klan i familiada

03.09.09, 08:25
wiadomo, nepotyzm. tyle ze dziwnym przypadkiem, wszyscy sie wypieraja. bo
wygral konkurs, przeciez uczciwy. to jest prosze panstwa normalnie takie
cudowne uczucie, gdy konkurs wygrywa najlepszy kandydat, na przyklad corka
pana X, czy syn pana Y.

http://nfajw.wordpress.com/2009/09/03/prorodzinna-polityka-umk/
    • rumcajs68 Re: klan i familiada 03.09.09, 14:01
      Zawsze mnie zdumiewało, ile ludzie są w stanie zrobić, żeby wepchnąć swojego krewnego czy znajomego na takie, bądź co bądź marnie płatne stanowisko administracyjno-techniczne. Gdyby uczciwie poszukali sobie pracy na wolnym rynku, podejrzewam, że zarobiliby więcej.
      • flamengista Re: klan i familiada 03.09.09, 18:26
        Jak ktoś ma dwie lewe ręce i nogi, to na wolnym rynku pracy nie znajdzie.

        A na uczelni praca pewna, bezpieczna...
        • kenzo77 Re: klan i familiada 03.09.09, 22:24
          A przede wszystkim zaszczytna!
          Często nie ma innego wyjścia (nie wypada), żeby córka czy syn nie pracowali w
          tej zacnej branży...
          • rumcajs68 Re: klan i familiada 03.09.09, 22:33
            kenzo77 napisała:

            > A przede wszystkim zaszczytna!

            Chyba tylko dla studentów. Mam wątpliwości, czy którykolwiek z pracowników administracyjnych uczelni uważa swoją pracę za taką, już nie mówiąc o innych. Wiem coś o tym, bo sam studiowałem w instytucie, w którym na różnych posadkach wegetowało chyba z pół rodziny dyrektora instytutu.
            • niewyspany77 Re: klan i familiada 03.09.09, 22:58
              stanowisko stricte administracyjne (recepcjonistka, sekretarka) to jedno. ja nie
              wiem czy np. dyrektor, kierownik instytutu to stanowiska administracyjne, ale
              wiem, ze maja juz swoja 'wage'. z czystej ciekawosci - mozesz zdefiniowac slowo
              'wegetacja' w kontekscie, w ktorym je uzyles?
              • rumcajs68 Re: klan i familiada 04.09.09, 02:16
                niewyspany77 napisał:

                > stanowisko stricte administracyjne (recepcjonistka, sekretarka) to jedno. ja ni
                > e
                > wiem czy np. dyrektor, kierownik instytutu to stanowiska administracyjne, ale
                > wiem, ze maja juz swoja 'wage'.

                No jasne, ale nawet na polskich uczelniach nikt nie zostaje (na szczęście!) dyrektorem instytutu czy kierownikiem zakładu wyłącznie dzięki wysoko postawionemu tatusiowi. Do tego trzeba mieć chociażby odpowiedni dorobek naukowy. Za to znam mnóstwo ludzi, którzy dzięki układom pracują w sekretariacie, dziekanacie, administracji ogólnouczelnianej, bibliotece, na stanowiskach naukowo-technicznych itp. Wegetacja, bo praca mało płatna, nierozwijająca, niesatysfakcjonująca, a największą tragedią tych ludzi (przynajmniej z mojego punktu widzenia) jest to, że po kilku latach właściwie nie sposób już odejść z uczelni.

                z czystej ciekawosci - mozesz zdefiniowac slowo
                > 'wegetacja' w kontekscie, w ktorym je uzyles?
                • tocqueville Re: klan i familiada 04.09.09, 06:56
                  Dla mnie kompletnie sztuczny problem. Pracownik ma dobrze pracować, jeśli to
                  robi to mnie zupełnie nie interesuje czy jest wujkiem czy znajomą decydenta.


                  • h_hornblower Re: klan i familiada 04.09.09, 21:31
                    tocqueville napisał:

                    > mnie zupełnie nie interesuje czy jest wujkiem czy znajomą
                    decydenta.

                    Ciebie może to nie interesować. Niemniej jednak powinno to
                    interesować pracodawcę w szkolnictwie wyższym w Polsce. Takowe
                    stanowi bowiem - zgodnie z ustawą o finansach publicznych - część
                    sektora publicznego. Obsadzanie stanowisk w tym ostatnim odbywać się
                    powinno w drodze konkursu.

                    pzdr
                    horny
                    • tocqueville Re: klan i familiada 05.09.09, 19:52
                      Takowe
                      stanowi bowiem - zgodnie z ustawą o finansach publicznych - część
                      sektora publicznego. Obsadzanie stanowisk w tym ostatnim odbywać się
                      powinno w drodze konkursu.


                      ja tam do żadnego sektora publicznego nie należę, podobnie jak mój pracodawca w
                      szkolnictwie wyższym w Polsce.
                      • h_hornblower Re: klan i familiada 09.09.09, 17:59
                        tocqueville napisał:

                        > ja tam do żadnego sektora publicznego nie należę, podobnie jak mój
                        pracodawca w szkolnictwie wyższym w Polsce.

                        Pardonsik. Zarejestrowałem, że są w Polsce uczelnie niepubliczne. To
                        z niechlujstwa - miałem na mysli UMK... Które pod ustawę jak
                        najbardziej podpada.

                        pzdr
                        horny
                • h_hornblower Re: klan i familiada 04.09.09, 21:33
                  rumcajs68 napisał:


                  > No jasne, ale nawet na polskich uczelniach nikt nie zostaje (na
                  szczęście!) dyr
                  > ektorem instytutu czy kierownikiem zakładu wyłącznie dzięki wysoko
                  postawionemu tatusiowi.

                  Skąd ta pewnośc? :)

                  > Do tego trzeba mieć chociażby odpowiedni dorobek naukowy.

                  Tatuś habilitację napisać może i o dorobek zatroszczy się też...

                  pzdr
                  horny
                  • rumcajs68 Re: klan i familiada 04.09.09, 23:31
                    h_hornblower napisał:


                    > Tatuś habilitację napisać może i o dorobek zatroszczy się też...


                    Masz jakieś konkretne przykłady?
                    • h_hornblower no co Ty.. 05.09.09, 16:11
                      rumcajs68 napisał:

                      > Masz jakieś konkretne przykłady?

                      Absolutnie nie :) Ludzie gadaja to i owo ale ja absolutnie w to nie
                      wierzę, odpowiadając zawsze, że to są podłe kalumnie zazdrosnych,
                      którym zbrakło talentu...

                      pzdr wesoło
                      horny
                      • rumcajs68 Re: no co Ty.. 05.09.09, 21:06
                        h_hornblower napisał:


                        > Absolutnie nie :) Ludzie gadaja to i owo ale ja absolutnie w to nie
                        > wierzę, odpowiadając zawsze, że to są podłe kalumnie zazdrosnych,
                        > którym zbrakło talentu...

                        Ech, ci źli ludzie! Ot, polska nauka! Zazdrośnicy, beztalencia i Bóg wie, co jeszcze... Całe szczęście, że przynajmniej Ty nie bierzesz udziału w tych podłych rozgrywkach ;)
                        • h_hornblower Re: no co Ty.. 09.09.09, 18:01
                          rumcajs68 napisał:

                          > i Bóg wie, co jeszcze...

                          O to to!


                          >Całe szczęście, że przynajmniej Ty nie bierzesz udziału w tych
                          >podłych rozgrywkach ;)

                          Nie. Ja sie nimi publicznie brzydze przy każdej okazji.

                          pzdr
                          horny
                          • rumcajs68 Re: no co Ty.. 09.09.09, 21:38
                            h_hornblower napisał:


                            > Nie. Ja sie nimi publicznie brzydze przy każdej okazji.
                            >

                            A wiesz, nie bierz tego absolutnie do siebie, ale bardzo daje do myślenia to, że każdy tak mówi, a mimo to jest to zjawisko bardzo powszechne. Co Ty na to?
    • tocqueville Re: klan i familiada 03.09.09, 22:37
      Bardzo lubię firmy rodzinne. I nikogo, poza właścicielem, nie powinno obchodzić
      kogo zatrudnia. Oczywiście mówię o firmach prywatnych. O państwowych się nie
      wypowiadam, bo to przeżytek socjalizmu.
      • niewyspany77 Re: klan i familiada 03.09.09, 23:12
        widzisz toc, to fajne podejscie, dopoki Twoj rodzinny boss nie jest np
        kompletnym ignorantem, ktory zle Ci zyczy. w ukladzie panstwowym jest wieksza
        szansa, ze mozesz pojsc do gory z problemem, niz w Twoim idealnym modelu
        prywatnym. wiesz czemu ;)
        • tocqueville Re: klan i familiada 04.09.09, 19:57
          no i? bo nie bardzo rozumiem....
          jeśli mój boss byłby kompletnym ignorantem który żle mi życzy to bym u niego nie
          pracował...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja