Dodaj do ulubionych

Jak to z teologią było

03.03.21, 17:22
Kompulsywna potrzeba produkowania się na forum zwyciężyła. Poniżej obrazek, z którego wynika, że - wbrew wzmożeniu mediów i internetów - teologia wcale pod względem gowików nie wygląda lepiej na tle pokrewnych nauk, czyli filozofii, historii i literaturoznawstwa.
Tekst linku
Obserwuj wątek
    • dobrycy Re: Jak to z teologią było 04.03.21, 11:10
      Ale zmiany są chyba zbyt świeżej daty aby zarejestrować wpływ?
      Poza tym ja nie ma problemu z tym że jakiś teolog będzie miał 140 czy 200 punktów.
      Problem mają ci którzy uważają że publikując coś w swojej dziedzinie są lepsi od każdego teologa
      bo mają więcej impakt factorów czy gowienek. A to jest śmieszne, i świadczy o chorobie dwubiegunowej
      polskich uczonków. Chemik który seryjnie produkuje dużo gowienek we współautorstwie z kolegami z zagranicy, moim zdaniem nie jest w niczym lepszy od teologa który bada ile diabłów znajduje się w końcówce od szpilki.
      Oboje są jednakowo zbędni, tylko ten pierwszy ma niczym nie uzasadnione poczucie wyższości, a przecież
      gdyby się do czegoś nadawał, to już dawno by go w kraju nie było.
      • pan.toranaga Re: Jak to z teologią było 04.03.21, 11:33
        Tak naprawdę nowa lista jest potężną kontrrewolucją (w każdym razie w humanistyce), rodzajem ustawy 1.8. Gowin miał hopla na pkcie "prestiżu", ale w tym szaleństwie był głębszy sens. Chodziło o stworzenie wąskiego gardła publikacyjnego.
        W humanistyce tak naprawdę UWUJUAM reszty różni(ł) się liczbą 70-tek. 20 i 40 było w zasięgu wszystkich, 100+ tak nielicznych, że na punktacji pewno to by nie zaważyło. Inflacja punktów sprawia, że musiałem zmienić poprzednie zdanie na czas przeszły.
        Pomijam to, że w tym pokerze zaczęliśmy licytację, a w połowie gry krupier zebrał karty i rozdał nowe i to taką talię z 7 waletami.
        • dobrycy Re: Jak to z teologią było 04.03.21, 19:24
          Opublikowanie papiera zajmuje mi od 1 msc do 2 lat, generalnie to jest loteria.
          Aby punkty miały jakikowiek sens i wpływały na badaczy aby publikowali tam gdzie chcą ministry, punktacja w skali 5 lat musiałaby być stabilna. Odkąd pamiętam tak nie jest, i środowisku to nie przeszkadza. Inaczej mówiąć graczom nie przeszkadza to że w talii jest 10 asów (tak aby ci którzy mieli je dostać je mieli), i same dwójki. A jak krupier się pomyli i źle rozda to w środku gry zmienia karty.
          Wszystko jest ok póki uwujuam wygrywa. No i teraz przyszedł krupier który zamiast premiować, jak trzeba uj,
          zaczął premiować co innego i zrobił się wieli klangor, to tak nie może być. A ja pytam dlaczego?
    • trzy.14 Re: Jak to z teologią było 11.03.21, 10:46
      pan.toranaga napisał:

      > teologia wcale pod wz
      > ględem gowików nie wygląda lepiej na tle pokrewnych nauk, czyli filozofii, hist
      > orii i literaturoznawstwa.


      Rozkład gowinków ma takie znaczenie, jak to, czy te amerykańskie samoloty będziemy robić z bambusa, czy ze świerka. Czarnek uważa, że bambus jest zagraniczny, a bez sensu płacić za zagraniczne, które można zastąpić swoim.
          • pan.toranaga Re: Jak to z teologią było 12.03.21, 10:55
            trzy.14 napisał:


            Minister, mimo wielu prób, nie uzyskał odpowiedzi na pytanie: jakie wymierne korzyści przyniesie Polsce przeniesienie większości aktywności publikacyjnej do zagranicznych wydawnictw? Przy założeniu, że istnieje około 3 tysiące polskich czasopism naukowych, musimy pamiętać o tym, że generują one określoną liczbę miejsc pracy i pozwalają rozwijać kompetencje redakcji naukowej. Ich istnienie jest konieczne dla tworzenia się środowiska naukowego w Polsce. W sytuacji ich pominięcia ten rynek jest zagrożony, zagrożona staje się nauka polska, która wymaga rodzimego środowiska dyskusji.
            (...)
            Jako przykład tego zjawiska podam nauki medyczne. Zgodnie z danymi z systemu RAD-on uprawia je blisko 10 tys. polskich badaczy, a na wykazie czasopism punktowanych MNiSW 2019 mamy raptem ok. 170 krajowych periodyków z tej dyscypliny. A przecież aby wszyscy naukowcy-medycy mogli spełnić wymagania stawiane im w rozporządzeniu, tj. opublikować min. 3 artykuły w ciągu 4 lat, rocznie potrzeba 7500 slotów. Minister nie uzyskał odpowiedzi na pytanie, ile manuskryptów rocznie publikują polskie czasopisma medyczne, przyjmijmy zatem podawaną w literaturze liczbę średnią 24 artykuły naukowe na rok. (Czasopisma zamierzające ubiegać się o indeksację np. w bazie WOS jeszcze zmniejszają tę liczbę – bo jest ona w mianowniku wzoru na wyznaczanie wskaźnika Impact Factor). Daje to przestrzeń publikacyjną 170 tytułów razy 24 artykuły naukowe, czyli 4080 slotów. Dlatego też medycy zmuszeni są do zgłaszania połowy swoich prac do zagranicznych czasopism.

            https://dziwnawojna.pl/wp-content/uploads/2015/04/cargo-1.jpg

            Opłaty publikacyjne w czasopismach medycznych często przekraczają 10 tys. zł za artykuł. Zastanówmy się, czy każdy naukowiec-medyk ma równy dostęp do finansowania takich publikacji? Trzeba tu także postawić pytanie czy sytuacja ta służy nauce i kulturze polskiej? Czy tego naprawdę pragniemy? W moim przekonaniu, nie!

            Źródło cytatów
          • pan.toranaga Re: Jak to z teologią było 12.03.21, 13:09
            To była prawda czasu. A teraz prawda ekranu:
            Z tego samego artykułu:
            Nikomu nie zakazujemy badania spraw uniwersalnych, światowych, ale badania regionalne, nawet jeśli czasami nieco amatorskie, są niezastąpione w poznaniu zagadnień, którymi nie interesuje się nauka światowa, a które dla nas są ważne.
            Podobno wybitny polski naukowiec Kazimierz Morawski, kiedy szedł na spotkanie z towarzystwem, które mało poważał, wkładał nieświeżą koszulę ze słowami "Dla nich wystarczy". "Dla was, Polacy, wystarczy" mówi mi ministerstwo. Problem "Goethe/Byron/Leopardi/Maeterlinck jako taki, a jak nie taki to jaki i dlaczego" ma być rozkminiony na najwyższym poziomie naukowym, ale "Mickiewicz jako taki etc." wystarczy jeśli będzie rozkminiony nieco po amatorsku, bo dla nas to wystarczy.
            • dobrycy Re: Jak to z teologią było 13.03.21, 12:56
              Problem jest w tym czemu i komu ma służyć nauka. Akurat ta wizja ministerstwa jest komplementarna do tego co było wcześniej, czyli kultu cargo (mamy machać skrzydełkami jak na zachodzie, to i bedziemy latać jak na zachodzie), i moim zdaniem nie jest taka głupia, przynajmniej jako pewna
              przeciwwaga dla kultu wskaźników. Bo nawet te amatorskie badania moim zdanie mają czasem więcej sensu niż badania za punkty. Przykładowo na ścisłych wydziałach są często różne
              przyrządy analityczne za grube miliony (różne SEM, EDX, SIMS, XPS itp) które służą tylko zbieraniu
              punktów i impakt fucktorów oraz robieniu profesór (pisownia zamierzona). Otóż, mogą one służyć
              np lokalnym badaniiom smogu, zanieczyszcznia powietrza czy po prostu składu żywnosći.
              Takie badania są "amatorskie", to ile kadmu jest w polędwicy z biedronki nauki światowej
              nie interesuje, ale lokalną społeczność może bardzo interesować. I teraz gdyby
              troche tych lokalnych badań ile jest np rtęci w szczepionkach a ile ołowiu w paście do zębów
              sie publikowało, to opinia społeczna może nawet stwierdziłaby że ci jajogłowi czasem się do czegoś
              przydają.
              • ewa_65 Re: Jak to z teologią było 14.03.21, 18:50
                Nie, nie nie.
                Ja rozumiem, że ten lokalny kadm może kogoś zainteresować, ale pod warunkiem, że badanie będzie miało sensowną metodykę a wnioski będą oparte na wynikach. Otóż, niestety, tak nie jest. W "tanich" czasopismach metodyki nie ma prawie wcale, a wnioski są pobożnymi życzeniami autora.
                Problemem jest jeszcze coś innego. KAŻDY lekarz w trakcie specjalizacji musi napisać 1 pracę naukową. Również ludzie, którzy nie mają pojęcia o publikowaniu i absolutnie ich to nie interesuje a specjalizację robią w szpitalu powiatowym, w którym nie ma ani jednej osoby z dr przed nazwiskiem. A ostatnio, sądząc po zalewie kiepskich prac fizjoterapeutów, chyba oni też zaczęli musieć. I gdzie tą masę wepchnąć?
                • dobrycy Re: Jak to z teologią było 14.03.21, 20:01
                  ewa_65 napisała:

                  > Nie, nie nie.
                  > Ja rozumiem, że ten lokalny kadm może kogoś zainteresować, ale pod warunkiem, ż
                  > e badanie będzie miało sensowną metodykę a wnioski będą oparte na wynikach. Otó
                  > ż, niestety, tak nie jest. W "tanich" czasopismach metodyki nie ma prawie wcale
                  > , a wnioski są pobożnymi życzeniami autora.
                  Jakie to są "tanie" czasopisma?
                  Subskrypcyjne czy/lub niskopunktowe ?

                  > Problemem jest jeszcze coś innego. KAŻDY lekarz w trakcie specjalizacji musi na
                  > pisać 1 pracę naukową. Również ludzie, którzy nie mają pojęcia o publikowaniu i
                  > absolutnie ich to nie interesuje a specjalizację robią w szpitalu powiatowym,
                  > w którym nie ma ani jednej osoby z dr przed nazwiskiem. A ostatnio, sądząc po z
                  > alewie kiepskich prac fizjoterapeutów, chyba oni też zaczęli musieć. I gdzie tą
                  > masę wepchnąć?
                  To jest taki sam bezsens jak to że każdy doktór ma mieć habiltacje.
                • pan.toranaga Re: Jak to z teologią było 15.03.21, 14:10
                  @Ewa
                  Moje słowa
                  @Dobrycy
                  chyba odmiennie rozumiemy "amatorszczyznę". Zawsze byłem zdania, że rolą academii to również bycie zapleczem eksperckim.
                  Kadm w szynce z Lidla ma sens o ile jest robiony "cutting-edge", a nie metodą przestarzałą, która daje precyzję trzykroć mniejszą niż najlepsze dostępne.

                  Macie z @Trzy satysfakcję, że gowiki pojadą do Paradyża zamiast na Krakowskie Przedmieście. Problem polega na tym, że jak znika wąskie gardło publikacyjne, to po co się starać? Właśnie świetnie wtedy się pisze "lokalne nieco amatorskie" prace, bez badań, bez metody, bez dowodów. Najlepiej z asekuranckim dodatkiem w tytule "próba rekonesansu badawczego". I biedny redaktor patrząc na pustą teczkę redakcyjną i na to się godzi.
                  Nie mam problemu z tym, że historyk zajmujący się przemysłem tkackim w Białymstoku w latach 1880-1900 pisze po polsku do wydawanego w Kraju czasopisma (por. "nikomu nie zabraniamy międzynarodowo, ale"). Chciałbym tylko, żeby to robił nie gorzej niż jego kolega od weaving industry in Manchester 1880-1900. Żeby wszystko co jest naukową amatorszczyzną dostawało rejekcję już od 20-punktowca.
                  • dobrycy Re: Jak to z teologią było 15.03.21, 15:33
                    pan.toranaga napisał:

                    > chyba odmiennie rozumiemy "amatorszczyznę". Zawsze byłem zdania, że rolą aca
                    > demii
                    to również bycie zapleczem eksperckim.
                    > Kadm w szynce z Lidla ma sens o ile jest robiony "cutting-edge", a nie metodą p
                    > rzestarzałą, która daje precyzję trzykroć mniejszą niż najlepsze dostępne.
                    Dla mnie jako lokalnego podatnika kupującego polędwice w Biedronce, jest obojętne czy
                    tego kadmu jest 135 ppm czy 134.9 ppm. Przyrządy do tych badań i tak są kupowane
                    gotowe, a uczonek który robi badania i tak tylko wciska guzik "zmierz". Wiem jak takie badania
                    i przyrządy działają bo ich używałem. Wiem też na czym polega ich konstrukcja, działanie czy projektowanie
                    i jaki związek mają z tym polscy uczeni. Żadne z tych badań, w sensie metody to nie jest cutting edge.
                    To co idzie do journali za 140 i 200 pkt zresztą też nie jest, tam na ogół ciekawe są materiały, wytwarzane gdzie
                    indziej. Albo czasem (ale to rzadko) koncepcja badań, np hipoteza badawcza.
                    Aha, nie mam co prawda 200 punktowców, ale artykuły za 140 pkt mam (w tym i takie jako corresponding autor)
                    więc mam też optykę jak to działa i co się "sprzedaje". I nie podzielam zachwytu nad punktozą. Z punktozą
                    idzie żyć, a w zasadzie trzeba się było do niej dostosować bo tak chciała zwierchność,
                    ale wcale nie uważam że jest coś dobrego, i papier za 140 punktów jest zawsze lepszy od tego za 20.
                    Oprawa (wizualna) i wrażenie najczęsciej jest lepsze, ale koncepcja czy wartośc badań bardzo często nie.
                    >
                    > Macie z @Trzy satysfakcję, że gowiki pojadą do Paradyża zamiast na Krakowskie P
                    > rzedmieście.
                    Nigdzie nie pojadą. Ja swoje sloty pozapełniałem wysopunktową makulaturą o całkiem pokaźnej gramaturze.
                    Ale wkurza mnie, że prace naukowca ze ścisłej dyscypliny ocenia się na kilogramy czy punkty, a nie
                    po zawartości merytorycznej tego co jest w środku. I ten kierunek nadaje, właśnie uwujuam, i elity wyznawców
                    kultu cargo. Które rolę nauki widzą w "presitiżu" czy kopiowaniu wzorców z mitycznego zachodu, w tym
                    tych wyraźnie bzdurnych, a stosowanych ze względu na zupełnie inną sytuację geopolityczną i ekonomiczną państw
                    takich jak USA czy UK.


                    Problem polega na tym, że jak znika wąskie gardło publikacyjne, to
                    > po co się starać? Właśnie świetnie wtedy się pisze "lokalne nieco amatorskie"
                    > prace, bez badań, bez metody, bez dowodów. Najlepiej z asekuranckim dodatkiem w
                    > tytule "próba rekonesansu badawczego". I biedny redaktor patrząc na pustą tecz
                    > kę redakcyjną i na to się godzi.
                    > Nie mam problemu z tym, że historyk zajmujący się przemysłem tkackim w Białymst
                    > oku w latach 1880-1900 pisze po polsku do wydawanego w Kraju czasopisma (por. "
                    > nikomu nie zabraniamy międzynarodowo, ale"). Chciałbym tylko, żeby to robił nie
                    > gorzej niż jego kolega od weaving industry in Manchester 1880-1900. Żeby wszys
                    > tko co jest naukową amatorszczyzną dostawało rejekcję już od 20-punktowca.

                    Obecnie, przynajmniej w ścisłych dyscyplinach, nawet bardzo dobre badania jest ciężko opublikować
                    i stąd jak grzyby po deszczu rosną open accessy. Które to mają często więcej punktów
                    niż stare i znane subskrypcyjne czasopisma.
                    • pan.toranaga Re: Jak to z teologią było 15.03.21, 16:33
                      Obecnie, przynajmniej w ścisłych dyscyplinach, nawet bardzo dobre badania jest ciężko opublikować
                      Gorąco polecam następującą ofertę krajową w dyscyplinie nauk fizycznych w wagomiarze 20 punktów:
                      [1] "Journal of Applied Analysis"
                      [2] "Polish Journal of Medical Physics and Engineering"
                      [3] ""Acta Physica Polonica B, Proceedings Supplement" "
                      [4] ""Ochrona Zabytkow" "
                      [5] "Czasopismo Techniczne/Technical Transactions"
                      [6] "Computer Assisted Methods in Engineering and Science (CAMES)"
                      albo lepiej za 40
                      [1] "Acta Geophysica"
                      [2] "Acta Physica Polonica A"
                      [3] "Acta Physica Polonica, Series B."
                      [4] "Archives of Thermodynamics"
                      [5] "Materials Science-Poland"
                      [6] "Nukleonika"
                      [7] "Open Physics"
                      [8] "Optica Applicata"
                      [9] "Photonics Letters of Poland"
                      [10] "Polimery"
                      [11] "Polish Journal of Environmental Studies"

                        • pan.toranaga Re: Jak to z teologią było 15.03.21, 18:16
                          Wiem i to był trochę (albo całkiem) żart. Gdyby nie to, że pewno ceni sobie Pan anonimowość to zapytałbym czy jednostka jest badawcza czy niebadawcza. Bo jak w "niebadawczej" sloty się zapełnia 100+ to ja się pytam, kto zapełnia te (tę?) Optica applicata.
                          I tu się mocno różnimy. Dla mojej sądzę, że wszystko co jest powyżej 70 punktów, a już na pewno powyżej 100 to powód do odkorkowania szampana w dziekanacie. Nie żeby tego nie było, ale to jest pianka na 20-70 punktowym cappuccino.
                          Dlatego mówimy o różnych rzeczach i różnie rozumiemy amatorstwo
                    • sendivigius Re: Jak to z teologią było 15.03.21, 21:17
                      dobrycy napisał:


                      > Ale wkurza mnie, że prace naukowca ze ścisłej dyscypliny ocenia się na kilogram
                      > y czy punkty, a nie
                      > po zawartości merytorycznej tego co jest w środku.

                      Jak ktos musi publikowac duzo to widac jest to kiepskie. Taki Ettore Majorana opublikowal 7 (!) papierow i to bylo dosc aby zostal profesorem fizyki teoretycznej na Univ w Neapolu.

                      Rozwine troche.

                      Pytanie czemu nie ma masowego buntu. Odpowiedz - bo naukowcy nie tworza rozkladu Gaussa. Sa rozne grupy, ktorych emocjonalnosc i interesy sa rozlaczne. Opinia publiczna, czy przyslowiowa madrosc ludowa widzi naukowca w jeden sposob - kogos objetego pasja badania swiata, glebokiego mysliciela, czesciowo abnegata. Tymczasem ta grupa to (wg mojej potocznej obserwacji) 20%. Ta liczba tez jest rozna w roznych dziedzinach - w fizyce pewnie wyzsza, ale na budownictwie? Inne grupy maja wylacznie interes w "byciu profesorem". Wylewanie dziecka z kapiela polega na tym ze probujac te grupy zdyscyplinowac niszczy sie te wlasciwe 20%.

                      Gorzej. W tej drugiej grupie pewnie polowa to zupelnie przyzwoici fachowcy - sprawni i inteligentni, ale nie poswieca ani nawet nie zaryzykuja swojego dobrobytu i zycia rodzinnego aby udowodnic swiatu cokolwiek. Ich dyscyplinowac nie ma po co. Maja swoje poczucie normy. Prochu nie wymysla ale odwalaja to co sie nazywa praca za pieniadze.

                      Pozostaje trzecia grupa - te wytapirowane "dąktorątki" z mezami bankowcami, plaskoglowi cwaniacy co umieja doic kazdy system, przekretacze publikacyjno-konferencyjno-plagiatorsko-stypendialno-juz-sobie-dopiszcie. Ich zdyscyplinowac sie nie da. A nawet nie ma po co. Ich trzeba wywalic.

                      Gorzej. Takich nigdy nie nalezy przyjmowac, a jesli juz to wlasnie szybko wywalac. Wiec powstaje drugie pytanie kto to ma robic. Czyli kadry. Czyli po pierwsze jak wyglada system przyjec, czemu konkursy to lipa. I czemu na czele wydzialow i katedr stoja przypadkowi ludzie bez kregoslupa.

                      Jedni uwazaja ze gdy jest dobry system to w koncu wyloni dobre kadry. Kolejne reformy nie rozpoznaja problemu. Lecza objawy. Daja coraz silniejsze srodki, ktore na pacjenta dzialaja coraz slabiej. Az dziwne ze jeszcze pacjenta nie zabily.
                  • sendivigius Re: Jak to z teologią było 20.03.21, 12:13
                    pan.toranaga napisał:


                    > chyba odmiennie rozumiemy "amatorszczyznę". Zawsze byłem zdania, że rolą aca
                    > demii
                    to również bycie zapleczem eksperckim.

                    I to jest blad, ktory wykopal grob polskiej nauce. Nie zartuje, takie przekonanie, powszechne wsrod polskiej kadry akademickiej, to fundament obecnych problemow. Ten fundament trzeba rozebrac aby zbudowac cos z sensem. W szczegolnosci to widac w naukach technicznych. Ci sa takimi "ekspertami" ze juz nic nie musza. Z tego zyja. Nie musza pracowac naukowo, ani myslec, nawet przychodzic do roboty. Bez ich lancuszka tytulow nic nigdzie nie przejdzie. Tak to sobie zalatwili i ustawili.

                    Moze to mialo sens w latach 20 tych lub 50 tych gdy byl jeden biochemik na wojewodztwo, ale dzis tak nie jest. Od bycia ekspertem od kadmu w szynce z Biedronki sa firmy komercyjne, robiace badania jako usluge na normalnych warunkach rynkowych. Uczelnie natomiast robia dumping, bo robia te same badania ale placone maja podwojnie - z budzetu i ze zlecenia. Zauwazcie ze ani Pfizer ani NASA, nie mowiac o tysiacach znanych tylko w branzy to nie sa uczelnie, A w Polsce tak by bylo.

                    Rozmontowanie systemu wieloetatowosci, zlecen i temu podobnych NCBRów jest pierwszym ale koniecznym krokiem. Ale tu opor kadry jest jak obrona Czestochowy. Uwazaja ze to zamach na ich "swiete" szlachecko-mandarynskie przywileje. Utrzymywanie przy zyciu takiej skamieliny jak habilitacja jest tu najlepszym przykladem jak broni sie system.


                    > Kadm w szynce z Lidla ma sens o ile jest robiony "cutting-edge", a nie metodą p
                    > rzestarzałą, która daje precyzję trzykroć mniejszą niż najlepsze dostępne.

                    Nie. I to wlasnie czesciowo wyjasnilem wyzej. Dlatego ze to nie jest nauka. Nie jest nawet gdy jest wykonywana na najnowoczesniejszych instrumentach. Nauka to bedzie wtedy gdy sie zbuduje nowy instument nowego rodzaju. Nawet najnowsza metoda "cutting-edge" to tez nie jest nauka. Nauką jest to czego jeszcze nie wiadomo, czyli wymyslenie nowej metody. A nie to, ze umiemy powtorczyc brytyjskie badania na japonskim instrumencie. To naukowcow nie obchodzi. To swiadczy tylko o tym ze zeszlismy juz z drzewa ale to troche malo na nagrode Szwedzkiej Akademii.

                    Nie mowie ze takie badania sa niewazne lub niepotrzebne. Mowie tyle ze to nie jest rola ani zadanie akademii - to jest mniej lub bardziej czysta komercja.

                    W Polsce robiono wszystko, w czym na udzial kadra akademicka, aby zaden sektor badawczy (nie mylic z naukowym) nie powstal poza murami uczelni. Wszystkie pączusie musza byc dla nas.

                    Nie narzekajcie wiec ze kij ma drugi koniec i produkuje tez patologie. Bo gdy opuszcza was wasze diably opuszcza was tez wasze anioly.

                    • dobrycy Re: Jak to z teologią było 20.03.21, 13:45
                      sendivigius napisał:

                      > pan.toranaga napisał:
                      >
                      >
                      > > chyba odmiennie rozumiemy "amatorszczyznę". Zawsze byłem zdania, że rolą
                      > aca
                      > > demii
                      to również bycie zapleczem eksperckim.
                      >

                      > Rozmontowanie systemu wieloetatowosci, zlecen i temu podobnych NCBRów jest pier
                      > wszym ale koniecznym krokiem. Ale tu opor kadry jest jak obrona Czestochowy. Uw
                      > azaja ze to zamach na ich "swiete" szlachecko-mandarynskie przywileje. Utrzymyw
                      > anie przy zyciu takiej skamieliny jak habilitacja jest tu najlepszym przykladem
                      > jak broni sie system.

                      Sendi, zaspałeś 10 lat. Wieloetatowości nie ma od Kudryckiej. Od kilku lat na 2 etat
                      czy działalność gospodarczą musi się zgodzić rektor. Jak nie jesteś politykiem
                      albo kolegą królika to się nie zgodzi.
                      >
                      >
                      > > Kadm w szynce z Lidla ma sens o ile jest robiony "cutting-edge", a nie me
                      > todą p
                      > > rzestarzałą, która daje precyzję trzykroć mniejszą niż najlepsze dostępne
                      > .
                      >
                      > Nie. I to wlasnie czesciowo wyjasnilem wyzej. Dlatego ze to nie jest nauka.
                      No Lem w kongresie futurologicznym inaczej wyjaśniał co to jest nauka.
                      A tak na poważnie to nauka jest różnie rozumiana przez różne osoby
                      - przez Gowina i spółkę - jako prestiż, tak jak nowe auto czy dziecko grające na skrzypcach
                      - przez część kadry - nauka to jest to co robią profesorowie. Troche jak u Suworowa,
                      gdzie stanął but radzieckiego żołnierza tam już jest związek radziecki. To co robi profesor
                      to jest nauka, jak bada ilość kadmu w szynce albo myśl Jana Pawła II, to to jest nauka
                      - nauka to są punkty za papiery naukowe. Skoro papiery są naukowe, a naukowiec
                      je produkuje - to robi naukę.
                      - to jest kasa wyciągnięta z grantów, jak ktoś dostał grant na badania naukowe, to buduje naukę.
                      Tym więcej nauki im więcej kasy przepali (bo np. zatrudni więcej postdoców, i kolegów
                      na umowach czyli naukowców)
                      - w rozumieniu ścisłym, faktycznie mogę się z Tobą Sendi zgodzić, że nauka
                      to jest odkrywanie nowego, budowanie nowej aparatury i odkrycia nowych efektów.
                      Takiej nauki w polsce prawie nie ma i dlatego te poprzednie definicje są w Polsce
                      bardziej adekwatne.


                      >
                      > W Polsce robiono wszystko, w czym na udzial kadra akademicka, aby zaden sektor
                      > badawczy (nie mylic z naukowym) nie powstal poza murami uczelni. Wszystkie pącz
                      > usie musza byc dla nas.
                      >
                      > Nie narzekajcie wiec ze kij ma drugi koniec i produkuje tez patologie. Bo gdy o
                      > puszcza was wasze diably opuszcza was tez wasze anioly.
                      >

                      Był taki dowcipz puentą, dlaczego ludzie uciekają na zachód - bo tam można narzekać.

                      • pan.toranaga Re: Jak to z teologią było 20.03.21, 18:46
                        My z Dobrycym mamy wątpliwość, czy "academia" jest wyłącznie czy nawet głownie po to, żeby robić naukę (w ścisłym znaczeniu).
                        Nb mam też wątpliwość czy budowa aparatury to już nauka, nie mam za to wątpliwości że badanie myśli Jana Pawła/Marksa/Smitha (Adama) to jest nauka.
        • trzy.14 Re: Jak to z teologią było 11.03.21, 18:02
          pan.toranaga napisał:

          > @Trzy
          > btw. gdzie wklejać teraz obrazki, jak pokazywarkę zamknęli? Używania pokazywark
          > i nauczyłem się od Pana.

          Tu piszą, że można na ty forum kliknąć "Zdjęcie" i załadować swoje albo wkleić link do zasobów zewnętrznych.
      • pan.toranaga Re: Jak to z teologią było 15.03.21, 13:53
        Niby nie ma, ale ileż było wzmożenia o to, że średnia dla teologii wzrosła o bodaj 2 pkty, a innym nie drgnęła. Nie mnie humaniście takie rzeczy mówić, ale mam wrażenie, że przy dyskretnych i arbitralnych punktach średnia nie jest najlepszą miarą, lepszą jest właśnie liczba czasopism o danej punktacji. Inna sprawa, że na koniec okresu sprawozdawczego ministerstwo policzy właśnie średnie ogowikowanie każdego elementa liczby N.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka