Umieranie dzieci

01.11.09, 22:17
najokrutniejsza okrutnośc tego świata.
I najtrudniejsza do odegrania rola przez rodziców.
Sie nie obraźcie, ale tak mnie naszło w tym dniu... Sama mam córke, której nie
dawano szans na zycie, zdązyłam juz wybrac dla niej miejsce na grób. Ale ją
mam! I dwie koleżanki po stracie dzieci, o których dzis mysle. I o naszej
maglowej aśce tez mysle i przytulam.

wiadomosci.onet.pl/1582463,240,1,kioskart.html
    • karra-mia Re: Umieranie dzieci 01.11.09, 22:23
      też myślę
      ale nie chcę nawet o tym myśleć
    • solejrolia Re: Umieranie dzieci 01.11.09, 22:27
      H.Ch. Andersen. Opowieść o matce

      www.dlaczego.org.pl/d/index.php?option=com_content&task=view&id=57&Itemid=25
    • figrut Re: Umieranie dzieci 01.11.09, 22:37
      Dziś właśnie z bratową i dzieciakami pałętałyśmy się po cmentarzu w nocy i
      doszłyśmy do wniosku, że dla dzieci śmierć jest czymś zupełnie normalnym,
      naturalnym. Czymś, czego nie należy się bać i one nie boją się samej śmierci.
      Boją się rozstania. Bratowa straciła dwuletniego brata. Urodził się w złych dla
      siebie czasach z wadą serca, którą operowało się już rok po jego śmierci. Minęło
      kupę lat, a Tomek nigdy nie przestał być dzieckiem swoich rodziców, choć już po
      drugiej stronie życia. Nie chciałabym tego. Nie chciałabym przeżyć własnych dzieci.
      • karra-mia Re: Umieranie dzieci 01.11.09, 22:40
        moja babcia miała podobnie. dwa lata przed moją mamą urodziła córkę -
        Ewę, która zmarła dzień po porodzie i zawsze z dziadkiem wspominali
        o niej tak, jakby ona żyła jakiś czas, jakby ją moja mama znała, ba
        jakbym ja ją znala. Dziś na jej miejscu leży wnuczka znajomej babci,
        babcia nadal tam chodzi, zapala świeczkę u swojej Ewusi.
    • exotique Re: Umieranie dzieci 01.11.09, 22:50
      splakalam sie.
      nie wiem czy przezylabym strate dziecka. Dla mnie mala jest sensem zycia. jest
      czescia mnie.
      nawet nie moge o tym myslec, bo lzy mi ciekna.
    • aga9001 Re: Umieranie dzieci 01.11.09, 23:04
      Dlanka powyłam sie na koniec dnia crying

      Moi dziadkowie stracili syna, który miał 21 lat. Do końca życia
      zawsze o nim mówili, a zmarli ponad 40 lat po jego stracie.
      • lady.godivia Re: Umieranie dzieci 01.11.09, 23:25
        bo o tym się mysli, nie ma siły inaczej
        jedni myślą i mówią każdemu kto chce słuchac i jest to dla nich forma terapii,
        jednym pomaga innym nie
        inni myśla ale nie mówią, bo nie chcą, bo nie potrafią, bo sie boją, że nikt ich
        nie zrozumie, bo ich ból jest dla nich najwiekszy i najważniejszy i nie
        dopuszczaja do siebie myśli, że życie toczy się dalej
        co człowiek to inna sytuacja
        i nieważne czy dziecko było 8 miesieczna ciążą czy 21 letnim facetem, dla
        rodziców dziecko to dziecko, ich, ukochane, wyczekane
        zostaje w sercu na zawsze
        i w taki dzień jak dzisiaj przelatuje przez głowe myśl, że dzisiaj miałby 18
        la, jaki by był, co by lubił, czym by sie cieszył, jakiej drużynie piłkarskiej
        by kibicował



        • dlania Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 08:40
          Z dwóch moim koleżanek każda przechodziła to inaczej - jedna jeżdziła na
          cmentarz, druga tego nie znosi, jedna wszystko co robi to z mysla o zmarłej
          córeczce, druga stara sie nie pokazywac bólu i nie mówic o tym.
          Obie sie po tych przezyciach rozchorowały.
    • esofik Re: Umieranie dzieci 01.11.09, 23:45
      widziałam jakumiera dziecko...
      za każdym razem gdy jest z Młodą w szpitalu lub jest chora, przed
      oczami mam tamtą scenę...
      mam nadzieję, że już nigdy nie będę musiała przeżywać tego od nowa..
      • 3-mamuska Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 01:49
        Widzialm jak chlopczyk okolo 2 lat, mial zapasc przestal oddychac na rekach u
        taty,nigdy nie zapomne jak rodzice krzyczeli ze nie oddycha,nogi wrosly mi w
        ziemie...bylo to w poczekalni w przychodni, moj synek mial wtedy roczek, a teraz
        jest takim samym chlopcem jak tamten.Odratowali go i zabrali go do
        szpitala,bardzo czesto wraca do mnie tamta chwila. Nigdy nie zarozuiem ,jak
        mozna przezyc smierc dziecka i nigdy nie chce tego zrozumic,jak rodzina daje
        rade po stracie mam wielki szacunek do ludzi ktorzy sa z dziecmi ktore odchodza
        ktorzy sa w stanie zachowac spokoj i byc przy nich zeby czuly sie bezpieczne i
        kochane.
    • cudko1 Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 08:11
      jestem trchórzem i nie potrafię nawet otworzyć zalinkowanego
      artykułu czy co to jest, nie jestem w stanie nawet o tym myśleć,
      jak zaczynam to od razu czuje ból, autentyczny fizyczny ból w klatce
      piersiowej sad
    • moonshana Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 08:37
      to jest sprzeczne z naturą. gdy umiera ktoś starszy ( dziadek, babcia) cierpimy,
      ale jakoś to rozumiemy. śmierci maluszka nie da się pojąć,mój umysł tego nie
      ogarnia. dziecko to życie, radość, najpiękniejsza wiosna którą śmierć zmienia
      się w ziemną, zimną zimę. to po prostu wbrew naturze, brak kwitnących majowych
      sadów, dusznego czerwca, gorącego lata, złotej jesieni... czegoś brakuje i
      zrozumieć tego nie sposób.
    • pszczolaasia Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 08:51
      to jest jeden z moich najgorszych koszmarow. nie chce nawet o tym myslec.
      zaczelam czytac ale nie dalalm rady skonczyc.
      • dragica Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 09:11
        (*)
        Dla mojego synka i malego aniolka,dla Asiowego synka...
        Strata dziecka jest czyms najgorszym,co mnie kiedykolwiek spotkalo,choc po kilku
        latach naucyzlam sie z tym bolem zyc.
        • pszczolaasia Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 09:38
          ja mam 6 aniolkow. i paradoksalnie ciesze sie ze jesli juz musialo sie stac to
          szlo dosc szybko. nie przezylabym jakby to sie stalo tak jak u ciebie w 35tc
          czy tak jak u asi albo tak jak mam teraz kiedy maja po 17 miechow.
          normalnie...nie przezylabym. to moj koszmar. ze mi odejda...
          • dragica Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 09:41
            Po porodzie p/wczesnym poronilam w 12tc i przezylam to inaczej.Bolalo,ale jakby
            mniej,bylam bardziej zla,ze znowu sie nie udalo.Wstydzilam sie o tym mowic,myslec.
            • pszczolaasia Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 09:48
              tia...znam wstyd, znam wkurwienie na sama siebie, znam zlosc, znam obwinianie
              siebie, znam zal i genralnie wszystko to co mozna czuc rowneiz w stosunku do
              samego siebie. mi troche przeszlo jak urodzilam mlode. czesc z tych wszytskich
              rzeczy sobie wybaczylam.
      • najeeli A dla mnie 02.11.09, 09:20
        to piękny artykuł, o bardzo potrzebnym czlowieku i potrzebujacym zarazem. Takie
        mam wrażenie po przeczytaniu. Jestem teraz w ciąży , mam dwie córki 10 i 6
        letnią, i własciwie oswajam ten strach od 10 lat. Najgorzej było jak były
        maleńkie. Teraz znów to przede mną i najbardziej boje się tego strachu.
    • bernimy Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 09:45
      Wczoraj nawet nie chciałam tu zajrzać. Dziś tak, ale artykułu nie
      przeczytam. Nie mogę.
      Mnie też krok dzielił od targedii, ale cudem wszystko bez
      namniejszej skazy dobrze się skończyło.
      Niestty to odbiło się na mojej i męża psychice i nadmiernie pewnie
      boimy się o naszą Młodą.
      I nie moge od Jej narodzin czytać, rozmawiać, oglądać o dziecieceym
      umieraniu czy tragediach!
      Ból niewyobrażalny jak dla mnie. Kiedyś wywołałam szok, mówiąc, że
      pomimo, że jestem osobą wierzącą, nie wiem czy nie targnęłabym się
      na swoje życie...

      (*) dla dzieci: Asiowej i Dragicy.
      • l.e.a Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 10:03
        Znam kilkoro osób, które straciły dzieci i to one nauczyły mnie,że nie można
        przed tym tematem uciekać. To bardzo, bardzo bliskie mi osoby i denerwują mnie
        słowa, ja bym tego nie przeżyła.... a co oni osieroceni rodzice niby mają zrobić
        ? powiesić się ? i zostawić cały ten ból i koszmar innym swoim dzieciom i
        rodzinie ?
        Należy próbować zrozumieć, wgłębić się w temat, który jest tak bolesny,że ludzie
        wolą aby pozostał tabu, a tak nie może być. Często nasze rodziny, znajomi,
        przyjaciele nas w tych momentach potrzebują i nie możemy udawać,że tych dzieci
        już nie ma - wiem jak bardzo to dla nich ważne utrzymać pamięć dziecka. Nie
        uciekajmy przed nimi - osieroconymi rodzicami i nie uciekajmy przed tym trudnym
        tematem proszę.
        • princy-mincy Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 10:07
          Podobno najgorsze, co mozna takiemu rodzicowi powiedziec to:
          1.'Wiem, co czujesz'- nie mozna wiedziec, jesli sie tego nie przezylo
          2.'Jestes mloda, jeszcze bedziesz miec dzieci'
          • l.e.a Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 10:15
            princy-mincy napisała:

            > Podobno najgorsze, co mozna takiemu rodzicowi powiedziec to:
            > 1.'Wiem, co czujesz'- nie mozna wiedziec, jesli sie tego nie przezylo
            2.'Jestes mloda, jeszcze bedziesz miec dzieci'


            dokładnie tak jest, zresztą jest o tym wzmianka w artykule.
          • moonshana Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 10:24
            są jeszcze inne najgorsze reakcje...
            to bardzo trudne i dla rodziców i dla bliskich rodziców.
            bardzo boli gdy przyjaciele i rodzina nie wiedząc jak się zachować udają że tego
            dziecka nie było. ot, nie ma tematu.dziecko było, było kochane, oczekiwane - i
            umarło. rodzice przeżywają żałobę i nie wolno udawać że tej żałoby nie ma.
            mamy do czynienia z małą paranoją. bliscy rodziców nie chcą poruszać bolesnych
            tematów więc milczą ( nie zawsze słusznie, jak pisałam), a ludzie obcy, tzn.
            znajomi, daleka rodzina potrafi z wypiekami na twarzy wypytywać o okoliczności
            śmierci dziecka. to dopiero jest okrutne. takie taktowne pytania : na co umarło?
            czułaś coś? była sekcja?
            wiele rzeczy boli. trzeba ogromnego wyczucia i taktu.
            • lady.godivia Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 17:56
              o właśnie
              jeszcze jedno co często się słyszy : mów o tym będzie Ci lżej"
              a to tez zależy są momenty kiedy się nie chce mówic nic, wystarczy, że jest ktoś
              kto razem pomilczy i nie powie nic i tylko łzy otrze
              a czasami chciałoby się mówić do kogoś dla kogo nie jest to tania sensacją i nie
              poleci zaraz z ozorem dalej
          • dragica Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 10:29
            1."lepiej teraz niz pozniej"
            2."jeszcze przezywasz?wez sie w garsc"
            3.udawanie,ze dziecka nie bylo,nie dotykanie tematu straty
            4."przeciez nic takiego sie nie stalo"-szczegolnie przy poronieniu.
            Dluga jest lista slow,ktore bola.
          • sanciasancia Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 16:04
            > 1.'Wiem, co czujesz'- nie mozna wiedziec, jesli sie tego nie przezylo
            Nie, nie wiesz i nie chcesz wiedzieć.
            > 2.'Jestes mloda, jeszcze bedziesz miec dzieci'
            Ja tego w tej formie nie słyszałam, ale słyszałam "najważniejsze, że możecie
            jeszcze mieć dzieci" i jakoś mi to nie przeszkadzało bardzo, bo miałam taką
            podskórną pewność, że jak urodzę znowu dziecko to będzie lepiej. Zresztą u nas
            faktycznie tak było i odkąd mamy Agnieszkę jest dużo łatwiej.
        • bernimy Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 10:09
          Wszystko zależy od psychiki danej osoby, tak samo jak różnie
          przeżywają ludzie taką stratę (jak opisała Dlania dwie koleżanki)
          tak samo nie możemy komuś nakazać rozmawiać czy nie o tym temacie.
          Dla mnie niestety zbyt trudny, łez nie mogę opanować...
          • dlania Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 10:16
            Z moich doświadczen wynika, że trzeba po prostu byc otwartym na uczucia i
            potrzeby takiego rodzica po stracie. Pytać, dac odczuc, że sie pamieta, że sie
            nie wymazalo tego dziecka z pamięci, a ta osoba juz sama zdecyduje, że chce z
            wami pomilczeć, powspominać czy powie: nie chce o tym mówic. To ostatnie akurat
            mnie sie nigdy nie zdarzyło - zawsze gest pamięci przyjmowany jest z wdziecznością.
            Najgorsze natomiast co mozna zrobić to skupic sie na własnych uczuciach -
            zastanwaic sie, co powinnam powiedziec, co wypada, czy mnie to boli czy nie - to
            nie jest istotne podczas takiego kontaktu, nad tym sie mozna zastanowic póxniej.
          • l.e.a Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 10:16
            bernimy napisała:

            > Wszystko zależy od psychiki danej osoby, tak samo jak różnie
            > przeżywają ludzie taką stratę (jak opisała Dlania dwie koleżanki)
            > tak samo nie możemy komuś nakazać rozmawiać czy nie o tym temacie.
            > Dla mnie niestety zbyt trudny, łez nie mogę opanować...

            Każda osoba z moich znajomych przeżyła i przezywa ta tragedie inaczej to jest
            normalnie ale nie możemy nagle zniknąć z życia tych ludzi, nie możemy udawać ,że
            tematu nie ma skoro jest. Czy uważasz, że ja nie płakałam ?
            • bernimy Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 10:43
              My dyskutujemy, ale wiecie, ja na całe szęście nie mam wśród swoich
              bliskich nikogo z takim doświadczeniem, więc ja tylko teoretyzuję.
              Zgadzam się z Wami, nie neguję. Pisałam tylko o sobie, że dla mnie
              ciężki temat i nie potrafię rozmawiać.
              Ale gdybym musiała, to wiem na 100%, że nie starałabym się
              pocieszać, bo się nie da jak również nie udawałym, że tamat nie
              istnieje...
              --
              "Niechęć, tak jak miłość, potrzebuje mieć blisko osobę, przeciw
              której się zwraca"
              • figrut Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 12:44
                > Ale gdybym musiała, to wiem na 100%, że nie starałabym się
                > pocieszać,
                Ja bym nie potrafiła. Jedyne co potrafiłabym w takiej sytuacji zrobić, to
                usiadłabym z osieroconym rodzicem i rozpłakałabym się razem z nim bez słów...
              • princy-mincy Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 13:16
                Ja tez nie znam nikogo w sytuacji utraty dziecka (tylko dziewczyne
                po poronieniu).
                Gdyby kogos bliskiego to spotkalo, powiedzialabym, ze bardzo
                wspolczuje i by ta oosoba pamietala, ze jestem, gdyby potrzebowala
                pomocy, wyplakac sie, wygadac, albo chocby pomilczec. Tak bym
                powiedziala.
        • mariolka55 zgadzam się z L.e.a 02.11.09, 10:37
          sad
    • princy-mincy Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 10:00
      Piekny artykul.
      Splakalam sie wczoraj jak bobr, gdy to czytalam.
      Wspolczuje wszystkim, ktorzy przezyli taka strate i mam nadzieje, ze
      mnie to nigdy nie spotka.
      Latwiej sie pogodzic ze smiercia doroslej czy nawet starszej osoby,
      to dla nas bardziej naturalne. Ale smierc dziecka jest wg mnie
      zaprzeczeniem praw natury.
      Jedynym pocieszeniem wg mnie moze byc czas, ktory rodzice i dzieci
      mieli na pozegnanie sie ze soba, mimo tego calego bolu i
      cierpienia...
    • margotka28 Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 10:48
      tak, śmierć dziecka to największa tragedia dla rodziny.
      Bardzo współczuję osobom, które straciły swoje dzieci (*) (*) (*)
      Natomiast w artykule pozytywnie uderzyło mnie to, że dzieci mają
      duże zaufanie do tego księdza, że zwierzają się mu, a on im pomaga
      przejść na drugą stronę. I dzieciom i ich rodzicom. To dobrze.
    • moonshana Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 10:53
      Maglary, Magielki, Maglownice...
      poruszyłyście tu bardzo ważny temat. bolesny,ale bardzo ważny.
      dla kobiet które straciły dziecko niezwykle istotne jest wsparcie otoczenia. nikt nie wymaga aby bliscy znaleźli nagle odpowiednie słowa, aby nagle doznali olśnienia i wiedzieli jak się zachować. bo czasem nie ma ani odpowiednich słów ani odpowiedniego zachowania. wszystko boli...
      przyjaciółka którą znam niespełna 20 lat powiedziała mi niedawno przy piwie ( jak sobie drinknęła to się odważna zrobiła) " kurczę, no wybacz, ale nie wiem co mam ci powiedzieć i jak, nie umiem" . odpowiedziałam " a myślisz , że ja wiem?!". ni chu..a nie wiedziałam co ona mogłaby mi powiedziec żeby mi było choć odrobinę lżej. ale była przy mnie i to było dobre. a kiecy chciałam o wszystkim opowiedzieć - słuchała. nie dopytywała się o nic, nie wnikała, po prostu słuchała.
      dziewczyny powiedziały tu kilka mądrych rzeczy które warto zapamiętać.
      • iskierka40 Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 12:28
        nawet nie chcę sobie tego wyobrażać co by było gdyby...sad((
        • anjazzielonego Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 14:53
          Nie wyobrażam sobie, nie umiem oddychać, gdy o tym pomyślę...

          Ja już musiałam modlić się, by moje Córeczki bliźniaczki zostały ze mną - gdy urodziły się znacznie przed czasem, 9 tygodni wcześniej, po całkowitym odklejeniu łożyska, ważąc 1340 i 1500 g....

          Gdy żaden szpital nie chciał ich przyjąć, bo nie było miejsc na oddziałach ratujących wcześniaki, a tu, gdzie się urodziły, nie miały żadnych szans, bo był jeden respirator....
          Gdy paręnaście minut po narodzinach otrzymały od księdza obecnego w szpitalu chrzest i ostatnie namaszczenie.

          Gdy przyjechała jedna karetka reanimacyjna z inkubatorem pływającym, i lekarze decydowali, która " gorsza" ma jechać.

          I gdy modliłam się, by tak maleńkie dziecko przeżyło transport 50 km.....


          Gdy widzę, jak spokojnie śpią w nocy, jak małe, słodkie łapki przytulają się do mnie, byle bliżej mamy, gdy biegną na powitanie, gdy mówią poważnie: kocham Cię - wiem, że to najpiękniejsze, co mnie w życiu spotkało.

          Wiem, że gdyby je Bóg wtedy zabrał, nie umiałabym żyć, nie chciałabym, nie przeżyłabym tego...

          My przeżyliśmy już śmierć dziecka w najbliższym gronie- moja siostra umarła jako wcześniak urodzony w 25 tc...

          Mama już nigdy nie była taka, jak wcześniej....
          Pozostał w niej straszliwy smutek, samotność....
          • iskierka40 anjazzielonego 02.11.09, 14:57

            strasznie współczuje przeżyć i cieszę się,że wszystko się dobrze
            skończyło.
            Biedna twoja mamasad
            • anjazzielonego Re: anjazzielonego 02.11.09, 15:24
              Iskierko,

              Bardzo dziękuję – moje córeczki to teraz zdrowe, szalone 3-latki, choć początkowo nie byliśmy pewni, jak będzie – bo a to jednej przypisywali niedowład, a druga miała m.in. problemy z sercem.

              Na szczęście jest wszystko dobrze: są mądre, dokazują, wariują, jak to dziecismile

              Mojej Mamy było mi straszliwie żal, gdy to się stało, choć miałam tylko 10 lat, jak urodziła się i po 2 dniach umarła moja siostra….
              Wydaje mi się, że Mama nie miała siły nic sobie zrobić tylko dlatego, że byłam ja i brat….

              Wierzę, że teraz są razem – Mama zmarła 5 lat temu...
              • iskierka40 Re: anjazzielonego 02.11.09, 16:09
                to świetnie,że są zdrowe!!!ale co sie nacierpieliściesad
                > Wierzę, że teraz są razem – Mama zmarła 5 lat temu...

                napewno są razem,mogą się sobą nacieszyć.

                moja mama też przeżyła ogromną tragedię związaną z
                ciążą,dzieckiem...której ślad pozostał w niej do dziśsad
              • grave_digger Re: anjazzielonego 02.11.09, 16:12
                ja straty moich dzieci nie wyobrażam sobie na tyle, że wiem, że ich śmierci bym
                nie przeżyła. że nie chciałabym żyć i że bym je sobie odebrała.

                [*] dla wszystkich aniołków i dla mojego brata
    • karolciaa23 Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 16:02
      popłakałam się, nie mogę przestać ryczeć, to najbardziej niesprawiedliwa rzecz
      na świecie
      • asiaiwona_1 Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 18:40
        Dzięki dziewczyny... Dzięki, że pamiętałyście w tym dniu... Aż mi się
        łzy w oku zakręciły.

        Dla mojego Michałka i wszystkich malutkich Aniołeczków (*) (*) (*)
    • lena_madzia Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 18:52
      Moja mama też miała po nas blizniakach córkę, która urodziła sie
      martwa. Mielismy wtedy po 5 lat. Ale po za tym nie wiem nic
      kompletnie- mama nie wspomniała o tym NIGDY ANI SŁOWEM.

      dowiedziałam sie o tym jak miałam jakieś 20 lat i szukałam swojego
      aktu urodzenia. Znalazłam, ale jakiś inny. Czytałam i oczom nie
      wierzyłam. Dopiero wtedy skojarzyłam jakies pół słówka z
      podsłuchanych rozmów i ich sens. Że z tata poszlismy raz na grób
      jakiegoś dziecka, ale tata nie chciał nam powiedzieć co to za
      dziecko.
      Mam troche żal do rodziców że nigdy nam nic nie powiedzieli, że
      nigdy nie poszliśmy na grób.
      Skoro to mamie pomogło... mama nigdy nie mówiła a ja nie pytałam..
    • przeciwcialo Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 19:15
      Zawsze gdy widze groby dzieci mam łzy w oczach.
      Dzieci nie powinny umierac.
      • asiaiwona_1 Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 19:59
        Ja czasami jak patrzę na kudłatka to myślę sobie, że nie byłoby jej z
        nami gdyby nie śmierć Michałka. Chcieliśmy mieć 2 dzieci. Mamy trójkę,
        tyle, że jedno mieszka gdzieś tam... no i w naszych sercach.
        • doral2 Re: Umieranie dzieci 02.11.09, 20:08
          to ogromna tragedia, gdy rodzice przeżywają własne dzieci i na ich grób muszą
          chodzić.
          powinno być odwrotnie...tylko że wyboru nie mamy uncertain
Inne wątki na temat:
Pełna wersja