Mam takie jedno zboczenie...

20.10.09, 09:17
No moze dwa, a mianowicie:

- nie potrafie nie przeczytac ksiazki do konca, nawet jak mnie
zupelnie nie interesuje, albo mi sie nie podoba. Po prostu musze
skonczyc, nie umiem odlozyc i zaczac czytac inna.
Chociaz jest jedna, ktorej skonczyc nie moge, bo jest okrutna i
smutna "Kwietniowa czarownica" A probowalam juz dwa razy i trzeci
juz nie sprobuje.
Podobnie jest z piciem i jedzeniem, czuje wewnetrzna potrzebe dopic
i dojesc to co mam w szklance lub na talerzu do konca, nawet jak mi
sie juz nie chce... A moja siostra w zasadzie zawsze musi cos na
talerzu zostawic, chocby odrobine...

- praktycznie nie portafie napisac smsa albo postu na forum bez
znakow przestankowych, uzywajac duzo skrotow, bez wielkich liter,
itp.

A Wy macie jakies "zboczenia"?
    • olinka20 Re: Mam takie jedno zboczenie... 20.10.09, 09:53
      Oj też jak zacznę czytać ksiażkę to MUSZĘ ja skonczyc.
      O innych przyzwyczajeniach nie powiem bo podbno zakrawa to na
      nerwice natręctw smile
      W domu czasem mówia na mnie " Monk" smile
    • triss_merigold6 Re: Mam takie jedno zboczenie... 20.10.09, 09:54
      "Kwietniową czarownicę" czytałam, faktycznie depresyjna.
      Kiedyś też nie mogłam nie skończyć, teraz już tak jak parę razy
      trafiłam na totalny chłam to się nauczyłam cenić czas i nerwy.
      Picie zostawiam, jedzenia raczej nie.
      Bardzo się męczę jak nie mogę pisać bez polskich znaków.
      Czytam przy jedzeniu albo chociaż trzymam otwartą gazetę/książkę,
      brak dostępu do słowa pisanego budzi we mnie niepokój, pewnie jestem
      uzależniona.
    • karra-mia Re: Mam takie jedno zboczenie... 20.10.09, 10:02
      - jak czytam jedną książkę, to muszę mieć pewnośc, że w zapasie jest
      już druga, która na mnie czeka. Dlatego zawsze wypożyczam dwie z
      biblioteki i jak jedną skończę, lecę ja wymienić do biblioteki na
      świeżą. Źle się czuję, jak wiem, że skończę tę i będę jedne wieczór
      bez ksiązki.

      - jak idę spac, w zlewie nie może być żadnych brudnych naczyń
      - wszystkie rolety musza być dobrze domknięte
      - kilka innych, o których nie pamiętam nawet, bo automatycznie je
      robię
    • funkcjonariusz_angua Re: Mam takie jedno zboczenie... 20.10.09, 13:39
      Z tymi książkami też tak miałam, dopóki nie zaczęłąm czytać
      pamiętnika Che Guevary- od razu mi przeszłosmile
      Mam takie jedno zboczenie dotyczące książek, a mianowicie jak
      przychodze do kogoś po raz pierwszy, to robię przegląd jego książek w
      biblioteczce( oczywiście nie wyciągam ich i nie oglądam z każdej
      strony, tylko stoję przed regałem i się gapię, dopóki nie przeczytam
      większości tytułów smile)
      A już nie książkowo- jak idę spać, muszę mieć koło łóżka szklankę
      wody, Otrivin i krem do rąk- inaczej się nie położębig_grin
      • dlania Re: Mam takie jedno zboczenie... 20.10.09, 16:37
        Mnie sie zdarza nie dokończyć, ale męcza mnie potem te ksiązki jak wyrzut
        sumienia (ostatnio Klub Dantego porzuciłam na zatracenie).
        Nie potrafie zjeśc, wykapąc sie i wysrać (to przede wszystkim) bez kawałka słowa
        pisanego.
        Nie zasne z okrytą głową.
        W kalendarzu lubie miec wpisane plany na kilka miesięcy do przodu. Uwielbiam
        zestawienia, tabelki i inne takie (ale excela sie jeszcze obsługiwac nie
        nauczyłamwink))
        • jowita771 Re: Mam takie jedno zboczenie... 21.10.09, 06:23
          > Nie zasne z okrytą głową.

          Moje córka miała odwrotnie, jak zasypiała, to musiała mieć głowę przykrytą. Cała
          reszta mogła być odkryta, a na głowie kołdra. Teraz jej trochę przeszło - jak
          bardzo zmęczona, to zaśnie bez kołdry na łbie.
    • mme_marsupilami Re: Mam takie jedno zboczenie... 20.10.09, 16:49
      Mam: za szybko czytam. Nigdy nie chodzilam na kursy szybkiego czytania a doslownie polykam ksiazki (tematyka dowolna, choc najbardziej lubie s-f, kryminaly i thrillery). Nie zdarzylo mi sie odlozyc na bok nudnej lektury (nie zdazylam).
      Jestem perfekcjonistka i zapamietuje przyzwyczajenia osob z ktorymi pracuje (np. jaki wola rodzaj plastra).
    • exotique Re: Mam takie jedno zboczenie... 20.10.09, 20:36
      Hehe, mam to samo, chocbym zdechla musze przeczytac do konca. na jednej takiej
      co ja meczylam tydzien (a ksiazka u mnie to jedna dziennie) napisalam ze nudna,
      kipeska i w ogole smile i nie pozyczam jej nikomu- nie polece- i nawet tytul z
      glowy mi wypadl.

      kawa- najlepsza w jednym kubku- wyszczerbil sie teraz i mi zle- bo drugi
      identyczny sie stukl. i jak bede w okolicy jednego sklepu (ok 100km) to zakupie
      zapas.

      Nie ma mowy bym zjadla wiecej niz moge- zle wywalac jedzenie, ale jak mam
      chorowac...

      nie zasne bez dania buziaka malej.

      lyzka do smakowania gotowanej potrawy- po jednym posmakowaniu laduje w zmywarce.
      potrafie i 10 uzyc do jednego sosu big_grin
      • wilma1970 Re: Mam takie jedno zboczenie... 20.10.09, 20:51
        Czytam ogromne ilości książek, niestety, wychodzi teraz tyle drukowanego gówna,
        że przelatuje to przeze mnie jak rozwolnienie. Autentycznie sięgam po jakąś
        durną książkę i nie pamiętam o czym jest.
        Nie mam czasu na rozkoszowanie się klasyką, na to trzeba mieć spokojny umysł i
        mniej obowiązków, szukam więc dobrej literatury środka, a tu rozpacz.
        Ostatnio na plus rozczarowała mnie tylko Emily Giffin - kupiłam jej książkę do
        samolotu, z założeniem, że ma mnie tylko zamulić, a wciągnęła mnie i ujęła.
        Zabrałam ją z powrotem do domu, zwykle wyrzucam te kiepskie książki w hotelach.
        • deela Re: Mam takie jedno zboczenie... 21.10.09, 07:23
          no to mam jeszcze jedno zboczenie\
          nie potrafie wyrzucic ksiazki
          cos takiego w glowie mi sie nie miesci
    • deela Re: Mam takie jedno zboczenie... 20.10.09, 21:00
      to pierwsze to ja tez mam smile
      • romashka Re: Mam takie jedno zboczenie... 21.10.09, 14:44
        No to ja nudziara przy Was jestem….
        - też musze przeczytać do końca, choćby co trzecie zdanie, ale
        muszę „zaliczyć” i tyle.
        - nigdy nie wyrzuciłam żadnej książki, co więcej, zdarza mi się
        znosić śmieciowe książki, bo ktoś znajomy wyrzucał albo na strychu
        znalazłam…
        - zjadam albo do końca albo tak, żeby… było na kolejny
        posiłek/przekąskę. Praktycznie nie wyrzucam jedzenia (no chyba, że
        zaczyna żyć swoim życiem w lodówce), nigdy (!) nie wyrzuciłam chleba
        do śmieci – takie wychowanie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja