Dodaj do ulubionych

Czego brakuje polskim naukowcom?

18.02.09, 15:56
Prof. Dietl, jedyny zeszloroczny zwyciezca w unijnym programie Ideas z polska
afiliacja, powiedzial o polskich naukowcach:

"Myślę, że nie mamy zawziętości, ambicji ani wiary w siebie. Narzekanie na
brak możliwości w znacznej mierze nas ogranicza. Tak naprawdę niewielu
polskich naukowców ma pomysł - także ci, którzy widzą jedynie problem w
pieniądzach - co mogliby z pieniędzmi zrobić, gdyby już się pojawiły."

To czego nam najbardziej brakuje: pieniedzy, ambicji, zawzietosci, wiary w siebie?
Obserwuj wątek
    • eeela Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 16:07
      Mnie brakuje dyscypliny i sily charakteru.

      Natomiast jak mam mowic o swoich nauczycielach czy kolegach z
      Polski, to pewnie brakuje im pieniedzy, ale jakos to sie nie
      przeklada na gorsze wyniki czy brak kreatywnosci. Jasne, sa lepsi i
      gorsi, wybitni i przecietniacy, ale na brak aktywnosci w moim dawnym
      instytucie narzekac nie mozna.

      Jednej istotnej rzeczy tam (mi) brakuje - porzadnej strony
      internetowej z prezentacja aktualnych informacji w swiecie nauki. To
      jest zgroza po prostu, ze jesli nie pojdzie sie na drugie pietro i
      nie stanie pod tablica informacyjna z papierowymi swistkami, to
      czlek nijak nie moze sie dowiedziec, co sie aktualnie dzieje.
      • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 16:13
        wszystkim brakuje sily i dyscypliny. ja zamiast kodowac dane dzisiaj nie robie
        nic, bo mi sie nie chce. jednak jak tak bedzie na dluzsza mete to przestane byc
        profesorem bo moj uni nie bedzie chcial placic mi tyle, jesli sie bede obijal.
        no to pracuej.

        co do reszty, to jakos nie wierze ze w to ze historykom brakuje duzej forsy
        nabadania.
        • eeela Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 16:28
          Ksiazki. Ksiazki historyczne, nie wiedziec czemu, kosztuja fortune.
          Jeszcze w Polsce to wcale nie jest tak zle, mozna sobie na nie od
          biedy pozwalac. Ale tutaj? Kiedy srednia cena ksiazki potrzebnej mi
          do pracy to £60? SREDNIA, podkreslam, sa takie co kosztuja po 150.
          Kurrrna, jak mnie to denerwuje.
          • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 16:34
            eeeela, ja naprawde o tym wiem. ja przez to przechodzilem piszac prace mgr i dr.
            w czasach zamierzchlych. mnie dzisiaj stac na kupowanie ksiazek i z przerazeniem
            ogladam moje billingi z kart kredytowych.....

            ty jednak masz biblioteke. kledzy w polsce nie zawsze. dlatego oni maja problem.
            jednak jezdzi sie coraz czesciej i mozna pojsc do biblioteki i skserowac.
            • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 16:47
              dala.tata napisał:

              > jednak jezdzi sie coraz czesciej i mozna pojsc do biblioteki i skserowac.

              Jezeli ten strasznie niski kurs zlotowki utrzyma sie dluzej, to skonczy sie
              jezdzenie. Takie "wyjechac i skserowac" to tez czysta glupota, bo zamiast
              finansowac turystyke, naprawde bardziej oplaca sie kupic i miec u siebie w
              bibliotece. Wiecej osob skorzysta. Nie mowiac juz o porzadnie dzialajacym
              systemie wypozyczen miedzybibliotecznych.
            • eeela Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 16:57
              Ja tak wlasnie robilam za czasow magisterskich, ani magisterki, ani
              projektu doktoratu nie napisalabym bez tego jezdzenia. A kurs
              zlotowki byl wowczas o wiele gorszy niz dzis. Rodzice moi od ust se
              odejmowali na moje fanaberie :-) A biblioteki w Polsce to
              rzeczywiscie zaloba, ludziom nie pozostaje nic innego niz jezdzic,
              kserowac albo kupowac w ksiegarniach wysylkowych na koszt wlasny. Sa
              oczywiscie fundusze biblioteczne, ale ubogie bardzo.
          • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 21:26
            A kto dzis czyta ksiazki (poza studentami i dzielami klasykow)?
            Dziewczyno! Dzis mamy XXI wiek. Jedyne papierowe rzeczy, ktore
            powinny cie interesowac, to dokumenty zrodlowe, a nie cudze
            opracowania, czyli dane z drugiej albo nawet i trzeciej reki...
            • eeela Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 21:36
              W mojej dziedzinie obowiązkowe jest, aby znac obecny stan badań w obrębie
              wybranych przez siebie zagadnień badawczych. W przeciwnym razie swoje badania
              bez wiedzy o innych można o kant dupy potłuc - a jeśli by sie przypadkiem
              jeszcze coś powtórzyło, co ktos inny już powiedział, to od razu oskarżenie o
              plagiat.

              Prawdą jest, że historyk zaczyna pracę od czytania źródła, starając się to robić
              'na czysto', bez uprzedniego wczytywania się w opracowania danym źródłom
              poświęcone. Ale z innymi pracami w którymś momencie zapoznać się trzeba, nie ma
              innego wyjścia.
              • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 21:44
                Aby dowiedziec sie, co X napisal na temat Y, nie trzeba zaraz
                kupowac ksiazki X'a, a tylko ja przeczytac w bibliotece...
                Rozumiem, ze mieszkasz w UK, wiec co za problem? Slyszalas moze o
                British Library w Londynie? Tam swe studia przeprowadzali m. in. K.
                Marx i B. Malinowski...
                • eeela Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 21:54
                  Owszem, korzystam w bardzo dużej mierze z usług bibliotecznych.

                  Są jednak takie książki, i jest ich dużo, które potrzebne mi są na stałe, jako
                  bardzo ważne źródła referencyjne. Potrzebuję je mieć cały czas pod ręką. W tym
                  momencie nie jest źle, bo mogę trzymać do 30 książek z biblioteki praktycznie
                  przez cały czas, ale to się może niedługo zmienić. Poza tym moja lista
                  podstawowych źródeł referencyjnych mieści zdecydowanie więcej niż 30 pozycji.
                  • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 22:04
                    Slyszalas moze o skanerze i fotokopiarce? I co to za praca naukowa
                    polegajaca na przepisywaniu z cudzych ksiazek?
                    Jedyne ksiazki, ktore kupuje, to podreczniki, z ktorych ucze w
                    Polsce. Na Zachodzie zas takie podreczniki otrzymuje za darmo od
                    wydawcow. Z pozostalych ksiazek korzystam zas w bibliotekach...
                    Tyle, ze ja opieram sie glownie na danych zrodlowych, a nie na
                    cudzych pomyslach i wiedzy z drugiej/trzeciej/czwartej reki...
                    Pozdr. :)
                    • eeela Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 22:14
                      Kopiowanie całych książek to łamanie prawa, czyżbyś namawiał mnie do tego?
                      Co do przepisywania z cudzych książek - gdybyś był uprzejmy pofatygowac się i
                      przeczytać moje wykłady z metodologii historii w wątku o definiowaniu
                      humanistyki, może by coś do ciebie dotarło, po co historykowi potrzebne jest
                      stałe odwoływanie się do innych badań. Wybacz, powtarzać wszystkiego specjalnie
                      dla ciebie mi się nie chce, zwłaszcza że i tak nie liczę na zbytnie zrozumienie
                      - do tego trzeba jednak chłonnego umysłu.
                      • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 22:29
                        1. Lamanie prawa? Lamaniem prawa jest odbieranie komus dostepu do
                        wiedzy dla zaspokojenia swych wlasnych, egoistycznych korzysci
                        finansowych.
                        2. I odkad to historia jest nauka (science) i odkad ma ona swa
                        metodologie? I o jakiej historii tu mowimy? O historii Polski
                        takiej, jaka byla ona za czasow PRLu, czy tez o tej obecnej, czyli
                        IPNowskiej? A moze o historii Europy Srodkowej uprawianej w Polsce,
                        czy tez o tej uprawianej w Rosji, na Ukrainie, w Niemczech, czy moze
                        na Litwie? Albo na przykladzie W. Brytanii - o historii Imperium
                        Brytyjskiego pisanej przez brytyjskich kolonialistow, czy tez tej
                        pisanej np. w Afryce przez ofiary owego brytyjskiego kolonializmu?
                        3. I daruj sobie te ciagle ataki ad personam... Ja atakuje nie
                        Ciebie, a twe poglady, ty zas atakujesz mnie jako osobe... :(
                        • eeela Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:03
                          Historia jest równie dobrze nauką co lemologia stosowana, a zapewne i bardziej.

                          Współczesna metodologia historii kształtowana jest od ponad stu lat. To, że ty
                          nic o niej nie wiesz, nie zmienia faktu, że ona istnieje.

                          Ataki nie są ad personam, ataki sa ad trollum.
                          • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:16
                            1. Lemologia to moje hobby. Na Zachodzie uwazana zrezta za powazna
                            galaz nauki...
                            2. To czemu mamy tak diametralnie odmienne historie Polskiego Ruchu
                            Oporu? Czemu ocena AK, AL i GL, a szczegolnie NSZ sie tak
                            diametralnie zmienila po roku 1989?
                            3. Nazywajac mnie trollem, narazasz sie na proces o znieslawienie...
                            • tocqueville Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:20
                              "To czemu mamy tak diametralnie odmienne historie Polskiego Ruchu
                              Oporu? Czemu ocena AK, AL i GL, a szczegolnie NSZ sie tak
                              diametralnie zmienila po roku 1989?"

                              A co do interpretacji Lema wszyscy się zgadzają?
                              Wszyscy odczytują go tak samo?
                              jest jedna możliwa interpretacja Lema?
                              • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:26
                                1. Zachodni Lemolodzy (Kandel, Suvin, Rottensteiner) uznaja jego
                                wielkosc jako pisarza. Maja czasem zastrzezenia co do jego
                                osobistych dzialan (Rottensteiner), ale nikt go za grafomana nie
                                uwaza, podobnie jak i w Polsce czy w Rosji.
                                2. Zas NSZ awansowala po roku z 1989 z bycia faszystowskimi,
                                antysemickimi bandami do roli bohaterow narodowych, zas AL/GL z roli
                                boahaterow zdegradowano do roli terorystow i PPR (Platnych Pacholkow
                                Rosji)...
                                • tocqueville Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:30
                                  dr.trefny napisała:

                                  > 1. Zachodni Lemolodzy (Kandel, Suvin, Rottensteiner) uznaja jego
                                  > wielkosc jako pisarza. Maja czasem zastrzezenia co do jego
                                  > osobistych dzialan (Rottensteiner), ale nikt go za grafomana nie
                                  > uwaza, podobnie jak i w Polsce czy w Rosji.
                                  > 2. Zas NSZ awansowala po roku z 1989 z bycia faszystowskimi,
                                  > antysemickimi bandami do roli bohaterow narodowych, zas AL/GL z roli
                                  > boahaterow zdegradowano do roli terorystow i PPR (Platnych Pacholkow
                                  > Rosji)...

                                  jak dziecko
                                  naprawdę nie rozumiesz mechanizmu?
                                  w Rosji leninowskiej wycięto Puszkina z kanonu a w stalinowskiej przywrócono i
                                  uczyniono wiodącym
                                  dzisiaj docenia się Eliota, a za Stalina nazywano go piszącym szympansem
                                  Za Stalina pluto na Orwella, a dzisiaj go się wielbi

                                  - czy to wszystko świadczy, że literaturoznwstwo nie jest nauką?
                      • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:00
                        do niczego cie nie namawiam. jednka nie mam trudnosci wielkich z tym, ze ludzie
                        beda kopiowac moje ksiazki. ostatnia kosztuje 50 funtow (jest tylko hardback).
                        sam bym jej za tyle nie kupil, co nie znaczy ze nie uwazam ze jest dobra -
                        uwazam :-). jednak cena jest zupelnie szalencza.

                        eeela napisała:

                        > Kopiowanie całych książek to łamanie prawa, czyżbyś namawiał mnie do tego?
                        > Co do przepisywania z cudzych książek - gdybyś był uprzejmy pofatygowac się i
                        > przeczytać moje wykłady z metodologii historii w wątku o definiowaniu
                        > humanistyki, może by coś do ciebie dotarło, po co historykowi potrzebne jest
                        > stałe odwoływanie się do innych badań. Wybacz, powtarzać wszystkiego specjalnie
                        > dla ciebie mi się nie chce, zwłaszcza że i tak nie liczę na zbytnie zrozumienie
                        > - do tego trzeba jednak chłonnego umysłu.
                        >
                        >
                        • eeela Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:07
                          Problem z książkami kopiowanymi jest taki, że są one kiepskiej jakości i mało
                          wytrzymałe. Nie lubię ich nieporęcznych formatów, a bindowanie rozwala się po
                          kilku miesiącach intensywnego użytkowania.

                          Mam cichą nadzieję, że jednak kiedyś uda mi się znaleźć pracę, w której będę
                          otrzymywać fundusz na takie zakupy, i tyle :-)
                          • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:20
                            alez ja sie z tym wszystkim zgadzam. to ja tez bede czekal na prace z funduszem
                            na ksiazki. nie widzialem jeszcze czegos takiego. wszystkie ksiazki kupuje sam z
                            wlasnej forsy. i zawsze jest konieczneosc wyboru, albo atak serca przy czytaniu
                            billingu VISA.
                            • eeela Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 19.02.09, 01:15

                              > alez ja sie z tym wszystkim zgadzam. to ja tez bede czekal na prace z funduszem
                              > na ksiazki. nie widzialem jeszcze czegos takiego. wszystkie ksiazki kupuje sam
                              > z
                              > wlasnej forsy.


                              Moja promotorka ma taki fundusz, wnoszę więc, że jest to możliwe :-)

                              Ale ona jest Wielce Ważną Personą. Pwnie trzeba na takie coś długo czekać ;-)
                                • eeela Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 19.02.09, 02:59
                                  Tak. Ja zresztą też dostałam na poczśtku studiów mały fundusz, ale tylko na
                                  słowniki - łacińsko-angielskie, angielsko-łacińskie, angielsko-polskie i
                                  polsko-angielskie. Wszystko najlepsze, co mozna dostac na rynku, razem jakieś
                                  £300. Więcej mnie jako marnemu studenciakowi nie dali, ale jako pracownik
                                  naukowy wystarczy, że udokumentujesz, że sa to rzeczy kluczowe dla twojego
                                  researchu, i masz fundusz, oczywiście w ramach rozsądku. Więcej nawet, jeśli
                                  przeżywasz przeprowadzkę, masz specjalny fundusz od pracodawcy na
                                  przeprowadzanie 'warsztatu pracy', czyli biblioteki - nie musisz sam za to
                                  płacić. Takie są benefity warsztatu historycznego :-)
                              • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 19.02.09, 01:28
                                w dużym uproszczeniu to chyba jest tak, że szkolnictwo wyższe do sensownego
                                działania potrzebuje:
                                1) sensownego systemu,
                                2) sensownej tradycji sensownego funkcjonowania (zwyczajów, sławy etc.),
                                3) sensownego otoczenia (polityka państwa, rynek pracy, rynek edukacji),

                                i tego wszystkiego nam potrzeba.... nawet, jeśli się nam uda zbudować to 1. (to
                                jedyne, co możemy mieć..., no ewentualnie można by sobie liczyć na politykę
                                państwa ;-) jeszcze), to i tak sporo będzie brakowało, ale od czegoś czego zacząć,
                                dobranoc
                        • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 23:10
                          Nie mam nic przeciwko temu, aby kopiowano me publikacje. Np.
                          ostatnio w Polsce opublikowalem artykuly w pismie, ktore na rynku
                          kosztuje 150 zl za 1 wydanie:
                          • Szynowy transport miejski w Polsce (Tramways, Metro Systems and
                          Urban Railways in Poland) In: Transport Szynowy Number 2 of April
                          2008
                          • Polityka zakupu tramwajów w Polsce po roku 1989 (Policy of
                          Tramways Procurement in Poland after Year 1989) In: Transport
                          Szynowy Number 2 of April 2008
                  • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 22:11
                    Ksiazki to jest poboczny temat na tym watku. Raz jeszcze wracam do
                    tego, ze polskiej nauce brakuje glownie OTWARCIA NA SWIAT. Bez
                    automatycznego uznawania zagranicznych dyplomow doktorskich, i to
                    obecnie jako habilitacji (mowa tu dyplomach z uznanych uczelni, np.
                    z czolowki rankingow typu THES), a w niedalekiej przyszlosci
                    zniesienia takich iscie feudalnych instytucji jak np. habilitacji i
                    dozywotnich, belwederskich profesur i skonczenia z modelem kariery
                    typu "od studenta do rektora na tej samej uczelni", to polska nauka
                    nie ma najmniejszych szans...
    • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 16:11
      to jest dobre pytanie, choc zle postawione. bo ja mysle ze niczego nam nie
      brakuje - a zatem nie ma nic takiego w brytyjskich naukowcach czego nie maja
      polscy. ja problem widze w systemie, a nie w osobach, bo narzekanie wedlug mnie
      to jest alibi na to nierobienie.

      a zatem: dopoki bedziemy tolerowac nierobow, bedziemy pisac nierzetelne recenzje
      ustawiac konkursyi zamykac sie w srodowiskowych grajdolkach widzac ludzi, ktorzy
      nie chca w nich byc jako zagrzenie, dopoty bedzie nam 'brakowalo czegos'.

      to nie ma nic wspolnego z habilitacja, z tytulem profesorskim, czy jakoscia
      doktoratow. nie ma nawet wiele wspolnego z brakiem pieniedzy (choc niewatpliwie
      latweij sie pracuje za 2 razy wiecej) czy wieloetatowoscia (jak kots ma sile i
      ochote i nie narusza zasad konkurencji niech se pracuje na 100 etataach). ma
      wszystko wspolne z tolerowaniem lenistwa, kolesiostwa, upolitycznienia (tak,
      tak: lustracja rowniez) i wreszcie zwyklego dupiastego zarzadzania kadrami,
      pieniedzmi itd itd.

      w Polsce mozna robic nauke na dobrym miedzynarodowym poziomie (kiedys bylo to
      duzo trudniejsze przez brak dostepu do literatruy, dzisiaj jest coraz wiekszy).
      liczenie na to, ze naukowcy beda to robic boo lubia nie ma sensu, nawet za duze
      pieniadze. takich bedzie czesc. reszte trzeba zmusic, a jak sa oporni, to zwolnic.

      coraz bardziej odkrywam w sobie zadatki na ministra :-)
      • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 17:06
        Tak mi sie wydaje, ze troche upraszczasz. Zreszta trudno na tym poziomie
        ogolnosci uniknac uproszczen. Streszczajac twoj post: system promuje lenistwo,
        nierzetelnosc, kolesiostwo. Jako recepte proponujesz pogonic kijem do roboty, a
        leni zwolnic. To zalatwia sprawe lenistwa, a co z nierzetelnoscia i
        kolesiostwem? Skad wiadomo, ze nierzetelni kolesie nie napisza leniowi
        pozytywnej recenzji? Taka nierzetelnosc jest praktycznie nie do wykrycia poza
        ewidentnymi przypadkami, kiedy ktos pisze od razu dwie recenzje - jedna
        pozytywna, a druga negatywna.

        A swoja droga, to ja i tak bardziej wierze w skutecznosc marchewki, niz w
        skutecznosc kija.
        • dala.tata Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 17:35
          no ja juz sie wypowiadalem wielokrotnie na ten temat. ja uwazam ze polska nauka
          dawno jest poza mozliwoscia samonaprawy, samoregulacji. a zatem tylko dobrze
          zorganizowany radykalny system kontroli moze zlikwidowac te patologie.

          w takim systemie kontroli podelga kazdy element procesu akademickiego, wszelkie
          recenzje, protokoly z rady itd itd. wedlug mnie wystarczy zrobic kilkanasscie
          sepktakulatnych, szeroko zakrojonych kontroli osrdowkow akademickich, zeby
          recenzenci zaczeli sie zastanawiac nad swoimi recenzjami. wszystkie receznje
          habilitacyjne powinny byc audytowane (zaczatki takiego audytu istnieja dzisiaj).
          przecwistawne recenzje powinny byc audytowane w sposob szczegolny - bo choc
          wyobrazam sobie kontekst dla takcih recenzji, jest to kontekst niezwykle rzadki,
          a receznja musialaby byc dobrze umotywowana.

          taki system kntroli mialby na celu rowniez zmiane kultury pracy.

          co wiecej, wypieprzenie leni samo w sobie bedzie presja na uczciwosc. nie mowiac
          juz o tym, ze finansowe zaintersowanie kierownictwa jednostek w dorbych wynikach
          w miedzynarodowych ocenach dorobku, rowniez bedzie presja na rzetelnosc. jak dyr
          intsytutu pol pensji dostanie zaleznie od wynikow paramteryzajci, zobaczysz jak
          pogoni pracownikow.

          i zeby bylo jasne. ja nie wierze ze mozna wypelnic nieuczciwosc w 100 proc. to
          jest niemozliwe. jednak dzisiaj w Polsce nie ma nikogo w nauce kto nie zna
          przepuszczonego knota, naukowcow zbijajaych baki itd itd. tu chodzi o wyrazne
          przechylenie szali.

          i na koniec. ja w polsce w marchewke nie wierze. od czasu mojego wyjazdu zmiany
          w nauce polskiej jesli idzie o finanse i warunki pracy sa dramatyczne. wam jest
          o niebo lepiej niz bylo nam jak bylem w polsce. i co? i nic. marchweka? moze,
          ale z mozliwoscia dobrego wylojenia dupy.
          • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 18:12
            Ja nie lubie takiego wartosciowania wam-nam. Mnie jest bez porownania lepiej niz
            x lat temu i te dramatyczne zmiany w otoczeniu widac w cv.

            Nie wiem, jak sobie wyobrazasz audyt recenzji. Jezeli w internecie trafiam na
            slad pracy doktorskiej obronionej na prowincjonalnym uniwersytecie i od razu po
            tytule wiem, ze ani promotor, ani zewnetrzny recenzent nie maja na ten temat
            bladego pojecia, to jednak bez przeczytania tej pracy nie jestem w stanie
            jednoznacznie stwierdzic, ze recenzje byly nieuczciwe.

            Dlatego nie wierze w skutecznosc zelaznej kontroli - bo kontrolujacych musialoby
            byc co najmniej tylu co kontrolowanych, a i tak pewnie znalezliby sie tacy,
            ktorych nikt nie wazy sie skontrolowac.
          • flamengista nie poznaję Szanownego Kolegi 18.02.09, 18:40
            dzisiaj na forum wkroczył Dala.tata wojujący;)

            Generalnie się zgadzam, ale wolałbym by więcej było marchewek. Nawet bardzo
            prostych i topornych.

            Przykładowo: 1 publikacja w Journal of Development Economics czy w American
            Economic Review - nagroda rektora w wysokości 5 tys. złotych.

            5 takich publikacji w ciągu 5 lat - dodatek badawczy od rektora w wysokości 20
            tys. złotych. Do wydania na cele naukowe (książki, aparatura, wyjazdy
            konferencyjne, staże).

            Celowo podałem w sumie "śmieszne" kwoty, bo marchewka ta jest całkiem realna.
            Więc do wprowadzenia.
                • adept44_ltd przekornie 18.02.09, 18:56
                  powiem tak - naukowcom prawdziwym, których spotkałem nie brak w istocie niczego,
                  to znaczy w takim sensie, że nie są w niczym gorsi od kolegów i koleżanek ze
                  świata. Jeśli czegoś brak, to 1) dobrej płacy za dobrą pracę i 2) sensownego
                  systemu, takiego, w którym jest jasne w sposób czysto merytoryczny, o co
                  chodzi... a reszcie - no to brakuje hm, no wiadomo czego ;-)
            • eeela Re: nie poznaję Szanownego Kolegi 18.02.09, 19:09
              > Przykładowo: 1 publikacja w Journal of Development Economics czy w American
              > Economic Review - nagroda rektora w wysokości 5 tys. złotych.
              >
              > 5 takich publikacji w ciągu 5 lat - dodatek badawczy od rektora w wysokości 20
              > tys. złotych. Do wydania na cele naukowe (książki, aparatura, wyjazdy
              > konferencyjne, staże).


              Przepraszam, ale mnie to się nie do końca mieści w głowie. Publikowanie (na
              możliwie najwyższym poziomie) powinno być w obowiązkach pracowniczych, i tyle.
              Publikujesz - masz pracę, nie publikujesz - nie masz pracy. I tyle. Dopłacać
              specjalnie do tego, żeby ktoś był łaskaw wykonywac swoje obowiązki? Nie rozumiem.

              Zwiększone nakłady na badania - to tak, bo skoro się widzi, że opłaca się
              finansować badania delikwenta, bo dostarcza on rezultaty wysokiej jakości, to
              wszystko OK. Ale wpychanie dodatkowych pieniędzy do kieszeni po to, aby BYŁ
              ŁASKAW coś opublikować - no to już przesada.
              • flamengista tak, dopłacać 18.02.09, 19:14
                I nie chodzi tu o to, by dopłacać dodatkowe pieniądze za to, by ktoś "był łaskaw
                coś opublikować".

                Tylko o nagrodę dla najlepszych.

                Oczywiście można to też załatwić w ten sposób, że zamiast obecnych 24 punktów za
                publikację w AER czy JDE będzie 100, a za Zeszyty Naukowe - 1 (za Ekonomistę,
                Gospodarkę Narodową - 3).

                Tylko że taka terapia będzie szokowa i zmiecie większość jednostek naukowych z
                powierzchni ziemi, wtrącając również ambitnych i pracowitych tam zatrudnionych w
                rolę nauczyciela akademickiego, pracującego wyłącznie dydaktycznie.
              • adept44_ltd Re: nie poznaję Szanownego Kolegi 18.02.09, 19:15
                no, masz absolutną rację... ale z drugiej strony jest to (w istniejących w PL
                warunkach) sensowny pomysł na różnicowanie zarobków, bo przyznasz - równe dla
                wszystkich to też skandaliczny pomysł, nie???
                poza tym, ja to traktuję, że jest to kasa za to, że się jest dobrym i tyle...
                • eeela Re: nie poznaję Szanownego Kolegi 18.02.09, 19:24
                  I już widzę, jak w rzeczywistości tego całego kolesiostwa, które opisujecie, ci
                  bardziej zasłużeni z wyrobioną marką, piszący do tych pięciotysięcznonagrodowych
                  pism, wspierają swoich młodych uczniów w pomysłach, aby ubiegać się tam również
                  o publikację, gdy wiedzą, że będą musieli się nagrodami z nimi podzielić, bo że
                  budżet sztywny na nie byłby corocznie, to nie wątpię.

                  Swoich dawnych nauczycieli o coś takiego bym nie podejrzewała, ale co się
                  naczytałam już opowieści, to moje, i wystarczy mi do tego, aby pozostać sceptyczną.

                  Dobrych można promowac wyższymi zarobkami, owszem - na podstawie oceny dorobku z
                  całego roku można zadecydować, czy przyznać mu podwyżkę, czy nie. Ale nie płacić
                  bezpośrednio za opublikowanie jakiegos materiału, bo to moim zdaniem jest
                  demoralizujące - publikowanie badań powinno się odbywać w ramach obowiązków
                  służbowych, i tyle, nie widzi mi się to zupełnie, żeby za to jeszcze odrębnie
                  płacić.
            • niiikaa Re: nie poznaję Szanownego Kolegi 19.02.09, 20:33
              W kwestii "marchewki":

              Istnieje w Polsce coś takiego jak tzw. listy ministerialnej (KBN-owskiej) czasopism.
              Niejednokrotnie mój szef zastanawiał się poważnie czy wysłać artykuł do lepszego pisma, które nie jest na tej liście czy do gorszego, które na liście jest.Jak pismo jest na liście to instytut, a więc i zakład, dostanie za to kasę, jak nie ma to nie :(

              Swoja drogą - ciekawa jestem co decyduje o wpisaniu na taka listę?
        • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 18:16
          bo to musi być solidny kij...
          jak ja widzę teraz kolektyw w moim instytucie, który przelicza sobie jedną
          punktowaną pracę (recenzowaną, po 9 latach pracy) publikację i rozważa, jak to
          będzie z habilitacją, a to są ci aktywniejsi, to mi się kij sam do ręki garnie...
      • dr.trefny Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 21:33
        Takze brakuje je OTWARCIA NA SWIAT! Ostatni wybitni polscy
        ekonomisci to byli Lange i Kalecki, a dzialali oni w znacznie
        gorszych warunkach niz dzis, ale byli oni otwarci na swiat, a nie
        zamknieci przed nim. Moje perypetie z nostryfikacja australijskiego
        PhD dokladnie pokazuja gdzie jest pies pogrzebany: w tym strachu
        przed otwarciem sie na swiat i dopuszczeniem na polskie wyzsze
        uczelnie osob wyksztalconych na Zachodzie. No coz, dzieki temu, ze
        mnie nie chca w Polsce, bede miec lepsze warunki na Zachodzie, a
        straci na tym polska nauka, ktora ze swym feudalnym wrecz systemem
        habilitacji oraz belwederskich, dozywotnich profesur i nieuznawaniem
        zachodnich kwalifikacji, stanie sie skansenem zeszlowiecznej nauki
        umieszczonym w samym srodku Europy XXI wieku... :(
      • adept44_ltd Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 18:18
        no ale 100 to ma profesor... a przede wszystkim praca na uczelni to nie jest
        tylko (zwłaszcza tak zwane) wykładanie... zresztą i jakość owego wykładania
        zależy od oczytania, a książek nowych nie ma w bibliotekach, więc trzeba nabywać
        na własną rękę itd. itp.
        • charioteer1 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 18:23
          Przygotowanie jednego wykladu to jest dzien pracy, wiec stowa to chyba nie jest
          tak malo. Nawet jezeli ma sie ten sam kurs przez kilka lat pod rzad, to to
          trzeba regularnie updejtowac.

          I nie chodzi o pieniadze na place, choc te tez sa wazne, ale o pieniadze na
          badania, bo juz ustalilismy, ze nawet historyk potrzebuje na ksiazki i na delegacje.
        • niewyspany77 Re: Czego brakuje polskim naukowcom? 18.02.09, 18:26
          wlasnie. wiec nie ma mowy o wzroscie nakladow na nauke jesli maja to zezrec
          podwyzki pensji. a przeciez wiekszosci o to chodzi, ze jak niby dostana te 200%
          wiecej to beda niby 200% lepiej. a ja ym zaryzykowal, ze jakby coniektorym z 30%
          obciac, to by sie reszta zaczela bardziej przykladac. dlatego sie zgadzam -forsa
          jest problemem, ale najpierw pogadajmy o tym, kto i na co ma ja dostac. bo na
          obecna chwile mozesz wpompowac w nauke polska kazdy szmal, a efekty beda
          najpewniej jedynie li troche lepsiejszowate, ze tak to nazwe.
      • flamengista jaką stówę? 18.02.09, 18:45
        Do niedawna miałem 35 złotych. A przecież za zamiatanie ulicy się dostanie 5
        złotych za godzinę. Tyle że do zamiatania nie spędza się kilku godzin na
        przygotowaniach. Bierzesz miotłę i robisz.
    • flamengista Dietl ma całkowitą rację 18.02.09, 18:28
      1. brak zawziętości - mój dobry kolega, który pisze bardzo wartościowe rzeczy
      już na wstępie zrezygnował z aplikowania o grant KBN. Bo trzeba się napracować
      nad wnioskiem, "a i tak nie dostanę". Tymczasem w mojej ocenie na grant
      promotorski szanse w zeszłorocznej edycji były między 30 a 40%. A więc całkiem
      spore.

      2. brak ambicji - znam u mnie sporo ludzi, którym zupełnie nie przeszkadza to,
      że praktycznie tylko prowadzą zajęcia i to te same od ładnych paru lat. Nie
      jeżdżą na konferencje, niewiele publikują. I są szczęśliwi z tego, co mają.
      Etatu na publicznej uczelni i ew. dodatkowych fuch w prywatnych.

      3. brak wiary w siebie - to zjawisko wszechogarniające, mnie również ono
      dotyczy. Co chwile zadaję sobie pytanie - po co aplikuję o to czy tamto, po co
      składam ten artykuł - przecież jestem za słaby i to i tak odrzucą. Na szczęście
      w miarę jak zaczynam jeździć na konferencje międzynarodowe, trochę nabieram
      pewności. Bo wcale nie dzieli mnie aż taka przepaść od elity, jak myślałem.
      Odsetek przyjęć mam na poziomie jakiś 10-20% (na razie dotyczy to konferencji,
      stypendiów i grantów - na wysłanie artykułu do dobrego journala ciągle się nie
      odważyłem;) ale moim zdaniem to i tak dobrze rokuje na przyszłość.

      4. narzekanie na brak możliwości - wielu moich kolegów niemal czeka, aż szef sam
      przyjdzie i im powie - masz tu 10 tys., tu są dwie konferencje, pojedź na nie i
      powiedz to i tamto. Generalnie straszna bierność, oczekiwanie że im się wszystko
      załatwić. W ciągu ostatnich 5 lat strasznie spadła liczba wniosków o granty KBN.
      Strach pomyśleć, co będzie teraz - przecież za rok zabraknie statutowych.

      5. brak pomysłów - to jest chyba najgorsze. Niektórzy od 10 lat klepią dokładnie
      to samo. Nie wiem, z czego to dokładnie wynika. Pewnie z braku czasu na lekturę
      naukową - przecież tylko, jak się dużo czyta, to pojawiają się pomysły. Ale to
      byłoby zbyt proste. Myślę, że sporo osób po prostu minęło się z powołaniem i nie
      lubi swojej pracy.

      Ale brak pieniędzy też robi swoje. Stypendia z FNP są strasznie trudno dostępne
      - po prostu jest ich za mało. Podobnie z grantami KBN. A żeby mieć szanse na
      granty unijne, trzeba się najpierw wykazać niezłym dorobkiem. A w tym celu
      trzeba najpierw zainwestować w naukowca w kraju - żeby trochę pojeździł na staże
      i konferencje, żeby miał odpowiedni sprzęt.

      Przy czym wyposażenie mnie w odpowiedni sprzęt to kwota ok 8-9 tys. zł. Tyle
      kosztuje dobry laptop z pełnym officem i dobrym programem ekonometrycznym. Do
      tego dochodzi jakieś 1000 zł rocznie na książki. Czyli bardzo tanio;)

      A co ma powiedzieć biedny biolog, chemik czy fizyk...
        • charioteer1 Re: Dietl ma całkowitą rację 18.02.09, 19:03
          Mnie na ksiazki tyle wystarczy. Inna sprawa to sa artykuly, bo tu sie zaczynaja
          schody. Powiem tylko, ze nie udalo mi sie do tej pory zakupic normalna droga,
          tj. przez uczelnie, ani jednego artykulu z czasopisma, ktore nie jest dostepne w
          zadnej polskiej bibliotece. Nie da sie. No nie da sie i juz.
      • dala.tata Re: Dietl ma całkowitą rację 18.02.09, 19:33
        1. zawzietosc? jaka zawzietosc - nie skladasz podania, dostajesz podwojne pensum
        dydaktyczne. od razu sie zawzietosc pojawi.
        2. brak ambicji? j.w.
        3. brak wiary w siebie? kazdy instytutu powineien miec etatowego trzymacza za
        reke. biedactwa. ocieram lzy.
        4. narzekanie? alibi na pierdzenie w stolek

        cos sie nie zgadza?
        • charioteer1 Ambicja 18.02.09, 19:59
          W kontekscie wypowiedzie Dietla, z ta ambicja raczej chodzi o cos wiecej. U nas
          ambitny jest ten, kto chce byc pierwszym kogutem na swoim wlasnym, malym
          podworku. Zeby zalapac sie na IDEAS to nie wystarczy. Trzeba miec ambicje, aby
          na trwale zmienic oblicze dyscypliny, zbadac cos, czego jeszcze nikt nie zbadal,
          odkryc cos zupelnie nowego. To jest taki rodzaj ambicji:
          www.motifake.com/-demotivational-poster-41141.html
          Troche to ironiczne, ale chodzi o ten wybor - albo wsrod gwiazd, albo w otchlani
          zapomnienia. Jasne, ze za granica wiekszosc tez jest tej ambicji pozbawiona, ale
          u nas albo wystepuje ona w szczatkowej postaci, albo brakuje warunkow do
          realizacji takich ambicji.
          • adept44_ltd Re: Ambicja 18.02.09, 20:04
            to chyba jest jeszcze bardziej skomplikowane, bo
            1) u nas ambicja to słowo, które się źle kojarzy... (i zresztą to dominujący typ
            ambicji, robienie "kariery"),
            2) system nie lubi ambitnych, bo oni mu zagrażają, pokazują, że reszta jest
            mierna bądź najwyżej mizerna.
            • flamengista ambicja po polsku 19.02.09, 08:52
              Znam takiego ambitnego. Studia 5 letnie zrobił w 3 lata, doktorat w 2. Teraz, w
              niecałe 3 lata po doktoracie podchodzi do habilitacji.

              W międzyczasie naprodukowane mnóstwo publikacji, z czego większość to zeszyty
              konferencyjne, czasem słabsze czasopismo z dawnej listy B. Zero publikacji na
              LF, nie wiem nawet czy jakakolwiek po angielsku.

              Ja piszę o tym bez zbędnej ironii czy zawiści - naprawdę, chłopak jest ambitny i
              szalenie pracowity. Tyle że ta ambicja jest ukierunkowana na jak najszybsze
              "zrobienie stopnia", a nie na faktyczny rozwój naukowy.

              Z punktu widzenia maksymalizacji zwrotu z inwestycji facet postępuje słusznie -
              wykorzystuje w 100% możliwości naszego systemu. Tyle że równocześnie obnaża jego
              prowincjonalizm i minimalizm. Bo jeśli do zostania elitą naukową wystarczy po
              prostu dużo i szybko pisać (ale co i gdzie - to już mniej istotne) i mieć
              przychylność środowiska - to trochę mało.
                • flamengista a skąd mam to wiedzieć 19.02.09, 09:13
                  przecież nie ma bazy cytowań polskich naukowców. Musiałbym te papierowe wydania
                  "top-journali" przeglądać bez końca, a to nie jest w ogóle moja dziedzina.

                  Ale szczerze wątpię, bo po prostu od czasu jego pierwszej publikacji do obecnego
                  momentu minęło bardzo mało czasu.

                  I żeby nie było: ja chłopaka nie potępiam, uważam że po prostu wykorzystuje
                  swoją szansę. Cały problem polega na tym, że system nauki polskiej wymusza na
                  nim takie działanie, które uważam za marnowanie czasu i papieru. On powinien
                  publikować 3-4 świetne publikacje rocznie, w tym jedną po angielsku (którą
                  próbowałby wcisnąć do dobrego journala). Tymczasem produkuje 8-9 słabych publikacji.
                • flamengista a to dlaczego? 19.02.09, 09:23
                  Przecież facet reaguje pozytywnie na bodźce...

                  To nie jego wina, że banan (marchewka) jest noszony przed nim na kijku w takim
                  kierunku, że on z przewodnikiem idą na manowce.

                  To przede wszystkim wina systemu. On sobie w tym systemie świetnie radzi.
                  Zaryzykuję stwierdzenie, że gdyby system był inny, również byłby wyróżniającym
                  się naukowcem.
                    • dala.tata Re: a to dlaczego? 19.02.09, 09:54
                      ale teraz to juz sie przypieprzasz rowno adept. napisalismy juz dziesiatki
                      tysiacy slow na temat leni smierdzacych. i jak ktos pisze to tez zle? chcesz
                      stworzyc model kariery a la adept, zeby bylo 'naprawde dobrze'. bardzo dobrze:
                      niech pisze ile chce. mam tylko nadzieje ze to pisanie sie znudzi i bedzie
                      chcial napisac w czyms lepszym.
                      • adept44_ltd Re: a to dlaczego? 19.02.09, 10:46
                        a pewnie, co tam, tylko tobie wolno się przypieprzać??? ;-)))

                        tylko, że ja myślę o dość konkretnym typie, nie chciałem tego ciągnąć, gdyż z
                        opisu wyglądało, że w tym przypadku jest inaczej. Ja mówię o typie, który tak
                        sobie ściele gniazdko, produkując tony makulatury, wydawane na dodatek we
                        własnych książkach zbiorowych bądź we własnych pismach... tyle... jak napisałem
                        na w innym wątku, najbardziej irytuje mnie udawanie i to jest właśnie to.
    • tocqueville kasa 18.02.09, 19:48
      Dla mnie odpowiedź jest prosta: kasy, kasy, kasy.
      to z braku finansów biorą się patologie - wieloetatowość, chałtury,
      przeładowanie godzinami, utrzymywanie fikcyjnych szkółek służących TYLKO jako
      miejsce do dorobienia, 30 osobowe grupy seminaryjne, brak czasu na badania
      naukowe i publikacje, brak dostępu do najnowszych książek itd.
      • dala.tata Re: kasa 18.02.09, 19:52
        i tak z reka na sercu uwazasz ze jak juz podwoimy pensje to nagle wszyscy (no
        wiekszosc) zacznie pisac i publikowac na LF? naprawde tak uwazasz?
        • tocqueville Re: kasa 18.02.09, 20:01
          uważam, że w dużej liczbie przypadków brak kasy hamuje rozwój naukowy
          Kiedy człowiek myśli głównie o tym, czy mu starczy do pierwszego (co ja piszę -
          myśli żeby się zmieścić w limicie debetu na koncie) nie ma czasu na myślenie o
          badaniach (w mojej dyscyplinie wymagają długich, czasochłonnych analiz
          źródłowych) i szuka możliwości dorobienia.
          Im więcej dorabia, tym mniej ma czasu i koło się zamyka

          Ale może masz rację: potrzeba kasy i systemu motywacyjnego - nie każdemu równo,
          ale każdemu według pracy (a ściślej - efektów tej pracy).
          • dala.tata Re: kasa 18.02.09, 20:03
            nie odpowiedziales mi na pytanie. czy uwazasz ze podwojenie pensji spowoduje ze
            wiekszosc polskich naukowcow zacznie publikowac na LF.
            • tocqueville Re: kasa 18.02.09, 20:06
              nie dzisiaj, może nie jutro - ale za jakiś czas na pewno (po prostu to
              przyciągnie ambitnych, zdolnych ludzi)

              poza tym dla mnie LF nie jest optymalnym wskaźnikiem, przynajmniej w mojej
              dyscyplinie (tu zgadzam się z eeelą)
              • dala.tata Re: kasa 18.02.09, 20:18
                ale ty juz w rzeczywistosci nie mowisz o pensji, tylko systemie wymiany kadry.
                ja zostaje przy swoim. jesli nie stwarzasz systemu w ktorym warto sie starac,
                nie ma znaczenia ile ludzie zarabiaja. widac to rowniez w UK. jest jakas ilosc
                slabszych uni, na ktorych ludzie rownie dobrze zarabiaja, jednak uczelnie nie
                wymagaja publikacji. i co? ludzie nie publikuja. proste.

                wczoraj zapytala mnie nowa dziekan. dlaczego ludzie nie skaldaja podan o granty?
                ja ja zpaytalem, a dlaczego mieliby to robic? i ona nie potrafila odpoweidziec.
                proste? proste jak drut.
                • tocqueville Re: kasa 18.02.09, 20:23
                  "jesli nie stwarzasz systemu w ktorym warto sie starac,
                  nie ma znaczenia ile ludzie zarabiają"

                  i tu wypada mi się zgodzić
                  system motywacyjny dla mnie to podstawa
                  dopóki X (z przyzwoitym dorobkiem naukowym) będzie zarabiał mniej niż Y z małym
                  dorobkiem (bo Y dorabia na 2 innych uczelniach, wyrabiając 5 pensów, a X nie ma
                  na to czasu) dopóty będzie jak jest


      • dr.trefny Re: kasa? 18.02.09, 21:39
        Jak juz pisalem - polska nauka dostaje ZA DUZO kasy od polskich
        podatnikow, jako iz w kapitalizmie placi sie za wyniki pracy, a nie
        za jej formalne swiadczenie, jak to bylo w PRLu. A wyniki to polska
        nauka ma bardzo mizerne, i nie bedzie miala lepszych, jesli sie nie
        otworzy na swiat, jesli nie zacznie uznawac zachodnich doktoratow (i
        to jako habilitacje w przypadku anglosaskich PhD) i jesli nie
        skonczy z systemem: od studenta do rektora w jednej i tej samej
        uczelni...
      • flamengista zły podział kasy 19.02.09, 09:00
        Owszem, pieniędzy jest za mało. Ale te, które są - generalnie i tak są
        marnotrawione.

        Nie uwierzysz, jak u nas były wydawane pieniądze z badań statutowych. Jedni
        wypłacali sobie honoraria - za to samo, co i tak publikowali w zakładowych
        zeszytach. Inni - jeździli na grupowe, egzotyczne wycieczki zagraniczne (czytaj:
        wyjazd konferencyjny, południe Europy w lecie, po 8 tys. od łebka - bez
        wygłoszenia referatu). Jeszcze inni co roku kupowali sobie nowy, wypasiony laptop.

        A i tak u nas jest jakaś kontrola, czasem komuś po takim wyskoku nie przyznano
        środków na rok następny. Strach pomyśleć co się działo w słabszych,
        peryferyjnych uczelniach. Kto wie, może po prostu boss wszystko przejadał.

        Generalnie idea Kudryckiej z konkursami jest słuszna. Boję się tylko jak wyjdzie
        w praktyce - część jednostek jest za słaba i na starcie szans na środki zostanie
        pozbawiona. Obawiam się też, by pieniądze nie trafiły wg. klucza towarzyskiego,
        zamiast merytorycznego.

        Ale chyba tak dalej być nie może. Nie można dawać lekką ręką pieniędzy de facto
        za nic. A wbrew pozorom nie są to małe pieniądze. U nas każda mniejsza katedra
        (do 10 osób) dostaje z automatu ok. 30 tys. Większe - więcej, czasem z rozbiciem
        na poszczególne zakłady.


        Więc najpierw wypadałoby poprawić wykorzystanie obecnych funduszy, a dopiero
        potem zwiększyć finansowanie. Jesteśmy równie niewydolni jak system służby
        zdrowia. Żadne pieniądze nie poprawią radykalnie sytuacji, bo to system źle działa.
    • luxe.calme.volupte Ale o co chodzi? 18.02.09, 20:18
      Parę wyników wyszukiwania:

      Wymieniany w ub. roku wśród kandydatów do Nagrody Nobla w dziedzinie chemii
      prof. Krzysztof Matyjaszewski

      Jedną z najbardziej prestiżowych nagród świata - nagrodę Templetona otrzymał
      Polak , ks. Michał Heller. Nagroda przyznawana jest za "przerzucanie mostów
      pomiędzy religia a nauką"

      Dr Piotr Chomczyński święci obecnie triumf, który jest jego osobistym sukcesem,
      ale także sukcesem dla polskiej nauki i dla Polonii. Trzeba pamiętać, ze
      obecnie, gdy tak głośno o odczytaniu zapisu ludzkiego genomu, zapotrzebowanie na
      słynną metodę polskiego naukowca będzie jeszcze większe, gdyż wymagać jej będą
      badania nad genami składającymi się na ludzki genom.

      Można? można.
        • luxe.calme.volupte Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 20:37
          No jak zrobić, żeby było? Przecież jest!
          Czy w takim USA to każden jeden naukowiec z każdego jednego prowincjonalnego
          uniwersytetu (co to musi baseny pływackie budować by studentów ściągnąć) -
          kandyduje do Nobla?...
          Na Templetonie czy genetyce to ja się nie znam, pojechałem tym, co mówi Internet.
              • charioteer1 Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 20:53
                Chodzi o to, ze ich sukcesy licza sie a konto ich amerykanskich uczelni, a nie a
                konto ich genetycznej polskosci. Maria Curie byla francuska uczona, choc
                genetyczna Polka, a my rozmawiamy o polskich naukowcach, a nie o polskich genach.
                • luxe.calme.volupte Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 22:21
                  Maria Curie byla francuska uczona? Dla francuzów może.
                  A i Kopernik jest przecież Niemcem dla niektórych; kobietą też.

                  Gdzie jest powiedziane, że polski naukowiec jest wielkim polskim naukowcem tylko
                  wtedy, gdy pracuje w Polsce?
                  To mi przypomina jak PRLu ktoś stwierdził że co tam z naszego szefa za
                  specjalista, on może i na te zagraniczne konferencje jeździ ale na krajowych to
                  go nie bardzo widać.
                  • adept44_ltd Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 22:29
                    przyjmijmy (tak po Andersonowsku), że polski uczony to taki, który uznaje się za
                    polskiego uczonego; jedno pozostaje faktem - radzą sobie i jak pisze Dalatata,
                    rosną im skrzydła... poza granicami kraju...
                    swoją drogą właśnie oglądałem taki filmik nakręcony przez młodych ludzi i mający
                    być parafrazą Gadających głów Kieślowskiego, jeden z pierwszych głosów,
                    odpowiadających na pytanie: "o czym marzysz?" - o wyjeździe z tego kraju...
                    ale ja myślę, że część nie marzy o ty, bo wie, że tylko tu będzie dostawało kasę
                    za nic... i niestety w tym potoku bredni Lesia jest sporo racji...
                    • luxe.calme.volupte Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 22:34
                      Ej, a nie siedzi ciągle w Tobie ta PRL-owska idealizacja "na Zachodzie nie do
                      pomyślenia"? Układy, dopisywanie do publikacji, blokowanie awansu - o tym już
                      słyszałem. Od stypendystów przebywających w różnych krajach.
                      Weź mi powiedz czy na przykład w Twojej dziedzinie jest jakiś wybitny francuski
                      naukowiec. Bo w mojej nie ma. Co nie przeszkadza francuzom czuć się w każdym
                      projekcie pępkami świata.
                      • dr.trefny Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 22:45
                        Akurat ja Zachodu nie idealizuje, ale Zachod ma jednak o wiele
                        wieksze osiagniecia w nauce niz polska nauka z jej habiltacjami,
                        dozywotnimi profesurami typu belwederskiego, nieuznawaniem stopni
                        PhD oraz modelem kariery typu "od studenta do rektora na jednej i
                        tej samej uczelni"...
                  • dr.trefny Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 22:35
                    Marie Curie w Polsce byla by do konca zycia najwyzej guwernantka.
                    Byla wiec, bez watpienia, uczona francuska, tyle ze pochodzenia
                    polskiego.
                    Kopernik byl za Niemcem, ale jednoczesnie polskim uczonym, bowiem
                    dzialal w Polsce i byl lojalnym podddanym polskiego krola.
              • dala.tata Re: Ale o co chodzi? 18.02.09, 20:55
                nie!!! ale wlasnie chodzi o to, zeby Polacy w Polsce jeszcze mieli takie
                osiagniecia. w mojej waskiej dziedzinie jest kilkoro wybitnych Polakow. zaden
                nie mieszka w Polsce. w szerszej dziedzinie, tez mi trudno wymienic Polakow z
                Polski ktorych uznalbym za liczacych sie na rynku miedzynarodowym. a jak
                wyjezdzaja nagle im skrzydla rosna.