Podłamana jestem:(

16.11.09, 08:50
Byłam w weekend u przyjaciółki - kilka razy o niej pisałam, ale
pewnie już nie pamiętacie. Jest ze strasznym kolesiem - facet po
30stce, zero perspektyw, zero ambicji, totalnie dziecinny. Od
miesiąca wynajmują razem mieszkanie. Mają wziąć ślub w przyszłym
roku...a ja widzę, że ona nie jest szczęśliwa, a on ją wyzyskuje
('nie mam łyżeczki do kawy, przynieś mi!' a ona z uśmiechem na
twarzy idzie do kuchnisad ) Właśnie przed tym uciekała z domu
rodzinnego, a teraz powiela zachowania własnych rodzicówsad czuję, że
powinnam jakoś ją 'ratować' zanim zrobi głupstwo...
Zapytałam ich jak im się mieszka razem. Ona pełna
entuzjazmu 'fajnie' a on...milczy <???> Matko! jaki burak z niegouncertain
    • bsl Re: Podłamana jestem:( 16.11.09, 08:57
      tabakiera a jak chcesz ją "uratować "??
      jak jej zaczniesz tłuc do głowy ze facet jest bee , to i tak ci nie
      uwierzy
      • tabakierka2 Re: Podłamana jestem:( 16.11.09, 09:02
        bsl napisała:

        > tabakiera a jak chcesz ją "uratować "??
        > jak jej zaczniesz tłuc do głowy ze facet jest bee , to i tak ci
        nie
        > uwierzy

        cholera wie, ale czuję, że ona włazi w wielkie bagno.
        Ona już wiem, co z niego za ziółko. Byli razem 2 lata, wszystko im
        się rozwaliło, byli 2 miesiące osobno, on przezył prawdziwą żałobę
        po tym związku...spotkali się przypadkowo w mieście, zdecydowali o
        powrocie do siebie i o ŚLUBIE!!!uncertain mam stać i patrzeć jak sobie
        kręci stryczek??sad
        • zefirekk Re: Podłamana jestem:( 16.11.09, 09:07
          jedyne co można zrobić, to jakiegoś klina jej przyprowadzić. Chyba, że lubi się
          tak poniżać.
          • asiaiwona_1 Re: Podłamana jestem:( 16.11.09, 09:14
            tabaczku - a jakby tak prosto z mostu jej powiedzieć jak to wygląda z
            zewnątrz? Chociaż nie wiem czy ja sama potrafiłabym tak
            komuś powiedzieć, tymbardziej jak dziewczyna zakochana po uszy...
            • tabakierka2 asiu 16.11.09, 09:20
              ja już jej powiedziałam, tyle, że ja jakoś nie umiem tak dosadnie,
              ale nasza wspólna znajoma powiedziała jej, że większego buraka w
              życiu nie spotkała...i co? i nic! Ja nawet nie jestem przekonana,
              czy ona jakoś szczególnie w niego zapatrzona... Widzę tu podejście,
              może cham, może burak, ale przynajmniej swójsad a laska niegłupia, po
              studiach (koleś nie ma matury - ze względów 'ideologicznych' - ' a
              po co mi matura' w sensie:/) całkiem ładna.
              I dupa blada. Bo z nim donikad nie dojdzie.
              • princy-mincy Re: asiu 16.11.09, 09:48
                > Widzę tu podejście,
                > może cham, może burak, ale przynajmniej swój

                Rysa, w przypadku takiego myslenia dziewczyny to nawet jakbys jej
                prosto z mostu i dosadnie powiedziala, to i tak nie trafi niestety uncertain
                Moze ona woli byc z byle kim niz sama bo uwaza ze tylko to podniesie
                jej status spoleczny?
                • ciociacesia moze ona po prostu nie chce byc sama 16.11.09, 10:13
                  nie ze wzgledu na status społeczny ale samotnosc? a niskie poczucie wartosci jej
                  nie pozwala uwierzyc ze kogos lepszego moze znalezc?
                  u mnie w rodzinie cos takiego krazy jak zaraza. siostra to ma, kuzynka to ma, ze
                  ja to mam to chyba juz całe forum wie. wcale nie jest to szczególnie rzadka
                  przypadłosc
                  • bernimy Cesia 16.11.09, 10:19
                    Ale chyba uświadomienie sobie tego (a Ty najwyraźniej jesteś
                    świadoma) to pierwszy i najważniejszy krok!!!

                    Przy wszystkich uzależnieniach nie da się nikomu pomóc, dokąd ten
                    ktoś powtarza "ja nie mam z tym problemu"!
                    Kiedy już sobie to uświadomi, wtedy jest szansa na pomoc.
                    • ciociacesia :) 16.11.09, 10:25
                      ale tabaka tu dalej pisze ze ona chyba czuje blusa - w sensie widzi ze z nim nie
                      jest szczesliwa ale bez niego jej jeszcze gorzej. no zal dziewczyny jak diabli,
                      ale przeciez nikt jej nie zagwarantuje ze jak buca zostawi to znajdzie lepszego,
                      no bo takich gwarancji po prostu nie ma (chociaz jesli buc jest wyjatkowo
                      bucowaty to prawdopodobienstwo jest ogromne bo tych 'lepszych' wtedy całe mrowie
                      i ktorys sie skusi). a perspektywa samotnego spedzenia zycia nawet jesli niezbyt
                      prawdopodobna moze niektorych skutecznie odstaraszac przed podjeciem
                      jakiegokolwiek ryzyka
                      ja to jeszcze mam ten problem ze nie skreslam ludzi i daje szanse, nawet jak mi
                      kompletnie nie podpasuje ktos przy pierwszym wrazeniu. i to jest normalnie
                      choroba smile
                      • tabakierka2 Re: :) 16.11.09, 10:33
                        ciociacesia napisała:

                        >
                        > ja to jeszcze mam ten problem ze nie skreslam ludzi i daje szanse,
                        nawet jak mi
                        > kompletnie nie podpasuje ktos przy pierwszym wrazeniu. i to jest
                        normalnie
                        > choroba smile

                        ja też tak mam, cesia, dlatego kolesia nie skreśliłam przy pierwszym
                        spotkaniu! ba! ja byłam nim zachwycona (poprzednicy tego
                        nieszczęśnika byli jeszcze gorsiuncertain to opinia nie tylko moja
                        niestety), jego poczuciem humoru zwłaszcza...dopóki się nie
                        dowiedziałam, że on wcale nie żartowałindifferentbig_grin eh... mówiąc np. że jeden
                        antyperspirant wystarczy mu na rok i inne kwiatki. Ja go nawet
                        lubiłam, ale od jakiegoś roku robi takie akcje (włącznie z próbami
                        stosowania przemocy), że nie potrafię dać mu kolejnej szansy...
            • turzyca Re: Podłamana jestem:( 16.11.09, 23:23
              > tabaczku - a jakby tak prosto z mostu jej powiedzieć jak to wygląda z
              > zewnątrz? Chociaż nie wiem czy ja sama potrafiłabym tak
              > komuś powiedzieć, tymbardziej jak dziewczyna zakochana po uszy...

              Nic nie da. Ja sie strasznie gryzlam, bo glupio mi bylo powiedziec, ale w koncu
              sie przelamalam, bo lubie dziewczyne. Nie mowilam, ze zwiazek do niczego, nie
              mowilam, ze facet nie dla niej, powiedzialam tylko ze w konkretnych sytuacjach,
              ktore opisalam, facet uzyl przemocy (glownie psychicznej) i spytalam sie, czy
              ona umie sobie radzic z nieeskalowaniem (moim zdaniem nie umie i w ogole tylko
              dlatego zaczelam temat, jakby umiala, to jej sprawa, czy chce sie szarpac).
              Odpowiedzia bylo, zebym jej faceta nie odradzala, bo sa swietna para, on jest
              najlepszym partnerem, a ona tez ma swoje za uszami. I fogle. Przemocy nie
              dostrzegla, mimo ze z opisem sytuacji sie zgodzila. No i nic na to wiecej nie
              poradze, nie zaloze jej okularow mojej obserwacji, nie dam jej mojego serca
              sciskajacego sie podczas jego akcji.
    • slimakpokazrogi Re: Podłamana jestem:( 16.11.09, 09:51
      ja myslę, że ona się boi byc sama..... Jak dla mnie to tylko
      adoracja ze strony jakiegos fajnego faceta coś by zmieniła.... Tylko
      jak tu ją na jakąś randkę wysłać???
      • tabakierka2 Re: Podłamana jestem:( 16.11.09, 09:54
        slimakpokazrogi napisała:

        > ja myslę, że ona się boi byc sama..... Jak dla mnie to tylko
        > adoracja ze strony jakiegos fajnego faceta coś by zmieniła....
        Tylko
        > jak tu ją na jakąś randkę wysłać???

        o hoho!
        to już przerabialiuncertain niestety, bo mogło się dla niej bardzo źle
        skończyć. Poznała gościa w pracy, kilka razy wyszli razem na piwo,
        na basen, jej facet się dowiedział. Cud, że jej nie pobił. Ona
        twierdzi, że nie zawsze jest z nim szczęśliwa, ale bez niego nie
        jest szczęśliwa. I gadaj do ściany. Oni planuja ślub za kilka
        miesięcy!
    • bernimy Re: Podłamana jestem:( 16.11.09, 09:55
      MOżesz przeprowadzić z Nią szczerą rozmowę, poprosić aby Cię do
      końca wysłuchała (tak jak tu opisałaś) ale zdecydowanie licz się z
      tym, że Cię odrzuci a nawet zerwqie z Tobą kontakty.
      Niestety nieraz kobiety w coś takiego się pakują na własne życzenie,
      a osoby które próbują Ją ostrzec, traktują jak osoby Jej źle życzące!

      To jest trudny temat. Ja sama nieraz się nad tym zastanawiałam. Ty
      też pomyśl co będzie, jeśli za Twoim głosem koleżanka z Nim zerwie a
      potem już życia sobie nie ułoży. Czy nie będzie Ciebie obwiniała? No
      bo była tak bliska (nie ważne wtedy będzie, że nic dobrego ten
      zwiazek nie wróżył, z czasem tego faceta wyidealizuje) a została na
      lodzie!

      To jest trudne i możesz Jej te wszystkie swoje obawy powiedzieć,
      łącznie z tym, że liczysz się, że się pogniewa na Ciebie. No i
      oczywiscie tak też moze być.

      P.S. Ryska, zaraz ktoś dopisze "A co Cię k.... obchodzi jak Ona
      żyje. Zostaw Ją w spokoju. Przecież nie wiesz wszystkiego. Ona może
      być szczęśliwa" uncertain
      • tabakierka2 Bern 16.11.09, 10:02
        wiesz ile my już takich rozmów przeprowadziłyśmy? Nie zliczę.
        Ona sama doszła do takich wniosków, że nie jest z nim szczęśliwa,
        ale bardziej nieszczęśliwa jest BEZ NIEGO. A on ma zapędy na
        autokratę i wyzyskiwacza. Z resztą zdążyłam go już poznać. Ma 30lat,
        ale jest zakompleksionym chłopcem. eh! Może ona się boi samotności,
        ale jest osobą przebojową, samodzielną...boję się, że stanie się
        swoją własną mamą (stłamszona przez tatę despotę) za kilka lat.
        Bern, nasza przyjaźń przeszła już kilka kryzysów, pokonałyśmy je,
        więc nie boję się że ją zerwiemy (któraś z nas). Cokolwiek ona
        postanowi, będę przy niej, ale wolałabym, żeby była szczęsliwa.
        • bernimy Re: Bern 16.11.09, 10:16
          To skoro Wy już tyle rozmów miałyście, to nie ma o czym mówić. Wie
          co robi i na to się decyduje, więc niestety, ale musisz zaakceptować
          i być przy Niej kiedy będzie miała problemy, oczywiscie nie
          mówiąć "A nie mówiłam".

          Ja znam panią, której córka tak właśnie postąpiła, nie słuchając
          nikogo, nawet rodziców, do których miała ogromne zawsze zaufanie.
          Teraz ta córka ma dzieci w wieku 8 i 10 lat i dopiero przejrzała na
          oczy. I z jednej strony żałuje tego co zrobiła, bo teraz już ma
          dosyć prowadzenia podwójnego życia (musi odkładać po cichu pieniądze
          na przyszłość dzieci, bo mąż despota tylko na siebie wszystko
          wyrzuca), a z drugiej strony mówi, że nie wie, czy by jednak nie
          powtórzyła tej histori. Są kobiety, które pragną cierpieć, czy jak?!
          Dla mnie to jest niezrozumiałe.
          • tabakierka2 Re: Bern 16.11.09, 10:25
            bernimy napisała:

            > Są kobiety, które pragną cierpieć, czy jak?!
            > Dla mnie to jest niezrozumiałe.
            >

            dla mnie też.
            Mój mąż spotkanie u nich skwitował słowami 'ale sztuczna ta ich
            miłość
            '. Cholera, ale po co tworzyć takie złudzenia? Ona ma 25
            lat, może znaleźć miłość...
            Kurcze, nie umiem stać z boku i na to patrzeć.
            Zapytałam o ślub, jak przygotowania...a ona "wiesz, jakoś mi się nie
            chce tego wszystkiego przygotowywać':/a pamietam siebie z czasu
            przygotowań i mojego męża, jak już nie mogliśmy się doczekać ślubu i
            mieszkania razem po 6 latach bycia razem... W nich nie ma entuzjazmu
            wcale!
    • margotka28 Re: Podłamana jestem:( 16.11.09, 10:01
      też bym się martwiła. Moja przyjaciółka zabrnęła w podobne bagno.
      Mówiłam jej ja i nie tylko ja, że powinna go zostawić. Ale wiesz,
      ona jest z gatunku, że portki w domu muszą być. No a teraz: dzieci
      muszą mieć ojca.
      Reasumując: pogadać z nią możesz, a nawet powinnaś, ale ona z
      pewnością cię nie posłucha i wyjdzie za niego. Później przez wiele
      lat będzie się z nim tarmosić. Aż może otrzeźwieje. Jak będzie za
      późno. Są tutaj dziewczyny, co uwolniły się od takiej "miłości".
      Może niech one się wypowiedzą, co na nie zadziałało.
    • aniuta75 Re: Podłamana jestem:( 16.11.09, 10:14
      Strasznie to smutne i przygnębiające. Współczuję Twojej przyjaciółce ale chyba
      nic nie możesz więcej już zrobić. Bo piszesz, że rozmawiałyście, że ona wie jak
      to wygląda z boku i nie tylko.
      Mam nadzieję, że dziewczyna w końcu przejrzy na oczy smile.
      • cudko1 znam to :( 16.11.09, 10:28
        tabaczku znam to doskonale (naszczeście nie z własnego
        doświadczenia) i powiem tylko tyle możesz nawet nasrac panience na
        głowe a ona i tak nie zrozumie i tak nic nie zrobi i tak wpakuje się
        w bagno,

        znam taka parkę, on wielki pan który NIC absolutnie nic nie robi,
        wysługuje się żona i do tego tak tesciową (mieszkają razem teściowa
        obiadki oddzielnie rmu gotuje bo jasnie pan jest kurwa ksieciem)
        przy domu, w ogródku nie rooobi nic!! do tego poniża tą swoją żone a
        wiecie co ona na to????


        że facet jej rodzonej siostry jest dla niej za dobry i ze ja
        rozpieszcza uncertain nic tylko rece załamac

        jak wykazuje opisany pokrótce przeze mnie przypadek, nie tylko
        rozmowy i wtłaczanie argumentów do łba nie dało rady, ale obserwacja
        zupełnie innego związku, działającego na zupełnie innej zasadzie też
        nie daje rady,
        • triss_merigold6 Re: znam to :( 16.11.09, 10:36
          Chciałam zauważyc, że na forach e-dzieciowych również sporo
          przypadków takich panienek występuje. One to po prostu lubią,
          uważają za normę a kobiety, dla ktorych ta norma to jeden syf,
          uważają za zimne suki.P
    • triss_merigold6 Re: Podłamana jestem:( 16.11.09, 10:23
      Shit happens, niektore kobiety są zbyt głupie, żeby cokolwiek
      zrozumieć. Ona sobie życie syfi, nie Ty.
    • cafe.inka Re: Podłamana jestem:( 16.11.09, 11:09
      Czasami bardzo trudno NIE powielić wzorców wyniesionych z domu. U niektórych ludzi, być może u wielu, jest to wdrukowane w sposób myślenia, postrzegania świata, relacji międzyludzkich i związków. Samej cudem udało mi się czegoś takiego uniknąć, a do tej pory mam po tym kaca, choć minęły lata. Trudno mi dać jakąś konkretną radę, bo z punktu widzenia osoby, która przeszła przez podobny związek, wiem, że właściwie nic nie możesz zrobić. Jakiekolwiek próby "otworzenia oczu" przyjaciółce są z góry skazane na niepowodzenie. Nie wiem, może spróbuj ją przekonac do wizyty u psychologa? Może idź najpierw sama i naświetl sytuację? Tylko tyle mi przychodzi do głowy.
      • tabakierka2 Re: Podłamana jestem:( 16.11.09, 11:18
        cafe.inka napisała:

        > Nie wiem, może spróbuj ją prz
        > ekonac do wizyty u psychologa? Może idź najpierw sama i naświetl
        sytuację? Tylk
        > o tyle mi przychodzi do głowy.

        No wiesz, ja nie mogę iść do psychologa i naświetlać sprawę, no
        jak...
        Poza tym ona nie widzi problemu, tzn. nie uważa, że ma problem, a do
        psychologa idzie się z problemem.
        Ponadto oni bardzo słabo finansowo stoją, więc nie sądzę, żeby miała
        +/-50zl na terapię.
        Ale wszystko sprowadza się do faktu, że NIE MA PROBLEMU, a jak nie
        ma problemu to z czym do psychologa?
        • cafe.inka Re: Podłamana jestem:( 16.11.09, 11:28
          Napisałam to, co być może poskutkowałoby w moim przypadku - może (może!) osoba z autorytetem /lekarz/ pomogłaby jej problem znaleźć. Zdaję sobie jednak sprawę, że taką radę trudno byłoby wcielić w życie. Niestety nawet biorąc pod uwagę powyższe, jest to najlepsza rada, jaką mam.
    • andziulec Re: Podłamana jestem:( 16.11.09, 11:49
      Rozmawiaj z nią dużo i broń własnego zdania. Jak to nie pomoże to ja jej opowiem
      swoją historię jak wpakowałam się w bagno i co musiałam zrobić żeby z niego
      wyjść. Inaczej dziewczyna zmarnuje sobie życie na własne życzenie. Ja już jestem
      mądrzejsza o wiele rzeczy i wem że z takiego ziązku niewiele będzie...
    • lolinka2 Re: Podłamana jestem:( 16.11.09, 11:55
      oni to sobie robią na własne życzenie - to jest skutek nie leczonych
      pokoleniami uzależnień...

      Szkoda mi tylko ewentualnych dzieci z tego związku.

      btw, jak się naczytałam cudów niewidów na forum, doszłam do jednego
      wniosku: gdy moja córka (którakolwiek, ale zwłaszcza starsza)
      przedstawi mi swojego wybranka serca, każę obojgu iść po diagnozę
      psychologiczną & psychiatryczną, plus na roczną terapię
      przedmałżeńską. Jeśli nadal uznają, że warto (po roku), niech się
      żenią smile Ale będę podłą teściową, OMG!!!
      • tabakierka2 Re: Podłamana jestem:( 16.11.09, 11:57
        lolinka2 napisała:

        > Ale będę podłą teściową, OMG!!!

        smile no!
        z tym psychologiem, to wszystko ładnie i pięknie, ale podstawą
        terapii jest zgłoszenie PROBLEMU który się chce rozwiązać. A jeśli
        ktoś nie widzi problemu? uważa, że go nie ma? taką terapię, to jak
        mówi mój tata 'o kant doopy roztrzaskać'uncertain
    • karra-mia Re: Podłamana jestem:( 16.11.09, 13:40
      Tabaka powiem ci tak, nie rób nic serio.
      Ty jej pomożesz, w dobrej wierze ją z tego wyciągniesz, a oni się
      zejdą i bedziesz tą agroszą, co chciała rozbić im związek.
    • nenia3 Re: Podłamana jestem:( 16.11.09, 19:50

      No to pozostaje ci tylko stwierdzić, ze nie zdawałas sosbie
      sprawy jaka ona jest podobna do matki a facet do jej ojca. No i jak
      tak patrzysz z boku to cały ten związek wygląda identycznie jak
      związek jej rodziców.
      i zakończ: nie zauwazyłaś ?
      • doral2 Re: Podłamana jestem:( 16.11.09, 19:59
        tabaka, daj koleżance do poczytania wacik w_miarę_normalnej...
    • mama-dzwoni Re: Podłamana jestem:( 16.11.09, 21:56
      tabakierka2 napisała:

      czuję, że
      > powinnam jakoś ją 'ratować' zanim zrobi głupstwo.../

      Na cudzych błędach nikt się nie nauczy...Świata nie uratujesz, przejedzie się
      dupą po szkle to szybko będzie rozwód brać.
    • kitka20061 Może ona tak lubi n/t 16.11.09, 22:33
    • mathiola a ja powiadam ci 16.11.09, 23:32
      nie wpieprzaj się w związki innych ludzi. Nigdy tak naprawdę nie wiesz jak to
      wygląda wewnątrz.
      Owszem, możesz spróbować przekonać ją, że po tę łyżeczkę to biec nie musi, ale
      nie zdziw się, jeśli to się obróci przeciwko tobie.
      • kitka20061 Mathiola - popieram w 100% n/t 17.11.09, 00:42
      • tabakierka2 Re: a ja powiadam ci 17.11.09, 08:18
        mathiola napisała:

        > nie wpieprzaj się w związki innych ludzi. Nigdy tak naprawdę nie
        wiesz jak to
        > wygląda wewnątrz.

        math, mam oczy i widzę. Widzę jaka ona jest przy mnie, kiedy
        jesteśmy we dwie, albo kiedy jesteśmy my i ona - jest spontaniczna,
        radosna, pełna entuzjazmu i życia...widzę też jaka jest jak się
        spotykamy we czwórkę - szara, zdominowana, a on traktuje ją jak
        podnóżekuncertain przynieś, podaj, pozamiataj... Chwalimy sernik który
        zrobiła, a on 'eee...nie wyszedł ci, zobacz, cały się rozpada'.
        Math, my się przyjaźnimy ponad 20lat, jest dla mnie jak siostra -
        jak mam patrzeć jak włazi w błoto?

        > ale
        > nie zdziw się, jeśli to się obróci przeciwko tobie.

        ja jej nigdy nie daję gotowych rozwiązań typu 'zostaw go'.
        A rozmawiamy bardzo często o relacjach w ich związku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja