asiaiwona_1
06.11.09, 21:08
Byłam z młodą na tańcach w bluecity. Po tańcach musiałam zdjąć z
siebie kudłatka, ubrać kurtkę, ubrać nosidło, ubrać kudłatka i
włożyć ją w nosidło. Przy wyjściu był stolik a przy nim 2 krzesła.
Na jedym krześle siedział pan, na drugim pana teczka i płaszczyk.
Stolik był wolny. Mówię więc do córki, że ponieważ nie ma miejsca to
muszę na stoliku ubrać kudłatka. Pan widział, ze miejsca mi mało na
te wszystkie klamoty, ale spojrzał tylko głupkowato i się odwrócił.
Siedział sobie przy tym wygodnie. Podeszła do mmnie koleżanka, więc
mówię jej, że muszę tak ubrać dziecko, bo pan nie może chyba wstać.
Pan spojrzał i dalej nic. PO czym jak już skończyłam z trudem
ubieranie powiedziałam do młodej: ZObacz Agatko, tak wygląda burak".
Pan spojrzał ponownie pogardliwie, pokręcił głową i siedział nadal.
Wiem, mogłam go poprosić o ustąpienie miejsca ale nie chciało mi się
z nim gadać bo kudłatek ryczał.
I wogóle zauważyłam, że ludzie zrobią wszystko by utrudnić życie
matkom z wózkiem czy dzieckiem na ręku. Ileż to razy wpychali się do
windy nie czekając aż wymanewruję wózkiem, itp.
No, dziękuję za uwagę.