karra-mia
11.10.09, 11:43
mi asertywność w stosunku do mojej mamy? (mój ostatni wątek o mojej
toksycznej mamusi, która mnie dobija, kto czytał, ten wie...)
No i tak:
- najtrudniej to zdać sobie samej sprawę z tego, ze jest się
strasznie emocjonalnie uzależnionym od mamy, że niszczy to mnie,
moje małżeństwo i wiele rzeczy się komplikuje. Mama potrafi
wywoływac takie wyrzuty sumienia, potrafi tak wpływac, że powiem wam
szczerze - cud, ze mój małżonek jeszcze nie zrobił z mojej mamy
teściowej na 102.
- jak już sobie to uświadomiłam, poukładałam, trzeba było wprowadzić
to jakoś w życie prawda? No i spotkałam się z mama u babci nna
urodinach. Młody ma katar i dobrze to i źle. Dobrze dlatego, ze moja
mama oczywiście nie powstrzymała się od komentarza, że to nasza
wina, moja wina, że robie coś nie tak, że ona to nigdy...bla bla bla
I wtedy chyba dojrzałam do tego, zeby ją uświadomić, ze nie jestem
dzieckiem, nie mam 10 lat i nie potrzebuje idiotycznych rad po
rozlanym mleku

Powiedziałam, że w takim razie jak ona była taką
idealną mamusia, to co ja robiłam w szpitalu 101 dni? najpierw się
obraziła, ze twierdzę , że to jej wina, ale nie dalam za wygraną,
drążyłam dalej. Nie jej wina, ale skoro ją to boli, to niech sobie
wyobrazi, jak mnie boli jej gadanina...tez jestem matką.
Potem próbowała na mojego męża najeżdżać, burzyć mnie - tu również
zareagowałam, pierwszy raz chyba tak stanowczo.
Mama zaskoczona moją postawą, obrażona, zdziwiona...
Szczerze powiem, ze nie liczę na to, ze od razu będzie inaczej, że
od razu przestanie mnie poniżać, ale JA dla samej siebie to
zrobiłam. Mnie jest lżej, mnie jest lepiej - zdałam sobie sprawę,
głośno się przyznalam do tej uległości wobec niej, nie chcę tego,
potrafię sama myśleć, sama kochać i sama o dziecko dbać.
Także dziękuję dziewczyny, bo to tez trochę dzieki wam

Kto przeczytał - ten święty