eeela
12.02.09, 14:33
londyn.gazeta.pl/londyn/1,82233,6233033,Straszne_gafy_emigranta.html
Czytam sobie wlasnie ten artykul, a w nim:
"Jeśli wracając ze sklepu, imigrant natknie się na niemłodą już
baletnicę w szyfonach z czerwonymi włosami i tatuażem Che Guevary na
czole lub łysiejącego mężczyznę z falującym brzuchem w gustownych
szpileczkach, nie powinien zareagować jawnym zdziwieniem czy
wymownym szturchaniem żony/męża w bok. Brytyjczyk przeszedłby
najzupełniej obojętnie, nie zaszczyciwszy dziwaka swoją uwagą, bo
inaczej byłby wzięty za prowincjusza. Najbardziej zaskakujące
ludzkie indywiduum czuje się w Wielkiej Brytanii bardzo swobodnie,
bo wie, że zostanie zignorowane - oczywiście gorzej, jeśli dane
indywiduum marzy o tym, by zostać zauważone. Wtedy powinno popełnić
spektakularne samobójstwo, bo zwykłe Brytyjczyk może przeoczyć."
Rozbawil mnie ten tekst o samobojstwie, zwlaszcza ze to wcale nie
jest jakies szczegolne przerysowanie. Pominawszy jednak kwestie
spolecznej obojetnosci wobec zwyklych samobojstw, bardzo mi taki
stosunek do rzeczywistosci przypadl do gustu. Nigdy nie lubilam
zbytniego spiecia pt. to wypada, a tamtego nie, tak powszechnego w
kraju mym ojczystym.