Dodaj do ulubionych

Monografia do habilitacji

30.03.09, 22:22
Dwa problemy:
1. Mam obecnie dużo pomysłów na artykuły podejmujące problem X.
2. Podstawą habilitacji powinna być monografia. Pisanie takiej monografii
zajęłoby mi 2-3 lata.
- mam dylemat: czy koncentrować się na pisaniu artykułów czy poswięcić się
monografii.
i w związku z tym pytanie:
Czy monografia stanowiąca podstawę habilitacji, może być zbiorem tekstów
wcześniej publikowanych (przynajmniej częściowo). Tzn. zbieram moje teksty na
problem X, dodaję część tekstów innych i wydaję pod wspólnym tytułem.
Jak to widzicie?
Obserwuj wątek
    • charioteer1 Re: Monografia do habilitacji 30.03.09, 22:45
      Zwaz, ze na tym glownie uwalili Migalskiego.

      Z drugiej strony, zwyczaje sa rozne w roznych dyscyplinach. W niektorych
      dyscyplinach habilitacja sklada sie z calosci z opublikowanych artykulow, pisze
      sie do tego tylko wstep.

      Kolejna rzecz, na wiekszosci wydzialow istnieja dosc szczegolowe wymagania
      dotyczace tzw. dorobku - tzn. liczby publikacji poza monografia.
    • charioteer1 Re: Monografia do habilitacji 30.03.09, 22:56
      tocqueville napisał:

      > Tzn. zbieram moje teksty na
      > problem X, dodaję część tekstów innych i wydaję pod wspólnym tytułem.
      > Jak to widzicie?

      Monografia to monografia, a nie zbior tekstow. Musisz miec w tym chyba jakas
      spojna narracje.
    • charioteer1 Re: Monografia do habilitacji 31.03.09, 01:35
      Tocq, a powaznie, jezeli myslisz o ksiazce, to zacznij od napisania na kartce
      planu w punktach. Chocby same tytuly planowanych rozdzialow. Ten plan z czasem i
      tak znajdzie sie tam, gdzie jego miejsce, czyli w koszu, ale nie napiszesz
      ksiazki zaczynajac od pomyslow na artykuly.
      • tocqueville Re: Monografia do habilitacji 31.03.09, 09:50
        ale mam pomysł na książkę i plan wstępny zrobiony - tylko, że będzie ona bardzo
        czasochłonna i pewnie odciągnie mnie od innych działań naukowych - a przecież
        muszę się co roku wykazywać artykułami :)
        dlatego zastanawia mnie czy to, co będzie się składało na poszczególne rozdziały
        książki nie publikować wcześniej jako artykuły w czasopismach
          • dala.tata Re: Monografia do habilitacji 31.03.09, 11:29
            rok od obrony to swietny czas na planowanie hablitacji. juz sie wybyczyles po
            doktoracie, czas do pracy :-)

            a tak na powaznie, to ja naprawde mysle, ze im szybciej, tym lepiej, jelsi
            rzeczywiscie myuslisz o hablititacji. tyle ze ja bym nie myslal o tym, ze robie
            habilitacje, tylko o tym, ze chce napisac nastepna ksiazke.
          • ford.ka Re: Monografia do habilitacji 01.04.09, 20:05
            Rozwiązanie jest banalnie proste - do dorobku przesłanego do oceny
            nie włączamy artykułów, które znalazły się w habilitacji. To
            kandydat wybiera, co przedkłada do oceny, nie ma obowiązku pokazywać
            wszystko ;)
            • dala.tata Re: Monografia do habilitacji 01.04.09, 20:17
              no jasne. a tak w ogole to najlepiej chowac swoje cv i na hablitacje zlozyc swoj
              doktorat. dopoki habilitacja jest ocena dorobku, a tak powinno byc, nie mozna
              'ukrywac' czesci.

              to jest dla mnie rozwiazanie arcy-polskie. tu sie zalatwi, tu sie zachachmeci, i
              jakos to be, co?
                • ford.ka Re: Monografia do habilitacji - teraz do adepta 01.04.09, 21:59
                  Migalski właśnie zrobił po polsku - podał jako swój dorobek
                  wszystko, do czego kiedykolwiek rękę przyłożył (włącznie z wydanym
                  drukiem zapisem dyskusji kilku prawicowych "polityków", w której nie
                  brał sam udziału, ale napisał wstęp) - zapominając, że większość
                  tych dzieł pozlepiał z kawałków wcześniejszych. Pewnie się dala-
                  taty, biedaczek, zapytał, co ma zrobić...
                  Czyli w sumie tak - solidna książka i kilka-kilkanaście-
                  kilkadziesiąt sensownych publikacji od tej książki niezależnych.
              • ford.ka Re: Monografia do habilitacji 01.04.09, 21:53
                Jezu, co ty pieprzysz???
                Doktorat wpisujesz w inna rubryczke. Do habilitacji podajesz swoj
                dorobek, a nie bibliografie. To habilitant decyduje, co jest jego
                dorobkiem naukowym, a co nie jest. Jesli uwaza, ze cos, co wydal,
                niekoniecznie sie nadaje (bo jest popularno-naukowe albo z innej
                dziedziny albo z dowolnego innego powodu n.p. bo poklocil sie na
                smierc ze wspolautorem, nauka zna takie przypadki) albo z kazdej
                innej przyczyny dorobkiem nie jest, to nie podaje i koniec. Ocenie
                podlega dorobek przedstawiony do oceny. Jedyna osoba, ktora moze byc
                tu stratna to sam zainteresowany, bo z kazda "ukryta" pozycja
                dorobek mu sie zmniejsza. A ze wiekszosc wpisuje sobie absolutnie
                wszystko, bo niewiele ma do zaoferowania, to inna sprawa ;)
                Pogoda dzisiaj sliczna, zrob sobie wieczorny spacer, zonkile kwitna,
                moze powinienes sie na pare godzin oderwac od pracy i scigania
                polskich przywar ;)
                • dala.tata Re: Monografia do habilitacji 01.04.09, 23:03
                  no jak zwykle pieprze....moze nie rozumiem slowa 'dorobek', jednak wydawalo mi
                  sie, ze to slowo oznacza calosc pracy (po dokotracie) habilitanta. moze sie myle?

                  ford.ko, twoje zatroskanie moim dobrostanem jest wzruszajace.
                  • ford.ka Re: Monografia do habilitacji 01.04.09, 23:48
                    Nie oznacza. Habilitant ma pelna swobode w ustaleniu, co uwaza za
                    swoj dorobek a co nie. Jesli wytnie za duzo, stratny moze byc tylko
                    on, wiec kwestia jest moralnie neutralna.
                    Calosc pracy moze oznaczac niekoniecznie tanczenie nago przy rurze w
                    barze dla gejow na pelnym etacie ale n.p. referaty pisane na
                    konferencje organizowane przez jednostke macierzysta i publikowane
                    nastepnie w tomach konferencyjnych przez powyzsza. Bardzo chcialbys
                    sie czyms takim chwalic?
                    Na wypadek dalszych pytan - pracowalem w czterech miejscach, trzy
                    zrobily a przynajmniej probowaly mi zrobic taki numer.
                    • dala.tata Re: Monografia do habilitacji 02.04.09, 01:02
                      ford.ka jak zwykle pomocnie. tanczenie przy rurze.... ale rzeczywiscie nie
                      wszystkie wystapeinia umieszczam na cv. jednak nie umieszczam ich nie dlatego,
                      ze sa dublowaniem czegos (praktyka jest dla mnie dosc zalosna), ale dlatego ze
                      nie uwazam tego za wystarczajaco wazne, by o tym swiat informowac.

                      niech i tak bedzie: dorobek to to co habilitant uznaje za dorobek. jak pisze ten
                      sam tekst kilkukrotnie to nie umieszcza wszystkich wersji (nawiasem mowiac to
                      praktyka wspomnianej tutaj Wierzbickiej - ten sam tekst publikowala np. w 3
                      jezykach - pod innymi tytulami, o ile dobrze pamietam, bo nabralem sie na to
                      sciagajac te tkesty przez biblioteke - bardzo mi sie to nie podoba).
                      • charioteer1 Re: Monografia do habilitacji 02.04.09, 01:09
                        Tak, mnie to tez raz wkurzylo - nie Wierzbicka, inny autor, a tekst trudno
                        dostepny, tak ze nie bylo mowy o sciagnieciu przez biblioteke. Wreszcie po kilku
                        latach mi sie udalo to zdobyc i okazalo sie, ze ja to juz mam, tylko w
                        "ksiazkowej" wersji. Autor w ksiazce powolywal sie wprawdzie na ten tekst, ale
                        zapomnial wspomniec, ze go przedrukowuje zywcem.
                        • petrucchio Re: Monografia do habilitacji 02.04.09, 01:23
                          charioteer1 napisał:

                          > Tak, mnie to tez raz wkurzylo - nie Wierzbicka, inny autor, a tekst trudno
                          > dostepny, tak ze nie bylo mowy o sciagnieciu przez biblioteke. Wreszcie po kilk
                          > u
                          > latach mi sie udalo to zdobyc i okazalo sie, ze ja to juz mam, tylko w
                          > "ksiazkowej" wersji. Autor w ksiazce powolywal sie wprawdzie na ten tekst, ale
                          > zapomnial wspomniec, ze go przedrukowuje zywcem.

                          Ja kiedyś doznałem "tego okropnego uczucia deja vu", czytając artykuł wybitnego
                          i sławnego językoznawcy gruzińskiego (ale po angielsku, nie po gruzińsku) z roku
                          1997, "Language typology and linguistic reconstruction". Zacząłem szperać i
                          znalazłem artykuł z 1992, "Comparative reconstruction and typological
                          verification: The case of Indo-European". Nazwijmy pierwszy z nich A, a drugi B.
                          Pierwszy miał 9 stron, drugi 23. Dziewiętnaście akapitów (ok. sześciu stron
                          tekstu, czyli 66% A i 26% B) było identycznych lub minimalnie zmodyfikowanych
                          (np. inna interpunkcja) i oczywiście B nie zawierał odsyłacza do A. Szacunek do
                          tego pana straciłem w jednej chwili i nigdy nie odzyskałem.
                            • petrucchio Re: Monografia do habilitacji 02.04.09, 01:33
                              tocqueville napisał:

                              > "czytając artykuł wybitnego i sławnego językoznawcy gruzińskiego"
                              >
                              > o, ja też znam wybitnego gruzińskiego językoznawcę - ale on żył nieco wcześniej
                              > i miał także inne specjalizacje

                              :)

                              Gruzin Gruzinowi nierówny. Ten, o którym mówię, jest dziś
                              zagranicznym członkiem stowarzyszonym US National Academy of Sciences, honorowym
                              członkiem Linguistic Society of America, doktorem h.c. różnych zachodnich
                              uniwersytetów itp. Ale jakoś mam do niego mniej więcej taki stosunek, jak poeta
                              do dra Fella:

                              I do not love thee, Dr Fell,
                              The reason why I cannot tell;
                              But this I know, and know full well,
                              I do not love thee, Dr Fell.
                                • petrucchio Re: Monografia do habilitacji 02.04.09, 01:38
                                  tocqueville napisał:

                                  > no ale mój gruziński językoznawca jednak miał więcej tytułów
                                  > no i dodatkowo h=17

                                  No, mój Nagrodę Lenina też ma, a h=9, i to za samo językoznawstwo, ale nie
                                  sprawdzałem, ile by wyciągnął bez autoplagiatów.
                                  • ford.ka Re: Monografia do habilitacji 02.04.09, 10:49
                                    Obudzilem sie dzisiaj rano z taka oto cenna mysla: nadgorliwosc jest
                                    gorsza od faszyzmu. I druga mysl byla taka - dlaczego kolejne osoby
                                    na tym forum oczekuja od innych (osobiscie nieznanych) wylacznie
                                    nadgorszego?
                                    Dla mnie jest mozliwe, ze ow paskudny Gruzin mial swiadomosc, ze
                                    pierwszej wersji tego artykulu nie da sie znalezc, wiec kiedy
                                    pojawila sie mozliwosc przedruku, skorzystal z okazji i rozszerzyl
                                    go o to, co wymyslil w tzw. miedzyczasie. A o pierwszej wersji nie
                                    wspomnial, bo uznal, ze skoro nie ma tam nic wiecej niz w drugiej,
                                    nie ma sensu do niej odsylac. Bo jednak próba uzyskania dwóch stopni
                                    czy tytułów za ten sam dorobek to coś nieco innego niz publikacja
                                    rozszerzonej wersji swojej pracy (nie mam pojecia o kogo chodzi, ale
                                    z podanego opisu zupelnie nie wynika, ze chodzi o kogos, kto
                                    rozpaczliwie musi sobie watowac dorobek, bo go tak naprawde nie
                                    posiada, dlaczego wiec go o to oskarzac?). No i mogl zakladac, ze
                                    czytaja go ludzie inteligentni, ktorzy sami wpadna na to, ze we
                                    wczesniejszym artykule na ten sam temat bedzie mniej a nie
                                    wiecej... A kto nie wpadnie, sam sobie winie (i sam się ukarał,
                                    tracąc czas i środki na szukanie wcześniejszej wersji ;)
                                    Ze studiow pamietam niezbyt wyrazniej, ze niejaki Chomsky w zasadzie
                                    co roku wydawal nowa ksiazke, w ktorej doprecyzowywal co bardziej
                                    niezrozumiale elementy swoich teorii (jesli chodzi o mnie, niczym
                                    sie od siebie nie roznily, ale jesli robil to specjalnie dla mnie,
                                    to tracil cenny czas ;). Mial dac sobie spokoj po pierwszej, bo z
                                    publikacją jest jak z dziewictwem - do jednorazowego użytku?
                                    (Odpowiedz poprawna: on akurat tak ;)
                                    • petrucchio Re: Monografia do habilitacji 02.04.09, 11:12
                                      ford.ka napisał:

                                      > Obudzilem sie dzisiaj rano z taka oto cenna mysla: nadgorliwosc jest
                                      > gorsza od faszyzmu. I druga mysl byla taka - dlaczego kolejne osoby
                                      > na tym forum oczekuja od innych (osobiscie nieznanych) wylacznie
                                      > nadgorszego?

                                      Dlaczego tak myślisz? Od kolegów, zwłaszcza zasłużonych, oczekuję rzeczy jak
                                      najlepszych. Może nie wyłącznie, bo temu nikt nie sprosta, ale w każdym razie
                                      jak najlepszych jak najczęściej. Dlatego właśnie mnie boli, kiedy przyłapię
                                      takiego kolegę na prymitywnym i nieudolnie zamaskowanym oszustwie. I dlaczego
                                      "osobiście nieznanych"? Ja znam tego profesora osobiście.

                                      > Dla mnie jest mozliwe, ze ow paskudny Gruzin mial swiadomosc, ze
                                      > pierwszej wersji tego artykulu nie da sie znalezc, wiec kiedy
                                      > pojawila sie mozliwosc przedruku, skorzystal z okazji i rozszerzyl
                                      > go o to, co wymyslil w tzw. miedzyczasie.

                                      Da się znaleźć. Obie wyszły w zbiorach pokonferencyjnych opublikowanych przez to
                                      samo, bardzo renomowane wydawnictwo zachodnie. To nie był przedruk tylko nowy
                                      artykuł, na nowy temat, ale wykorzystujący verbatim dwie trzecie artykułu
                                      poprzedniego *bez podania źródła*. Cała nowość polegała na przetasowaniu
                                      akapitów i dodaniu paru przecinków. Czyli klasyczny autoplagiat, w 100% zgodny z
                                      definicją. Mam lepsze rzeczy do roboty, niż przeglądanie reszty jego dorobku,
                                      ale podejrzewam, że takiego watowania znalazłoby się więcej, i że ma to związek
                                      ze swobodnymi standardami etycznymi nauki sowieckiej i postsowieckiej.

                                      > Ze studiow pamietam niezbyt wyrazniej, ze niejaki Chomsky w zasadzie
                                      > co roku wydawal nowa ksiazke, w ktorej doprecyzowywal co bardziej
                                      > niezrozumiale elementy swoich teorii (jesli chodzi o mnie, niczym
                                      > sie od siebie nie roznily, ale jesli robil to specjalnie dla mnie,
                                      > to tracil cenny czas ;). Mial dac sobie spokoj po pierwszej, bo z
                                      > publikacją jest jak z dziewictwem - do jednorazowego użytku?
                                      > (Odpowiedz poprawna: on akurat tak ;)

                                      Jakkolwiek oceniać Chomsky'ego, w każdym razie szczegółowych odsyłaczy do
                                      własnych wcześniejszych publikacji nigdy czytelnikom nie skąpił.
                                      • ford.ka Re: Monografia do habilitacji 02.04.09, 11:48
                                        To nie mial byc komentarz ad personam ale bardziej ogolny do roznych
                                        tutaj wypowiedzi. A teraz konkretniej.
                                        Nie bede sie jakos szczegolnie upieral, ze w tym konretnym wypadku
                                        mam racje, bo tekstow nie znam, a z tytulow widze wyraznie, ze nie
                                        jest to zaden przypadek. Nigdy nie przyszloby mi do glowy, zeby do
                                        nich siegnac. Und das ist auch gut so, jak mawiaja w Berlinie.
                                        I teraz mowie ogolnie, bo nie moge inaczej, skoro nie znam
                                        szczegolow. Dalej jestem sklonny w takich sytuacjach dawac
                                        oskarzonemu a benefit of doubt. Wolno wracac do raz opublikowanych
                                        tekstow, jesli uwaza sie je za wazne i wolno je poprawiac i
                                        rozszerzac, a kiedy sa juz "skonczenie doskonale" publikowac w
                                        formie ksiazki. Co to jest za "prymitywne i nieudolnie zamaskowane
                                        oszustwo" jesli kolejne teksty publikuje w powaznych wydawnictwach
                                        czy czasopismach? Kogo niby chcial oszukac, skoro pewnie starczy
                                        wpisac nazwisko w baze MLA, zeby to znalezc?
                                        > Jakkolwiek oceniać Chomsky'ego, w każdym razie szczegółowych
                                        odsyłaczy do własnych wcześniejszych publikacji nigdy czytelnikom
                                        nie skąpił.
                                        Przyznam, ze zawsze robilo to na mnie wrazenie chorobliwego
                                        narcyzmu ;)
                                        Idealizm nie jest moze tak grozny jak nadgorliwosc, ale tez
                                        klopotliwy.
                                        • adept44_ltd jeszcze inaczej 02.04.09, 12:29
                                          podobnie jak ford nie uważam, by trzeba było zakładać od razu, że przedruki mają
                                          pracować za autora, naprawdę nie wszyscy są tak paskudni :-); jest wiele
                                          sytuacji, jak pisałem, w których puszcza się wstępne wersje, żeby sprawdzić, jak
                                          to działa?, żeby pokazać, że temat jest w opracowaniu, żeby poddać się krytyce,
                                          w końcu, żeby wziąć udział w jakimś przedsięwzięciu i pewnie wiele innych...

                                          do tego dodam specyfikę dyscyplin, dało mi to już kiedyś do myślenia w związku z
                                          kłótnią z Chario, dzisiaj wziąłem sobie do ręki kilka książek językoznawczych,
                                          no i ok, to jest przedstawienie badań (może jest inaczej, więc tu ewentualnie
                                          czekam na sprostowanie), książka literaturoznawcze (pewnie nie każda) jest
                                          jednak narracją i tam coś się dzieje, mówiąc inaczej - całość nie równa się
                                          sumie części...; podobnie będzie pewnie u historyków.
                                          • charioteer1 Re: jeszcze inaczej 02.04.09, 12:46
                                            Adept,

                                            Po pierwsze, to ja sie z toba nie kloce. Przedstawiam swoje poglady i tyle.

                                            Po drugie, to ja sie tak za bardzo za jezykoznawce nie uwazam (wiem, wiem, ze
                                            moge tym kolegow lekko zaskoczyc...), ale to sa bardzo subtelne podzialy
                                            dyscyplinarne.

                                            Po trzecie, i to sie wiaze z tym, ze przypisujesz mnie do jezykoznawstwa, bo to
                                            jest temat, ktory ja podejmuje w dosc marginalny sposob w publikacji, ktora
                                            znajduje sie w tej chwili u wydawcy - jest tak, ze do podjecia pewnej
                                            problematyki dojrzewa sie dosc dlugo. Dlatego tez pisze sie cos, co jest
                                            finalnym produktem w momencie powstania, ale wraca sie do tego po kilku latach i
                                            podejmuje sie te sama tematyke w inny nieco, bardziej rozbudowany sposob. Stad
                                            sa wczesniejsze i pozniejsze wersje tego samego, ale z przedrukami to ma
                                            niewiele wspolnego. Wiec na razie nie wytlumacze ci, jak to jest z tym
                                            jezykoznawstwem, ale prawdopodobnie cos na ten temat za jakis czas jeszcze
                                            napisze. Na razie moge ci przeslac pdf-a z zaznaczeniem stron, na ktorych jest
                                            ta wersja beta moich pogladow w tej materii.
                                        • petrucchio Re: Monografia do habilitacji 02.04.09, 12:39
                                          ford.ka napisał:

                                          > Co to jest za "prymitywne i nieudolnie zamaskowane
                                          > oszustwo" jesli kolejne teksty publikuje w powaznych wydawnictwach
                                          > czy czasopismach?

                                          Możliwe, że sam nie zdawał sobie dobrze sprawy, że takie praktyki uchodzą za
                                          oszustwo poza granicami byłego ZSRR. Sam miałem do czynienia ze studentami z
                                          "innych kręgów kulturowych", uważających za coś normalnego produkcję kolaży z
                                          wycinków publikacji, na dokładkę cudzych ;)

                                          > Kogo niby chcial oszukac, skoro pewnie starczy
                                          > wpisac nazwisko w baze MLA, zeby to znalezc?

                                          Ale to było w czasach prehistorycznych, kilkanaście lat temu, kiedy nikomu
                                          jeszcze nie przychodziło do głowy wpisywać nazwiska do jakichś baz.
                                          • ford.ka Re: Monografia do habilitacji 02.04.09, 13:05
                                            ABELL stoi w Bibliotece Uniwersyteckiej, skocz na Ratajczaka,
                                            zobacz, od kiedy są tomy. Dawno tam nie zaglądałem, ale z podręcznej
                                            nie wypożyczają, a wszystkich chyba jeszcze nie ukradli.
                                            Bibliografia MLA wychodzi od 1920 - nie wierzę, żeby nawet w Gruzji
                                            mógł się trafić profesor, który nie wiedział o ich istnieniu ;)
                                        • dala.tata Re: Monografia do habilitacji 02.04.09, 15:07
                                          jako recenzent i naukowiuec ja ie jestem od benefit of the doubt. ty
                                          sobie rob co chcesz.od czasu kiedy jako mlody mgr zobaczylem te sama
                                          ksiazke pewnego polskiego psychologa wydana dwa razy pod roznymi
                                          tytulami (slowo w slowo) jakos mi sie nie chce dawac benefit of the
                                          doubt.

                                          fordzie.ka, daj sobie tez spokoj z pozycja tej malej biednej myszki
                                          z Polski, ktora potrzebuje zbiorwo tekstow, wydawanych w kolejncyh
                                          zbiorach. choc legalne to rzeczy mnie sie moga ie podobac. tobie sie
                                          podobaja, wiec zycze cie wielu kolejnycyh tomow typu: the best of
                                          ford.ka
                                          • ford.ka Re: Monografia do habilitacji 02.04.09, 16:27
                                            Hardcovery sa dla bibliotek. Jak autor jest znany, to za najwyzej
                                            rok bedzie paperback za 14,99, a na to Europe Wschodnia juz stac. A
                                            ksiazki kupuje sie w ksiegarni, chocby z takiego banalnego powodu,
                                            zeby ksiegarnie mogly istniec. Coś mi ta twoja nerwowość podpowiada,
                                            że zdecydowanie za rzadko zachodzisz do księgarni. Studentow nie
                                            lubisz, kolegow nie lubisz, konferencji nie lubisz, ksiegarni nie
                                            lubisz, chlopie, jak Ty sie musisz meczyc w tej robocie...
                                            Czy wydawanie zbiorowo tekstow mi sie podoba? Jest mi estetycznie
                                            obojetne - widze jednak dosc powodow, dla ktorych może miec sens, a
                                            skoro może, to zakładam, że ma, dopóki nie przekonam się, że jest
                                            inaczej. Tytuł ani nazwisko autora się tu nie pojawiło (nie mam
                                            pojęcia dlaczego), więc nie jestem w stanie stwierdzić, jaki to
                                            przypadek. Rzecz pewnie sprowadza sie do tego, co napisalem juz
                                            wyzej - to nie byla ksiazka dla Ciebie. Get over it. Poradniki dla
                                            matek karmiacych tez nie sa dla Ciebie, a chyba nie domagasz sie, by
                                            usunieto je ze wszystkich ksiegarni.
                                            Wolę zresztą tom zebranych artykułów jednego autora, które łączy
                                            jedna myśl i koncepcja, od zbiorówek o chwytliwym tytule i znanym
                                            nazwisku redaktora, gdzie każdy artykuł jest nowy, ale razem nic nie
                                            tworzą poza przekonaniem, że temat został odfajkowany.
                                            Dla mnie nauka to jest debata, w ktorej mozna powtorzyc cos, co sie
                                            wczesniej powiedzialo, jesli sie wierzy, ze ma to sens i mozna w ten
                                            sposob dotrzec do ludzi, dla ktorych moze to byc wazne, ciekawe i
                                            nowe. A że na sali jest dala-tata, który będzie potem zrzędził w
                                            barze, że już to słyszał w Kuala Lumpur? Na szczęście dala-tata nie
                                            jest jeszcze miarą wszechrzeczy.
                                            Sorry - po prostu nie kupuje Twojego podejscia do swiata: wszyscy sa
                                            zli, wszyscy chca mnie oszukac, wszyscy czyhaja na moja kase,
                                            wszyscy chca sobie tylko nastukac punktow bez wysilku, a czego nie
                                            da sie przeliczyc na punkty nie ma sensu ani wartosci. A juz
                                            zwlaszcza Polacy, wiadomo, daj Polakowi dwie metalowe kulki, to
                                            jedna zepsuje, a druga zgubi. Moze wlasnie dzieki takiej wizji
                                            swiata odniosles zyciowy sukces, ale jesli rzeczywiscie jestes taki,
                                            jak Twoja online persona, chyba wolalbym nie znalezc sie z Toba
                                            nigdy w jednym pomieszczeniu.
                                            Jako recenzent i naukowiec jestes od tego, zeby stwierdzic, czy
                                            kandydat powiedzial cos naprawde nowego i cennego, w tej kwestii nie
                                            ma miejsca na benefit of doubt, a nie od ustalania, ile razy i
                                            dlaczego to powtorzyl. To jest zadanie dla biografow kandydata,
                                            jesli sobie kiedys zasluzy na biografie. Nie musisz odwalac za nich
                                            roboty, chyba ze nie masz nic lepszego pod reka ;)
                                            • dala.tata Re: Monografia do habilitacji 02.04.09, 16:50
                                              widzisz drogi fordzie.ka, jak juz sie wypowiadasz na temat jakis, to choc miej
                                              pewnosc ze wiesz co mwoisz. otoz w takich wydawnictwach jak Sage, Routledge,
                                              Palgrave itp dzisiaj poza podrecznikami (czy tez ksiazkami ktore maja
                                              realistyczna szanse byc 'adoptowanymi' na kursie), wszystko wydaje sie w twardej
                                              oprawie. niestety. i tak jest od mniej wiecej konca zeszlej dekady.

                                              z wyjatkiem jednej wszystkie moje ksiazki wydano w twardej oprawie tylko. choc
                                              dwie z nich po 2-3 latach wydano w miekkiej oprawie, bo sprzedaly sie dobrze w
                                              twardej, biblioteki je kupily, wiec wydawca ma nadzieje, ze uda sie jeszcze
                                              troche spredac.

                                              nie rozumiem tego 'get over it'. myslisz ze ja cierpie? nie, jako recenzent
                                              profesur na przyklad pisze co o tym mysle i tyle.

                                              i prosze nie wkladaj mi w usta stwierdzen o wszystkich ktorzy chca mnie oszukac
                                              - to sa twoje wizje i frustracje, ktorych nei przekladaj na mnie.. poweidzialem
                                              o bardzo konkretnej ksiazce z bardzo konkterntymi tekstami, ktore kiedys
                                              czytalem pod innymi tytulami. to jest dla mnie oszstwo.

                                              jako recenzent jestem rowniez od tego, zeby dokonac oceny dorobku. jesli ktos
                                              podaje dwa artykuly o roznych tytulach, a jak, czytajac, widze ze to ten sam
                                              artykul, widze ze ten ktos mnei robi w buca. i tyle.

                                              jesli sobie przedrukowuje, bo chce zarobic, jego sprawa. mnie sie to moze ale
                                              nie musi podobac lub nie. jest to legalne i tyle. jako recenzent jednak znonw
                                              dokonuje oceny czy ktos ma trzy ksiazki czy moze jedna ksiazke a dwie skladajace
                                              sie z przedrukow. to sa zupelnie inne ksiazki.
                          • adept44_ltd Re: Monografia do habilitacji 02.04.09, 11:07
                            no widzisz... może bywa i inna logika tej sytuacji. ja nie mam wątpliwości w
                            przypadku demiurgów mnożących to samo pod różnymi postaciami, to jest naganne i
                            tak powstaje pseudodorobek, ale mogą być również inne powody i inne wykonania.
                          • adept44_ltd Re: Monografia do habilitacji 02.04.09, 11:14
                            ja mam teraz tak, że mniej więcej od 7 lat piszę książkę i ona jest o klasyku,
                            ale zupełnie inaczej niż dotąd pisano, to, co powstaje - testuję: na
                            konferencjach, w pismach, to cały czas się jakoś zresztą rozrasta, a nawet
                            zmienia. I oczywiście odnotuję w aneksie bibliograficznym, ale jednak zależy mi
                            na całości (pragmatycznie, w związku z siłą rażenia, która jest większa w
                            przypadku książki niż artykułu).
        • petrucchio Re: Monografia do habilitacji 01.04.09, 21:53
          tocqueville napisał:

          > dlatego zastanawia mnie czy to, co będzie się składało na
          > poszczególne rozdziały książki nie publikować wcześniej jako
          > artykuły w czasopismach

          Niech cię ręka boska broni, Tocq. Przecież to pierwsza rzecz, do jakiej z
          obowiązku przyczepi się każdy recenzent twojego dorobku. Jeśli powtórzysz więcej
          niż 20% tego samego materiału w dwóch różnych publikacjach, zarzucą ci autoplagiat.
          • ford.ka Re: Monografia do habilitacji 01.04.09, 22:07
            Kurcze, chyba z roboty dzisiaj nie wyjde.
            Autoplagiat jest wtedy (tak samo jak w przypadku plagiatu), kiedy
            drukuje sie to samo jako nowe i nie podaje sie w jednoznaczny sposob
            zrodla i dotyczy to tekstu nie pomyslu czy koncepcji. To nie jest
            tak, ze kiedy Eistein powtorzyl publicznie, ze e=mc2 to go zaraz
            rozstrzeliwali jako plagiatora i zakale nauki. Wielu jest takich,
            ktorzy potrafia w kazdym artykule pisac o czyms zupelnie innym,
            slowem nie wracajac do tego, co juz stwierdzili wczesniej?
            Jesli na poczatku ksiazki jest napisane wyraznie drukowanymi
            literami "wczesniejsza wersja rozdzialu 1 ukazala sie drukiem w The
            Nature, czesci rozdzialow drugiego i trzeciego publikowane byly w
            The Scientist itd itp autor serdecznie dziekuje wydawcom ww
            czasopism za zezwolenie na ich ponowna publikacje" to nie jest zaden
            autoplagiat, a jak sie recenzent przyczepi, to znaczy, ze malo w
            zyciu ksiazek przeczytal. Czy moze tylko w mojej dzialce tak sie
            robi?
            • rysiek_1 Re: Monografia do habilitacji 01.04.09, 22:16
              Oczywiscie masz racje; wielu tak robi i nie ma w tym nic zlego.

              Przy okazji, nie rozumiem tego podzialu, o ktorym tu sie mowi: ksiazka
              a dorobek. Przeciez jesli ktos ma ksiazke, to jest to czesc jego
              dorobku. Mowienie "ksiazka a oprocz tego dorobek" jest troche bez
              sensu.
                • ford.ka Dla porządku 01.04.09, 23:59
                  Sorry - książka Migalskiego nie miała większego związku z jego
                  dorobkiem. Książka była o partiach i systemie partyjnym w Czechach,
                  a dorobek o naszym radosnym grajdołku, choć częściowo właśnie w
                  Czechac go publikował. Ponoć była przy okazji zwyczajnie słaba, ale
                  tylko relata refero, bo nie czytałem. Zarzut autoplagiatów dotyczył
                  jego dorobku t.j. innych książek i artykułów.
                    • ford.ka Mówisz, masz 02.04.09, 00:43
                      Sprawdziłem:

                      prac.us.edu.pl/~europa-srodkowo-wschodnia/migalski.html
                      Wśród artykułów są dwa (albo ten sam dwa razy) porównujące system
                      partyjny w Polsce i Czechach, które sądząc z identycznego tytułu,
                      był wstępną wersją książki. Tyle że artykuł ma stron 61 a książka
                      405, więc coś musiał dopisać - być może na podstawie innych
                      artykułów o Polsce. Czyli nie prawdopodobnie masz rację.
                      Swoją drogą artykuł już zniknął z sieci, ale miałem wątpliwą
                      przyjemność przeczytać go, jak jeszcze wisiał (chciałem sprawdzić,
                      czy Migalski to rzeczywiście taka lebiega, a więcej nie było w
                      sieci) na stronie pisma netowego z Kolina, więc jeśli książka jest
                      podobna, to zdecydowanie nie będę jej czytać.
                      Z ciekawostek dodam, że czeska wikipedia hasło o edukacji w Kolinie
                      (30 tys. mieszkancow) zaczyna słowami: Vyšší školství v Kolíně
                      prakticky nenajdeme, dodając jednak, ze miesci sie tam Academia
                      Rerum Civilium – Vysoká škola politických a společenských věd, która
                      na swojej stronie oznajmia z dumą, że jest první vysokou školou v
                      kolínském regionu ale potem dodaje skromnie, że ma status soukromá
                      vysoká škola neuniverzitního typu (dla lingwistycznych nieuków:
                      prywatna WSZ). Ale link do czasopisma Societas niestety już nie
                      dziala. Kto nie wierzy, niech sprawdzi: www.vspsv.cz/
                      Jak ktoś publikuje kawał swojej habilitacji w piśmie netowym takiej
                      uczelni, a potem podaje to w swojej oficjalnej bibliografii, to już
                      tylko za to należało odmówić habilitacji ;)
              • charioteer1 Re: Monografia do habilitacji 01.04.09, 22:27
                rysiek_1 napisał:

                > Przy okazji, nie rozumiem tego podzialu, o ktorym tu sie mowi: ksiazka
                > a dorobek. Przeciez jesli ktos ma ksiazke, to jest to czesc jego
                > dorobku. Mowienie "ksiazka a oprocz tego dorobek" jest troche bez
                > sensu.


                Art. 16. ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym:

                Do przewodu habilitacyjnego może być dopuszczona osoba, która posiada stopień doktora i uzyskała znaczny dorobek naukowy lub artystyczny, a ponadto przedstawiła rozprawę habilitacyjną.


                Jest dorobek _i_ rozprawa, czyli ksiazka lub odrebny cykl artykulow:


                Art. 17 ust. 2.

                Rozprawę habilitacyjną może stanowić powstałe po uzyskaniu stopnia doktora dzieło, opublikowane w całości lub zasadniczej części, albo jednotematyczny cykl publikacji.
                • ford.ka Re: Monografia do habilitacji 02.04.09, 00:15
                  Z tego nic nie wynika - można przecież stwierdzić, ze dwie książki
                  to jest dorobek a cykl sześciu artykułów, które wiążą się w całość
                  to rozprawa. Tak naprawdę decyduje lokalny uzus, więc wiele z tej
                  debaty nie wyniknie. Jednym z celów proponowanej reformy było
                  stworzenie jednolitej normy dla wszystkich.
            • petrucchio Re: Monografia do habilitacji 01.04.09, 22:22
              ford.ka napisał:

              > The Scientist itd itp autor serdecznie dziekuje wydawcom ww
              > czasopism za zezwolenie na ich ponowna publikacje" to nie jest zaden
              > autoplagiat, a jak sie recenzent przyczepi, to znaczy, ze malo w
              > zyciu ksiazek przeczytal. Czy moze tylko w mojej dzialce tak sie
              > robi?

              Nie mówię ani o ponownej publikacji artykułu za zgodą wydawcy, ani o drugim
              poprawionym wydaniu książki, ani o zacytowaniu kilku akapitów z własnego
              artykułu we własnej książce (oczywiście z odsyłaczem: (Tocqueville 2008: 29-30).
              Mówię o skompilowaniu książki habilitacyjnej z uprzednio opublikowanych
              artykułów lub ich obszernych fragmentów. Tego
                • charioteer1 Re: Monografia do habilitacji 01.04.09, 23:28
                  Ostroznie z takimi uogolnieniami. To wszystko zalezy od dyscypliny, a obyczaje
                  nawet w pokrewnych dyscyplinach moga byc bardzo rozne.

                  Jezeli ktos chce robic ksiazke habilitacyjna z przedrukow, to nie widze
                  najmniejszego sensu w robieniu ksiazki. Spinacz wystarczy, ewentualnie skoroszyt.

                  To jest takie publikowanie dziel zebranych za zycia, z przedmowa autora.
                  Zdarzaja sie takie przypadki w literaturze, ale zwyczaj raczej niezbyt godny
                  ciagania pod strzechy.
                  • dala.tata Re: Monografia do habilitacji 02.04.09, 00:57
                    ano wlasnie. nie tylko przy habilitacjach, ale ogolnie ksiazki-przedruki to dla
                    mnie dosc zalosny sposob na pomnozenie dorobku (nawet jesli wszystko jest lege
                    artis). nawiasem mowiac coraz czesciej sie spotykam z tym nawet wsrod ludzi,
                    ktorych szanuje. nagle jest ksiazka, nowy tytul, juz chce kupic, a tu sie
                    okazuje ze to przedruk wczesniejszych artykulow plus 1 dotychczas
                    nieopublikowany. dla mnie to takie pol-oszustwo. kwestia smaku.


                    charioteer1 napisał:

                    > Jezeli ktos chce robic ksiazke habilitacyjna z przedrukow, to nie widze
                    > najmniejszego sensu w robieniu ksiazki. Spinacz wystarczy, ewentualnie skoroszy
                    > t.
                      • dala.tata Re: Monografia do habilitacji 02.04.09, 10:44
                        no wiec dam przyklad: ostatnio widzialem nowa ksiazke czlowieka kotrego
                        uwielbiam czytac. no to rzucilem sie na nia, bo to gratka, od dawna ksiazki nie
                        opublikowal. po kupnie ksiakzi okazalo sie ze ja to wszystko znam, bo to sa
                        przedruki (zaznaczone a jakze, w kazdym poszczegolnym rozdziale, ktory ma inny
                        tytul niz oryginaly, bo pozmienial pare akapitow). to jest dla mnei oszustwo. ja
                        sie nabralem na nowa ksiazke, to co dostalem to odgrzewane kotlety.
                        • ford.ka Re: Monografia do habilitacji 02.04.09, 11:03
                          Świnia ten autor. A przecież wystarczyło dać dużymi literami na
                          okładce "It's NOT for dala.tata!!!".
                          Bo to nie jest książka dla Ciebie, tylko dla mnie i wszystkich tych,
                          ktorzy nie maja dostepu do wszelkich mozliwych baz artykulow i
                          bibliograficznych, a ksiazke sa sobie w stanie kupic.
                          Boje sie nawet podpowiedziec, ze facet moze byc dumny z tego, co
                          zrobil i uwaza, ze tworzy to jakas spojna calosc, ktora nalezy
                          czytac jako calosc, a nie pojedyncze artykuly. Eeee, nie, przeciez
                          to lingwista, a dla takich licza sie wylacznie punkty i the least
                          publishable unit, no i wszystko, co wymysla, ma termin przydatnosci
                          do spozycia krotszy niz serek homo.
                          Na przyszlosc sprobuj przed kupieniem ksiazki zapoznac sie ze spisem
                          tresci. Pomaga!
                          • dala.tata Re: Monografia do habilitacji 02.04.09, 14:55
                            ford.ka jak widze wali miedzy oczy. no wiec ja na spokojnie
                            odpowieadam: zapoznalem sie ze spisem tresci i byly to teksty
                            kotrych nie znalem. no to kupilem. jako ze kupilem na amazonie to
                            zagaldanc do kazdego z tekstow mi sie nie udalo.

                            wiem, wiem, zadne tlumaczenie: ksiazki kupuje sie w ksiegarniach, a
                            autor na pewno myslal o tych wszystkch biedakach z europy
                            wschodniej, ktorzy nie maja dotepu do jego arytkulow, ale kupia
                            sobie jego ksiazke, w cenie przystepnej 50 funtow, w twardej oprawie.

                            pierpszysz fordzie.ka. nadgorliwosc w nauce nie jest gorsza niz
                            cokowliek. nadgorliwosc jet dobra. standardy sa z nadgorliwosci, a
                            nie pieprzenia o tym, ze tu jeden artykulik, tu potem drugi pod
                            innym tytulem, a punkty leca. moze dla ciebie to fajny sosob, dla
                            mnie nie. jak by powiedzial adept: de gustibus....
                          • ford.ka Re: Monografia do habilitacji 02.04.09, 12:37
                            Tak mi coś chodziło po głowie i w końcu udało mi się te myśli
                            zwerbalizować.
                            Te narzekania petrucchia i dala-taty na wielkich autorów, którzy
                            ich "oszukali" to ja już wiele razy słyszałem od fanów różnych
                            piosenkarzy i zespołów. "Madonna mnie oszukała - na tej składance
                            miały być dwie nowe piosenki, ale to są tylko nagrania koncertowe,
                            które i tak mam już na butlegach!". "Mieli wydać nową płytę, a to
                            przecież są tylko nagrania ze stron B singli!" This is show
                            business, boys. Get used to it or get a life! Nie wszyscy czytelnicy
                            zachowuja sie jak fani, ktorzy musza miec absolutnie wszystkie
                            produkcje swoich idoli, zeby móc potem narzekac, ze za ciężkie
                            pieniądze dali sobie po raz piaty wcisnac to samo jako "Not-Quite-
                            the-Same Hip Remix XXVII".
                            A narzekania dala-taty wynikają po części z tego, że żyje w świecie,
                            w którym jedyną miarą i motywacją pracy naukowej stały się punkty, a
                            w istnienie innych swiatów nie wierzy. Nie przychodzi mu do głowy,
                            że ktoś może uważać swoją pracę za na tyle ważną, że zrobi wiele, by
                            dotarła do jak najszerszej grupy odbiorców i w tym celu dopilnuje,
                            zeby rozproszone artykuly wyszly w formie ksiazki, wzglednie zeby
                            ten sam artykul ukazal sie w innym jezyku, formie czy miejscu. Albo
                            powroci do niego po kilku latach i wznowi, bo ma nowe dane lub
                            zmienil zdanie w jakiejs kwestii i chce wczesniejsze wydanie
                            zastapic nowym, ktore uwaza za aktualne (przypadek Chomsky'ego). Ale
                            przecież za ksiazke nie ma punktow, wiec po co komu ksiazki? A jak
                            jeszcze nie daj Boze taki ktoś sprobuje swoje odkrycia
                            spopularyzowac jak jakas Deborah Tannen (h 39)... Tfu! Na stos z
                            babą!