karra-mia
04.10.09, 20:07
jak kłótnia w rodzinie, a chociaż powiedzenie sobie prawdy ostrzej
tak?
No właśnie...bardzo kocham moją mame, ale zaczyna mnie dobijać,
zaczyna mnie dołować, wprowadza mnie w coś, w co nie chcę wejść, nie
chcę udowadniac, ze jestem dobrą matką, nie chcę udowadniać, ze
jestem lepsza niż ktoś tam, nie chcę udowadniać, ze moje dziecko
jest lepsze od czyjegoś tam!!!
Pierwszy raz od jakiegoś czasu poprosiłam ją, żeby zajęła się młdoym
przez 3 godz., bo chcemy z mężem sobie skoczyć gdzieś we dwoje.
Komentarz na wejściu, nr 1: jeszcze drugie dziecko se zróbcie, a
potem czasu nie macie dla niego

dlaczego tak boli? dlatego, że siedzę już 3ci rok z dzieciakiem w
domu, że poświęcam mu każdą chwilę, że łaże z nim tu i ówdzie, że
zapewniam mu rozrywki, że się dzieciak nie nudzi, no ale...
Komentarz nr 2: on jest niegrzeczny, nie przynoś mi go już, nie
umiecie się nim zająć i dlatego on taki jest;
Dlaczego boli? Dlatego, ze wiem, ze on nie jest aniołem, ze czasem
daje w kość. Ale jak wcześniej czasem się pożaliłam, ze nie daję
rady czasem, to mówiła, ze przesadzam, że każde dziecko ma czasem
gorsze dni. Przy młodym mówiła, zebym nie krzyczała, że przeciez nic
nie robi i go tuliła, mimo ze zasługiwał na karę.
I właśnie dotarło do mnei, ze tych komentarzy z cyklu: nigdy nie
będziesz tak dobra, nigdy nie będziesz tak doskonała, się nie znasz,
nie umiesz, nie chce ci się - takie szpile w serce, bo wychowała
mnie na człowieka obowiązkowego, sumiennego - tych komentarzy jest
więcej, powtarzają się co jakiś czas, ani razu pochwaly, że cos tam.
Zdałam sobie sprawę, ze jestem strasznie emocjonalnie uzalezniona od
niej, a nie chcę. Ze nikt tak jak oa, nie potrafi we mnie wzbudzać
wyrzutów sumienia. Że poczulam się źle, bo młody był niegrzeczny i
moja mama jest zła, a nie dlatego że ona mi takie rzeczy tak mówi.
Chore nie?
Dzięuę za wysłuchanie
kto przetrwał ten monolog - ten święty...