Przydalby się mediator akademicki

03.09.09, 16:23
W polskim systemie nauki i szkolnictwa wyższego nie jest znana
instancja mediatora akademickiego, mimo że mediator miałby wiele
pracy, bo nasz system jest przyjazny patologiom. Pracownicy uczelni i
instytucji naukowych nie bardzo wiedzą gdzie się zwracać w celu
rozwiązywania konfliktów, sporów, w przypadku szykanowania
psychicznego, czy wielu innych sprawach wynikajacych z relacji
interpresonalnych czy złej organizacji pracy
nfamob.wordpress.com/2009/09/02/dzialania-na-rzecz-powolania-instancji-mediatora-akademickiego-w-polsce/

    • dala.tata Re: Przydalby się mediator akademicki 03.09.09, 18:44
      idea jest ciekawa, choc szczerze powiedziawszy centralny urzad zajmujacy sie
      wszystkimi sprawami, ktore wymienia dr Wieczorek jest nierealny. rozumiem ze mgr
      X ze Szczecina szykanowany psychicznie przez dra Y bedzie lecial do mediatroa w
      Warszawie, zeby ten mu pomogl? i co ten mediator przyjedize do Szczecina na
      mediacje? a potem pojedzie do Wroclawia, stamtad szybciutko do Przemysla itd
      itd. no przeciez to nie ma sensu.

      duzzo bardziej wolalbym, zeby NFA zajelo sie lobbyingiem na temat jasnych,
      przejrzystych i stosowalnych i BEZPIECZNYCH procedur skladania skarg na uczelni.
      kiedys tu pisalem, ze poprzedni moj dziekan nie cierpial mnie i ze wzajemnoscia.
      i co? i nic. bo system jest tak zaprojektowany, ze ja bez zadnych obaw moge
      rozpoczac procedure skargi na dziekana.i dziekan i ja o tym wiemy.

      i bedzie nieporownywalnie lepiej jesli mgr X ze Szczecina bedzie mogl bez obaw o
      szykany zlozyc skarge na dra Y (i na odwrot, jesli taka potrzeba zajdzie) u
      siebie w Szczecinie, a ta skarga zostanie potraktowana powaznie.
      • dala.tata Re: Przydalby się mediator akademicki 03.09.09, 18:47
        dodam, ze w UK nie slyszalem o takim kims (co nie znaczy ze nie ma, rzecz
        jasna), na moim uniwersytecie nie ma nikogo takiego. sa po prostu procedury i
        one calkiem niezle dzialaja. co wiem z doswiadczenia.
        • nfajw Re: Przydalby się mediator akademicki 04.09.09, 13:27
          W UK jest coś takiego The Office of the Independent Adjudicator for
          Higher Education ("OIA") ale działa głównie wśród braci studenckiej
          www.oiahe.org.uk/
          Zresztą i u nas jest Rzecznik Praw Studenta (centralny przy
          parlamencie studentów) ale pracownicy akademiccy nie są zdolni do
          stworzenia swojego parlamentu i utworzenia swojego rzecznika wiec
          rektorzy robią z nimi co zechcą.
          • dala.tata Re: Przydalby się mediator akademicki 04.09.09, 16:20
            to jest zupelnie co innego i prosze nie mieszac urzedow.
            • nfajw Re: Przydalby się mediator akademicki 05.09.09, 08:53
              To jest ten kierunek działań
      • nfajw Re: Przydalby się mediator akademicki 04.09.09, 13:23
        Nie chodzi o centralny urząd tylko o instancję, raczej biuro ( 1- 3
        osobowe) mediatora(rzecznika) na każdej uczelni (przynajmniej tych
        dużych) gdzie można się zwrócić dyskretnie poufnie z problemem i
        takie biuro monitoruje patologie i składa raporty aby tak zmieniać
        system aby zmniejszyć patologie.
        Centrum na górze tez jest potrzebne aby funkcjonować jako centrum
        informacyjne, prowadzić m.in. serwis internetowy, monitoring spraw
        dla systemowego ograniczania patologii w ustawach i ew. jako
        'obsługa' tych uczelni które jeszcze biura nie zdołały założyć a
        problemy są.
        Obecny system że szykanowany psychicznie w Szczecinie (kilka
        przypadków) zwraca się o pomoc do dr Wieczorka ( bo do kogo ma się
        zwrócić ?) jest chory i kompromitujący dla obecnego systemu.
        • dala.tata Re: Przydalby się mediator akademicki 04.09.09, 16:19
          dlatego powtarzam. to nie chodzi o rzecznika, ale sprawny i przede wszystkim
          bezpieczny system skarg. co z tego, ze bedzie rzecznik, jesli jego dzialalnosc
          bedzie torpedowana albo nie traktowana powaznie?

          centrum na gorze jest potrzebne glownie do tego, zeby wydawac pieniadze.
          • h_hornblower Re: Przydalby się mediator akademicki 04.09.09, 21:39
            dala.tata napisał:

            > dlatego powtarzam. to nie chodzi o rzecznika, ale sprawny i
            przede wszystkim
            > bezpieczny system skarg.

            Możesz napisać jak to działa u Ciebie? W GBR, tak?

            pzdr
            horny
            • dala.tata Re: Przydalby się mediator akademicki 04.09.09, 21:45
              dziala prosto. jest procedura. jesli chce sie poskarzyc na kogos to szefa ze mam
              ochote wszczac grievance procedure, jesli chce sie na szefa poskarzyc, to
              zawiadamiam kogos wyzej niz moj szef. ten wyzej miedzy nami mediuje, jesli
              mediacje nie daja skutku dochodzi do formalnego etapu i odbywaja sie formalne
              przesluchania. i ustalamy kto ma racje. jesli okazuje sie ze mam racje, a szef
              nabroil, to wszczynana jest procedura dyscyplinarna, w ktorej ja moge, ale nie
              musze byc swiadkem.

              ale to co najwazniejsze to to, ze nikt nie boi sie takich rzeczy. ot nie znaczy
              ze nic tylko wszczynamy proceddury, jednak jesli nie da sie inaczej to wlasnie
              tak robimy. i najczesciej nie jest to traktowane personalnie i po zakonczeniu
              procedury da sie wspolnie pracowac.
              • h_hornblower Re: Przydalby się mediator akademicki 04.09.09, 21:51
                Hm. Ja tez mog się poskarzyć do dziekana na szefa. Nie wiem czy są
                jakies procedury. No ale byłaby pewnie mediacja, przesłuchania itd.
                Nie sądzę jednak, aby było mi potem łatwo pracować. (na szczećsie
                pisze hipotetycznie - nie mam powodu się skarzyć, wrecz przeciwnie)

                pzdr
                horny
                • dala.tata Re: Przydalby się mediator akademicki 04.09.09, 22:01
                  i wlasnie o to idzie. to sa procedury, ktore sa traktowane powaznie, a przy
                  okazji sa bezpieczne. i to jest w nich kluczowe.

                  zaden rzecznik niczego nie zmieni, dopoty, dopoki nie bedzie sie traktowac
                  powaznie tego, ze pracownik ma prawo poskarzyc sie na swojego szefa, czy tez
                  kolege. i nie jest to przestepswo, swientwo itd.
                  • h_hornblower he, he, he 04.09.09, 22:09
                    dala.tata napisał:

                    > i wlasnie o to idzie. to sa procedury, ktore sa traktowane
                    powaznie, a przy
                    > okazji sa bezpieczne.

                    Ale co jest w nich bezpieczne? On wie kto "doniósł"...

                    > dopoki nie bedzie sie traktowac
                    > powaznie tego, ze pracownik ma prawo poskarzyc sie na swojego
                    szefa, czy tez
                    > kolege. i nie jest to przestepswo, swientwo itd.

                    Rozbawiłeś mnie - dzieki :) Masz rację - tylko właśnie: jak to
                    zrobić? :)

                    pzdr
                    horny
                    • dala.tata Re: he, he, he co? 04.09.09, 22:12
                      oczywiscie ze wie. na tym to polega. ja skladam skarge i szef jest informowany
                      ze dalatata zlozyl skarge.

                      niespecjalnie wiem, co w tym jest zabawnego, ale pewnie mamy inne gusta.
                      oczywiscie ze to sie da zrobic, tylko ze to wymaga wysilku. no i przekonania ze
                      bycie dziekanem nie jest prawem danym przez Boga raz na zawsze.
                      • h_hornblower pax, pax, pax 04.09.09, 22:26
                        dala.tata napisał:

                        > oczywiscie ze wie. na tym to polega. ja skladam skarge i szef jest
                        informowany
                        > ze dalatata zlozyl skarge.

                        Abstrahujemy tu od dalataty. Piszę o naszym - krajowym - podwórku.


                        > niespecjalnie wiem, co w tym jest zabawnego, ale pewnie mamy inne
                        >gusta.

                        Ależ nie obrażaj się. Piszesz:

                        > oczywiscie ze to sie da zrobic, tylko ze to wymaga wysilku. no i
                        przekonania ze
                        > bycie dziekanem nie jest prawem danym przez Boga raz na zawsze.

                        albo:

                        >dopoki nie bedzie sie traktowac
                        > powaznie tego, ze pracownik ma prawo poskarzyc sie na swojego
                        szefa, czy tez
                        > kolege. i nie jest to przestepswo, swientwo itd.

                        O to sie wszystko rozbija. Tego nie da się zadekretować. Tego
                        wysiłku, tego przekonania etc.

                        pzdr
                        horny
                        • dala.tata Re: pax, pax, pax 04.09.09, 22:50
                          alez ja sie zupelnie nie obrazam. mnie sie nie podoba, ze uwazasz za smieszne
                          traktowanie powaznie systemu skarg w Polsce.

                          ja mysle ze to sie da zadekretowac, tyle ze wymagao by choc od dekretujacych
                          uczciwego podejscia do swej wlasnej wladzy. a to jest nierealne obecnie w Polsce.
                          • h_hornblower Re: pax, pax, pax 05.09.09, 16:04
                            dala.tata napisał:

                            > mnie sie nie podoba, ze uwazasz za smieszne
                            > traktowanie powaznie systemu skarg w Polsce.

                            Etam. Wcale nie. Mój uśmiech - przez łzy... - wzbudziło to, że
                            proponujesz tak proste rozwiazanie problemu, równolegle podając
                            powody, dla których zadziałanie tego mechanizmu jest mało realne. w
                            podsmowaniu zreszta powyżej sam to samo stwierdzasz:

                            > to jest nierealne obecnie w Polsce.

                            Zgadzam się, że odpowiednie procedury są bardzo ważne. Nie sądzę
                            jednak, aby rozumowanie typu "rzecznik niepotrzebny bo w UK nie ma
                            rzecznika" było własciwe. Uważam, że taki mąż zaufania byłby
                            przydatny. Pytanie tylko - skąd go wziąć? Pewnie musiałby być
                            wybierany w wyborach powszechnych :)

                            pzdr
                            horny
                            • dala.tata Re: pax, pax, pax 05.09.09, 16:21
                              to jest malo realne, jednak nie niemozliwe. widze to tak, ze powinny dac
                              przyklad uczelnie najlepsze, te wszystkie ujoty, uwy i inne uamy.nie mam
                              watpliwosci, ze znajdzie sie tam cala mase przyzwoitych ludzi, ktorzy chca, zeby
                              ich uczelnia byla dobrym miejscem pracy. oni powinni dac przyklad.

                              jednak z drugiej stron wsparte to powinno byc przez ministerstwo, ktore powinno
                              wymagac jasnych procedur dla skarg. uczelnie nalezy zmusic do tego, zeby
                              opublikowaly na przyklad na www szczegolowe procedury zwiazane ze skargami, z
                              uwzglednieniem apelacji itd.. z kolei systematyczne i uczciwe kontrole
                              przestrzegania tychze procedur powinny po jkaims czasie spowodowac, ze one
                              zaczna dzialac.

                              tak, w pewnym momencie nalezy liczyc na uczciwosc urzednika. przy braku sluzby
                              cywilnej to jest trudne, ale nie niemozliwe.

                              problem jest raczej w tym, zeby chciec, no i lobbowac za tym. niestety NFA jest
                              duzo bardziej zainterseowana w pietnowaniu (nie ma rzecznikow, a na calym
                              swiecie sa), a nei w realnej naprawie czegokolwiek (a kandydatem na centralnego
                              rzecznika powinien oczywiscie byc dr Wieczorek).
          • nfajw Re: Przydalby się mediator akademicki 05.09.09, 08:54
            Jasne, a sprawny system skarg zapewnią krasnoludki lub znajomi królika.
            • dala.tata Re: Przydalby się mediator akademicki 05.09.09, 12:10
              nie, z cala pewnoscia sprawny system skarg zapeni rzecznik wylaniany sposrod
              tych znajomcyh i dr Wieczorek z NFA. dokladnie tak!
        • h_hornblower Re: Przydalby się mediator akademicki 04.09.09, 21:37
          nfajw napisała:

          >
          > Obecny system że szykanowany psychicznie w Szczecinie (kilka
          > przypadków) zwraca się o pomoc do dr Wieczorka ( bo do kogo ma
          się

          Nie pytam oczywiście o szczegóły, ale który to wydział taki
          toksyczny? Bo o USz chodzi?

          pzdr
          horny
          • dala.tata Re: Przydalby się mediator akademicki 04.09.09, 21:40
            to byl moj hipotetyczny przyklad.
          • nfajw Re: Przydalby się mediator akademicki 05.09.09, 08:58
            Mediator zapewnia poufność działań !
            Toksyczny to jest system i jakoś nie ma skutecznych działań aby
            utylizować toksyny.
            • dala.tata Re: Przydalby się mediator akademicki 05.09.09, 12:12
              a przepraszam z jakiej paki ta pufnosc? to znaczy moge przyjsc oskarzyc szefa, a
              on nie bedzie wiedzial, kto go oskarzyl? to jak ma sie bronic? czy moze w ogole
              nie musi sie bronic, bo oskrazenie wystarczy?

              doktorze WIeczorek, moze jednak zrezygnujecie z co prawda sprawdzonych ale
              jednak nie do konca slusznych metod stalinowskich.
              • h_hornblower ??? 05.09.09, 16:07
                dala.tata napisał:

                > doktorze WIeczorek, moze jednak zrezygnujecie z co prawda
                >sprawdzonych ale jednak nie do konca slusznych metod stalinowskich.

                Tak z czystej ciekawości - mógłbyś wyjaśnić tę swoją wypowiedź
                niezorientowanemu nowemu forumowiczowi, którym jestem?

                pzdr
                horny
                • dala.tata Re: ??? 05.09.09, 16:25
                  nie wiem, co jeszcz wyjasniac. nie mozna miec poufnego systemu skarg. jesli
                  skladam skarge na mojego szefa, to moj szef musi wiedziec, o co jest skarzony i
                  przez kogo. inaczej nie ma szans na sensowna obrona. jak dla mnie to stalinizm,
                  a uzdrownienie czegokowliek.

                  dr Wieczorek z NFA proponuje nam wizje swiata, w ktorej kadzy kto sklada skarge
                  na szefa ma racje. a przeciez to jest bzdura. podstawa jakiegokowoiek systemu
                  skarg musi byc jego transparentnosc, a nie 'poufnosc'. obe strony musza wiedziec
                  co sie dzieje z nimi, wobec nich itd itp. w innym wypadku mamy odwrocenie tego
                  co jest dzisiaj.
                  • h_hornblower Re: ??? 05.09.09, 17:19
                    dala.tata napisał:

                    > nie wiem, co jeszcz wyjasniac.

                    To może ja wyjasnię. Zdziwiła mnie po prostu Twoja wypowiedź, którą
                    odebrałem jako bardzo agresywną, może nawet obraźliwą w stosunku do
                    nfajw. Rozumiem, że masz inny pomysł, ale imputowanie komuś w
                    dyskusji "stalinizmu" - no cóż, po Tobie akurat sie tego nie
                    spodziewałem. Stąd moje zdziwienie.

                    > dr Wieczorek z NFA proponuje nam wizje swiata, w ktorej kadzy kto
                    sklada skarge na szefa ma racje. a przeciez to jest bzdura.

                    Hm... Z ciekawości badacza: jak do tego doszedłeś? :)

                    Mediator [żródłosłów łaciński] to pośrednik, którego celem jest
                    doprowadzenie do ugody, pojednania między spierającymi się stronami.
                    W istocie trudno tu więc w ogóle mówić o "skardze" - bardziej
                    o "postepowaniu wyjasniajacym" czy też "rozjemczym". Ja uwazam, że
                    taka instytucja może się przysłuzyć akademii. Zasadniczy problem
                    widzę w tym, że jej legitymacja powinna pochodzić z autorytetu. Tego
                    nie załatwi młody pistolet z ambicjami. Musi byc to powszechnie
                    szanowany człek w odpowiednim wieku. Skąd go wziąć i jak go
                    przekonać do tej niewdziecznej roli?

                    pzdr
                    horny
                    • dala.tata Re: ??? 09.09.09, 18:47
                      moge sie bic w piersi. jednak ja mam dosc zle zdanie o dzialalnosci NFA i jego
                      szefa, wiec moze dlatego jestem agresywniejszy.

                      juz napisalem jak do tego doszedlem. nfajw proponuje poufnosc procedu skarzenia
                      sie. jesli skarzacy nie jest znany oskarzonemu, nie moze on sie bronic.

                      co do autoryteowosci itd, to niestety nie zgaddzam sie. ja bym chcial zeby
                      procesem skarg zadzila procedura a nie zaden autorytet.
                      • h_hornblower krucafuks... :) 10.09.09, 12:58
                        Jakos ciężko nam się dogadać... :) Odróżnijże proszę wreszcie
                        procedurę oficjalnej skargi od instytucji mediatora!
                        Istnienie/wdrożenie tej pierwszej w niczym nie przeszkadza
                        istnieniu/wdrożeniu tej drugiej.

                        Mediatorowi (jak sama nazwa wskazuje...) się nie skarżysz.
                        Przeciwnie - jest po to, abys nie musiał wdrażać oficjalnej
                        procedury skargowej. Nie wiem, czy założyciel wątku proponuje jedno
                        ZAMIAST drugiego - nie mam czasu ani siły sie przez to przegryzać.
                        Moim jednak zdaniem jedno drugiemu nie tylko nie przeszkadza, ale i
                        stanowi dobre uzupelnienie. Oczywiście tylko wtedy, gdy sam
                        decydujesz, którą drogą iść (skarga czy próba mediacji), a nie masz
                        narzucone, że zanim złożysz skargę, musisz koniecznie iść do
                        mediatora.

                        Oczywiście w przypadku mediacji poufność polega na tym, że sprawy
                        się nie nagłaśnia i wiedzą o niej zainteresowane osoby (z
                        wałkowanego wyżej przykładu - Ty Twój szef) oraz mediator.

                        pzdr
                        horny
                        • charioteer1 Re: krucafuks... :) 10.09.09, 13:24
                          Jezeli wiem o tym ja i moj szef, to spora szansa, ze dowie sie pol instytutu. Taka jest dynamika sporow personalnych.

                          O tym, jak to dziala za granica - odpowiedz do wpisu na blogu akiademickim:

                          "In the 21st century, there are graduate advisers and committees and ombudsmen and offices that deal with ethics and conflict resolution."

                          Are you kidding? This is a joke. Where I went to school, the administrators, HR and ombuds always sided with the professors. As far as they were concerned, that was who paid their salary. Students were a nuisance.

                          "offices that deal with ethics and conflict resolution" - um, let's just take one example, that has nothing to do with a scientific ethics concern. Have you ever tried to file a sexual harassment complaint? The FIRST THING they tell you is that you cannot remain anonymous, there WILL be backlash, and while that backlash is technically illegal, there is nothing they can do to protect you from it.

                          Yeah. Ombuds offices are a joke unless you're planning to quit science. They will not help you.


                          http://science-professor.blogspot.com/2009/09/bas.html
                          • h_hornblower Re: krucafuks... :) 10.09.09, 14:14
                            charioteer1 napisał:

                            > Jezeli wiem o tym ja i moj szef, to spora szansa, ze dowie sie pol
                            instytutu. Taka jest dynamika sporow personalnych.

                            Jeśli od Ciebie albo szefa to spoko. Grunt, żeby nie od mediatora

                            > O tym, jak to dziala za granica - odpowiedz do wpisu na blogu
                            akiademickim

                            No i o czym ma nas niby ten wpis przekonać? Ktoś ma takie zdanie. Ja
                            mam inne. Instytucja mediatora działa w wielu "światach" i sie
                            sprawdza lepiej lub gorzej. Nie ma powodu, dla którego nie miałaby
                            się sprawdzić na uczelni (podkreslam - jako uzupełnienie jasnej
                            procedury skargowej). Dla mie problemem jest "jedynie" skąd go
                            wziąć?

                            pzdr
                            horny
                            • charioteer1 Re: krucafuks... :) 10.09.09, 15:29
                              h_hornblower napisał:

                              > Dla mie problemem jest "jedynie" skąd go wziąć?

                              To chyba jest kluczowe pytanie, nie? Jak zle na nie odpowiesz, to urzad bedzie
                              dzialal raczej gorzej niz lepiej, prawda? A mozliwe problemy masz przedstawione
                              w cytacie z bloga: "they will side with the professors", "there will be
                              backlash", etc.
                              • h_hornblower Re: krucafuks... :) 11.09.09, 19:11
                                charioteer1 napisał:

                                > h_hornblower napisał:
                                >
                                > > Dla mie problemem jest "jedynie" skąd go wziąć?
                                >
                                > To chyba jest kluczowe pytanie, nie?

                                Oczywiście, że kluczowe - dlatego "jedynie" w cudzysłowie, zresztą
                                wyżeju to podkreślałem. Jesli jednak taką osobę uda się znaleźć to w
                                mojej opinii nic nie stoi na przeszodzie, żeby spróbować.

                                A mozliwe problemy masz przedstawione
                                > w cytacie z bloga: "they will side with the professors", "there
                                >will be backlash", etc.

                                Różne problemy są oczywiście mozliwe. Wypowiedź z bloga mnie
                                osobiscie nie wydaje się szczególnie głęboka. wydaje mi się ponadto,
                                że dyskutujemy o mediatorze między pracownikami a nie na linii
                                student-wykładowca? Czy też się mylę?

                                pzdr
                                horny
                                • charioteer1 Re: krucafuks... :) 11.09.09, 19:37
                                  h_hornblower napisał:

                                  > Różne problemy są oczywiście mozliwe. Wypowiedź z bloga mnie
                                  > osobiscie nie wydaje się szczególnie głęboka. wydaje mi się ponadto,
                                  > że dyskutujemy o mediatorze między pracownikami a nie na linii
                                  > student-wykładowca? Czy też się mylę?

                                  Nie wiem, jakiego poziomu glebokosci oczekujesz. Przekladajac na nasze realia,
                                  sytuacje mozna porownac do konfliktu miedzy asystentka a profesorem.
                        • dala.tata Re: krucafuks... :) 10.09.09, 16:32
                          no wiec, o ile zrozumialem intencje NFA, to ten mediator to ktos, do kogo sie
                          idzie ze skarga. tak czy owak, jesli przecyztasz post nfajw, zauwazysz ze
                          proponuje poufnosc 'zazalenia'. wedle mnie, jesli mediator ma mediowac, to
                          trudno, zeby jedna strona, wobec ktorej dokonuje sie mediacji, byla caly czas
                          ukryta. przeciez to nie ma sensu.

                          zaden z procesow, mediacji czy skarg nie jest naglasniany (nie wiem zreszta co
                          to mialoby znaczyc: mail do wszystkich ze mgr X sie skarzy?). natomiast
                          wszystkie strony mediacji musze wiedziec o sobie. nfa tak nie uwaza.
                          • h_hornblower Re: krucafuks... :) 11.09.09, 19:14
                            dala.tata napisał:

                            > no wiec, o ile zrozumialem intencje NFA, to ten mediator to ktos,
                            do kogo sie idzie ze skarga.

                            Wtedy to nie jest mediator...

                            > wedle mnie, jesli mediator ma mediowac, to
                            > trudno, zeby jedna strona, wobec ktorej dokonuje sie mediacji,
                            byla caly czas
                            > ukryta. przeciez to nie ma sensu.

                            No nie ma. Mediuje się "pomiędzy".


                            pzdr
                            horny
    • h_hornblower no więc podobno... 09.09.09, 17:54
      ... coś takiego powstać ma na SGH (to ta przereklamowana uczelnia
      ekonomiczna). Szczegółów nie znam.

      pzdr
      horny
Pełna wersja