Dodaj do ulubionych

jak tam u was z równością?

17.09.20, 21:57
www.uw.edu.pl/plan-rownosci-plci-dla-uw/
Obserwuj wątek
      • pan.toranaga Re: jak tam u was z równością? 09.01.21, 19:26
        Zacząłem się serio zastanawiać nad brakiem programu "Chłopaki na studia humanistyczne". Wyobrażam sobie kilka przyczyn, zresztą nie wykluczających się wzajemnie. Oczywiście nikt tego głośno nie powie, a może nawet głośno nie pomyśli, pomyśli tylko w podświadomości.
        1. Studia humanistyczne są niefajne, nikogo nie należy na nie namawiać
        2. Skoro dziewczęta są w większości na studiach humanistycznych, to widać studia humanistyczne są niefajne, albo troszkę inaczej: fakt, że kobiety są tam w większości sprawia, że to jest miejsce niefajne.
        3. Po co mężczyzn na cokolwiek namawiać? Mężczyźni sami wiedzą gdzie jest fajnie i nie wpuszczają tam kobiet.

        Jeśli ktoś uważa mój wpis za seksistowski, to - ośmielę się stwierdzić - jest w błędzie. Bo ja raczej dostrzegam skryty seksizm w tym, że kobiety zachęca się do wchodzenia tam gdzie są mężczyźni, ale już nie vice versa.
        • ewa_65 Re: jak tam u was z równością? 09.01.21, 20:41
          pan.toranaga napisał:

          > Zacząłem się serio zastanawiać nad brakiem programu "Chłopaki na studia humanis
          > tyczne". Wyobrażam sobie kilka przyczyn, zresztą nie wykluczających się wzajemn
          > ie. Oczywiście nikt tego głośno nie powie, a może nawet głośno nie pomyśli, pom
          > yśli tylko w podświadomości.
          > 1. Studia humanistyczne są niefajne, nikogo nie należy na nie namawiać
          > 2. Skoro dziewczęta są w większości na studiach humanistycznych, to widać studi
          > a humanistyczne są niefajne, albo troszkę inaczej: fakt, że kobiety są tam w wi
          > ększości sprawia, że to jest miejsce niefajne.
          > 3. Po co mężczyzn na cokolwiek namawiać? Mężczyźni sami wiedzą gdzie jest fajni
          > e i nie wpuszczają tam kobiet.
          >
          > Jeśli ktoś uważa mój wpis za seksistowski, to - ośmielę się stwierdzić - jest w
          > błędzie. Bo ja raczej dostrzegam skryty seksizm w tym, że kobiety zachęca się
          > do wchodzenia tam gdzie są mężczyźni, ale już nie vice versa.


          Sprawa jest znacznie prostsza. Po studiach humanistycznych są mniejsze szanse na lepiej płatną pracę. Panowie nie garną się do prac kiepsko opłacanych. Oczywiście przedstawiam tok rozumowania ogółu. I oczywiście ten ogół nie artykułuje wyraźnie tych przemyśleń, poprzestaje na "a co po tym można robić? " ;)
          • pan.toranaga Re: jak tam u was z równością? 09.01.21, 21:31
            czyli mój pkt 1 i 3 razem wzięte?
            I powtarzam: nie chodzi mi o decyzje poszczególnych panów i pań dot. wyboru studiów. Chodzi mi o to, że wyraźna przewaga kobiet na studiach humanistycznych nie powoduje niepokoju tzw. "sfer miarodajnych", że brak tam "gender balance" i coś z tym fantem trzeba zrobić.
          • publiusz.gajusz.kretyniusz Re: jak tam u was z równością? 12.01.21, 01:52
            Prawda, że panowie dominują na studiach technicznych, po których zarabia się lepiej niż po kierunkach humanistycznych, zwykle sfeminizowanych.
            Panie jednak dominują na kierunku lekarskim (i większości innych medycznych), a po jego ukończeniu średnie zarobki są jeszcze wyższe niż po typowym kierunku politechnicznym. Nikt wszakże nie planuje programu "chłopaki na medycynę".
            • ewa_65 Re: jak tam u was z równością? 14.01.21, 11:18
              publiusz.gajusz.kretyniusz napisał(a):

              > Prawda, że panowie dominują na studiach technicznych, po których zarabia się le
              > piej niż po kierunkach humanistycznych, zwykle sfeminizowanych.
              > Panie jednak dominują na kierunku lekarskim (i większości innych medycznych), a
              > po jego ukończeniu średnie zarobki są jeszcze wyższe niż po typowym kierunku p
              > olitechnicznym. Nikt wszakże nie planuje programu "chłopaki na medycynę".

              Nie, podobnie, jak nie było parytetów na specjalizacjach. Jeszcze 20 lat temu ortopedia, chirurgia, kardiochiriurgia (czyli tam, gdzie były prawdziwe pieniądze a nie tylko ciężka praca) były praktycznie zamknięte dla kobiet. Kobietom zostawiano specjalizacje miękkie, z których, wbrew pozorom, pieniędzy nie było.

              Teraz niektóre uczelnie wprowadzają preferencje "tylnymi drzwiami", gdyż można się dostać na podstawie przedmiotów ścisłych (mat-fiz-chem) bez biologii. A w tym lepsi są chłopcy. Inna sprawa, czy chcą. Przykładem może być moja córka, która dostała się na medycynę i politechnikę właśnie na podstawie przedmiotów ścisłych i wybrała... politechnikę. Jak stwierdziła- praca lżejsza a pieniądze większe (patrząc po rodzicach) ;). Panowie już zrozumieli, że medycyna jest przereklamowana i się nie garną.
              • pan.toranaga Re: jak tam u was z równością? 14.01.21, 12:18
                Swoją drogą podobno w PRL był parytet na medycynę wymuszony przez wojsko - bo Polska w UW miała zapewnić leczenie rannych. Jeszcze PRLowski TK uznał ten parytet za niekonstytucyjny i środowisko medyczne trochę zaczęło płakać, że się to skończy feminizacją zawodu, ze szkodą dla niego.
                NB stomatolog w mojej wyobraźni jest obowiązkowo kobietą. Ciekaw jestem, czy to naprawdę sfeminiozwany zawód, czy po prostu kobiety siedzą w gabinetach a mężczyźni.. no właśnie gdzie?
              • pan.toranaga Re: jak tam u was z równością? 29.01.21, 11:59
                > Teraz niektóre uczelnie wprowadzają preferencje "tylnymi drzwiami", gdyż można się dostać na podstawie przedmiotów ścisłych (mat-fiz-chem) bez biologii.
                I tu wracamy do tego wątku. Jakie predyspozycja powinien mieć lekarz i jak je sprawdzić? W moim (może błędnym) mniemaniu powinien
                * mieć ponadprzeciętną pamięć (bez tego nie skończy studiów)
                * być przynajmniej przeciętnie inteligentnym (czyli odpada jakieś 50% procent społeczeństwa)
                * być odpowiedzialnym
                * być skrupulatnym
                * być odpornym na stres
                * w wielu specjalnościach być sprawnym manualnie
                prawdę powiedziawszy matura z czegokolwiek sprawdza tylko dwa pierwsze (a i to nie do końca) punkty.
                • trzy.14 Re: jak tam u was z równością? 31.01.21, 20:15
                  Mogę się przyczepić?

                  pan.toranaga napisał:

                  > * mieć ponadprzeciętną pamięć (bez tego nie skończy studiów)


                  Czy lekarz ma kończyć studia czy leczyć ludzi? 100 lat temu ponadprzeciętna pamięć była potrzebna nie tylko lekarzom, ale i np. inżynierom. Czy dzisiaj także? Tu mam na myśli na przykład zmiany, jakie zaszły w matematyce. Gdy ja studiowałem, dla wszysykich było jasne, że muszę umieć całkować każdy przypadek całkowalnego równania. Choć już wówczas istniały tablice całek. Dziś zaś jest wolfram.alpha i moim zdaniem ćwiczenie wielu zdolności matematyczno-manualnych to kompletna strata czasu. A to oznacza, że może nie za matematykę teoretyczną, ale już za tę stosowaną mogą brać się dziś ludzie, którzy ze względu na swoje predyspozycje psychiczne zupelnie nie nadawaliby się do teg o40 lat temu. Z lekarzami może być podobnie.
                  • pan.toranaga Re: jak tam u was z równością? 01.02.21, 17:02
                    >Mogę się przyczepić?
                    bardzo mi miło, lubię podyskutować :-)
                    >Czy lekarz ma kończyć studia czy leczyć ludzi?
                    bardzo dobre pytanie. Nie mam pojęcia, czy naprawdę, żeby skutecznie leczyć trzeba aż tyle mieć w pamięci. Przez skórę czuję, że tak precyzyjna znajomość anatomii, jakiej się oczekuje od studenta w większość przypadków jest zbędna. Może te długaśne listy substancji czynnych i opisy ich działania już tak. Co na to ewa_65?
                    • pan.toranaga Re: jak tam u was z równością? 01.02.21, 18:15
                      Może te długaśne listy substancji czynnych i opisy ich działania już tak
                      wyjaśniam: już tak, ma znaczyć że są konieczne.
                      Ale pytanie 3.14 jest zasadne. Ile z tych ton rzeczy wpruwanych na pamięć (również na LEP i egzaminach specjalizacyjnych) jest konieczne lekarzowi w 21 wieku. Chętnie bym się dowiedział.
                  • lola33366 Re: jak tam u was z równością? 27.02.21, 23:40
                    Nie zgodze sie z Toba, na kanwie wlasnych doswiadczen, opinie mam troche inna. W medycynie (bardziej niz w naukach scislych, ale tam tez) nie chodzi o to, zeby znalezc odpowiedz z pamieci, bo leki sie zmieniaja, choroby sie zmieniaja i tak dalej. Ale nalezy miec na tyle rozlegla i ugruntowana wiedze podstawowa, zeby szybko laczyc fakty, wiedziec gdzie szukac i czego szukac. Jezeli lekarz zna polowe kosci, to choroby tych kosci, ktorych nie zna, nie przyjda mu nawet do glowy. Najgorsze w medycynie jest popadanie w schematy rozwiazan, ktore znamy. To zdarza sie wielu lekarzom, nawet ramy specjalizacji sa zawezane do kilku najpopularniejszych chorob i wielu pacjentow cierpi z tego powodu, bo "bylo, cos tam bylo na wykladzie, ale to nie to, nie pamietam".
                    Zreszta, jak zaczynalam studia to profesor, ktory kazal mi sie nauczyc ukladu okresowego na pamiec byl wedlug mnie wariatem, bo mam wydrukowany i moge zawsze spojrzec. Po latach w branzy znam go na pamiec i nie wiem kiedy to sie stalo. $
                    • ewa_65 Re: jak tam u was z równością? 04.03.21, 23:32
                      To ja się wyłamię ze schematu. Nigdy nie miałam dobrej pamięci i starałam się nie uczyć na pamięć. Anatomię musiałam, pewnie podstawy fizjologii też i dlatego pierwsze dwa lata były koszmarem. Potem zaczęło się wszystko układać logicznie. Medycyna to nauka ścisła. Medycyna nie polega na wkuwaniu (oprócz podstaw) tylko na myśleniu. Nawet jak nie znam nazwy choroby, to znając ogólne zasady i patomechanizmy większość da się wymyślić. Jak nie znam nazwy kości to i tak postępowanie będzie analogiczne do kości, którą znam. Nie znam nazw leków, ale rozumiem mechanizmy działania grup.
                      Dobra pamięć nie jest kluczowa na medycynie, najważniejsza jest logika i umiejętność myślenia. Co do schematów, to króluje statystyka. Najpierw myśli się o tym, co jest najczęściej. Potem o tym, co rzadko a potem to już trzeba baaardzo myśleć, bo wiele chorób jest jeszcze nieznanych i nienazwanych :)
            • trzy.14 Re: jak tam u was z równością? 29.01.21, 03:21
              publiusz.gajusz.kretyniusz napisał(a):

              > Nikt wszakże nie planuje programu "chłopaki na medycynę".

              Póki co stosunek liczby studentek do studentów medycyny, kierunek lekarski, na największych polskich uczelniach to ok. 6:4, więc dramatu jeszcze chyba nie ma. Ja bym przyjął za wartość graniczną 2:1, do której już niedaleko i którą na niektórych uczelniach przekroczono. Na informatyce to gdzieś tak 1:10, podobnie elektrotechnika. Inne zmaskulinizowane specjalności to mat-fiz., ale oczywiście już nie chemia.
              • sendivigius Re: jak tam u was z równością? 31.01.21, 21:37
                trzy.14 napisał:

                Inne zmaskulinizowane specjalności to mat-fiz., ale oczywiści
                > e już nie chemia.

                Smieszne, ale to polski fenomen.

                W USA gdy pierwszy raz przyjechalem na wydziale chemii nie bylo ani jednej, dokladnie ani jednej kobiety. Wsrod studentow doktorantow, tu i owdzie rodzynek, ale najczesciej przybysz(ka) z Europy wschodniej. Tu po prostu nie sądzi się że taką brudną i niebezpieczną dziedziną mogą się zajmować kobiety.

                Potem zaczely sie naciski z gornej administracji aby koniecznie przyjac jakas kobiete - bo wicie rozumicie, ale skad ją wziąć? Po latach poszukiwan dopiero kogos znaleziono. Gdy bylem tam pare lat temu, a wiec cale pokolenie pozniej bylo juz cale 3 kobiety na 27 katedr. Z tym ze jedna sie nie liczy bo ja skaperowano duzymi pieniedzmi gdy juz byla duza i slawna.

                Nazwalem ten polski fenomen syndromem Marii Curie. To jedyna polska noblistka z nauki wiec w Polsce zaczeto uwazac ze chemia to wlasnie dziedzina dla kobiet co dalo zfeminizowanie wydzialow chemii. Niestety bez nastepnych nobli. Pars pro toto.
                • stefan-25 Re: jak tam u was z równością? 02.03.21, 08:29
                  Z matematyką to dziwna sprawa. W olimpiadach matematycznych w szkole średniej jest totalna dominacja męska, studia matematyki są raczej sfeminizowane, wśród kadry jest może i blisko równowagi, ale im wyżej w hierarchii akademickiej, tym gorzej i znów ujawnia się dominacja męska.
                  • pan.toranaga Re: jak tam u was z równością? 02.03.21, 11:08
                    Dziwna - nie dziwna. W szeroko pojętej humanistyce też im wyższe stanowisko tym więcej mężczyzn. Kiedyś takie wykresy pokazywał p. E.Kulczycki. Dosyć mnie to zszokowało, chociaż w sumie to wystarczyło popatrzeć na Radę Wydziału. Teraz to patrzenie mniej pomaga, bo obowiązkowa habilitacja trochę wyrównała dżender. Ale może to anegdotyczna obserwacja. Warto by to zbadać.
          • pan.toranaga Re: jak tam u was z równością? 10.01.21, 21:08
            >G. warte.
            Gowina warte? Dobrze rozwiązuje skrót?
            Faktycznie filozof (i to nie analityczny) Gowin i prawnik Kudrycka wyraźnie mysleli kategoriami ściślejszych. Humanistów i pewno techników mając raczej w nosie.
            Inna sprawa, ze ja nową parametrię w odniesieniu do humanistyki oceniam raczej pozytywnie. Chyba przeciwnie niż większość kolegów.
            • xingxing Re: jak tam u was z równością? 21.01.21, 10:06
              Byłbym daleki od utożsamiania danej płci z poziomem wiedzy. Są kobiety które się odnajdą na technicznych, i są faceci którzy w ogóle się nie odnajdą na kierunkach ścisłych. Tak to już jest. Nie każdy się garnie na to samo.
              Nie znam ani jednego faceta który by się garnął na kierunki techniczne, ale wiadomo, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
        • ta_ruda Re: jak tam u was z równością? 22.01.21, 15:43

          To bylby bardzo fajny program.


          pan.toranaga napisał:

          > Zacząłem się serio zastanawiać nad brakiem programu "Chłopaki na studia humanis
          > tyczne". Wyobrażam sobie kilka przyczyn, zresztą nie wykluczających się wzajemn
          > ie. Oczywiście nikt tego głośno nie powie, a może nawet głośno nie pomyśli, pom
          > yśli tylko w podświadomości.
          > 1. Studia humanistyczne są niefajne, nikogo nie należy na nie namawiać
          > 2. Skoro dziewczęta są w większości na studiach humanistycznych, to widać studi
          > a humanistyczne są niefajne, albo troszkę inaczej: fakt, że kobiety są tam w wi
          > ększości sprawia, że to jest miejsce niefajne.
          > 3. Po co mężczyzn na cokolwiek namawiać? Mężczyźni sami wiedzą gdzie jest fajni
          > e i nie wpuszczają tam kobiet.
          >
          > Jeśli ktoś uważa mój wpis za seksistowski, to - ośmielę się stwierdzić - jest w
          > błędzie. Bo ja raczej dostrzegam skryty seksizm w tym, że kobiety zachęca się
          > do wchodzenia tam gdzie są mężczyźni, ale już nie vice versa.
        • trzy.14 Re: jak tam u was z równością? 29.01.21, 03:25
          pan.toranaga napisał:

          .
          > 1. Studia humanistyczne są niefajne, nikogo nie należy na nie namawiać
          > 2. Skoro dziewczęta są w większości na studiach humanistycznych, to widać studi
          > a humanistyczne są niefajne, albo troszkę inaczej: fakt, że kobiety są tam w wi
          > ększości sprawia, że to jest miejsce niefajne.
          > 3. Po co mężczyzn na cokolwiek namawiać? Mężczyźni sami wiedzą gdzie jest fajni
          > e i nie wpuszczają tam kobiet.

          4. Mężczyźni rozwijają się do 3. roku życia, a później już tylko rosną.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka