czy jesteście pewne na 100% że wasz facet

12.09.09, 19:11
czy to mąż czy niemąż was nie zdradza, nie romansuje, jest wobec was
lojalny itp??

bardzo często spotykam sie z takimi wypowiedziami kobiet - "jestem
pewna na 100%", "nie on nigdy by tego nie zrobił" itp.

a wy jesteście pewne?? jak można i skąd bierze się taka pewność??

a czy są takie które były pewne a okazało się to jedną wielką kupą
gówna? suspicious

to takie w sumie lajtowo - poważne pytanie na łikend??
    • lelieb Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 19:17

    • edycja_kopiuj_wklej Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 19:25
      Ja swojego na 100%. Taki egzemplarz, zarowno z charakteru jak i z wygladu
    • marta_i_koty Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 19:25
      w ogole nie myslę o tym, bo co mi to da? Moj chłop na kazdym kroku
      daje mi dowody miłości, nasz seks jest super i jeśli udaje, że jest
      ze mną szczęśliwy, to robi to genialniewink
    • babowa Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 19:31

      > a czy są takie które były pewne a okazało się to jedną wielką kupą
      > gówna?

      sa, ale kupa gowna z tego nie była, raczej smrodu wiele
    • przeciwcialo Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 19:34
      Na 100 procent to jestem pewna ze ja nie mam romansu.
      Mam nadzieję że mój małzonek tez nie.
    • madameblanka Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 19:41
      Znam jego stosunek do kobiet, dlatego wiem że nikogo nie ma.
      Acha no i nie ma powodów do zdradysmile
    • mankencja Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 19:43
      jestem pewna i po prostu mu ufam. tyle.
    • figrut Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 20:07
      Pewna to ja mogę być tylko na siebie. Teoretycznie to taki typ, który tylko
      pracuje albo gra na kompie. Jest za długo w domu, za często coś mu się przytrafi
      na wyjeździe i muszę po niego jechać. Nie mniej jednak głowę, to ja mogę położyć
      tylko i wyłącznie za siebie.
      • bsl Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 20:16
        na 100% to ja jestem pewna ze zejde z tego świata
        bo nawet siebie pewna nie jestem a co dopiero chłopa , zwłaszcza ze
        raz juz sie przejechalam po exie ,
        nie mam schizy i nie śledze i nie rozliczam z kazdej minuty , ale
        ostrożna jestem w deklaracjach typu 100%
    • bernimy Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 20:21
      Jestem pewna, że mnie nie zdradził i nie zdradza. A przyszłość okaże
      co będzie... Ale raczej nie zdradzi, bo wie:
      1. że ja zdrady nie wybaczę, nie potrafię, ja przekreślam wszystko
      2. gdyby On bardzo chciał po ewentualnej zdradzie ratować związek
      (dla dobra dziecka itd.) to wie, że ja odpłacę się pięknym za
      nadobne (z nawiązką wink) a to już jest rozpiernicz a nie związek!
      To mieliśmy już dawno wielokrotnie omówione. Ale 100% pewność to
      mogę mieć tylko w stosunku do własnej osoby.
      Poza tym, nie mam najmniejszych podstaw aby Mu nie ufać i nie
      wierzyć. A dlaczego? Bo najblizsze Jego znajome potrafią mnie na
      imprezie zapytać, co my takiego w sobie (zwiazku naszym) mamy, że
      świata poza sobą nie widzimy smile No niechby zobaczyły nas w akcji w
      domu, kiedy mamy odmienne zdania suspicious

      Nie zawsze było tak pięknie i różowo. To wymagało przegadania i
      wdrożenia zasady "co Ty mi zrobisz, to Ja zrobię Tobie to samo".
    • koralik12 Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 20:44
      Jestem pewna że nie ma romansu, myślę też że mnie nie zdradza.
      • bei Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 20:51
        Gdybym miała nie wierzyc, to nie warto byłoby tkwic w takim
        związku...

        Marta i koty wyjęła mi wypowiedź spod palców na klawiaturzesmile
    • mearuless Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 20:59
      no tak szczerze to mnie to wali calkowicie...


      ale z innego powodu tu pisze.

      otoz, kiedys gdy bylam mloda i piekna mialam narzeczonego, tak bezgranicznie we
      mnie zakochanego, tak zapatrzonego w ma osobe- ze wszystkie kolezanki mi
      zazdroscily-tak wiernego mezczyzny u boku.
      i co ?
      i gowno -poklocilam sie z nim na impreze , wyszlam naburmuszona a on po pijaku
      przelacial jakas dziewczyne.
      pozniej plakal, blagal, jeczal, skomlal, prosil, przepraszal-ale smrod pozostal.

      wiec ja jestem pewna tylko tego, ze niczego nie jestem pewnawink
      • iskierka40 Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 21:44
        tak jestem pewnasmile
    • fajka7 Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 22:02
      Oj to 100% to po prostu zwykle myslenie zyczeniowe oparte na
      glebokim przekonaniu, wierze i zaufaniu.
      To taka deklaracja mowiaca swiatu, ze jaki zwiazek by nie byl na
      zewnatrz, jego podwaliny pozostaja nienaruszone i zachowuje on swoja
      powazna wartosc rynkowa smile
      Przeciez nikt by realnie nie dal sobie rzeczywiscie uciac
      rzeczywistej reki za kogos.
      Na tej zasadzie ja tez jestem pewna, ale gdybym miala pistolet przy
      skroni i miala zycie za te prawde nieswoja w koncu oddac, to bym
      wymiekla.
      Tak, tez mysle, mysle nawet, ze wiem, ze moj maz jest wierny, bo po
      prostu nie znajduje powodow, zeby myslec, ze nie jest, ale nie dam
      sie za to rozstrzelac, w koncu on jest tylko czlowiekiem.
      Z tymze ja mam w ogole wyjsciowa postawe do ludzi bazujaca na
      zaufaniu i wierze, wiec nigdy bez realnych podstaw nie zakladam, ze
      jestem oszukiwana. Bo tak jest latwiej i przyjemniej w zyciu.
    • karra-mia Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 22:07
      tak
      ale mój facet to taki typ, co jak ma jedną dupę, to się jej trzyma
      do końca moejgo lub jegowink
      chociaż nigdy nie mów nigdy prawda?
    • sebaga Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 22:08
      no raczej tak smile Ale nie dlatego, ze ja taka wspaniała i seksowna
      jestem a inne do bani. Wiem, ze nie mógłby sobie w twarz spojrzeć po
      zdradzie.
      • lidia341 Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 22:15
        czasem miałam niepewności, ale myslę że mogę mu ufaćsmile
    • kkokoszkaa Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 22:08
      oj z tą pewnością że kto jak kto ale mój to na pewno nie romansuje
      bo
      a kocha mnie
      b nie ma powodów
      c ma morale itp
      jest jak z kradziezami naszych dzieci
      mój ngdy by nie ukradł bo
      a tak go wychowałam
      b wie co jest dobre a co złe
      c spełniamy jego potrzeby wiec po co miałby kraść

      W związku z tym ze w mojej rodzinie są mundurowi to wiem ze rodzicom
      naprawde ciezko uwierzyc ze ich dobrze wychowane dzieci sa sparwcami
      napadu czy kradzieży. Pomimo oczywistych dowodów nadal nie wierzą
      ze sprawca sa ich dzieci.

      Z kobietami myśle ze jest podobnie - czestokroc faceci mają skoki
      czestokroc maja za soba romanse czestokroc oczywiscie załuja tego no
      ale to juz po takim przykrym doswiadczeniu.
      Sami byli pewni ze ich takie rzeczy nigdy dotyczyc nie bedą. A tu
      prosze zotaja póxniej z dylematami moralnymi -przyznac sie czy nie .
      Ale zmierzam do tego ze jak np jestem w babskim gronie i słysze
      wypowiedzi ich partnerek na temat zdrady to 95 % przypadków słysze
      ze kto jak kto ale ich misiek to wie co w zyciu wazne i kto jak kto
      ale on to na pewno nie z tych.
      Dlatego nigdy nie mówie ze mam pewnośc iż mój m. mnie nie nie
      zdradzi . Ale z pewnoscia ufam mu i mam nadzieje ze on tego zaufania
      nie zawiedzie.
    • totorotot Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 22:20
      100%

      jakby bryknal, to bym go powiesiła za jaja
      • kowalowa Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 22:30
        ale temat...poryczę się zaraz znowu....
        ja po 9 latach "małżeństwa" nie jestem pewna.... a byłam czas długi
        bardzowink ale życie różnie się toczy... rok temu mieliśmy poważny
        kryzys... smród pozostał i ta niepweność.... a dzisiaj rano się
        okazało... ze "mój" ..teraz to ojciec naszych dzieci...nieźle
        roamansuje sobie z "naszą" koleżanką... nie mam siły o tym
        myśleć..jest mi starsznie hujowosad
    • slimakpokazrogi Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 22:31
      nie jestem pewna, tego nigdy nie można być pewnymbig_grin
      ale zupełnie się nad tym nie zastanawiam. On raczej typ taki, co to
      za bardzo lasek nie podrywa - jedyne jego znajome to żony kolegów,
      na imprezy beze mnie nie lubi chodzić itd.... ale znam jego wartość -
      w sumie fajny facet jest i jakby jakaś się poznała na nim i się
      uwzięła, to może, może....
      a ja jestem taka, że bym wybaczyła. Raczej....
    • nutka07 Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 22:45
      Nie wiem czy mnie zradza badz zdradzal. Nie spedzam z nim ciagle czasu wink
    • mathiola Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 12.09.09, 23:56
      Ależ nigdy nie będę pewna na 100 procent, co mój mąż porabia beze mnie. Tak samo
      jak nie będę nigdy na 100 procent pewna, czy ja sama nie skuszę się w chwili
      słabości.
      Reasumując: ja nie jestem pewna siebie, a co dopiero jego. Ale ponieważ wiemy,
      czego się trzymamy, wiemy również co tracimy w razie czego. I dlatego póki co 9
      lat jakoś zleciało - mam nadzieję - że bez zdrad. Mam nadzieję jest słowem
      kluczowym.
    • gacusia1 Na 50% jestem pewna .-)))) 13.09.09, 01:20
      Tak wiec albo zdradza albo nie. Nie dopatruje sie ale czujna jestem.
      Jesli on jest czujniejszy to "czego oczy nie widza,tego sercu nie
      zal". Bylam pewna na 100% mojego exa...gdy sie rozwodzilismy jego
      kochanka byla w ciazy...
    • annabetka Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 13.09.09, 01:23
      Nie jestem pewna..byłam pewna jak miałam 23 lata i byłam szczęśliwą mężatką tuż
      po ślubie..później zaczęłam się uczyć przez wiele lat,że życie układa
      różne/przedziwne/niespodziewane scenariusze.Teraz ufam chłopu...nie analizuję co
      by było gdyby...co dalej? życie pokażesmile
    • 18_lipcowa1 Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 13.09.09, 02:08
      jasne ze nie jestem
      i smiesza mnie panie ktore sa pewne na 100% ze ''moj to na pewno
      nie''

      no ale ja sporo widzialam
      • cudko1 Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 13.09.09, 07:35
        o to to ja również trochę widziałam, w swojej pracy, kolejnej już
        zresztą pracuje praktycznie z samymi chłopami, no z większością,

        i wszyscy są przykłądnymi męzami swoich żona, pojcami swoich dziecu -
        znam również zony tych panów, z racji wspólnych imprez itp., i
        wszystkie te panie są pewne na 100% (no po zajedną która realnie
        spogląda naq świat i swego idealnego chłopa), mówią że mój to taki
        typ co nie zdradza - a tu wielka dupa, po tajemnicą poliszynela jest
        w obu firmach ze Ci panowie jednak nei są tak święci, zwłaszcza na
        tych imprezach bez żon,

        jasne trzeba ufać, jak się nie ma podstaw żeby nie ufać, ale
        wyrażanie się z taką pewnoąścią według mnie jest po prostu głupie,
        chyba??
        • kkokoszkaa Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 13.09.09, 08:44
          no własnie o tym pisałm w swoim poprzednim poscie, i tak
          ci suuper mężowie kochajacy
          z kregosłupem moralnym
          ci którzy swiata poza swoija niunia nie widzą
          ci którzy nie z tych co za babami sie ogladaja
          ci którzy wiedzą co mogliby ewentualnie stracic
          ci którzy w twarz nie mogliby sobie spojrzec po,
          ci co nie musza szukac gdzie indziej
          ci co to nie z tych
          niestety zdradzaja wbrew zapewniem swych partnerek, dlatego takie
          jawne zapewnianie na forum publicznym ze mój mnie nie zdradza bo ma
          wszystko w domu czy inne podobne temu stwierdzenie moze wywołać
          ironiczny usmiech na twarzach innych osób co bardziej
          wtajemniczonych. A raz byłam świadkiem jak jedna z babek nie
          wytrzymala i po takim orędziu jednej z kobit na temat wiernosci jej
          misia i palneła -zebys sie nie zdziwiła.
          • tabakierka2 Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 14.09.09, 08:57
            kkokoszkaa napisała:

            > no własnie o tym pisałm w swoim poprzednim poscie, i tak
            > ci suuper mężowie kochajacy
            > z kregosłupem moralnym
            > ci którzy swiata poza swoija niunia nie widzą
            > ci którzy nie z tych co za babami sie ogladaja
            > ci którzy wiedzą co mogliby ewentualnie stracic
            > ci którzy w twarz nie mogliby sobie spojrzec po,
            > ci co nie musza szukac gdzie indziej
            > ci co to nie z tych
            > niestety zdradzaja wbrew zapewniem swych partnerek, dlatego takie
            > jawne zapewnianie na forum publicznym ze mój mnie nie zdradza bo
            ma
            > wszystko w domu czy inne podobne temu stwierdzenie moze wywołać
            > ironiczny usmiech na twarzach innych osób co bardziej
            > wtajemniczonych.


            tak zakładając, nie należałoby w ogóle brać slubu.
            Nie chcę deklarować pewności na 100% itd., bo po co?
            co ja wiem, to wiem. Jesteśmy z mężem mega staroświeccy w naszych
            życiowych poglądach - przynajmniej w porównaniu do par forumowych,
            że tak powiem. Mamy twarde zapatrywania na pewne tematy. Jesteśmy
            bardzo blisko mentalnie, rozumiemy się bez słów, szalejemy za sobą,
            pomimo różnych zdań (czasami), oboje włożyliśmy mnóstwo energii i
            wysiłku w zbudowanie tego, co mamy (naszej relacji). Co do własnej
            wierności - jestem pewna na 100% - nie umiałabym wskoczyć do lózka z
            innym facetem - zawsze tak uwazałam, nie sądzę żeby to się miało
            zmienić. Meża - jestem pewna, ufam mu, tylko osoba niepewna siebie i
            swojego związku może twierdzić, że to naiwne czy głupie. Są jeszcze
            faceci, którzy mają honor i są lojalni, a przede wszytskim faceci
            moralni.
      • totorotot Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 13.09.09, 12:20
        A mnie smiesza panie, które pozjadaly wszystkie rozumy i którm sie wydaje, że jak kobieta jest na 100% pewna, to na pewno facet ja zdradza. Otóż NIEKONIECZNIE, miła moja, niekoniecznie.

        Moj facet nie nocuje poza domem, a ja roztaczam nad nim matczyna niemal, hehe, kontrole.
        • cudko1 Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 14.09.09, 08:42
          > A mnie smiesza panie, które pozjadaly wszystkie rozumy i którm sie
          wydaje, że j
          > ak kobieta jest na 100% pewna, to na pewno facet ja zdradza. Otóż
          NIEKONIECZNIE
          > , miła moja, niekoniecznie.

          przecież ja nigdzie nie napisałam nic takiego

          ja po prostu rozróżniam dwa stany - zaufania (które można mieć na
          100%) a pewności, której mooim zdaniem mieć na 100% nie można i
          tyle, zwłaszcza w kontekście że NIGDY nie zdradzi uncertain

          choć oczywiście mam nadzieję że takie egzemplarze istnieją i
          wszytskim kobietom takich życzę smile
    • liwilla1 jestem pewna 13.09.09, 08:53
      m. nie z tej gliny lepiony. NIGDY by mnie zdradzil. to nie jakis chlopek
      roztropek, to MEZCZYZNA, ktorym nie rzadzi penis, a na odwrot. mniej
      zaskoczyloby mnie UFO nad Sopotem niz jego zdrada.
      • alesio23 Re: jestem pewna 13.09.09, 09:08
        Ja nie jestem pewna. Poza tym on ciągle twierdzi, że ja go
        zdradzam, a podobno to typowe dal mężczyzn którzy sami zdradzająbig_grin
        Najgorsze jest to, że gdyby już do tego doszło straciłabym
        najlepszego przyjaciela, jakim jest dla mnie mój mąż.
      • kkokoszkaa Re: jestem pewna 13.09.09, 09:15
        no własnie ja o tym w poprzednich postach -oczywiscie nie zycze ci
        tego ale znam kobiety którzy maja takich rasowych mężczyzn -nikt
        tych kobiet z błedu oczywiscie nie wyprowadza ale uwierz czasem tacy
        meżczyźni tez okazuja sie zwykłymi ludżmi z krwi i kości niezaleznie
        od tego ze ich poLówki im aureole doprawiają.
        • liwilla1 kkokoszka 13.09.09, 09:24
          nie rozumiesz, bo nie znasz mojego M. on nie jest typem twardziela, tzn jest,
          ale nie w klasyczym rozumieniu. ciezko mi to wytlumaczyc, ale gdybys byla z nim
          tyle lat co ja i znala go tak dobrze, myslalabys identycznie jak ja. M. ma
          swoja, wypracowanawlasna ideologie zycia, ktorej ZAWSZE sie trzyma. glownym
          filarem tej ideologii jest szczerosc. on zdrade traktowalby jako tchorzostwo, a
          w jego mniemaniu tchorzostwo to najwieksza obelga, jaka moze spotkac czlowieka.
          taki ma charakter i jesli poznalby kogos, zanim cokolwiek by zrobil, wpierw na
          czysto zalatwilby sytuacj miedzy nami. bo to wspanialy uczciwy czlowiek,
          prawdziwy pelnowartosciowy mezczyzna.
          • liwilla1 Re: kkokoszka 13.09.09, 09:32
            dodam tylko, ze jego poglady nie sa wymuszone czy narzucowne wiara, bo jest
            gleboko niewierzacy (zreszta rozmowy z nim na temat wiary zawsze sa fascynujace,
            zaluje ze w ciagu dnia nie zawsze mamy mozliwosc pogadac o czyms wiecej, niz o
            zakupach, dzieciach i pracy...). te poglady, jego charakter to efekt jego
            swiadomego wyboru. no mam faceta swietnego po prostu big_grin ale charakter ma ciezki
            i swoja pogarde dla ludzkich slabosci czasami narzuca i mnie smile
            • tabakierka2 liw 14.09.09, 09:16
              ja doskonale rozumiem co masz na myśli!
              mam takiego samego męża (tyle, że on akurat głęboko wierzący)-
              trudno to opisać nie znając go tak, jak my naszych...
              • liwilla1 Re: liw 14.09.09, 10:21
                o właśnie, ciężko to opisac, to przeczucie, ktore byc moze jest irracjonalne z
                punktu widzenia ludzkich slabosci i wszechobecnej trywializacji seksu (ktorej
                zreszta swego czasu sama dalam sie zwiesc). mialam wiele zwiazkow w moim zyciu,
                dluzszych, krotszych, takich i na jedna noc, i taki czysto platonicznych, i
                nigdy nie nosilam tej pewnosci co teraz. ba, ja nawet sama wyznawalam, ze
                zwiazek monogamiczny nie przetrwa nigdy dluzej niz kilka lat. ale wystarczylo
                tych kilka lat od poznania m. i moje poglady m.in. na sprawy wiernosci ulegly
                totalnemu przewartosciowaniu.
          • 18_lipcowa1 Re: kkokoszka 13.09.09, 09:35


            > nie rozumiesz, bo nie znasz mojego M. on nie jest typem
            twardziela, tzn jest,
            > ale nie w klasyczym rozumieniu.

            A Ty uwazasz ze tylko twardziele macho zdradzaja?

            ciezko mi to wytlumaczyc, ale gdybys byla z nim
            > tyle lat co ja i znala go tak dobrze, myslalabys identycznie jak
            ja. M. ma
            > swoja, wypracowanawlasna ideologie zycia, ktorej ZAWSZE sie
            trzyma. glownym
            > filarem tej ideologii jest szczerosc. on zdrade traktowalby jako
            tchorzostwo, a
            > w jego mniemaniu tchorzostwo to najwieksza obelga, jaka moze
            spotkac czlowieka.


            Naprawde pieknie to brzmi.
            Znam ludzi ktorzy tez tak mowia, a robili albo robia cos innego.


            > taki ma charakter i jesli poznalby kogos, zanim cokolwiek by
            zrobil, wpierw na
            > czysto zalatwilby sytuacj miedzy nami. bo to wspanialy uczciwy
            czlowiek,
            > prawdziwy pelnowartosciowy mezczyzna.

            Naprawde jestem pelna podziwu dla twojej naiwnosci.
            Nie twierdze ze maz Cie zdradza albo by to zrobil, ba ja nawet mysle
            ze wiekszosc facetow to porzadni ludzie i 100 razy pomysla zanim cos
            zrobia i jesli sa w dobrych zwiazkach to takie rzeczy raczej sie
            zdarzyc nie powinny. RACZEJ.
            Ale jak czytam takie wzniosle rzeczy- znam go, tchorzostwo,
            prawdziwy mezczyzna, z wartosciami ,nie zrobilby tego, brzydzi
            sie,to wywoluje to usmiech politowania, nie dlatego ze Ci tego
            zycze, tylko dlatego ze to bardzo naiwne.
            • liwilla1 Re: kkokoszka 13.09.09, 09:39
              lipcowa, to nie kwestia brzydzenia sie, ten argument tez mnie smieszy. to
              kwestia poziomu samoswiadomosci i szacunku dla wlasnych zasad. i slabosci. a M.
              jest pod tymi wzgledami wybitnie nietuzinkowa jednostka. i usmiechaj sie z
              politowaniem, prosze bardzo, a ja jeszcze raz powtorze - jestem PEWNA.
            • sebaga lipcowa 13.09.09, 09:41
              > Naprawde pieknie to brzmi.
              > Znam ludzi ktorzy tez tak mowia, a robili albo robia cos innego.

              a znasz ludzi, którzy robią to co mówią? I nie robią sobie szmaty z
              gęby?
              • 18_lipcowa1 Re: lipcowa 13.09.09, 09:48

                > a znasz ludzi, którzy robią to co mówią? I nie robią sobie szmaty
                z
                > gęby?


                Znam ludzi ktorzy robia to co mowia. Np siebie. Staram sie. I
                innych. Co nie zmienia faktu ,ze mowic to se moge, na temat jakiejs
                tam sytuacji a tak naprawde dopoki ona sie nie zdarzy- nie wiem
                jakbym sie zachowala. Nie mowie o tu o sytuacjach znanych,
                powtarzajacych sie itp.
                Ja tez ogolnie uwazam zdrade za cos zlego i nigdy w te klimaty mnie
                nie ciagnelo, no i co z tego? Nie moge sie zarzekac, a juz na pewno
                nie bede sie zarzekala za kogos. Rozczarowanie potem mniejsze,
                jestesmy tylko ludzmi...
                • totorotot Re: lipcowa 13.09.09, 12:28
                  z reguly ci, co wszystkich podejrzewaja o najgorsze, przypisuja innym swoje cechy...
          • sebaga Liw!!! 13.09.09, 09:36
            o kurcze piszesz o moim facecie smile Gdyby nie to , ze widziałam Twojego
            na zdjęciu to bym pomyślała, ze moj ma na boku drugą rodzinę smile
            • liwilla1 Sebaga 13.09.09, 09:44
              to zaskakujace dla wielu, ale istnieja tacy mezczyzni, ktorym dzialaniom i
              decyzjom nie przyswieca idea umoczenia fiuta. M moglby sie zakochac, to nawet
              prawdopodobne, bo ja jestem ... ekhm inna. prostsza. mniej wielopoziomowa smile
              moze kiedys spotka laske, ktora nie bedzie plakac na filmach dla dzieci, bedzie
              z nia rozmawial tylko o wielkich rzeczach, nie bedzie robic drak o pierdoly - ja
              tego nie wykluczam. natomiast wiem, ze zalatwi wpierw ze mna sprawe jak czlowiek
              dorosly.
              • 18_lipcowa1 Re: Sebaga 13.09.09, 09:49
                liwilla1 napisała:

                > to zaskakujace dla wielu, ale istnieja tacy mezczyzni, ktorym
                dzialaniom i
                > decyzjom nie przyswieca idea umoczenia fiuta. M moglby sie
                zakochac, to nawet
                > prawdopodobne, bo ja jestem ... ekhm inna. prostsza. mniej
                wielopoziomowa smile

                No wlasnie o to chodzi, ze nie zawsze to tylko zamoczenie fiuta.
                • liwilla1 Re: Sebaga 13.09.09, 09:56
                  zakochac sie w kims innym to IMO nie zdrada. chociaz wolalabym chyba, zeby m
                  kogos bzykal niz pokochal. z tym drugim gorzej bym sobie dala rade...
                  • 18_lipcowa1 Re: Sebaga 13.09.09, 10:04
                    chociaz wolalabym chyba, zeby m
                    > kogos bzykal niz pokochal. z tym drugim gorzej bym sobie dala
                    rade...


                    Dokladnie tak samo jak ja wink
            • madameblanka Re: Liw!!! 13.09.09, 10:09
              > o kurcze piszesz o moim facecie smile

              a właśnie że nie bo napisała o moimbig_grin

              Może nie patrzy na zdrady jak na tchórzostwo, ale ma to za totalny brak szacunku
              do partnera, coś poniżającego. Właściwie sama nie wiem jak mam to wytłumaczyć.
              To się czuje. On mi nigdy nie mówił takich rzeczy to sie poprostu wie, widzi i
              czuje.
        • tabakierka2 Re: jestem pewna 14.09.09, 09:00
          kkokoszkaa napisała:

          > ale uwierz czasem tacy
          > meżczyźni tez okazuja sie zwykłymi ludżmi z krwi i kości
          niezaleznie
          > od tego ze ich poLówki im aureole doprawiają.

          ja takich facetów nie uznaję za 'zwykłych ludzi z krwi i kości'...
          raczej za typy tolatnie bez honoru, moralności, kręgosłupa...
      • 18_lipcowa1 Re: jestem pewna 13.09.09, 09:31
        liwilla1 napisała:

        > m. nie z tej gliny lepiony. NIGDY by mnie zdradzil. to nie jakis
        chlopek
        > roztropek, to MEZCZYZNA, ktorym nie rzadzi penis, a na odwrot.
        mniej
        > zaskoczyloby mnie UFO nad Sopotem niz jego zdrada.


        Cudnie.
        Mloda jestes, zycia nie znasz.
        • liwilla1 Re: jestem pewna 13.09.09, 09:35
          gadasz. znam zycie, znam mezczyzn. mimo wieku mialam sporo doswiadczen w kwestii
          relacji damsko meskich, sporo obserwowalam rowniez jeszcze jako malolata. i
          mozesz z przekasem pisac, ze to niemozliwe. a ja wiem swoje - M. NIGDY by mnie
          nie zdradzil, NIGDY nie postapilby nielojalnie w stosunku do mnie. siebie nie
          jestem pewna tak jak jego.
          • sebaga Re: jestem pewna 13.09.09, 09:37
            o to to!
          • 18_lipcowa1 Re: jestem pewna 13.09.09, 09:41
            a ja wiem swoje - M. NIGDY by mnie
            > nie zdradzil, NIGDY nie postapilby nielojalnie w stosunku do mnie.


            To dobrze ze wiesz swoje, przeciez masz takie prawo - uwazac i
            myslec co chcesz.
            • liwilla1 Re: jestem pewna 13.09.09, 09:46
              ciesze sie, ze w tym sie zgadzamy smile
        • bsl Re: jestem pewna 13.09.09, 23:36
          Cudnie.
          > Mloda jestes, zycia nie znasz.
          >


          ech smile))))))))))) nie zna wink
    • kkokoszkaa Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 13.09.09, 10:22
      > nie rozumiesz, bo nie znasz mojego M. on nie jest typem
      twardziela, tzn jest,
      > ale nie w klasyczym rozumieniu. ciezko mi to wytlumaczyc, ale
      gdybys byla z nim
      > tyle lat co ja i znala go tak dobrze, myslalabys identycznie jak
      ja. M. ma
      > swoja, wypracowanawlasna ideologie zycia, ktorej ZAWSZE sie
      trzyma. glownym
      > filarem tej ideologii jest szczerosc. on zdrade traktowalby jako
      tchorzostwo, a
      > w jego mniemaniu tchorzostwo to najwieksza obelga, jaka moze
      spotkac czlowieka.
      > taki ma charakter i jesli poznalby kogos, zanim cokolwiek by
      zrobil, wpierw na
      > czysto zalatwilby sytuacj miedzy nami. bo to wspanialy uczciwy
      czlowiek,
      > prawdziwy pelnowartosciowy mezczyzna.

      Gratuluje swietnego wyboru! ale widzisz w zyciu wg mnie nie ma tak
      ze czesc kobiet wybiera sobie prawdziwych męzczyzn z zasadami a
      czesc półmężczyzn którzy dopuszczaja do mysli ze mogliby to zrobic.

      Twoja pewnośc ujmuje tak jak ujmije wiara ze bedzie sie z kims do
      konca zycia. Piękna jest taka wiara. Ale uwierz czasem pomimo wiary
      ideałów kregosłupa moralnego przekonań czlwoiekowi zdarza sie
      zbłądzić.
      No chyba ze faktycznie twój m z tej lepszej gliny ulepiony i błedu
      nigdy nie poełnia -wiesz taki ideał ja go nie znam, i generalnie
      żadnego idealnego człowieka nieznam ale skoro sie tak zarzekasz to
      faktycznie może taki typ gdzieś chodzi.
      mam nadzieje ze jak sie kiedys zdziwisz to bedzie to raczej to ufo.
      • liwilla1 Re: czy jesteście pewne na 100% że wasz facet 13.09.09, 10:35
        kokoszka, idealy istnieja tylko w wyobrazni. M tez nie jest, ma wiele
        wkurwiajacych cech osobowosci, popelnia wiele, wiele bledow. Ale akurat jego
        lojalnosci akurat jestem pewna jak niczego innego w naszym zwiazku. To tak jak
        moglabys napisac, ze jestes pewna, ze Twoj maz nie okradlby nikogo, nie zabil,
        nie zgwalcil. Tak ja po prostu wiem - i zdaje sobie sprawe, ze brzmi to malo
        'zyciowo' - ze Marek nie zrobi mi swinstwa za plecami. Czy to zdrada, czy
        skarzenie sie na mnie komus, czy inne numery. I bynajmniej nie wynika to z
        jakiejs wielkiej milosci czy oddania (kochamy sie ale oboje jestesmy w tym
        uczuciu mocno osadzeni w rzeczywistosci), tylko z jego zasad.

        BTW nie wybralam go wcale. Predzej on mnie. A generalnie jakos tak wyszlo
        totalnie przypadkiem smile Nazwij to szczesciem slepej i gluchej kury tongue_out
Inne wątki na temat:
Pełna wersja