czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? serio

12.11.09, 12:04
Przepraszam z góry za ten wątek obgadujący (głównie ciociecesię,
jeśli Ty faktycznie dziewczyno istniejesz) ale ja nie wierzę, że
takie dziewczyny istnieją i tak naprawdę dają się tak poniżać!!!

W życiu nie spotykałam się z czymś takim! Ja sama nie dałabym się
nigdy tak poniżyć! Ale również nie znam żadnej koleżanki, która
dałaby tak się zdeptać!

Oczywiście, można trafić w życiu na takiego złamanego ...., ale po
takim przejechaniu się, to za punkt honoru miałabym, aby mnie nikt
więcej tak nie skrzywdził a już na 100% ten sam człowiek!

I wcale to co czynisz (jeśli istniejesz, bo ja nie wierzę) nie
czynisz jak piszesz dla dobra dziecka, tylko żyjesz jakimiś złudnymi
marzeniami i sama chcesz aby Twoja bajka się ziściła.

A już największym poniżeniem Twoim jest fakt, że wysłuchujesz Jego
bajek na temat Jego obecnych miłości. Cesia, nie nauczono Cię
szacunku do samej siebie???

Nie wspomnę, bo mi ciśnienie za bardzo podniosłaś, jak bardzo
krzywdzisz swoje dziecko. Też wpoisz Jej brak szacunku do samej
siebie a przez to wyrządzasz Jej straszną krzywdę.

Jeśli to tylko podpucha trolowska to ok, ale jeśli istniejesz i
faktycznie tak postępujesz jak opisujesz, to naprawdę opamiętaj się
dziewczyno!

Nie mogę już więcej czytać i nie będę tego co piszesz bo mnie to
wnerwia, że kobieta może sama tak siebie poniżać!!!
    • babowa Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 12:10
      raczej nie jest, niestety
      az dziwi naiwnosc i niska samooceny ceski , ja jej wspólczuje bo
      dziewczyna przez zycie przejdzie i niezauwazy nawet jak pieknie moze
      bycsad
      szkoda mi jej ale jestesmy kowalami własnego losu i niektórzy musza
      chyba faktycznie dostac miedzy oczy zeby przejzec

      szkoda i małej

      to taki temat rzeka troche
    • tabakierka2 Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 12:11
      tak myślę i ja.
      • w_miare_normalna Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 16:32
        bernimy nie ładnie chyba oceniac życie innych nie mając kompletnego
        wglądu w całą sytuacje co ?
      • attiya Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 21:49
        Tabako - jak cholera miło Cię widzieć smile
        Sory Bernimy za ten offtop - nie mogłam się powstrzymać smile
    • triss_merigold6 Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 12:12
      Nie sądzę aby była podpuchą. Jest klinicznym, częstym w tym kraju,
      przypadkiem dziewczyny bez szacunku dla samej siebie. taka typowa
      natrętna, przymilna panna ze szczodrym serduszkiem do oddania
      każdemu kto gacie nosi.
    • margotka28 Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 12:12
      bern - nie wiem oczywiście na 100 procent, ale ciotka rzeczywiście
      istnieje, ba ona rzeczywiście tworzy takie problemy.
      Znam również osobę, która potrafi z podobną skutecznością zabagnić
      swoje życie. Albo nawet gorzej, bo jej facet to rasowy alkoholik.
      No, ale dzieci przecież MUSZĄ mieć ojca.
      • tabakierka2 Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 12:19
        margotka28 napisała:

        > bern - nie wiem oczywiście na 100 procent, ale ciotka rzeczywiście
        > istnieje, ba ona rzeczywiście tworzy takie problemy.
        >

        mam nadzieję, że ona tworzy te problemy dla potrzeby wątku, a nie ma
        ich w rzeczywistości.
        • triss_merigold6 Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 12:24
          Dopóki panna się nie zmieni żaden normalny, przyzwoity facet sie nią
          nie zainteresuje. Przymilna, rozpaczliwie zabiegająca o uwagę i
          rozpieszczająca pana szmatka nie jest interesująca. A już ton
          opowiadania o życiowych problemach "hihihih ojoj ale się dzieje,
          opowiem wam dziewczynki tak zgrywuśnie, bo jestem fajna, wyluzowana
          i nie mam dupościsku" jest żałosny. Zaklinanie rzeczywistości.
          • dlania Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 18:17
            triss_merigold6 napisała:
            Przymilna, rozpaczliwie zabiegająca o uwagę i
            > rozpieszczająca pana szmatka nie jest interesująca. A już ton
            > opowiadania o życiowych problemach "hihihih ojoj ale się dzieje,
            > opowiem wam dziewczynki tak zgrywuśnie, bo jestem fajna, wyluzowana
            > i nie mam dupościsku" jest żałosny. Zaklinanie rzeczywistości.

            To jest tylko twoja, bardzo niesprawiedliwa interpretacja. Wynikająca chyba z
            tego, że sama jestes odwrotnością ciocicesi. Ja lubie jej styl - dowcipny,
            szczezry, niezakłamany, nieidealizujący swojej własnej osoby (w przeciwieństwie
            np. do wypowiedzi doskonałej trisswink)). Jesli jej to przy okazji pomaga radzic
            sobie z emocjami - to super.
            • nutka07 Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 13.11.09, 10:46
              Dlania to samo byl na ematce. Wianuszek 'wielbicielek' stylu Ciociczesi.
              Zamaiast dziewczynie doradzac to byl smiech. Jak byla jeszcze w ciazy to juz
              bylo wiadamo, ze to kawal gnoja. Ale styl wazniejszy niz tresc. Zdajesz sobie z
              tego sprawe, ze moze to byc maska, za ktora moze kryc sie ogromne cierpienie.
              Pisalam jej juz to dawno. Uwazam, ze najbardziej boi sie spojrzec prawdzie w oczy.

              Chodzilam kiedys na terapie grupowa. Opowiadalam o pewnych rzeczach w taki
              sposob, ze ludzie sie poprstu smiali a ja razem z nimi. Nawet terapeuci. A
              zdecydowanie nie byly to tematy do smiechu. Ta forma wypowiedzi przerastala
              problemy.
        • margotka28 Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 12:57
          a mnie się wydaje, że ona rzeczywiście takie problemy ze sobą ma. I
          tym bardziej to przykre.
    • olinka20 Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 12:15
      Bern niestety musze cie zmartwic, sa takie osoby.
      I zgadzam sie z Tobą, z wszystkim co napisalaś.
      Niestety.
    • exotique Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 12:27
      Bern, zyja tacy ludzie i maja sie dobrze. o ile takie wegetowanie i zabieganie o
      ojca co ma w glowie tylko dupy mozna nazwac zyciem.
      ja cesi zycze, by sie otrzasnela- wlasnie dla dobra dziecka.
      • triss_merigold6 Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 12:37
        A ja jej życzę, żeby przestała należeć do gatunku cipeniek dających
        dupy za darmo. Takie kobiety są przez facetów wykorzystywane do
        łóżka i oporządzania domu, bo są wdzięczne za sam fakt istnienia
        pana i panicznie boją się porzucenia. W sumie to robią złą robotę
        tym kobietom, ktore wymagają czegoś więcej.
        • exotique Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 17:23
          Triss a ty masz cennik?
          bo ja tez daje dupy za darmo, i do tej pory nie wiedzialam, ze to nienormalne
          • dlania Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 17:51
            exotique napisała:

            > Triss a ty masz cennik?
            > bo ja tez daje dupy za darmo, i do tej pory nie wiedzialam, ze to nienormalne


            big_grinDDDDDDDDDDDDDD
            Od jutra wprowadzam handel wymienny:
            wyniesienie śmieci - małe ruchanko
            wypranie dywanu - duże
            wyszorowanie fug w kiblu - ogromne!
          • triss_merigold6 Dupą można szastać ale nie serduszkiem 12.11.09, 20:25
            Dupą można szastać i rekreacyjnie sypiać z dowolnym śmieciem ale
            szastanie serduszkiem to inny kaliber.
            Rekreacyjnie mogłam się puszczać ale jak w grę wchodzą uczucia to
            wolę jak są wzajemne i nie sypiam za free z facetami na ktorych mi
            zależy. Wkładu uczuciowego i okazywania tegoż uczucia w konkretny
            sposób oczekuję - werbalny, niewerbalny oraz rozwojowy. Proste.
          • attiya Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 22:00
            exotique napisała:

            > Triss a ty masz cennik?
            > bo ja tez daje dupy za darmo, i do tej pory nie wiedzialam, ze to nienormalne

            widze, że nie jedna Cesia ma takiego faceta, ty też smile
        • lolinka2 Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 23:32
          triss, to już któryś Twój post o nie oddawaniu się gratis.
          Rozumiem, że u Ciebie seks jest wyłącznie ZA COŚ.
          Wiesz jak to się nazywa? Prostytucja!

          Powyższe piszę abstrahując od tematu ciocicesi, która ma ewidentny
          problem, ale akurat nie z tym, że jej nie płacą...
    • jowita771 Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 12:35
      Nawet, jeśli to podpucha, to są takie kobiety. Jeśli Cesia istnieje, to z dużym
      prawdopodobieństwem wychowa swoja córkę na taka sama kobietę. To przykre.
      Przypomniała mi się koleżanka. Poznałam ja, jak jej córka miała siedem lat.
      Ojciec jej dziecka był prawdziwym żulem, takim niedomytym, śpiącym czasem na
      ławce w parku. Nigdy nie dostała grosza alimentów, facet nigdzie nie pracował i
      od czasu do czasu przychodził do niej do pracy, żeby m,u dała pieniądze na wino.
      I ona mu dawała. Widział dziecko kilka razy w życiu. Ta moja koleżanka chodziła
      do niego czasem, żeby mu posprzątać i kupić jakieś jedzenie. Jak leżał w
      szpitalu, to go odwiedzała. Nie byli parą już parę lat, a ona mówiła, że on jest
      miłością jej życia. Słuchałam z otwartą gębą. Dziewczyna była w połowie studiów,
      pracowała na pełny etat i jeszcze dorabiała na boku, a facet - zwykły żul,
      przykro się jej słuchało.
    • bernimy Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 12:51
      Dla mnie jeszcze nisamowite jest to, że już był kilka wątków Cesi,
      gdzie tyle różnych dziewczyn Ją zjechało za zachowanie a tu tworzy
      kolejny w identycznym tonie. I dlatego pomyślałam czy to aby nie
      podpucha.
      Strasznie przykre, bo Cesia ewidentnie nie wyciąga żadnych wniosków
      z doświadczeń życiowych i córkę wychowa na taką samą kobietę bez
      szacunku do siebie!
      • dlania Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 18:19
        bernimy napisała:

        > Strasznie przykre, bo Cesia ewidentnie nie wyciąga żadnych wniosków
        > z doświadczeń życiowych i córkę wychowa na taką samą kobietę bez
        > szacunku do siebie!


        Rozumiem bern, że twoje dzieci wyrosną na złosliwe, agresywne potworki?
    • moofka Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 12:56
      latwo na zimno i z boku sytuacje oceniac
      trudniej jak czlowiek cierpi bo autentycznie kocha
      chociaz uczucia zle ulokowal
      ale faktycznie czasem taki obuch w leb - jak ten trzezwy watek na przykladpomaga
      odbic sie - chociaz serce krwawi - miejmy nadzieje
      z cala sympatia, bo cesi zycze jak najlepiej
      • bernimy Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 13:04
        Ja też właśnie Cesi życzę jak najpeiej, ale kurczę to nie pierwszy
        wątek w którym Cesia obrywa "obuchem" i każdy kolejny jest podobny
        do poprzedniego!!!
        Ile razy można obuchem obrywać?
      • w_miare_normalna Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 16:53
        moofka napisała:

        > latwo na zimno i z boku sytuacje oceniac
        > trudniej jak czlowiek cierpi bo autentycznie kocha
        > chociaz uczucia zle ulokowal
        > ale faktycznie czasem taki obuch w leb - jak ten trzezwy watek na
        przykladpomag
        > a
        > odbic sie - chociaz serce krwawi - miejmy nadzieje
        > z cala sympatia, bo cesi zycze jak najlepiej
        >

        zgadzam się w 100%
    • deodyma Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 13:01
      znam babki, ktore daja sie deptac, ponizac itd...
      nawet nie wiesz, ile w imie milosci potrafia zniescbig_grin
      • triss_merigold6 Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 13:05
        To się nazywa uzależnienie i leczy farmakologicznie oraz terapią.
        Sama panienka w imię miłości to może ukochanemu i buty lizać ale ma
        dziecko więc o tym jaki przykład córce daje powinna pomyślec.
        • marina0706 Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 13:22
          a ja myślę ze ten wątek jest bez sensu. przeciez każda zrypała
          Ciocię na jej wątkach, po co zakładac wątek obgadujący, mówiąc o
          lasce w 3-ciej osobie? napewno nie podniesie to jej saooceny która
          jak widzicie wysoka nie jest. myslę jak triss to sie nadaje do
          terapii bo kobieta se z tym nie radzi ale nie mozna zakładac ze ta
          kobieta nie istenieje.
          a tak na marginesie miałam taką kolezankę w pracy pozwalała facetowi
          non stop do siebie wracac ale tam było duzo bardziej hard corowo bo
          gosciu jeszcze ćpał w dodatku okazało sie zrobił innym laskom
          dzieci, 2 sztuki smile, w tym jedno na chwilowej emigracji . no wogóle
          to była masakra , spłacanie długów za niego w providencie u dilerów
          itp, niektóre z Was b nie uwierzyły w to co się u niej działo. a
          laska była od niego uzalezniona . w koncu se z nim rozeszła juz ze 2
          lata zyje, kogos se tam znalazła, jest zadowolona, robi karierę,
          oddała sie pracy i dziecku. Tak wiec jest mozlliwosc zeby z gówna
          wyjsc tylko trza walczyc i dobrze zeby ją ktoś motywował, ja jej
          pomagałam, nawet tez czasem musiałam uzyc wyzwisk ale .....nie
          wątpiłam w jej istnienie heheh

          Czesia!!!!! pomóż sobie i dziecku!!!! spróbuj moze terapii
          • bernimy Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 13:34
            Marina plisss, przecież na samym początku napisałam, że to wątek
            obgadujący i że od razu przepraszam! Wyluzuj smile

            Ja naprawdę się zastanawiam, czy Cesia istnieje czy tylko tak nas
            podpuszcza.
            • mariolka55 Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 13:44
              > Ja naprawdę się zastanawiam, czy Cesia istnieje czy tylko tak nas
              > podpuszcza.

              wątpię żeby to była podpucha
              mam znajomą,która była tak uzależniona od faceta alkoholika
              ciągle wierzyła że się zmieni,ślub z nim wzięła w końcu (facet nawet na slubie
              nie byl calkiem trzezwy)
              oj długo by pisac
              facet w końcu przejrzał na oczy ale nie dzieki niej i poszedł na leczenie
              nie pije już 10 mies. oby tak dalej
            • marina0706 Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 13:47
              Bernimy spięta nie jestem zebym się miała wyluzowac smile

              Żal mi Ceśki mimo wszystko bo widziałam podobny a nawet gorszy
              przykład degeneracji własnej osoby w imię miłosci o czym pisałam.
              uwazam tylko ze wątpienie w jej istnienie wcale jej nie pomaga a
              jesli tutaj ona o tym pisze to uwazam ze szuka pomocy,wsparcia. ja
              mogę tylko powiedziec ze ona sama musi do tego dojsc co jej radzicie
              inaczej nie da rady . myslę ze naprawdę pomogłaby terapia.

              Czeska..............myśl o swoim dziecku przede wszystkim!
              • mariolka55 Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 13:55
                > uwazam tylko ze wątpienie w jej istnienie wcale jej nie pomaga a
                > jesli tutaj ona o tym pisze to uwazam ze szuka pomocy,wsparcia.ja
                > mogę tylko powiedziec ze ona sama musi do tego dojsc co jej radzicie
                > inaczej nie da rady .


                też tak myśle


                • totorotot Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 14:09
                  Cesiu, słońce, pewnie czytasz te dwa wątki i bardzo ci przykro, ponieważ usłyszałaś wiele nieprzyjemnych słów. Ale nam już ręce opadają i cycki. wiele z nas próbowało pisać oględnie, przez kwiatek, łagodnie. Sądzę, że teraz towarzystwo uznało, że najwyższy czas na terapię wstrząsową. Gorzka pigułka najlepiej leczy wink)
                  Wiele osób pisze Ci to samo.
                  Pierwszy krok, który Ci polecam, to psycholog. Już Ci to zresztą dawno temu pisałam.
                  Buziaki i trzymaj się- większość z nas bura tu dla Twojego dobra. Oraz dla dobra Twojego dziecka.
            • nenia3 Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 13.11.09, 00:26

              > Marina plisss, przecież na samym początku napisałam, że to wątek
              > obgadujący i że od razu przepraszam!

              no i co że napisalaś ?
              ale dupę obrabiasz rowno.
              plotkara jesteś i tyle. I to w wydaniu osiedlowo-warzywniakowym.
          • mariolka55 Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 13:38
            > a ja myślę ze ten wątek jest bez sensu. przeciez każda zrypała
            > Ciocię na jej wątkach, po co zakładac wątek obgadujący, mówiąc o
            > lasce w 3-ciej osobie?

            dokładnie
      • bernimy Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 13:08
        Ale to nie miłość!
        • deodyma Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 13:15

          > Ale to nie miłość!





          no jak to nie milosc???
          przeciez one kochajasmile
          jedna z babek, ktora znam, kocha swojego chlopa pomimo tego, ze po
          urodzeniu dziecka powiedzial jej, zeby oddala dziecko do adopcji.
          mimo wszystko ona kocha go do tego stopnia, ze dazy do slubu z nim i
          chce wyprowadzic sie od swoich rodzicow i sama z nim zamieszkacbig_grin

          inna kocha swojego meza pomimo to, ze wyzywa ja od kurew, dziwek
          itd...
          kiedys, gdy byli u nich jego koledzy powiedzial, ze jak chca, to
          moga ja wyruchac, bo to kurwa jest...
          a ona go kochabig_grin
          • bernimy Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 13:21
            Omajgot, co przykłąd to lepszy!

            To chyba coś z psychiką nie teges, bo ja nie mogłabym kochać kogoś
            kto skrzywdziłby mnmie czy moje dziecko! Jeszcze bardziej nawet moje
            dziecko!!!
            Nie, to jest używane to samo słowo, ale to jest inne uczucie. Albo
            uzaleznienie, albo strach przed bycie samą, nie wiem...
          • princy-mincy Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 13:23
            to jest patologia nie milosc, jesli jest sie z kims, kto tak cie
            traktuje (wiem, ze nie Ciebie jako Deodyme)
            trzeba nie miec do siebie za grosz szacunku i samoocene ponizej zera
            by dac sie tak traktowac
    • madameblanka Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 13:15
      może ona go poprostu kocha...
      a to tłumaczy wiele, a przynajmniej to że miłość przyćmiewa zdrowy rozsądek.
      Każda z nas była zakochana /prawie każdatongue_out/i każda z nas wie jak wiele mozna
      poświęcić facetowi, niestety.
      Ja byłam tak kiedyś zakochana, na zabój. Jakby gościu by mi powiedział żebym sie
      pierdykła głową w ścianę to tylko bym sie spytała w którą. Na szczęście w porę
      oprzytomniałam, i do tej pory nie rozumiem jak mogłam byc tak ślepa i zakochana
      w tym kutasietongue_out
      • triss_merigold6 Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 13:36
        Miłość miłością, piękna rzecz ale instynkt samozachowawczy i
        instynkt ochrony potomstwa u zdrowego psychicznie człowieka powinien
        być silniejszy.
        • tabakierka2 Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 13:53
          triss_merigold6 napisała:

          > Miłość miłością, piękna rzecz ale instynkt samozachowawczy i
          > instynkt ochrony potomstwa u zdrowego psychicznie człowieka
          powinien
          > być silniejszy.

          ale cesia sama przyznaje, że z jej psychiką nie do końca OK.
          Tu jest chyba pies pogrzebany.
      • dlania Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 18:21
        madameblanka napisała:

        > może ona go poprostu kocha...
        > a to tłumaczy wiele, a przynajmniej to że miłość przyćmiewa zdrowy rozsądek.
        > Każda z nas była zakochana /prawie każdatongue_out/i każda z nas wie jak wiele mozna
        > poświęcić facetowi, niestety.

        Własnie, prawie każda.
    • pszczolaasia Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 14:03
      istnieja i daja. oj daja.
      a takim watkiem sie jej nie pomaga.
      ona ma spaczony niestety troche obraz rzeczywistosci. takie osoby sa jak ofiary
      przemocy- mozesz mowic mowic mowic a one i tak wiedza swoje. niestety nie mozna
      zaniechac mowienia, moze kiedys do nich trafi i da sie ja jeszcze uratowac. nie
      trace nadziei ze cesi sie uda oderwac emocjonalnie od tego niedojrzalego
      gowniarza. dla niej i dla ich corki.
      • annabetka Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 17:59
        Przykro się czyta ten wątek...
        czasem myślę,że niektórzy nie wiedzą co to jest samotność i tęsknota za
        szczęśliwym życiem.Jeśli coś się wali to pisze się to co się czuje..ten wątek
        odbieram jako uwaga/komentowanie niepotrzebne tego co Ceśka pisze-nagana za to
        że tak tu szczerze pisze...dajcie na looz...po co analizujecie jej życie?Po co
        ten wątek? Bern z całym szacunkiem,jesteś szczęśliwą matką i żoną....dziwię
        się,po mimo całej swojej sympatii do Ciebie że taki wątek założyłaś.
        • bernimy Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 21:13
          Annabetka, skoro Cesia pisze, to znaczy, że nie chce tego trzymać w
          sobie, odczuwa potrzbę podzielenia się, wyrzucenia z siebie.
          Wiadomo, że cierpi.
          Ale nie jest dobrą metodą udawanie, że świetnie sobie radzi i
          udawanie, że nie widać problemu. A ciąganie ze sobą dziecka w takie
          warunki jak opisała (plus to nieszczęsne siedzenie na klatce) jest
          już poważnym problemem.

          I zauważ, że w kilku wątkch Cesi odpisałam, tak jak i wiele tu
          dziewczyn. Ale jeśli żadnych z uwag nie bierze do serca (choć niby
          piszę, że fakt, źle zrobiła), co gorsze, nie wyciąga wniosków, to
          już mogło mnie zastanowić.
          No i zastanowiło, czy aby na pewno ktoś nas nie wkręca.
          Niepotrzebnie się tak oburzyłaś na mnie uncertain
          • annabetka Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 22:15
            bernimy napisała:

            > Annabetka, skoro Cesia pisze, to znaczy, że nie chce tego trzymać w
            > sobie, odczuwa potrzbę podzielenia się, wyrzucenia z siebie.
            > Wiadomo, że cierpi.

            Dla mnie jest to oczywiste.


            > Ale nie jest dobrą metodą udawanie, że świetnie sobie radzi i
            > udawanie, że nie widać problemu. A ciąganie ze sobą dziecka w takie
            > warunki jak opisała (plus to nieszczęsne siedzenie na klatce) jest
            > już poważnym problemem.

            Tak jak wyżej ktoś poradził ,jeżeli aż tak bardzo cię martwi los dziecka Ceśki ,zadzwoń do opieki i zgłoś problem..ale nie zrobisz tego bo lepiej wylać swoje zastrzeżenia na forum
            >
            > I zauważ, że w kilku wątkch Cesi odpisałam, tak jak i wiele tu
            > dziewczyn. Ale jeśli żadnych z uwag nie bierze do serca (choć niby
            > piszę, że fakt, źle zrobiła), co gorsze, nie wyciąga wniosków, to
            > już mogło mnie zastanowić.

            Tutaj tupiesz nóżką jak mała dziewczynka"bo przecież my jej tak dobrze radzimy a ona dalej swoje"Bez przesady Bern...czasem fajnie poczytać porady,ja nie raz coś cennego z takich porad wywnioskowałam,zapamiętałam...ale i tak w chwilach złych,w chwilach załamania mam chęć dalej drążyć temat.Porady forumowe są bardzo cenne(nie zawsze)ale nie oczekuj ,że ktoś się do nich zastosuje-już teraz i że w cienkich chwilach nie będzie miał chęci wylaćponownie swoich żali na forum.

            > No i zastanowiło, czy aby na pewno ktoś nas nie wkręca.
            > Niepotrzebnie się tak oburzyłaś na mnie uncertain

            Bern wyluzuj,nie oburzyłam się....wyraziłam tylko zdanie że ten wątek nie ma sensu ,zniesmacza i obraża.Mam w dupie to czy Cesia wymyśla te historie-JA wierzę że nie wymyśla,współczuję dziewczynie,rozumiem ją doskonale,chciałabym pomóc...ale wiesz analizowanie "ale dlaczego ona tak pisze,dlaczego się nie szanuje,jak tak można dawać się poniżać,to pewnie podpucha jakaś" dla mnie jest nie fer.Ja zakładam że jest ona samotna,mimo wszystko tęskni za swoim facetem,chce mieć dalej szczęśliwą rodzinę,ponieważ jest samotna pisze o tym na forum...i jedyny błąd jaki popełnia to ten że zwierza się i rzuca na pożarcie takim hienom forumowym ,które tylko czyhają na jakąś sensacyjkę.
            Nie oburzył mnie Bern ten wątek...dziwię się ,że zwykłą foremkę,opisującą swoje przeżycia,uczucia...dzielącą się z nami swoją samotnością,opisującą swoje życie ,poddałaś pod lupę,ocenę towarzystwu forumowemu.To mi się nie podoba.
            • dlania Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 22:34
              Ana, ładnie i spokojnie napisane, tak spokojnie, że nie wiem czy trafi do pełnej
              emocji bernwink
              Co do rad forumowych: ja sie ostatnio radziłam w sprawie butów. Rady były dla
              mnie istotne, niemniej kupiłam tę z 4 par, na które wskazalo najmniej maglownicwink
              • bernimy Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 13.11.09, 08:31
                Dzięki Dlania za wypowiedzenie sie na temat Bern. Nie odpuścisz Jej?
                Coś musisz udowodnić?
                Grunt, że Ci po tym lepiej, Dlania smile
                • dlania Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 13.11.09, 14:13
                  Widzisz, tylko o ile ja napisałam o tobie z sympatią (nie napisałam że jestes
                  wredna suka, złosliwa picza itd, tylko że masz w sobie w tej chwili duzo
                  emocji), to ty nadal uważasz za stosowne wmawiac mi leczenie kompleksów za
                  pomocą internetu i z uzyciem bogu ducha winnej cześki.
                  No, skoro ci po tym lepiej to ok. Ciesze sie z twojego przejrzenia na oczy.
                  • bernimy Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 13.11.09, 14:59
                    Co do Twojej sympati o mnie..... cóż powaliła wczoraj i dziś.
                    Dzięki. Nie trzeba.
                    To już wolałam jak wcześniej pisałaś bez tej "symapti" uncertain
    • wespuczi Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 18:32
      moim zdaniem dziewczyna fajnie pisze, to co jej lezy na sercu, jest szczera,
      jestem pewna ze jej to pomaga.

      przykro sie was czyta.
      moze nie kazdy,
      ale ja przeszlam przez zwiazek, w ktory bylam bardzo zaangazowana, wiem
      dokladnie jak dziewczyna sie czuje,
      dlugo mi zajelo zeby sie wyleczyc, ciesze sie bardzo ze nie mialam dziecka z
      panem, bo pewnie bylabym jak ona.

      teraz wydaje mi sie ze rozstanie z moim mezem - z ktorym sie dogadujemy, kochamy
      sie i szanujemy - spowodowalo we mnie bol,
      ale nie taki silny i druzgocacy, ja sie po prostu oudpornilam, jestem starsza
      niz ona etc.

      a te denne analizy jej osobowosci po kilku monotematycznych postach mozna sobie
      wsadzic gdzies tongue_out
    • aga9001 Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 19:29
      Cieszę sie, ze żadna z Was nigdy nie była w toksycznym związku bo
      tak naprawdę nie wiecie o czym piszecie. Najlepiej i najprościej
      jest oceniac i moralizowac, a i dawac wirtualne rady uncertain
      Odpowiadając na pytanie w pierwszym posiecie - tak Ciociacesia
      najprawdopodobniej istnieje naprawdę i o ile znam sie na takim
      powiązaniu zależnociowym to Wasze posty nic nie dadzą.
      W moim przypadku aby uwolnic się od toksycznego zwiazku
      potrzebowałam pomocy z zewnątrz od psychologa/terapeuty. Obawiam
      się, że i dla Cesi ta pomoc jest niezbędna.
      I gratuluję wiedzy, ktora pozwala Wam dokonywac analizy
      pscyhologicznej na podstwie paru, czy parunastu wpisów uncertain Jak to
      jest, ze w naszym kraju gdzie sie nie obejrzysz to lekarze, a teraz
      i psycholog.
      Cesia trzymam kciuk i koniecznie dziewczyno szukaj pomocy
      zewnętrznej, bo to, że sie wypiszesz i ci ulży to tylko na chwilę.
      Problem nie zniknie.
      • dlania Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 19:41
        Nie wiesz Aga, że nic tak (chwilowo) nie poprawia poczucia własnej wartości i
        nie buduje szacunku do samego siebie, jak napisanie o kims innym, że to osoba
        bez honoru, bez godności, bez szacunku dla siebie i z zerowym poczuciem własnej
        wartości?
        Pułapka tkwi w tym, że osoba mająca rzeczywiste (a nie wmawiaane) poczucie
        własnej wartości nie musi sobie tego udowadniac kosztem innym. A żeby mieć
        szacunek dla siebie to tzreba także szanowac innych.
        • bernimy Dlania 12.11.09, 20:14
          pomimo całego szacunku do Ciebie, ale tu:

          "nic tak (chwilowo) nie poprawia poczucia własnej wartości i
          nie buduje szacunku do samego siebie, jak napisanie o kims innym, że
          to osoba bez honoru, bez godności, bez szacunku dla siebie i z
          zerowym poczuciem własnej wartości?"

          wyłapałaś jak nic, sedno sprawy, jeśli chodzi o te dwa wątki sad
          Omajgot sad
          • dlania Bern 12.11.09, 20:56
            czemu nie napiszesz do ceśki prywatnie, tylko obrażasz ja publicznie? Tylko nie
            pisz, że sama sie obraża - to jej zycie, jej sprawa, czy chce je marnować.
            I nie pisz,, że nie może marnowac zycia dziecka - jak uważasz, że dzieje mu sie
            krzywda to telefon do opieki społecnej trzeba wykonac.
            Mnie sie postawa ceski kompletnie nie podoba, nie ukrywam tego, ale nie przyszlo
            by mi do głowy zwyzywac ja od nieszanujących sie kobiet - nie mówie, że ty to
            zrobiłas, ale wiele osób skorzystało z twojego watku żeby sobie własnie własne
            mniemanko o sobie poprawic.
            • bernimy Re: Bern 12.11.09, 21:26
              Może Ty tak to odebrałaś, ale ja nie odbieram takich uwag "Cesia weź
              się w garść, nie daj się poniżać takiemu komuś" jako obelga pod
              adresem Cesi.

              To co Cesia wypisuje, to jest jakaś masakra, jak dla mnie. I nie
              chodzi o wydzwanianie do odpowiednich służb, bo się niby krzywda
              komuś dzieje, tylko o to, by Cesia zaczęła patrzeć troszkę bardziej
              przyszłościowo i szerzej, czyli jaki los gotuje i zgotuje córce,
              pokazując taką postawę.

              I naprawdę Dlania, ale to, że ktoś napisze "weź się w garść, szanuj
              siebie" nie oznacza, że chce siebie wywyższyć a Cesię poniżyć!!!

              Dlania, trochę przegięłaś z tym obrażaniem przeze mnie publicznie
              Cesi! To przykre, bo nie miałam tego na myśli. Jak pewnie i zresztą
              większość dziewczyn piszących w tych wątkach. A Twoja postawa tutaj,
              to taka typowa postawa "a stanę okoniem", tak niby w obronie, ale w
              sumie to mam to w d...., grunt, że troszkę pokopię! Przepraszam, Ty
              obroniłaś Cesię? Gdzie? Kiedy? Przed kim?
              Nawet nie chce mi się juz tych Twoich słow komentować...
              • dlania Re: Bern 12.11.09, 21:34
                A po co ja mam ja bronic? Jak bedzie chciała to sama to zrobi.
                Tak bern, odzywam sie, marnuje swój cenny czas po to, żeby sie wykazac ostrością
                jezyka, tak, tak. Jakos nie mam ciekawszych zajęc, czy jak?
              • nenia3 Re: Bern 13.11.09, 00:30
                > Dlania, trochę przegięłaś z tym obrażaniem przeze mnie publicznie
                > Cesi! To przykre, bo nie miałam tego na myśli.

                więc następnym razem zanim coś napiszesz najpierw pomyśl, myslenie nie boli i
                jest za darmo. Albo naucz się jasno wyrażać, bo nikt duchem świętym nie jest,
                żeby wiedzieć co bernimy miała na mysli obrażając publicznie inną osobę.
    • jowita771 Mam wyrzuty sumienia 12.11.09, 19:50
      Trochę za ostro najechałam na Cesię. Chciałabym bardzo, żeby się dziewczyna
      otrząsnęła i przestała mieć nadzieję na powrót faceta, który nie jest wart, aby
      sobie nim zawracać głowę.
      Cesia, trzymaj się. Ta sytuacja ma to do siebie, że nie będzie trwała wiecznie,
      ale musisz chcieć to zakończyć. postaraj się ograniczyć trochę kontakty z nim,
      bo nie wygrzebiesz się z tego. na początku będzie ciężko, ale potem coraz
      lepiej. Zaciśnij zęby i zajmij sie czymś innym. Trzymam kciuki.
    • bernimy wiecie, ponowię to co już napisałam!!!!!!!!!!!!!! 12.11.09, 20:10
      Tak, można fajnie przeczytać jeden, drugi, trzeci taki śmieszny
      wątek, jak to Cesia humorystycznie opisuje upadlanie siebie, ale
      przepraszam ile tak można??????????

      I naprawdę możecie z uśmiechem na twarzy czytać, jak to Cesia fajnie
      sobie radzi pomimo poniżających dla Niej sytuacji???
      Jeśli to Wam sprawia przyjemność, to jednak Wasze pseudooburzenie
      raczej nie jest w porządku!!!

      Bo ja nie napisałam wątku w stylu "No wiecie, ja to taka szczęśliwa
      jestem. Jak można tak kipsko trafić?!"
      Mój wątek miał na celu zwrócenie uwagi na problem, że nawet jeśli
      się źle trafi (a każda z nas mogła źle trafić), to potem
      trzeba wyciągnąć wnioski z danej sytuacji i nie popełniać tych
      samych błędów a nawet jeszcze gorszych!!!
      Bo dla mnie niewątpliwie coraz gorszym błędem Cesi, jest układanie
      swojego i córki życia pod kątem tego patałacha!!! Dawanie się dalej
      poniżać i tak wychowywanie córki, aby też tak się "podkładała".

      I przykro mi, ale zdecydowanie gorszą postawę reprezentują nie te z
      nas, które potrafią w ostrych słowach napisać Cesi, aby się w końcu
      otrząsnęła, dla dobra swego i córki, niż te z nas, które przyczajone
      z uśmiechem na twarzy chętnie poczytają co tydzień o humorystycznych
      problemach nieco zakręconej Cesi!!!

      I zdecydowanie taka obojetna postawa jest gorsza niż nawet w ostrych
      słowach zwrócenie uwagi na problem, jaki dana osoba moze sobie nie
      uświadamiać!

      Ja Cesi w każdym wątku coś odpisywałam, ale jak przeczytaam o
      siedzeniu pod drzwiami z małym dzieckiem, to już mną trząsnęło! To
      nie jest dobre życie dla dziecka. To nie jest dobre, aby Cesia
      układał sobie życie pod faceta, który nie chce mieć z Nią nic
      wspólnego!!! Nie potrafię być na to obojętna tak jak niektóre z Was!
      • aga9001 Re: wiecie, ponowię to co już napisałam!!!!!!!!!! 12.11.09, 20:17
        Ja nie czytam raczej watków Cesi z jednego powodu za bardzo mi coś
        przypominają - upadlanie siebie.
        A jeśli jej pomaga wypisanie sie to ok, dla mnie zła metoda, bo ktos
        moze sie doczytac, polaczyc z realem itd Lepszy jest pamiętni uncertain
        Ale jej decyzja ...
      • ceres9 chcialam tylko powiedziec 12.11.09, 20:41
        ze ja wcale nie obojetna tylko nie wiem o co chodzi bo mnie ostatnio na forum malo o
        • bernimy Re: chcialam tylko powiedziec 12.11.09, 20:46
          big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
          • semida Re: chcialam tylko powiedziec 12.11.09, 20:53
            A ja chcialam powiedziec ze czytalam tylko ostatni watek cesi i ni chu chu nie wiem o co w nim kaman...
      • marina0706 Re: wiecie, ponowię to co już napisałam!!!!!!!!!! 12.11.09, 21:16
        a kto powiedzial ze sprawia mu przyjemność czytanie wątków
        Cesi,czytanie z usmiechem na twarzy? popadasz Bern w bardzo skrajne
        oceny dla Ciebie czarne to czarne a białe to białe , w życiu jest
        jednak wiele kolorów nie mówiąc o odcieniach szarości.
        ja czekam na wątek Czesi pt. Mam nowego faceta który ubóstwia moją
        córę! ale moze faktycznie komus nie byłoby z tym do twarzy????

        jesli narazie bedzie pisac o swoich schizach to przeczytam to,
        bynajmniej bez usmiechu na twarzy i postaram się logicznie jej cos
        podpowiedziec. ale nie śmiem wątpic w jej istnienie. a tak na
        marginesie dziwi mnie ze tyle z Was sie zastanawia nad mozliwoscią
        istnienia kobiet podobnych do Cesi, wiekszosc chyba zyje w pięknym i
        idealnym świecie!
        • bernimy Re: wiecie, ponowię to co już napisałam!!!!!!!!!! 12.11.09, 21:30
          Wiesz tu nie chodzi o życie w pięknym i cudnym świecie! Każda ma
          jakieś problemy, każda w coś może sie kiedyś wpakowała czy została
          wpakowana.
          Chodzi o to, żeby umieć wyciągać wnioski, nie żyć przeszłością,
          nie zadręczać siebe (i najbliższych)!


          I dlatego mnie zastanowiło, czy Cesia istnieje, czy tylko tak
          podpuszcza nas... Bo ile takich wątków opisujacych poniżanie siebie
          (nawet napisanych humorystycznie) można jeszcze przeczytać i odnosić
          wrażenie, że wszystko jest ok?!
          • dlania Re: wiecie, ponowię to co już napisałam!!!!!!!!!! 12.11.09, 21:38
            bernimy napisała:

            > Chodzi o to, żeby umieć wyciągać wnioski, nie żyć przeszłością,
            > nie zadręczać siebe (i najbliższych)!


            A co to, jakis obowiązek jest?
            każdy przezywa rozstanie na swoj sposób, jednej zajmie to 2 dni, innej 2 lata.
            Dlaczego bern chcesz uszczęsliwić kogos na siłe?
          • marina0706 Re: wiecie, ponowię to co już napisałam!!!!!!!!!! 12.11.09, 21:48
            powiedz tylko kobieto kto i kiedy napisał jej ze jest ok? ze
            postepuje dobrze? no kto? bo ja nie widziałam tego. uwazam ze
            nikogo nie mozna upadlać a tutaj kilka mądrych pań zastosowało
            upadlanie. teraz się front nieco zmienił więc milczą a powinny Ją
            czyli Cześke za swoje chamstwo przeprosic
            • bernimy Re: wiecie, ponowię to co już napisałam!!!!!!!!!! 12.11.09, 21:53
              Naprawdę nie wiem kto "upodlił" Cesię i gdzie?! Możesz wskazać? To,
              że ktoś napisze "nie daj sie poniżać" to jest wg Ciebie upodlenie?
              To naprawdę nie jest ciężkia klaiber maglownic. A czytałam już
              takowy nie jeden!
              • dlania Re: wiecie, ponowię to co już napisałam!!!!!!!!!! 12.11.09, 22:04
                Proszę, oto owo niewinne "nie daj sie poniżać" domorosłych psycholożek:

                Cesia, nie nauczono Cię
                szacunku do samej siebie???

                Nie wspomnę, bo mi ciśnienie za bardzo podniosłaś, jak bardzo
                krzywdzisz swoje dziecko. Też wpoisz Jej brak szacunku do samej
                siebie a przez to wyrządzasz Jej straszną krzywdę.

                Jest klinicznym, częstym w tym kraju,
                przypadkiem dziewczyny bez szacunku dla samej siebie. taka typowa
                natrętna, przymilna panna ze szczodrym serduszkiem do oddania
                każdemu kto gacie nosi.

                opóki panna się nie zmieni żaden normalny, przyzwoity facet sie nią
                nie zainteresuje. Przymilna, rozpaczliwie zabiegająca o uwagę i
                rozpieszczająca pana szmatka nie jest interesująca. A już ton
                opowiadania o życiowych problemach "hihihih ojoj ale się dzieje,
                opowiem wam dziewczynki tak zgrywuśnie, bo jestem fajna, wyluzowana
                i nie mam dupościsku" jest żałosny.

                o ile takie wegetowanie i zabieganie o
                ojca co ma w glowie tylko dupy mozna nazwac zyciem.

                A ja jej życzę, żeby przestała należeć do gatunku cipeniek dających
                dupy za darmo. Takie kobiety są przez facetów wykorzystywane do
                łóżka i oporządzania domu, bo są wdzięczne za sam fakt istnienia
                pana i panicznie boją się porzucenia.

                bo Cesia ewidentnie nie wyciąga żadnych wniosków
                z doświadczeń życiowych i córkę wychowa na taką samą kobietę bez
                szacunku do siebie!
                • bernimy Dlania 13.11.09, 08:59
                  Po pierwsze, dla mnie te wypowiedzi nie mają wydźwięku
                  przypirdalania się do Cesi, tylko dawanie kopniaka w tyłek na
                  otrzeźwienie po to, by dalej nie brnęła!!!

                  A po drugie, skoro Twoje delikatne oczęta te wpisy uraziły, czy
                  uderzysz sie w pierś i napiszesz, że nigdy niczego podobnego nie
                  napisałaś, tak?
                  Czy mam zacząć szukać Twoje wypowiedzi nt
                  innych magielek albo wyglądu innych osób i udowodnić Ci, jaka
                  dwulicowa jesteś?

                  No taaaak, fajnie jak co jakiś czas powstaje taki wątek, w którym
                  niektóre magielki pokazują swoje oblicze. Nastepuje takie fajne
                  oczyszczenie smile
                  • wilma1970 Dziewczyny, do narożników! 13.11.09, 09:17
                    A co Ty o tym wszystkim myślisz, Cesiu?
                    • ciociacesia mysle 13.11.09, 09:31
                      ze powinnam byc bardziej precyzyjna, toby mi sie moze mniej dostało
                      ze powinnam sobie moze darowac kolejny watek, albo choc w innym tonie napisac,
                      ale magiel uzaleznia
                      juz 4 razy zaczynałam pisac sprostowania, ale chyba sobie daruje
                      o ile mi wiadomo jestem prawdziwa, choc opisy moich problemów sa mocno
                      subiektywne, niekiedy troche podkoloryzowane i polane kpiacym sosem, pewne
                      niedopowiedzenia powstałe w pospiechu i z potrzeby formy sieja zamet i zniszczenie.
                      jak sie odkopie w pracy to moze cos sprostuje. a moze nawet wejde do watku
                      zródłowego ktory troche sie rozrósł i lek mój budzic zaczal od kiedy triss sie
                      tam pojawiła.
                      nie. nie wyobrazam sobie zycia znów z tym facetem. tesknie, dumam nad
                      przeszłoscia i rozpaczam z powodu ze jest ona przeszłoscia.
                      sory, ale wracam do raportów. i mysle co tu jeszcze napisac zeby nie byc
                      stawiana w jednym rzedzie z dziewczynami co zulom na wino daja
                      • pszczolaasia :) 13.11.09, 09:43
                        Cesia. pozwolilam sobie naskrobac do ciebie slow kilka. na @.
                        pzdr serdeczniesmile
                  • w_miare_normalna Re: Dlania 13.11.09, 14:21
                    Wy tu gadu gadu wątek rośnie, robi się coraz dłuższy, a bohaterka
                    słowem się nie odzywa. Cesia daj głos big_grin
              • marina0706 Re: wiecie, ponowię to co już napisałam!!!!!!!!!! 12.11.09, 22:05
                przeczytaj dokładnie jeszcze cały swój wątek, wszystkie wpisy, to
                sie dowiesz a moze i zastanowisz. ja juz nie mam nic do dodania.
      • attiya Re: wiecie, ponowię to co już napisałam!!!!!!!!!! 13.11.09, 09:24
        oj Bern - to Ty nie wiesz?
        Te które z takim zaangażowaniem bronią Cesi pewnie same nie raz i nie dwa
        siedziały jak te sieroty pod drzwiami faceta.
        Poza tym nawet dla dobre córki/syna nie wpadłabym na tak idiotyczny pomysł aby
        jechać do ojca dziecka i siedzieć tam pod drzwiami. No juz naprawde mam
        ciekawsze rzeczy do robienia.
        Dziwne, że ojciec dziecka nie przyjechał tylko panna do niego pojechała. A
        dziecko też w pewnym momencie zacznie myśleć i widziec, że inne dzieci mają
        innych ojców i może będzie miało pretensje, że matka nie układała życia na nowo
        tylko ganiała za idiotą.
        • ciociacesia co do siedzenia na klatce jak sierota 13.11.09, 09:35
          no to jest własnie typowe moje zachowanie. nie wiem co robic to siedze i płacze.
          pani w urzedzie nie przyjeła papierka, bo brakuje pieczatki? siedze i rece
          załamuje. zostaje wystawiona na umówionym spotkaniu - siedze na schodach i
          karmie dziecko zamiast biegac z nim po deszczu i szuka miejsca gdzie mogłabym
          sie wysuszyc i pomyslec. no pogarda po prostu
          • wilma1970 Re: co do siedzenia na klatce jak sierota 13.11.09, 09:50
            No i już się o Ciebie nie boję.
            Jesteś bardzo mądra i dobrze wiesz, co masz robić tylko nie wiesz od kiedy zacząć. Proponuję przyszły poniedziałek, ósma rano.
            Wydaje Ci się, że nie jesteś warta tego, by się sama sobą zaopiekować? Nic bardziej mylnego.
            Też tak miałam i wiem, jak trudno wyzwolić się spod trującego wpływu osoby, na której nam zależy. Mi bardzo pomogło macierzyństwo - z osoby, którą można było zadeptać w przejściu zrobiłam się czołgiem, stojącym w obronie moich dzieci.
            Ceśka, masz dopiero dwadzieścia kilka lat, spoko, jeszcze zdążysz być szczęśliwa.
            Powo.
          • attiya Re: co do siedzenia na klatce jak sierota 13.11.09, 11:20
            hmmm a może po prostu trzeba przysłowiowego upadku do końca, żeby było już tylko
            jedne wyjście - podnieść się i stanąć na nogi - czego naprawdę życzę Ci smile
        • bernimy Re: wiecie, ponowię to co już napisałam!!!!!!!!!! 13.11.09, 09:36
          Attiya niekoniecznie. Własnie te, które coś podobnego przeżyły a
          potem sie otrząsnęły i wzięły w garść, to nawet tu same napisały, że
          Cesiu, nie warto marnować sobie życia. Ale musisz sama do tego
          dojrzeć!

          Natomiast te psudobrończynie tutaj cesi, to są te dwulicowe baby,
          które dwa wątki wcześniej i pięć wątków później jechały i jadą na
          podobnych Cesi!!! Dopieprzanie dla samego dopieprzania!!! To co
          kocha u troli, ale po tych magielkach się tego nie spodziewałam. No
          moze po niektórych tak, ale nie chciałanm się do tego przyznać uncertain

          I najlepsze, że te pseuoobrończynie to są te, które w zasadzie miały
          w d.... Cesię w Jej poprzednich wątkach, ale jak się da zrobić
          jatkę, to dawaj!!!

          Mi szkoda dziecka, bo siedzenie na klatce nie jest rozwojowe, ale
          głupkowate teksty "to weź zadzwoń do odpoiednich służb" to mnie
          powaliły na łopatki! Tyle miały do napisania w tym temacie. No się
          podbudowały jak nic!
    • deela Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 21:31
      a czemu cie to tak bulwersuje
      to najzalosniejszy wpis jaki w zyciu widzialam
      nie popisalas sie ber oj nie
      • bernimy Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 21:46
        Ja widziałam bardziej żałosne wpisy. Choćby na ten przykład Twoje.
        Prawie każdy smile

        Dużo wniosłaś do dyskusji uncertain

        Gdybyś przeczytała dyskusję, nie pytałabyś "czemu" bo wyjaśniłam
        dokładnie.
        • deela Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 22:01
          przeczytalam twoj post i nie wiem czemu cie to frapuje
          nie dalas rozsadnej odpowiedzi tylko pyszczysz
          zdanie innych foremek mnie w tym temacie nie interesuje
          interesuje mnie zrodlo twojej niezdrowej podniety
          • bernimy Deela 13.11.09, 08:22
            Deela czym Cię tak ubodłam, że jak na Ciebie to wyjątkowo się
            przypierdzielasz do mnie?! Tymi moimi ostrymi wypowiedziami o
            karmieniu piersią?! Bo przecież średnio Cię tak naprawdę interesuje
            los Cesi i co kto pisze, a do mnie się tak przychrzaniłaś. Doprawdy,
            rozgranicz złość z tamtego wątku od tego wątku.
            Ponownie, gdybyś przeczytała, wiedziałabyś dlaczego powątpiewałam w
            istnienie osoby takiej jak Cesia. Ale teraz mi już to lotto!

            My zazwyczaj nie mamy o czym ze sobą rozmawiać, i w takim przypadku
            lepiej sie unikać, no nie?!

            W każdym razie odechciało mi się rozwmów z Tobą, bo jednak myślałam,
            że masz tylko cięty język, ale piszesz z sensem. Już tak nie myślę,
            jak Cię coś zaboli, to potem wejdziesz w każdy wątek i przychrzanisz
            bezsensownie. Z mojej strony pas.
            • mariolka55 Re: Deela 13.11.09, 08:27
              dajcie już spokój
              wątek bez sensu
              taka tris mogła sobie w nim poużywać do woliindifferent
              mnie było bardzo przykro,gdybym czytała takie epitety pod swoim adresemsad
              • triss_merigold6 Że what? 13.11.09, 08:57
                Wypowiedziałam się tak jak inne, to wolny kraj. Mogłam jeszcze
                bardziej bezpośrednio.
                Że Ciebie by zabolało? Cóż, pewnie większość osób by zabolało ale
                świat nie jest idealnym miejscem i robiąc coś wypada się liczyć z
                różnymi reakacjami.
                Absolutnie nie neguję problemu Ciocicesi i jej uczuć tylko sposób
                REAKCJI na problem. Kochać palanta sobie może, luz i płakać
                wieczorem oglądając stare zdjęcia ale powinna chronić dziecko i
                siebie. Nie narzucać, nie mielić jego stanów uczuciowych.
                Normalnie, człowiek dostaje kopa, poleży chwilę a potem wstaje i
                idzie dalej i tak za każdym razem. Miłośc miłością ale trzeba wstać
                iść do pracy, zjeść, zająć się dzieckiem, dom posprzątać a nie
                szukać kontaktu z panem, który panią potraktuje jak kubeł na swoje
                emocje.
    • attiya Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 12.11.09, 21:48
      też mi się tak czasem zdaje ale ponoć jednak istnieje smile
      choć osobiście jej nie miałam okazji widzieć a podobno mieszkamy niedaleko
      siebie smile
    • karra-mia bern litości 12.11.09, 21:56
      kobita m aproblem, z sobą, z facetem, z życiem i pisanie na forum
      jej w tym pomaga i tyle. Nie można po prostu odpisać, skrytykowac,
      pochwalić, cokolwiek, albo nie wchodzić w jej wątki i już? Co cię
      oburza, że cesia ma problem, ze nie jest idealna wg twojego wzorca?
      jej problem jest mniej ważny, bo ty byś się nie dała? Dlaczego jej
      problem z samą sobą jest głupi, zajeżdża trollem, a problem z
      wlosami w nosie jest bardziej interesujący? Zapytuję z czystej
      ciekawości na prawdę.

      Ja albo sobie czytam ciocie albo nie i już. Chce mi się odpisywac,
      odpisuję, nie mam na to ochoty, zlewam to i już. Każdy ma inne
      ideały wiesz?
      • bernimy Re: bern litości 12.11.09, 22:01
        No wiem wiem. A wiesz że w każdy wątek można wejść i wnieść swoje
        górnolotne "a co Cię to obchodzi jak ktoś żyje?"! I to bardzo dużo
        wnosi. Ja zawsze to podkreślam, że uwielbiam takie zdanie.

        No wyobraź sobie, że nie tyle Cesia mnie tak nurtuje, ile
        zaciekawiło mnie, czy to nie jest podpucha. Nie mogło mnie
        zaciekawić? Mogło! Każdego co innego ciekawi, mnie to, innych włosy
        (nie wiem o czym tu napisałaś).
        • karra-mia Re: bern litości 12.11.09, 22:05
          bern ale wystarczy wpisać w wyszukiwarce nick cioci i ci wyskoczą
          jej watki na ematce, maglu, opisujące całą historię od początku...
          Ja myślę, ze to rodzaj terapii, jej pomaga, więc dlaczego byśmy
          miały jej tego zabronić prawda?
          A z drugiej strony uważam, ze ona ma bardzo fajny styl pisania, więc
          w sumie tragiczną historię sobie miło czytam, jak książkę w
          częściach i już.
        • ceres9 moglo! 12.11.09, 22:16
          ale juz bern przestan bo zara sie poklocisz i ja bede musiala cie bronic i tez
          sie pokloce a taki fajny wieczor^_^
          • bsl Re: moglo! 13.11.09, 00:44
            takich jak cesia jest na pęczki
            ja byłam jedną z nich dawno temu , faktem jest ze krótko , ale ją
            rozumiem i dlatego walę prosto z mostu
            nie ma innej opcji musi zacząć zyć swoim życiem
            tym co robi teraz do niczego nie dojdzie , życie jest za krótkie
            zeby patrzec za siebie
            • babowa Re: moglo! 13.11.09, 08:25
              dziwi mnie to dowalanie bern, przeciez to co ona podsumowała czuje
              wiekszosc z nas po czytaniu zalów ceski( jak nie wiekszosc to czesc
              z nas)

              w obronie ceski dopieprzyłyscie bern i to niby jest bardziej w
              porzadku, bo jakby nie było bern nie opisuje swych problemów w
              fajnych klimatach, wiec jednej dowalic mozna a drugiej bron boze?

              skoro ceska opisuje w szczególach fragmenty swego zyciorysu to
              dziwne, ze was dziwi, ze sa rózne komentarze i opinie
              toz ona sama sie o nie prosi

              fajne jest tez to na maglu ze ostatnio te same osoby dowalaja jednym
              forumkom by za klika dnia piac z oburzenia ze jak mozna tak
              potraktowac inna, chociaz obie sie prosza o takie a nie o inne oceny
              • bernimy Re: moglo! 13.11.09, 08:38
                Dzięki Babowa, świetnie to opisałaś:

                "fajne jest tez to na maglu ze ostatnio te same osoby dowalaja
                jednym forumkom by za klika dnia piac z oburzenia ze jak mozna tak
                potraktowac inna, chociaz obie sie prosza o takie a nie o inne
                oceny"


                Taki jest właśnie magiel. Pewnie takie jest każde forum.

                Ale to, że dana broniąca magielka np. czyjś wygląd, kilka dni temu
                zmieszała z błotem inną osobę, to na 100%. Już nie jeden raz się tu
                z tym zetknęłam!

                Kilka magielek w ten sposób już wykończyło kilka fajnych dziewczyn,
                właśnie tak najeżdżając i dopieprzając. Trudno.

                Na całe szczęście jest na maglu dużo fajnych dziewczyn a
                takie dyskusje pomagają w przesianiu forumek, aby wiedzieć z kim
                można fajnie podyskutować a kogo omijać szerokim łukiem. Bardzo
                szerokim smile
          • bernimy Re: moglo! 13.11.09, 08:27
            Ceres kochana, już za późno! Już sie pokłóciłam i co do kilku
            magielek przejrzałam na oczy. To samo było przy najechaniu na Liw,
            na Tabakę i jeszcze kilka innych magielek.
            Przy każdych takich dyskusjach można poznać charakterek big_grinbig_grinbig_grin

            Dla mnie ok. Lubię coraz lepiej poznawać smile

            Dzięki Ceresiku big_grin
            • aga9001 Re: moglo! 13.11.09, 08:44
              Jak dla mnie dyskusja ta jest bezzasadna zejdźcie już wszystkie
              zarowno z Ceśki, Bern i innych.
              Zaczyna się to robic żałosne, wylewanie swoich frustracji i
              dowartosciowywanie sie czyims kosztem. I nie wnikam do jakich nicków
              sie to odnosi i do kogo.

              Zawsze trzeba znaleźc jakiś cel i po nim jechac jak po łysej
              kobyle big_grin

              Robi sie tu ostatnio średnio przyjemnie uncertain Jak jedne na drugich
              naskakują i psioczą, jojczą czy cokolwiek innego. I darujcie sobie
              teksty , że nikt mnie tu nie trzyma - bo wiem i nie przemawia to do
              mnie tongue_out

              Jestem na maglu od marca, były różne okresy - trolle i inne czasy.
              Ale to jechanie wzajemne po sobie jest przykre.
    • lysa.spiewaczka Re: czy ciciacesia to nie jest jakaś podpucha?!? 13.11.09, 09:54
      Nie wytrzymałam - chociaż nie moja sprawa napiszę kilka słów.
      Staję w obronie tych co siedzą na schodach, tych bez godności
      osobistej, tych co sie poniżają, tych najgorszych w typie Cesi.Bo
      sama taka byłam kilka lat temu wstecz.
      Moim zdaniem to jest efekt "świeżości sprawy". Zdarzyło się
      niedawno. Wydaje nam się, że bez mężczyzny nie damy rady (nawet
      jesli on nie pracuje, nie utrzymuje domu, a wszystko i tak na naszej
      głowie), że nasza córka koniecznie musi mieć ojca. Nawet jeśli
      ojciec, faktycznie ma dziecko w dooopie, latamy za nim z tym
      dzieckiem licząc na cud. Mówił przecież, że kocha, że życia sobie
      nie wyobraża - więc jak to tak...? Z obojetną miną wysłuchujemy o
      jego nowych miłościach, o tym, że jesteśmy takie beznadziejne, że
      nikogo sobie juz nie znajdziemy, że do końca życia będziemy same. W
      środku serce krwawi. Ale to nic. Niedługo i tak przyjdziemy po
      kolejne kopniaki.
      U mnie było tak, że powoli przeglądałam na oczy. Im większy buc z
      niego wyłaził, tym bardziej ja stawałam się silna. Liczę na to, że
      Cesia też dojrzeje do tego etapu. Problem tylko polega na tym, że
      potem może być na odwrót. Pan zauważy, że nam się coraz lepiej
      powodzi, żeśmy się ogarnęły i ruszy wystraszony do podkopywania
      naszego swieżo uratowanego ego. I w tym momencie dopiero zaczyna sie
      prawdziwa walka o naszą godność. Ja to przypłaciłam kilkoma latami w
      sądzie i dosłowym, kompletnym wyłysieniem. Dałam jednak radę. Była
      też jedna wizyta u psychologa. No w sumie dwie. Trafiłam do ośrodka
      dla rodzin w kryzysie i rozmowa z obcą kobietą dała mi takiego
      powera, że pozałatwiałam wszytsko co miałam do załatwienia, sił mi
      chyba wystarcza aż do dziś. Na drugiej wizycie pani powiedziała, że
      widzi że już nie muszę przychodzić.
      Reasumując: mam nadzieję, że Cesia powoli dojrzeje do właściwej
      postawy, potknięć będzie jeszcze cała miara, ale wyjdzie z tego
      silna i dojrzała.
      Z wewnetrznym alarmem, który włączy jej się gdy w promieniu kilku
      metrów pojawi się emocjonalny poparaniec...a za kilka lat wtulając
      się w ramiona ukochanego mężczyzny, który i doceni i podziwiać
      bedzie i dopingować i kochać Ceśka stwierdzi, że głupia była
      marnując tyle lat u boku nie wartego nic debila ( to scenariusz dla
      tych które chcą nowego związku, żeby nie było że realizować się
      można tylko u boku....).
      Życzę rozwoju we właściwym kierunku, bo czytając Twoje Cesiu
      historie, moja własna staje mi przed oczami. Trzymam kciuki za
      przejście po kolei wszystkich etapów uwalniania sie z toksycznej
      relacji.
      • ciociacesia :) 13.11.09, 10:12
        mnie to raczej jedna wizyta nie wystarczy. ten osrodek to moze w warszawie?
        • lysa.spiewaczka Re: :) 13.11.09, 10:38
          Nie, w Sosnowcusmile
          Ale gwarantuję, że w Warszawie są. Może nawet lepsze...A może
          lepszym pomysłem byłoby sie udać po wsparcie do jakiejś kobiecej
          organizacji?smile
        • totorotot Re: :) 13.11.09, 11:42
          Czesławo jesteś osobą elokwentną, tak więc łopatologicznie proszę o wyjaśnienie następujących kwestii:

          -w jaki sposób myjesz dziecku zęby, dokładnie- technika otwierania paszczy, zapobieganie zeżerania pasty, wkładanie szczoteczki i jak nie ograniczać mycia do wyssania pasty i obryzienia włosków szczoteczki

          -jakiej pasty uzywasz (marka)
          -takoż: jakiej szczoteczki używasz
          -jak często myjesz zęby dziecięciu
          -czy ono robi to same?

          podpisano: matka, która dziecku zębów nie myje w celu zapobieżenia zatruciu pastą, która jest traktowana jako niezwykły delikates (na równi z maścią dentix czy jak jej tam - na ząbkowanie. Doszło do tego, że dziecko symuluje ból zębów (a nic się nie wyżyna), aby móc się obeżreć maścią. Teraz czekam na symulacje próchnicy
          • bernimy Totorot, a moge się wciąć? 13.11.09, 11:54
            Ile dziecko posiada latek i zębów?
          • ciociacesia Re: :) 13.11.09, 12:01
            paste uzywam jadalną - ziajke od pierwszego ząbka
            troche pasty na szczoteczke - dziecku do łapy - dziecko zaczyna konsumpcje a ja
            dziecku reka ruszam coby bylo jakies mycie. bawimy sie tak chwile ktorej dlugosc
            zalezy od mojej cierpliwosci w danym momencie. czasem daje dobry przyklad ale to
            najczesciej konczy sie tym ze mloda chce szczoteczkami sie zamieniac
            potem przechodzimy do mycia zasadniczego. z pomoca dostepnych konczyn
            unieruchamiam głowe o blokuje rece - dziecko wrzeszczy wiec paszcze mam otwarta
            gratis i szoruje ile dam rade
            rytual wieczorem tylko uskuteczniam
            truje mamie zeby mlodej myla zeby po jedzeniu chocieaz w taki zabawowy sposób,
            ale najczesciej sie jej zapomina albo nie chce
            • margotka28 Re: :) 13.11.09, 12:09

              www.dentonet.pl/?a=4&s=154&sID=500
              dla zainteresowanych smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja