Dodaj do ulubionych

biedni rektorzy i ta bezwzgledna kadra

20.05.09, 16:01
"Rektorzy uczelni publicznych często przyznają, że pod presją kadry nie są w
stanie dostosować oferty edukacyjnej do potrzeb rynku."

moze ktos przetlumaczyc na ludzki, plus zinterpretowac? przeca rektor to
swietosc a slowo jego... wiec rektor nie moze, bo kadry, czy rektor nie chce,
bo kadry? czyli student jest po to by kadra miala prace?

tiny.pl/z3rt
Obserwuj wątek
      • charioteer1 Re: biedni rektorzy i ta bezwzgledna kadra 20.05.09, 16:42
        Ta kadra go wykonczy. On chyba jest mobbingowany przez podwladnych, bo taki groch z kapusta popelnic mozna tylko pod presja.

        Zadziwiajace, jak mu sie wszystkie argumenty sprowadzaja do jednej tezy. Np. Niski poziom finansowania badań stosowanych przez gospodarkę sprawia, że badania podstawowe są pozbawione impulsów płynących ze sfery praktyki – rynku i usług publicznych, co jest charakterystyczne dla krajów słabo rozwiniętych gospodarczo. Wniosek z tego plynacy? - panstwo powinno dofinansowac studia dzienne na uczelnich prywatnych. Czemu panstwo ma to zrobic? - bo tak bedzie liberalnie, sprawiedliwie, konurencyjnie i wolnorynkowo.

        To ja juz wole habilitacje zniesc.
          • charioteer1 Re: biedni rektorzy i ta bezwzgledna kadra 20.05.09, 18:02
            tocqueville napisał:

            > nie ma jak twoja teza chario: "państwo powinno dotować państwowe uczelnie
            > ponieważ są one państwowe"
            - logika tego rozumowania nieodmiennie mnie powala

            Dobra, tocq. Przekonales mnie, ale jeszcze mam pewne watpliwosci. Zeby je
            rozwiac ostatecznie, podaj przyklad kraju, w ktorym panstwo nie dotuje uczelni
            panstwowych.

            Notabene i by the way, post, na ktory odpowiadasz byl zupelnie o czym innym, ale
            to nie powinno nas martwic, prawda?
    • ford.ka Re: biedni rektorzy i ta bezwzgledna kadra 20.05.09, 18:38
      Znowu mam wrażenie, że obracam się w jakimś innym świecie niż moi
      czcigodni współforumowcy, ale dla mnie to stwierdzenie dość
      precyzyjnie opisuje znaną mi rzeczywistość.
      Tworzeniem nowych kierunków i układaniem planów studiów zajmują się
      zasłużeni przedstawiciele kasty habilitowanych, którzy robią to tak,
      aby:
      a) było pensum dla nich samych pozwalające na robienie tego, co
      robią od półwiecza bez konieczności wprowadzania zmian,
      b) było pensum dla ich dworu (adiunktów, asystentów, doktorantów) -
      ci mogą w zasadzie robić wszystko, byle nie zagroziło to pozycji
      Światłego Przywódcy, co z kolei uniemożliwia robienie czegokolwiek
      nowego,
      c) otworzenie nowego kierunku wymaga zgromadzenia odpowiedniej
      kadry - "samodzielni" są na ogół tak trwale przyspawani do swoich
      stołków, że nie da się ich oderwać, czyli kadry do nowego zwykle
      brak,
      d) zdarza się jednak, że "samodzielny" podpadnie swoim kolegom albo
      wykaże się tak krańcową nieudolnością i niezdolnością do współpracy,
      że zmuszony jest odejść - na swoje, oczywiście, bo przecież kadry o
      najwyższych kwalifikacjach wywalić nie można. W takich sytuacjach
      zabiera swój dwór i tworzy nowe katedry, instytuty, kierunki itd
      mało się przejmując, czy nowa instytucja jest komuś potrzebna czy
      nie - czy UAM musi ksztalcic germanistow na lingwistyce i
      germanistyce, a UW anglistów na IFA, kolegium, ILS i KJS? W
      przypadku UW będzie wyjątkowo śmiesznie, bo ponoć te cztery
      instytucje mają się przenieść do jednego wspólnego budynku.
      Potrzeby rynku to pojęcie nieznane nawet z widzenia luminarzom
      nauki, którzy decydują o kierunkach rozwoju uniwersytetów, a rektor,
      nawet jeśli kiedyś spotkał się z tym pojęciem, nie ma na takie
      drobiazgi wpływu, bo jest demokracja.
      • niewyspany77 Re: biedni rektorzy i ta bezwzgledna kadra 20.05.09, 19:05
        poniekad prowokacja. w sumie czemu nie pogadac o naszych kochanych studentach i
        pospierac sie, co jest lepsze - dobro dydaktyka czy studenta.

        takze w kontekscie, ktory byl przytaczany kilka(nascie) razy, czyli ze bez
        uprawiania nauki nie ma dobrej dydaktyki. to mogloby wygladac tak, ze robimy
        doktorat, potem wszystko w p*u, zaczynamy od zera, dociagamy do hab, pozniej
        wszystko w p*u, i tak pare razy. malo kto ma komfort zajmowania sie stricte tym,
        czym wyklada, no wiec ja sie miedzy innymi pytam, czy mamy zatem dostosowywac
        swoje zainteresowania badawcze do aktualnych zapotrzebowan 'na godziny'.
        • ford.ka Re: biedni rektorzy i ta bezwzgledna kadra 20.05.09, 19:36
          W humanistyce problem istnieje jedynie pozornie, bo zwykle tematy,
          którymi się zajmujemy, sa na tyle waskie i na tyle odległe od
          programu studiów, ze mozna czasem zrobic sobie mono, ale wiele
          więcej się nie da. Oczywiscie, dopoki nie decydujemy sami o tym, jak
          wyglada program studiow, bo wtedy hulaj dusza piekla nie ma ;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka