rozliczanie delegacji zagranicznych na Uwr.

11.03.09, 08:31
Załamana wróciłam wczoraj z kwestury. Okazuje się bowiem, że z
wyjazdu zagranicznego za grantowe pieniądze zwrot będzie nie dość,
że za najszybciej cztery miesiące, to jeszcze po jakimś dziwacznym
kursie euro: 3.80!!! Na moje pytanie o różnice kursowe, Panie
odpowiedziały chórem że Uni zwraca z puli euro kupionej dawno temu i
właśnie po takim kursie. Nikt nie umiał mi wyjaśnić, dlaczego np.
nie po kursie w dniu wyjazdu.
Pogodziłam się z tym, że nie mogę wziąć zaliczki na wyjazd bo nie
mam stypendium a mój promotor jest na umowie-zleceniu, ale taka
forma rozliczania? To się chyba nadaje do prolkuratury, albo NIK-u
co najmniej, ale oczywiście nic nie zrobię, bo chcę się obronić...
Żyć się odechciewa. Do wyjazdu będę musiała dołożyć ok. 1000
złotych...
Chciałam się jedynie wyżalić.
    • dala.tata Re: rozliczanie delegacji zagranicznych na Uwr. 11.03.09, 08:47
      zupelnie nie rozumiem dlaczego nie wybierzesz sei do kierownika grantu czy dyrektroa instytutu. to co opisujesz jest niesprawiedliwoscia oczywista i mysle ze nie ma pwoodu sie z nia zgadzac bez walki przynajmniej. powodzenia!
      • joannah31 Re: rozliczanie delegacji zagranicznych na Uwr. 11.03.09, 09:05
        Byłam wczoraj u dyrektora instytutu. Obiecał, że będzie
        interweniował, ale jego władza nad Kwesturą jest żadna, byłam
        również u dziekana, teoretycznie odpowiedzialnego za finanse na
        wydziale. Bezradnie rozłożył ręce i wysłał mnie do...kwestury.
        Tak wygląda kwadratura koła w wydaniu humanistycznym...
    • niiikaa Re: rozliczanie delegacji zagranicznych na Uwr. 11.03.09, 09:19
      Jeżeli mogę Ci coś zasugerować.
      Zazwyczaj na biurwy - czy w kwesturze czy innym tego typu miejscu - dobrze działa hasło "poproszę tę informację na piśmie". Czasem (niestety nie zawsze) wystarczy żeby było zrobione tak jak Ty chcesz a im się po po prostu nie chce bo np. ostatni formularz takiego wyjazdu jak Twój był przy kursie euro 3.80 zł.

      Jak masz faktury na te 1000 zł które musisz dołożyć - dopnij im te faktury do rozliczenia wyjazdu i niech się same z tym bujają.

      Pozwodzenia :)
      • flamengista a nie pomyślałaś... 11.03.09, 09:26
        że Koleżanka jak dostała grant, to pieniądze wpłynęły na konto uczelni.

        Jak wpłynęły na konto, to zamieniono je po kursie 3,8 za €.

        Teraz Koleżanka - nie wykorzystawszy całej delegacji, musi ją zwrócić. A skoro
        uczelnia rozlicza się z grantu w euro, to na realizatora grantu spada ryzyko
        kursowe...

        Dla nich to jest logiczne, choć dla nas - niesprawiedliwe. Obawiam się, że żaden
        rektor, dziekan ani promotor nie załatwią sprawy. Tu chodzi o PROCEDURY i nikt
        nie chce dostać po siedzeniu...
        • niiikaa Re: a nie pomyślałaś... 11.03.09, 10:18
          Owszem pomyślałam o takim rozwiązaniu ale:

          joannah31 napisała:

          >Na moje pytanie o różnice kursowe, Panie
          odpowiedziały chórem że Uni zwraca z puli euro kupionej dawno temu i
          właśnie po takim kursie. Nikt nie umiał mi wyjaśnić, dlaczego np.
          nie po kursie w dniu wyjazdu.<

          Z tego nie wynika, że podstawą rozliczenia wyjazdu jest kurs wymiany z dnia kiedy Uniwerek wymienił pieniądze z grantu. Wynika natomiast typowe dla kwestur "a bo tak" i tupnięcie nóżką.
    • flamengista to zjawisko powszechne 11.03.09, 09:22
      choć oczywiście nie normalne. Ten sam problem mam na swojej uczelni, a jestem
      etatowym pracownikiem - nie doktorantem.

      Zakładanie z własnych pieniędzy to norma, a uczelnia wraca kiedy się jej podoba.
      Najczęściej po miesiącu, czasem i później. Nigdy nie wiadomo dlaczego. Na ogół
      po kursie z dnia, w którym uczelnia wraca pieniądze, co oznacza że raz zyskuję,
      innym razem - tracę.

      Ostatnio toczyłem boje o rezerwację hotelu - oczekiwano, że zapłacę za nie z
      własnych pieniędzy. Okazało się, że uczelnia nie ma karty kredytowej (!). A
      chodziło o ok. 1000 USD.

      Z grantu nie da się wypłacić delegacji "do przodu", więc do niektórych
      konferencji dopłacam. Dopłacam też wszędzie tam, gdzie trzeba wizę - nie da się
      sfinansować ich z pieniędzy grantowych.

      Tyle że to się zdarza nie tylko na polskich uczelniach. Biorę udział w projekcie
      unijnym, w którym ciągle za coś płacę z własnej kieszeni, następni wypełniam
      skomplikowany formularz a potem czekam miesiąc-dwa na kasę. A bilety lotnicze
      kosztują sporo. Projekt koordynują Włosi, co wiele tłumaczy.

      Jedyny przypadek, w którym słyszałem o sprawnych procedurach w tego typu
      wypadkach to casus kanadyjski. Ale koledze biorą na wstępie 30% grantu jako
      prowizja. Mi z grantu pobrano ok 20%.
      • dr_pitcher Re: to zjawisko powszechne 12.03.09, 03:11
        Cytuje:
        >Jedyny przypadek, w którym słyszałem o sprawnych procedurach w tego typu
        >wypadkach to casus kanadyjski. Ale koledze biorą na wstępie 30% grantu jako
        >prowizja. Mi z grantu pobrano ok 20%.

        Nie do konca - te 30% to tzw "overhead" - koszta administracji (swiatlo,
        sekretarki, telefony etc), ktore instytucja dostaje od grantora (ale jest to 30%
        powyzej sumy grantu, a nie sciagane z grantu). Co do zwrotu kosztow - to nie
        zalezy od instytucji ale od tego ktom ma grant (czyli szefa). Zwrot trwa tydzien
        - dwa podpisy i koniec.
        • flamengista jak zwał tak zwał 12.03.09, 08:36
          Tak czy siak jest to 30%, które TEORETYCZNIE mogły być wykorzystane w grancie.

          Różnica między nami a zachodem jest taka, że tam za tą prowizję badacz ma prawo
          oczekiwać sprawnej obsługi - i ją otrzymuje.

          Natomiast u nas wychowana w PRLu administracja nie zrobi nic, jeśli się jej nie
          będzie odpowiednio długo naciskać. Są oczywiście chlubne wyjątki (głównie młode
          osoby), ale system właśnie tak działa.
        • dala.tata Re: to zjawisko powszechne 12.03.09, 09:01
          w UK overheads dochodza do 45 proc.
    • tocqueville Re: rozliczanie delegacji zagranicznych na Uwr. 11.03.09, 09:35
      ja kiedyś na takim przeliczaniu (ae dotyczyło funta) "zarobiłem" ok. 1000 zł -
      ty tracisz 1000 zł jak widać wszystko zalezy na jaki kurs się trafi
    • charioteer1 Re: rozliczanie delegacji zagranicznych na Uwr. 11.03.09, 12:03
      Dla mnie to granda i nie rozumiem, o czym piszecie. Wyjezdzam, to biore zaliczke
      w walucie kraju, do ktorego jade, zgodnie ze stawkami delegacji okreslonymi
      przez jakies tam przepisy. Po powrocie rozliczam sie z delegacji na podstawie
      faktur - rozniez w walucie, nie w zlotowkach. Nie ma znaczenia, czy wyjazd jest
      finansowany z grantu, czy przez instytut.
      • joannah31 Re: rozliczanie delegacji zagranicznych na Uwr. 11.03.09, 12:09
        MIeszkasz w raju? Bo na pewno nie w Polsce...:-P
        • charioteer1 Re: rozliczanie delegacji zagranicznych na Uwr. 11.03.09, 12:10
          W Polsce...
          • joannah31 Re: rozliczanie delegacji zagranicznych na Uwr. 11.03.09, 12:13
            W takim razie pozostaje tylko pozazdrościć...
        • flamengista no ale... 12.03.09, 08:38
          fakt, przy delegacjach dostawałem zazwyczaj walutę obcą do ręki.

          Problem w tym, że jeszcze nigdy nie przytrafiało mi się zwracanie nie
          wykorzystanej delegacji;) Ale pewnie musiałbym wracać w walucie obcej.
      • biolog_teoretyk Re: rozliczanie delegacji zagranicznych na Uwr. 11.03.09, 12:43
        U mnie wygląda tak samo. Rok temu Niemcy (jako doktorant), w tym roku Leeds (jako pracownik). Przed wyjazdem kasę mam już w rękach (diety, hotel), wcześniej kupowane są bilety (autobus, samolot). Po powrocie rozliczenie na podstawie faktur. Wkład własny przed wyjazdem: 0zł.
Pełna wersja