w szpialu z dzieckiem

04.10.09, 23:05
parę dni bez magla i nie wiem czy nadrobie... ale tu w szpitalu
taka nuda więc jak dzieć śpi to chyba dam radę...wink

ale wracając do tematu... był ktos w szpitalu z dzieckiem? tzn. na
leczeniu, nie tak na wizycie u jakiegos lekarza, ani nie po
porodzie;-/
ja mam tą "przyjemnność".. i wszytko byłoby ok, ale.... ja
rozumiem, że tu chodzi o dobro dziecka, i co do leczenia sie nie
czepiam, bo personel naprawdę jest oksmile ale warunki dla
rodzica...tzn.brak warunkówuncertain nie ma jak się umyć...na cały
oddział jest tylko WC; nie ma jak spać....raczej jest jak jak się
coś zorganizuje do spaniawink
ja wiem, że kiedyś rodzic nie mógł być z dzieckiem na
oddziale...ale to było kiedyś... wink
macie jakieś doświadczenie w tym temacie?
bo może ja za dużo wymagam?uncertain








    • mama-dzwoni Re: w szpialu z dzieckiem 04.10.09, 23:12
      se materacyk przytargaj...
    • deela Re: w szpialu z dzieckiem 04.10.09, 23:12
      taaaaaaaa
      szpital na działdowskiej w wawie
      warunkow do spania nie ma
      warunkow do umycia sie nie ma
      warunkow w ogole nie ma do niczego
      pielegniary - opierdalajace sie dziumdzie ktorym najlepiej dacswiety spokoj -
      strach zostawic dziecko bo mogloby sie zaryczec chyba na smierc - a przy
      ordynatorze? malo sie nie posikaja z usluzalczosci
      sprzatanie ok - szybkie i dokladne - porzadna dezynfekcja - widac ze panie maja
      wprawe
      kuchnia - a w niej przygotowane mleko i zupki dla niemowlakow - sama sie
      odgrzejesz sama podasz - łaska jak 150 indifferent
      5 dni HORRORU
      ze lzami w oczch patrzalam na tych co mieli dzienny pobyt i mlogli wieczorem isc
      do domu
      pierdole polska sluzbe zdrowia a jak slysze o BIEDNYCH ZAROBIONYCH
      pielegniarkach to mnie kurwica nagla strzela
      • kowalowa Re: w szpialu z dzieckiem 04.10.09, 23:22
        deela.. no ja własnie na Dzialdowskiej jestem...i jak na razie mi
        tylko waruki nie pasują..a pielęgniarki, jak wszędzie...jedne lepsze
        inne gorsze...może ja malo wymagająca jestemwink jak na razie krzywdy
        dziecku nie zrobiły...wręcz przecinie..wink
        • deela Re: w szpialu z dzieckiem 04.10.09, 23:24
          wspolczuje, warunki do dupy, nam sie w ciagu pieciu dni trafila jedna normalna
          zmiana w kupie
          najgorsza jest ta stara krowa z trwala, nie wiem czy jeszcze pracuje
          ona sie nie nadaje nawet na poganiacza bydla
    • mathiola Re: w szpialu z dzieckiem 04.10.09, 23:18
      Byłam. Z bliźniakami. Wybyłam się za wszystkie czasy. Raz - po urodzeniu 3
      tygodnie. Potem - w wieku 4 m-cy. Potem - w wieku 8 m-cy. Łącznie będzie ładnych
      parę tygodni (8? nie pamiętam). Nie chcę o tym pamiętać.
      Masz tu wątek, on pamięta

      forum.gazeta.pl/forum/w,567,59396639,59396639,a_wiecie_nie_zaplacilam_za_szpital.html
      • deela Re: w szpialu z dzieckiem 04.10.09, 23:24
        dobrze zrobilas ze nie zaplacilas
        tez bym nie zaplacila
        tez musialam wszystko przy dziecku robic sama - WSZYSTKO
        na noc wymykalam sie do domu - mlody spal cala noc to moglam se pozwolic na
        drzemke we wlasnym lozku - cale 6 h
        jak wychodzilam mowilam tym glupim pizdom pielegniarom (na oddziale byla 3
        dzieci - z dwojka mamy byly caly czas bo karmily cycem, wiec moje bylo 3) ze
        mlody spi sam, i go NIE BUJAC W WOZKU bo on tego nie zna i sie wystraszy, i ze
        starczy mu dac smoka,
        rano przychodze (ostatni dzien pobytu - poprzednie noce bylam spowrotem zanim
        mlody sie ocknal), ta sama zmiana ktorej mowilam wieczorem (w sumie o polnocy)
        jak sie zajac moim dzieckiem w razie pobudki telepie moim biednym dzieckiem w
        wozku - dzieciak wyl w nieboglosy ze strachu
        myslalam ze je zajebie - bez slowa wyrwalam jej wozek poszlam do pokoju i
        uspalam dziecko w 3 sek, jak ktoras podchodzila do mnie to warczalam - doslownie
        • karra-mia Re: w szpialu z dzieckiem 04.10.09, 23:29
          tyle dobrze deela że leciałaś do domu spać, ja nie mogłam nawet
          tego, bo awantura była na cały oddział, jakbym chciała wyjśc, ze jak
          to tak dziecko zostawić, co za matka

          dziecko obok na sali, niemowlak ok 3 m-ce nie płakał, darł się, bo
          te pizdy podkładały mu flachę na pieluszce i miał sam pić. biedakowi
          się ulewało, a więc cały czas byl głodny i mokry. Jak po 4 godz
          poszłam do dyżurki zwrócić im uwagę, że ten maluch tam płacze i
          placze i ze się zaraz udusi z tego płaczu, to mi powiedziały, ze
          mogłam tam wejśc i dac mu smoczek. mogłam... ale ten maluch miała
          jakiś paskudny wirus, a ja nie chciałam mojego jeszcze dorobić do
          końca.
          eh kurwa książkę bym mogla napisac o tych pobytach tam
          po każdym pobycie w szpitalu mąż zabierał nas w góry na kilka dni, w
          nasze miejsce, gdzie psy dupami szczekają, żebyśmy się naładowali.
          • deela Re: w szpialu z dzieckiem 05.10.09, 21:33
            karra musialam bo bym zwariowala, ale jak juz wspomnialam moj to raczej cale
            noce przesypial indifferent
    • karra-mia Re: w szpialu z dzieckiem 04.10.09, 23:25
      tak
      dwa razy
      Chorzowskie Cenrum Pediatrii i Onkologii (jak to górnolotnie
      brzmi...) na oddziale niemowlęcym
      masakra, pielęgniarki zainteresowane katalogiem z avonu, wymagałay,
      zeby rodzice nauczyli się odlaczac kroplówki, bo inaczej to dziecko
      spałoby owiniete rurką z kroplówki, z której już nic nie leci
      jedno wc i jeden prysznic, najlepiej z niego nie korzystac, bo
      mokro, bo wodę korzystają rodzice
      łóżek dla rodziców brak - rozumiem, ale krzywe miny, jak sobie leżak
      przynosili rodzice, to inna rzecz
      pani ordynator, która połozyła nas na ali z rota (na szczęscie młody
      go przeszedł, więc jeszcze trzymała go odpornośc na to świństwo) i
      która na moje pytanie, czy mozemy już iść do domu, skoro po tyg
      leczenia jest ok, powiedziała, ze jak to tak, no chyba nie zostaiwmy
      sąsiadki z łóżeczka obok samej na sali wrrrr

      ogólnie wracałam z dołem, zmęczona, nabuzowana i zła

      dlatego też współczuję bardzo
      • kowalowa Re: w szpialu z dzieckiem 05.10.09, 00:02
        słuchajcie...z tego co czytam o Waszych doswiadczeiach, to chyba
        jestem w rajuwink albo zbyt Guciem byłam pochlonieta i nie
        rejestrowałam co się dookoła mnie dziejeuncertain
        "jedyne" co jeszcze mi nie pasuje to ogólne informowanie o stanie
        zdrowia... w piątek dowiedziałam się ze przyczyną zapalenia może być
        salmonella...i tyle..pani lekarka poszla do domu, a w week mało co
        kto wie...a pielekgniarki wykonuja tylko zlecenia lekarza...i nic
        nie wiedzą...nakleily mi na drzwiach karteczkę "izolacja" i tyle;-/
        jestem odludkiem..ale chociaz mi nikogo z rota wirusem i innym
        swinstwem nie dolozą..
        konczę bo antybiotyk podaja...godzina z głowy..uncertain
    • ez-aw Re: w szpialu z dzieckiem 04.10.09, 23:53
      Trzy pobyty.
      Dwa na Niekłańskiej. Za pierwszym razem na patologii noworodka i niemowlęcia. Od razu mi powiedziano bym przywiozła sobie materac. Efekt: zostawiam dzieciaka pod opieką pielęgniarek i jadę kupić cokolwiek na czym da się spać. Dla rodziców na oddziale 1 toaleta + jeden prysznic. Finał był taki, że mąż przyjeżdżał po pracy, a ja leciałam do domu się myć. Nie zawsze się tak dało. Za to mile wspominam naszą lekarkę i 90 % pielęgniarek. Aha, po 2 dniach pobytu przeszłam na salę płatną, czyli tylko ja na łóżku szpitalnym + dziecko w łóżeczku. Wykupowałam całodzienne wyżywienie.
      Drugi raz - oddział małego dziecka. Około tygodnia spania ma materacu. Masakra jeśli chodzi o pielęgniarki i lekarzy. Wypisali nas niedoleczonych do domu i kurowałam dziecko jeszcze 3 tygodnie w domu. Warunki sanitarne takie same.
      Trzeci pobyt był w Szpitalu dziecięcym w Dziekanowie Leśnym.
      I tu jest dopiero ciekawie, bo jest toaleta dla rodziców, ale prysznica nie ma żadnego. Jak ktoś ma blisko, to jedzie do domu. Jak nie - to mył się w umywalce przy toalecie. Tu też po 3 dniach zapłaciłam za salę płatną, która miała toaletę i wannę przy pokoju. Tu tez kupowałam wyżywienie, całkiem smaczne. Do tego jako nieliczni mają własną kuchnię, więc jedzenie było gorące. Personel pielęgniarski sympatyczny, lekarski gorzej.
      Podsumowując: wszędzie to JA zajmowałam się moim dzieckiem. Sama karmiłam, kąpałam itp. I byłam bardzo zadowolona że mam prawo jazdy, bo bez niego byłabym uziemiona.
      Współczuję, że jesteście w szpitalu. Trzeba to jakoś zorganizować i przeżyć. Innego wyjścia nie ma.
      Trzymaj się, dasz radę smile
    • lolinka2 Re: w szpialu z dzieckiem 05.10.09, 00:58
      ja byłam raz w jakimś nieszczęsnym Międzyrzecu Podlaskim (tragedia) -
      personel ciemny porównywalnie ze mną-laikiem-niemedykiem
      brud, syf etc.
      metody sprzed 50 lat...

      potem 2 pobyty na Kopernika w W-wie: pielęgniarki miłe, aczkolwiek
      bitwa pt Pani Nie Wejdzie Do Zabiegowego - A Właśnie Że Wejdę
      rozegrała się za każdym razem. Na noc nie zostawałam, bo miałam rzut
      beretem do domu, pielęgniarki towarzysko do mojej gaduły wpadały do
      sali smile więc się nie nudziła. Informacja pod psem (nikt nic nie wie),
      ale przy odpowiednim lobbowaniu kogo trzeba, idzie się i wywiedzieć,
      i uzyskać dodatkowe badania. Raczej in plus, biorąc pod uwagę
      kiepskie możliwości polskiej służby zdrowia.

      I ostatni pobyt - Litewska, psychiatria (w dwóch osłonach:
      całodobowej i dziennej) - niech ich wszyscy diabli.... No dobra, dla
      sprawiedliwości, pielęgniarki na całodobówce jakieś takie normalne,
      na dziennym wszyscy równo posrani już...

      Dodatkowo po rozmowie kilkakrotnej telefonicznej z dyżurantami z
      Niekłańskiej i Działdowskiej obstawiam, że z kolejnym problemem potnę
      na Działdowską jak w dym... bo z nimi się DAŁO rozmawiać. Słuchali i
      odpowiadali na pytania. Ci z Niekłańskiej z SORu wrzeszczą w
      słuchawkę, opieprzają rodzica inwektywy w to włączając i generalnie
      pełna bulwersacja, że człowiek ŚMIE o cokolwiek spytać ich,
      posiadaczy wiedzy tajemnej.
      • opium74 Re: w szpialu z dzieckiem 05.10.09, 09:01
        raz. w Korczaku na zakaźnym.
        Młody rota złapał.
        łóżko dla mnie trafiło mi się fartem, jak slepej kurze ziarno. Ale i tak
        pierwsza noc spędziłam na stołku - takim metalowym na jednej nodze....
        dla rodziców, mikrofalówka, czajnik i lodówka na korytarzu.
        Prysznic i WC razem - jeden na oddział.
        Pielegniarki i lekarka mile.
        Laryngolog która przyszła na przegląd - niedouczona idiotka z brakiem podejścia
        do dzieci
        niby w miarę OK ale jak ostatnio młody wymiotował i miał biegunke to az się
        poryczałam na myśl że miałabym znowu iśc do szpitala
    • ewa_mama_jasia Działdowska 05.10.09, 08:57
      oddział alergologii i pulmonologii czy jakoś tak - 5 dni w lutym.
      Warunki dla rodziców faktycznie kiepskie, ale co do opieki nad
      dzieckiem i sprzątania - nie mogę powiedzieć złego słowa. Faktem
      jest, że lekarstwa dają matki i że na początku można być trochę
      zagubioną. Ale nie narzekałam - ktoś za mnie myślał, jakie leki i
      kiedy mam podać, budził mnie o odpowiedniej godzinie....
      Plus - nauczyłam się spać na karimacie pod łózkiem szpitalnym smile
    • gku25 Re: w szpialu z dzieckiem 05.10.09, 08:59
      Jak się kiedyś poskarżyłam na ematce że nie miałam gdzie spać i średnio umyć to
      jedna krowa mi odpisała, że to przecież dziecko było ważne a nie ja. Przecież
      matka może przez tydzień capić, prawda? I przymierać głodem, bo
      stołówki/sklepiku tam nie było-mama na szczęście mnie wspomagała. Pielęgniarki
      bardzo wygodnickie, specjalnie przydzielały dzieci bez rodziców do pokojów z
      rodzicami-oprócz uspokajania swojej córki musiałam jeszcze zajmować się cudzym
      dzieckiem, bo jak sąsiadka odpalała syrenę to już było po spaniu mojej córy.
      Mogłabym jeszcze pisać i pisać, ale po co? Przecież wszyscy wiemy jak jest.
    • margotka28 Re: w szpialu z dzieckiem 05.10.09, 10:10
      2003 rok, szpital w Grudządzu, trafiliśy tam zupełnie przypadkiem,
      wracając z nad morza. dzieciaki miały rotawirusa i istniało
      pradwopodobienstwo, że nie dojedziemy do domu sad
      Szpital nowy, sale nowe, dla dzieci opieka super. Rodzice spali na
      podłodze, na materacu. Łazienka nowa, duża, prysznic, wanna. Za
      pobyt się nie płaciło. Aha - była jeszcze kuchnia dla rodziców.
      Nie wiem jak jest w innych szpitalach, ale z tego co czytam to
      chujowo.
    • wielebnna Re: w szpialu z dzieckiem 05.10.09, 10:17
      rozmaicie z przewagą dobrego
      ostatnio wygodne łózko, łazienka obok i uśmiechnięty personel - prywatny szpital
      na prowincji
      poprzednie pobyty to lezanka lub łózko
      powyzsze odpłatnie
      raz nam się trafiło krzesełko z opcja mozliwosci karimaty na podłodze zwijanej o
      6 rano - bezpłatnie
      wolę zapłacic i egzystowac jak człowiek
      • kama_msz Re: w szpialu z dzieckiem 05.10.09, 10:34
        hm, ja raz ze starszą - szpital z hotelem - płaciłam 30 zeta, ale miałam własne
        łóżko, własna toaletę i łazienkę i pełne wyżywienie.
        drugi raz z młodszym trafiłam do innego szpitala - dziecko 3 miechy, na cycu,
        pani doktor mi mówi, że mogę spać na krześle przy łóżku!uncertain
        jak jej powiedziałam, że w taki razie ja tu nie zostanę próbowała mnie
        zaszantażować i powiedziała, że mi skierowania do szpitala nie odda!
        ale miałam normalnego pediatrę, który nie tylko wypisał drugie, ale zadzwonił do
        innego szpitala, czy są miejsca i że zaraz z dzieckiem przyjadę.
        pojechałam do tego co byłam ze starszą, zapłaciłam 30 zeta, ale przynajmniej
        miałam godziwe warunki i nie spałam na krześle, tylko w normalnym łóżku.
        • antyka Re: w szpialu z dzieckiem 05.10.09, 11:24
          Mloda zlapala raz rota, a ja z nia.
          Pilnowalam dzieciaka, pilnowalam, a jednak mimo wszystko mi sie odwodnila -
          dobrze, ze lekko.
          Skonsultowalam sie z naszym pediatra - zapowiedzial - absolutnie nie do
          szpitala!!! I zalatwil pigule z kroplowka do domu (koszt jedyne 180 zl), ale
          obylo sie bez szpitala.

          Genialny wynalazek. Jak kogos stac, to goraco polecam.

          Szpitale omijam szerokim lukiem.
          • jowita771 Re: w szpialu z dzieckiem 05.10.09, 22:32
            > Skonsultowalam sie z naszym pediatra - zapowiedzial - absolutnie nie do
            > szpitala!!! I zalatwil pigule z kroplowka do domu (koszt jedyne 180 zl), ale
            > obylo sie bez szpitala.

            Moja córka dostała skierowanie na oddział zakaźny z rotawirusem i pani doktor na
            izbie przyjęć mi powiedziała, że szkoda dziecka, żebym jechała do domu.
            Powiedziała, co robić, żeby się dziecko bardziej nie odwodniło. Powiedziała, że
            gdyby jednak się odwodniła, to żeby przyjechać, to poda kroplówkę na izbie, żeby
            uniknąć szpitala. Przemiła kobieta.
    • w_miare_normalna Re: w szpialu z dzieckiem 05.10.09, 12:06
      Byłam z młodą w szpitalu do 16 doby życia po porodzie i jak miała 7
      miesięcy (zapalenie płuc).
      Oczywiście byłam przy dziecku non stop, spałam na materacu na ziemi
      bo pokój z łóżkiem był jeden na cały oddział i wchodzi się do niego
      wg. listy.
      W szpitalu byłyśmy 14 dni i jakoś dałam radę choć nie mówię, że nie
      było ciężko, 12 dnia dostałam grypy żołądkowej i strasznie się bałam,
      że będą kazali mi iść do domu, na szczęście za 2 dni nas wypisali.
      Mimo tego, że było ciężko to cieszyłam się, że miałam możliwość być
      z dzieckiem non stop.
      Kumpela była z dzieciakiem nie dawno w innym szpitalu i niestety nie
      pozwolili spać w szpitalu także mogła towarzyszyć dziecku tylko w
      godzinach odwiedzin 8-17.
    • malina-pl Re:byłam 05.10.09, 12:55
      Byłam w szpitalu z dzieckiem , 6 letnim , byliśmy 5 dni, płaciłam 20 zł za dobę i miałam salę tylko z moim synem, osobne łóżko, nieograniczony dostęp do łazienki i kuchenki oddziałowej, tv na sali(osobno płatne), możliwość wypożyczenia dvd(korzystaliśmy z tego często więc nasza sala zamieniła się w małą świetlicę), posiłki dowoził mi mąż lub jadłam w przyszpitalnej restauracji, opieka pielęgniarska i lekarska na medal. Szpital w Radomiu na Józefowie oddział chirurgii dziecięcej.
      • kasia111177 malina-pl 05.10.09, 21:44
        Takie warunki to na oddziale chirurgii dziecięcej.
        Na laryngologii dla dzieci jest tylko jedna sala (z moim leżała tam
        3 innych dzieci), nie ma mozliwości zostania na noc - o 22 słyszysz
        grzeczne, ale stanowcze do widzenia.
    • gandzia4 Re: w szpialu z dzieckiem 05.10.09, 12:55
      Bywam w szpitalach z dzieciakami, najdłuzszy pobyt to 3 tygodnie na oddziale
      niemowlęcym. Dziecięcy Szpital kliniczny w Lublinie, dla rodziców na każdym
      piętrze są tylko toalety, prysznic jeden jest na parterze. Spać możesz siedząc
      na krześle przy łóżeczku, zajmuje się też kanapy na holu, bo np na oddziale
      chrurgicznym "rodzic jest po to by się dzieckiem zajmować a nie spać sobie" i
      nie wolno spać na sali nawet jak się na krzesełku siedzi, bo pielęgniarki
      potrafią wtedy obudzić i objechać - te wredne oczywiście, więc jak tam córa
      leżała to spałam na holu na kanapie, a co jakiś czas jak się przebudziłam to
      szłam sprawdzić co z małą, jak są fajne pielęgniarki to jesli dziecko się
      przebudzi, to same wołają rodzica. Na niemowlęcym natomiast te matki które miały
      dzieci w wysokich łóżeczkach rozkładały sobie karimaty pod łóżeczkami a paczka
      pampków służyła za poduszkę, pielęgniarkom to nie przeszkadzało, zasada była
      tylko taka, żeby nie spać na środku podłogi tak, żeby pielęgniarka w nocy mogła
      swobodnie podejść do każdego łóżeczka. Alergologia w tym samym szpitalu, tam jak
      są sympatyczne pielęgniarki na zmianie to można nawet zdrzemnąć się na jednym
      łóżku z dzieckiem. Szpital zakaźny w Lublinie oddział dziecięcy, kilka lat temu
      to czy mozna było zostać na noc zależało tylko od lekarza dyżurnego, ja po
      złożeniu skargi mogłam być z syniem non stop, ale ja byłam ta co robiła dym, i
      tu też duzo zależało od pielęgniarek, bo kiedyś jedna co godzinę wpadała na salę
      by sprawdzić czy nie śpię, skoro tak bardzo chciałam się dzieckiem zajmować,
      inngo dnia inna przyniosła mi kilka kocy i poduszkę bym sobie zrobiła legowisko
      na podłodze, zanaczy się wszedzie są ludzie i taborety. Tam mogłam korzystać z
      toalety która była przy sali. Przed nami jeszcze pobyt w Centrum Zdrowia Dziecka
      w Międzylesiu, na kardiologi, na tym oddziale ponoć nie wolno zostawać na noc
      rodzicom, zarządzenie ordynatorki, ale zobaczymy jak to bedzie jak nam wreszcie
      uda się zgrać termin zabiegu i zdrowie córy, bo jak do tej pory 4 terminy poszły
      z powodu infekcji wszelakich.
    • jowita771 Re: w szpialu z dzieckiem 05.10.09, 21:55
      Ja nie mam doświadczeń w tym temacie, ale pamiętam, jak niedawno przyjaciółce
      zachorowała starsza córka. Młodszą karmiła wtedy piersią, więc zdecydowali, że
      do szpitala z dzieckiem pójdzie tata. A w szpitalu problem, powiedzieli, że
      jedną noc może zostać, ale od jutra ma przyjść ktoś inny albo dziecko (3 lata)
      zostaje samo. Oddział nie był w żaden sposób typowo kobiecy, zwykły dziecięcy,
      ale argumentowali tym, że mamy innych dzieci czują dyskomfort z powodu obecności
      mężczyzny. Gadali jeszcze, że niektóre z tych pań karmią piersią, ale ten
      argument był w ogóle do dupy, bo na sali z córką mojej przyjaciółki była pani,
      która piersią nie karmiła i mężczyzna jej nie przeszkadzał, a inne panie mogą
      przecież karmić w swoich salach, nie muszą tam, gdzie akurat tatuś się dzieckiem
      opiekujewink Kumpela załamana, ale poradziłam, żeby się wykłócili, bo maja prawo,
      a poza tym, komfort pacjentki jest nieco ważniejszy niż komfort opiekunek.
    • lineczkaa Re: w szpialu z dzieckiem 05.10.09, 22:22
      Mój małż był z córką 4 dni na diagnostyce. Mieli pokój dla siebie,
      typowo szpitalny, całkowicie przeszklony big_grin. Była też możliwość
      mieszkania w pokoikach piętro niżej. Usypia się dziecko, idzie piętro
      niżej, rano wraca do dziecka.
      Szpital alergologiczno-pulmonologiczny w Gdańsku.

      Czasy się i zmieniły, ale rozmiary szpitali nie. Fizycznie nie mam
      czasem możliwości, żeby każdy rodzic miał własne łóżko obok łóżka
      dziecka. Zresztą nie tylko o łóżko chodzi, ciuchy, przybory
      toaletowe, jedzenie. Zapewnienie godnych warunków rodzicom i dzieciom
      w szpitalnych molochach starej daty jest architektonicznie
      niemożliwe.
    • guderianka Re: w szpialu z dzieckiem 05.10.09, 22:28
      Byłam nie wiem ile razy -tak dużo
      Nie masz za dużo wymagań-masz prawo do godnych warunków bo odwalasz
      pracę za pielęgniarki i salowe. Masz prawo mieć wygodne łózko,
      ciepły posiłek, słowa wsparcia. A jak jest ..wiadomo. Przetrwaj to
      jakoś a jak wrócisz do domu to zapomnij jak o złym śnie,.
      • kowalowa Re: w szpialu z dzieckiem 05.10.09, 22:40
        najgorsze jeszcze jest to, ze Gutek ma w piątek pierwsze urodzinysad
        i marnee szansee, że nas do tego czasu wypuszcząsad dupa, dupa,
        dupa...
        • endi100 Re: w szpialu z dzieckiem 05.10.09, 22:48
          Ja też się nabyłam z moimi chlopakami w szpitalach. Pierwszy szpital
          to była masakra, spałam przy łózeczku na krześle... ale to bylo
          dawno, wolę o tym zapomnieć. Syn mial zapalenie układu moczowego i
          położyli go na jednej sali z dzieckiem chorym na zapalenie płuc....
          na drugi dzien po dzikiej awanturze przenieśli nas na inna salę, ale
          efekt był taki ze moje dziecko dostało zapalenia oskrzeli.
          A potem, kiedy dzieciaki były starsze lezeliśmy w innym szpitalu i
          bylo ok. Zawsze dostawalismy salę z łóżkiem dla mnie i łazienką na
          tejże sali. Opieka też była w porządku. Byla mozliwość wykupienia
          obiadów dla siebie, ale nie skorzystałam. Ogólnie szpital wspominam
          dobrze.
Pełna wersja