kama_msz
16.10.09, 23:00
jak wiecie chodzę do szkoły.
poszłam tam bo chciałam.
od samego początku 90% mojej grupy ma problemy - a to za dużo nauki, a to
zrozumieć nie mogą, a to "pani doktor dlaczego tak dużo", "pani doktor, a po
co nam to potrzebne"?
ja pitolę, może mi się nie wszystko przyda, ale dużo rzeczy to fajne
ciekawostki i nawet jeżeli w pracy tego nie wykorzystam, to to dotyczy
bezpośrednio mojego organizmu (np. anatomia).
powiem wam, że takie podejście zaczyna mnie wkurwiać.
po co ktoś przychodzi do szkoły, skoro mu "za dużo", "niepotrzebne"?
ja się cieszę, może czasem muszę się wysilić i poświecić, żeby się czegoś
nauczyć, ale do licha - ja chcę!
ja po to poszłam do szkoły, żeby się uczyć!
jaki jest sens chodzenia do szkoły, skoro mamy w dupie naukę? dla papierka?
żałosne to jest

a wy, jakie jest wasze podejście do nauki? może to ja jakaś dziwna jestem po
prostu i niedzisiejsza...