***U miałybyście uratować własne dziecko???? ****

05.11.09, 19:31
Pytanie - umiałybyście uratować własne dziecko - kiedy np. przestało by oddychać???? Zrobic sztuczne oddychanie, reanimacje? Udrożnic drogi odechowe ???

Posłuchajcie tego nagrania - mi sie zrobilo słabo (a jestem jakgdyby czesciowo zwiazana z medycyna (zwierzeca nie ludzka ale jednak)

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7225566,Uratowali_niemowle_przez_telefon__NAGRANIE_.html
Napisałam komentarz pod artykułem - chyba warto poczytac/pocwiczyc "na sucho" na spokojnie - nie wiem - na mężu np smile
zeby w razie takiej sytuacji w panice i histerii dzialac z automatu i wiedziec co robic

ps. a dla kobiety brawa! ze umiala - pomimo szoku i paniki - zrobic te reanimacje!!!
    • caffe_mocca Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 05.11.09, 19:36
      ps. na mężu to niezbyt dobry pomysl wink - mozna masażem serca zrobic krzywde -
      ale chyba warto sie zainteresowac choc w teorii jak przeprowadzic masaz serca,
      sztuczne oddychanie - u dorosłego, u dziecka
      Mozemy sie kiedys znaleźć w sytuacji kiedy bedziemy sobie pluc w brodę ze nie
      chociaz nie poczytałysmy i teoretycznie nie znamy zasad pierwszej pomocy.
    • grave_digger Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 05.11.09, 19:38
      nie mam głośników więc nie posłucham.

      co do tematu. robiłam resuscytację mojemu eksowi swego czasu jak dostał zapaści
      i przestał oddychać. 3 razy przestawał oddychać, 3 razy robiłam mu sztuczne
      oddychanie zanim przyjechało pogotowie.

      moje własne dzieci, zwłaszcza młodsze, też nie raz ratowałam z zakrztuszenia
      (przeszłam 3 różne szkolenia z pierwszej pomocy) lub wyciągałam im coś z buzi
      jadąc palcem od lewej do prawej. dosłownie.

      ale nie chciałabym tego powtarzać właściwie nigdy więcej. właśnie z powodu szoku.
      • grave_digger Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 05.11.09, 19:39
        masaż serca robiłam fantomowi jedynie big_grin
        • caffe_mocca Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 05.11.09, 19:45
          no bo to na fantomie sie robi - zdrowej osobie z normalnie bijacym sercem masazu
          sie nie robi - mozna zrobic krzywde ...
          ew. mozna "zamarkowac" - w trakcie cwiczej

          ale muysle ze nawet taka teoretyczna wiedza - ile oddechow, ile ucisnień - warto
          sie zapoznac - wtedy wieksze szanse na uratowanie - np. najbliższej osoby!

          ps. grave - no, nie powiem zaimponowalas mi - opanowaniem i umiejetnoscia reakcji!smile
          • epistilbit Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 05.11.09, 19:50
            Mam kurs maltański smile
            ale nie chciałabym próbować w praktyce. znaczy jakby trzeba było to bez wahania
            zaczęłabym akcje pierwszej pomocy, z tym, że mam nadzieje, że nie wydarzy się
            nic, co zagrażałoby życiu moich bliskich.
            • ez-aw Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 05.11.09, 21:24
              Gdy przyszła pielęgniarka środowiskowa do domu po urodzeniu młodego, zostawiła
              mi instrukcję, jak udzielić dziecku pierwszej pomocy. Jest to zawsze w łatwo
              dostępnym miejscu.
              Całej reanimacji nie robiłam, ale jak młody miał 6 tygodni też przestał oddychać
              (był już siny). Przywróciłam go bez pomocy innych. Pamiętałam podstawy z tej
              instrukcji i to wystarczyło.
              • pyzunia2007 Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 05.11.09, 21:34
                mi się dzisiaj rano dzieć syropem zakrztusił,nie mógł złapać oddechu
                przez ok.pół minuty , ja stałam spanikowana i nie wiedziałam co mam
                robićsadoj przydalby mi sie taki kurs
          • denea Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 06.11.09, 07:17
            > ale muysle ze nawet taka teoretyczna wiedza - ile oddechow, ile
            ucisnień - wart
            > o
            > sie zapoznac

            A jak to teraz jest ? Uczyłam się chyba o 15 na 3 ale zasady się
            niedawno zmieniły ?

            W temacie: mam nadzieję, że tak, wałkowaliśmy pierwszą pomoc w
            szkole, choć wolałabym nie stanąć wobec takiej konieczności...
            Rany, głos tej kobiety, ta panika, ten szok sad
            • denea Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 06.11.09, 07:30
              Znalazłam: 2 wdechy + 30 uciśnięć
    • annabetka Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 05.11.09, 22:04
      Moją prawie reanimowałam-dwa razy.Dwa razy ,mały cukierek wpadł nie do przełyku
      tylko do tchawicy....nikomu nie życzę takich chwil..sad
      masaż serca,sztuczne oddychanie też bym chyba potrafiła zrobić...chyba,bo
      uczyłam się tego ale na szczęście w praktyce nie musiałam próbować..złamania
      urazy...no kurcze znam ,wiem jak się postępuje w takich sytuacjach ale mam
      nadzieję że nigdy nie będzie mi dane tego w praktyce używać.Zadławienie Młodej
      mi wystarczy.....jaka to jest adrenalina ,szok dla ratującego i ratowanego....brrrr.
      Odnośnie artykułu,brawo dla dyżurnego za profesjonalizm i dla matki za
      opanowanie i zimną krew,dla obojga za współpracę.
      • miarka71 Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 05.11.09, 22:22
        Odsłuchałam i dopiero zobaczyłam ,że to z miasta w którym mieszkam.
        • l.e.a Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 05.11.09, 22:31
          Tak potrafiłabym i reanimowałam ale osobę dorosłą kilka razy, nie dziecko. I
          dziwi mnie,że osoby dorosłe nie potrafią udzielić pierwszej pomocy.
          My się uczyliśmy w podstawówce np. rok w rok na PO. Nie wspomnę o szkole
          średniej bo jestem po medyku ale robiłam kurs prawa jazdy 2 lata temu i pierwsze
          zajęcia były z pierwszej pomocy, więc przeraża mnie, że ludzie nie potrafią i
          nie wiedzą jak ratować. Mój synek ma 8 lat i wie jak się reanimuje.
          • agusia79-dwa Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 05.11.09, 23:11
            uczyłam się w ogólniaku i w harcerzach na fantomie. Potrafię
            udzielić pierwszej pomocy.
    • mathiola Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 05.11.09, 23:29
      Nie wiem czy bym umiała URATOWAĆ, ale na bank najpierw próbowałabym sztucznego
      oddychania i masażu serca (w teorii wiem jak to ma wyglądać, łącznie z tym, że
      ostatnio zmieniła się częstotliwość ucisków względem oddechów), a następnie
      (albo może i w trakcie) dzwoniłabym na pogotowie. Bo stać i patrzeć jak się dusi
      i jednocześnie wzywać pogotowie to nie umiałabym.
    • totorotot Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 05.11.09, 23:34
      A ja nie umiem i byłabym mega wdzięczna, gdyby ktoś zapodał linka do sensownej instrukcji, najlepiej do wydruku i trzymania na wierzchu...
    • deela Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 05.11.09, 23:37
      umialabym
      • asiaiwona_1 Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 06.11.09, 07:52
        ja tez bym nie umiała. NIkt mnie nigdy ego nie uczył. Przyłączam się
        do prośby totorot o linka do jakijś sensownej instrukcji coby można
        było wydrukować i trzymać w widocznym miejscu.
        • opium74 Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 06.11.09, 08:56
          w każdym większym mieście gdzie jest PCK sa organizowane kursy weekendowe z
          pierwszej pomocy.
          Przeszłam taki jakies pół roku temu.
          Dostałam materiały. Zaraz je odnajde i jak któras chce moge przesłać.

          W przedszkolu do którego zapisywałam młodego na samym poczatku zadałam pytanie
          czy i kiedy opiekunki przechodziły taki kurs.
          • opium74 Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 06.11.09, 09:05

            z rzeczy ważnych i ciekawych zapamietanych z kursu:

            u dzieci sztuczne oddychanie najczęsciej robi się obejmujac swoimi ustami i nos
            i usta dziecka.

            najlepiej zadzwonić po pomoc i zapewnić sobie zmiennika zanim zacznie się
            resuscytacje. Jak juz się zacznie to nie można przerwać aż do przyjazdu karetki
            lub przywrócenia samodzielnego oddechu

            resuscytacja jest BARDZO męczaca - warto z gapiów wybrać kogoś i powiedzieć "pan
            patrzy co robię za chwilę mnie pan zmieni"

            • babowa Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 06.11.09, 09:10
              opium74 napisała:

              u dzieci sztuczne oddychanie najczęsciej robi się obejmujac swoimi
              ustami i nos i usta dziecka.

              o, a dopiero w tv pani doktor mówiła by małemu dziecku nos zacisnac
              2 palcami i nie dmuchac w nos i usta

              wiec jak to jest?
              • opium74 Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 06.11.09, 09:19
                mnie uczyli że w zależności od wielkosci dziecka i tak na prawdę jak wygodniej smile
                Cwiczylismy na manekinach - również dziecięcych i faktycznie czasem było
                wygodniej objąć całość żeby klatka się porządnie podniosła do góry.

                Chce sobie co roku chodzić na taki kurs - ot dla spokojności
          • karra-mia Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 06.11.09, 09:24
            opum przeslij mi te materiały, bardzo proszęsmile
    • deodyma Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 06.11.09, 09:39
      kurcze, nie wiem...
      ale moja kolezanka uratowala zycie wlasnemu dziecku po tym, jak
      zachlysnelo sie mlekiem,gdy ssalo jej piers.
      maly nie mial wtedy jeszcze miesiaca.
      dziecko sie jej zachlysnelo i przestalo oddychac, onabyla w takim
      szoku, ze nie wiedziala co robic i oboje z mezem mysleli, ze ze juz
      po dziecku.
      do dzis nie pamieta, co zrobila, ale gdy przyjechalo pogotowie,
      powiedzieli jej, ze gdyby nie ona, dziecko by umarlo.
      zabrali maleo na obserwacje do szpitala, porobili badania,
      potrzymali dwa dni w szpitalu i wszystko bylo ok.
      jutro skonczy 7 msc.
    • stillgrey Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 06.11.09, 09:39
      do wydruku:
      www.eioba.pl/print/71199
      poszukam jeszcze czytelniejszej instrukcji
      • stillgrey Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 06.11.09, 09:46
        film instruktazowy:
        linemed.pl/tv_linemed/details/cId,3,id,75
        znamibezpiecznie.pl/uniwersalne/pierwsza-pomoc/159-podstawowe-zabiegi-resuscytacyjne-dzieci-i-niemowlata
        www.jakratowac.republika.pl/html/p-p.html
        pl.wikipedia.org/wiki/Resuscytacja_kr%C4%85%C5%BCeniowo-oddechowa
    • majmajka Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 06.11.09, 09:57
      Reanimowalam z tysiac razy obcych ludzi, tak ze chyba potrafie.
      Jesli chodzi o bliskich strach czesto paralizuje, jednak ja dzialam wtedy jak automat(mam na mysli np. na szczescie tylko zadlawienie, wlozenie do nosa koralika,... itp).
      Mam nadzieje, ze nigdy nie bede musiala sie o tych powaznych sprawach przekonac.
    • joanna515 Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 06.11.09, 09:57
      taa umiem, mam ratownika drogowego...i to mnie przeraża, że jak coś to ja będę
      musiała to robić... moja córka raz miała ostrą reakcje anafilaktyczną, bez
      utraty przytomności ale z bardzo ciężkim, trudnym oddychaniem, miała wtedy kilka
      miesięcy, trzymałam ją pionowo, nic innego nie byłam w stanie robić jak ze
      zmrożona krwią czekać kiedy przestanie oddychać i kiedy wkroczyć z reanimacją,
      brrr, na szczęście nie skończyło się tak. Modlę się żebym nigdy tej umiejętności
      nie musiała wykorzystać, zwłaszcza u swoich dzieci.
    • pati9.78 Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 06.11.09, 11:15
      A ja się dziś poryczałam jak to puścili w ddtvn....Najpierw ze
      strachu i współczucia dla kobiety, a potem ze wzruszenia jak sie
      okazało,że to dziecko uratowane...
      • mme_marsupilami Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 06.11.09, 12:05
        Ja tez sie pobeczalam.
        Potrafilabym, ale ja i chlop z sektora medycznego ( szkolenia plus doswiadczenie ).
        • grave_digger Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 06.11.09, 12:15
          ja tak jeszcze dodam, a propos tej resuscytacji co eksowi robiłam - byłam bardzo
          zdziwiona ... pomiędzy tym całym szokiem... że wdmuchiwane powietrze nosem
          ucieka jak się go dobrze nie zatka! tak to pamiętam! a przyjechało pogotowie i
          walnęło go w klatę, by przywrócić oddech. nie dość mówić, że robili tak jeszcze
          w szpitalu.

          nie życzę nikomu takiego szoku anafilaktycznego i w rezultacie takiej zapaści.
          • grave_digger Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 06.11.09, 12:17
            a dodam jeszcze...
            ... nawet nie życzę temu mojemu chujowi eksowi
            gdybym mu wtedy nie pomogła, nie miałabym takich pięknych dzieci
            a resztę się wytnie tongue_out
    • arallia Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 06.11.09, 13:10
      Umiałabym. Tylko nie wiem czy strach nie wziąłby góry nad rozsądnym
      myśleniem. Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała tego robić.
      • ololla Re: ***U miałybyście uratować własne dziecko???? 06.11.09, 14:50
        umiałabym
        siostra ma chorego syna więc jakby taka umiejętność spoczywa na wszystkich
        członkach rodziny. Młodsi synowie siostry też potrafią (obecnie 12 i 14lat).
        Uczyli się tego już w przedszkolu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja