pfg
10.09.14, 12:34
Zdaje mi się, że nie ma jeszcze ujednoliconych tekstów świeżo zmienionych Ustaw - Prawo o szkolnictwie wyższym oraz o stopniach naukowych. Czytam więc sobie Ustawę o zmianie ustaw i porównuję z poprzednim tekstem ujednoliconym Ustawy o stopniach.
Przedziwna rzecz pojawiła się w nowych-nowych wymaganiach do tytułu naukowego. Dla porównania, stary tekst, obowiązujący do 30 września:
CytatArt. 26. 1. Tytuł profesora może być nadany osobie, która uzyskała stopień doktora
habilitowanego lub osobie, która nabyła uprawnienia równoważne z uprawnieniami doktora
habilitowanego na podstawie art. 21a, oraz:
1) ma osiągnięcia naukowe znacznie przekraczające wymagania stawiane w postępowaniu
habilitacyjnym;
2) posiada doświadczenie w kierowaniu zespołami badawczymi, realizującymi projekty
finansowane w drodze konkursów krajowych i zagranicznych;
3) posiada osiągnięcia w opiece naukowej - uczestniczyła co najmniej trzy razy w charakterze
promotora lub promotora pomocniczego w przewodzie doktorskim, w tym co najmniej raz w
charakterze promotora, oraz co najmniej dwa razy w charakterze recenzenta w przewodzie
doktorskim lub postępowaniu habilitacyjnym, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3;
4) odbyła staże naukowe i prowadziła prace naukowe w instytucjach naukowych, w tym
zagranicznych.
A teraz nowe, obowiązujące od 1 października, brzmienie tego przepisu:
CytatArt. 26. 1. Tytuł profesora może być nadany osobie, która uzyskała stopień doktora
habilitowanego lub osobie, która nabyła uprawnienia równoważne z uprawnieniami doktora
habilitowanego na podstawie art. 21a, oraz:
1) posiada osiągnięcia naukowe znacznie przekraczające wymagania stawiane w postępowaniu
habilitacyjnym;
2) posiada doświadczenie w kierowaniu zespołami badawczymi realizujących projekty finansowane w drodze konkursów krajowych lub zagranicznych lub odbyła staże w instytucjach naukowych, w tym zagranicznych, lub prowadziła prace naukowe w instytucjach naukowych, w tym zagranicznych;
3) posiada osiągnięcia w opiece naukowej - uczestniczyła co najmniej:
a) raz w charakterze promotora w przewodzie doktorskim zakończonym nadaniem stopnia oraz
b) raz w charakterze promotora pomocniczego w przewodzie doktorskim zakończonym nadaniem stopnia lub uczestniczy w charakterze promotora w otwartym przewodzie doktorskim, oraz
c) dwa razy w charakterze recenzenta w przewodzie doktorskim lub w przewodzie habilitacyjnym lub w postępowaniu habilitacyjnym
- z zastrzeżeniami ust. 2 i 3.
(Punkt 4 zlał się z punktem 2, ust. 2 odnosi się do tytułu w zakresie sztuki, ust. 3 do trybu nadzwyczajnego.)
Czyli próg został obniżony: teraz wystarczy (i) kierowanie grantem krajowym lub zagranicznym lub (ii) zagraniczne staże lub (iii) prace naukowe prowadzone za granicą. Dotąd (efektywnie przez rok) potrzebna była koniunkcja warunków (i)-(ii)-(iii), teraz wystarczy jeden z tych członów; grant zagraniczny jest opcjonalny.
(Dla uproszczenia pomijam tu wątpliwość, czy "kierowanie zespołem realizującym etc" jest równoważne kierowaniu grantem.)
Mamy też osłabienie wymagań odnośnie do doktorantów. Po pierwsze, przewody muszą byc skuteczne (w poprzednim brzmieniu nie musiały być - zgodnie z olimpijską zasadą nie liczył się wynik, ale uczestnictwo) - to akurat jest wzmocnienie wymagań, i słusznie. ALE dotąd trzeba było trzech, przy czym dwóch mogło (nie musiało!) być promowanych pomocniczo, teraz wystarcza jeden wypromowany oraz (oraz!) jeden wypromowany pomocniczo lub jeden w trakcie.
Jeśli ktoś wypromował dwóch, trzech, dziesięciu, ale nie był pomocniczym, tytułu nie dostanie, sorry, Winnetou. Będzie musiał otworzyć przewód kolejnemu - i to już może być zupełny bałwan, który szans na doktorat nie ma, ale nie szkodzi, bo tego już nikt nie będzie sprawdzał. Może też być genialny, obojętne.
Innymi słowy, półtora doktoranta (jeden wypromowany plus jeden wypromowany pomocniczo lub w trakcie) na potrzeby starań o tytuł naukowy waży więcej, niż dwóch.
Warunek "oraz jeden w trakcie" będzie też zachęcał do trzymania na studiach doktoranckich osób, które doktoratu pisać nie zamierzają lub nie potrafią. Przecież liczyć się będzie tylko to, żeby im przewód otworzyć, a co się będzie działo dalej, pal to licho.
Czy ustawodawca w swojej mądrości wiedział, co robi?