oraz sumę cyfr ich peselu.
    • charioteer1 Re: a tak w sprawie konkursów... 01.11.13, 13:08
      Pani Karolina powinna wystapic do sadu o zwrot wszystkich kosztow, jakie poniosla w zwiazku z uniewaznieniem konkursu plus utracone zarobki. W normalnym kraju wygrana mialaby w kieszeni.
    • flamengista faktycznie skandal 01.11.13, 17:15
      a przy okazji źle przygotowany konkurs. Ja rozumiem nawet, że konkurs był z myślą o kimś, dopuszczam też myśl o tym, że ten ktoś miał wygrać. Ale w takim razie trzeba było sprecyzować wymagania.
      • tupet.czerepacha Re: faktycznie skandal 01.11.13, 20:05
        flamengista napisał:

        > Ja rozumiem nawet, że konkurs był z myślą o kimś, dopuszczam też myśl o tym, że ten ktoś >miał wygrać.

        czyli akceptujemy nepotyzm, byleby był to nepotyzm subtelny, ehh...
        • flamengista nie wiem gdzie to wyczytałeś 01.11.13, 20:18
          generalnie obie kandydatki: "właściwa" i ta z zewnątrz miały niezłe cv. Tyle że jedna to była doktorantka przyszłego szefa - więc pewnie zna nie tylko jej zalety, ale i wady, wie czego się można po niej spodziewać i czy umie pracować w zespole. Nie ma nic złego w tym, że ją akurat chciano zatrudnić.

          Natomiast niefajnie, że unieważniono konkurs który wygrała "niewłaściwa" osoba. Ta dziewczyna ma prawo czuć się poszkodowana, postąpiono z nią co najmniej nie fair [nie użyję mocniejszego sformułowania, bo znamy stanowisko tylko jednej strony]

          Temat wałkowaliśmy wielokrotnie - wbrew pozorom wcale nie zawsze konkursy faktycznie otwarte kończą się dobrze. Niektórych rzeczy nie da się zweryfikować w CV - np. tego, że delikwentka okazuje się totalnie aspołeczną jednostką, nie lubiącą kontaktów z ludźmi, niecierpiącą studentów, olewającą konsultacje i zebrania katedry i mającą urojone pretensje do wszystkich i wszystkiego - po za sobą. I to mimo wcześniejszej świetnej afiliacji i imponującej listy publikacji.
          • trzy.14 Re: nie wiem gdzie to wyczytałeś 01.11.13, 20:27
            Czy kolega zapoznał się z listem Karoliny nr 1 do p. Minister?

            Uzyskując, na podstawie wyżej wspomnianego regulaminu, najwyższą ilość punkŧów,
            wygrałam konkurs, o czym Dyrektor IP UWr, prof. Sroka, poinformował mnie drogą
            telefoniczną 29 marca br. Dzień ów był jednocześnie terminem roztrzygnięcia konkursu [...]
            Jako że na stronie internetowej IP UWr napisano, iż zatrudnienie nastąpi od 1 kwietnia 2013
            r. [...] niezwłocznie po ogłoszeniu wyników rozpoczęłam przygotowania do przeprowadzki do Wrocławia (z mojego obecnego miejsca zamieszkania w Berlinie), zgodnie z obietnicą złożoną podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Prof. Sroka zaproponował, abym przyjechała do Wrocławia 5 kwietnia br. Na miejscu podczas krótkiej rozmowy prof. Sroka poinformował mnie, że zatrudnienie nie nastąpi od 1 kwietnia br., gdyż (cytat z pamięci): „administracja UWr potrzebuje więcej czasu“.

            Tym samym nie dochowano warunku zatrudnienia podanego w ogłoszeniu o
            konkursie na adiunkta. W tym samym dniu zaproponowano mi podjęcie się przeprowadzenia w semestrze letnim 2013 r. zajęć z przedmiotu „Wstęp do badań politologicznych“ dla trzech grup I roku politologii na umowie zlecenie w celu poznania studentów oraz charakteru pracy w IP UWr. Mimo, iż moje cotygodniowe koszty podróży i noclegu we Wrocławiu przewyższyły obiecaną kwotę wynagrodzenia za prowadzenie zajęć, wypłaty do dzisiaj nie otrzymałam.

            • flamengista oczywiście 01.11.13, 23:28
              i ręce opadają, jak się to czyta.

              Ale podkreślam: nie znamy wszystkich faktów.
          • sendivigius Re: nie wiem gdzie to wyczytałeś 02.11.13, 00:09
            flamengista napisał:


            > Temat wałkowaliśmy wielokrotnie - wbrew pozorom wcale nie zawsze konkursy fakty
            > cznie otwarte kończą się dobrze.


            Bardzo celna uwaga! W tym samym toku myslenia mozna zauwazyc ze nie wszysstkie operacje wyrostka robaczkowego koncza sie dobrze. Wobec tego zamiast angazowac sie w ryzykowna chirurgie nalezy odmowic 3 zdrowaski i rekomendowac taka metode tak dlugo az ktos nie wykaze ze 100% pewnoscia ze zadna operacja wyrostka nie konczy sie komplikacjami. Proponuje wylozyc ten punkt widzenia przy najblizszej wizycie na ER, bo nic tak nie uczy ja wlasne doswiadczenie.

            Niektórych rzeczy nie da się zweryfikować w CV
            > - np. tego, że delikwentka okazuje się totalnie aspołeczną jednostką, nie lubi
            > ącą kontaktów z ludźmi, niecierpiącą studentów, olewającą konsultacje i zebrani
            > a katedry i mającą urojone pretensje do wszystkich i wszystkiego - po za sobą.
            > I to mimo wcześniejszej świetnej afiliacji i imponującej listy publikacji.


            Kolejna sluszna uwaga! Bezdyskusyjnie mozna natomiast zweryfikowac NAZWISKO i promotora i na tych jedynych pewnych danych nalezy sie oprzec.
            • adept44_ltd Re: nie wiem gdzie to wyczytałeś 02.11.13, 00:27
              sendi, mimo wielu niejasności w naszych relacjach po tym komentarzu jesteś moim idolem :) bingo...
          • piotrek-256 Re: nie wiem gdzie to wyczytałeś 02.11.13, 08:32
            Nom sendi generalnie to ma rację. Ja tylko dodam, że jeśli chodzi o rzeczy które ciężko zweryfikować, to istnieje coś takiego jak umowa na czas określony i nie żadne tam 5 czy 8 lat tylko 3 miesiące, pół roku. Ogólnie da się zrobić coś takiego jak okres próbny i sprawdzić miękkie umietności człowieka.
            • trzy.14 Re: nie wiem gdzie to wyczytałeś 02.11.13, 14:20
              Ale życie nie jest takie proste, Załóżmy, że ktoś już był zatrudniony na kontrakcie 2- lub 3- letnim i się sprawdził. Chcesz mu zaproponować drugi kontrakt, np. 4 letni, żeby jego długość pokrywała się z czasem wymaganym na zrobienie habilitacji (prawo pracy wymaga, by 3. zatrudnienie z rzędu było na czas nieokreślony, więc celujesz z trzecim zatrudnieniem na czas "po habilitacji"). A tu zima! Cztery litery pobladłe! Musisz ogłosić konkurs! To go spokojnie ogłaszasz, a tu nagle desant z Berlina. I co?

              Czy gdziekolwiek na świecie każdy awans wymaga wygrania konkursu, a alternatywą jest bezrobocie?
              • refe.ree Re: nie wiem gdzie to wyczytałeś 02.11.13, 15:22
                no, nareszcie ktoś zauważył że życie nie jest czarno-białe... proste rozwiązania występują wyłącznie w bajkach dla dzieci (a i to nie zawsze)
      • trzy.14 Re: faktycznie skandal 01.11.13, 20:33
        flamengista napisał:

        > Ale w takim razie trzeba było sprecyzować wymagania.

        Spójrz na wyniki: konkurs był dobrze przygotowany, jednak nikt nie wziął pod uwagę możliwości desantu z Berlina. Dlatego w drugim konkursie poszli po rozum do głowy i zrezygnowali z regulaminu ilościowego zastępując go procedurą jakościową. Najlepszego kandydata (och, ten gender) wybierał jasnowidz na podstawie zdjęcia.
        • uwr.uwr.uwr Re: faktycznie skandal 01.11.13, 22:13
          > wą. Najlepszego kandydata (och, ten gender) wybierał jasnowidz na podstawie zdj
          > ęcia.
          nieprawda, na podstawie zdjęcia tez wygrywa Karolina nr 1,

          jedyny feler jaki ja widze Karoliny nr 1 to brak anglojęzycznych publikacji o szerokim zasięgu
    • sendivigius Re: a tak w sprawie konkursów... 02.11.13, 00:46
      Coz, srodowiska akademickie byly czesto dosc blisko KORu ktorego prominenty dzialacz Jacek Kuron rzucil w swoim czasie haslo "zamiast palic komitety budujmy swoje". Akademikom zapadlo to w gleboka pamiec bo widzieli jaka to jest potencjalnie smiercionosna bron.

      Po 89 roku nagle okazalo sie ze znajdzie sie i premier spoza Partii, mozna bylo znalezc i ministrow nagle znaleziono nowych dyrektorow firm, bankow, kolei, dyrektorow szkol, dowodzcow policji, wojska i czego tam jeszcze. Tylko nowych akademikow nie dalo sie znikad wytrzasnac. Ludzie pozakladali nowe szkoly podstawowe i srednie i firmy robiace komputery i kielbase i meble, wiec tez probowali zakladac szkoly wyzsze. Co prawda z poczatku nie wygladaly one imponujaco ale, coz, Bill Gates tez zaczynal w garazu i wiadomo bylo czym sie moze skonczyc taki "wlasny komitet". A przeciez gdyby taki IBM mial wiecej rozumu to przeciez powinien domagac sie od rzadu aby Bill wykazal sie odpowiednim "certyfikatem programisty". Ah, glupi ci Amerykanie, bo w PL w owym czasie juz wpadli na pomysl aby PCta mogla obslugiwac tylko osoba legitymujaca sie "komputerowym prawem jazdy" wystawianym przez odpowiedni urzad po zdaniu odpowiednich egzaminow u odpowiednich profesorow. Nie pamietacie? Siegnijcie do starych gazet. Niestety napor rynknu w sprawie komputerow okazal sie zbyt duzy.

      W sprawie szkol wyzszych napor byl juz nie taki, wiec "firewall" rozbudowanej drabinki stopni naukowych wlasnych, nieuznawania obcych stopni naukowych oraz koniecznosci wymyslnych zezwolen zatrzymal ogien broni "wlasnego komitetu" (=prywatnego niezaleznego uniwersytetu) na jakis czas. Ale atak trwal i potrzebne bylo kompletne przegrupowanie wojsk i wypozazenie w nowa bron w celu obrony pozycji i statusu GTW. Potrzebne bylo wychodowanie swoich klonow posiadajacych te same formalne atrybuty co grupy atakujace. Wiec juz nowi ludzie, owszem po stypendiach zagranicznych, znajacych jezyki, posiadajacych publikacje inne niz w "Ziemniaku POlskim" etc. Tak aby glosy krytyki trafialy w proznie, bo stawalo sie jasne ze pewne bariery pod naporem UE pasc musza. Tak jak padla bariera stopni amerykanskich, choc dopiero po 16 latach od trasformacji, tak wiec padna i inne. I tak jak padla pod tym samym naporem bariera zatrudniania z wolnej reki i pojawila sie koniecznosc organizowania konkursow. Wiec zyskano na czasie i przygotowano nowy wlasny narybek aby konkursy byly formalnie nie do zakwestionowania.

      Nic to jednak wroga nie nauczylo. Ten wciaz przebiegle okopany w Berlinie probuje znalezc szczelinie w obronie. Coz, bedzie troche wstydu ale na tym sie skonczy. Obrona Czestochowy trwa, twierdza umacnia sie i o poddaniu nie ma mowy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka