mam doła... macie jakieś rady?

29.04.09, 19:28
Tak mi się w życiu ułożyło, że uczę przedmiotów związanych z szeroko pojętą
informatyką i komputerami, ale nie w politechnice. Z roku na rok obserwuję
rzeczy coraz straszniejsze, a w tym roku dopadł mnie dół straszny i nie wiem,
jak z niego wyjść. Opcją jest odejście z uczelni, ale to żadna opcja, bo
kocham to, co robię. W czym problem? W poziomie...

Wydaje się, że 19-20 latkowie przychodzący na studia są:
a) jako tako obeznani z podstawami obsługi komputera;
b) j.w. z robieniem notatek - gdy się im dyktuje;
c) j.w. z myśleniem, gdy się ich prowadzi za rękę.
I rzeczywiście - wydaje się...

Od końca: 10 zajęcia w semestrze - proszę, by pobrali ze strony www plik XXX
(robili to przez 8 wcześniejszych zajęć). Większość używa IExplorera, który ma
zabezpieczenia - na górze okna pojawia się żółty pasek z informacją o
blokadzie i że trzeba na nim kliknąć, by pobrać plik. Studenci (9 raz) nie
wiedzą, co robić - zamykają okno IE i/lub krzyczą, że im strona nie działa...
Czasem zdarza się, że certyfikat bezpieczeństwa strony wygasa. I przez kilka
tygodni słyszę "proszę pana! ta strona nie działa!" - nikt nie czyta
komunikatów na ekranie, a jak już komuś uda się przeczytać - nie rozumieją, co
czytają... Problem powtarza się co zajęcia, mimo moich tłumaczeń. Czasem mam
ochotę odłączyć myszkę od komputera i w kogoś rzucić...

Notatki. Po 10 razy pytam na zajęciach, czy coś powtórzyć, czy ktoś ma jakieś
pytania. Zapada cisza. W końcu, na 7 spotkaniu udaje mi się ich nauczyć, że
cisza to nie jest odpowiedź. Notatek nadal nikt nie robi (albo 1 osoba na 15
obecnych). Potem mówię, że na zaliczeniu można mieć własne notatki. Wtedy
niektórzy próbują je robić, ale to wymaga ode mnie wooolneeego dyktowania i
podkreślania, co trzeba zapisać, a czego nie.

Jakieś laborki z excela, accessa, podstaw robienia stron internetowych,
e-commerce, czegokolwiek - "ale wie pan, ja tego nie rozumiem", "a ja nie
lubię komputerów", "ale po co nam toooo?" więc pytam - czego byście państwo w
takim razie chcieli się uczyć? "Worda!". Pytam - kto miał worda w szkole?
Reakcje są 2: albo wszyscy, albo nikt. Dobrze, proszę przygotować dokument -
podanie o YYYY. I tu nieważne, czy ktoś miał Worda, czy nie - leżą!
1. gramatyka, ortografia, interpunkcja - ZERO!
2. równanie tekstu, np. data po prawej stronie - SPACJAMI!
3. dlaczego nie ma polskich liter? "a jak się je robi?"
4. proszę wejść na stronę www.www.pl - www.google.pl i wpisują w niego adres
strony (której tam nie ma) "proszę pana, takiej strony nie ma!"
5. proszę wejść na stronę strona.strona.pl - wpisują:
www.strona.strona.pl (serwer tego nie obsługuje) - "proszę pana, takiej strony
nie ma!"

Były święta, widzimy się po dwóch tygodniach. Mógłbym zacząć zajęcia od
pierwszego spotkania...
Gdy wymsknie mi się "iloczyn kartezjański", "złoty podział odcinka", "macierz"
- albo zdziwienie, albo strach w oczach...
Gdy ktoś mi krzyczy, że jest humanistą i na komputerach się nie zna i znać nie
będzie - gdy zrobi jakiś błąd w pisaniu albo w mówieniu - poprawiam go/ją i
słyszę "ale ja mam dysleksję/dysgrafię" albo "ale pan się czepia".

O konsultacjach przypominają sobie po 1. oblanym terminie.

Po latach prowadzenia zajęć zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem nie pora
zmienić pracę... :( Olać to? Robić zaliczenie z pasjansa? Kazać napisać esej i
nie sprawdzać ortografii, interpunkcji, gramatyki ani wartości merytorycznej?
Bo robienie jakiegoś zaliczenia czy projektu w accessie, excelu, czymkolwiek
to już w ogóle porażka...

Z 100 studentów w tym semestrze, z którymi mam zajęcia, najchętniej wywaliłbym
ze studiów jakieś 70-80 osób :( Czy to moja wina, czy porażka systemu?

Zresztą - nieważne. Doradźcie tylko, proszę, co zrobić by zostać w uczelni, a
mniej się tym przejmować i żyć sobie spokojnie bez stresu.
    • herrrkagan Re: mam doła... macie jakieś rady? 29.04.09, 19:40
      Odpusc sobie. Zrozum, ze uczelnia ci placi za przychodzenie na
      zajecia, a nie za nauczenie kogokolwiek czegokolwiek. Ja to
      zrozumialem juz bardzo dawno temu, wiec nie mam takich frustracji,
      jak ty. A poza tym, jak wiadomo, wyjezdzam wkrotce na Zachod
      (Unii)...
      Trzymaj sie wiec, nie daj sie i zluzuj sie!
      Pozdr. :)
      Kagan
      lech.keller@gmail.com
    • original_hmm Re: mam doła... macie jakieś rady? 29.04.09, 19:43
      Zapomniałem:
      -materiał okrojony w stosunku do ostatnich lat - "aż tyle musimy umieć?";
      -zero czytania jakichkolwiek komunikatów na ekranie - "proszę pana! coś mi
      wyskoczyło!";
      -6 zajęcia - proszę zamknąć i zapisać plik. "proszę pana, on pyta, czy zapisać.
      zapisujemy?"
      -5 zajęcia - za tydzień sprawdzian z 3 ostatnich. "proszę pana, czy możemy
      zrobić jakąś powtórkę?" ale przecież nie mieliście państwo żadnych pytań, gdy
      pytałem... "no taaak, aleeee..."
      -"ale ja nie mam w domu accessa". będąc naszym studentem, może go pani pobrać za
      darmo - trzeba się zarejestrować..... "ahaaa..." następne zajęcia, ta sama osoba
      "a co, jeśli ja nie mam accessa?"
      -polecenia zapisane na kartce/bądź w pliku. z komentarzami. "proszę pana, ale ja
      nie rozumiem. jak jest wartość brutto, to z vatem, czy bez?"
      -proszę policzyć wartość rabatu 10% od podanej kwoty: KWOTA-10%. ale 10% z
      czego, pytam. cisza. kto wie jak to zapisać, pytam. ktoś wreszcie mówi:
      KWOTA-0,1*KWOTA. brawo! to jeśli kwota wynosi 100pln, to ile wynosi rabat?
      chwila ciszy... 110!
      -wartość bzwzgl. z 11/7 = -11/7
      -"proszę pana! czemu nie mogę wpisywać liczb?" (klawiatura numeryczna wyłączona)
      -teraz proszę nacisnąć lewy przycisk myszy na ikonce takiej i takiej. "mi nie
      działa!" proszę pokazać. panienka naciska prawy przycisk - pojawia się menu
      podręczne. a który przycisk pani naciska? "no lewy!" na pewno? "nie wiem".
      -9 zajęcia z excela, przez 2 ostatnie była w kółko funkcja jeżeli. wszyscy
      trzaskają (hmm...) oprócz jednej panienki. tłumaczę jej. kiwa głową, że już
      rozumie. po 15 minutach nadal nic. tłumaczę jej. kiwa głową. 5 minut później
      patrzy na mnie i z rozbrajającą szczerością "ale wie pan, ja jestem blondynką".
      -1 zajęcia - kto ma komputer i używa? wszyscy. koniec zajęć - proszę wyłączyć
      komputery. student - naciska power i krzyczy "mi się nie chce wyłączyć!"
      • herrrkagan Re: mam doła... macie jakieś rady? 29.04.09, 19:47
        Wyglada mi na to, ze jestes treserem malp w cyrku. Ciekawy to zawod,
        nie powiem...
        • original_hmm było o laborkach - teraz wykłady 29.04.09, 20:01
          Z całego roku (>100 osób) przychodzi 5-6 to już norma, więc nic nie mówię, taki
          urok wykładów. Notatki robią 2-3, reszta chce slajdy z prezentacji. OK.
          Egzamin - 3 osoby zdają w pierwszym terminie. "Ale tego nie było na slajdach!"
          Wiem, ale było na wykładzie. "Ale ja myślałem, że to tylko ze slajdów" A po co
          pan w ogóle myślał, skoro na 1. wykładzie było wyraźnie powiedziane, że egzamin
          jest z wykładów, a nie ze slajdów? Tu myśleć nie trzeba było, tylko słuchać. "No
          tak, ale ja nie byłem" A czy to moja wina?

          Seminarium.
          Proszę poprawić - tak się nie robi podpisów pod rysunkami i tablicami (tu
          następuje dokładne tłumaczenie). Następna wersja pracy - w tym jednym miejscu
          poprawione, w pozostałych - nie. Dlaczego? "Przecież nie mówił pan, że wszędzie
          mam poprawić".
          Merytorycznie - null. Badania? Statystyka? A co to? Źródła? A po co?

          Najgorsze, że to kwestia ostatnich 2-3 lat. Wcześniej tego nie zauważyłem/nie
          odczułem. A może jednak było inaczej? Coś się zmieniło?
          • em_i3 Re: było o laborkach - teraz wykłady 29.04.09, 21:24
            O matko! Lepiej mi się zrobiło od razu.
            Przynajmniej nikomu krzywdy nie zrobią. Ja uczę przyszłych lekarzy i strasznie
            się boje, że kiedyś będą mnie niektórzy może leczyć. Brrrr
            • herrrkagan Re: było o laborkach - teraz wykłady 30.04.09, 10:42
              Nie martw. Panstwowa sluzba zdrowia wkrotce w Polsce samozlikwiduje
              sie, pod oswieconymi rzadami PoPiSu, a dla tego 1%, ktorego bedzie
              stac na prywatne leczenie sie, to sprowadzimy lekarzy z Ameryki...
          • pr0fes0r Re: było o laborkach - teraz wykłady 29.04.09, 22:29
            Jeśli możesz sobie na to pozwolić - oblej 80%, od razu Ci ulży. Uczelnia
            prywatna, państwowa, czy nie doczytałem ;)?
            • herrrkagan Re: było o laborkach - teraz wykłady 30.04.09, 10:45
              A mnie nie bawi oblewanie studentow. Ci wykladowcy, ktorzy
              lubia oblewac studentow, to sa na ogol mocno zakompleksieni
              osobnicy, z kompleksem nizszosci
              ... A wiem cos na ten temat,
              bowiem dwa piewsze lata studiowalem na Wydziale Ekonomiczno-
              Spolecznym SGPiS, a tam ladowano w nas takze nie tylko matematyke i
              statystyke, ale tez socjologie i psychologie...
              • original_hmm Re: było o laborkach - teraz wykłady 01.05.09, 15:00
                dokładnie. mnie też oblewanie nie bawi. z drugiej strony - zaliczanie każdemu
                też jest bez sensu, podobnie jak na siłę robienie 10 terminów.
                • pr0fes0r Re: było o laborkach - teraz wykłady 01.05.09, 16:00
                  original_hmm napisał:

                  > dokładnie. mnie też oblewanie nie bawi. z drugiej strony - zaliczanie każdemu
                  > też jest bez sensu, podobnie jak na siłę robienie 10 terminów.

                  Masz dwa wyjścia - albo machniesz ręką na poziom, ale wtedy po co oszukiwanie z
                  10 terminami, skoro i tak koniec końców puścisz wszystkich z jednostkowymi
                  wyjątkami, albo jasno określisz wymagania i zasady zaliczenia na starcie, a
                  potem będziesz tego konsekwentnie wymagać i egzekwować. Można krowy doprowadzić
                  do wodopoju, ale nie zmusisz ich do picia - stwórz najlepsze warunki do nauki,
                  jak tylko potrafisz, a jeśli ktoś nie raczy z tego skorzystać, to jego problem,
                  nie Twój. Naprawdę, poza pojedynczymi przypadkami losowymi nie jest Twoim
                  obowiązkiem litowanie się nad każdym leniwym cwaniaczkiem, któremu się wydaje,
                  że na sparknotach i trzydniowym zrywie przed sesją przejedzie przez całe studia.
                  • herrrkagan Re: było o laborkach - teraz wykłady 01.05.09, 17:20
                    Uwazam, ze powinny byc rozdzielone funkcje edukatora i egzaminatora.
                    Ja moge byc edukatorem, a egzaminami niech sie zajma inni...
                    Pozdr. :)
                    Kagan
                • herrrkagan Re: było o laborkach - teraz wykłady 01.05.09, 17:18
                  Zgoda, w zdrowym systemie odpadalo by co roku jakies 10% studentow
                  (na pierwszym roku nawet do 20%). Ale my w Polsce mamy przeciez
                  bardzo chory system...
                  PS: u mnie odpadaja tylko ci, ktorzy naprawde sie nie nadaja. Oni po
                  prostu nie startuja u mnie do zaliczenia...
            • original_hmm Re: było o laborkach - teraz wykłady 01.05.09, 14:59
              państwowa... choć czasem, gdy patrzę na zaoczne, to się sam zaczynam
              zastanawiać. ale problem dotyczy w tym przypadku dziennych studiów.
          • obywatel_js Re: było o laborkach - teraz wykłady 30.04.09, 01:36
            skup się na tych 2-3 osobach
            naucz ich wszystkiego, co umiesz
            a resztę pies trącał
            • herrrkagan Re: było o laborkach - teraz wykłady 30.04.09, 10:48
              To sa studia! A na studiach studenci sie sami ucza, tyle ze pod
              kierunkiem wykladowcow
              . Na studiach wykladowca nie musi nikogo
              niczego nauczyc, moze najwyzej przekazac swa wiedze, w tym na temat
              metod samodzielnego uczenia sie... Rece mi opadaja, jak czytam wasze
              zwierzenia. Ja bym was przyjal na uczelnie najwyzej jako laborantow,
              z tym waszym podejscem rodem z liceum, a nie uniwersytetu... :(
              • pr0fes0r Re: było o laborkach - teraz wykłady 30.04.09, 10:52
                A ja bym Cię oblał na pedagogice za "nowoczesne" podejście z kategorii "No one
                gets left behind" i założenie, że student ma zawsze rację, a kiedy mu się nie
                chce uczyć, to wina wykładowcy, a nie studenta. Tyle że jasno widać, że z
                metodyką nauczania jakiegokolwiek przedmiotu się nie zetknąłeś.
                • herrrkagan Re: było o laborkach - teraz wykłady 30.04.09, 11:05
                  Na szczescie nie jestem twym studentem. I zrozum, ze jesli
                  jest deficyt studentow (niz demograficzny) to student jest na
                  uczelni panem, a nie wykladowca, bo to od studntow zalezy, czy
                  utrzyma sie dany kierunek studiow a nawet uczelnia. To sa realia
                  ekonomiczne, ale ty przeciez o ekonomii nie masz najmniejszego
                  pojecia... :(
                  Poza tym to ty mentalnie jestes jeszcze w latach PRLu
                  ...
                  • pr0fes0r Re: było o laborkach - teraz wykłady 30.04.09, 11:10
                    > Na szczescie nie jestem twym studentem. I zrozum, ze jesli
                    > jest deficyt studentow (niz demograficzny) to student jest na
                    > uczelni panem, a nie wykladowca, bo to od studntow zalezy, czy
                    > utrzyma sie dany kierunek studiow a nawet uczelnia. To sa realia
                    > ekonomiczne, ale ty przeciez o ekonomii nie masz najmniejszego
                    > pojecia... :(

                    Na całe szczęście uniwersytetami jeszcze nie rządzą zapatrzeni jedynie w cyferki
                    biurokraci Twojego pokroju, którzy nie rozumieją, że uczelnia wyższa to ani
                    szkoła zawodu, ani fabryka.
                    • herrrkagan Re: było o laborkach - teraz wykłady 30.04.09, 11:33
                      Zapytaj sie podatnikow, czy maja oni zamiar utrzymywac kierunki, na
                      ktorych nikt nie chce studiowac? Podobno mamy przeciez demokracje.
                      Ale rozumiem, ze ty jestes z definicji przeciwnikiem demokracji...
                      I skad ci, ktorzy dzis rzadza polskimi uczelniami wezma pieniadze na
                      ich modernizacje? A bez ich gruntownej modernizacji, to stocza sie
                      one wkrotce na poziom Afryki, i to bynajmniej nie Poludniowej...
              • charioteer1 Re: było o laborkach - teraz wykłady 30.04.09, 11:17
                herrrkagan napisała:

                > na studiach studenci sie sami ucza, tyle ze pod
                > kierunkiem wykladowcow
                .

                Fakt, kagan. Z takim podejsciem u nas nie popracowalbys dluzej niz rok. Takim
                wykladowcom nie przedluza sie kontraktow, bo studenci sie skarza, ze pan X
                niczego nie potrafi nauczyc i nie przygotowuje wlasciwie do egzaminu.
                • herrrkagan Re: było o laborkach - teraz wykłady 30.04.09, 11:38
                  No tak. Wspolczuje Ci. Jesli studenci oczekuja, ze wykladowcy ich
                  przygotuja do egzaminu, to chyba ktos tu pomylil uniwersytet ze
                  szkolka, i to taka bardziej elementarna...
                  Przezylem to w Rzeszowie na WSIiZ, gdzie studentom wrecz
                  powiedziano, ze WSIiZ to nic wiecej niz tylko takie przedluzenie
                  szkoly sredniej, a nie zadna tam wyzsza uczelnia z akademickimi
                  aspiracjami... Stad w Rzeszowie na WSIiZ czyli u dr hab. Pomianka
                  zabawilem tylko rok. Troche zaluje, bo to naprawde ladne i
                  sympatyczne miasto, tyle ze daleko od Warszawy...
                  Pozdr. :)
                  Kagan
                  • charioteer1 Re: było o laborkach - teraz wykłady 30.04.09, 11:45
                    herrrkagan napisała:

                    > Stad w Rzeszowie na WSIiZ czyli u dr hab. Pomianka
                    > zabawilem tylko rok.

                    Jakos mnie to nie dziwi. Potem chyba jeszcze troche tych pracodawcow bylo.

                    Kagan, a nie przyszlo ci przypadkiem do glowy przez te wszystkie lata, ze to
                    moze ty nie rozumiesz, czym jest uniwersytet?
                    • herrrkagan Re: było o laborkach - teraz wykłady 30.04.09, 11:54
                      I co w tym zlego, ze nie pracuje, jak przecietny polski wykladowca,
                      od magistra do rektora, cale zycie zawodowe, na tej samej uczelni
                      ? Na Zachodzie mobilnosc 'akademikow' sie ceni wysoko, stad tam
                      tez nauka stoi znacznie wyzej niz u nas nad Wisla, gdzie sie wszycy
                      taplaja w tym samy smierdzacym bagienku belwedersko-habilitowanym...
                      I ja dobrze rozumiem, czym jest uniwerytet. Tyle, ze nie jest to
                      wieza z kosci sloniowej. Jesli chcemy miec silna nauke, to musimy
                      miec tez silny przemysl, bo to przemysl napedza postep naukowo-
                      techniczny, czyli tzw. baze. A bez dobrze rozwinietej bazy nie ma co
                      mowic o budowaniu nadbudowy. To tak, jakbysmy chcieli zbudowac 30
                      pietrowy wiezowiec bez fundamentow. Niemcy, mistrzowie budownictwa i
                      technologii, maja np. osobne firmy do budowy fundamentow (Tiefbau) i
                      budowy pieter (Hochbau). To ci powinno dac sporo do myslenia...
                      • adept44_ltd Re: było o laborkach - teraz wykłady 30.04.09, 12:23
                        jakby ci to powiedzieć... a nie obserwujesz jakiejś ogólnej prawidłowości
                        związanej z twoim zatrudnianiem i zwalnianiem???
                        • herrkagan Re: było o laborkach - teraz wykłady 30.04.09, 15:12
                          Chyba masz cos gdzies tam nie po kolei. Czy naprawde jestes
                          entuzjasta siedzenia od dostania sie na uczelnie do emerytury w tym
                          samym miejscu, na tej samej uczelni? I czy naprawde stac cie tylko
                          na te glupie zlosliwosci? Akurat mnie z zadnej uczelni dotad nie
                          zwonili. Na jednym Monash nie przedluzyli ze mna kontraktu, gdyz
                          skytykowalem publicznie pwene praktyki, ktore mi sie tam nie
                          spodobaly. Ale widze, ze z braku argumentow ad rem, wolisz
                          sie wciaz ponizac do stosowania "argumentacji" ad personam...
                          • adept44_ltd Re: było o laborkach - teraz wykłady 30.04.09, 15:30
                            nie, nie jestem zwolennikiem... ;-)

                            hm, co do reszty, niech milczenie zawiśnie nad nią...
                            • herrrkagan Re: było o laborkach - teraz wykłady 30.04.09, 15:34
                              Wiec czemu sie mnie czepiasz? Na Monash pracowalem prawie 10 lat, a
                              w obecnym miejscu leci mi trzeci rok, wiec?
                              • adept44_ltd Re: było o laborkach - teraz wykłady 30.04.09, 15:47
                                ech, ty to jesteś, boski!!!

                                ale aż 10 lat pisałeś doktorat???
                                • herrrkagan Re: było o laborkach - teraz wykłady 30.04.09, 16:06
                                  Doktorat pisalem 5 lat, i ekstra rok czekalem na recenzje. A Pozniej
                                  bylem postdoc...
                                  I co zlego widzisz w pisaniu doktoratu przez 10 lat?
                                  • adept44_ltd Re: było o laborkach - teraz wykłady 30.04.09, 16:29
                                    Lechu, musisz wyzbyć się tego negatywnego myślenia (co złego i co złego???),
                                    przecież taki pisany przez 10 lat doktorat musi być niezwykle sumienny, nie...?
                                    • herrrkagan Re: było o laborkach - teraz wykłady 30.04.09, 18:17
                                      Pani Sekretarz Stanu USA, ta za Clintona (Albright jej chyba bylo po
                                      mezu) to pisala swoj doktorat z nauk politycznych chyba nawet dluzej
                                      niz 10 lat. I jak widac zle na tym nie wyszla. Zreszta jej doktorat
                                      jest wart z setke polskich habilitacji...
          • herrrkagan Re: było o laborkach - teraz wykłady 30.04.09, 10:39
            A moze to jednak twoja wina, ze nie potrafisz zainteresowac
            studentow swym przedmiotem? Nie zebym Cie krytykowal, ale zwracam po
            prostu twa uwage na to, czego sam mogles w nawale zajec nie
            zuwazyc...
            • original_hmm Re: było o laborkach - teraz wykłady 01.05.09, 15:13
              konstruktywna krytyka zawsze mile widziana.

              niestety próba zainteresowania kogokolwiek informatyka, programowaniem czy
              chociażby robieniem stron w szkole, która nie jest szkołą techniczną, od razu
              spala na panewce. więc jedyne, co pozostaje, to pokazywanie, jak upraszczać
              sobie życie dostępnymi narzędziami. skoro studenci uczą się np. zarządzania -
              pokazuje im się ms project, visio; na filologii - worda; podstawy excela
              obowiązują wszystkich... co innego pokazywać, o czym mówić np. na przedmiocie
              "technologie informacyjne"? wykłady - podstawowa wiedza: dane, informacje,
              wiedza, bit, bajt, kilo-, mega-, o komponentach komputerów słów kilka, o
              technologiach, o nowinkach. rzeczy przydatne, a nie sucha "teoria ekonomii
              marksizmu" z pożółkłych karteczek...
              i co? i nic - różnica między kilo- i mega- jest dla nich nie do przejścia.
              komputer? "przecież pan w sklepie mi wybierze podzespoły i złoży". excel?
              "przecież tabelki można sobie w wordzie zrobić". word? wspomniane już równanie
              spacjami. wytłumaczenie, że używanie na 1 stronie 10 krojów czcionek to pomyłka
              - nie do przeskoczenia.

              wiedzę i zainteresowania mam szerokie. mogę zrobić zajęcia o czymkolwiek, o czym
              zechcą studenci. ale oni nie chcą nic, poza podaniem zakresu materiału na
              zaliczenie/egzamin i podyktowaniu materiału... czym tu interesować?

              mają mieć accessa i jego zastosowania - się robi.
              mają mieć excela i zastosowania - to się robi.

              a co do interesowania kogoś przedmiotem -
              • charioteer1 Re: było o laborkach - teraz wykłady 01.05.09, 16:26
                Na to nie masz prawdopodobnie wplywu, ale... po co wam z tego przedmiotu
                wyklady? Jezeli student ma umiec poslugiwac sie programami uzytkowymi, to
                poradzi sobie nawet, jezeli nigdy w zyciu nie zetknie sie z terminami
                'urzadzenia wejscia' i 'urzadzenia wyjscia'.

                Jezeli nie widza, 'po co im to', to moze sprobuj sie dowiedziec, do czego
                naprawde to im bedzie potrzebne. Zamiast pisac wypracowanie na dowolny temat,
                niech student napisze zadanie domowe z innego przedmiotu, ale w formacie, jaki
                bedzie wymagany w pracy licencjackiej. Niech pocwicza robienie bibliografii w
                wordzie, ale tak, zeby kazda kropka, kazdy przecinek, spacja i kursywa byly
                dokladnie tam, gdzie maja byc.
                • dala.tata Re: było o laborkach - teraz wykłady 01.05.09, 16:48
                  oooo, chario, zaczynasz mowic moim jezykiem. dokladnie tak nalezy postapic.
                  zamiast wykladac informatyke, ktorej nikt nie chce, lepiej sprobowac nauczyc ich
                  czegos, co bedzie im potrzebne. a zeby sie dowiedziec, co im jest potrzebne,
                  nalezy zapytac.

                  a jak juz powiedza, przy okazji, mozna przemycic troche wiecej. bedzie z
                  pozytkiem i dla sluchaczy i dla nauczyciela.
                  • pr0fes0r Re: było o laborkach - teraz wykłady 01.05.09, 17:15
                    Kiedy obsługę torrentów już mają opanowaną na ocenę celującą.
                  • herrrkagan Re: było o laborkach - teraz wykłady 01.05.09, 18:18
                    Piszecie tu o wiedzy na poziomie gimnazjum. Worda, Excela czy
                    PowerPointa w tak podstawowym zakresie powinini dzis znac uczniowie
                    szkoly sredniej...
                  • charioteer1 Re: było o laborkach - teraz wykłady 01.05.09, 20:52
                    dala.tata napisał:

                    > oooo, chario, zaczynasz mowic moim jezykiem.

                    Ale skad ta pewnosc? Ja caly czas mowie swoim. Moze to twoj sie zmienil? ;-)
                    • adept44_ltd Re: było o laborkach - teraz wykłady 01.05.09, 21:21
                      hm, kłopotliwa sytuacja, jeśli mówicie jednym językiem... ;-)
                      • charioteer1 Re: było o laborkach - teraz wykłady 01.05.09, 21:26
                        Na dodatek jeszcze nie wiadomo, czyj on jest. Ciekawe, co dalatata na to.
                        • adept44_ltd Re: było o laborkach - teraz wykłady 01.05.09, 21:32
                          no właśnie, to jak z kotem u Karguli i Pawlaków, oby tak się nie skończyło...
                        • dala.tata dalatata ma luz n/t 01.05.09, 23:26

                          • charioteer1 Re: dalatata ma luz n/t 01.05.09, 23:31
                            To Adept bedzie strzelal. Do kota...
                            • adept44_ltd Re: dalatata ma luz n/t 01.05.09, 23:54
                              o nie, co to, to nie!!!
                              • charioteer1 Re: dalatata ma luz n/t 02.05.09, 00:09
                                Ja tez nie!!! To co z tym kotem ma byc?
                                • adept44_ltd Re: dalatata ma luz n/t 02.05.09, 00:14
                                  jak powszechnie wiadomo - takich rzeczy nie robi się kotu...

                                  nie wiem - jeśli Dalatata ma luz na hamulcach, to kota się rozjedzie i po krzyku
                                  • charioteer1 Re: dalatata ma luz n/t 02.05.09, 00:22
                                    O co to, to nie! Historii (kota) zmieniac nie wolno. Ty wyciagnales kota z
                                    worka. Skoro ma byc zastrzelony, to mowi sie trudno - Adept, strzelaj!!!
                                    • herrrkagan Kot Schrödingera? 02.05.09, 09:44
                                      pl.wikipedia.org/wiki/Kot_Schr%C3%B6dingera
                                      • charioteer1 Re: Kot Schrödingera? 02.05.09, 10:13
                                        Kot Pawlaka byl, ale Schrödinger tez w tym palce maczal.
                                        • herrrkagan Re: Kot Schrödingera? 02.05.09, 11:10
                                          Kot byl wyraznie z szabru, a nie Pawlaka... Mialczal wyraznie po
                                          niemiecku, a myszy lowil po slasku a nie zaburzansku!
                                          • adept44_ltd Re: Kot Schrödingera? 02.05.09, 12:20
                                            tak Lesiu, mialczal, mialczal...no serdeńko, czy to już jest brutalny atak ad
                                            personam?
                                            • herrrkagan Re: Kot Schrödingera? 02.05.09, 12:32
                                              Jestez zalosny, jak zwykle... :(
                                              • adept44_ltd Re: Kot Schrödingera? 02.05.09, 13:13
                                                Lesio, ja bardzo sobie cenię twoją popularnonaukową erudycję i wiedzę z
                                                wikipedii, ale wiesz ja bym wolał, żebyś miał wiedzę fachową, no i żebyś
                                                potrafił napisać porządny doktorat, ale powiem ci, że jak na twój wiek i tak
                                                jest nieźle...
                                                • herrrkagan Re: Kot Schrödingera? 02.05.09, 15:33
                                                  Porzadny doktorat ja juz napisalem. Zycze tobie tego samego.
                                                  A jesli chcesz wiedzy 'niepopularnej', to zapraszam na
                                                  en.wikipedia.org/wiki/Quantum_gravity
                                                  albo lepiej na:
                                                  en.wikipedia.org/wiki/Differential_geometry
                                                  • adept44_ltd Re: Kot Schrödingera? 02.05.09, 15:43
                                                    Lesiu, podrap lemura w brzuszek, co???
                                                  • herrrkagan Re: Kot Schrödingera? 02.05.09, 16:03
                                                    A ty sie podrap tam, gdzie cie wlasnie swedzi!
                                                  • adept44_ltd Re: Kot Schrödingera? 02.05.09, 16:07
                                                    Lesiu,skąd ta agresja, nie widziałeś, jaki miły lemur?
                                                  • herrrkagan Re: Kot Schrödingera? 02.05.09, 16:12
                                                    Agresja? Lemury? Ty mi lepiej powiedz, czemu a smooth manifold
                                                    always carries a natural vector bundle, i.e. the tangent bundle?
                                                    Przeciez loosely speaking, this structure by itself is sufficient
                                                    only for developing analysis on the manifold, while doing geometry
                                                    requires in addition some way to relate the tangent spaces at
                                                    different points, i.e. a notion of parallel transport!
                                                  • adept44_ltd Re: Kot Schrödingera? 02.05.09, 16:24
                                                    en.wikipedia.org/wiki/K%C3%A4hler_manifold
                                                    ;-)
                                                  • herrrkagan Re: Kot Schrödingera? 02.05.09, 16:30
                                                    Nie cytuj, tylko wyjasnij mi to wlasnymi slowami!
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Manifold_(automotive_engineering)
                                                  • adept44_ltd Re: Kot Schrödingera? 02.05.09, 16:32
                                                    masz wyjaśnione serdeńko w wątku obok... ;-)))
                                                  • herrrkagan Re: Kot Schrödingera? 02.05.09, 17:02
                                                    Nie za bardzo. W postszych slowach - chodzi mi tu o zwyklą dynamic
                                                    exhaust geometry.
                                                    As you know, today's understanding of exhaust systems and fluid
                                                    dynamics has given rise to a number of mechanical improvements. One
                                                    such improvement can been seen in the exhaust ultimate power valve
                                                    ("EXUP") fitted to some Yamaha motorcycles. It constantly adjusts
                                                    the back pressure within the collector of the exhaust system to
                                                    enhance pressure wave formation as a function of engine speed. This
                                                    ensures good low to mid-range performance. But why? I understand
                                                    that more generally, differential geometers consider spaces with a
                                                    vector bundle and a connection as a replacement for the notion of a
                                                    Riemannian manifold so in this approach, the bundle is external to
                                                    the manifold and has to be specified as a part of the structure,
                                                    while the connection provides a further enhancement, while in
                                                    physics, the manifold may be the spacetime and bundles and
                                                    connections correspond to various physical fields.
                                                    However, this does not explpain why at low engine speeds the wave
                                                    pressure within the pipe network is low. Although full oscillation
                                                    of the Helmholtz resonance occurs before the exhaust valve is
                                                    closed, and to increase low-speed torque, large amplitude exhaust
                                                    pressure waves are artificially induced, but is thus really achieved
                                                    by partial closing of an internal valve within the exhaust — the
                                                    EXUP valve — at the point where the four primary pipes from the
                                                    cylinders join? This junction point essentially behaves as an
                                                    artificial atmosphere, hence the alteration of the pressure at this
                                                    point controls the behavior of reflected waves at this sudden
                                                    increase in area discontinuity, so closing the valve increases the
                                                    local pressure, thus inducing the formation of larger amplitude
                                                    negative reflected expansion waves. This, in turn, enhances low
                                                    speed torque up to a speed at which the loss due to increased back
                                                    pressure outweighs the EXUP tuning effect. At higher speeds the EXUP
                                                    valve is fully opened and the exhaust is allowed to flow freely, but
                                                    why?
                                                    I think that the intrinsic point of view is more flexible. For
                                                    example, it is useful in relativity where space-time cannot
                                                    naturally be taken as extrinsic (what would be 'outside' it?). With
                                                    the intrinsic point of view it is harder to define the central
                                                    concept of curvature and other structures such as connections, so
                                                    there is a price to pay. But what is the right price? Could you
                                                    please tell me?



                                                  • adept44_ltd Re: Kot Schrödingera? 02.05.09, 19:18
                                                    jak nie? no przecież lemura miałeś w brzuszek posmyrać, nie?
                                                  • herrrkagan Re: Kot Schrödingera? 02.05.09, 22:51
                                                    Adepcie! Odczep sie od lemurow! Nie obmacuj ich bez ich pisemnej
                                                    zgody, poswiadczonej notarialnie!
                                                  • adept44_ltd Re: Kot Schrödingera? 02.05.09, 23:09
                                                    Lesio, tobie od razu obmacywanie w głowie, wstydź się... lemur smyrania pragnie,
                                                    nie widziałeś na filmie poglądowym??? więc już do dzieła, zamiast zawracać tu
                                                    głowę poważnym ludziom...
                                                  • herrrkagan Re: Kot Schrödingera? 02.05.09, 23:21
                                                    To ty, adepcie, zaczales z tymi lemurami!
                                                  • adept44_ltd Jam ci to uczynił! n/t 03.05.09, 08:52
                                                  • herrrkagan Re: Jam ci to uczynił! n/t 03.05.09, 10:01
                                                    ???
                                            • charioteer1 Re: Kot Schrödingera? 02.05.09, 12:36
                                              A czy to jest brutalny atak ad kotam?
                                              www.youtube.com/watch?v=jefDcis9GFE&feature=player_embedded
                                              • adept44_ltd Re: Kot Schrödingera? 02.05.09, 13:15
                                                Ciekawe, czy Lesio tak potrafi, ja myślę, że tak, to zdolny facet jest!
                                                • herrrkagan Re: Kot Schrödingera? 02.05.09, 23:22
                                                  Chyba masz adepcie fixum-dyrdum na mym punkcie!
                                                  • adept44_ltd Re: Kot Schrödingera? 03.05.09, 08:54
                                                    e nie, to z kolei duża przesada, po prostu takie wiosenne przekomarzanki, miłego!
                                                  • herrrkagan Re: Kod Schrödingera? 03.05.09, 10:01
                                                    OK!
                          • adept44_ltd na hamulcach? n./t. 01.05.09, 23:52

                            • herrrkagan Re: na hamulcach? n./t. 02.05.09, 09:47
                              Ty adepcie, jako polonista, nic przeciez nie zrozumiesz z
                              ponizszego, popularno-naukowego tekstu:
                              "...Promieniotwórczość jest zjawiskiem kwantowym, więc możemy
                              określić tylko prawdopodobieństwo zajścia rozpadu. Z tym samym też
                              prawdopodobieństwem kot zostanie otruty. Z opisu kwantowo-
                              mechanicznego wynika jednak coś innego - przed otwarciem pojemnika
                              kot jest jednocześnie i martwy, i żywy. Znajduje się on w dziwnej
                              mieszaninie (tzw. superpozycji) wszystkich możliwych stanów. Dopiero
                              otwarcie pojemnika i sprawdzenie jego zawartości redukuje układ do
                              jednego stanu - kot wyskakuje przerażony z pojemnika albo pozostaje
                              w nim martwy. Zgodnie z regułami tzw. interpretacji kopenhaskiej, do
                              momentu przeprowadzenia pomiaru, tzn. stwierdzenia, co dzieje się z
                              kotem, jego stan jest fundamentalnie nieokreślony - kot jest
                              jednocześnie żywy i martwy. Fizycy mówią o mieszanym stanie żywego i
                              martwego kota. Dopiero pomiar rozstrzygnie jego losy. Występowanie
                              mieszaniny, superpozycji stanów jest zjawiskiem powszechnym w
                              świecie mikroskopowych obiektów. Eksperyment (Schroedingera - K.)
                              kłóci ze zdrowym rozsądkiem, co wynika z faktu, że jest niemożliwy
                              do przeprowadzenia w świecie makroskopowym. Przedmioty dostępne nam
                              do obserwacji w naszej skali składają się obiektów podlegających
                              prawom mechaniki kwantowej. Jednak, ze względu na bardzo dużą ilość
                              tych obiektów, ich poszczególne stany uśredniają się, nie pozwalając
                              obserwować efektów kwantowych."
                              pl.wikipedia.org/wiki/Kot_Schr%C3%B6dingera
                              • adept44_ltd Re: na hamulcach? n./t. 02.05.09, 12:18
                                Lesiu, wybacz, że tak przy święcie flagi, ale po prostu głąb z ciebie
                                niesłychany i powiem ci, że za to cię lubię właśnie!
                                • herrrkagan Re: na hamulcach? n./t. 02.05.09, 12:33
                                  Dajze sobie spokoj, adepcie...
                • ford.ka Re: było o laborkach - teraz wykłady 01.05.09, 17:58
                  Zrobić bibliografię wg przedstawionego wzoru???
                  To się nie udaje na czwartym roku po semestrze proseminarium,
                  którego większą część poświęcam na omówienie "stylesheetu"
                  przyszłych magisterek. "Tu ma być przecinek? Tego pan nie
                  mówił..." "Tytuł artykułu w cudzysłowie? Ale przecież w cudzysłowie
                  jest tytuł książki? Nie jest?"
                  • herrrkagan Re: było o laborkach - teraz wykłady 01.05.09, 18:20
                    Takie informacje to sa zawarte w podrecznikach-samouczkach. To nie
                    jest material na wyklady!
    • sendivigius Re: mam doła... macie jakieś rady? 29.04.09, 21:48
      Mily oryginale, chec wywalenia 80% studentow doskonale sie koreluje
      z 4-krotnym wzrostem liczby studentow po 89 roku. Do tony przenicy
      dosypano 4 tony plew i twierdzi sie ze ma sie 5 ton ziarna. A juz
      wtedy bylo na aby-aby, ostatni prawdziwi studenci skonczyli sie z 68
      rokiem.

      Ja jednak siedzie w dziedzinie gdzie nie notuje sie zadnego wzrostu
      liczebnego a jednak mam podobna obserwacje. Od dawna mam
      przygotowany nieformalny zestaw pytan na ktorych nawet profesor
      calkowicie zwyczajny i su-contra-re-habilitowany wylozy sie jak
      kelner na skorce od banana. Dlatego ze pewnych rzeczy sie zle uczy.
      Niestety moj tajny arsenal lezy i rdzewieje. Daje za wygrana. Dosc
      niedawno, jedna, o dosc rozgarnietym wygladzie, kandydatke na
      doktora zapytalem "Co to jest stala Plancka ?, bo juz nie chcialem
      jej niszczyc pytaniem o dlugosc fali. Dostalem odpowiedz "ze to jest
      takie h". Ja iles lat temu bedac na jej miejscu wyprowadzalem, krok
      po kroku wzor na natezenia pola elekromagnetycznego w kacie ostrym i
      cieszylem sie bo to byla dosc latwa jazda.
      • em_i3 Re: mam doła... macie jakieś rady? 29.04.09, 21:57
        zapisz kariotyp pacjenta z dodatkowym chromosomem 21
        47,XX,+18
        • herrrkagan Re: mam doła... macie jakieś rady? 30.04.09, 11:00
          Studentow ekonomii wystarczy dzis zapytac o roznice miedzy cyklami
          Juglara a Kondratieffa. I nie sadze, aby ktorys z nich znal tzw.
          swinska albo sloneczna teorie cykli koniunkturalnych, nie mowiac
          juz o schemacie rozszerzonej reprodukcji Marksa czy tez o co tak
          naprawde chodzilo Malthusowi... Jesli absolwenci finansow (ktorych
          ucze ekonomii na kursach dla analitykow) uwazaja wciaz, ze bank to
          glownie miejsce, gdzie sie trzyma pieniadze, to o czym my tu mowimy!
      • herrrkagan Re: mam doła... macie jakieś rady? 30.04.09, 10:55
        A ilu teoretycznych fizykow potrzebuje obecna Polska? Obawiam
        sie, ze dokladnie zero koma zero. Obok mnie, na Zoliborzu,
        jest np. Instytut Chemii Przemyslowej im. prof. I.
        Moscickiego (ktory sie z tego powodu chyba w grobie, biedaczek,
        przekreca). Choc w tym instytucie jest pelno prof. belw. dr hab., to
        on juz od lat zyje tylko z wynajmowania pokojow w swych budynkach. A
        najgorzej to wygalda najwieksza hala laboratoryjna, w ktorej od lat
        nic sie nie dzieje poza wybijaniem kolejnych szyb. No coz, bez
        nowoczesnego polskiego przemyslu chemicznego, taki intytut
        nie ma racji bytu, podobnie jak ksztalcenie w Polsce chemikow-
        teoretykow. Przeciez Balcerowicz przekonal 20 lat temu polska
        inteligencje, ze przemysl jest passe, i ze Polacy powinni sie
        bogacic nie z pracy, a z gry na gieldzie...
        • sendivigius Re: mam doła... macie jakieś rady? 30.04.09, 18:44
          herrrkagan napisała:

          > A ilu teoretycznych fizykow potrzebuje obecna Polska?
          Obawiam
          > sie, ze dokladnie zero koma zero.


          Ja sie obawiam ze masz racje ale pytanie jest bardziej ogolne: Czy
          Polska wogole kogokolwiek potrzebuje? Poza akwizytorami
          zagranicznych koncernow i pracownikami rozdetej do bizantyjskich
          rozmiarow administracji panstwowej razem z obslugujacym ja
          otoczeniem prawniczo-ekonomicznym.

          Poniewaz aby wydzial jakiejs nauki istnial to musi byc calosciowy,
          nie mozna zlikwidowac po prostu fizyki teoretycznej, mozna tylko
          zlikwidowac cala fizyke. Potem juz z gorki, bez fizyki chemia sie
          nie utrzyma, matematyka nie ma co robic, 3:0.

          Idziemy smialo dalej ku nowej przyszlosci, tniemy geologie (a po co
          to komu - pozamykac kopalnie, biologie - i tak wszystkie patenty ida
          z zagranicy, politechniki przerabiamy na technika wieczorowe
          (niektorym wystarczy zmienic szyld) przysposabiajace do montazu w
          maquilladorach im. Balcerowicza i tak dalej. Z Uniwersytetow zostaja
          tylko wydzialy prawa, ekonomii i psychologio-teologii (=prop-agit).

          Kaganie, historia sie nie skonczyla, tylko metody sa nowe. Kto sie
          odpowiednio szybko w tym nie polapie tego zjedza.
          • herrrkagan Re: mam doła... macie jakieś rady? 30.04.09, 20:22
            Oczywiscie, ze masz racje, Sendi!
            I szczegolnie tu: politechniki przerabiamy na technika wieczorowe
            (niektorym, np. w Radomiu, wystarczy tylko zmienic szyld)
            przysposabiajace do montazu w maquilladorach im. Balcerowicza i tak
            dalej. Z Uniwersytetow zostaja tylko wydzialy prawa, ekonomii i
            psychologio-teologii (=prop-agit).
            en.wikipedia.org/wiki/Make_up_artist
            en.wikipedia.org/wiki/Das_Kapital
    • frusto Re: mam doła... macie jakieś rady? 30.04.09, 10:41
      Ja mam do czynienia z kilkoma typami studentow
      a) studenci dzienni mojej uczelni - nic się nie zmienia, dalej są dobrzy i
      kiepski, róźnie to bywa
      b) studenci zaoczni mojej uczelni - są pojedyncze przypadki dobrych, reszta z
      roku na rok gorzej
      c) studenci na innej uczelni - płakać mi się chce po każdych zajęciach.
      • herrrkagan Re: mam doła... macie jakieś rady? 30.04.09, 11:01
        A ja nie winie studentow, ale raczej siebie. Nie badz jak Kubica -
        nie zwalaj winy na silniki czy inne dyfuzory, a raczej popatrz
        krytycznie na swe umiejetnosci...
        • obywatel_js Re: mam doła... macie jakieś rady? 30.04.09, 11:36
          zastanów się
          jak to jest, że w zeszłym roku
          Rubens Barrichello
          oraz Jenson Button
          z zespołu Honda zajęli ostatecznie odpowiednio 14 i 18 miejsce
          teraz pan Honda się wycofał i powstał Brawn GP z tymi samymi kierowcami
          którzy zajmują odpowiednio miejsce 2 i 1

          gdybyś nie zgadła - prawidłowa odpowiedź:
          F1 to nie sport, gdzie każdy ma taki sam sprzęt
          to zawody konstruktorów

          a na poważnie zastanów się nad jednym - po co dawać odnośniki do dziedzin, o
          których nie ma się zielonego pojęcia?
          tak miło wychodzić na głupka?
          • herrrkagan Re: mam doła... macie jakieś rady? 30.04.09, 11:45
            Widze, ze chcesz zwalic wine na BMW. Tyle, ze w F1 to nie jest tak,
            ze kazdy sobie projektuje i wykonuje samochod ('bolid'), ktorym
            pozniej startuje. Samochod F1 ma bardzo dokladnie opisane parametry.
            Tak wiec roznice miedzy samochodami sa minimalne (narginalne), a
            decyduje glownie kierowca. A zespoly przegrywaja glownie z przyczyn
            ludzkich (human factor). Wiadomo, ze koledzy z BMW nie lubia Kubicy.
            Wiec sabotujac Kubice, sabotuja takze caly team BMW. Tyle, ze Kubica
            zapatrzony jest w kase, wiec nie ma odwagi powiedziec prawdy o tym,
            co soe dzieje w jego zespole. I kto tu wyszedl na glupka?
            • obywatel_js Re: mam doła... macie jakieś rady? 30.04.09, 12:44
              kończ, wstydu sobie oszczędź
              potem w skupieniu poczytaj o historii podwójnych dyfuzorów
              • herrkagan Re: mam doła... macie jakieś rady? 30.04.09, 15:14
                Wiesz co. Jak bylbym marnym kierowca, to by mi kolor srubek w
                podwoziu tez przeszkadzal. Pojazdy dopuszczone do F1 sa przeciez z
                definicji praktycznie identyczne - inaczej to bylby pojedynek dwoch
                bokserow, ale jeden wagi muszej, a drugi sredniej...
                • obywatel_js Re: mam doła... macie jakieś rady? 01.05.09, 13:25
                  okej
                  stosuj sobie własną definicję F1
                  i dalej wychodź na głupka

                  • herrrkagan Re: mam doła... macie jakieś rady? 01.05.09, 15:15
                    Jak widac, nie masz nic do powiedzienia nie tylko na temat F1, wiec
                    zostaly ci tylko niewybredne ataki ad personam... :(
                    • obywatel_js Re: mam doła... macie jakieś rady? 03.05.09, 04:24
                      powiedziałem Ci, co należy przeczytać o F1
                      nie chcesz - nie czytaj
                      i buzia w ciup
                      personalnie - morda w kubeł durny prowokatorze

                      • herrrkagan Re: mam doła... macie jakieś rady? 03.05.09, 10:03
                        Nerwy ci puscily, podobnie jak Kubicy, ktory niedawno temu celowo
                        potracil w boksie swego mechanika, z ktorego byl niezadowolony. W
                        normalnym ruchu drogowym to by za takie cos utracil dozywotnio prawo
                        jazdy...
                        • obywatel_js Re: mam doła... macie jakieś rady? 03.05.09, 12:07
                          > Nerwy ci puscily,

                          chciałbyś - tym się żywisz
                          zupełnie jak troll (żeby nie było, że to niezgodny z netykietą atak na osobę)
                          • herrrkagan Re: mam doła... macie jakieś rady? 03.05.09, 16:13
                            ???
        • frusto Re: mam doła... macie jakieś rady? 30.04.09, 12:49
          herrrkagan napisała:

          > A ja nie winie studentow, ale raczej siebie. Nie badz jak Kubica -
          > nie zwalaj winy na silniki czy inne dyfuzory, a raczej popatrz
          > krytycznie na swe umiejetnosci...

          Panie herrrkagan,
          Oczywiscie. Jak to jednak jest, ze z studentami dziennymi swietnie mi sie
          pracuje, a z zaocznymi, stosujac to samo podejscie, mam wrazenia gadania do sciany?
          • herrkagan Re: mam doła... macie jakieś rady? 30.04.09, 15:18
            Poniewaz kazdy student jest inny, i inne sa rozne ich zbiorowosci.
            Podejscie dobre dla przedszkolakow nie sprawdza sie w gimnazjum.
            Radze odpuscic sobie wiec tych zaocznych. Mnie akurat sie lepiej
            pracuje z zaocznymi, ale ja mam wieloletnia praktyke poza
            uczelnia... A zaoczni to sa w stanie skonfrontowac to, co sie im
            wciska na studiach z tym, co oni oberwuja w praktyce...
            Pozdr. :)
    • ford.ka Rozstrzelać co dziesiątego? 30.04.09, 16:48
      Do tej pory żyłem złudzeniem, że jeśli coś może się przydać w tzw.
      normalnym życiu i można to potem sprzedać, studenci zwykle się tym
      interesują...
      Z mojego podwórka - głos z sali na pytanie, jakich zmian studenci
      sobie życzą: "Powinien Pan dostosować poziom wykładów do poziomu
      nowej matury". W moim przypadku oznaczałoby to rezygnację z wykładu
      w ogóle, bo mówię o rzeczach, której na nowej maturze nie ma ;)
      Po informacji, że na koniec wykładu monograficznego będzie test na
      ocenę, bo wszystkie kursy muszą się kończyć oceną (dla mnie przy
      mono wystarczy "zal", ale piątek za nic wszystkim nie dam): "Czy
      możemy wszyscy dostać po dst i wtedy nie będzie testu?" Cała
      sala: "Tak!!!!"
      No comments.
      • herrrkagan Re: Rozstrzelać co dziesiątego? 30.04.09, 18:21
        Chyba o to chodzi na studiach, aby uczyc tego, czego nie bylo w
        programie szkoly sredniej. Ale ja sie moge mylic, bo ja studia
        skonczylem na Zachodzie... (ford.ka napisał: moim przypadku
        oznaczałoby to rezygnację z wykładu w ogóle, bo mówię o rzeczach,
        której na nowej maturze nie ma).
        I docenialbym tych studentow, ktorzy rozsadnie oceniaja swa
        wiedze... Taki student, co to nie naprzykrza sie wykladowcy, aby
        dostac piatke, to prawdziwy skarb. A gdyby nie moj rychly wyjazd, to
        bym z checia wzial zajecia z tymi studentami!
    • misiaszm Re: mam doła... macie jakieś rady? 02.05.09, 20:20
      Ja bym im dał zadaniowy tryb nauki. Dostają np. niesformatowany tekst w pliku i
      wydruk sformatowanego. I po tygodniu projektorek i proszę pokazać przy grupie
      jak przejść z jednego do drugiego. Nic tak nie zostaje w pamięci jak to do czego
      się doszło samemu. I żadnych notatek na zaliczeniu czy egzaminie, litości to
      czego uczysz to w dzisiejszym świecie umiejętności na poziomie wiązania
      sznurówek, widziałeś kiedyś żeby pieciolatek robił notatki z zawiązywania
      butów????. A jeżeli nie dadzą rady, to przykro mi nie nadają się do ŻADNEJ pracy
      poza najprostszymi fizycznymi, do tego komputer nie jest potrzebny. Chyba że
      ktoś jest mi w stanie pokazać zajęcie do którego zalecane jest wyższe
      wykształcenie a kompletnie niepotrzebny komputer, wtedy posypię głowę tonerem i
      przyznam że zawracasz studentom głowę

      Pozdrawiam

      MichalM
      • herrrkagan Re: mam doła... macie jakieś rady? 02.05.09, 22:50
        Kolejny sadysta na tym forum...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja