Dodaj do ulubionych

"Zależności folwarczno-feudalne"

06.02.20, 16:57
Zależności folwarczno-feudalne na polskich uczelniach. Ktoś to w końcu zauważył?

Kolejny rok z rzędu spadła liczba nauczycieli akademickich zatrudnionych na polskich uczelniach. Zdaniem ekspertów powody są dwa: zbyt niskie płace i feudalny model zarządzania w szkolnictwie wyższym.
(...)
- Model zarządzania zasobami ludzkimi, jaki obowiązuje na polskich uczelniach drastycznie odbiega od tego, który oferuje rynek. Ustawa Gowina nie tylko nie zlikwidowała feudalno-folwarcznych zależności, ale wręcz je ugruntowała – pozbawiła pracowników podmiotowości. Sprawiła, że są całkowicie zależni od rektora.
(...)
W latach 2012-2016 kontrolę zatrudniania pracowników naukowych prowadziła Najwyższa Izba Kontroli. Z jen ustaleń wynikało, że systematycznie malała liczba pracowników naukowych ze stopniem doktora oraz bez stopnia naukowego, a zarazem rosła liczba pracowników ze stopniem doktora habilitowanego oraz z tytułem profesora - wynika z kontroli przeprowadzonej przez NIK.


W sumie jak w armii, spada liczba szeregowców, rośnie liczba generałów. Nic tylko organizować parady. A nie, przecież już mamy swoje święto. :D
Obserwuj wątek
    • dobrycy Re: "Zależności folwarczno-feudalne" 06.02.20, 20:10
      W polskiej armi też tak jest że jest więcej oficerów niż szeregowych. Ale wytłumaczenie jest podobno
      takie, że razie W, zmobilizuje się rezerwy i wtedy stosunek ilości oficerów do szeregowców będzie ok.
      Z nauką może jest podobnie. Może ten nadmiar profesorów jest przygotowany na jakiś wielki narodowy zryw
      edukacyjny, może np władza ogłosi że za 3 lata staniemy na księżycu i wtedy ten nadmiar profesorów się przyda.

      • trzy.14 Re: "Zależności folwarczno-feudalne" 07.02.20, 09:00
        Nie. Moim zdaniem zmniejszenie liczby doktorów to przede wszystkim efekt poluzowania habilitacji. Obecnie strumień nowych habilitacji jest ok. 2 razy szerszy niz 10 lat temu. Do tego dochodzą okresowe paniki przy każdej kolejnej reformie. Podobno w CK i u prezydenta jest już taka górka wniosków, że mowy nie ma o dotrzymaniu jakichkolwiek terminów.

        W pewnym sensie NIK skrytykował więc założenie reform Kudryckiej, które wychodziły z założenia, że habilitacja opóźnia naukowe usamodzielnienie się adiunktów. No więc poprzeczkę opuszczono, ale NIK nie dostrzegł w tym żadnych plusów dodatnich!
        • dystansownik Re: "Zależności folwarczno-feudalne" 08.02.20, 14:12
          Ja uważam, że to łączny wpływ:
          1) Przepuszczenia z poziomu "dr" na "hab" wielu osób, nawet 3-4 razy więcej niż kiedyś. W wielu wypadkach, bez rzeczywistego dorobku naukowego. Jedyne przypadki negatywnych przewodów jakie znam to osoby bez publikacji z IF albo z indeksem hirscha mniejszym od 3 na Scopus/WoS.
          2) Odpływu młodych od nauki:
          - Mało osób przychodzi, bo komercja oferuje o wiele lepsze warunki zatrudnienia.
          - Po zobaczeniu bajzlu z jakim ma się do czynienia, wiele osób rezygnuje nawet przed albo zaraz po zrobieniu doktoratu.

          Raport NIK był poniekąd w takim razie słuszny. Problem jednak pojawia się w tym (co też chyba już wytknięto w jakimś innym raporcie), że do zrobienia habilitacji pracownicy naukowi koncentrują się bardziej na jej zrobieniu (nabicie wskaźników i odhaczenie punktów na check-liście) niż na samych badaniach naukowych i ich wdrażaniu. W tym okresie zazwyczaj mija ich najbardziej produktywny okres życia (wiek 25-40 lat). Teoretycznie mogliby pełnić funkcję mentorów dla młodszej kadry, ale zwykle sami tego nie doświadczyli, więc nie wiedzą jak to zrobić.
          Natomiast po habilitacji, poza tymi co chcą jak najszybciej zrobić profesurę, często nie ma żadnego motywatora do koncentracji na badaniach. W przypadku ludzi z nauk technicznych, wtedy wchodzi się w okres nabijania kasy na fuchach i kapitalizuje się zdobyty tytuł. Nauka schodzi na dalszy plan albo w ogóle się z niej realnie rezygnuje, robiąc jakieś minimum, żeby tylko prześlizgnąć się przez ocenę okresową.
          • alien_disclosure Re: "Zależności folwarczno-feudalne" 09.02.20, 00:55
            Czego się spodziewałeś? Po zatrudnieniu uczelnia daje 8 lat na habilitację. Okres mija to co masz zrobić? Strumień habilitantów = strumieniowi nowych adiunktów. To co wchodzi to wychodzi, tak działa ten system. Resztę uczelnia zwalnia (znam wiele takich przypadków). Problem w tym, że nie przybywa doktorów. Wg moich obserwacji 90% doktorantów to lemingi zachęcone wysokimi stypendiami z NCN. Przecież to się nie może udać. Promotor nie ponosi żadnej odpowiedzialności, a doktoranci idą do lepszej pracy, bez kończenia doktoratu. Większą marchewką były łatwe pieniądze.
    • pierwsze.wrazenie Re: "Zależności folwarczno-feudalne" 07.02.20, 08:57
      Jakoś mnie to nie dziwi. Doktorzy widzą, że na uczelni nie da się tak naprawdę zrobić kariery - pieniądze na uczelniach to zawsze była kwestia problematyczna. Kiedyś praca na uczelni to był przynajmniej prestiż i stabilizacja. Teraz nie ma nawet tego. I jeszcze wyjazdy zagraniczne - w PRL-u i kilka lat po to też była przynęta (sama możliwość wyjazdu i pieniądze w twardej walucie). W dzieciństwie mieszkałam wśród naukowców, którzy kupili mieszkania "po powrocie" - za twardą walutę.

      A starsi pracownicy siedzą na uczelniach, bo gdzie pójdą?

      • dystansownik Re: "Zależności folwarczno-feudalne" 09.02.20, 08:10
        Co ciekawe, na zachodzie wcale nie jest aż tak dużo lepiej. Jedyna różnica jest taka, że poziom doktorantów jest wyższy i ich znaczna liczba po obronie jest wchłaniana przez przemysł, szczególnie do działów R&D największych firm.
        Ale z rozmów z kolegami z zachodnich uniwerków, szczególnie Francuskich, wiem że wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Tam z kolei problemem jest to, że jak już się trafi jakiś naprawdę zdolny doktorant, to po obronie bardzo często oni po prostu nie mogą go zatrzymać. Decydują tu nawet bardziej względy organizacyjne (np. brak wolnych etatów) niż finansowe. Te ostatnie podobno wcale nie są takie złe i nauka wypada dość konkurencyjnie w stosunku do przemysłu.
    • bumcykcyk2 Re: "Zależności folwarczno-feudalne" 09.02.20, 01:25
      Pfff, teraz dostrzegają "zależności folwarczno-feudalne"? To tak circa 40 lat za późno... W 2020 roku największym problemem jest biurokracja i punktoza. Folwark pańszczyźniany oczywiście też, ale większość znanych mi osób narzeka dziś przede wszystkim na kretyńską sprawozdawczość w stylu zupackim oraz upierdliwą konieczność wyrabiania punktów pseudo-publikacjami w pseudo-żurnalach (których oczywiście nikt nie czyta). Mamy desant świętego Biurokracego na wyższe uczelnie, co zabija resztki kreatywności tamże. BTW ile punktów dostałby dziś Karol Modzelewski za "Zajeździmy kobyłę historii"? Wedle ministerialnych czynowników należy się ZERO.

      Co do awansów, to rzesza ludzi została ordynarnie nabita w balona, bo z jednej strony straszono ich wyrotowaniem jeśli nie zrobią habilitacji (nie do końca okazało się to prawdą), a z drugiej strony nikt im nie raczył powiedzieć, że habilitacja w tym systemie to nie będzie habilitacja z lat 90-tych i wcześniej, czyli przepustka do nicnierobienia i lukratywnego odcinania kuponów. Wyhodowali sobie zatem zastępy frustratów, którzy śnili co najmniej o wygodnej profesurze uczelnianej, a dostali adiunkta z habilitacją, kilkaset złotych podwyżki do głodowej pensji i nadal wiszący bacik nad głową. Do tego wszystkiego jestem głęboko przekonany, że habilitacja w perspektywie 10-15 lat zostanie w Polsce zniesiona (przynajmniej w wymiarze praktycznym, czyli wystarczy, że dopuści się profesury bez habilitacji pozostawiając dla picu także starą ścieżkę awansu - tak jak zrobiono w Niemczech). To oznacza, że Ci którzy męczyli się nad zrobieniem habilitacji, startowali , jak to się mówiło za moich młodych lat, w wyścigu po złote kalesony. I taka jest smutna prawda już dziś - wielu tych nowych habilitowanych to ludzie NIKOMU NIEPOTRZEBNI, głośno pomstujący na zmarnowane kilka lat dochodzenia do habilitacji i wielkie gówno w postaci 5000 zł na rękę (wraz z kilkunastoletnią wysługą) - w ramach zapłaty. Mówię o Warszawie, bo być może w takim Olsztynie owe 5 na rękę ma jeszcze jakiś praktyczny walor.

      Stopień wqrwienia kadry na uczelniach jest dziś przepotężny, jednak cóż z tego? Jednocześnie środowisko to odznacza się wielką atomizacją, wrodzoną bezwolnością i bezradnością oraz głębokim przeświadczeniem, że wchodząc komuś w dupę jest się w stanie polepszyć swój indywidualny los.

      Jedyne co konkretnie wynika z aktualnej sytuacji, to to, że dziś już nawet student wie, że "kariera" na polskiej uczelni to jak praca w PKP Przewozy Regionalne albo w miejskim przedsiębiorstwie oczyszczania. Po pewnym czasie człowiek śmierdzi od wewnątrz charakterystycznym fetorkiem zjełczałego moczu lub zgniłych odpadów, którego sam już nie czuje. I żadna kąpiel tego nie zmyje. O ile jeszcze te powiedzmy 15 lat temu, część młodzieży bez pomysłu na życie szła na studia doktoranckie myśląc, że może to i dobre będzie, o tyle dziś każdy wie, że uczelnia to życiowa bocznica dla abnegatów. I ponieważ od 1989 roku wszystkie ekipy rządowe, od Balcerowicza począwszy, miały na polską naukę centralnie wywalone, nie spodziewam się w najbliższej przyszłości niczego innego niż dalszej destrukcji. Aż do etapu spalonej ziemi.
        • piotrek786 Re: "Zależności folwarczno-feudalne" 09.02.20, 15:24
          Mim zdaniem dotyczy to również atmosfery współpracy uczelni z szeroko pojętym otoczeniem społeczno - gospodarczym. Totalne oderwanie od rzeczywistości, brak poszanowania dla cudzego czasu, bezpodstawne poczucie wyższości ludzi, którzy nigdy niczego nie zrealizowali w praktyce. A przede wszystkim mania wielkości. Nigdy nie zdarzyło mi się tak często wpisywać na "Czarną listę" kontaktów, jak ma to miejsce w przypadku uczelni. Nigdy też nei było tyle razy sytuacji, w których ktoś chciał , zeby mu problem rozwiązać za pół darmo albo za kwotę niewspółmierną do kosztów. Grabi sobie to środowisko bardzo. W praktyce w projektach wdrożeniowych należy ich prowadzić za rękę i gdyby nie to, że ich udział daje bonusy (grantowe) to nie ma żadnego bonusu wiedzy z takeij współpracy.
      • bumcykcyk2 Re: "Zależności folwarczno-feudalne" 09.02.20, 01:51
        alien_disclosure napisał(a):

        > Jest prosty sposób aby zlikwidować folwarki. Zająć się masowym zjawiskiem "gues
        > t authors".

        Nie sądzę by to pomogło. Dziś na wielu uczelniach idzie się taranem. Nie potrzeba żadnych "autorów widmo" i ukrytych wyrobników. Można jawnie nasrać w oparach głośnych śmierdzących gazów, wbić w to chorągiewkę i ogłosić wielki sukces. Polecam dzieje komendanta - rektora jednej z wojskowych uczelni. Wydał dziełko o żołnierzach wyklętych na Suwalszczyźnie, za co dostał doktora, a Macierewicz mianował go rektorem. Aha, jeszcze dodano awans z ppłk na generała. Ma się ten rozmach, co nie? W tym roku panu generałowi kończy się kadencja , zgodnie z zasadą, że zły pieniądz wypiera pieniądz "lepsiejszy" , bardzo liczę na to, że zastąpi go dr Jaki, świeży spec od więziennictwa z doktoratem recenzowanym przez lotników. Damy radę!
        • piotrek786 Re: "Zależności folwarczno-feudalne" 09.02.20, 15:15
          I tu jest problem, stało się tak, że wskaźniki zastąpiły zwykłą , ludzką skrupulatność, rzetelność i faktyczną naukową etykę. Do chwili, w której uczelni nie bedzie zależało na zatrudnienie ludzi, którzy faktycznie coś potrafią i chcą coś nowego wnosić to dziadostwo będzie panowało nadal.
      • trzy.14 Re: "Zależności folwarczno-feudalne" 09.02.20, 09:24
        alien_disclosure napisał(a):

        > Jest prosty sposób aby zlikwidować folwarki. Zająć się masowym zjawiskiem "gues
        > t authors".

        To poradź, co zrobić, by choćby 75% doktoratów spełniało ustawowy wymóg "samodzielności rozwiązania problemu". Moim zdaniem to jest w tej chwili problem fundamentalny determinujący odległość danej dyscypliny od świata, stopień jej sfeudalizowania,, zakres zdemoralizowania i akademicką "całą resztę". Prawdopodobnie zniesienie wymogu promocyjnego do profesury zmniejszy(ło) ciśnienie na promowanie byle kogo za wszelką cenę (moralną), ale pozostają tłuste granty NCN, które trzeba rozliczyć, czy doktorant jako najtańsza siła robocza. Humboldt już się nie wróci.
        • piotrek786 Re: "Zależności folwarczno-feudalne" 09.02.20, 15:17
          IMO tutaj nic nie poradzi. Takie pokolenie obecnie rządzi w nauce. Osoba, która cokolwiek sama stworzyła , wybudowała, rzeczywiście osiągnęła. Która musiała stać pod ścianą problemu i ciężko pracować, by tę ścianę pokonać ma jednak inny sposób działania. A takich już na uczelniach coraz mniej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka